Dolny Śląsk: Znaleziono ciała 50-latki i 70-letniego mężczyzny. Zbigniew W. zabił kobietę?

Dramat w miejscowości Komarno w pobliżu Jeleniej Góry na Dolnym Śląsku. Najpierw znaleziono tam kobietę z raną postrzałową szyi. 59-latki nie udało się uratować. Później w pobliskim domu policjanci odnaleźli także ciało 70-letniego mężczyzny, który również zginął po postrzale. Do tragicznego odkrycia doszło wczoraj po godzinie 20. Na jednej z posesji policjanci znaleźli 59-latkę z raną postrzałową. Na miejsce wezwano pogotowie, ale kobieta zmarła pomimo reanimacji.

Funkcjonariusze ustalili, że związek ze zgonem mógł mieć 70-letni sąsiad kobiety. Mundurowi weszli do domu Zbigniewa W., gdzie odkryli, że mężczyzna nie żyje. Obok niego znaleziono rewolwer.

Sprawą zajęła się prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sosnowiec: Roczne dziecko wypadło z okna na 3. piętrze

Rodzinny dramat w Sosnowcu. Z okna jednego z bloków wypadło tam roczne dziecko. Wstępnie wszystko wskazuje na to, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Dziecko wypadło z okna na trzecim piętrze bloku w Sosnowcu. Kiedy zabierało je pogotowie było przytomne. Teraz przechodzi badania w szpitalu.

Wiadomo, że był to upadek na ziemię, która w ostatnim czasie została przekopana. Tym samym nie była aż tak twarda. W chwili wypadku, mama rocznego dziecka, była w mieszkaniu. Na razie kobiety nie można przesłuchać. Nie pozwala na to jej stan psychiczny. Maluch, który wypadł to jeden z bliźniaków.

Na razie policjanci twierdzą, że wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Łódź: Półtoraroczna dziewczynka wypadła z okna. Policja bada sprawę

Dramat rozegrał się około godziny 15. Dziewczynka wypadła z okna mieszkania na trzecim piętrze w kamienicy przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi. Dziecko było pod opieką rodziców. W lokalu był jeszcze 5-letni braciszek dziewczynki. To prawdopodobnie on otworzył okno. 1,5 dziewczynka trafiła do szpitala w Łodzi po tym, jak wypadła z okna kamienicy na 3. piętrze. W mieszkaniu byli obecni rodzice 1,5-latki oraz jej 5-letni brat. Jak ustaliła policja, matka dzieci była pod wpływem alkoholu.

– Policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do którego doszło w niedzielę ok. godz. 15 przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w mieszkaniu znajdowali się rodzice i dwójka dzieci w wieku pięciu lat i 18 miesięcy – poinformowała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi Joanna Kącka.

W pewnym momencie 36-letni ojciec przysnął, a matka wyszła do innego pomieszczenia. Wtedy doszło do tragedii. Z ustaleń policji wynika, że to 5-latek otworzył uchylone okno. Jego siostrzyczka runęła z trzeciego piętra.

Dziecko zostało odwiezione do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Stan 1,5-latki nie jest znany. Okoliczności tragedii bada policja. 26-latka miała 0,8 promila alkoholu w organizmie, jej partner był trzeźwy. Do policji nigdy wcześniej nie wpłynęły żadne niepokojące sygnały dotyczące tej rodziny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zmarła wójt gminy Zgierz. Kobieta została ciężko pobita przez syna

Zmarła Barbara Kaczmarek, wójt gminy Zgierz. W sobotę (22 stycznia) w krytycznym stanie trafiła do szpitala. Informację o śmierci kobiety podał prezydent miasta Zgierza. – Na zawsze w naszej pamięci- informację o śmierci wójt gminy Zgierz podał w poniedziałek (24 lutego) Przemysław Staniszewski, prezydent Zgierza.

Wyrazy współczucia najbliższym złożyła posłanka Agnieszka Hanajczyk:

Syn usłyszał zarzuty

Do dramatu doszło w nocy z 21 na 22 lutego. Syn wójt gminy Zgierz wezwał pogotowie. Twierdził, że kiedy wrócił do domu, Barbara Kaczmarek leżała w łóżku nieprzytomna. Zaczął więc ją reanimować. Ratownikom udało się przywrócić kobietę do życia, ale jej stan był bardzo ciężki. Jak się szybko okazało medycy określili, że obrażenia są skutkiem pobicia, a nie np. nieszczęśliwego wypadku. Potwierdzili to biegli. W domu zabezpieczono liczne ślady krwi. Krzysztof K. został zatrzymany.

Kiedy jego matka w stanie krytycznym leżała w szpitalu on był przesłuchiwany przez policję i prokuraturę pod zarzutem spowodowania uszczerbku na zdrowiu i choroby realnie zagrażającej jej życiu. Za to groziło mężczyźnie do 15 lat więzienia.

Sąd na wniosek prokuratury aresztował go na trzy miesiące. Zatrzymany nie przyznał się do winy. Teraz, po sekcji zwłok, śledczy podejmą decyzję do do zmiany zarzutów. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi już nawet kara dożywotniego więzienia!
Źródło info i foto: Fakt.pl

Andrychów: Podczas domowej kłótni ugodził brata nożem i uciekł

Dramatyczny finał domowej awantury w małopolskim Andrychowie. W trakcie sprzeczki mężczyzna kilkukrotnie ugodził swego brata nożem. Rodzinny dramat rozegrał się minionej nocy.

W jednym z mieszkań w Andrychowie doszło do sprzeczki między dwoma braćmi, w trakcie której jeden zadał drugiemu kilka uderzeń nożem – relacjonowała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Tomaszem Weryńskim rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach mł. asp. Agnieszka Petek.

Jak podała, „sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia”, ale „w wyniku podjętych przez policję działań został zatrzymany”.

Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, jego stan jest ciężki – podsumowała rzeczniczka.

Okoliczności dramatycznych wydarzeń ustala teraz prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dwie osoby ugodzone nożem. Rodzinny dramat w Bochni

Rodzinny dramat w małopolskiej Bochni. Dwie osoby ugodzone nożem są ciężko ranne. Obie trafiły do miejscowego szpitala. Jak dowiedział się reporter RMF FM, poszkodowani to małżeństwo. Parę zaatakował jej syn, który jest chory na schizofrenię.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Daniel N. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo matki

– Zabiłem matkę, bo mnie szlag trafiał… wszystko było jej, telewizor, mieszkanie, renta po ojcu – tłumaczył przed sądem Daniel N. (37 l.) z Częstochowy. Niewzruszony „ciężkim” losem mordercy sąd posłał go do więzienia na ćwierć wieku.

Pani Małgorzata (†59 l.) całe życie ciężko pracowała, by utrzymać syna darmozjada. Daniel brał pieniądze i przepijał. Kiedy matka odmawiała gotówki, Daniel wpadał w szał. 16 maja 2017 rozegrał się dramat.

– Złapałem mamę na szyję, przewróciła się, zatkałem jej usta dłonią, a że na szyi miała apaszkę, to ją jeszcze udusiłem – mówił podczas procesu.

Zwłoki wcisnął do tapczanu, na którym spał przez 6 dni. Wszystkie pieniądze, które znalazł w domu, przepił. – Jak zaczęło śmierdzieć w domu, chodziłem z dezodorantem i psikałem – opowiadał w sądzie.

W marcu zapadł wyrok. Matkobójca został skazany na 25 lat więzienia, ale się odwołał odwołał. Wczoraj obrońca żądał obniżenia kary i przekonywał Sąd Apelacyjny w Katowicach, że Daniel N. szczerze żałował i wyraził skruchę.

Prokurator, który domagał się dożywocia, przypomniał, że Daniel N. był całkowicie zdrowy psychicznie, gdy zabijał matkę, a sposób, w jaki to zrobił, budzi w społeczeństwie gniew. Nie ma dla niego okoliczności łagodzących.

Takiego samego zdania był Sąd Apelacyjny, który utrzymał w mocy wyrok 25 lat więzienia. – Ta kara jest adekwatna do popełnionego przestępstwa – powiedział sędzia, Adam Chodkiewicz. O warunkowe zwolnienie Daniel N. może się starać dopiero po upływie 15 lat. Wyrok jest już prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wielkopolska: Mołdawianin zadźgał żonę. Został zatrzymany

Dramat rozegrał się w Ostrzeszowie w Wielkopolsce. Policjanci, którzy przyjechali do zgłoszenia, zastali na miejscu martwą kobietę. Ofiarą była 42-letnia obywatelka Mołdawii. Kobieta zmarła od ciosu nożem w szyję. Wraz z mężem przyjechała do Polski w celach zarobkowych.

Policjanci zatrzymali mężczyznę do przesłuchania. Musieli go jednak poszukiwać, co trwało kilka godzin. Nie było go bowiem w mieszkaniu, gdzie doszło do zabójstwa – informuje RMF 24.

„Do zdarzenia doszło w domu zamieszkiwanym przez obcokrajowców” – poinformowała rzecznik prasowy ostrzeszowskiej policji Agnieszka Szołdra.
Źródło info i foto: o2.pl

Włochy: Polka przez dwa tygodnie była więziona w skrzynce na owoce

Koło Werony na północy Włoch 44-letnia Polka była przez dwa tygodnie przetrzymywana w skrzyni na owoce przez swego pracodawcę i kochanka, właściciela gospodarstwa rolnego – podała lokalna prasa. Mężczyznę dziś aresztowano i oskarżono o tortury.

Zdarzenie to opisał miejscowy dziennik „Corriere del Veneto”.

W miejscowości Sommacampagna przedsiębiorca z Bolzano zamknął 14 sierpnia kobietę w skrzyni. Aby przeżyła przynosił jej tam wodę i czasem jedzenie – poinformowała gazeta. Dramat kobiety trwał do wtorku, kiedy robotnicy ścinający trawę niedaleko autostrady usłyszeli na polu wołanie o pomoc, które dochodziło z pobliskiego sadu na terenie gospodarstwa. Gdy tam się przedostali zobaczyli, że jedna z wielu ustawionych tam na samym dole plastikowych skrzyń na owoce o powierzchni około jednego metra sześciennego ruszała się. Natychmiast wezwali pomoc. Przybyli karabinierzy znaleźli w skrzyni przerażoną kobietę.

Okazało się – wyjaśnił dziennik – że jest to Polka, matka dwojga dzieci, która przyjeżdżała z Warszawy do pracy sezonowej w gospodarstwie rolnym koło Werony, należącym do włoskiego przedsiębiorcy. Według relacji kobiety pracodawca uwięził ją po kłótni. Polka zeznała, że pomagał mu w tym jego współpracownik.

Telefon i torebkę Polki znaleziono w domu właściciela farmy, który został aresztowany pod zarzutem uwięzienia osoby i tortur.
Źródło info i foto: onet.pl

Dramat w Krapkowicach. Rodzice gwałcili własne dzieci

Szesnastoletnia Karolina, ośmioletni Kamil, sześcioletnia Amelia i pięcioletni Jakub przeżyli prawdziwe piekło. Byli brutalnie gwałceni przez własnych rodziców i ich znajomych. Dramat dzieci rozpoczął się w 2013 roku, gdy Izabela S., razem z córką – Karoliną, zamieszkała w Krapkowicach u Jarosława W. – przypomina „Fakt”. Mężczyzna wychowywał trójkę dzieci z poprzedniego związku: Kamila, Amelię i Jakuba. W mieszkaniu tym wielokrotnie urządzano libacje z udziałem byłego partnera Izabeli S. – Zygmunta Z. i Mariusza D.

To podczas tych libacji, jak się później okazało, dorośli – czasami przez wiele godzin – gwałcili dzieci.

Sprawa wyszła na jaw w 2016 roku, gdy z powodu nadużywania alkoholu przez rodziców, sąd odebrał dzieci Izabeli S. i Jarosławowi W. Zostały one umieszczone w rodzinie zastępczej. Wkrótce opowiedziały nowym opiekunom o swoim dramacie.

Początkowo na ławie oskarżonych zasiedli Zygmunt Z. i Mariusz D. – Nie wybaczę sobie krzywdy moich dzieci – mówił wtedy „Faktowi” Jarosław W. Przekonywał, że nie miał pojęcia o tym, co działo się z jego dziećmi. Wkrótce jego kłamstwa wyszły na jaw. Zygmunt Z. i Mariusz D. opowiedzieli bowiem przed sądem, że w gwałtach brali udział także rodzice dzieci.

Przed Sądem Okręgowym w Opolu ruszył proces Izabeli S. i Jarosława W. Grozi im do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl