Prokuratura: Będą badania śladów DNA zabezpieczonych w aucie, którym jechał zaginiony 5-latek

Prokuratura zleci badania DNA śladów zabezpieczonych w samochodzie, którym podróżował 5-letni Dawid z Grodziska Mazowieckiego. Do analizy przekazano także wszystkie urządzenia i nośniki danych zabezpieczone w mieszkaniu ojca chłopca. To nowe ustalenie reportera RMF FM Mariusza Piekarskiego ws. poszukiwań dziecka. Dawid zaginął 8 dni temu. Do dziś jego los jest nieznany.

Badania DNA mają dać odpowiedź, czy ktoś poza chłopcem i ojcem podróżował samochodem. W szarej skodzie zabezpieczono bardzo dużo śladów, w tym biologicznych – prawdopodobnie także chłopca, ale to trzeba potwierdzić.

Mając ślady biologiczne, jest możliwe wyizolowanie DNA. Wtedy musimy przeprowadzić badania porównawcze, do kogo te ślady należą – mówi prokurator Łukasz Łapczyński.

Równie istotnie dla śledztwa może być to, co biegli eksperci odczytają z komputera i pendrive’ów ojca Dawida. Chodzi o ustalenie motywu i tego, czy Paweł Ż. planował jakieś działania, czego szukał w ostatnich dniach w internecie, czym się interesował.

Chodzi o uzyskanie informacji odnośnie jego wcześniejszych kłopotów, czy też informacji w ogóle o przeszukiwarki internetowe, czy jest coś takiego, co mogłoby wskazywać na jego motywy, ewentualnie w jaki sposób mógł postąpić – tłumaczy Łapczyński.

W ostatnich tygodniach – według zeznań kolegów z pracy – Paweł Ż. dziwnie się zachowywał. Nie pojawiał się w pracy, brał nagły urlop na żądanie.

Równolegle powstaje szczegółowy profil psychologiczny mężczyzny – czy planował działania, czy działał pod wpływem impulsu i czy mógł skrzywdzić syna.

Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Berenda, w ramach poszukiwań policja wraca sprawdzać już raz przeszukane miejsca w okolicach autostrady A2. Na miejscu mają się pojawić dodatkowi specjaliści od kryminalistyki. Mają raz jeszcze sprawdzić wszystkie miejsca w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów. Mają badać ułożenie terenu, przeszukiwać stawy i studzienki – w czym pomagają strażacy.

Dawid poszukiwany jest od ubiegłej środy

Poszukiwania chłopca rozpoczęły się o północy w ubiegłą środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. 5-letni Dawid został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji, tego samego dnia przed godz. 21 ojciec odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

Policjanci i wspierające je służby przeszukiwali miejsca wytypowane przez funkcjonariuszy. Sprawdzany był m.in. obszar od punktu w dzielnicy Łąki w Grodzisku, gdzie ojciec 5-latka zostawił samochód, do wysokości A2.

W akcjach poszukiwawczych do tej pory uczestniczyły tysiące osób – zarówno grodziscy policjanci, stołeczne oddziały prewencji, funkcjonariusze pionu kryminalnego, żołnierze WOT, strażacy, druhowie, jak i chętni mieszkańcy. W poszukiwaniach wykorzystywane były policyjne drony i śmigłowce, a także przeszkolone psy tropiące.

Policja apeluje o pomoc

Służby nadal apelują o kontakt do tych, którzy Dawida, jego ojca lub szarą skodę fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9, którą jeździł mężczyzna, widzieli w środę między godz. 17 a godz. 21 na trasie między Grodziskiem Mazowieckim a warszawskim Okęciem. Choć samochód znaleziono, istotna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

Policja podkreśla, że informacje, które do nich docierają, potwierdzają wcześniejsze ustalenia funkcjonariuszy, i cały czas zachęca, aby przekazywać nowe. Pomóc może także przejrzenie nagrań z kamer samochodowych i monitoringu ze środy, właśnie pod kątem przejazdu ojca 5-letniego chłopca.

Wizerunek ojca i dziecka opublikowany jest na stronie warszawskiej policji. Jest także informacja, w co byli ubrani w środę. Mężczyzna miał czarną kurtkę, granatowe materiałowe spodnie, beżowe wsuwane buty i koszulę polo z jasnym kołnierzykiem. Chłopiec nosił szaroniebieską bluzę dresową, niebieskie dżinsy i niebieskie trampki z logo Zygzaka McQueena – czerwonej wyścigówki z bajki „Auta”. Logo z tym samym bohaterem jest też na zasłonie przeciwsłonecznej na jednej z szyb samochodu.

Wszelkie zgłoszenia na temat zaginionego Dawida, nawet anonimowe, można przekazywać policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można też zatelefonować do najbliższej jednostki policji lub pod numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Olecko: Zabójstwo 9-miesięcznej Blanki. Badania wykazały, że Grzegorz W. nie jest ojcem dziecka

Badania DNA miały według „Faktu” wykazać, że Grzegorz W., którego aresztowano ws. zabójstwa 9-miesięcznego dziecka w Olecku, a następnie zwolniono, nie jest ojcem dziewczynki. – Mój klient jest w rozsypce – mówi dziennikowi obrońca mężczyzny.

We wtorek Prokuratura Okręgowa w Suwałkach poinformowała, że Grzegorz W., jak wskazują zebrane przez śledczych dowody, nie zabił 9-miesięcznego dziecka z Olecka. Tymi dowodami są m.in. analizy logowań telefonu komórkowego mężczyzny, zeznania świadków, ale również wynik badania DNA. Teraz dziennik „Fakt” donosi, że ten ostatnio dowód dostarczył jeszcze jedną informację – Grzegorz W. według gazety nie jest ojcem Blanki. – Mój klient jest okropnym stanie psychicznym. Pamiętajmy, że był oskarżony o gwałt i zamordowanie własnej córki. Jest w rozsypce, bardzo przeżył pobyt w areszcie. Wymaga pomocy psychologa i psychiatry, żeby go postawili na nogi – mówi „Faktowi” Grzegorz Stipiczyński, adwokat mężczyzny.

Zabójstwo 9-miesięcznego dziecka w Olecku

22 czerwca policja z Olecka poinformowała o zabójstwie 9-miesięcznej dziewczynki, do którego doszło dzień wcześniej. Jak informowała prokuratura, sekcja zwłok wykazała, że dziecko zostało kilkukrotnie uderzone narzędziem twardokrawędzistym, m.in. w głowę i szyję, a także miało uszkodzone serce, co było efektem uderzeń w klatkę piersiową. Zarzuty postawiono matce dziecka oraz Grzegorzowi W., oboje trafili do aresztu, w poniedziałek mężczyzna został jednak zwolniony. Dziewczynka od listopada 2018 roku przebywała w rodzinie zastępczej, m.in. z powodu nadużywania środków psychoaktywnych przez matkę. W kwietniu br. wróciła do rodziny biologicznej.

W poniedziałek Polsat News poinformował, że w sprawie zatrzymano trzecią osobę, 50-letniego mężczyznę, znajomego matki dziewczynki, 35-letniej Anny W.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowy podejrzany ws. zabójstwa 9-miesięcznej Blanki. Ojciec dziecka zwolniony z aresztu

Śmierć dziewięciomiesięcznej Blanki z Olecka wstrząsnęła opinią publiczną. Aresztowany wcześniej ojciec dziewczynki wyszedł na wolność. Reporterzy programu TVP „Alarm” nieoficjalnie dowiedzieli się, że badanie DNA wykluczyło jego winę. Według prokuratury są „mocne dowody”, że sprawcą tragedii była matka.

Pojawia się też postać jej tajemniczego 50-letniego „adoratora”, który miał zabierać niemowlę do siebie. Sąsiadki i znajome matki Blanki, do których dotarli reporterzy programu TVP „Alarm” twierdzą, że w tym domu „była jedna wielka tragedia, bo nikt nie reagował”. Szefowa Oleckiego MOPS-u zapewnia, że był „stały, osobisty kontakt z rodziną”.

Blanka zmarła 22 czerwca wieczorem. Policja zatrzymała w związku ze śmiercią jej rodziców. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka.

Ta wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

Kilka dni później rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Wcześniej prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystania seksualnego dziewczynki.

Do zarzutów nie przyznał się ojciec, którego winę prokuratura później wykluczyła, oraz matka, która pozostaje podejrzaną w sprawie. Do zabójstwa dziewczynki doszło po trzech miesiącach od jej powrotu z rodziny zastępczej do biologicznych rodziców.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Seryjny morderca grasuje w Chicago? 51 zabitych kobiet w przeciągu 18 lat

W Chicago prawdopodobnie grasuje seryjny morderca. Policja uważa, że 51 morderstw na kobietach dokonanych w ostatnich 18 latach w mieście i okolicach może mieć ze sobą związek. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

Od 2001 r. w Chicago i okolicach dokonano 51 nierozwiązanych do tej pory morderstw na kobietach. Wszystkie zostały uduszone – znajdywano je w opuszczonych domach lub zaułkach. Ofiary mordów nie był zamożne, większość z nich to prostytutki.

Wśród elementów je łączących policja wymienia ten sam kod genetyczny zidentyfikowany w 21 przypadkach. Śledczy wykluczają motyw rabunkowy. Jak uważa Eddie Johnson, nadkomisarz departamentu policji, nie ma większych wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny morderca.

– Uwierzcie mi: gdyby było inaczej, nie mówiłbym o tym – stwierdził Johnson na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

Fakt, że Chicago jest jednym z bardziej niebezpiecznych amerykańskich miast, być może stał się przyczyną wcześniejszego niewiązania tych przypadków ze sobą. Jak informuje FBI, „agenci nie spoczną dopóki, nie uda się zatrzymać seryjnego mordercy”.
Źródło info i foto: TVP.info

Zabójstwo Pauliny D. Są wyniki badań DNA

Badania DNA potwierdziły, że ciało znalezione w Łodzi należy do zaginionej Pauliny D. Dziś ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok kobiety, a także badania toksykologiczne. Na ich podstawie śledczy ustalą, czy nie podano jej środków odurzających. Wczoraj prokuratura otrzymała wstępne wyniki badań próbek DNA. Badanie to pomogło ustalić, że znalezione na Stawach Jana ciało należy do zaginionej Pauliny D.

W związku z postępowaniem zatrzymane zostały trzy osoby – 44-letnia Białorusinka, która usłyszała zarzuty dot. niezawiadomienia o zbrodni zabójstwa, mimo posiadania wiarygodnych informacji o niej oraz składania fałszywych zeznań a także dwóch Gruzinów: 41-letni podejrzany o niezawiadomienie o zabójstwie i 38-letni, któremu jeszcze nie postawiono zarzutów.

Morderca jednak cały czas jest na wolności. Nie wiadomo, czy przebywa jeszcze w Polsce, czy jest już za granicą. Nad sprawą pracuje kilku prokuratorów i grupa funkcjonariuszy policji, a także wielu biegłych i techników. Ze względu na dobro postępowania śledczy nie przekazują na razie bardziej szczegółowych ustaleń.

Zaginięcie 28-letniej Pauliny D. zgłoszono w minioną sobotę. Kobieta wyszła z domu w piątek, by wieczorem spotkać się ze znajomymi. Ostatni raz była widziana w towarzystwie nieznanego mężczyzny – co zapisały kamery monitoringu – na jednej z łódzkich ulic.

Dotychczasowe ustalenia prokuratury wskazują na to, że 28-latka została zamordowana w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Żeromskiego w Łodzi. Na podstawie zabezpieczonych śladów i innych dowodów ustalono, że do zabójstwa doszło w godzinach przedpołudniowych w sobotę, a przed godz. 18 zwłoki – po zapakowaniu w torbę i owinięciu w folię – zostały przewiezione do lasku w okolicach Stawów Jana.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowy trop w sprawie ustalenia tożsamości matki noworodka, którego ciało wyłowiono z rzeki w Nowej Soli

Śledczy trafili na trop w sprawie martwego noworodka wyłowionego w czerwcu z rzeki w Nowej Soli. Kobieta, która była w zaawansowanej ciąży i nie ma dziecka, nie stawiła się na obowiązkowe badanie u ginekologa. Na wizytę może być doprowadzona przez policjantów. To, czy ona jest matką dziecka, wykaże badanie DNA.

18 czerwca wieczorem wędkarz z Nowej Soli zauważył pakunek dryfujący w Odrze, ok. piętnastu metrów od brzegu. Zarzucił wędkę i przyciągnął go do siebie. W środku znalazł zwłoki noworodka z łożyskiem i pępowiną. Były owinięte w ręcznik i reklamówkę oraz włożone do nieprzemakalnej torby, prawdopodobnie elementu wyposażenia wózka dziecięcego.

Jak wykazały badania, chłopiec przyszedł na świat w ósmym miesiącu ciąży. Miał krtań przebitą ostrym narzędziem. Prokuratura Rejonowa w Nowej Soli prowadzi postępowanie pod kątem zabójstwa dziecka. Według śledczych, ciało mogło dryfować w rzece nawet kilka dni.

Zabezpieczony materiał DNA

22 czerwca Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze opublikowała na swojej stronie zdjęcia wszystkich przedmiotów, które znaleziono razem ze zwłokami. Poprosiła o pomoc w zidentyfikowaniu osoby, do której mogły należeć rzeczy schowane w torbie, m.in. damska koszula nocna i podkoszulka na ramiączkach. Przy zwłokach były także podpaski higieniczne i brudna pielucha.

Prokuratura trafiła już na trop kobiety, która w tym roku była w zaawansowanej ciąży, ale nie ma dziecka. To mieszkanka Bytomia.

– Kobieta nie stawiła się na wyznaczone badanie u ginekologa – powiedziała „Dziennikowi Polskiemu” prokurator Ewa Antonowicz. Dodała, że zabezpieczono jej materiał DNA i „jeszcze jednej osoby”, żeby uzyskać pewność, czy podejrzewana jest matką dziecka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Miał zgwałcić i zamordować 12-latkę. Został zatrzymany po 32 latach

66-letni Gary Charles Hartman został aresztowany w związku z zabójstwem i gwałtem na 12-latce, do którego doszło w 1986 roku w USA. Policjanci z Tacomy w stanie Waszyngton odnaleźli domniemanego sprawcę po 32 latach, gdy ten zostawił swoje DNA na serwetce w jednej z restauracji. 26 marca 1986 r. 12-letnia Michella Welch wyszła na plac zabaw ze swoimi dwiema młodszymi siostrami. Około godz. 10 zostawiła je same i pojechała na rowerze do domu po jedzenie. W międzyczasie dziewczynki zaczęły bawić się w innej części parku. W poszukiwania zaangażowała się policja. Ciało 12-latki odnaleziono ok. 400 metrów od placu zabaw. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczynka zmarła od uderzenia w głowę. Przed śmiercią została zgwałcona.

Genealogia i genetyka

Przez lata śledztwo nie przynosiło rezultatów. W 2006 r. próbowano porównać próbki DNA sprawcy z bazą przestępców. Nie znaleziono żadnego powiązania. W 2018 r. policjanci z Tacomy rozpoczęli współpracę z genetykiem genealogicznym, który wykonał profesjonalne badania. Stworzył on prawdopodobny profil sprawcy na podstawie badań DNA i drzew genealogicznych różnych osób.

Przeprowadzone badania wskazały na dwóch braci, których DNA i możliwe pokrewieństwo pokrywały się z uzyskanym profilem. Policja zaczęła śledzić jednego z nich – 66-letniego Gary’ego C. Hartmana.

„I tak was znajdziemy”

4 czerwca Hartman wraz z kolegą pojechali przed pracą do restauracji, gdzie zamówili śniadanie. Policjanci usiedli kilka stolików dalej i obserwowali, jak mężczyzna kilkukrotnie obciera twarz serwetką. Gdy wyszedł, policja poprosiła obsługę o przekazanie dowodu w sprawie.

Jak się okazało, DNA z serwetki pokrywało się z tym, które zostało znalezione na ciele zabitej 12-latki. Gdy wróciły na miejsce, znalazły koc, jedzenie i rower Michella. Zaczęły szukać starszej siostry, ale nie było po niej śladu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Badania genetyczne pomogły w ustaleniu sprawcy gwałtu z 2016 roku w Krakowie

„Policjanci zatrzymali mężczyznę, który w lipcu 2016 r. w Krakowie pobił i zgwałcił młodą kobietę. Dzięki badaniom genetycznym ustalono, że takie samo przestępstwo – wobec innej osoby – popełnił dziewięć lat temu” – poinformował w czwartek rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. Śledczy zarzucili mężczyźnie popełnienie dwóch gwałtów. Grozi mu do 12 lat więzienia. Na wniosek Prokuratury Rejonowej Kraków – Nowa Huta sąd zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny, tymczasowy areszt.

Mężczyzna jest podejrzany o to, że w lipcu 2016 r. w Krakowie siłą zaciągnął swoją ofiarę do wynajmowanego mieszkania i grożąc kobiecie pozbawieniem życia i bijąc ją po całym ciele, zmusił ją do obcowania płciowego. Pokrzywdzona zawiadomiła policję.

„Porównanie kodu DNA wyodrębnionego z materiału pobranego od zatrzymanego z materiałem biologicznym, jaki zabezpieczono na miejscu przestępstwa potwierdziło, że policjanci trafnie wytypowali sprawcę zgwałcenia” – mówił Sebastian Gleń.

„Po sprawdzeniu w policyjnej bazie okazało się, że w 2009 roku w ramach czynności procesowych dotyczących zgwałcenia kobiety, która wracała do domu bulwarami wiślanymi zabezpieczono materiał biologiczny napastnika o identycznym kodzie DNA” – dodał.

38-latek mieszkający w woj. mazowieckim został zatrzymany w okolicach Warszawy.
Źródło info i foto: interia.pl

Egipt wysłał polskim śledczym raport dotyczący śmierci Magdaleny Żuk

Egipski raport nt. śmierci 27-latki potwierdza ustalenia polskich śledczych. Tamtejsi biegli wykluczyli, by przed wypadnięciem z okna kobieta została przez kogoś zaatakowana.

Na ciele Magdaleny Żuk nie było żadnych śladów przemocy, wskazujących na udział osób trzecich. Ciało 27-letniej Polki nie miało żadnych śladów poza tymi, które powstały w wyniku skoku z okna i upadku na ziemię.To właśnie on został uznany za bezpośrednią przyczynę jej śmierci.

Nie było też tzw. ran defensywnych, które są charakterystyczne dla ofiar, które przed śmiercią bronią się przed napastnikiem. Nie stwierdzono również śladów DNA pod paznokciami ofiary, które mogłyby wskazywać na to, że próbowała z kimś walczyć.

Egipscy śledczy ustalili również, że Żuk nie została zgwałcona. Nie odbyła też w Egipcie żadnego stosunku seksualnego, nawet dobrowolnego. Raport obala więc zbudowane wokół śmierci kobiety teorie, które zakładały, że została porwana i zgwałcona oraz, że padła ofiarą gangu handlarzy żywym towarem.
Źródło info i foto: wp.pl

Porywacz dzieci zatrzymany przez policję

​Spektakularny sukces krakowskich śledczych. Mężczyzna, który porwał na początku roku 10-letniego Kamila, jest w rękach policji – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. To przełom w sprawie porwań dla okupu w naszym kraju – usłyszeli nasi dziennikarze od osób prowadzących postępowanie.

Sukces policji polega na ustalenia i zatrzymaniu – jak się wydawało – nieuchwytnego porywacza. Mężczyzna bardzo skutecznie zacierał ślady. Wprowadzał w błąd ścigających go policjantów – jak ustaliliśmy, mężczyzna m.in. podkładał fałszywe DNA, a także podrzucał ślady zapachowe osób, które nie miały nic wspólnego z porwaniem. Niewykluczone, że w tym czasie planował kolejne porwania.

10-latka porwano w styczniu w centrum Krakowa, w drodze do szkoły. Wciągnięto go do samochodu i przez kilka dni przetrzymywano w nieznanym miejscu. Kiedy rodzina zapłaciła kilkaset tysięcy euro okupu, chłopca wypuszczono.

Przez kilka miesięcy najlepsi tropiciele deptali porywaczowi po piętach. Zachowywał się, jakby pracował w specsłużbach. Cały czas wyprzedzał nas o krok – usłyszeli nasi dziennikarze od śledczych.
Źródło info i foto: RMF24.pl