Kubańska Rada Państwa ogłosiła amnestię dla ponad 2,6 tys. więźniów

Kubańska Rada Państwa ogłosiła amnestię dla 2604 osób odbywających kary więzienia, przede wszystkim kobiet, osób młodych i więźniów w podeszłym wieku – ogłosił w piątek rząd kubański.

Kryteriami branymi pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zmniejszeniu kary są zachowanie więźniów w trakcie odbywania kary, czas pobytu w więzieniu oraz stopień szkodliwości czynów, za które zostali skazani, wyjaśnia wydany w tej sprawie komunikat kubańskiej Rady Państwa. Wzięto pod uwagę również wiek penitencjariuszy i stan ich zdrowia.

Przypadki, w których nie zmniejszono kary

Zmniejszenia kary nie zastosowano w przypadku osób skazanych za morderstwa, gwałty, korumpowanie nieletnich oraz nadużycia seksualne wobec nieletnich, a także wielokrotnych recydywistów. Rada Państwa nie zastosowała skrócenia kary również wobec osób skazanych za nielegalny ubój bydła, kradzież paliw i handel narkotykami. Są to rodzaje przestępstw ścigane na Kubie z wyjątkową surowością.

Druga duża amnestia

To już kolejna duża amnestia na Kubie w ostatnich latach. Poprzednio, w 2015 roku, z okazji wizyty papieża Franciszka na Kubie skrócono kary pozbawienia wolności 3522 osobom. Z okazji wizyty papieża Jana Pawła II na Kubie w 1998 roku ze skrócenia wyroków skorzystało na wyspie 200 skazanych, a w marcu 2012 roku, kiedy odwiedził wyspę papież Benedykt XVI – 2900 skazanych.

Kościół katolicki nawiązał w 2010 roku bezprecedensowy dialog z administracją ówczesnego prezydenta Kuby, Raula Castro, aby mediować w kwestii uwolnienia 126 więźniów politycznych. Rozmowy w tej sprawie zakończyły się w 2011 roku zwolnieniem ostatnich 52 osób z „Grupy 75” – dysydentów uwięzionych w 2003 roku.

W niedawno ogłoszonym raporcie złożona z opozycjonistów Kubańska Komisja Praw Człowieka i Pojednania Narodowego, jedyna organizacja opozycyjna systematycznie analizująca represje na wyspie, wskazuje, że aktualnie z powodów politycznych represjonowanych jest ponad stu więźniów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wpłynęło zażalenie prokuratury na sądu ws. Bartłomieja M.

Jest zażalenie prokuratury na decyzję sądu w sprawie Bartłomieja M. podejrzanego o korupcję – dowiedział się reporter RMF FM. Sąd przedłużył mu areszt o dwa miesiące, z zastrzeżeniem, że były rzecznik MON wyjdzie na wolność po wpłacie 100 tys. zł poręczenia majątkowego.

Sąd Okręgowy w Warszawie wyraził zgodę, aby były rzecznik MON wyszedł na wolność po wpłaceniu 100 tys. zł kaucji do 8 lipca. Sąd zastosował wobec niego także dwa inne środki zapobiegawcze: zakazu opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu oraz dozór policji.

Obrońca Bartłomieja M., adwokat Luka Szaranowicz, poinformował dziś, że poręczenie majątkowe zostało wpłacone już w środę po południu przez rodzinę.

Śledczy twierdzą jednak, że umożliwienie wyjścia z aresztu Bartłomiejowi M. może zaszkodzić prowadzonemu postępowaniu. Jak usłyszał reporter RMF FM, podejrzany na wolności mógłby utrudniać śledztwo. Dodatkowo, prokuratura złożyła wniosek o wstrzymanie decyzji sądu.

Niegospodarność w PGZ

Bartłomiej M., który przebywa w areszcie od 30 stycznia, jest podejrzany o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ. 28 stycznia w Warszawie M. został zatrzymany wraz z pięcioma innymi podejrzanymi Warszawie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury.

Oprócz Bartłomieja M. zatrzymani zostali także: b. poseł Mariusz Antoni K., b. członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Radosław O., dwaj byli dyrektorzy PGZ S.A. i b. pracownica Ministerstwa Obrony Narodowej.

Zostali oni zatrzymani w związku z prowadzonym od grudnia 2017 r. przez prokuraturę w Tarnobrzegu śledztwem dotyczącym niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuciła Bartłomiejowi M. oraz b. posłowi Mariuszowi Antoniemu K. zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia swoich uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. „Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł” – podano po ogłoszeniu zarzutów w komunikacie rzecznika prokuratury.

B. członkowi zarządu PGZ Radosławowi O., b. dyrektorowi biura marketingu PGZ Robertowi K. oraz b. dyrektorowi wykonawczemu firmy Robertowi Sz. zarzucono działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach.

Wobec byłej pracownicy MON prokuratura zastosowała środki wolnościowe. Natomiast do wniosku prokuratury o zastosowanie aresztu dla Mariusza Antoniego K. Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu w styczniu br. się nie przychylił. Zastosował wobec podejrzanego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu.
Źródło info i foto: interia.pl

Nieoficjalnie: 22-latek podejrzany o zabójstwo 10-letniej Kristiny przyznał się do winy

Jak się nieoficjalnie dowiedziała Wirtualna Polska, 22-latek, podejrzany o zabójstwo 10-letniej Kristiny, przyznał się do winy. W poniedziałek ma zapaść decyzja w sprawie aresztu i wizji lokalnej.

Mrowiny. 22-latek, zatrzymany w związku z brutalnym zabójstwem 10-letniej Kristiny, usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W poniedziałek ma zapaść decyzja w sprawie aresztu i wizji lokalnej.

Jak się nieoficjalnie dowiedziała Wirtualna Polska, mężczyzna w nocy w trakcie przesłuchania przyznał się do winy.

Podejrzany o zabójstwo 10-letniej Kristiny został ujęty na terenie Dolnego Śląska w niedzielę wieczorem. Po godz. 20 przewieziono go do Świdnicy na przesłuchanie. Składał wyjaśnienia przez blisko pięć godzin. W nocy usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W poniedziałek też ma zapaść decyzja ws. aresztu i wizji lokalnej.

Jak ustalił dziennikarz WP Sylwester Ruszkiewicz, przyczyną okrutnego mordu na 10-letniej Kristinie miała być zazdrość. Podejrzany miał być bowiem zakochany w jej matce, a dziewczynka miała stać na ich drodze. Mężczyzna wykorzystał, że ofiara go znała i dlatego wsiadła z nim do samochodu. 22-latek wywióżł ją 5 kilometrów od domu i zadał jej 32 ciosy nożem.

Przypomnijmy, że 10-letnia dziewczynka została znaleziona martwa 13 czerwca w dniu zaginięcia w miejscowości Mrowiny. Jej ciało znaleziono w pobliskim lesie w Pożarzysku.
Źródło info i foto: wp.pl

Jest decyzja SN. Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Spędził w więzieniu 20 lat

Arkadiusz Kraska wychodzi na wolność. Decyzję o wstrzymaniu wykonywania wyroku podjął kilka minut temu Sąd Najwyższy. Oznacza to, że skazany 20 lat temu za podwójne zabójstwo szczecinianin na wolności będzie oczekiwał ponownego procesu. Zdaniem prokuratury Kraska nie popełnił zbrodni, za którą został skazany.

Informację o decyzji potwierdziło w rozmowie z Onetem biuro prasowe Sądu Najwyższego. Uzasadnienie mamy poznać w ciągu najbliższych kilkunastu minut. Arkadiusz Kraska mimo wyroku dożywocia za podwójne zabójstwo wyjdzie na wolność.

Dowody na niewinność Kraski od kilkunastu miesięcy zbierała prokurator Barbara Zapaśnik, która znana jest z rozpracowywania najgroźniejszych grup przestępczych. Na początku marca skierowała do sądu wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i uniewinnienie Kraski.
Źródło info i foto: onet.pl

Dziś sąd zdecyduje czy Bartłomiej M. zostaje w areszcie

Jak ustaliła Wirtualna Polska, w warszawskim sądzie okręgowym odbyło się posiedzenie w sprawie przedłużenia aresztu dla Bartłomieja M. Decyzja ma być ogłoszona po południu. Śledczy chcą, by współpracownik Antoniego Macierewicza spędził kolejne 3 miesiące w areszcie. Obrońcy wnioskują o opuszczenie aresztu.

Posiedzenie Sądu Okręgowego w Warszawie zakończyło się ok. godz. 10. Obecni byli na nim tarnobrzescy prokuratorzy, którzy prowadzą śledztwo i obrońcy byłego współpracownika Antoniego Macierewicza. Przypomnijmy, Bartłomiej M. został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA pod koniec stycznia. Decyzją Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu trafił na trzy miesiące do aresztu.

Według śledczych, były rzecznik MON wraz z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. miał „powoływać się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i pośredniczyć w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”. Dodatkowo prokuratura postawiła mu zarzut przekroczenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa. Razem z byłą pracownicą resortu obrony narodowej Agnieszką M. miał doprowadzić do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł.
Źródło info i foto: wp.pl

Hiszpania: Marek Falenta sprzeciwił się ekstradycji do Polski

Podczas rozprawy przed hiszpańskim sądem Marek Falenta sprzeciwił się ekstradycji do Polski. Biznesmen poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania został w piątek zatrzymany nieopodal Walencji. Rzecznik hiszpańskiego Sądu Narodowego, który zajmował się sprawą ekstradycji Marka Falenty, poinformował, że do czasu decyzji w sprawie jego powrotu do Polski, biznesmen pozostanie w areszcie. 

Falenta podczas przesłuchania sprzeciwił się ekstradycji do Polski. Taka deklaracja nie oznacza, że do ekstradycji nie dojdzie, ale z pewnością przedłuży proces – może on potrwać od kilku tygodniu nawet do kilku miesięcy, a sprawa Falenty może zostać ponownie rozpatrzona. 

Groził skokiem z 9. piętra

Falenta został zatrzymany w piątek miejscowości Cullera, 50 kilometrów od Walencji. Miejscowe służby blisko współpracowały z polską policją od kiedy za skazanym wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania. Dzięki wspólnym wysiłkom, Falenta został zlokalizowany w luksusowym mieszkaniu w Cullerze, gdzie – jak opisują służby – „dyskretnie mieszkał” wraz ze swoją partnerką.

Kiedy policja dotarła na miejsce, Falenta wszedł na balustradę i groził, że wyskoczy z balkonu na 9. piętrze. Ostatecznie udało się go odwieść od tego zamiaru.

Próba ucieczki przed więzieniem

Za zlecenie nagrywania rozmów polityków Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w warszawskich restauracjach Marek Falenta został prawomocnie skazany w styczniu 2017 roku. Policja poinformowała sąd, że skazany nie został zatrzymany na podstawie listu gończego i opuścił terytorium Polski.

Obrońca Marka Falenty mówił, że nie wie, gdzie jest jego klient, ale składał do sądu kolejne wnioski w jego imieniu. Cały czas walczy o odroczenie wyroku w czasie. Pod koniec lutego pełnomocnik Falenty złożył wniosek o odroczenie wykonania kary pozbawienia wolności, ale sąd go odrzucił. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pakistan: Jest decyzja Sądu Najwyższego ws. Asii Bibi

Sąd Najwyższy Pakistanu podtrzymał wyrok z października 2018 roku uniewinniający chrześcijankę Asię Bibi, skazaną w 2010 roku na śmierć za bluźnierstwo skierowane przeciwko prorokowi Mahometowi.

– Zgodnie z meritum wniosek odwoławczy zostaje odrzucony – powiedział sędzia Asif Saeed Khosar. Jak wskazuje Associated Press, decyzja SN usuwa ostatnią przeszkodę prawną, by Asia Bibi mogła opuścić Pakistan.

Muzułmańscy ekstremiści w Pakistanie nie zgadzali się z werdyktem uniewinniającym i żądali wykonania na kobiecie kary śmierci. Od ogłoszenia wyroku uniewinniającego 31 października 2018 roku chrześcijanka musiała korzystać z ochrony pakistańskich władz w oczekiwaniu na zakończenie postępowania sądowego.

Ubiegłoroczny wyrok wywołał wściekłość tysięcy zwolenników muzułmańskich ekstremistów i radykałów, którzy wyszli na ulice i przez trzy dni paraliżowali kraj, aż rząd obiecał im, że nie wypuści z kraju Asii Bibi. Manifestujący domagali się również śmierci sędziów, którzy ją uniewinnili.

Protesty ustały, gdy rząd Imrana Khana zawarł porozumienie z islamistycznym ugrupowaniem Tehreek-e-Labbaik Pakistan (TLP), na mocy którego TLP mogło złożyć zażalenie na decyzję sądu, a Bibi zakazano opuszczania kraju do czasu jego rozpatrzenia.

Urodzona w 1971 roku Asia Bibi, a właściwie Asia Noreen, była pierwszą kobietą skazaną w Pakistanie na śmierć na mocy drakońskiej ustawy za obrazę islamu lub Mahometa. Jej sprawa ma początek w czerwcu 2009 roku, kiedy oskarżyły ją muzułmanki, z którymi pracowała przy zbiorze owoców i którym przyniosła wodę do picia.

Dwie odmówiły picia z „nieczystego naczynia” używanego przez chrześcijankę. Podczas kłótni, która potem nastąpiła Bibi miała wypowiedzieć obraźliwe uwagi o Mahomecie. Następnie kobieta została pobita we własnym domu, gdzie według świadków miała przyznać się do bluźnierstwa. Wkrótce potem została aresztowana przez policję.

Sprawa oburzyła chrześcijan na całym świecie i stała się źródłem podziałów w Pakistanie, gdzie dwóch polityków wysokiego szczebla, którzy chcieli pomóc kobiecie, zostało zamordowanych.

Bluźnierstwo jest niezwykle wrażliwym tematem w Pakistanie, gdzie prawo przewiduje za nie karę śmierci.

Chrześcijanie stanowią 1,6 proc. 200-milionowej ludności Pakistanu i od dawna padają ofiarą oskarżeń o bluźnierstwo. Twierdzą, że są praktycznie bezbronni wobec wysuwanych wobec nich zarzutów i że w wielu wypadkach oskarżenia służą załatwianiu porachunków osobistych.
Źródło info i foto: TVP.info

O. Tadeusz Rydzyk idzie do sądu z byłym premierem

Na 4 marca Sąd Rejonowy w Toruniu wyznaczył termin rozpatrzenia zażalenia na decyzję prokuratury, która odmówiła ścigania byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza za krytyczne słowa na temat dotacji, jaką władze przyznały ojcu Rydzykowi.

Chodzi o muzeum dziejów chrześcijaństwa w Polsce. W czerwcu 2018 r. Ministerstwo Kultury na swojej stronie ogłosiło, że razem z założoną przez ojca Rydzyka fundacją Lux Veritatis poprowadzi muzeum.

Placówka zostanie zbudowana w Toruniu. Podatnicy w ciągu trzech najbliższych lat zapłacą za nią 70 mln zł. Placówka przedstawi m.in. bohaterstwo Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej oraz życiorys Jana Pawła II.

O co poszło Cimoszewiczowi i Rydzykowi? O słowa byłego premiera z wywiadu, jakiego udzielił Wirtualnej Polsce. – Papież się w grobie przewraca, kiedy robią z niego złotego cielca. To jest skandal, żeby w takim sposób obchodzić się z człowiekiem, który miał zupełnie inne zasady i nigdy nie pogodziłby się z tym, żeby dla jego wizerunku wydawać takie pieniądze, zamiast przekazać je tym, którzy ich potrzebują – mówił Cimoszewicz.
Źródło info i foto: wp.pl

Wypadek z udziałem Beaty Szydło. Zaskakująca decyzja kierowcy seicento przed krakowskimsądem

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie rozpoczęła się druga rozprawa w procesie Sebastiana Kościelnika, kierowcy fiata seicento, oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku z udziałem kolumny BOR, w którym poszkodowana została ówczesna premier Beata Szydło. Jeden ze świadków nie stawił się, wobec tego zarządzono przerwę do godz. 11.15.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu.

Proces rozpoczął się 16 października przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu, jednak ze względu na to, że sąd ten nie posiada sali do wykonywania czynności, gdy postępowanie jest niejawne i konieczne jest korzystanie z materiałów znajdujących się w kancelarii tajnej, kolejną rozprawę wyznaczono w Krakowie. Beata Szydło została wezwana na nią jako świadek – pokrzywdzona. Podobnie jak funkcjonariusz ówczesnego BOR.

Na środowej rozprawie stawił się oskarżony. Reprezentujący go mecenas Władysław Pociej powiedział dziennikarzom przed rozprawą, że jego klient zgodził się na ujawnienie wizerunku oraz imienia i nazwiska. – Mój klient uznaje, że nie ma niczego do ukrycia w tej sprawie, stąd taka decyzja – podkreślił.

Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Kościelnikowi nieumyślne spowodowanie wypadku. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest decyzja SN w sprawie Marka Falenty

Sąd Najwyższy podjął decyzję w sprawie Marka Falenty. Postanowił nie uwzględniać wniosku o wstrzymanie orzeczenia – poinformowało biuro prasowe sądu. Oznacza to, że bohater afery podsłuchowej będzie musiał stawić się w więzieniu.

Sąd Najwyższy podjął decyzję w sprawie Marka Falenty. Postanowił nie uwzględniać wniosku o wstrzymanie orzeczenia – poinformowało biuro prasowe sądu. Oznacza to, że bohater afery podsłuchowej będzie musiał stawić się w więzieniu.

– Sąd nie stwierdził szczególnych okoliczności przemawiających za wstrzymaniem. Jest to środek nadzwyczajny, uwzględniany jedynie w przypadku stwierdzenia pewnych wyjątkowych okoliczności – mówi w rozmowie z Onetem rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski. – To oznacza, że kara, która została prawomocnie orzeczona podlega wykonaniu – dodał.

Jak pisaliśmy dziś w Onecie, materiały zgromadzone przez prokuraturę potwierdzają, że przed wybuchem afery Falenta utrzymywał regularne kontakty z funkcjonariuszami CBA i ABW. Przekazywał oficerom kontaktowym informacje, wskazujące na to, że ma dostęp do nagrań. Wiedza na ten temat nie dotarła jednak do szefów CBA i ABW. Wiele wskazuje na to, że stało się tak, bo część ludzi w służbach specjalnych już wtedy zaczęła się przygotowywać do zmiany władzy, ale Falenta ma inną wersję. Twierdzi, że za aferę taśmową odpowiedzialne są specsłużby, które miały zbierać haki na polityków.

Biznesmen został skazany w 2016 roku przez Sąd Okręgowy w Warszawie na karę 2,5 roku pozbawienia wolności. Kelner Konrad Lassota i Krzysztof Rybka zostali skazani na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Sąd odstąpił od ukarania kelnera Łukasza N. – nakazując mu zapłatę 50 tys. zł na cel społeczny.

Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy Marka Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego. Biznesmen chciał do czasu jej rozpoznania pozostać na wolności. Dziś Sąd Najwyższy nie przychylił się do wniosku o wstrzymanie orzeczenia.

Kiedy Sąd Najwyższy rozpatrzy kasację Falenty? – Nie ma wyznaczonego terminu w tej sprawie. Będzie to nie wcześniej niż w lutym przyszłego roku. Wtedy zostanie wyznaczony termin – mówi sędzia Laskowski.

Ujawnione w tygodniku „Wprost” rozmowy wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW – Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ – Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju – Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Źródło info i foto: onet.pl