Posts Tagged “dom”

Władze Indii poinformowały o zamknięciu domu prowadzonego przez Zgromadzenie Matki Teresy z Kalkuty i postawieniu zarzutu handlu dziećmi jednej z sióstr. Schronienie znajdowały tam niezamężne kobiety w ciąży. Narodzone dzieci miały być sprzedawane bezdzietnym parom. Rzecznik policji przyznał, że wiadomo o co najmniej pięciu takich przypadkach.

Dom na wschodzie indyjskiego stanu Jharkhand prowadzą Misjonarki Miłości, czyli zgromadzenie zakonne założone przez świętą Matkę Teresę z Kalkuty.

Co najmniej pięcioro-sześcioro dzieci zostało sprzedanych parom bezdzietnym – powiedział rzecznik policji Aman Kumar. Jak podaje agencja Reutera, funkcjonariusze sprawdzają, w jaki sposób odbywał się ten proceder i czy jego ofiarami w ostatnich latach padło więcej noworodków. Zarzut handlu dziećmi usłyszała już jedna z sióstr oraz inna osoba zamieszana w sprawę. Działające w Indiach Misjonarki Miłości nie udzieliły agencji Reutera komentarza w tej sprawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Brytyjska policja potwierdziła w środę wieczorem, że dwie osoby, które trafiły w sobotę w stanie krytycznym do szpitala w Salisbury, zatruły się rosyjskim, silnie toksycznym bojowym środkiem chemicznym Nowiczok, którego użyto w marcu do próby zabójstwa Siergiela Skripala i jego córki. W środę wieczorem odpowiadający za działania policyjnej jednostki do spraw zwalczania terroryzmu komisarz Neil Basu potwierdził, że w ciele obojga poszkodowanych wykryto bojowy środek chemiczny rosyjskiej produkcji Nowiczok, który był wykorzystany do próby zabójstwa Skripalów.

Jak dodał, ofiary mieszkają w okolicy i są obywatelami Wielkiej Brytanii, a śledczy próbują ustalić, w jaki sposób weszli w kontakt z groźną substancją. Poszkodowani wciąż pozostają w stanie krytycznym.

Policja: badamy możliwość powiązania ze sprawą Skripalów

Basu zaznaczył, że w operacji bierze udział ponad 100 policjantów z sieci antyterrorystycznej, a także lokalne służby policji hrabstwa Wiltshire. W toku śledztwa ogrodzono miejsca, w których oboje poszkodowani przebywali przed zapaścią. – Chcę upewnić jednak opinię publiczną, że nie ma dowodów na to, że mężczyzna lub kobieta odwiedzili ostatnio którekolwiek z miejsc, które były oczyszczane (chemicznie) po próbie zabójstwa Siergieja i Julii Skripal – powiedział Basu. Jednocześnie zaznaczył, że choć “rozumie, że będzie wiele spekulacji na temat tego, czy to zajście jest połączone z wydarzeniami z Salisbury z marca”, to nie jest na tym etapie w stanie potwierdzić, czy środek chemiczny wykryty w organizmie dwójki poszkodowanych z Amesbury pochodzi z tej samej partii, co ten użyty przeciwko Skripalom.

- Możliwość tego, że te dwa śledztwa się łączą jest jedną z rzeczy, które badamy – zapewnił.

Przedstawiciel policji podkreślił jednak, że na podstawie dostępnych informacji i we współpracy z rządową agendą odpowiedzialną za bezpieczeństwo i zdrowie publiczne Public Health England uważa się, że nie istnieje większe zagrożenie dla mieszkańców.

“Zdarzenie traktowane z najwyższą powagą”

- To jest zdarzenie, które ze zrozumiałych względów traktowane jest z najwyższą powagą – stwierdził wcześniej w środę rzecznik brytyjskiej premier Theresy May. Jak dodał, w związku ze sprawą zebrała się już specjalna rządowa komisja do spraw reagowania kryzysowego, a wszelkie nowe informacje są na bieżąco przekazywane szefowej rządu i jej ministrom. Telewizja Sky News podała wcześniej w środę, że próbki substancji, którą najprawdopodobniej otruto mężczyznę i kobietę, wysłano do wojskowego laboratorium zajmującego się bronią chemiczną w Porton Down.

Londyńska policja poinformowała, że śledztwo przejął wydział antyterrorystyczny. “Ze względu na ostatnie wydarzenia w Salisbury, oficerowie z wydziału przeciwdziałania terroryzmowi pracują razem z kolegami z policji hrabstwa Wiltshire w związku z wydarzeniami w Amesbury” – poinformowano.

Znalezieni nieprzytomni

Dwoje pacjentów “jest leczonych w szpitalu w Salisbury z powodu domniemanego zetknięcia się z nieznaną substancją” – informowała wcześniej policja hrabstwa Wiltshire, określając sprawę jako “poważną”. Reuters podkreśla, że stwierdzenie przez policję, iż wydarzenie jest poważne, to rzadka sytuacja. Brytyjska publiczna służba zdrowia Public Health England (PHE) uznała, że zdarzenie w Amesbury “nie stanowi znaczącego zagrożenia dla zdrowia publicznego”. Ocena ta będzie “stale aktualizowana, w oparciu o napływające informacje” – mówił wcześniej rzecznik PHE, cytowany przez agencję Press Association. 44-letnia kobieta i 45-letni mężczyzna zostali znalezieni nieprzytomni w sobotę w domu i pozostają w stanie krytycznym.

Początkowo przypuszczano, że osoby z Amesbury straciły przytomność po zażyciu heroiny lub cracku (kokainy do palenia), ale wstępne badania nie przyniosły jednoznacznych konkluzji i zdecydowano, że konieczne są dalsze testy. W miejscach, w których dwójka 40-latków mogła wcześniej przebywać, policja odgrodziła teren taśmami zabezpieczającymi. W Amesbury i Salisbury wzmocniono obecność policji na ulicach.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

5 lat więzienia – taki wyrok usłyszał mieszkaniec Małopolski za znęcanie się i wielokrotne zgwałcenie chorej żony. Andrzej M. ma też zapłacić kobiecie 20 tys. zł zadośćuczynienia. Nie wymaże to jednak z pamięci ofiary piekła, które zgotował jej domowy oprawca. Wyrok przed krakowskim sądem zapadł niemal dwa lata po tym, jak 31-letni mężczyzna został zatrzymany. Oprócz kary pozbawienia wolności i nakazu zapłaty sąd zdecydował też, że przez 10 lat Andrzej M. nie może zbliżać się do byłej partnerki i dwójki dzieci na odległość nie mniejszą niż 100 metrów – podaje gazetakrakowska.pl.

Podczas procesu mężczyzna przyznał się częściowo do winy. Zeznał, że zdarzało mu się stosować wobec żony przemoc, szczególnie po alkoholu. – Mogłem wtedy zachowywać niespokojnie – stwierdził mieszkaniec podkrakowskiej miejscowości. Zaznaczał, że nigdy nie wymuszał seksu na chorej partnerce.

Prokuratorzy (a sąd przyznał im rację) nie uwierzyli w te zapewnienia. Śledczy zarzucili 31-latkowi, że ponad 40 razy zgwałcił swoją żonę i znęcał się nad nią.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

W piecu w jednym z domów w Majdanie Kozłowieckim (województwo lubelskie) znaleziono zwęglone zwłoki noworodka. 22-letnia kobieta, w której pokoju dokonano makabrycznego znaleziska, przebywa w szpitalu pod nadzorem policji.

Portal Polsat News podaje, że rodzice kobiety podejrzewali, że ukrywa się ona przed nimi ciążę. Kiedy 22-latka w sobotę poszła na wesele, rodzina przeszukała jej pokój i znalazła zwęglone zwłoki dziecka. Funkcjonariusze policji zatrzymali kobietę podczas wesela.

Nieoficjalnie Polsat News podaje, że dziecko, które urodziło się w środę 27 czerwca lub w czwartek 28 czerwca, ma obrażenia głowy i klatki piersiowej. Sekcja zwłok jest zaplanowana na wtorek. Eksperci ustalą, czy dziecko żyło tuż po urodzeniu.

Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku zabójstwa. 22-latka jest w szpitalu w Lubartowie. Zatrzymany też został jej chłopak.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Tragedia w Lidzbarku w województwie warmińsko-mazurskim. W wyniku napadu zginął 63-letni mężczyzna. Napadu dokonano w nocy z niedzieli na poniedziałek między godziną 00:30, a 3:20. Jak donosi rmf24.pl, sprawca bądź sprawcy skrępowali małżeństwo po włamaniu się do środka ich domu. 61- letnia kobieta znajduje się w szpitalu. Jej mąż zginął podczas napadu. Prokuratura zdecydowała się nie ujawniać żadnych szczegółów dotyczących okoliczności jego śmierci.

Jak informuje st. sierż. Justyna Nowicka z komendy powiatowej policji w Działdowie, na miejscu zdarzenia w dalszym ciągu prowadzone jest śledztwo pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Indyjska policja poinformowała w niedzielę, że na domu na przedmieściach stolicy kraju, Delhi, znaleziono 11 ciał. 10 ofiar wisiało u sufitu i miało zawiązane oczy, a 11. ofiara, 70-letnia kobieta leżała na podłodze. Przedstawiciel policji powiedział, że wszyscy byli członkami jednej rodziny i mieszkali razem. Ciała przewieziono do zakładu medycyny sądowej w celu dokonania autopsji.

Policja bada, czy doszło do zabójstwa, czy było to zbiorowe samobójstwo. Poinformowała też, że w ciałach siedmiu kobiet i czterech mężczyzn nie znaleziono pocisków z broni palnej. Nie znaleziono też żadnych notatek sugerujących samobójstwo.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Była naga, przykuta do łóżka. Tak spędziła ostatnie 20 lat. Argentyńska policja uwolniła 42-letnią Marisę Almiron, która przez dwie dekady była więziona przez rodzinę w domu w Venado Tuerto – podaje RMF FM. Marina Almiron została 20 lat temu przykuta łańcuchem do łóżka przez własnego ojca. Powód był absurdalny – rodzicowi nie spodobał się jej chłopak.

12 lat temu ojciec Mariny zmarł. Jej gehenna jednak się nie skończyła. W domu nadal więził ją brat, Mario. Pięcioro rodzeństwa kobiety wiedziało o tym, przez co przechodzi. Nikt jej jednak nie pomógł.

Ostatecznie policję zawiadomił sąsiad rodziny. “Mój dom zmienił się w piekło, cały czas słyszałem wrzaski tej kobiet. Bardzo cierpiała” – mówił mężczyzna. Twierdził, że wcześniej wielokrotnie zgłaszał tę sprawę policji, jednak jego zgłoszenia były ignorowane.

Gdy policjanci weszli do pomieszczenia, w którym więziona była kobieta, ich oczom ukazał się przerażający widok. Kobieta leżała przykuta łańcuchem do łóżka. Była naga, we własnych odchodach, skrajnie wychudzona. Brat kobiety twierdził, że przykuł kobietę łańcuchem do łóżka, bo była niebezpieczna i miała problemy psychiczne. Jak dotąd mężczyzna nie został aresztowany.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Sprawcy, którzy napadli na dom polskiej rodziny w Ballincollig w hrabstwie Cork mieli mówić płynnie po angielsku – twierdzi żona ciężko pobitego 35-letniego Polaka, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Ona również trafiła do szpitala; została zraniona, gdy próbowała osłonić męża. Do napadu doszło około godz. 3 w nocy z soboty na niedzielę. Do domu polskiej rodziny włamała się grupa czterech uzbrojonych m.in. w maczety mężczyzn, którzy brutalnie pobili 35-letniego Polaka i jego żonę.

W domu przebywało również dwoje małych dzieci w wieku poniżej 6 lat. Nic im się nie stało. Są obecnie pod opieką psychologów.

Grozi jej amputacja palców

35-latek i jego żona trafili do szpitala. Mężczyzny nie udało się uratować – zmarł nad ranem w wyniku doznanych obrażeń. Stan kobiety – ranionej w głowę, twarz, szyję i dłoń – jest poważny, przeszła operację, ale – według lekarzy – jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. We wtorek kobieta w rozmowie z dziennikiem “Irish Examiner” powiedziała, że lekarze mają nadzieję, iż uda się uratować trzy palce u dłoni, które początkowo planowano amputować.

Po sekcji zwłok 35-letniego Polaka wiadomo, że zadano mu wiele ran ciętych. Godzinę po ataku na polską rodzinę w odległości sześciu km od jej domu policja znalazła spalony samochód BMW serii 3, w którym ukryty był pistolet. Trwają jego badania balistyczne.

“Jej serce pozostanie na zawsze złamane”

Pobici Polacy mieszkali w Irlandii od pięciu lat. Mężczyzna prowadził własną firmę. Śledczy na razie nie łączą jednak napadu z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Ustalane są motywy, którymi kierowali się sprawcy. Policja ponowiła apel, by zgłaszały się osoby, które przebywały w okolicach Maglin, Ballincollig, Ballinora lub Waterfall w godz. 2-5 w nocy z soboty na niedzielę lub w noc poprzedzającą brutalny atak.

Aga Deryng, przyjaciółka pobitej Polki, powiedziała w rozmowie z “Irish Examiner”, że jej stan fizyczny poprawił się. – Ale jej serce pozostanie na zawsze złamane – stwierdziła.

We wtorek do Irlandii mają przyjechać z Polski bliscy zaatakowanego małżeństwa. Przyjaciele rodziny zorganizowali zbiórkę pieniędzy w serwisie GoFundMe, by pomóc poszkodowanej kobiecie i jej dzieciom. Dotychczas zebrano ponad 12 tys. euro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

W nocy z soboty na niedzielę w miejscowości Ballincollig w Irlandii doszło do napadu na dom, w którym mieszkało polskie małżeństwo z dwójką dzieci. 35-letni mężczyzna zmarł z powodu odniesionych obrażeń, jego żona jest ciężko ranna. Trwa poszukiwanie sprawców.

Grupa ok. czterech mężczyzn uzbrojonych w maczety w niedzielę ok. godz. 3 napadła na dom w Ballincollig, w którym mieszkało małżeństwo Polaków z dziećmi – podaje portal “Irish Examiner”. 35-latek i jego żona trafili do szpitala, mężczyzna zmarł jednak z powodu odniesionych ran. Kobieta przeszła operację, jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Dwójce dzieci, a także innej kobiecie, która znajdowała się wówczas w domu, nic się nie stało.

Irlandzka policja – Garda Síochána – na razie nie ujawnia szczegółów dotyczących sprawy. Wiadomo, że 35-latek prowadził własną firmę związaną z ogrodnictwem, mieszkał w Irlandii od 5 lat. Małżeństwo nie figurowało w rejestrach kryminalnych policji.

Funkcjonariusze nad ranem znaleźli spalone BMW, którym wcześniej poruszali się napastnicy. Zostanie przeanalizowane pod kątem ewentualnych śladów. Irlandzka policja prosi ewentualnych świadków o informacje ws. napadu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Ktoś rozbił okno i wrzucił do środka dwa koktajle Mołotowa. Przedpokój domku w Sheffield stanął w płomieniach. Mieszkający tam 26-letni Polak został ciężko ranny. Polacy są wstrząśnięci atakiem. Mężczyzna nadal przebywa w szpitalu, a jego żona panicznie boi się choćby zbliżyć do okolicy, gdzie mają dom. Opowiada o ciągłych atakach paniki, których dostaje na myśl o kolejnym ataku.

Mój mąż został poparzony ogniem. Siedząc na dole w salonie, usłyszał hałas i natychmiast zareagował, sprawdzając co się stało. Mąż ma poparzoną całą prawą stronę ciała, spalone włosy, brodę, zarost, rzęsy, brwi. Mąż wezwał policję i w przeciągu kilku minut pojawiły się 3 zastępy straży pożarnej, 3 radiowozy i ambulans – tak na łamach Polish Express kobieta opisała szczegóły brutalnej napaści.

Na razie nie ustalono, kto stoi za atakiem. Ofiary podejrzewają, że podpalenie było elementem wojny lokalnych gangów. Małżeństwo twierdzi, że synowie byłej właścicielki ich domu byli członkami jednego z nich, a atak mógł być wymierzony właśnie w nich.

Poszperaliśmy trochę w internecie i się okazuje, że syn poprzedniej właścicielki siedzi w więzieniu za morderstwo i w centrum Sheffield zatłukli chłopaka na śmierć. Od policji niczego się nie dowiedzieliśmy, nawet nam nie powiedziano, że synowie poprzedniej właścicielki są członkami gangu – dodaje kobieta.
Źródło info i foto: o2.pl

Comments Brak komentarzy »