Białoruś: Kolejna fala zatrzymań demonstrantów

Białoruski OMON rozproszył uczestników kolejnej opozycyjnej demonstracji. W poniedziałek wieczorem w centrum Mińska zbierali się ludzie, aby poprzeć strajki w zakładach pracy. Doszło do licznych zatrzymań. W poniedziałek wieczorem demonstranci zebrali się na centralnym Placu Niepodległości. Następnie poszli chodnikiem w kierunku centrum Mińska. Po kilkuset metrach demonstrantów zaczęli zatrzymywać funkcjonariusze milicyjnego OMON-u. Media informują, że niektórzy demonstranci podczas interwencji zostali mocno pobici.

Podobna akcja z zatrzymywaniem demonstrantów miała miejsce w pobliżu placu Jakuba Kołasa i w okolicy stacji metra Puszkińska. Wcześniej funkcjonariusze masowo zatrzymywali w stolicy studentów biorących udział w strajku. Zamknięte przez władze Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” dotychczas zebrało nazwiska około 230 osób zatrzymanych na całej Białorusi. Większość zatrzymań miała miejsce w Mińsku.

„Białoruś pod okupacją Łukaszenki. Ludzie są sprawdzani i zatrzymywani, jeśli wyglądają na nieco podejrzanych. Mińsk jest pełen łańcuchów solidarności” – napisał na Twitterze białoruski dziennikarz Franciszak Wiaczorka.

Protesty na Białorusi trwają od 9 sierpnia, kiedy odbyły się tam wybory prezydenckie. Urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka ogłosił się ich zwycięzcą, ale opozycja twierdzi, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. Gazeta „Nasza Niwa” informowała w weekend, że od czasu wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia na Białorusi zatrzymano w sumie ok. 15-16 tys. osób. Tylko w niedzielę na Białorusi zatrzymano ponad pół tysiąca demonstrantów. Zatrzymanych zazwyczaj karze się grzywnami i karami administracyjnymi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Protest kobiet w Poznaniu. Starcie dwóch grup pod katedrą

Strajk Kobiet przybiera na sile. W poniedziałkowy wieczór odbyły się kolejne protesty. Demonstranci „odwiedzili” lokalną siedzibę TVP, biura Prawa i Sprawiedliwości. Pod katedrą poznańską doszło do starcia. Więcej przeczytasz na se.pl. W dalszej kolejności demonstranci udali się pod biura PiS, siedzibę TVP Poznań oraz na Ostrów Tumski, aby protestować przed katedrą. W jej okolicach czekała grupa około 100 mężczyzn skandujących „ręce precz od Kościoła”. Obie grupy zaczęły się obrzucać wulgarnymi hasłami, co widać na poniższym wideo. Osoby, które szły pod katedrę szybko zawróciły.

Na miejscu była policja konna. Przedstawiciele służb przekazali PAP, że nie odnotowano tam poważniejszych incydentów.
Źródło info i foto: se.pl

Gubernator stanu Wisconsin apeluje do Donalda Trumpa by nie przyjeżdżał do Kenoshy

Gubernator stanu Wisconsin Tony Evers zwrócił się do prezydenta USA Donalda Trumpa, by odwołał swoją wizytę w mieście Kenosha, gdzie doszło do gwałtownych protestów po postrzeleniu przez policjanta Afroamerykanina. „Obawiam się, że pana obecność tutaj nie poprawi sytuacji” – napisał Evers w liście opublikowanym w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Protesty wybuchły w mieście tydzień temu po postrzeleniu przez policjanta Afroamerykanina, 29-letniego Jacoba Blake’a, który jest w ciężkim stanie w szpitalu. W trakcie zamieszek ich uczestnicy podpalali samochody i budynki, plądrowali sklepy. Podczas trzeciej nocy protestów 17-letni Kyle Rittenhouse zastrzelił dwóch demonstrantów. Nastolatek został oskarżony o podwójne zabójstwo. Jego prawnicy twierdzą, że działał w samoobronie.

W ostatnich dniach Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że jak najszybciej w mieście należy przywrócić porządek. W weekend Biały Dom poinformował, że we wtorek prezydent poleci do Kenoshy, by spotkać się z przedstawicielami sił porządkowych i na miejscu zapoznać się ze skalą zniszczeń po zamieszkach.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci usunęli demonstrantów sprzed pomnika Powstania Warszawskiego

Marsz Powstania Warszawskiego zakończył się w sobotę wieczorem na placu Krasińskich w Warszawie apelem działaczy Stowarzyszenia Marszu Niepodległości o obronę wartości, o które walczyli i ginęli m.in. Powstańcy Warszawscy, takich jak wolność, honor i wiara.

IX Marsz Powstania Warszawskiego zorganizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Roty Marszu Niepodległości pod hasłem „Niemieckie zbrodnie nierozliczone” wyruszył z ronda Romana Dmowskiego dwadzieścia kilka minut po godzinie 17:00, czyli po Godzinie „W”, która zgromadziła tłumy mieszkańców.

Po tradycyjnej minucie ciszy zebrani odśpiewali Hymn – Mazurka Dąbrowskiego, skandowali „Cześć i chwała bohaterom”. Przemawiali m.in. poseł Konfederacji, prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki oraz prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.

Demonstranci wyruszyli w kierunku pomnika Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich. Część przyszła z biało-czerwonymi flagami – na niektórych był symbol Armii Krajowej lub znak „kotwicy” – z opaskami z symbolem Polski Walczącej i w koszulkach upamiętniających Powstanie Warszawskie. Uczestnicy pochodu wznosili okrzyki, jak „Bóg, Honor, Ojczyzna” czy „Chwała Wielkiej Polsce”. Niektórzy nieśli transparenty z napisami: „Niemieckie zbrodnie nierozliczone”, „Stop totalitaryzmom”, „Normalna rodzina – silna Polska”, „Ruch Narodowy”. „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”, „Stop masowej imigracji”.

Na chwilę zatrzymywali się na Nowym Świecie, gdy kilku demonstrantów usuwało wiszącą nad trasą przemarszu tęczową flagę, oraz na wysokości ulicy Foksal, gdzie kilka osób wywiesiło na balkonie banery z hasłami „Powstań przeciwko faszyzmowi” oraz „Feminizm nie faszyzm”. Lewicowi aktywiści wykrzykiwali też hasła: „Precz z faszyzmem”, czy „Warszawa wolna od faszyzmu”. Naprzeciwko tej grupy osób rozwieszono tęczową flagę, a w oknie pojawił ubrany na czerwono mężczyzna w peruce i slipkach. W ludzi idących w marszu poleciało kilka plastikowych butelek.

Do krótkiego incydentu doszło także przed Bazyliką Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, gdy mężczyzna z tęczową flagą wszedł na schody w pobliżu pomnika Jezusa. Mężczyzna ten został zatrzymany przez policjantów, a figura Jezusa Chrystusa została otoczona przez wolontariuszy ze Straży Marszu Niepodległości.

Demonstranci zatrzymali się też przed wejściem na plac Krasińskich, czekając na zakończenie interwencji policji wobec grupy kilku osób z białymi różami, które usiadły pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Osoby te zostały usunięte przez policjantów i otoczone kordonem.

Na placu Krasińskich do uczestników Marszu Powstania Warszawskiego przemawiali organizatorzy wydarzenia. Koordynator struktur Rot Marszu Niepodległości Mariusz Piotrowski apelował o wspieranie regionalnych struktur jego organizacji. „Wierzę, że nasza ojczyzna będzie kiedyś wielką Polską katolicką, Polską, z której będzie brał przykład cały świat” – oświadczył Piotrowski.

Szef Rot Marszu Niepodległości w Warszawie Paweł Kryszczak ocenił, że „krew Powstańców Warszawskich i cywilów, którzy tutaj polegli”, mają na sobie Niemcy, Armia Czerwona i „polscy komuniści, którzy z nimi współpracowali”. Przekonywał, że „aby to się więcej nie powtórzyło, Polska musi mieć silną gospodarkę i być państwem „liczącym się na świecie”. Według niego Polska powinna też domagać się od Niemców rekompensat za zbrodnie ludobójstwa i zniszczenia dokonane w Polsce. Niemcy zapłacą za to. Tego będziemy się domagać, jeżeli będziemy mieli moc do tego, jeżeli będziemy mieli szansę. Jeżeli nie my, to kolejne pokolenia – zapewniał Paweł Kryszczak.

76 lat temu, 1 sierpnia 1944 r., na rozkaz komendanta głównego AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” w Warszawie wybuchło powstanie. Było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Planowane na kilka dni, trwało ponad dwa miesiące. Jego militarnym celem było wyzwolenie stolicy spod niezwykle brutalnej niemieckiej okupacji, trwającej od września 1939 r.

1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło około 40-50 tys. powstańców. Zaledwie co czwarty z nich mógł liczyć na to, że rozpocznie ją z bronią w ręku. Przez 63 dni powstańcy prowadzili heroiczny i samotny bój z wojskami niemieckimi. Ostatecznie wobec braku perspektyw dalszej walki 2 października 1944 r. przedstawiciele KG AK podpisali z Niemcami układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policja z Hongkongu zatrzymała prawie 400 demonstrantów

Policja w Hongkongu użyła w środę gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby rozproszyć tłumy demonstrantów, wśród których były rodziny z dziećmi. Zatrzymano blisko czterysta osób. Według organizatorów w antyrządowym marszu wzięło udział milion osób. Policja podała, że było to 60 tys. ludzi. Protestujący trzymali flagi USA i Wielkiej Brytanii.

W wielu dzielnicach Hongkongu demonstranci blokowali drogi, rozpalali ogniska i rzucali koktajle Mołotowa. Formowano ludzkie łańcuchy, by z tylnych rzędów przekazywać osobom znajdującym się na pierwszych liniach protestów amunicję w postaci kamieni i cegieł.

Uczestnicy marszów, często ubrani na czarno, nieśli też transparenty z napisem „Wolność nie jest za darmo” i skandowali ulubiony slogan hongkońskiej opozycji: „Uwolnić Hongkong. Rewolucja naszych czasów”. Antyrządowe starcia w Hongkongu, trwają już od pół roku. Początkowo ich powodem był projekt kontrowersyjnej ustawy o ekstradycji, umożliwiający przekazywanie osób podejrzewanych o przestępstwa sądom w Chinach kontynentalnych.

Wkrótce jednak protesty przekształciły się w szerszy ruch, domagający się demokratycznych reform i dochodzenia w sprawie brutalności policji podczas demonstracji oraz amnestii dla ponad 6 tys. osób zatrzymanych od początku rewolty.

W listopadzie kandydaci prodemokratyczni odnieśli bezprecedensowe zwycięstwo w wyborach do rad dzielnic Hongkongu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

45 byłych libijskich milicjantów skazanych na śmierć

Sąd w Libii skazał dziś na karę śmierci 45 byłych milicjantów, oskarżonych o zabójstwo demonstrantów w stolicy kraju Trypolisie podczas powstania przeciwko reżimowi Muammara Kaddafiego w 2011 roku – poinformowało libijskie ministerstwo sprawiedliwości. W związku z demonstracjami w Trypolisie, które miały miejsce 21 sierpnia 2011 roku, osądzono 124 osoby – poinformował resort sprawiedliwości. Oprócz zasądzenia 45 kar śmierci, sąd orzekł wobec 54 osób o karach 5 lat pozbawienia wolności, a 22 zostały uniewinnione przez Sąd Apelacyjny w Trypolisie.

Sprawa dotyczy drugiej bitwy o Trypolis, czyli zbrojnego starcia toczącego się od w dniach 20 – 28 sierpnia 2011 r. między armią rządową a rebeliantami podczas libijskiej wojny domowej, zakończone zajęciem stolicy przez rebeliantów. 21 sierpnia milicja otworzyła ogień i zabiła kilkudziesięciu demonstrantów w dzielnicy Abu Slim.

Wojna domowa w Libii trwała od lutego do października 2011 roku. Zakończyła się po pojmaniu i zabiciu wieloletniego libijskiego autokraty Muammara Kaddafiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Paryż: Gwałtowne zamieszki. Aresztowano prawie 200 zamaskowanych demonstrantów

Podczas manifestacji 1-majowej w Paryżu doszło do starć między zakapturzonymi osobnikami, stosującymi tzw. taktykę „czarnego bloku” a policją, która użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego – podało BBC w środę. Aresztowano prawie 200 zamaskowanych uczestników starć. W pokojowym pochodzie, w którym protestowano przeciwko reformom rynku pracy prezydenta Emmanuela Macrona, zorganizowanym przez centrale związkowe, uczestniczyło wg. danych policji ok. 20 tys. osób. Organizatorzy szacują, iż w demonstracjach wzięło udział ok. 55 tys. osób.

Natomiast ok. 1200. zamaskowanych i zakapturzonych demonstrantów wywoływało zamieszki, rozbijało wystawy sklepów, niszczyło mienie wspólne i podpalało samochody.

„Demonstrujesz z odkrytą twarzą”

Policja ostrzegała w poniedziałek, że może dojść do starć z lewackimi ugrupowaniami anarchistycznymi stosującymi tzw. taktykę „czarnego bloku” – manifestowania w czarnym ubraniu i z zamaskowaną twarzą, by utrudnić identyfikację. Wcześniej w sieciach społecznościowych ukazało się wezwanie do urządzenia we wtorek „dnia rewolucji”. Cześć demonstrantów „czarnego bloku” próbowała wznosić barykady.

Rzecznik rządu Benjamin Griveaux skrytykował demonstrantów „czarnego bloku”. – Gdy masz szczere przekonania, demonstrujesz z odkrytą twarzą – powiedział.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Turecka policja ostrzelała uczestników parady równości kulami kauczukowymi

Policja w Stambule użyła w niedzielę kauczukowych kul, by rozpędzić liczącą około 40 osób grupę demonstrantów, którzy mimo oficjalnego zakazu zebrali się na placu Taksim w centrum miasta i zamierzali maszerować w paradzie równości Gay Pride. Niewielkie grupy, mimo wydanego dzień wcześniej przez lokalne władze zakazu, zebrały się w niedzielę na placu Taksim; jak zauważa agencja AFP siły policyjne były tam liczniejsze niż chętni do wzięcia udziału w paradzie.

Organizatorzy marszu nawoływali do wzięcia udziału w dorocznej imprezie, chociaż została zakazana po raz trzeci z rzędu. Co najmniej cztery osoby zostały zatrzymane. W sobotę władze miasta uzasadniły swoją decyzję troską o porządek publiczny i bezpieczeństwo turystów. W poprzednich latach gubernator Stambułu zabronił parad równości, powołując się na względy bezpieczeństwa lub zbieżność terminu marszu z końcem ramadanu.

W 2014 roku w paradzie równości w Stambule wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób i była to jedna z największych tego typu manifestacji na Bliskim Wschodzie – przypomina AFP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Powyborcze zamieszki w stolicy Francji

141 osób zatrzymano w Paryżu w czasie zamieszek, które wybuchły ostatniej nocy po zwycięstwie centrysty Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich – poinformowała miejscowa policja. Grupa demonstrantów starła się z policjantami we wschodniej części Paryża. Zatrzymanym uczestnikom protestów zarzuca się m.in. uszkodzenie prywatnego mienia. Podczas starć funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego – pisze agencja Reutera.

Demonstranci protestowali zarówno przeciwko krytykowanemu przez skrajną lewicę Macronowi, jak i przeciwko jego rywalce w drugiej turze Marine Le Pen ze skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Niedzielną drugą turę wyborów prezydenckich we Francji wygrał Macron, zdobywając 66,1 proc. głosów – wynika z ostatecznych rezultatów opublikowanych w poniedziałek przez francuskie MSW. Le Pen otrzymała 33,9 proc. głosów.

Do urn nie poszło w drugiej turze głosowania 25,44 proc. uprawnionych, co jest rekordowym odsetkiem – pisze AFP. Głosy puste i nieważne oddało nieco ponad 4 mln wyborców co oznacza, że więcej niż jedna trzecia Francuzów odrzuciła wybór między Macronem a Le Pen – wskazuje AFP.

Uprawnionych do głosowania było blisko 47,4 mln osób. Najbardziej wojownicza centrala związkowa, związana niegdyś z komunistami CGT, wezwała do zorganizowania demonstracji w Paryżu w poniedziałkowe popołudnie, by „zaznaczyć początek prezydentury Macrona” i zaprotestować przeciw „liberalnej” polityce gospodarczej.
Źródło info i foto: interia.pl

40 zatrzymań podczas skrajnie lewicowej demonstracji w stolicy Niemiec

Podczas zorganizowanego wczoraj przez środowiska skrajnie lewicowe „Rewolucyjnego Pierwszego Maja” w Berlinie policja zatrzymała 40 najbardziej agresywnych demonstrantów – poinformował wieczorem szef berlińskiej policji Klaus Kandt.

Przez dzielnicę Kreuzberg w zachodniej części Berlina przeszło ponad 8 tys. osób. Uczestnicy pochodu rzucali w policjantów butelkami, odpalali race i świece dymne, a także rzucali w tłum petardy – podały niemieckie media. Niektórzy demonstranci mieli zasłonięte twarze. Policja użyła gazu pieprzowego przeciwko osobom, które zaatakowały funkcjonariuszy drzewcami od transparentów. Kilku policjantów odniosło obrażenia.

Agencja dpa pisze o „panującej chwilami agresywnej atmosferze”. Organizatorzy „Rewolucyjnego Pierwszego Maja” nie zgłosili wcześniej demonstracji. Pomimo to władze stolicy Niemiec nie zakazały pochodu. Media podały, że demonstranci zaatakowali polityka SPD i deputowanego do regionalnego parlamentu Berlina, Toma Schreibera. Socjaldemokrata nie odniósł obrażeń.

Kandt powiedział, że pomimo przepychanek jest zadowolony z przebiegu manifestacji. Taktyka policji, polegająca na deeskalacji wydarzeń i unikania prowokacji, „zdała egzamin” – ocenił szef policji w Berlinie. Porządku w Berlinie strzegło niemal 5,5 tys. policjantów. W organizowanym przez władze miasta festynie „Mayday” uczestniczyło 200 tys. osób. Przez cały dzień na Kreuzbergu odbywały się koncerty i konkursy.

Środowiska skrajnie lewicowe nawiązują swoim pochodem do wydarzeń sprzed 30 lat. 1 maja 1987 roku na Kreuzbergu w Berlinie Zachodnim doszło do zamieszek i starć z policją. Tłum splądrował 36 sklepów, w tym supermarket Bolle, który następnie podpalono. Straty oszacowano na 15 mln marek. Podczas trwających do rana zajść obrażenia odniosło 196 policjantów i czterech strażaków. Zniszczono bądź uszkodzono około 100 pojazdów policyjnych, strażackich i pogotowia ratunkowego.
Źródło info i foto: onet.pl