Bogdan Święczkowski: „Mamy mocne dowody przeciw mecenasowi G.”

Sprawy Romana Giertycha. – Mamy mocne dowody przeciw mecenasowi G. – mówi pierwszy zastępca prokuratora generalnego Bogdan Święczkowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

„Prokuratura udowodni, że doszło do przestępstwa”

Święczkowski w wywiadzie dla „Rz”, dotyczącym m.in. sprawy Romana Giertycha, powiedział, że prokuratura udowodni, że doszło do przestępstwa, kierując do sądu akt oskarżenia po analizie nowych dowodów wskazujących na możliwość rozszerzenia zarzutów. – Kuriozalne orzeczenia sądów dotyczące braku zastosowania środków zapobiegawczych wobec podejrzanych utrudniają postępowanie, ale go nie uniemożliwiają i nie powstrzymają – powiedział.

Święczkowski odniósł się do decyzji poznańskiego sądu drugiej instancji, który wskazał, że wciąż toczą się sprawy cywilne dotyczące wierzytelności Polnordu i brak jest w tej kwestii rozstrzygnięcia – to zaważyło na ocenie sądu, który decydował o środkach zapobiegawczych wobec mec. Giertycha i innych podejrzanych.

Sprawy cywilne to jedno, odpowiedzialność karna to co innego. Zgodnie z kodeksem postępowania karnego rozstrzygnięcia sądów cywilnych nie mają znaczenia dla ewentualnej odpowiedzialności karnej, a procesy cywilne, o których panie mówią, zostały zainicjowane po paru latach od transakcji, by zatuszować przestępstwo. Żaden nie skończył się zasądzeniem na rzecz Polnordu jakiegokolwiek roszczenia, ponieważ wierzytelności były fikcyjne – przedawnione albo niemożliwe do wyegzekwowania. Ich zakup jest nie do obrony w perspektywie interesu giełdowej spółki, która ma obowiązek dbać o zysk swoich akcjonariuszy – powiedział pierwszy zastępca prokuratora generalnego.

Zdaniem Święczkowskiego „sąd nie udźwignął zadania rzetelnego przeanalizowania gigantycznej ilości akt przekazanych przez prokuraturę”. – Na materiał zebrany w 110 tomach składają się zeznania kilkudziesięciu świadków, opinie biegłych, dokumentacja, w tym bankowa, dane pochodzące od generalnego inspektora informacji finansowej, zabezpieczona poczta elektroniczna i wiele innych dowodów. Wynika z nich, że podejrzani ściśle współpracowali ze sobą podczas dokonywania poważnych przestępstw gospodarczych i prania brudnych pieniędzy, a więc procederu mającego na celu ukrycie przestępstwa. Dlatego istnieje wysokie prawdopodobieństwo mataczenia z ich strony – powiedział.

Włoska willa

Poinformował, że we włoskiej willi żony mec. Giertycha zabezpieczono „ważne dokumenty, które mogą spowodować rozszerzenie zarzutów wobec podejrzanego Romana G.”. Zabezpieczone dokumenty, w tym w wersji elektronicznej, jednoznacznie wskazują na sprawstwo głównych podejrzanych, Romana G. i Ryszarda K. – powiedział. Dodał, że „postawienie kolejnych zarzutów to kwestia nieodległego czasu”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kradzież wszech czasów w Dreźnie. Podejrzani w areszcie

Blisko rok po spektakularnym skoku na skarbiec królewski w Dreźnie, policja zatrzymała podejrzanych. Szukając łupu oraz podejrzanych policja prowadzi od świtu obławę w Berlinie. W akcji uczestniczy ponad półtora tysiąca funkcjonariuszy z siedmiu niemieckich landów. Przeszukiwane jest w sumie 18 pomieszczeń, głównie w berlińskiej dzielnicy Neukoelln.

Akcja jest zakrojona na tak szeroką skalę, że w całym mieście może dochodzić do poważnych utrudnień w ruchu-– informuje prokuratura.

Śledczy szukają zrabowanej przed rokiem bezcennej królewskiej biżuterii, a także materiałów dowodowych: ubrań, narzędzi czy śladów zachowanych w urządzeniach elektronicznych. Przeszukiwane są mieszkania, garaże i samochody. Jak podał rzecznik policji w Dreźnie, zatrzymani mężczyźni to trzej obywatele Niemiec znani z działalności w środowisku berlińskich klanów. Jeszcze dzisiaj zostaną przewiezieni do Drezna, gdzie sąd zdecyduje o ich aresztowaniu.

Odpowiedzialny za bezpieczeństwo i policję w Berlinie senator Andreas Geisel ocenił, że zatrzymanie mężczyzn to wielki sukces organów ścigania. Jest to też kolejny sygnał wysłany środowisku klanów, że nikt nie może stawiać się ponad państwem i jego zasadami.

Do spektakularnej kradzieży w muzeum w Dreźnie doszło pod koniec listopada ubiegłego roku. Złodzieje włamali się do słynnej galerii sztuki Zielone Sklepienie, dysponującej jedną z najbogatszych kolekcji klejnotów w Europie. Galeria to część skarbca znajdującego się na zamku w Dreźnie.

Ogromna wartość kulturowa

Elektor saski i król Polski August II Mocny kazał w latach 1723-1729 przebudować skarbiec i udostępnić jego zasoby publiczności. Zgromadzone są tam należące niegdyś do króla dzieła sztuki jubilerskiej i złotniczej, obiekty z kości słoniowej, kamieni i drogocenne brązy. Wśród skradzionych eksponatów był m.in polski Order Orła Białego z Gwiazdą i sasko-weimarski Order Sokoła Białego.

– Te kosztowności mają ogromną wartość kulturową – mówił Dirk Syndram, historyk sztuki i dyrektor Zielonego Sklepienia. – To niemal światowe dziedzictwo kulturowe. Nigdzie indziej nie ma kolekcji biżuterii w tej formie, jakości i liczbie – podkreślał.

Skarby z Zielonego Sklepienia przetrwały naloty bombowe aliantów podczas drugiej wojny światowej, zostały jednak wywiezione przez Związek Radziecki jako łupy wojenne. Do Drezna powróciły w 1958 roku.

Na razie nie odnaleziono skradzionych klejnotów, z których część uchodzi za bezcenne. Nie można wykluczyć, że złodzieje, by spieniężyć łup, zniszczyli biżuterię, dzieląc ją na części.
Źródło info i foto: wp.pl

OBWE chce unieważnienia wyborów na Białorusi

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie apeluje o unieważnienie wyborów na Białorusi i przeprowadzenie nowych – pod okiem międzynarodowych obserwatorów. W raporcie organizacji jest też mowa o manifestacjach, brutalnie tłumionych przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

„Istnieją obciążające dowody świadczące o tym, że wybory prezydenckie z 9 sierpnia zostały sfałszowane i że siły bezpieczeństwa dopuściły się poważnych i systematycznych naruszeń praw człowieka w odpowiedzi na pokojowe manifestacje” – czytamy w raporcie OBWE na temat Białorusi, który został opublikowany w czwartek.

Liczący niemal 60 stron raport jest miażdżący: wybory prezydenckie 9 sierpnia zostały sfałszowane, naruszono prawa człowieka demonstrujących przeciwko rządowi, a ludzie odpowiedzialni za to wszystko są bezkarni. Według raportu „nieustannie atakowana” jest też wolność mediów.

Sprawozdawca OBWE Wolfgang Benedek nie został wpuszczony na teren Białorusi, dlatego zebrał świadectwa Białorusinów, a także liczne zdjęcia i nagrania przez internet. W raporcie jest mowa o „powszechnych i systematycznych torturach”, a także o „nieludzkim lub poniżającym traktowaniu” nie tylko protestujących, ale także przypadkowych przechodniów.

OBWE apeluje o przeprowadzenie nowych, uczciwych wyborów pod okiem niezależnych, międzynarodowych obserwatorów, a także o zaprzestanie stosowania przemocy przez podległe reżimowi Alaksandra Łukaszenki służby oraz o zwolnienie więźniów politycznych.

W sumie na Białorusi jest już 121 osób uznanych za więźniów politycznych. To między innymi bloger Siarhiej Cichanouski i bankier Wiktar Babaryka, którzy zamierzali wystartować w tegorocznych wyborach prezydenckich. W aresztach przebywają również znani politycy opozycji Paweł Siawiaryniec i Mikoła Statkiewicz.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wyciekł zapis rozmowy Kucharskiego z Robertem Lewandowskim. Ma być dowodem w śledztwie

Cezary Kucharski usłyszał zarzuty. Były menedżer Roberta Lewandowskiego miał szantażować najlepszego polskiego piłkarza i żądać od niego 20 mln euro w zamian za to, że nie ujawni informacji o jego rzekomych nieprawidłowościach podatkowych. „Businessinsider dotarł do nagrania rozmowy między oboma panami, które ma być jednym z dowodów w sprawie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano 56-latka poszukiwanego ENA

Sosnowieccy policjanci z Komisariatu Policji II zatrzymali mężczyznę, za którym Sąd Okręgowy w Bergamo wydał europejski nakaz aresztowania. 56-latek przyszedł do komisariatu, by odebrać dowody rzeczowe. Wówczas okazało się, że kilka dni temu do Systemu Informacyjnego Schengen wprowadzono wydany przez stronę włoską nakaz.

Sosnowieccy policjanci otrzymali do realizacji pomoc prawną. Mieli wydać 56-letniemu mieszkańcowi Sosnowca dowody rzeczowe, które zabezpieczono od niego do postępowania prowadzonego w Krakowie. Kiedy mężczyzna przyszedł odebrać przedmioty, stróże prawa zgodnie ze standardową procedurą, sprawdzili go w policyjnych bazach. Okazało się, że kilka dni wcześniej do Systemu Informacyjnego Schengen wprowadzono europejski nakaz aresztowania wydany przez Sąd Okręgowy w Bergamo. Mężczyzna był poszukiwany przez włoski wymiar sprawiedliwości w związku z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej przestępstw gospodarczych w Bergamo i Mediolanie. 56-latek został zatrzymany i trafił do polskiego aresztu, w którym oczekiwać będzie na ekstradycję do Włoch.
Źródło info i foto: Policja.pl

Prokuratura zbiera materiał dowodowy ws. 16-letniej nożowniczki z Zielonej Góry

Prokuratura gromadzi materiał dowodowy w sprawie 16-latki, która we wtorek zaatakowała trzy uczennice zielonogórskiego liceum. – Jeszcze dziś przekażemy materiały do sądu rodzinnego, który w ramach swoich kompetencji będzie przeprowadzał postępowanie wyjaśniające – powiedział TVN24 Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Zamieszczała w sieci niepokojące wpisy, ostrzegała, że we wtorek w V Liceum Ogólnokształcącym „popłynie krew”. Śledczy wyjaśniają, dlaczego 16-latka z Zielonej Góry zaatakowała nożem trzy uczennice ze swojej szkoły. We wtorek dziewczyna została przewieziona na komendę, gdzie w obecności jej rodziców, przeprowadzano z nią czynności. Teraz, przyszłość dziewczyny zależy od sądu rodzinnego

– Mamy tutaj do czynienia z osobą nieletnią, która dopiero ukończyła 16 rok życia. W związku z tym, zgodnie z kodeksem karnym art. 10 oraz ustawą o nieletnich, osoba taka podlega orzecznictwu przed sądem rodzinnym i nieletnich. Z tego, co wiem materiał jest gromadzony i dzisiaj będzie dostarczony do sądu dla nieletnich, który w ramach swoich kompetencji będzie przeprowadzał postępowanie wyjaśniające. I on najprawdopodobniej będzie wymierzał karę – powiedział TVN24 Zbigniew Fąfera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Sąd może się zająć sprawą 16-latki, ale może również zdecydować o tym, że powinna ona jednak odpowiadać za swoje czyny jak osoba dorosła. Wówczas sprawa trafiłaby do prokuratury, którą przeprowadziłaby swoje postępowanie.

– Może być taka sytuacja i tego nie wykluczamy. (…) Z tym, że osobiście uważam, że obecnie nie ma przesłanek, żeby tę osobę traktować jak dorosłą. Jest to osoba, która nigdy nie popadała w konflikt z prawem. Nie jest to też osoba zdemoralizowana, wręcz przeciwnie. To bardzo dobra uczennica, skryta i cicha – dodaje Fąfera.

Biegała po szkole z nożem

Pierwsze informacje o tym, że uczennica miała zaatakować nożem swoje koleżanki, otrzymaliśmy na Kontakt 24. Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 9 w V Liceum Ogólnokształcącym w Zielonej Górze. – 16-latka z nożami zaatakowała trzy przypadkowe uczennice, zostały lekko ranne. Dwie mają rany pleców, jedna rozcięty łuk brwiowy – mówiła TVN24 Małgorzata Barska z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze.

16-letnia dziewczyna kilka dni wcześniej w mediach społecznościowych zamieszczała wpisy, w których pisała o swoich zamiarach. „Jutro podłogę pokryje krew” – napisała uczennica.

Koledzy z jej klasy poinformowali o tych niepokojących treściach nauczycieli, a wychowawczyni przekazał te informacje rodzicom dziewczyny. Gdy we wtorek rano wychowawczyni dostała informacje od uczennic, że dziewczyna pojawiła się w szkole, wezwała ją na spotkanie u dyrektora. – Powiedziała, że to nie są żadne ważne wpisy, że tak chciała sobie napisać – mówiła Kamilla Jur, dyrektorka szkoły.

Na spotkaniu, w którym uczestniczyli dziewczyna, dyrektorka szkoły, wychowawczyni i szkolna pedagog, zdecydowano, że 16-latka nie może wrócić do sali na lekcje. – Została pod opieką psychologa, my wyszłyśmy wyjaśnić klasie całą sytuację. Ona wykorzystała sytuację, że pani pedagog uchylała okno i wybiegła z gabinetu do swojej klasy, gdzie z plecaka wyjęła noże – relacjonowała Jur.

Z dwoma nożami, które najpewniej przyniosła z domu, miała zacząć biegać po szkole. Zdążyła zranić trzy przypadkowe osoby. Potem została obezwładniona przez nauczycieli. Po kilku minutach na miejscu byli już policjanci.

We wtorek w szkole odwołano resztę lekcji. Część uczniów ze szkoły odebrali rodzice. Jak przekazywała dyrekcja, nastolatkom oraz nauczycielom zaoferowano pomoc psychologiczną.

Dziś w liceum lekcje mają się już odbywać normalnie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemiecka prokuratura twierdzi, że Madeleine McCann nie żyje. Są dowody?

Prokurator Brunszwiku w rozmowie z portugalską telewizją powiedział, że istnieją materialne dowody na to, że zaginiona przed laty Madeleine McCann nie żyje. Głównym podejrzanym w sprawie porwania 4-latki jest niemiecki pedofil.

Prokurator Hans Christian Wolters w wywiadzie dla portugalskiej telewizji RTP został zapytany o to, czy istnieją jakiekolwiek „dowody materialne”, które przemawiają za tezą, że Madeleine McCann nie żyje. Mężczyzna potwierdził, że istnieją, jednak odmówił podania dokładnych informacji na ten temat. Prokurator po raz kolejny podkreślił, że śledczy nie mają wątpliwości, że zaginiona dziewczynka nie żyje.

Niemiecki prokurator mówił o „dowodach materialnych” dot. śmierci zaginionej Madeleine McCann

– To, co uzyskaliśmy z wyników badań nie pozwala nam sądzić inaczej. Zgodnie z naszą wiedzą to po prostu niemożliwe. Nie mamy dowodów na to, że Maddie wciąż żyje. A to, co wiemy, sugeruje, że nie żyje. Właściwie nie mamy innego pola manewru – mówi w wywiadzie Hans Christian Wolters. Prokurator dodał, że rodzice dziewczynki przesłuchiwani byli jedynie jako świadkowie. Wcześniej to właśnie portugalscy policjanci sprawdzali rodziców jako potencjalnych sprawców zaginięcia 4-latki.

W czerwcu prokurator mówił, że policja nadal zbiera informacje na temat dawnych miejsc pobytu Christiana Bruecknera, by można było prowadzić poszukiwania ciała dziewczynki. Śledczy przyznawali wtedy, że nie mają wystarczająco twardych dowodów na to, by postawić niemieckiego pedofila przed sądem.

Madeleine McCann zaginęła 13 lat temu (3 maja 2007 roku), kiedy wraz z rodzicami i rodzeństwem przebywała na wakacjach w Portugalii. 4-letnia dziewczynka zaginęła z pokoju hotelowego, gdy jej rodzice byli na kolacji w restauracji znajdującej się kilka metrów dalej. Głównym podejrzanym w sprawie uprowadzenia i zabójstwa dziewczynki jest niemiecki pedofil Christian Brueckner. 43-latek przebywa w więzieniu w Kilonii po skazaniu go w sprawie napaści i gwałtu na 72-letniej Amerykance.

Christian Brueckner w latach 1995-2007 regularnie jeździł do Algarve, w tym do kurortu w którym zaginęła Madeleine. Mężczyzna już wcześniej skazywany był za przestępstwa na tle seksualnym. 43-latek miał dorywczo pracować w gastronomii i włamywać się do pokoi hotelowych gości.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dublin: Protesty przeciwko restrykcjom dotyczącym koronawirusa

Kilkaset osób protestowało w sobotę w Dublinie przeciwko ograniczeniom wprowadzonym w Irlandii w celu powstrzymania epidemii koronawirusa. Zatrzymano cztery osoby. Kilkaset osób protestowało w sobotę w Dublinie przeciwko ograniczeniom wprowadzonym w Irlandii w celu powstrzymania epidemii koronawirusa. Zatrzymano cztery osoby. To pierwszy w Irlandii bardziej znaczący protest przeciwko wprowadzonym restrykcjom. Zorganizowały go grupy Yellow Vests Ireland, nawiązujące nazwą do francuskiego ruchu żółtych kamizelek, oraz Health Freedom Ireland.

Uczestnicy protestu, podczas którego nie zachowywano zasad dystansu społecznego, a większość osób nie zasłaniała twarzy, przekonywali, że wprowadzone przez rząd restrykcje są niekonstytucyjne i niepotrzebne oraz że nie ma dowodów na to, by zasłanianie twarzy zmniejszało rozprzestrzenianie się wirusa. W trakcie demonstracji doszło do niewielkich przepychanek z policją, ale ogólnie przebiegła ona spokojnie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ruszył proces ws. zabójstwa Jaroszewiczów

Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony w 1992 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło trzech mężczyzn powiązanych z mafią pruszkowską. Grozi im dożywotnie pozbawienie wolności. Oskarżeni – skazywani wcześniej za poważne przestępstwa – zostali doprowadzeni w środę do stołecznego sądu w obstawie policji. Chodzi o Roberta S., Marcina B. i Dariusza S., członków tzw. gangu karateków, który w latach 90. dokonał kilkudziesięciu wyjątkowo brutalnych napadów rabunkowych w całej Polsce.

Prokuratura oskarżyła ich o napad rabunkowy na posesję Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji w warszawskim Aninie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku, podczas którego mieli wspólnie zamordować Piotra Jaroszewicza, zaś Robert S. miał zabić Alicję Solską-Jaroszewicz. Robertowi S. zarzucono również zabójstwo małżeństwa S. w 1991 roku w Gdyni oraz usiłowanie zabójstwa mężczyzny w Izabelinie w 1993 roku.

Grozi im kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Po rozpoczęciu procesu w środę prokurator odczytał obszerny akt oskarżenia. Sąd rozpoczął też odbieranie wyjaśnień od oskarżonych. Robert S. nie przyznał się do stawianego mu zarzutu. „Zarzuty oraz oskarżenie przed sądem sformułowano w oparciu o kłamstwa współoskarżonych. Nie miałem nic wspólnego tymi czynami. Nie brałem w nich żadnego udziału. Do dnia postawienia zarzutów nie miałem żadnej wiedzy na temat udziału Marcina B. i Dariusza S. w zbrodni w Aninie” – powiedział oskarżony.

Według prokuratury, zbrodnia z 1992 roku została dokładnie zaplanowana. Sprawcy mieli jednorazowe kombinezony, „chińskie” trampki nienadające się do identyfikacji indywidualnej, po dwie pary rękawiczek oraz kominiarki. Ofiary zostały wytypowane przez Roberta S., on też opracował szczegółowy plan napaści.

W dniu napadu oskarżeni przez wiele godzin mieli obserwować posesję ofiar. Po wejściu do domu Jaroszewiczów przez uchylone okno łazienki Robert S. obezwładnił Piotra Jaroszewicza uderzeniem w tył głowy znalezioną bronią palną. Oskarżeni przywiązali mężczyznę do fotela. Z kolei Alicja Solska-Jaroszewicz została skrępowana i położona na podłodze w łazience.

Oskarżeni przeszukali dom, zabrali z niego 5 tys. marek niemieckich, 5 złotych monet, dwa pistolety (Mauser oraz Walther) oraz zegarek damski firmy IWC Schaffhausen.

Prawdopodobnie w momencie opuszczania przez sprawców domu pokrzywdzonych, już w godzinach wczesno porannych, Piotr Jaroszewicz wyswobodził się z więzów. Napastnicy znów posadzili go w fotelu. Następnie, gdy dwaj sprawcy trzymali go za ręce, Robert S. go udusił. Po zamordowaniu Piotra Jaroszewicza Robert S. zabrał z gabinetu pokrzywdzonego jego sztucer, poszedł do łazienki, w której leżała związana Alicja Solska-Jaroszewicz i ją zastrzelił.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił w grudniu 2019 roku do sądu w Gdańsku. Jednak z powodów „ekonomiki procesowej” sprawa została przekazana do rozpoznania warszawskiemu sądowi.

Pierwotnie w sprawie Jaroszewiczów w kwietniu 1994 r. zatrzymano cztery osoby – Krzysztofa R. – „Faszystę”, Wacława K. – „Niuńka”, Henryka S. – „Sztywnego” i Jana K. – „Krzaczka”. Jednak sądy I i II instancji uniewinniły całą czwórkę z powodu braku dowodów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wiceprezes firmy Huawei miała oszukać bank HSBC

Kanadyjska prokuratura ma dowody, że czekająca na decyzję w sprawie ekstradycji z Kanady do USA wiceprezes Huawei Meng Wanzhou okłamała bank HSBC; są też na to świadkowie – wynika z odtajnionych dokumentów. Opisywane w mediach dokumenty dotyczą zarzutów w sprawie związków chińskiego Huawei ze Skycom Tech Co. Ltd w Teheranie i naruszenia amerykańskich sankcji wobec Iranu.

Według świadków, którzy są zarówno pracownikami FBI, banku HSBC, jak samego Huawei, Meng miała zapewniać w rozmowach z HSBC, że Huawei nie kontroluje Skycom. Meng miała powiedzieć podczas rozmów z HSBC w sierpniu 2013 r. w Hongkongu, że Skycom jest tylko lokalnym partnerem Huawei, chińska firma wycofała się z inwestycji w Iranie w 2009 r., zaś sama zrezygnowała z zasiadania we władzach Skycom. HSBC nie obsługuje irańskich klientów w związku z amerykańskimi sankcjami.

Tymczasem – według informacji publikowanych wcześniej w mediach – Huawei w istocie kontrolowało Skycom w latach 2007-14, a o zależności irańskiej firmy świadczyć ma to, że jej pracownicy używali adresów mailowych Huawei, a jej konta bankowe były kontrolowane przez chińską firmę. Wywodzący się z Hongkongu HSBC obsługiwał Huawei i miał rozliczyć ponad 100 mln dolarów transakcji związanych ze Skycom.

Według informacji wydawanego w Hongkongu „South China Morning Post” z ubiegłego piątku, Huawei ma rozważać kroki przeciwko HSBC za przedstawianie „wprowadzających w błąd dowodów”.

W połowie ubiegłego roku prawnicy Meng zwrócili się do sądu o wstrzymanie procesu ekstradycyjnego, zarzucając, że prezydent USA Donald Trump, używa sprawy Huawei do celów politycznych. Twierdzą też, że relacje między Huawei a Skycom są „nieistotne” w sprawie złamania sankcji przez HSBC.

Proces ekstradycyjny

W drugiej połowie stycznia w Vancouver rozpoczął się proces ekstradycyjny Meng, która została zatrzymana w grudniu 2018 r. na wniosek USA. Wniosek przekazano Kanadzie pod koniec stycznia 2019 r., a Kanada nadała mu bieg.

Meng, po krótkim pobycie w areszcie, została zwolniona za kaucją i od tego czasu mieszka w jednym ze swoich domów w Vancouver, jest pod dozorem elektronicznym. Odtajnione w weekend dokumenty stanowią część dowodów, które prokuratura wykorzysta podczas dalszej części procesu w kwietniu przyszłego roku.

Pod koniec maja sąd w Vancouver orzekł, że proces ekstradycyjny Meng może być prowadzony, ponieważ 13 zarzutów stawianych przez USA jest konsekwencją czynów uznawanych za przestępstwo także w Kanadzie. Decyzja sądu nie jest orzeczeniem o winie. Teraz nastąpi dalsza część postępowania w sprawie ekstradycji, a po postępowaniu przed sądem ostateczną decyzję w sprawie przekazania Meng do USA podejmie federalny minister sprawiedliwości.

Po aresztowaniu Meng chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, wkrótce potem aresztowano Michaela Kovriga i Michaela Spavora, Kanadyjczyków oskarżonych w czerwcu o szpiegostwo. Ich uwolnienie jest jednym z najtrudniejszych bieżących wyzwań dla kanadyjskiej dyplomacji. Chiny próbowały wywierać także ekonomiczną presję na Kanadę, blokując import kanadyjskiej żywności.

Premier Kanady Justin Trudeau powtarzał wielokrotnie, że zatrzymanie kanadyjskich obywateli jest „arbitralne”, a kanadyjski system prawny gwarantuje niezależność sądów od polityki. Pod koniec czerwca powiedział podczas konferencji prasowej, że Kanada nie rozważa wymiany Meng na Spavora i Kovriga.
Źródło info i foto: TVP.info