Andrychów: Podczas domowej kłótni ugodził brata nożem i uciekł

Dramatyczny finał domowej awantury w małopolskim Andrychowie. W trakcie sprzeczki mężczyzna kilkukrotnie ugodził swego brata nożem. Rodzinny dramat rozegrał się minionej nocy.

W jednym z mieszkań w Andrychowie doszło do sprzeczki między dwoma braćmi, w trakcie której jeden zadał drugiemu kilka uderzeń nożem – relacjonowała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Tomaszem Weryńskim rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach mł. asp. Agnieszka Petek.

Jak podała, „sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia”, ale „w wyniku podjętych przez policję działań został zatrzymany”.

Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, jego stan jest ciężki – podsumowała rzeczniczka.

Okoliczności dramatycznych wydarzeń ustala teraz prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dwie osoby ugodzone nożem. Rodzinny dramat w Bochni

Rodzinny dramat w małopolskiej Bochni. Dwie osoby ugodzone nożem są ciężko ranne. Obie trafiły do miejscowego szpitala. Jak dowiedział się reporter RMF FM, poszkodowani to małżeństwo. Parę zaatakował jej syn, który jest chory na schizofrenię.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Daniel N. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo matki

– Zabiłem matkę, bo mnie szlag trafiał… wszystko było jej, telewizor, mieszkanie, renta po ojcu – tłumaczył przed sądem Daniel N. (37 l.) z Częstochowy. Niewzruszony „ciężkim” losem mordercy sąd posłał go do więzienia na ćwierć wieku.

Pani Małgorzata (†59 l.) całe życie ciężko pracowała, by utrzymać syna darmozjada. Daniel brał pieniądze i przepijał. Kiedy matka odmawiała gotówki, Daniel wpadał w szał. 16 maja 2017 rozegrał się dramat.

– Złapałem mamę na szyję, przewróciła się, zatkałem jej usta dłonią, a że na szyi miała apaszkę, to ją jeszcze udusiłem – mówił podczas procesu.

Zwłoki wcisnął do tapczanu, na którym spał przez 6 dni. Wszystkie pieniądze, które znalazł w domu, przepił. – Jak zaczęło śmierdzieć w domu, chodziłem z dezodorantem i psikałem – opowiadał w sądzie.

W marcu zapadł wyrok. Matkobójca został skazany na 25 lat więzienia, ale się odwołał odwołał. Wczoraj obrońca żądał obniżenia kary i przekonywał Sąd Apelacyjny w Katowicach, że Daniel N. szczerze żałował i wyraził skruchę.

Prokurator, który domagał się dożywocia, przypomniał, że Daniel N. był całkowicie zdrowy psychicznie, gdy zabijał matkę, a sposób, w jaki to zrobił, budzi w społeczeństwie gniew. Nie ma dla niego okoliczności łagodzących.

Takiego samego zdania był Sąd Apelacyjny, który utrzymał w mocy wyrok 25 lat więzienia. – Ta kara jest adekwatna do popełnionego przestępstwa – powiedział sędzia, Adam Chodkiewicz. O warunkowe zwolnienie Daniel N. może się starać dopiero po upływie 15 lat. Wyrok jest już prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wielkopolska: Mołdawianin zadźgał żonę. Został zatrzymany

Dramat rozegrał się w Ostrzeszowie w Wielkopolsce. Policjanci, którzy przyjechali do zgłoszenia, zastali na miejscu martwą kobietę. Ofiarą była 42-letnia obywatelka Mołdawii. Kobieta zmarła od ciosu nożem w szyję. Wraz z mężem przyjechała do Polski w celach zarobkowych.

Policjanci zatrzymali mężczyznę do przesłuchania. Musieli go jednak poszukiwać, co trwało kilka godzin. Nie było go bowiem w mieszkaniu, gdzie doszło do zabójstwa – informuje RMF 24.

„Do zdarzenia doszło w domu zamieszkiwanym przez obcokrajowców” – poinformowała rzecznik prasowy ostrzeszowskiej policji Agnieszka Szołdra.
Źródło info i foto: o2.pl

Włochy: Polka przez dwa tygodnie była więziona w skrzynce na owoce

Koło Werony na północy Włoch 44-letnia Polka była przez dwa tygodnie przetrzymywana w skrzyni na owoce przez swego pracodawcę i kochanka, właściciela gospodarstwa rolnego – podała lokalna prasa. Mężczyznę dziś aresztowano i oskarżono o tortury.

Zdarzenie to opisał miejscowy dziennik „Corriere del Veneto”.

W miejscowości Sommacampagna przedsiębiorca z Bolzano zamknął 14 sierpnia kobietę w skrzyni. Aby przeżyła przynosił jej tam wodę i czasem jedzenie – poinformowała gazeta. Dramat kobiety trwał do wtorku, kiedy robotnicy ścinający trawę niedaleko autostrady usłyszeli na polu wołanie o pomoc, które dochodziło z pobliskiego sadu na terenie gospodarstwa. Gdy tam się przedostali zobaczyli, że jedna z wielu ustawionych tam na samym dole plastikowych skrzyń na owoce o powierzchni około jednego metra sześciennego ruszała się. Natychmiast wezwali pomoc. Przybyli karabinierzy znaleźli w skrzyni przerażoną kobietę.

Okazało się – wyjaśnił dziennik – że jest to Polka, matka dwojga dzieci, która przyjeżdżała z Warszawy do pracy sezonowej w gospodarstwie rolnym koło Werony, należącym do włoskiego przedsiębiorcy. Według relacji kobiety pracodawca uwięził ją po kłótni. Polka zeznała, że pomagał mu w tym jego współpracownik.

Telefon i torebkę Polki znaleziono w domu właściciela farmy, który został aresztowany pod zarzutem uwięzienia osoby i tortur.
Źródło info i foto: onet.pl

Dramat w Krapkowicach. Rodzice gwałcili własne dzieci

Szesnastoletnia Karolina, ośmioletni Kamil, sześcioletnia Amelia i pięcioletni Jakub przeżyli prawdziwe piekło. Byli brutalnie gwałceni przez własnych rodziców i ich znajomych. Dramat dzieci rozpoczął się w 2013 roku, gdy Izabela S., razem z córką – Karoliną, zamieszkała w Krapkowicach u Jarosława W. – przypomina „Fakt”. Mężczyzna wychowywał trójkę dzieci z poprzedniego związku: Kamila, Amelię i Jakuba. W mieszkaniu tym wielokrotnie urządzano libacje z udziałem byłego partnera Izabeli S. – Zygmunta Z. i Mariusza D.

To podczas tych libacji, jak się później okazało, dorośli – czasami przez wiele godzin – gwałcili dzieci.

Sprawa wyszła na jaw w 2016 roku, gdy z powodu nadużywania alkoholu przez rodziców, sąd odebrał dzieci Izabeli S. i Jarosławowi W. Zostały one umieszczone w rodzinie zastępczej. Wkrótce opowiedziały nowym opiekunom o swoim dramacie.

Początkowo na ławie oskarżonych zasiedli Zygmunt Z. i Mariusz D. – Nie wybaczę sobie krzywdy moich dzieci – mówił wtedy „Faktowi” Jarosław W. Przekonywał, że nie miał pojęcia o tym, co działo się z jego dziećmi. Wkrótce jego kłamstwa wyszły na jaw. Zygmunt Z. i Mariusz D. opowiedzieli bowiem przed sądem, że w gwałtach brali udział także rodzice dzieci.

Przed Sądem Okręgowym w Opolu ruszył proces Izabeli S. i Jarosława W. Grozi im do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: wp.pl

Dramatyczne słowa siostry Krzysztofa Chmielewskiego. Polski podróżnik został zamordowany w Meksyku

Wciąż jest bardzo dużo niewiadomych w sprawie zamordowanego polskiego podróżnika Krzysztofa Chmielewskiego. – Podobno znaleziono szczątki głowy – mówi jego siostra o dramacie w Meksyku.

Wiadomo, że ciało podróżnika ekshumowano, a jego próbki wysłano do Polski w celu identyfikacji. Nie wiadomo jeszcze, kiedy przyjdą i zostaną zbadane. Znaków zapytania jest całe mnóstwo. – Podobno znaleziono szczątki głowy. Zdaniem prokuratora sprawcy mogli ją zniszczyć. Ale może wzięli ją sobie jako trofeum? – zastanawia się pani Izabela Schmidke w „Super Expressie”.

– Oddałam już swój materiał genetyczny do porównań, ale na wyniki trzeba będzie długo czekać, bo ja i Krzysztof mamy różnych ojców – mówi pani Izabela. Jest zaskoczona, że polska prokuratura, która równolegle z meksykańską prowadzi śledztwo, wie jeszcze mniej niż ona. – Dzwonili do mnie z pytaniem, czy mogę im coś powiedzieć o sprawie, bo sami nie mają oficjalnych informacji – załamuje ręce.

Wcześniej mówiło się o nieszczęśliwym wypadku
Ciało Krzysztofa Chmielewskiego, który podróżował z Kanady do Argentyny, znaleziono w Meksyku na przełomie kwietnia i maja. Kontakt z mężczyzną urwał się 19 kwietnia.

26 kwietnia ciało Krzysztofa Chmielewskiego zostało znalezione w wąwozie, nieopodal San Cristobal de las Casas. Leżało na dnie 200-metrowej przepaści, ciągnącej się wzdłuż autostrady w stanie Chiapas.

Ponad tydzień później – 4 maja – w tym rejonie znaleziono także zwłoki niemieckiego turysty Holgera Franza Hagenbuscha. Mężczyźni mieli podróżować razem.

Prokurator Arturo Pablo Liévano uznał, że Polak i Niemiec zginęli w wyniku wypadku. Bliscy Chmielewskiego wskazywali wówczas na różne niejasne działania meksykańskich służb. Polski podróżnik miał mieć odciętą głowę i stopę. Ciało natomiast bardzo szybko pochowano. Z dokumentów ma wynikać, że w ciele podróżnika nie było żadnych połamanych kości ani obrażeń wewnętrznych. Taka opinia biegłych wykluczałaby teorię o śmierci na skutek np. upadku z dużej wysokości.

Swoje własne śledztwo w tej sprawie rozpoczął natomiast meksykański dziennikarz Juanjo Bringuez. W rozmowie z „Super Expressem” mówił, że przy zwłokach nie było żadnych dokumentów, pieniędzy ani roweru. Pojawił się za to świadek, który widział trzech mężczyzn przenoszących zwłoki.

REKLAMA
Z kolei w czaszce Hagensbuscha znajdują się dwa otwory, które mogły powstać od strzału z pistoletu.

Niedawno dopiero poinformowano, że obaj zostali zamordowani.

Zagraniczne media piszą o „tragedii” Polaka i Niemca
Hiszpańska prasa pisze o „oburzeniu”, które wywołała w Meksyku zagadkowa śmierć podróżnika Krzysztofa Chmielewskiego. Amerykanie zauważają, że temat jest na ustach ludzi na całym świecie. Sami Meksykanie zastanawiają się, czy w ich kraju może jeszcze być bezpiecznie.
Źródło info i foto: wp.pl

Niemcy: Ruszył proces żołnierza Bundeswehry sądzony za gwałty na dziecku. Matka i ojczym „sprzedawali” chłopca pedofilom

Przed sądem w niemieckim Fryburgu ruszył proces żołnierza Bundeswehry, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie dziecka. Mężczyzna filmował gwałty, a wideo rozpowszechniał w internecie. Chłopca „sprzedawali” pedofilom rodzice. Sami aktywnie uczestniczyli w aktach przemocy.

Dramat dziecka trwał przez co najmniej dwa lata – chłopiec był wykorzystywany seksualnie przez członków rodziny oraz obcych mężczyzn. Matka i ojczym „oferowali” 9-letnie dziś dziecko w internecie. Od oprawców inkasowali ok. 100 euro.

Z aktu oskarżenia wynika, że chłopiec był przez ostatnie dwa lata wykorzystywany seksualnie przez mężczyzn z Niemiec oraz z innych krajów, między innymi przez Hiszpana i Szwajcara.

Teraz rozpoczął się proces jednego z oprawców dziecka – 50-letniego żołnierza Bundeswehry. Knut S. miał zgwałcić chłopca dwukrotnie, swoje czyny nagrywał, a filmy rozpowszechniał w internecie. Chłopiec nie miał szans na ucieczkę. W jego skrępowaniu i zgwałceniu żołnierzowi czynnie pomagali matka i jej partner.

Sierżant niemieckiej armii został zatrzymany w październiku zeszłego roku na terenie koszarów niemiecko-francuskiej brygady. 48-letnia matka i jej 39-letni partner są sądzeni w osobnym procesie. Chłopiec został odebrany matce i jej partnerowi i znajduje się pod opieką państwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dramat Polki mieszkającej we Francji. Partner uprowadził jej córki

Dramatyczny apel Polki mieszkającej we Francji. Jej były partner uprowadził córki bliźniaczki. W poszukiwania dziewczynek i ojca jest zaangażowana francuska i brytyjska policja.

Poszukiwane bliźniaczki to niespełna 4-letnie Ava i Mia. Ich ojciec – 46-letni John Patterson (którego Polka poznała w Wielkiej Brytanii) – zabrał córki na Wielkanoc, po czym wyjechał z nimi w nieznane miejsce. Nie ma z nim kontaktu, nie wiadomo, gdzie może aktualnie przebywać.

Udało się ustalić, że ojciec był z dziewczynkami w nocy z 31 marca na 1 kwietnia w okolicach dworca kolejowego w Luksemburgu. Podejrzewa się, że może być teraz w Holandii lub Belgii. 32-letnia matka dziecka zamieściła w internecie film z dramatycznym apelem. Podkreśla w nim, że nie wiadomo, gdzie jest jej były partner i jego telefon jest wyłączony.

Chcę przede wszystkim wiedzieć, że moje dzieci są bezpieczne. Obie mają problemy zdrowotne – podkreśla zrozpaczona matka. dodając, że jedna z dziewczynek potrzebuje szczególnej opieki, bo tuż po porodzie miała wylew krwi do mózgu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Berlin: Ahmed T. zabił Polkę. Wcześniej groził, że „wytnie jej mózg”

32-letnia Polka została w czwartek wieczorem zamordowana w mieszkaniu w dzielnicy Berlina Wedding najprawdopodobniej przez swego 39-letniego partnera Ahmeda T.; dramat ten rozegrał się na oczach ich czworga dzieci – podała niemiecka policja.

Ze względu na dobro dzieci i wrażliwość sytuacji nie będziemy podawać żadnych innych informacji – oświadczył w rozmowie z PAP dyrektor biura rzecznika prasowego MSZ Artur Lompart. Podał, że dzieci zamordowanej Polki znajdują się pod opieką strony niemieckiej. Niemiecka policja nie ujawniła motywów tego czynu, ale według berlińskiego dziennika bulwarowego „B.Z.” była nim zazdrość, gdyż kobieta zamierzała rozstać się ze swym partnerem; Ahmed T., wielokrotnie wcześniej karany, wywoływał często domowe awantury, w których interweniowała policja.

Zaalarmowani w czwartek wieczorem przez sąsiadów pary funkcjonariusze znaleźli w mieszkaniu zasztyletowaną kobietę, próby jej reanimowania okazały się daremne. W mieszkaniu zatrzymano też Ahmeda T. Opiekę nad czworgiem ich dzieci w wieku od dwóch do 11 lat przejął Jugendamt. Ahmed T. przebywa w areszcie tymczasowym jako podejrzany o dokonanie zabójstwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl