Moskiewski sąd ukarał Facebooka i Twittera grzywną. Chodzi o bazy danych użytkowników

Sąd w Moskwie nałożył w czwartek grzywny na portale społecznościowe Twitter i Facebook w wysokości po 4 mln rubli (62,9 tys. USD) za odmowę przeniesienia do Rosji serwerów z danymi użytkowników tych serwisów. Lokalizacji danych w Rosji żądał regulator Roskomnadzor. Według Roskomnadzoru oba koncerny nie dostarczyły informacji o lokalizacji w Rosji baz danych rosyjskich użytkowników. Urząd zwrócił się do nich o wyjaśnienia na temat lokalizacji pod koniec grudnia 2018 r. i jak twierdzi, nie otrzymał konkretnej odpowiedzi.

Ustawa o lokalizacji danych osobowych weszła w życie w Rosji w 2015 r. Zgodnie z nią każda firma, rosyjska lub zagraniczna, której celem jest współpraca z rosyjskimi użytkownikami, powinna zapewniać rejestrowanie, gromadzenie i przechowywanie danych osobowych obywateli Rosji wykorzystując bazy danych znajdujące się na terytorium tego kraju.
Źródło info i foto: onet.pl

Strzelce Opolskie: Policjant za pieniądze przekazywał dane ofiar wypadków. Grozi mu 10 lat więzienia

Policjant Andrzej Sz. usłyszał zarzuty. Chodzi o przekazywanie danych ofiar wypadków w zamian za łapówkę. Teraz grozi mu 10 lat więzienia. Jak podaje portal nto.pl, funkcjonariusz od ponad dwóch lat przeczesywał policyjne bazy danych, by zbierać informację o ofiarach wypadków. Szukał zdarzeń nie tylko z powiatu strzeleckiego, ale także z całej Polski.

– Oskarżony pozyskał w ten sposób informacje o ok. 2100 osobach. To imiona, nazwiska, adresy, a także informacje dotyczące rodzaju obrażeń – informuje Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Śledczy ustalili, że Andrzej Sz. miał przekazywać dane dwóm braciom – Rafałowi i Dariuszowi K. z Raciborza, którzy prowadzą kancelarię zajmującą się odszkodowaniami. Policjant przyjął co najmniej 2,5 tys. złotych w formie łapówki.
Źródło info i foto: wp.pl

Stalker z zarzutami. Jego matka również usłyszała zarzuty

Uniwersytet Śląski wydalił z grona studentów Aleksandra P., zarzucając mu uporczywe nękania stu swoich kolegów z uczelni. Pokrzywdzeni byli także na policji. Pokazali, co P. miał do nich i o nich pisać w internecie. Wiktoria: policjant powiedział: „to tylko komentarze, to nie są groźby karalne”. Natalia: dowiedziałam się, że nic nie można zrobić, bo nie napisał, że mnie zabije albo zgwałci, tylko że pożałuję i że ryzykuję, jeżeli pójdę na policję. Sprawa toczy się w prokuratorze od dziewięciu miesięcy. W środę P. usłyszał zarzuty i został aresztowany.

Policjanci z katowickiego wydziału kryminalnego musieli wyważyć drzwi. 25-letni Aleksander P., na którego od roku skarżyli się studenci Uniwersytetu Śląskiego, był w mieszkaniu z 55-letnią matką i nie reagowali na wezwanie „policja, otwierać”.

– Kobieta usłyszała zarzuty kierowania gróźb karalnych, znieważenia i naruszenia nietykalności fizycznej jednej z pokrzywdzonych – mówi Agnieszka Żyłka, rzeczniczka policji w Katowicach.

Na jej synu ciąży aż 40 zarzutów uporczywego nękania 14 pokrzywdzonych oraz grożenia im. Jak tego wymaga procedura, oboje zostali skuci kajdankami i towarzyszyli policjantom w trakcie przeszukania mieszkania, piwnicy i garażu. Prokurator nakazał zabezpieczyć wszelkie nośniki danych.

– Mężczyzna zgodził się na założenie kasku prewencyjnego i kaftana bezpieczeństwa. Został tak ubrany ze względu na własne bezpieczeństwo. Często osoby przewożone są w taki sposób, jeśli istnieje podejrzenie co do ich stanu zdrowia i mogą wyrządzić krzywdę sobie – wyjaśnia Żyłka.

Z komendy policji, gdzie prokurator przedstawił zarzuty zatrzymanym, zostali oni wczoraj przewiezieni do sądu. Na wniosek śledczych kobieta została objęta policyjnym dozorem, a mężczyzna aresztowany na trzy miesiące. Grożą mu trzy lata więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 9 osób podejrzewanych o zmowy przetargowe w kilku gminach

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało dziewięć osób podejrzewanych o zmowy przetargowe. Mieli doprowadzać do niekorzystnego rozporządzenia finansami kilku gmin w Polsce. Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził we wtorek w rozmowie z PAP, że funkcjonariusze katowickiej delegatury CBA dokonali zatrzymań dziewięciu osób.

– Zorganizowana grupa przestępcza składająca się z szefów kilku firm oferowała gminom uzyskanie pomocy unijnej w zamian za wygranie przetargu – powiedział Brodowski. – Oferowali szkolenia dla szkół i przedszkoli, m.in. gminom Panki i Herby (Śląskie) oraz Opatów (Świętokrzyskie) i narazili je na straty do 3 mln zł – dodał.

– Agenci CBA przeszukali mieszkania zatrzymanych, zabezpieczyli też dokumentację, nośniki danych i kopie elektroniczne materiałów – podkreślił Brodowski.

Brodowski zaznaczył, że śledztwo CBA prowadzone jest wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Katowicach i tam trafią osoby zatrzymane. Mają one usłyszeć zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa, fałszowania dokumentów i działania na szkodę jednostek samorządowych.

– Sprawa ma wiele wątków i rozwija się. Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – zapowiedział Brodowski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wypadek z udziałem byłej premier Beaty Szydło. Nie da się odzyskać nagrania z uszkodzonej płyty

Nie da się odzyskać danych z uszkodzonej płyty będącej dowodem w sprawie wypadku rządowej kolumny Beaty Szydło, do którego doszło w lutym 2017 roku w Oświęcimiu – poinformowali sąd eksperci z Biura Ekspertyz Sądowych z Lublina, którzy zbadali płytę. Znajdowały się na niej nagrania z monitoringu dokumentujące przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu. Jak dowiedziała się reporterka TVN24, Biuro Ekspertyz Sądowych z Lublina zbadało uszkodzoną płytę z nagraniem z monitoringu i przekazało wnioski do sądu w Oświęcimiu. Eksperci stwierdzili, że dane zostały utracone bezpowrotnie. Uszkodzenie płyty było mechaniczne.

Eksperci stwierdzili, że dane zostały utracone bezpowrotnie. Uszkodzenie płyty było mechaniczne.

Prokurator twierdzi, że „dowód nie ma żadnego znaczenia”

Prokurator okręgowy z Krakowa Rafał Babiński powiedział, że „od początku było wiadomo, że ten dowód nie ma żadnego znaczenia dla dalszego sprawy, bo to nagranie nie obejmuje miejsca zdarzenia przejazdu kolumny”.

– To jest nagranie z budynku, który znajduje się kilkaset metrów od miejsca zdarzenia, ale obok, na równoległej ulicy – stwierdził prokurator.

Obrońca tłumaczy, że „prawdopodobnie utraciliśmy możliwość ustalenia bezpośredniego świadka”

Władysław Pociej, obrońca Sebastiana Kościelnika, kierowcy seicento uczestniczącego w wypadku z limuzyną z kolumny rządowej ówczesnej premier ocenił, że „jest wysoce prawdopodobne, jeśli nie graniczące z pewnością, że na tym nagraniu musiał być zarejestrowany samochód, który zatrzymał się bezpośrednio za Sebastianem tuż przed wypadkiem, a później na polecenie funkcjonariuszy ówczesnego BOR został przekierowany do natychmiastowego odjazdu w ulicę Orzeszkowej”.

– Musiał zatem dojechać do skrzyżowania 300 metrów dalej, które było objęte tym monitoringiem. Być może jest inaczej i nie mam racji, ale w moim przekonaniu bardzo prawdopodobne jest, że utraciliśmy możliwość ustalenia kierowcy tego samochodu, bezpośredniego świadka zdarzenia – tłumaczył mecenas.

PO-KO zapowiada zawiadomienie do prokuratury

Posłanka Agnieszka Pomaska z klubu Platformy Obywatelskiej – Koalicji Obywatelskiej, odnosząc się do informacji o bezpowrotnym, mechanicznym uszkodzeniu płyty z nagraniem z monitoringu, poinformowała w czwartek w Sejmie, że jej ugrupowanie złoży „zawiadomienie do prokuratury na działania prokuratury, na niedopełnienie obowiązków przez prokuraturę”.

– Doszło do rzeczy niebywałej, skandalicznej, brakuje słów – podkreślała Pomaska. Jak dodała, „tutaj chodzi o konkretną osobę, młodego człowieka, Sebastiana [Kościelnika, kierowcę seicento – przyp. red.], któremu chce się złamać życie”.

– Ale chcemy wyraźnie powiedzieć. W starciu z państwem PiS, każdy w Polsce może być na miejscu 21-letniego Sebastiana – zaznaczyła parlamentarzystka opozycji.

Uszkodzone dowody w sprawie wypadku

O uszkodzonych płytach z nagraniami wideo poinformował w połowie czerwca portal tvn24.pl. Na jednej z nich znajdował się zapis z kamer monitoringu dokumentujący przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu, a na drugiej materiał programu „Czarno na białym” TVN24 dotyczący wypadku. 14 czerwca Prokuratura Okręgowa w Krakowie przekazała w komunikacie, że prokuratura przesłała do sądu „wszelkie dowody zgromadzone w tej sprawie, łącznie z różnorodnymi nagraniami, wszelkie nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia”.

Dodano, że „prokuratura została poinformowana, że dwie spośród przesłanych do sądu płyt zostały uszkodzone”. Niespełna dwa tygodnie później – 26 czerwca – ta sama prokuratura w komunikacie przyznała, że biegli z Laboratorium Kryminalistycznego nie odtworzyli nagrania z powodu uszkodzenia jednej z płyt. „W dniu 15 marca 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie uzyskała opinię biegłych, w zakresie zadanych pytań, w treści której – w części wstępnej – wskazano, iż płyta DVD z zapisem z monitoringu z ulicy Prusa posiada uszkodzenie w postaci pęknięcia w jej centralnej części, co skutkowało odstąpieniem przez biegłych od odczytania jej zawartości” – czytamy w komunikacie.

Wypadek Beaty Szydło w Oświęcimiu i proces

10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu doszło do wypadku samochodowego, na skutek którego ucierpiała premier Beata Szydło. Rządowy pojazd – pancerne audi A8 z 2016 roku – którym jechała ówczesna szefowa rządu, zderzył się z fiatem seicento kierowanym przez 21-letniego Sebastiana Kościelnika, po czym uderzył w drzewo.

Szydło oraz dwaj funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu – kierowca i szef ochrony szefowej rządu – zostali ranni. Premier została przebadana w szpitalu w Oświęcimiu, następnie przetransportowano ją do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Sebastian Kościelnik został oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku. Nie przyznał się do winy. Śledczy powoływali się na opinie biegłych, według których – niezależnie od tego, czy pojazdy z kolumny uprzywilejowanej używały bądź nie sygnałów dźwiękowych – wyłącznym i bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca fiata, który nie rozeznał się prawidłowo w sytuacji na jezdni. Jak informowaliśmy w tvn24.pl, z takim finałem śledztwa nie godził się zespół trzech prokuratorów, którzy sprawę prowadzili od początku. Złożyli oni wnioski o wyłączenie ich ze śledztwa i nie podpisali aktu oskarżenia. W procesie dotyczącym wypadku przesłuchano już wszystkich kilkudziesięciu świadków. Tylko jeden z nich zeznał, że rządowe samochody miały włączone światła i sygnały dźwiękowe. Pozostali utrzymywali, że sygnałów nie było.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Prokuratura: Będą badania śladów DNA zabezpieczonych w aucie, którym jechał zaginiony 5-latek

Prokuratura zleci badania DNA śladów zabezpieczonych w samochodzie, którym podróżował 5-letni Dawid z Grodziska Mazowieckiego. Do analizy przekazano także wszystkie urządzenia i nośniki danych zabezpieczone w mieszkaniu ojca chłopca. To nowe ustalenie reportera RMF FM Mariusza Piekarskiego ws. poszukiwań dziecka. Dawid zaginął 8 dni temu. Do dziś jego los jest nieznany.

Badania DNA mają dać odpowiedź, czy ktoś poza chłopcem i ojcem podróżował samochodem. W szarej skodzie zabezpieczono bardzo dużo śladów, w tym biologicznych – prawdopodobnie także chłopca, ale to trzeba potwierdzić.

Mając ślady biologiczne, jest możliwe wyizolowanie DNA. Wtedy musimy przeprowadzić badania porównawcze, do kogo te ślady należą – mówi prokurator Łukasz Łapczyński.

Równie istotnie dla śledztwa może być to, co biegli eksperci odczytają z komputera i pendrive’ów ojca Dawida. Chodzi o ustalenie motywu i tego, czy Paweł Ż. planował jakieś działania, czego szukał w ostatnich dniach w internecie, czym się interesował.

Chodzi o uzyskanie informacji odnośnie jego wcześniejszych kłopotów, czy też informacji w ogóle o przeszukiwarki internetowe, czy jest coś takiego, co mogłoby wskazywać na jego motywy, ewentualnie w jaki sposób mógł postąpić – tłumaczy Łapczyński.

W ostatnich tygodniach – według zeznań kolegów z pracy – Paweł Ż. dziwnie się zachowywał. Nie pojawiał się w pracy, brał nagły urlop na żądanie.

Równolegle powstaje szczegółowy profil psychologiczny mężczyzny – czy planował działania, czy działał pod wpływem impulsu i czy mógł skrzywdzić syna.

Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Berenda, w ramach poszukiwań policja wraca sprawdzać już raz przeszukane miejsca w okolicach autostrady A2. Na miejscu mają się pojawić dodatkowi specjaliści od kryminalistyki. Mają raz jeszcze sprawdzić wszystkie miejsca w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów. Mają badać ułożenie terenu, przeszukiwać stawy i studzienki – w czym pomagają strażacy.

Dawid poszukiwany jest od ubiegłej środy

Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w ubiegłą środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. 5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

Policjanci i wspierające je służby przeszukiwali miejsca wytypowane przez funkcjonariuszy. Sprawdzany był m.in. obszar od punktu w dzielnicy Łąki w Grodzisku, gdzie ojciec 5-latka zostawił samochód, do wysokości A2.

W akcjach poszukiwawczych do tej pory uczestniczyły tysiące osób – zarówno grodziscy policjanci, stołeczne oddziały prewencji, funkcjonariusze pionu kryminalnego, żołnierze WOT, strażacy, druhowie, jak i chętni mieszkańcy. W poszukiwaniach wykorzystywane były policyjne drony i śmigłowce, a także przeszkolone psy tropiące.

Policja apeluje o pomoc

Służby nadal apelują o kontakt do tych, którzy Dawida, jego ojca lub szarą skodę fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9, którą jeździł mężczyzna, widzieli w środę między godz. 17 a godz. 21 na trasie między Grodziskiem Mazowieckim a warszawskim Okęciem. Choć samochód znaleziono, istotna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

Policja podkreśla, że informacje, które do nich docierają, potwierdzają wcześniejsze ustalenia funkcjonariuszy, i cały czas zachęca, aby przekazywać nowe. Pomóc może także przejrzenie nagrań z kamer samochodowych i monitoringu ze środy, właśnie pod kątem przejazdu ojca 5-letniego chłopca.

Wizerunek ojca i dziecka opublikowany jest na stronie warszawskiej policji. Jest także informacja, w co byli ubrani w środę. Mężczyzna miał czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem. Chłopiec nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie dżinsy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena – czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”. Logo z tym samym bohaterem jest też na zasłonie przeciwsłonecznej na jednej z szyb samochodu.

Wszelkie zgłoszenia na temat zaginionego Dawida, nawet anonimowe, można przekazywać policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można też zatelefonować do najbliższej jednostki policji lub pod numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Nowe zarzuty postawione założycielowi WikiLeaks

Departament Sprawiedliwości USA postawił założycielowi WikiLeaks 17 zarzutów ujawnienia tajemnicy państwowej i narażenia bezpieczeństwa narodowego. USA domagają się ekstradycji Juliana Assange’a z Wielkiej Brytanii.

Najnowsze zarzuty dotyczą przejęcia przez Assange’a tajnych danych i bezprawnej ich publikacji. Już w zeszłym miesiącu oskarżono go o konspirację z amerykańską analityk wywiadu Chelsea Manning w celu zdobycia dostępu do tajnych danych Pentagonu. Manning wykradła dane i przekazała je WikiLeaks.

Problemy z prawem założyciela portalu WikiLeaks trwają już od wielu lat. Głośny był jego pobyt w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, gdzie ukrywał się przed brytyjską policją, która chciała go aresztować za zlekceważenie wezwania do stawienia się w sądzie 29 czerwca 2012 r. Wezwanie to dotyczyło wydanego przez Szwecję międzynarodowego nakazu aresztowania w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne i gwałt.

16 sierpnia 2012 r. ekwadorski minister spraw zagranicznych, Ricardo Patiño, poinformował o przyznaniu Assange’owi azylu politycznego. 12 grudnia 2017 r. Assange otrzymał obywatelstwo ekwadorskie.Jednak 11 kwietnia 2019 prezydent Ekwadoru, Lenín Moreno wycofał decyzję o azylu dla Assange’a. Prezydent oskarżył Assange’a o to, że podczas pobytu w ambasadzie „wtrącał się w wewnętrzne sprawy innych państw”. Zaraz po uchyleniu azylu Assange’a aresztowała brytyjska policja.
Źródło info i foto: onet.pl

Policja ostrzega przed fałszywymi stronami udającymi pośredników szybkich płatności

​Policja ostrzega przed fałszywymi stronami udającymi pośredników szybkich płatności. Na atak narażeni się użytkownicy bankowości internetowej i mobilnej robiący zakupy przez internet. Przestępcy podszywają się pod serwisy takie jak Dotpay, PayU czy Przelewy24. Strony wyłudzają loginy i hasła do bankowości internetowej, a także kody autoryzacyjne zatwierdzające przelewy. Osoby, które nie zachowują ostrożności, mogą stracić swoje oszczędności.

Jak zaznacza policja, takich stron jest wiele. Tylko w marcu odnotowano ponad 100 różnych witryn prowadzonych przez oszustów. Na strony możemy trafić przez linki w SMS-ach, komunikatorach internetowych lub poprzez fałszywe sklepy internetowe.

Policja zwraca uwagę, by uważać na wiadomości o konieczności zapłaty drobnych kwot, które zawierają linki do strony udającej pośrednika płatności. Przed wykonaniem przelewu najlepiej skonsultować się z operatorem, czy sklepem, który figuruje jako nadawca wiadomości, istnieje.

Należy także zwracać uwagę na link w pasku przeglądarki, czy aby na pewno pokrywa się z adresem strony naszego banku. W wypadku, gdy jest inny – powinno się powiadomić swój bank.

Trzeba także zwracać uwagę na treści SMS-ów z kodem autoryzacyjnym. Dla większego bezpieczeństwa najlepiej przejść na autoryzację za pośrednictwem aplikacji mobilnej.

W wypadku, kiedy podejrzewamy, że padliśmy ofiarą oszustwa, należy zgłosić to do naszego banku, a następnie zespołowi reagowania na incydenty CETP.PL oraz najbliższej jednostce policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

15-latek regularnie okradał rodzinę. Kopiował ich karty płatnicze

Przestępczy proceder kwitł w najlepsze, a stał za nim… 15-latek. Gimnazjalista w czasie spotkań rodzinnych, pod nieuwagę bliskich, fotografował ich karty płatnicze. Dane z dokumentów wykorzystywał do zakupów w internecie. Oszukał rodzinę dokładnie 272 razy i teraz zajmie się nim sąd dla nieletnich.

Darowizny dla muzyków, drogie oprogramowania, gry komputerowe, a wszystko warte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jak 15-latek z Olsztyna zdobył takie pieniądze? Niestety, nieuczciwie. Gimnazjalista, aby zrealizować swoje cele postanowił oszukać członków najbliższej rodziny.

W czasie spotkań z krewnymi, gdy oni tylko na chwilę odwrócili wzrok, szukał ich kart bankomatowych, a następnie dokładnie fotografował. Dane z dokumentów wystarczyły, aby dokonać dokładnie 272 transakcji. Tyle razy bowiem gimnazjalista użył kart bliskich przy internetowych zakupach. Ofiarą młodego krewnego padło aż 9 osób. Przekręt wyszedł na jaw, gdy jedna z nich zauważyła, że z jej konta zniknęły pieniądze.

– Przez kilka tygodni policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie pracowali nad sprawą oszusta internetowego. Ustalenia funkcjonariuszy doprowadziły do 15-letniego ucznia jednego z olsztyńskich gimnazjów – informują olsztyńscy policjanci. Młodemu oszustowi postawiono łącznie 272 zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa internetowego. Gimnazjalista do wszystkiego się przyznał i niebawem stanie przed sądem dla nieletnich.
Źródło info i foto: Fakt.pl

W Niemczech rośnie liczba najcięższych przestępstw. Sprawcami najczęściej migranci

Rośnie liczba brutalnych przestępstw, takich jak zabójstwa, gwałty czy pobicia, popełnianych przez migrantów w Niemczech. Dane Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) przedstawił portal dziennika „Die Welt”.

W raporcie „Przestępczość w kontekście migracji” brane są pod uwagę tylko ciężkie naruszenia prawa, takie jak zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, gwałt, usiłowanie gwałtu, uszkodzenie ciała czy rozbój. W ubiegłym roku policja zarejestrowała 1 mln 25 tys. przestępstw z tej kategorii.

102 tys. z nich to przypadki, w których co najmniej jednym z podejrzanych był migrant. Jest to skok o 7 proc. w porównaniu z rokiem 2017. Szczególnie wzrosła liczba przestępstw w kategorii: zabójstwo i usiłowanie zabójstwa – 105 proc. W 2017 roku ofiarami migrantów padło 112 osób, zaś w 2018 r. – 230.

Liczba przestępstw w kategorii: gwałt i usiłowanie gwałtu podskoczyła o jedną piątą – z 2706 przypadków w 2017 roku do 3261 w 2018 r.

Wśród 102 tys. ofiar ciężkich przestępstw, w których przynajmniej jednym podejrzanym był migrant, nieco ponad 46 tys. to obywatele Niemiec – o 19 proc. więcej niż w roku 2017.
Źródło info i foto: TVP.info