Policjanci CBŚP oraz funkcjonariusze z Drezna robili zorganizowaną grupę przestępczą

Dzięki międzynarodowej współpracy CBŚP i policjantów z Drezna została rozbita zorganizowana grupa przestępcza, której członkowie są podejrzewani o kradzieże z włamaniami luksusowych samochodów w Niemczech. Po kradzieży auta trafiały do Polski, gdzie były demontowane, a części sprzedawane. Do sprawy zatrzymano w Polsce i w Niemczech pięć osób. Wartość skradzionych pojazdów służby niemieckie szacują na 1,7 mln euro.

Policjanci z Zarządu we Wrocławiu CBŚP, już w minionym roku dołączyli do programu „LIMES”, którego ideą jest współpraca międzynarodowa związana ze zwalczaniem przestępczości zorganizowanej, dotyczącej kradzieży luksusowych pojazdów znanych marek na terenie Niemiec. Podczas kolejnych spotkań i wymiany informacji policjanci ustalili, że na terenie przygranicznym działała grupa, która kradła w Niemczech auta, następnie pojazdy były demontowane, a części sprzedawane przez paserów.

Z ustaleń policjantów wynikało, że grupa przestępcza działała w bardzo zhierarchizowany i zakonspirowany sposób. Członkowie grupy mieli odpowiednio wyznaczone role kurierów, złodziei i tak zwanych „wozaków”. Jedna z osób wyszukiwała na terenie Niemiec pojazdy, następnie zlecała kradzież wspólnikom wyposażając ich w sprzęt służący do pokonywania zabezpieczeń. Po kradzieży „wozak” przewoził skradziony samochód na terytorium RP, gdzie przekazywał paserom do rozbiórki. Dzięki ścisłej współpracy policjantów CBŚP z funkcjonariuszami Policji w Dreźnie, ustalono nie tylko sposób działania grupy, ale także osoby podejrzane, a następnie zaplanowano zatrzymanie ich.

Śledztwo dotyczące kradzieży luksusowych samochodów na terenie Saksonii prowadzone jest przez policjantów z Drezna. Dlatego też na podstawie zgromadzonego przez policjantów z Niemiec i CBŚP materiału dowodowego Prokurator Prokuratury w Dreźnie wydał postanowienia w postaci Europejskich Nakazów Aresztowania (ENA) oraz wykorzystał nowy w naszym systemie prawnym mechanizm tzw. Europejski Nakaz Dochodzeniowy (END), który polega na przeprowadzeniu czynności procesowych mających na celu zgromadzenie materiałów dowodowych popełnionych przestępstw.

Działania zostały przeprowadzone w ostatnich dniach przez policjantów z Zarządu we Wrocławiu, Opolu i Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami z policji drezdeńskiej. Wówczas to, na terenie Niemiec i Polski (w województwach dolnośląskim i wielkopolskim) zatrzymano pięć osób. Podejrzani są w wieku od 23 do 37 lat. Podczas przeszukań ich miejsc pobytu ujawniono kilkadziesiąt telefonów komórkowych, dokumenty pojazdów w tym: dowody rejestracyjne, karty, umowy kupna sprzedaży oraz części i podzespoły pochodzące ze skradzionych aut, a nawet różnego rodzaju kluczyki, jak również tablice rejestracyjne zarówno polskie, jak i niemieckie. Ponadto dokonano zabezpieczenia pieniędzy w różnej walucie.

Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, złożył wniosek do Sądu dotyczący przekazania zatrzymanych osób niemieckim organom ścigania. Sąd Okręgowy we Wrocławiu jednoznacznie i bez żadnych wątpliwości, przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec czterech podejrzanych, środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Według obowiązujących przepisów, osoby te w najbliższym czasie zostaną przekazane stronie niemieckiej, gdzie będzie toczył się przeciwko nim proces karny.

Warto podkreślić, że Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu wraz z funkcjonariuszami Zarządu we Wrocławiu CBŚP, jako jedni z pierwszych podejmowali czynności związane z realizacją Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego, co niewątpliwie przyczyniło się do pogłębienia materiału dowodowego w śledztwie prowadzonym przez stronę niemiecką.

Sprawa jest rozwojowa i policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

16-letnia Niemka odnaleziona w jaskini w Iraku chciała zabijać dla dżihadystów

Jak podaje „The Sun” – irackie wojska zatrzymały 16-letnią Lindę W. Pochodząca Pulsnitz, niedaleko Drezna, nastolatka w ubiegłym roku uciekła z domu. Miała udać się do Turcji, a stamtąd do Syrii, gdzie przyłączyła się do ISIS. Nie wiadomo, co działo się z nią później ani jak przedostała się do Mosulu.

Niemieckie służby nie potwierdziły jeszcze, czy kobieta, której zdjęcie otrzymali od irackiego wojska jest zaginioną Lindą W. Nieoficjalnie mówi się jednak, że to właśnie ona. Przed ucieczką z domu, nastolatka przeszła na islam i zmieniła imię na Mariam. Niedługo potem zaczęła interesować się ekstremizmem i dołączyła do ISIS. Z Frankfurtu udała się do Turcji, a następnie do Syrii.

Znajomi ze szkoły zeznali, że Linda zaczęła fascynować się islamem za sprawą chłopaka, którego poznała w internecie. Mężczyzna był prawdopodobnie rekruterem terrorystów i zajmował się ściąganiem do Syrii kandydatek na żony dla nich.

Jak informują niemieckie media, Lindę, schwytano zaraz po wyzwoleniu Mosulu. Przebywała wraz z innymi kobietami, które były żonami terrorystów. Wśród nich znalazły się obywatelki Kanady, Czeczenii, Rosji oraz Turcji. Grupa ukrywała się w podziemnym tunelu. Wszystkie uciekinierki miały na sobie pasy szahida i pistolety maszynowe.

9 lipca premier Iraku Hajder al-Abadi, ogłosił zwycięstwo nad siłami Państwa Islamskiego w Mosulu. W 2014 roku dżihadyści opanowali miasto i mianowali je stolicą swojego kalifatu.

Walki o Mosul, które położyły kres trzyletniemu panowaniu dżihadystów w mieście, trwały osiem miesięcy i znaczną część zabudowy zamieniły w ruiny. Tysiące mieszkańców zginęły, a blisko milion musiało uciekać z miasta. ONZ szacuje koszt odbudowy podstawowej infrastruktury na ponad miliard dolarów.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemcy: Coraz więcej ataków na imigrantów

Pomimo stale malejącej liczby imigrantów przyjeżdżających do Niemiec, liczba ataków na nich systematycznie rośnie. Od początku roku niemieckie MSW zarejestrowało ponad 1800 takich incydentów – podała w piątek agencja dpa, powołując się na MSW. W większości przypadków sprawcy obrażali uchodźców lub podżegali do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Władze odnotowały też ponad 170 przypadków ciężkiego uszkodzenia ciała – wynika z odpowiedzi MSW na interpelację poselską Lewicy.

Wśród miast i gmin, w których dochodzi szczególnie często do ataków na imigrantów, znajdują się m. in. Berlin, Cottbus, Chemnitz, Flensburg, Drezno i leżące nad granicą z Polską Guben.

„Może dojść do ciężkich aktów przemocy”

Policji udało się zidentyfikować 1189 sprawców. – Zdaniem federalnych władz bezpieczeństwa prawica będzie nadal instrumentalizowała problem uchodźców – ocenia MSW. Resort nie wyklucza, że oprócz ataków dokonywanych przez pojedyncze osoby bądź małe grupki sprawców może też dojść utworzenia „terrorystycznej organizacji” i przypadków „ciężkich aktów przemocy”.

Ataki również na wolontariuszach

Ofiarą agresji padają też osoby pomagające imigrantom. W tym roku odnotowano 142 ataki na wolontariuszy oraz placówki zajmujące się pomocą dla cudzoziemców szukających schronienia. W większości przypadków chodziło o znieważenie osób oraz uszkodzenie budynków. W zeszłym roku z zamiarem ubiegania się o azyl do Niemiec przyjechało 890 tys. osób, głównie z Bliskiego Wschodu. W tym roku MSW spodziewa się przybycia 300 tys. uchodźców.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Atrapa bomby pod mostem w Dreźnie

Dwa dni przed rozpoczęciem uroczystości z okazji Dnia Jedności Niemiec w Dreźnie doszło do kolejnego incydentu: pod jednym z mostów w stolicy Saksonii policja znalazła w czwartek atrapę bomby. W poniedziałek przed meczetem i centrum kongresowym eksplodowały ładunki wybuchowe.

Plastikową torbę ze słoikami i wystającymi przewodami znaleźli pracownicy firmy ochroniarskiej. Torba była umieszczona przy przęśle mostu kolejowego. Policyjni eksperci stwierdzili po zbadaniu zawartości, że rzekoma bomba to atrapa – podała agencja dpa.

Nie wiadomo, że incydent ma związek z zamachami dokonanymi w nocy z poniedziałku na wtorek. W wybuchach przed meczetem i centrum kongresowym nikt nie odniósł obrażeń.

W sobotę w Dreźnie rozpoczną się trzydniowe obchody Dnia Jedności Niemiec. Punktem kulminacyjnych uroczystości będzie w poniedziałek gala z udziałem prezydenta Joachima Gaucka i kanclerz Angeli Merkel, która odbędzie się właśnie w centrum kongresowym.

Nadzwyczajne środki ostrożności

Władze Saksonii przedsięwzięły nadzwyczajne środki ostrożności. Bezpieczeństwa uczestników weekendowego festynu strzeże 2600 policjantów. Umieszczone na ulicach zapory betonowe mają zapobiec sytuacji jak w Nicei, gdzie w tłum wjechała kierowana przez terrorystę ciężarówka.

Policja przypuszcza, że motywem sprawców zamachów mogła być nienawiść do obcych. Śledztwo nie przyniosło jak dotychczas żadnych konkretnych wyników. W środę w internecie pojawiło się oświadczenie skrajnie lewicowej organizacji, która jakoby wzięła na siebie odpowiedzialność za ataki, jednak policja uznała je za niewiarygodne. Przedstawiciele lewicowej Antify zdystansowali się od tego oświadczenia.

Antyimigranckie zachowania

Saksonia jest krajem związkowym, w którym w minionym roku dochodziło szczególnie często do antyimigranckich ekscesów i podpaleń ośrodków dla uchodźców. W Heidenau na południe od Drezna doszło rok temu do zamieszek, gdy część mieszkańców usiłowała nie dopuścić do zakwaterowania uchodźców w byłym supermarkecie. Podczas późniejszej wizyty kanclerz Niemiec Angeli Merkel przeciwnicy jej polityki wyzywali szefową rządu od „zdrajców narodu”.

W Dreźnie powstał dwa lata temu ruch społeczny Pegida, co jest skrótem niemieckiej nazwy Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu. Od jesieni 2014 roku w mieście organizowane są co tydzień demonstracje przeciwko przyjmowaniu imigrantów z krajów muzułmańskich.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Akt wandalizmu w Dreźnie na znak protestu przeciwko polityce imigracyjnej Angeli Merkel

W Dreźnie od dawna nie jest spokojnie. W końcu jest to miasto, w którym odbyły się pierwsze marsze Pegidy, czyli Patriotycznych Europejczyków przeciwko islamizacji Zachodu. W poniedziałkową noc nieznani sprawcy próbowali podpalić meczet w tym mieście oraz centrum konferencyjne. W chwili gdy wybuchł pożar, imam wraz z rodziną znajdował się w budynku. Nic im się nie stało.

– Napadli na nas, bo nas nienawidzą – to zdanie jednego z dorastających synów imama cytowały wszystkie niemieckie media. Na miejscu zdarzenia znaleziono kilka butelek, z których znajdował się łatwopalny płyn. Podobnie przebiegł atak na centrum konferencyjne, w którym w najbliższą sobotę odbędą się uroczystości 26. rocznicy zjednoczenia Niemiec. Przybędą Angela Merkel oraz prezydent Joachim Gauck.

Drezno zostało wybrane na miejsce uroczystości nieprzypadkowo. Miały zmienić nieco wizerunek miasta i całej Saksonii jako szczególnie nieprzyjaznego regionu dla uchodźców, imigrantów i muzułmanów w ogóle. W końcu Drezno, od momentu powstania Pegidy dwa lata temu, uchodziło za kolebkę oporu przeciwko polityce imigracyjnej kanclerz Merkel.

– Pegida była forpocztą Alternatywy dla Niemiec (AfD). Utorowała jej drogę do sukcesu – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Wolfgang Patzelt, politolog z drezdeńskiego uniwersytetu technicznego. Jego zdaniem sprawców poniedziałkowych zamachów należy szukać w kręgach skrajnej prawicy w Saksonii, która jest tam tradycyjnie bardzo silna. Nie przypadkiem w przeliczeniu na liczbę mieszkańców Saksonia przoduje w Niemczech pod względem ataków na schroniska dla uchodźców. W ubiegłym roku na 100 tys. mieszkańców Saksonii ataków na schroniska było 1,82, w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – 1,38. Potem idą pozostałe landy wschodnie. Dla porównania w przodującym pod tym względem landzie zachodnim, Bremie, współczynnik ten wynosi 0,3, a w Hamburgu zaledwie 0,11.

Od początku tego roku do połowy sierpnia było 1800 przypadków przestępstw wobec imigrantów, w tym 507 z użyciem siły, 78 podpaleń i siedem ofiar śmiertelnych. W takich warunkach wszelkie wezwania o przyjazne przyjęcie imigrantów, zawarte w ostatnim rządowym raporcie o stanie państwa po zjednoczeniu, trafiają w próżnię. W opinii autorów raportu właśnie landy wschodnie powinny się szczególnie otworzyć na imigrantów, gdyż wyemigrowało z nich ponad 2 miliony młodych ludzi na Zachód, brakuje fachowców, lekarzy czy przedsiębiorców, co uniemożliwia rozwój gospodarczy na poziomie zachodnich landów. To wszystko teoria, wiele środowisk wschodnich Niemiec widzi w imigrantach wyłącznie zagrożenie dla własnej egzystencji.

Stąd ogromne poparcie dla AfD na wschodzie i doskonałe wyniki w ostatnich wyborach landowych w Berlinie i Meklemburgii, gdzie Alternatywa pokonała CDU.

– Schyłek Pegidy nie świadczy bynajmniej o zmianie nastrojów. Wielu przeciwników imigracji, islamu i muzułmanów nie musi już uczestniczyć w marszach Pegidy, mając do wyboru oddanie głosu na AfD – przekonuje prof. Patzelt. Coraz więcej zwolenników zdobywają hasła AfD w postaci zakazania budowy minaretów czy głośnych wezwań muezinów do modlitw, nie mówiąc już o zakazie strojów muzułmańskich dla kobiet zakrywających całe ciało.

Wszystko to dzieje się dziesięć lat po rozpoczęciu dialogu pomiędzy państwem i mniejszością muzułmańską oraz utworzenia Konferencji Islamskiej. Jest to swego rodzaju okrągły stół, który miał wypracować zasady harmonijnego współistnienia ok. 4-milionowej wspólnoty muzułmanów w Niemczech z resztą społeczeństwa.

– Pewne efekty są, ale znacznie poniżej naszych oczekiwań – tłumaczy „Rz” Ali Kizylkaya, były szef Rady Islamskiej, jednej z największych organizacji muzułmańskich w Niemczech.

Ubolewa, że daleko jeszcze do przyznania islamowi takiego samego statusu, jakim cieszą się Kościoły chrześcijańskie oraz judaizm. Jednak kilka landów zdecydowało się na zawarcie z niektórymi wspólnotami muzułmańskimi specjalnych umów. Regulują prawa wyznawców islamu poprzez uznanie muzułmańskich świąt religijnych, muzułmańskiego pochówku czy budowy meczetów, a także – co niezwykle ważne – wprowadzenie nauki religii muzułmańskiej do szkół.

– Niemcy muszą zrozumieć, że islam nie jest zagrożeniem – mówi Kizylkaya. Nie nastąpi to prędko, jeżeli w ogóle.
Żródło info i foto: wp.pl

Dwa zamachy w Dreźnie. Bomby wybuchły przed meczetem i centrum kongresowym

W Dreźnie przed meczetem i centrum kongresowym doszło w nocy z poniedziałku na wtorek do eksplozji ładunków wybuchowych – poinformowała policja w stolicy Saksonii. Nikt nie odniósł obrażeń. Policja bada, czy zamachy miały podłoże ksenofobiczne.

– Mimo że na razie nikt nie przyznał się do zamachu, musimy przyjąć, że motywem była nienawiść do cudzoziemców – oświadczył szef policji w Dreźnie Horst Kretzschmar. Jego zdaniem nie można też wykluczyć związku z obchodami Dnia Jedności Niemiec w najbliższy weekend.

Informacja o wybuchach wpłynęła do centrum ratunkowego policji o godz. 21.53 i 22.19. Policjanci znaleźli na miejscu ładunki skonstruowane metodą chałupniczą. W meczecie w chwili wybuchu przebywał imam z żoną i dwójką dzieci. W centrum kongresowym ewakuowano osoby przebywające w barze. Oba budynki zostały uszkodzone – podała agencka dpa.

Saksonia jest krajem związkowym, w którym w minionym roku dochodziło szczególnie często do antymigranckich ekscesów i podpaleń ośrodków dla uchodźców.
Żródło info i foto: wp.pl

Niemcy: 31 policjantów rannych podczas demonstracji przeciw uchodźcom

W Heidenau pod Dreznem policja użyła gazu łzawiącego przeciw blokującym dojazd do ośrodka dla uchodźców. Akcję protestacyjną pod przebudowaną na potrzeby uchodźców halą, w której dawniej sprzedawano materiały budowlane, zorganizowała skrajnie prawicowa NPD. Z jej inicjatywy w piątek wieczorem przed obiektem zgromadziło się kilkaset osób protestujących przeciwko przyjazdowi imigrantów. Agresywni uczestnicy demonstracji, z których część była pod wpływem alkoholu, obrzucili policjantów koktajlami Mołotowa, kamieniami, butelkami i petardami. Manifestanci skandowali rasistowskie hasła. Podczas nocnych starć z nimi ucierpiało 31 funkcjonariuszy. Jeden został ciężko ranny – podała agencja dpa.

Pierwszy autokar z uchodźcami dotarł do ośrodka w Heidenau, którego strzeże prywatna firma ochroniarska, dopiero po północy, gdy udało się usunąć blokadę. Dwa kolejne przyjechały rano. Obecnie w ośrodku przebywa 120 azylantów, lecz niebawem ma być ich 600.

W sobotę pod gmachem demonstrowali z kolei zwolennicy przyjęcia imigrantów, a niemiecki minister sprawiedliwości Heiko Maas oświadczył, że władze nie będą tolerowały ataków na ludzi szukających w Niemczech schronienia. – Państwo prawa musi stanowczo bronić się przed atakami – dodał polityk SPD. Poparł go szef MSW Thomas de Maiziere (CDU).

Saksonia jest jednym z niemieckich krajów związkowych, gdzie stosunkowo często dochodzi do demonstracji przeciwko napływowi azylantów. Ten land jest też bastionem Pegidy – ruchu społecznego organizującego od zeszłego roku protesty przeciwko obcokrajowcom, przede wszystkim muzułmanom. MSW szacuje, że do całych Niemiec w tym roku przyjedzie 800 tys. cudzoziemców starających się o azyl.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Niemcy: służby ostrzegają przed zamachami na dworcach

Zagraniczne służby wywiadowcze ostrzegły władze Niemiec przed niebezpieczeństwem zamachów terrorystycznych na cele w tym kraju, w tym na dworce kolejowe w Berlinie i Dreźnie. O sprawie pisze tygodnik „Der Spiegel”. Z przechwyconych przez służby rozmów między dżihadystami działającymi na arenie międzynarodowej wynika, że rozważany jest atak na uczestników antyislamskiej demonstracji odbywającej się co poniedziałek w Dreźnie. W zeszłym tygodniu w marszu w stolicy Saksonii uczestniczyło co najmniej 25 tys. osób. Traktujemy te informacje bardzo poważnie – powiedział „Spieglowi” wysokiej rangi przedstawiciel aparatu bezpieczeństwa.

Szef MSW Thomas de Maiziere zaznaczył, że „istnieją powody do niepokoju, lecz nie ma powodu do paniki”. Jak twierdzi „Spiegel”, władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo kraju nie dysponują konkretnymi informacjami o miejscu i czasie ewentualnych zamachów. Dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej zaobserwował zwiększoną liczbę funkcjonariuszy policji patrolujących dworzec główny w Berlinie. Podobne kroki podjęto także na dworcu w Dreźnie. Z informacji „Spiegla” wynika, że do ponad 600 wzrosła liczba niemieckich dżihadystów, którzy wyjechali z Niemiec do Syrii oraz Iraku i wstąpili tam w szeregi milicji o nazwie Państwo Islamskie. Dotychczas 60 z nich poniosło śmierć w zamachach samobójczych lub podczas działań zbrojnych.
Żródło info i foto: RMF24.pl

W Dreźnie ruszył proces o zabójstwo i poćwiartowanie Wojciecha S.

Dziewięć miesięcy po odnalezieniu poćwiartowanych zwłok Wojciecha S. w Dreźnie rozpoczął się proces domniemanego sprawcy. Na ławie oskarżonych zasiadł 56-letni Detlev G., z zawodu policjant. Prokuratura zarzuca mu zabójstwo i zbezczeszczenie zwłok. Według oskarżycieli policjant miał umówić się z 59-letnim Wojciechem S. przez internet. Do makabrycznej zbrodni miało dojść w miejscowości Hartmannsdorf-Reichenau w Rudawach, gdzie Detlev G. utrzymywał mały pensjonat. Według lekarzy sądowych Wojciech S. zmarł na skutek uduszenia.

Obrońca Detleva G. utrzymuje, że Wojciech S. popełnił samobójstwo, czego dowodem ma być nagranie wideo. Innego zdania jest prokuratura. Jednocześnie, wbrew wcześniejszym spekulacjom, w akcie oskarżenia nie ma mowy o kanibalizmie. Wojciech S. mieszkał ostatnio w Hanowerze. Prowadził tam firmę pośrednictwa pracy dla kierowców tirów, angażował się politycznie na szczeblu komunalnym. Kandydował nawet w wyborach regionalnych w 2011 roku z ramienia partii CDU. Od lat żył w separacji od rodziny; miał żonę i 14-letnią córkę. Wyrok ma zapaść najwcześniej w listopadzie 2014.
Żródło info i foto: onet.pl

Jest śledztwo w sprawie wypadku polskiego autokaru pod Dreznem

Kierowca polskiego autokaru uczestniczącego w tragicznym wypadku pod Dreznem został przesłuchany przez niemieckich śledczych – powiedział oficer dyżurny komendy niemieckiej policji w Dreźnie. O dalszym losie Polaka zadecyduje sędzia. Tymczasem wciąż nie jest znana tożsamość trzech z 10 ofiar śmiertelnych wypadku – poinformowała ambasada RP w Berlinie. W szpitalu pozostają 43 osoby.

– „Sprawę przekazano dalej i teraz to sędzia podejmie decyzję o dalszym postępowaniu wobec kierowcy” – wyjaśnił funkcjonariusz. Jego zdaniem ze względu na tragiczne skutki katastrofy możliwe jest zastosowanie wobec 44-letniego mężczyzny środka zapobiegawczego w postaci zatrzymania. Policja niemiecka wdrożyła śledztwo ze względu na podejrzenie popełnienia nieumyślnego zabójstwa. – „Nie znamy jeszcze przyczyny wypadku; musimy przesłuchać świadków i przeanalizować dane z urządzenia rejestrującego w autokarze” – wyjaśnił niemiecki funkcjonariusz.

Do tragicznego wypadku doszło ok. godz. 2 w nocy z piątku na sobotę na autostradzie A4 w okolicy Drezna na terenie kraju związkowego Saksonia. W wypadku uczestniczyły autokary z Polski i Ukrainy oraz polski minibus. Jadący w kierunku Erfurtu polski autobus uderzył w tył ukraińskiego autokaru, przebijając barierkę zjechał na lewy pas ruchu i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku polskim minibusem, a następnie stoczył się z 10-metrowego nasypu do rowu.

W wypadku zginęło 10 osób. Według polskiej ambasady do tej pory zidentyfikowano siedem osób – wszyscy są obywatelami Polski. Trzy osoby pozostają nadal niezidentyfikowane – powiedział kierownik Wydziału Konsularnego ambasady RP w Berlinie Tadeusz Olewiński. Poinformował, że w okolicznych szpitalach na godzinę 17.00 w niedzielę przebywało 43 rannych; tego dnia wypisano z nich siedem osób. Na miejscu pracują trzej polscy konsulowie, którzy udzielają pomocy rodzinom ofiar katastrofy. Poszkodowani, którzy opuszczają szpital, wracają do domu bądź z rodzinami, bądź transportowani są przez przewoźnika, firmę Sindbad. Według niepotwierdzonych źródeł 10 rannych jest w stanie ciężkim.

– „W chwili obecnej mamy informacje o 10 ofiarach śmiertelnych, z których w siedmiu przypadkach potwierdziliśmy, że są obywatelami polskimi. Sześciu zmarłych zginęło w mikroautobusie, a jeden w autobusie należącym do firmy Sindbad. Niewykluczone, że bilans ofiar śmiertelnych może się zwiększyć. Trwają jeszcze działania identyfikacyjne osób, które zginęły, a których nie mamy potwierdzonej tożsamości” – poinformował z kolei rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski.

Rzecznik MSZ podał też, że do szpitali na skutek wypadku trafiło prawie 70 pasażerów, z których 17 opuściło szpitale w sobotę. Podkreślił też, że stan 40 rannych polskich obywateli można określić jako ciężki, a 25 jako lekki. Polska firma przewozowa Sindbad poinformowała w sobotę, że w wypadku uczestniczył jej dwupokładowy autokar, który realizował przejazd regularny na trasie z Polski do Niemiec. Firma przewozowa uruchomiła infolinię, która udziela informacji dot. wypadku. Informacje można uzyskać pod numerami telefonów: 801 22 33 44 oraz +48 77 443 44 44. Autokarem podróżowało 65 pasażerów. Firma Sindbad podaje, że autokar prowadziła doświadczona załoga dwóch kierowców wraz z pilotem. Pojazd miał badania wykonane 8 lipca tego roku, ważne do stycznia 2015 r.
Żródło info i foto: wp.pl