Szwecja: Ogromny wybuch w stolicy. To zamach?

Szwedzka policja prowadzi dochodzenie po głośnej eksplozji, która uszkodziła budynek w eleganckim centrum Sztokholmu we wczesnych godzinach poniedziałku.

Wybuch miał miejsce o 1 w nocy na ulicy Gyllenstiernsgatan w dzielnicy Östermalm w szwedzkiej stolicy. Eksplozję było słychać kilka kilometrów dalej. Wybuch uszkodził cały budynek i wiele zaparkowanych samochodów.

Incydent ten był badany jako „dewastacja zagrażająca społeczeństwu”, ale nie podejrzewano o terroryzm. Była to jedna z najpotężniejszych eksplozji w stolicy Szwecji. Jedna z mieszkańców powiedziała TT, że została obudzona w nocy przez „ogromny podmuch”, który wstrząsnął jej oknami wtedy wyszła na balkon, aby zobaczyć, co się stało.

„Były już w drodze wozy strażackie, a potem przybyło mnóstwo policji i karetek pogotowia. Widzieliśmy duży kawałek metalu, którym mogły być drzwi lub część samochodu, leżący na ulicy. Wszędzie rozrzucone było szkło z latarni ulicznych a obok samochodów było dużo metalu, więc pomyśleliśmy, że to musiała być bomba podłożona pod samochód, która wybuchła ”- powiedziała.

Powiedziała, że ​​jest szczególnie zaniepokojona tym incydentem ze względu na szkołę znajdującą się w tym samym budynku, dodając: „Gdyby miało to miejsce kilka godzin później, mogłaby to być totalna katastrofa”.

Ewakuowano około 30 osób.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Trwają poszukiwania matki noworodka, którego zwłoki znaleziono w rzece

Makabryczne odkrycie w Grabcu – mieszkaniec natrafił tam na zwłoki noworodka w rzece. Na razie o sprawie niewiele wiadomo, policja zasłania się dobrem dochodzenia. W miejscowości Grabiec w woj. śląskim jeden z mieszkańców przypadkowo zauważył w rzeczce Krztynia zwłoki noworodka. Mężczyzna o makabrycznym odkryciu zawiadomił policję.

Na miejscu pojawili się funkcjonariusze i prokurator – donosi „Dziennik Zachodni”. Trwają też poszukiwania matki noworodka. Policja na ten moment, ze względu na dobro sprawy, nie udziela więcej informacji. Zapewne przeprowadzona zostanie sekcja zwłok dziecka. W takich wypadkach matce grozi, co określa Kodeks Karny, odpowiedzialność z art. 149 – „dzieciobójstwa”, który stanowi:

„Matka, która zabija dziecko w okresie porodu pod wpływem jego przebiegu, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Decyzja prokuratury: koszulki z napisem „Konstytucja” nie znieważyły pomników

Koszulki z napisem „Konstytucja”, które zawisły na kilku pomnikach w Częstochowie, nie miały charakteru znieważającego — uznała tamtejsza prokuratura. W jednej ze spraw odmówiła wszczęcia dochodzenia, a w drugiej umorzyła sprawę przed wszczęciem. Rzecznik częstochowskiej prokuratury okręgowej Tomasz Ozimek powiedział w środę PAP, że w ostatnim czasie zapadły dwa postanowienia dotyczące zawieszenia napisów „Konstytucja” na pomnikach w Częstochowie. Pierwsze dotyczyło pomników Haliny Poświatowskiej, Marka Perepeczki i Władysława Biegańskiego. Koszulki na tych słynnych postaciach związanych z Częstochową pojawiły się 4 sierpnia.

„W tej sprawie postępowanie zakończyło się postanowieniem o odmowie wszczęcia dochodzenia z uwagi na stwierdzenie, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego. Postanowienie jest prawomocne” — powiedział prokurator.

Sprawa była badana pod kątem art. 261 Kodeksu karnego. Przepis ten mówi o znieważeniu pomnika lub innego miejsca publicznego urządzonego w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby.

„Stwierdzono, że te napisy nie miały charakteru znieważającego, nie były wulgarne. Nie stwierdzono, aby takie zachowanie wyczerpało znamiona przestępstwa znieważenia pomnika lub innego przestępstwa” — wyjaśnił prok. Ozimek.

Prokuratura, która badała sprawę, zwróciła uwagę, że zawieszenie koszulek na pomnikach może być natomiast wykroczeniem z art. 63a Kodeksu wykroczeń. Chodzi o umieszczenie w nieprzeznaczonym do tego miejscu publicznym ogłoszenia, plakatu, afiszu, apelu, ulotki, napisu lub rysunku. Sprawę będzie wyjaśniała policja.

Druga sprawa dotyczyła powieszenia napisu „Konstytucja” na pomniku marszałka Józefa Piłsudskiego w Częstochowie. W tym przypadku umorzono dochodzenie przed jego wszczęciem. Uzasadnienie decyzji jest podobne jak w przypadku pierwszej sprawy.

Koszulki z napisem „Konstytucja” pojawiły się w ostatnim czasie na wielu pomnikach w całym kraju. To inicjatywa Komitetu Obrony Demokracji. Po zawieszeniu koszulki na pomniku Haliny Poświatowskiej w Częstochowie akcję poparł brat poetki Zbigniew Myga. „Jestem dumny, że Halina Poświatowska, a za jej sprawą w jakiś sposób i ja bierzemy udział w tej akcji” — powiedział „Gazecie Wyborczej”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Francja: Służby tuszowały błędy po ataku na kościół w Normandii?

Prawnik jednej z ofiar zamachu w kościele w Normandii z lipca 2016 roku złożył w piątek wniosek o wszczęcie dochodzenia w sprawie ujawnionej przez portal Mediapart informacji o kryciu przez francuskie specsłużby rzekomych zaniedbań przed tym atakiem. Prokuratura zaprzecza, by mogły mu zapobiec. W zamachu z 26 lipca dwaj 19-letni muzułmańscy napastnicy z francuskim obywatelstwem, Adel Kermiche i Abdel Malik Petitjean, zamordowali przy ołtarzu w kościele w Saint-Etienne-de-Rouvray 86-letniego księdza Jacques’a Hamela odprawiającego mszę świętą i poważnie ranili 88-letniego Guy Coponeta.

„Można temu było zapobiec”

W czwartek znany we Francji portal Mediapart napisał, że kierownictwo wywiadu paryskiej prokuratury (DRPP) wiedziało o zamiarze popełnienia terrorystycznego aktu we Francji przez Kermiche’a.

Na kilka dni przed atakiem specjalista ds. bezpieczeństwa komputerowego przekazał przełożonym znalezioną wiadomość z instrukcjami na temat zamachu. Według Mediapart większość osób decyzyjnych była wtedy na wakacjach. Co gorsza, kiedy zamordowany został już ksiądz Hamel, jeden z urzędników DRPP, aby nie dopuścić do skandalu, kazał specjaliście antydatować służbowy raport o planowanym zamachu. Oskarżenia Mediapart, że można było zapobiec bestialskiemu mordowi, zostały jednak w piątek odrzucone przez władze – podaje portal RFI.

Według prefektury policji (PP), od której zależy DRPP, raport z 22 lipca nie nasuwa na myśl „w żadnym wypadku (…) nieuchronności przejścia do działania, nie mówiąc już o celowaniu w określone miejsce”. „Ta notatka, która nie miała charakteru ‚pilne’ i stanowiła część codziennej pracy (…), była zgodna ze zwyczajowym obiegiem” informacji – twierdzi PP. Inspekcja generalna policji ma jednak zbadać sprawę.

„Ucieczka od obowiązków”

Zdaniem arcybiskupa metropolity Rouen, Dominique’a Lebrun, w związku z oskarżeniem „nasuwają się znowu pytania: co i kto wiedział? Czy można było uniknąć tego ataku?”.

„Jeśli fakty są prawdziwe, obawiamy się, że zdrada ze strony tych, którzy mają nas informować i chronić, podsyca podejrzenia ofiar ataków i powoduje bardzo poważny kryzys zaufania” – cytuje dziennik „Le Point” Erica Morain, rzecznika Narodowej Federacji Ofiar Zamachów i Wypadków Zbiorowych (FENVAC), która jest stroną w śledztwie w sprawie ataku w Saint-Etienne-du-Rouvray.

„Jak możemy twierdzić, że poprawiamy skuteczność naszych służb wywiadowczych w wykrywaniu działania, jeśli ukrywają istotne informacje wyłącznie w celu ucieczki od swoich obowiązków?” – powiedział cytowany przez „Le Point” Christian Saint-Palais, prawnik siostry księdza Hamela.

„Artykuł naraża na szwank obronność kraju”

Drugi adwokat strony cywilnej, Mehana Mouhou, złożył wniosek o „całkowitą deklasyfikację dokumentów zaklasyfikowanych jako tajemnica obronna”. Z kolei Związek Komisarzy Policji Krajowej (SCPN) poprosił „prefekturę policji o podjęcie wszelkich działań, karnych i administracyjnych, w celu zidentyfikowania autora lub autorów tych wycieków”. Według SCPN, artykuł w Mediapart, „oczywiście napisany z pomocą źródła, którego interesy i etyka mogą być kwestionowane, zagraża kilku szefom służb, ale także naraża na szwank obronność kraju”.

Sprawcy zastrzeleni przez policję

Kermiche, z robotniczej rodziny w Saint-Eienne-du-Rouvray pochodzącej z Algierii, i Petitjean 26 lipca wzięli zakładników podczas porannej mszy w kościele i podcięli gardło proboszczowi. Zostali następnie zastrzeleni przez policję. Wówczas w ramach śledztwa zarzuty usłyszał m.in. kuzyn Petitjeana, który według śledczych był świadomy jego planów. Do ataku przyznało się tak zwane Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Znamy tożsamość zamachowca z Londynu

Brytyjska policja już wczoraj wiedziała, jak nazywał się napastnik, który wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim. Śledczy nie chcieli jednak podać jego nazwiska i zrobili to dopiero teraz. Zamachowcem był 52-letni Khalid Masood; Brytyjczyk urodził się w hrabstwie Kent, w ostatnim czasie mieszkał w West Midlands. Mężczyzna nie był nigdy karany za przestępstwa związane z terroryzmem, nie był też przedmiotem żadnego aktualnego dochodzenia. Masood był jednak dobrze znany policji kilkukrotnie skazywano go za przestępstwa przeciwko porządkowi publicznemu, a także napaści czy posiadanie broni.

Co stało się w okolicy brytyjskiego parlamentu?

22 marca ok. godz. 14.40 napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim. Następnie próbował dostać się na teren brytyjskiego parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem jednego z policjantów strzegących bramy wjazdowej. Wkrótce potem sprawca został zastrzelony przez interweniujące służby bezpieczeństwa. Śledczy sklasyfikowali incydent jako akt terroru. Premier Theresa May podkreślała, że następnego dnia „parlament będzie obradował tak jak zwykle”. – Nie poddamy się terrorowi oraz nigdy nie pozwolimy głosom nienawiści i zła nas podzielić – podkreśliła.
Co jeszcze wiadomo o napastniku?

Premier Wielkiej Brytanii oświadczyła przekazała wcześniej, że „swego czasu” prowadzone było śledztwo w sprawie ekstremistycznych powiązań mężczyzny, ale został on uznany za „marginalną postać”. Policja uważa, że zamachowiec działał sam i że nie ma powodu, by sądzić, iż planowane są „dalsze ataki w najbliższym czasie”. Policja bada teraz ewentualne powiązania zamachowca.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

FBI: Śledztwo ws. Hillary Clinton będzie wznowione

James Comey – dyrektor FBI – poinformował w piątek, że agencja wznawia dochodzenie ws. skrzynki mailowej, którą kandydatka Demokratów na prezydenta USA Hillary Clinton prowadziła niezgodnie z przepisami, będąc sekretarzem stanu. W liście do członków komisji ds. sprawiedliwości Izby Reprezentantów Comey napisał, że badając zupełnie inną sprawę FBI dowiedziała się o istnieniu maili, które wydają się mieć związek z zamkniętym wcześniej dochodzeniem ws. Clinton.

„Zostałem o tym poinformowany wczoraj i zgodziłem się, że FBI musi podjąć odpowiednie kroki (…) by ustalić, czy (maile) zawierają tajne informacje, a także by ocenić ich wagę dla śledztwa” – napisał Comey. Zastrzegł, że nie może przewidzieć, „jak długo potrwa ta dodatkowa praca”.

Amerykańskie media poinformowały, powołując się na anonimowe źródła rządowe, że nowe maile pochodzą z urządzenia należącego do byłego nowojorskiego kongresmena Anthony’ego Weinera. Służby natrafiły na nie prowadząc osobne śledztwo ws. nielegalnych wiadomości tekstowych wysyłanych przez Weinera do 15-letniej dziewczyny z Północnej Karoliny. Weiner jest mężem najbliższej współpracownicy Clinton Humy Abedin, ale od jakiegoś czasu żyją w separacji.

Media spekulują, że może chodzić o maile, których adresatką była Abedin.

Szef kampanii Clinton John Podesta wezwał w piątek Comey’a by podał więcej informacji, niż tylko to, co znalazło się w liście do kongresmenów. „Dyrektor Comey odwołuje się w swym liście do maili, które wyszły na światło dzienne przy okazji osobnej, nie mającego związku sprawy, ale nie mamy pojęcia co to za maile, a sam dyrektor stwierdził, że mogą nawet nie mieć znacznie” – powiedział Podesta.

„To nadzwyczajne, że mamy do czynienia z czymś takim zaledwie 11 dni przez wyborami prezydenckimi” – dodał.

Sama Clinton jak dotąd nie odniosła się do sprawy, nie wspomniała o niej w swoim piątkowym wystąpieniu w Cedar Rapids w stanie Iowa.

FBI przez prawie rok prowadziła dochodzenie, by ustalić, czy używanie przez Clinton prywatnej skrzynki i serwera do celów służbowych w czasie, gdy była sekretarzem stanu (2009-13), naraziło na szwank tajemnice państwowe. W lipcu Comey powiedział, że Clinton dopuściła się „skrajnego niedbalstwa”. Słabsze zabezpieczenie prywatnego serwera ułatwiało bowiem ewentualne włamanie się do systemu. Jak ustaliła FBI, przez prywatną skrzynkę mailową Clinton przeszło co najmniej 110 wiadomości o statusie „tajne” i teoretycznie mogły mieć do nich dostęp osoby nieuprawnione. Comey mówił, że Clinton powinna była wiedzieć, że piwnica jej nowojorskiego domu to nieodpowiednie miejsce na umieszczenie serwera używanego do służbowych maili.

Niemniej jednak Comey nie zarekomendował postawienia Clinton zarzutów karnych i zgodnie z tym zaleceniem prokurator generalna Loretta Lynch nie oskarżyła jej o popełnienie przestępstwa. Dyrektor FBI tłumaczył, że nie ma żadnego dowodu na to, że Clinton albo jej współpracownicy zamierzali złamać prawo, tak samo, jak nie ma dowodu, że hakerzy włamali się na jej konto clintonemail.com.

Opublikowany w maju niezależny wewnętrzny audyt Departamentu Stanu USA wykazał, że Clinton naruszyła zasady, używając w celach służbowych prywatnej skrzynki mailowej i prywatnego serwera, gdy była szefową dyplomacji amerykańskiej. Z ogłoszonego raportu inspektora generalnego Departamentu Stanu wynikało też, że Clinton nigdy nie ubiegała się o zgodę na to ze strony służb odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo amerykańskiej administracji, a gdyby się ubiegała, to nie dostałaby pozwolenia, ponieważ maile na tym serwerze nie były odpowiednio zabezpieczone przed ingerencją z zewnątrz.

Sprawa wywołała wielki skandal w USA i położyła się cieniem na kampanię prowadzoną przez Clinton przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się 8 listopada.

Clinton przyznała, że to co robiła było błędem, i przeprosiła za to, ale powiedziała też, że nigdy nie wysłała ani nie otrzymała na prywatny adres maili oznaczonych jako tajne lub poufne. Podkreślała również, że nie złamała prawa.

Nominowany przez Partię Republikańską na prezydenta USA Donald Trump zapowiedział, że jeśli wygra wybory, to powoła specjalnego prokuratora, by prześwietlić sprawę maili Clinton. Dodał, że jego zdaniem kandydatka Demokratów na prezydenta powinna być w więzieniu.

W piątek Trump wyraził podziw dla „odwagi” FBI, że wznowiło śledztwo przeciw demokratycznej kandydatce na prezydenta. „Korupcja Hillary Clinton jest tak wielka, że nigdy przedtem czegoś takiego nie widzieliśmy. Nie możemy pozwolić, aby swoje kryminalne intrygi przeniosła do Gabinetu Owalnego. Mam wielki szacunek dla tego, że FBI i departament sprawiedliwości są gotowe, by mieć odwagę naprawienia potwornego błędu, który popełnili” – powiedział Trump.
Żródło info i foto: interia.pl

Holandia: Podczas obławy antynarkotykowej aresztowano 55 osób

Według niej akcję tę podjęto w ramach dochodzenia, prowadzonego przeciwko łącznie około 700 podejrzanym. Trzech ludzi zostało zatrzymanych – w tym jeden w Czechach – pod zarzutem kierowania gangiem, który handlował środkiem odurzającym ecstasy.

Była to jedna z największych dotąd w Holandii operacji przeciwko producentom i dostawcom haszyszu oraz narkotyków syntetycznych, takich jak ecstasy i amfetamina. Przejęto sześć laboratoriów produkcyjnych oraz broń, narkotyki i chemikalia do ich wytwarzania, a także pieniądze w kwocie około pół miliona euro.

Według policji, całą sprawę zapoczątkowało dwa lata temu podjęcie stałej obserwacji sklepu w wiosce Best koło Eindhoven, gdzie sprzedawano akcesoria na przyjęcia. W sklepie tym, który okazał się być punktem kontaktowym gangów narkotykowych, skonfiskowano 15 kilogramów pastylek ecstasy.

W policyjnych działaniach, podjętych w poniedziałek rano w wielu miejscowościach w regionach Eindhoven i Rotterdamu wzięło udział około 1500 funkcjonariuszy sił porządkowych i wymiaru sprawiedliwości. Odkryli oni między innymi laboratorium produkujące amfetaminę ze zmagazynowanymi tam 4 tys. litrów chemikalii. W Eindhoven przejęto 75 beczek oleju i pięć ton acetonu do wytwarzania syntetycznych narkotyków. Ponadto w domu mieszkalnym natrafiono na zajmującą dwa piętra plantację haszyszu. Skonfiskowano także broń automatyczną – poinformowała policja.
Żródło info i foto: wp.pl

Michaił Lesin znaleziony martwy w pokoju hotelowym w Waszyngtonie

Waszyngtońska policja prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci Michaiła Lesina – poinformowała amerykańska tv ABC. Byłego doradcę ds. mediów prezydenta Rosji Władimira Putina znaleziono martwego w hotelu w Waszyngtonie. Ciało 57-letniego Lesina – byłego szefa resortu prasy, telewizji i radia Rosji – odkryto w hotelu w centrum Waszyngtonu w czwartek, lecz wiadomość o tym trafiła do mediów z opóźnieniem.

Nie jasne okoliczności śmierci

Nie jest jasne, w jakim celu Lesin przebywał w Waszyngtonie, nie ma też informacji o okolicznościach zgonu, lecz waszyngtońska policja powiadomiła, że prowadzi w tej sprawie dochodzenie – pisze na swej stronie internetowej ABC; zaznacza, że przedstawiciele ambasady Rosji współpracują z władzami amerykańskimi nad ustaleniem okoliczności śmierci Lesina.

Cytowana przez agencję Associated Press rzeczniczka władz medycznych Dystryktu Kolumbii (okręgu stołecznego USA) Beverly Fields powiedziała, że przeprowadzono sekcję zwłok, lecz w sobotę nie ustalono przyczyny śmierci Lesina. Rosyjskie media podały, powołując się na rodzinę zmarłego, że zgon nastąpił na skutek „ataku serca” (zawał mięśnia sercowego).

To Lesin, jak pisze AP, forsował utworzenie nadającego w j. angielskim rosyjskiego satelitarnego kanału telewizyjnego Russia Today, później przemianowanego na RT, bo twierdził, że Rosja „musi sama dla siebie robić propagandę”. AP przypomina, że telewizja ta od swego powstania w roku 2005 jest szeroko oglądana na świecie, lecz też często krytykowana jako tuba Kremla.

W latach 90. Lesin ściśle współpracował z władzą

W obszernym artykule na temat zmarłego rosyjski dziennik „Kommiersant” pisze w sobotę, że Lesin „był wszędzie tam, gdzie działo się coś interesującego”.

„W latach 90. Michaił Lesin znalazł się w gronie twórców rosyjskiej przestrzeni medialnej, a wówczas była to głównie telewizja. Jak i innym ludziom tamtych czasów przychodziło mu zajmować się wszystkim: od tworzenia kompanii telewizyjnych i holdingów reklamowych do ścisłej współpracy ze strukturami władzy państwowej. Przekształcenie telewizji radzieckiej w nową rosyjską następowało w błyskawicznym tempie i Michaił Lesin był jednym z tych, którzy przyczynili się do tych zmian” – pisze dziennik.

Przypomina dużą rolę Lesina w zwycięstwie wyborczym pierwszego prezydenta Rosji Borysa Jelcyna, jego funkcję doradcy ds. mediów drugiego prezydenta – Władimira Putina, a także szefowanie holdingowi medialnemu koncernu Gazprom – Gazprom-Media – jednej z najpotężniejszych grup medialnych w Rosji i w Europie. W roku 2014 Lesin zrezygnował z tej funkcji twierdząc, że robi to ze względów rodzinnych.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Scotland Yard zajmie się dżihadystami

Londyńskie media podają, że spośród 38 ofiar śmiertelnych piątkowego zamachu w Tunezji co najmniej trzydzieścioro to obywatele brytyjscy. W związku z tym Scotland Yard rozpoczął największe dochodzenie antyterrorystyczne od czasu zamachów na londyńskie metro w lipcu 2005 r. Szesnastu brytyjskich policjantów udało się do Tunezji, by pomóc tamtejszym władzom w śledztwie na miejscu zbrodni.

Wielkie przesłuchania

Z kolei w samej Wielkiej Brytanii do pracy przystąpiło 600 funkcjonariuszy. Przez całą niedzielę spisywali i nagrywali zeznania powracających z Tunezji turystów. Zbierali też fotografie i wideoklipy, nakręcone przez nich przed, w trakcie i po zamachu. Mogą one ujawnić ewentualnych wspólników zamachowca. Od czasu ataków samobójczych 7 lipca 2005 roku w Londynie – w których zginęły 52 osoby, a 700 odniosło obrażenia – w wyniku działań islamskich terrorystów w Wielkiej Brytanii stracił życie szeregowiec Lee Rigby.

Nowy etap

W ciągu tej dekady Brytyjczycy byli natomiast wielokrotnie obiektem spisków i ataków zagranicą. Zdaniem ekspertów i komentatorów, obecne dochodzenie otwiera nową erę zaangażowania Scotland Yardu w ściganie terrorystów również poza krajem.
Żródło info i foto: TVP.info

Odsunięto duchownego oskarżonego o molestowanie

Po uzyskaniu informacji o ewentualnym nadużyciu seksualnym wobec osoby niepełnoletniej przełożony księdza czy zakonnika odsuwa go od powierzonych zadań i przeprowadza dochodzenie wstępne – wynika z wytycznych Kościoła dot. procedury postępowania wobec oskarżeń duchownych o takie przestępstwa. Zaprezentowane wczoraj dokumenty opracowywano od 2011 r., obowiązują od marca 2015 r. Jeden z nich zawiera wytyczne ws. postępowania z przypadkami seksualnego wykorzystania dzieci i młodzieży, drugi jest poświęcony profilaktyce. Wytyczne zawierają trzy aneksy, które uszczegóławiają kwestie dotyczące pomocy ofiarom, postępowania w przypadku nadużycia oraz zasady formacji duchownych i profilaktyki.

Przypomina się w nich, że w porządku prawnym Kościoła rozstrzyganie w sprawach przestępstw seksualnych popełnionych przez duchownych wobec osób niepełnoletnich jest zastrzeżone dla Kongregacji Nauki Wiary. Za najcięższe uznaje się przestępstwo przeciw szóstemu przykazaniu Dekalogu („nie cudzołóż”), popełnione z osobą poniżej 18. roku życia albo osobą z niepełnosprawnością intelektualną oraz nabywanie, przechowywanie, upowszechnianie w celach satysfakcji seksualnej obrazów pornograficznych przedstawiających dzieci poniżej 14 lat. Poza wyjątkowymi sytuacjami, przestępstwa te ulegają przedawnieniu po upływie 20 lat od dnia, w którym niepełnoletni ukończył 18. rok życia.

Wytyczne mówią, że za każdym razem, gdy przełożony duchownego otrzymuje wiadomość – przynajmniej prawdopodobną – o przestępstwie, przeprowadza dochodzenie wstępne. Jest ono różne od postępowania prowadzonego według polskiego prawa, ale przełożony kościelny ma obowiązek zapoznania się z rozstrzygnięciami organów państwowych i uwzględnienia ich w swoich decyzjach.

W dokumencie zapisano, że wstępne dochodzenie kanoniczne jednoznacznie odróżnia się od postępowania prowadzonego według prawa polskiego. W przypadku, gdy wcześniej zostało wszczęte postępowanie przez organy państwowe, nie rozpoczyna się dochodzenia kanonicznego, a już rozpoczęte ulega zawieszeniu do czasu zakończenia tego pierwszego.

Zaznaczono, że wszelka dokumentacja z dochodzenia kanonicznego jest przeznaczona do użytku wewnętrznego, choć przełożony duchownego powinien rozważyć, czy stanowi ona podstawę do złożenia doniesienia do właściwych organów państwowych, zgodnie z prawem polskim.

Wytyczne uszczegóławiają procedurę postepowania po uzyskaniu informacji o ew. nadużyciu seksualnym wobec osoby niepełnoletniej. Przełożony księdza czy zakonnika odsuwa go od powierzonych zadań, by uniemożliwić kontynuowanie przestępstwa, wskazuje miejsce, w którym może przebywać i gdzie zapewnione będą niezbędne środki materialne do życia. Może zapewnić mu opiekę psychologiczno-terapeutyczną.

Dochodzenie kanoniczne polega na badaniu faktów i okoliczności, przygotowaniu dokumentacji. Zajmuje się tym wskazana przez biskupa bądź przełożonego zakonnego osoba lub komisja. Ona przyjmuje zgłoszenie od ofiary, informuje ją, że ma prawo złożenia doniesienia do organów ścigania, zgodnie z przepisami prawa polskiego. Gdy zgłoszenie dotyczy osoby poniżej 15 roku życia, pokrzywdzony może być przesłuchiwany tylko za zgodą rodziców i w obecności psychologa.

Gremium prowadzące postępowanie kanoniczne wzywa do siebie podejrzanego duchownego i przesłuchuje go w siedzibie kurii. Przesłuchuje także osoby, które mają wiedzę na temat domniemanego przestępstwa, może zlecić wizję lokalną.

Po zakończeniu wstępnego dochodzenia kanonicznego, w którego wyniku stwierdzono wiarygodność zgłoszenia, przełożony kościelny przekazuje sprawę do Kongregacji Nauki Wiary. W przypadku zatrzymania lub podjęcia przez sąd decyzji o zastosowaniu wobec duchownego tymczasowego aresztowania lub innego środka zapobiegawczego, powinien powiadomić o tym sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski. Mediom informacji udziela wyłącznie rzecznik prasowy lub inna wyznaczona osoba.

Jeśli wiarygodność zgłoszenia o przestępstwie się nie potwierdzi, przełożony kościelny zobowiązany jest przywrócić duchownego w obowiązkach i uczynić wszystko, aby przywrócić mu utracone dobre imię. W dokumencie podkreślono, że odpowiedzialność karną i cywilną za przestępstwa seksualne wobec dzieci i młodzieży ponosi sprawca.

Do wytycznych dołączone są załączniki; jeden z nich dotyczy zasad formacji. Mówi o sprawdzaniu kandydatów do święceń lub do zakonu także pod kątem ewentualnych trudności w sferze seksualnej – za pomocą badań psychologicznych, testu i pogłębionego wywiadu. Jest w nim też zapis, że do seminarium duchownego lub instytutu zakonnego nie należy przyjmować kandydata, u którego stwierdzono występowanie zaburzeń w sferze seksualnej, w tym głęboko zakorzenionej orientacji homoseksualnej.

W wytycznych zapisano, że Kościół zobowiązany jest do zaangażowania na rzecz przejrzystości w wyjaśnianiu wszelkich podejrzeń o niewłaściwe zachowania oraz do zapewnienia, że osoby winne, niezależnie od pełnionej funkcji lub urzędu, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Jednocześnie zwrócono uwagę, że oskarżenia duchownych o pedofilię mogą być polem do nadużyć, medialnego wykorzystywania takich faktów i do podważania autorytetu Kościoła. Dlatego, jak napisano, sami duchowni powinni mieć świadomość wyjątkowości każdej z tych sytuacji i nie ukrywać faktów.

Biskupi: Kościół szeroko otwiera się na zgłaszanie przypadków pedofilii

Kościół szeroko otwiera się na zgłaszanie przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich – powiedział koordynator Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży o. Adam Żak.

– To jest dokument, który aplikuje normy Kościoła powszechnego wydane przez Stolicę Apostolską do warunków prawa polskiego, do warunków kulturowych i społecznych – powiedział dziennikarzom o. Żak.

Podkreślił szerokie otwarcie Kościoła na zgłoszenia przypadków nadużyć. – Uświadamiamy sobie to coraz wyraźniej, że zgłaszanie krzywdy tego rodzaju, jakim jest wykorzystanie seksualne w wieku dziecięcym czy dorastania, jest bardzo trudne. Trwa lata, nieraz dziesiątki lat, zanim staje się możliwe wypowiedzenie takiego doświadczenia. To dotyczy nie tylko wykorzystania seksualnego przez duchownych – mówił koordynator.

– Pojawienie się tego dokumentu w publicznej formie daje wszystkim – społeczeństwu, wierzącym, duchownym, ale przede wszystkim ofiarom – pewność prawa, działań Kościoła, zasad, na których się on opiera – wyjaśnił o. Żak.

Jak podkreślił, wytyczne stanowią zachętę do tego, żeby wyjaśniać przypadki wykorzystania seksualnego nieletnich. – Kościół jest zainteresowany oczyszczeniem. To jest też jedno z przesłań do ofiar. Zgłaszanie krzywdy nie jest przez Kościół traktowane jak „niedobra przysługa”, tylko jako pomoc w oczyszczeniu – powiedział jezuita. Jego zdaniem procedury zawarte w wytycznych stoją na straży dobra, które zostało naruszone, oraz zmierzają do tego, by naprawić krzywdę.
Żródło info i foto: onet.pl