Policjanci KSP rozbili gang „Millenialsów Pruszkowa”. Handlowali narkotykami i dopalaczami

Policjanci stołecznego wydziału antynarkotykowego rozbili gang handlujący środkami odurzającymi na terenie Pruszkowa, Brwinowa oraz innych podwarszawskich miejscowości. Zatrzymano dziesięciu członków grupy, którą funkcjonariusze nazywają „młodym Pruszkowem”, choć lepsza byłaby nazwa „millenialsi Pruszkowa”. To głównie 20- i 30-latkowie, którzy mieli wprowadzić do obrotu kilkadziesiąt kilogramów różnych zakazanych substancji.

Zatrzymaniem członków narkogangu zajęli się operatorzy ze stołecznego poddziału kontrterrorystycznego oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji. Punktualnie o godz. 6 funkcjonariusze weszli siłowo do kilkunastu domów i mieszkań na terenie powiatu pruszkowskiego. Zatrzymano 10 mężczyzn, którzy zdaniem policjantów wydziału antynarkotykowego KSP, zajmowali się handlem narkotykami oraz dopalaczami.

Podczas przeszukań mieszkań, piwnic, garaży i samochodów podejrzanych znaleziono pewne ilości amfetaminy, marihuany oraz haszyszu. Przejęto także odczynniki chemiczne i 2 kg tajemniczego proszku, którym zajmą się eksperci z laboratorium kryminalistycznego. Mogły one służyć do „chrzczenia” substancji odurzających, tak np. by zwiększyć ich wagę.

Po przesłuchaniach w wydziale do walki z przestępczością narkotykową zdecydowano, że do prokuratury zostanie wysłanych dziewięciu mężczyzn. Jednego z zatrzymanych zwolniono do domu.

Wspomniana dziewiątka usłyszała w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w sumie 18 zarzutów, m.in.: wprowadzania do obrotu narkotyków i uczynienie z tego procederu stałego źródła dochodu, udzielania środków odurzających oraz produkcji amfetaminy. Czterech mężczyzn trafiło do aresztu, pozostali zostali objęci dozorem policyjnym. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.

Policjanci z wydziału antynarkotykowego mówią o zatrzymanych mężczyznach „młody Pruszków”, gdyż mają od dwudziestukilku do trzydziestukilku lat. To nowe pokolenie, które tzw. starych pruszkowskich mafiosów zna głównie z książek i gangsterskich filmów dokumentalnych.

Z ustaleń stołecznych policjantów wynika, że rozbita grupa działała od kilkunastu miesięcy i nie zdążyła jeszcze rozwinąć skrzydeł. Operowała na terenie Pruszkowa, Brwinowa i okolicznych podwarszawskich miejscowości. Młodzi gangsterzy sprzedawali przede wszystkim amfetaminę, marihuanę, mefedron, tabletki ekstazy i co bardziej popularne dopalacze. Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto:TVP.info

Policjanci zlikwidowali laboratorium produkujące groźny dopalacz

Zlikwidowane nielegalne laboratorium produkujące dopalacze, przejęte 17 kg klefedronu oraz ponad 600 tys. zł w gotówce, to efekt realizacji policjantów z wydziałów antynarkotykowych z Warszawy i Radomia. Funkcjonariusze zatrzymali na gorącym uczynku „chemika” i jednego z jego klientów podczas przekazywania 15 kg dopalacza 4 CMC, a potem przeszukali ich posesje i wynajmowane pomieszczenia. Laboratorium produkujące klefedron prawdopodobnie działało kilka miesięcy i mogło wytworzyć dziesiątki kilogramów dopalaczy.

Funkcjonariusze ustali operacyjnie, że jeden z mieszkańców okolic Białobrzegów prawdopodobnie wytwarza mefedron lub jego tzw. analogi. Jednym ze stałych klientów „chemika” był 45-letni diler dopalaczy z Warszawy. Dzięki inwigilacji obu mężczyzn, policjanci dowiedzieli się, że obaj umówili się na sprzedaż znacznej ilości substancji odurzających.

W miejscu, w którym mieli się spotkać przestępcy, funkcjonariusze urządzili zasadzkę. Chcieli zatrzymać obu mężczyzn na gorącym uczynku. I tak się stało. Kiedy 53-letni „chemik” przekazał klientowi worki z towarem, zostali otoczeni przez funkcjonariuszy. Okazało się, że w worku znajdowało się 15 kg dopalacza 4 CMC tzw. klefedronu. To tzw. analog mefedronu, jednej z silniej uzależniających substancji psychotropowych. To nie był jednak koniec kłopotów obu zatrzymanych.

Pół miliona w stajni

Część funkcjonariuszy pojechała na posesję starszego mężczyzny w powiecie białobrzeskim. Okazało się, że w jednym z pomieszczeń domu jednorodzinnego znajduje się kompletna linia do produkcji dopalaczy. W jej skład wchodziły cztery reaktory ciśnieniowe oraz podgrzewacze i chłodnice. Na miejscu znaleziono dwa kilogramy gotowego klefedronu oraz 10 litrów nieodwirowanej jeszcze substancji. W domu znajdowało się także kilkadziesiąt kilogramów odczynników chemicznych i kilkadziesiąt kilogramów odpadów poreakcyjnych, które mogą być toksyczne.

Na terenie posesji ukryte było kilka sztuk broni palnej oraz kusze, na które też trzeba mieć stosowne pozwolenia. Policjanci znaleźli także skrytkę, w której „chemik” trzymał swoje „oszczędności”. Ukryta w stajni paczka zawierała prawie 500 tys. zł.

W tym samym czasie przeszukano także mieszkanie oraz garaż, wynajmowany przez 45-letniego dilera. W pierwszym miejscu, policjanci znaleźli ponad 60 tys. zł, 300 euro oraz kartony z 13 tys. sztuk nielegalnych papierosów. W garażu ukryta była aparatura laboratoryjna w tym: chłodnica kulowa i czasze grzewcze oraz pojemnik z płynem.

Obaj zatrzymani usłyszeli w Prokuraturze Rejonowej Warszawa Mokotów zarzuty. Starszy jest podejrzany o „posiadanie narkotyków i handel nimi, wytwarzanie znacznej ilości substancji psychotropowej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz nielegalne posiadanie broni i amunicji. Z kolei dilerowi przedstawiono zarzuty: „udziału w obrocie znacznej ilości substancji psychotropowej oraz przechowywania przyrządów przeznaczonych do wytwarzania substancji psychotropowych. Obaj mężczyźni zostali aresztowani przez sąd.
Źródło info i foto: TVP.info

Handlowali dopalaczami w sieci. Towar przesyłali przez paczkomaty

Handlowali dopalaczami przez internet, a towar dostarczali do paczkomatów. Od 2017 roku sprzedali substancje za ponad 2,5 mln zł. Wpadli w ręce policji.

Policja w Szczecinie zatrzymała cztery osoby w śledztwie dotyczącym sprzedaży „dopalaczy” przez internet. Po doprowadzaniu do prokuratury zatrzymani usłyszeli zarzuty. Na wniosek prokuratora wobec czterech osób zastosowano tymczasowe aresztowanie.

W toku postępowania prokurator ustalił, że zorganizowana grupa przestępcza działała od początku 2017 roku. Jak informuje na swojej stronie Prokuratura Krajowa, członkowie grupy zajmowali się prowadzeniem strony pasjonat.ee, za pośrednictwem której użytkownicy mogli nabywać tzw. dopalacze. Do dystrybucji wykorzystywali paczkomaty, w których dopalacze miały być odbierane.

Ponadto grupa zajmowała się wykorzystywaniem rachunków bankowych założonych na tzw. słupy oraz rachunków w serwisach służących wymianie kryptowalut, celem legalizacji uzyskiwanych korzyści majątkowych, a następnie wypłacaniem ich. Działania te miały utrudniać stwierdzenie przestępczego pochodzenia tych środków.

Prokurator ustalił, że grupa sprzedała dopalacze o wartości ponad 2,5 miliona złotych. Środki te stwarzały zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób.

Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.

Usłyszeli zarzuty

Na polecenie prokuratora funkcjonariusze policji dokonali przeszukań w 13 miejscach zamieszkania jak i prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby zajmujące się obrotem dopalaczami. Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób kwalifikowane z art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego, tzw. prania brudnych pieniędzy kwalifikowane z art. 299 par. 1 i 5 kk oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej kwalifikowane z art. 258 par. 1 kk.

Czyny zarzucane podejrzanym zagrożone są karą nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Ogromna akcja policji wymierzona w handel dopalaczami

Lubelscy policjanci zwalczający przestępczość narkotykową wspólnie z funkcjonariuszami z CBŚP z Lublina zatrzymali 5 mieszkańców Lublina w wieku od 21 do 49-lat. Wszyscy odpowiedzą za przemyt znacznych ilości dopalaczy. Łącznie zabezpieczonych zostało ponad 2 kg substancji psychoaktywnych. Trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane.

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową wspólnie z funkcjonariuszami z CBŚP z Lublina przeprowadzili akcję wymierzoną w przemyt na teren RP znacznych ilości dopalaczy. Łącznie zostało zatrzymanych 5 mieszkańców Lublina w wieku od 21 do 49-lat. Mężczyźni zostali zatrzymani po odebraniu przesyłki z dopalaczami. Łącznie policjanci zabezpieczyli ponad 2 kg środków odurzających będących nowymi substancjami psychoaktywnymi zgodnie ze znowelizowanymi przepisami ustawy antynarkotykowej, które obowiązują od 21 sierpnia b.r.

Wszyscy zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty przemytu na teren RP znacznych ilości nowych substancji psychoaktywnych. Mężczyźni zostali doprowadzeni do sądu z wnioskiem Policji i Prokuratury o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd wobec trzech mężczyzn w wieku 21, 25 i 31-lat przychylił się do tego wniosku i zdecydował o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. Natomiast wobec 36 i 49-latka zastosował dozór Policji. Zgodnie z nowym przepisami odpowiedzą jak za przemyt narkotyków. Tak więc grozi im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Mocne uderzenie CBŚP w rynek dopalaczy

Pracownicy sklepów handlujących dopalaczami mieli specjalne szkolenia, w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze i jak postępować w przypadkach kontroli służb. CBŚP rozbiło ogólnopolską siatkę handlarzy dopalaczami – 81 osób usłyszało już zarzuty w tej sprawie. Policja przypomina, że osoby, które zatruły się dopalaczami, mogą wywalczyć w sądzie nawet 100 tys. zł.

Dziewięć osób zatrzymanych przez CBŚP do sprawy, w której wcześniej występowało już 72 podejrzanych, to efekt śledztwa prowadzonego przez policjantów z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem łódzkiego wydziału Prokuratury Krajowej.

Zatrzymani podejrzani są o sprzedaż substancji psychoaktywnych na terenie województw świętokrzyskiego i mazowieckiego. Łącznie w sprawie 81 osób usłyszało zarzuty. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono mienie należące do wszystkich podejrzanych na łączną kwotę ponad 8 mln zł.

Wojna trwa od 2015 r.

– Policjanci z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą pod nadzorem Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez wprowadzanie szkodliwych dla zdrowia substancji, tzw. dopalaczy. Substancje były rozprowadzane za pośrednictwem sklepu internetowego oraz punktów stacjonarnych. Z ustaleń śledczych wynika, że pracownicy sklepów szkoleni byli przez członków grupy, w jaki sposób sprzedawać środki zastępcze, ale także jak postępować w przypadkach kontroli służb. Ustalono, że na terenie kraju w różnym czasie mogło działać ponad 80 takich punktów – informuje CBŚP.

W celu wyjaśnienia sprawy Komendant Główny Policji powołał grupę śledczą, w skład której oprócz CBŚP weszli również policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. Pierwsze działania policjanci przeprowadzili jeszcze w listopadzie 2015 roku, zatrzymując wówczas osoby podejrzane m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sukcesywnie zatrzymywano kolejnych podejrzanych. Między innymi w marcu 2018 roku policjanci przeprowadzili akcję na terenie woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego, zatrzymując 8 osób podejrzanych o sprzedaż substancji psychoaktywnych.

„Cząstka Boga”, „Imitacja produktu”

Mocne uderzenie w tę grupę policjanci CBŚP przeprowadzili w czerwcu tego roku. Tym razem działania przeprowadzono na terenie woj. śląskiego. Podczas akcji policjanci zatrzymali 17 osób, przeszukali także kilkadziesiąt mieszkań i miejsc użytkowanych przez podejrzanych. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymani zajmowali się sprzedażą substancji psychoaktywnych w różnych okresach na terenie województwa śląskiego. W Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi podejrzanym przedstawiono zarzuty dot. sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.

W tym tygodniu policjanci CBŚP z Zarządu w Rzeszowie przeprowadzili kolejną realizację, podczas której zatrzymano 9 osób. Według śledczych podejrzani w różnych okresach pracowali w sklepach Hindu Point, Śmieszne Rzeczy czy Zapachy na terenie województw mazowieckiego i świętokrzyskiego. Sklepy te działały w ramach spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Prezesami zarządu, prokurentami i wspólnikami tych spółek byli podejrzani o udział w grupie przestępczej. Po doprowadzeniu zatrzymanych do Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi prokurator ogłosił im zarzuty. Dotyczą one wielokrotnego wprowadzenia do obrotu szkodliwych dla zdrowia produktów pod pozorem przedmiotów kolekcjonerskich i imitacji produktów bądź służących jako odświeżacz do bidetu, pochłaniacz wilgoci, dodatek do piasku i żwiru czy rozpałka do pieca i grilla. Oznaczone były one nazwami handlowymi „Cząstka Boga”, „Rzymskie medaliony” czy „Imitacja produktu”. W rzeczywistości produkty te przeznaczone były do zażywania przez nieokreśloną liczbę osób.

W sprawie, w której obecnie występuje 81 podejrzanych, zabezpieczono na poczet przyszłych kar mienie na łączną kwotę ponad 8 mln zł. W ramach śledztwa policjanci wspólnie z pracownikami Państwowych Powiatowych Inspekcji Sanitarnych z terenu całej Polski zabezpieczyli ponad 154 tys. opakowań substancji chemicznych o nazwach m.in.: „Rozpałka do pieca koloru srebrnego”, „Dodatek do piasku koloru srebrnego”, „Figowy dym”, „Odświeżacz do toalet o zapachu figowym”, „Rzymskie medaliony Jupiter”, „Ekstrakt rdzawy ogień”, „Clinax”, „Czereśniowy powiew”, „Niebieski kryształ”, „Zielony ogień”, „Turkusowy brud”, „Malinowy powiew”, „Jaśminowy ogień” i wiele innych. W wyniku przeprowadzonych badań fizykochemicznych stwierdzono, że w zabezpieczonych środkach występują substancje psychoaktywne, m.in. UR-144, Pentedron, 4-Mec, 4-CMC.

Drgawki, halucynacje, ataki paniki

Warto przypomnieć, że zażycie substancji zawierającej 4-CMC może stanowić zagrożenie dla życia lub zdrowia człowieka poprzez zaburzenie rytmu serca i zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności, z zatrzymaniem krążenia włącznie. Przyjmowanie 4-Mec wiąże się z wystąpieniem działania kardio- i neurotoksycznego (podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, zaburzenia rytmu serca, wzrost temperatury ciała, bezsenność, szczękościsk, nadmierna potliwość, bóle głowy, rozszerzenie źrenic, nudności, wymioty, halucynacje). Zaś zażycie środków zawierających UR-144 może powodować m.in. stany niepokoju, drgawki, halucynacje, ataki paniki, pobudzenie ruchowe.

Śledztwo prowadzone przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Rzeszowie wspólnie z Łódzkim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi cały czas ma charakter rozwojowy. Prowadzone są intensywne czynności w celu ustalenia osób, które zatruły się po zażyciu dopalaczy.

– Pamiętajmy, że jako pokrzywdzony taka osoba będzie mogła w ramach prowadzonego postępowania wytoczyć powództwo adhezyjne, w wyniku którego sąd może orzec dla niego nawiązkę w kwocie maksymalnej 100 000 zł (art. 48 kk) w celu zadośćuczynienia za ciężki uszczerbek na zdrowiu, za doznaną krzywdę oraz rozstrój zdrowia – uświadamia CBŚP.

Prokuratura i CBŚP nie wykluczają kolejnych zatrzymań oraz zarzutów.
Źródło info i foto: rzeszow.wyborcza.pl

Policjanci ostro walczą z „dopalaczami”. Kolejna udana akcja

Łódzcy policjanci zatrzymali kolejną osobę podejrzewaną o handel tzw. „dopalaczami”. W ręce stróżów prawa wpadł również 28-letni klient mężczyzny. Jeśli przeprowadzone badania potwierdzą, że zabezpieczone w mieszkaniu 29-latka substancje stanowią środki zastępcze, obaj odpowiedzą zgodnie z przepisami znowelizowanej ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową KMP w Łodzi 22 sierpnia 2018 roku około godziny 16:00, zatrzymali mężczyznę który podejrzewany jest o sprzedaż środków zastępczych innym osobom. Stróże prawa bezpośrednio przed interwencją obserwowali wytypowaną posesję na terenie dzielnicy Polesie. Z ich ustaleń wynikało bowiem, że może dochodzić tam do handlu narkotykami. W pewnym momencie zauważyli dwóch mężczyzn, którzy wzbudzili ich podejrzenia. Jeden z nich wychodząc z posesji, prowadził rower miejski. Policjanci wylegitymowali 32 i 28-latka.

W trakcie kontroli okazało się, że młodszy z nich posiadał przy sobie substancję mogącą stanowić tzw. „dopalacz”, a dodatkowo rower miejski, który był kradziony. Funkcjonariusze bardzo szybko ustalili miejsce, gdzie mogło dojść do zakupu niedozwolonej używki. W trakcie przeszukania mieszkania zajmowanego przez 29-letniego mężczyznę zabezpieczono 111 dilerek z substancjami chemicznymi. Już wstępne badania z użyciem testerów narkotykowych potwierdziły, że część z nich stanowi narkotyki m.in. heroinę i MDPV. Łącznie przechwycono około 170 gramów niedozwolonych używek, spośród których około 150 gramów stanowić mogą dopalacze. 29-latek został również zatrzymany przez policjantów.

W związku z wejściem w życie 21 sierpnia 2018 roku przepisów znowelizowanej ustawy z dnia 29.07.2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii, handel i posiadanie środków zastępczych (tzw. nowych środków psychoaktywnych) karany jest tak samo jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych narkotyków. Oznacza to, że młodszemu mężczyźnie grozić może nawet do 3 lat pozbawienia wolności za posiadanie „dopalaczy”, natomiast starszemu za handel niedozwolonymi używkami nawet do 10 lat pozbawienia wolności. 29-latek był uprzednio notowany za przestępstwa narkotykowe. O dalszym losie mężczyzn, zadecyduje prokurator.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sprzedający dopalacze jak handlarze narkotyków. W życie weszły nowe przepisy

Osoby sprzedające „dopalacze” traktowane są tak samo jak osoby sprzedające narkotyki – od wtorku obowiązują przepisy, które mają ograniczyć wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu środków zastępczych i nowych substancji psychoaktywnych. Nowela ustaw o przeciwdziałaniu narkomanii oraz o Państwowej Inspekcji Sanitarnej zakłada penalizację posiadania tzw. dopalaczy. Za posiadanie ich znacznych ilości grozi do trzech lat więzienia, a za handel nimi nawet do 12 lat.

Po zmianach listy związków zakazanych mają stanowić załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia, a nie do ustawy. Ma to ułatwić ich aktualizację i w efekcie przyspieszyć delegalizację kolejnych dopalaczy. Zmieni się także samo ich definiowanie, by producenci groźnych substancji łatwo nie „wymykali się” poprzez drobne zmiany składu i nową nazwę.

Nowe przepisy wprowadzają obowiązek zgłaszania do Państwowej Inspekcji Sanitarnej przypadków zatrucia środkiem zastępczym lub nową substancją psychoaktywną. Do końca marca każdego roku Główny Inspektor Sanitarny będzie zobowiązany do sporządzenia raportu podsumowującego zgłoszenia z całej Polski, a placówki podejrzewające pacjenta o stosowanie dopalaczy będą musiały powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ustawa zakłada także utworzenie rejestru zgonów i zatruć spowodowanych przez dopalacze.

Przepisy zakładają zapewnienie takiego samego wsparcia osobom uzależnionym od dopalaczy jak od narkotyków – będą one mogły liczyć na leczenie, rehabilitację i wsparcie psychologiczne.

Eksperci podnoszą, że dopalacze to nie tylko problem ludzi młodych. Ofiarami coraz częściej padają osoby dorosłe. Na podstawie obserwacji objawów, z jakimi zatruci dopalaczami trafiają do szpitali, toksykolodzy podejrzewają, że na nielegalnym rynku pojawiły się substancje o bardzo niebezpiecznym działaniu, powodujące m.in. przedłużające się objawy niewydolności oddechowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

16-latek wylądował w szpitalu po zatruciu dopalaczami

16-latek trafił do szpitala w Grodzisku Mazowieckim po zatruciu dopalaczami. Sygnał o tym zdarzeniu dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Policjanci w Grodzisku Mazowieckim dostali zgłoszenie od ratowników z pogotowia ratunkowego, którzy po wstępnym badaniu stwierdzili, że nastolatek jest po zażyciu dopalaczy. Wiadomo, że leżał on na jednej z ulic.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że 16-latek był agresywny, dlatego został przewieziony do szpitala w asyście funkcjonariuszy.

Według danych głównego inspektoratu sanitarnego wynika, że liczba ofiar zatruć dopalaczami jest niepokojąca i rośnie w ostatnich miesiącach. Po ich zażyciu zatruci najczęściej tracą kontrolę nad sobą i są agresywni.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Cztery ofiary dopalaczy w Łódzkiem. To tylko bilans weekendu

Dwie młode kobiety w Łodzi i dwóch mężczyzn w Bełchatowie zmarło w miniony weekend najprawdopodobniej z powodu zatrucia dopalaczami. Jak podał w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania, w ostatnich dniach odnotowano szereg tragicznych wydarzeń, związanych z zażywaniem dopalaczy.

„W weekend po zażyciu dopalaczy zmarła młoda kobieta, a jej partner nieprzytomny, w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie lekarze walczą o jego życie. Wcześniej – 20 lipca – niemal natychmiast po spożyciu dopalaczy w stanie krytycznym do szpitala trafiły dwie młode osoby. Niestety, po kilku dniach 30-letnia kobieta zmarła, a jej znajomy w dalszym ciągu pozostaje w szpitalu” – podkreślił Kopania.

Prokuratura – ze względu na dobro śledztwa – na razie nie informuje o szczegółach zdarzenia, do którego doszło w weekend. Natomiast w sobotę pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób aresztowany został 29-latek, który 20 lipca sprzedał dopalacze będące przyczyną tragedii.

Dopalacze były też prawdopodobną przyczyną śmierci dwóch mężczyzn w Bełchatowie. W jednym z mieszkań odnaleziono nieprzytomnego 19-latka. Mimo reanimacji nie udało się go uratować.

Kilka godzin później służby zostały zawiadomione o dwóch nieprzytomnych mężczyznach leżących na klatce schodowej jednego z bełchatowskich bloków. 36-latek, był w stanie krytycznym i wkrótce zmarł. Natomiast 31-latek został przewieziony do szpitala, gdzie go odratowano. Jak podaje bełchatowska policja, ostateczna przyczyna zgonu mężczyzn zostanie określona po uzyskaniu wyników sekcji zwłok.
Źródło info i foto: interia.pl

Aresztowano dilera dopalaczy w Wałczu

7 osób nadal jest w szpitalu po zatruciu dopalaczami w Wałczu w Zachodniopomorskiem. Do aresztu trafił 20-letni diler tych narkotyków. Mężczyzna może trafić do więzienia na 3 lata. Usłyszał zarzut bezpośredniego narażenia na niebezpieczeństwo życia i zdrowia kilku osób.

20-latek przyznał się do rozprowadzania dopalaczy. Najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.

To kolejne masowe zatrucie dopalaczami w Zachodniopomorskiem. Miesiąc wcześniej do szpitali trafiło kilkanaście osób, które zażyły narkotyk w Trzebiatowie. Prokuratura nie ujawnia, czy w obu przypadkach szkodliwa okazała się ta sama substancja chemiczna.
Źródło info i foto: RMF24.pl