Iracka policja zatrzymała ważnego islamistę

Shifa al-Nima to muzułmański duchowny, który wydawał fatwy, zezwalające na morderstwa innych duchownych. Wpadł wreszcie w ręce irackich sił bezpieczeństwa. Okazało się, że był tak gruby, że trzeba go było wywieźć z kryjówki na platformie ciężarówki.

Shifa al-Nima to radykalny islamski duchowny, który nakazał m.in zburzenie zabytków w Mosulu. Wydawał też fatwy, zlecające zabójstwa islamskich duchownych, sprzeciwiających się Państwu Islamskiemu. Po upadku samozwańczego kalitatu zaczął się ukrywać. Mężczyzna – jak pisze „Jerusalem Post” – wpadł jednak ostatnio w ręce irackich antyterrorystów, którzy przeczesywali Mosul.

Okazuje się, że iraccy policjanci nie mieli problemu z zatrzymaniem islamisty. Mężczyzna był bowiem potwornie gruby – ważył ponad 130 kilogramów. Do przewiezienia go z kryjówki trzeba było użyć ciężarówki.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Były ksiądz przez 10 lat molestował seksualnie ministranta. Teraz Krzysztof G. znalazł pracę w kurii poznańskiej

Krzysztof G. w latach 2001 – 2013 co najmniej kilkadziesiąt razy wykorzystał seksualnie i zgwałcił Szymona Bączkowskiego z Chodzieży. Sprawą pedofila od dłuższego czasu zajmuje się prokuratura. Okazuje się, że były już duchowny pracuje w kurii poznańskiej!

O bulwersującej sprawie poinformowała „Gazeta Wyborcza”. Krzysztof G. kilka tygodni temu usłyszał prokuratorskie zarzuty. Mowa jest m.in. o wywożeniu do lasu, biciu po twarzy i gwałceniu. Więc jak to możliwe, że teraz pracuje w kurii?

Sprawa ma swój początek w 2001 roku. To właśnie wtedy Krzysztof G. zaczął krzywdzić Szymona, który był wówczas w gimnazjum. – Ksiądz obmacywał mnie, chciał, żebym go masturbował – relacjonował. Ksiądz znał słabości chłopaka i je perfidnie wykorzystywał. Był on najpierw ministrantem, a następnie wpadł w kłopoty finansowe i uzależnienie od alkoholu.

Horror Szymona trwał do 2013 roku. Był już dorosłym mężczyzną i dopiero po jakimś czasie zdecydował się o wszystkim powiedzieć. Z kolei Krzysztof G. został usunięty ze stanu duchownego w październiku 2018 roku. Kuria poinformowała wtedy, że to przykład wzorcowej reakcji i samooczyszczanie się Kościoła. Okazuje się, że to wszystko było na pokaz. Dziennikarze „Wyborczej” ustalili, że ksiądz dwa miesiące później dostał pracę w poznańskiej kurii. Metropolita abp Stanisław Gądecki zatrudnił go jako magazyniera w diecezjalnym archiwum akt dawnych.

Science fiction
Kuria na każdym kroku podkreśla, że to tylko tymczasowa pomoc dla byłego księdza. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale Krzysztof G. pracuje tam już od ponad roku. – Tego rodzaju praca w miejscu bez kontaktu z dziećmi czy młodzieżą nie niesie za sobą zagrożeń i jest też formą społecznej prewencji – napisał rzecznik ks Maciej Szczepaniak, który jest zdziwiony, że były ksiądz pracuje w kościelnej insytytucji – To dla mnie science fiction – dodaje.
Źródło info i foto: se.pl

Zakonnik wysyłał 13-latkowi zdjęcia pornograficzne. Jest śledztwo prokuratury

Sprawę opisał portal gorlice24.pl. Jeden z duchownych franciszkańskiego Zakonu Braci Mniejszych w Bieczu (województwo małopolskie) miał wysyłać pornograficzne zdjęcia 13-letniemu ministrantowi, który służył w parafii św. Anny. Prokuratura w Gorlicach sprawdza, czy doszło do popełnienia przestępstwa ze strony kleryka.

Jak nieoficjalnie podaje portal gorlice24, duchowny miał zostać już przeniesiony do innego klasztoru prowadzonego również przez franciszkanów.

Chłopiec pokazał zdjęcia kolegom ze szkoły. Prokuratura wszczęła śledztwo

O sprawie prokuraturę powiadomiła nauczycielka ze szkoły w Bieczu, do której uczęszcza 13-letni ministrant. Chłopiec – jak donosi portal gorlice24 – miał pokazać zdjęcia, które otrzymał od duchownego, swoim kolegom. Oni z kolei poinformowali o tym kadrę nauczycielską.

Jeżeli okaże się, że zakonnik wysyłał 13-latkowi pornograficzne zdjęcia, może grozić mu nawet do 2 lat pozbawienia wolności – jak wynika z artykułu 202 Kodeksu Karnego. Z kolei jeżeli były to pornograficzne zdjęcia dzieci , wówczas kara może liczyć nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gdańsk: Ksiądz zgwałcił 17-latkę? Jest akt oskarżenia

36-letni duchowny został oskarżony o zgwałcenie 17-letniej dziewczyny. Miało do tego dojść kilka lat temu, gdy mężczyzna był wikariuszem w jednej z parafii na terenie Gdańska. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Ksiądz nie przyznaje się do winy. 36-letni duchowny usłyszał zarzut „doprowadzenie pokrzywdzonej przemocą do obcowania płciowego”.

– Do dwóch zdarzeń doszło w 2011 roku. Mężczyzna był wówczas wikariuszem w jednej z parafii na terenie Gdańska. Pokrzywdzona w chwili czynów miała 17 lat – poinformowała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy wszczęli postępowanie w 2018 roku po tym, jak zawiadomienie złożyła osoba, której pokrzywdzona opowiedziała o tym, co ją spotkało. Ksiądz został zatrzymany 5 września 2019 roku. Mężczyzna nie przyznaje się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw. Na wniosek prokuratora został tymczasowo aresztowany przez sąd.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawcy ataku na księdza w Mosinie to 14-latkowie

Trzy osoby, które ksiądz zastał w kościelnej kruchcie, miały pić alkohol, palić papierosy, a jedna z nich miała oddawać mocz. Kiedy duchowny zwrócił im uwagę, został uderzony w twarz – poinformował polstanews.pl rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak. Jak podał w poniedziałek po południu na Twitterze, „sprawcy zostali zatrzymani. To czternastolatkowie”. Do zdarzenia miało dojść ok. godz. 21.40 po niedzielnej mszy w Mosinie (woj. wielkopolskie).

– Po wieczornej mszy, około godz. 21.40 ksiądz poszedł do kościelnej kruchty, gdzie zastał trzech mężczyzn – powiedział Borowiak. Mężczyźni mieli pić alkohol, jeden z nich miał oddawać mocz. Gdy ksiądz zwrócił im uwagę został uderzony w twarz.

Rzecznik archidiecezji poznańskiej ks. Maciej Szczepaniak poinformował, że zaatakowany został jeden z wikariuszy mosińskiej parafii. – Według jego relacji próbował on powstrzymać agresywnych mężczyzn przed profanacją świątyni. Księdzu udzielono pomocy medycznej – przekazał Szczepaniak.

Według informacji policji ksiądz nie odniósł poważnych obrażeń.

Pomógł monitoring i zeznania świadków

W poniedziałek po południu Borowiak poinformował, że sprawcy zostali zatrzymani.

– Na komisariacie w Mosinie są dwie z trzech podejrzewanych osób. To czternastolatkowie z tej miejscowości – powiedział w Polsat News podkom. Piotr Garstka z wielkopolskiej policji. Jak dodał, policjanci „rozmawiają z chłopakami i oczekują wyjaśnień”. – Czekamy na trzecią osobę. Motywy ich działania będziemy teraz wyjaśniać – powiedział funkcjonariusz.

W zatrzymaniu 14-latków pomógł zainstalowany przy kościele monitoring. – Pomogły też zeznania osób, które w niedzielę wieczorem widziały tych chłopaków w kruchcie kościoła – powiedział podkom. Garstka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bydgoszcz: Ksiądz zachęcał do znęcania się nad dziećmi?

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział złożenie doniesienia do prokuratury na byłego proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Według ośrodka, ksiądz miał publicznie zachęcać do znęcania się nad dziećmi. W sprawie chodzi o kontrowersyjny podpis księdza pod zdjęciem dziecka przyjmującego komunię.

„Po katolicku: na kolanach i do ust, a na rękę co najwyżej trzciną” – napisał ksiądz Roman Kneblewski z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy.

Według ośrodka, to pochwalanie i nawoływanie do karania dzieci przy pomocy trzciny. Działacze podkreślają, że ksiądz Roman Kneblewski był zatrudniony w szkole i pracował z dziećmi.

– Dzisiaj do prokuratury zostanie przez nasz Ośrodek złożone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez tego księdza wraz z wnioskiem o jego zatrzymanie i ukaranie – czytamy na stronie ośrodka na Facebooku.

Kneblewski znany jest z zaangażowania politycznego i skrajnie prawicowych poglądów. Spore kontrowersje wzbudzały jego wypowiedzi o uchodźcach, których określił jako islamskich najeźdźców. W czerwcu, decyzją biskupa bydgoskiego Jana Tyrawy, ksiądz Roman Kneblewski został odwołany z funkcji proboszcza i przeniesiony na emeryturę.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura zajmie się abp. Markiem Jędraszewskim?

Prokuratura Rejonowa w Pabianicach otrzymała zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez metropolitę krakowskiego, abp. Marka Jędraszewskiego. Zawiadomienie dotyczy wypowiedzi duchownego o „rezerwatach dla białych”. Jędraszewski miał przekonywać, że osoby o kolorze skóry innym niż biały za kilka lat mogą oglądać przedstawicieli naszej rasy w rezerwatach.

Zawiadomienie dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa z art. 257 kodeksu karnego polegającego na znieważeniu grupy ludności lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej i wyznaniowej. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Do Prokuratury Rejonowej w Pabianicach zwrócił się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Ośrodek twierdzi, że do przestępstwa mogło dojść w podczas wypowiedzi obecnego metropolity krakowskiego wygłoszonej publicznie w 2013 roku.

„Ja sobie mogę łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, (…) powiedzmy w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu na terenie Europy, tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej” – mówił wtedy abp Marek Jędraszewski.

„Biskup Marek Jędraszewski publicznie wypowiadał zdania w którym straszył białe dzieci tym, że te o ciemnym kolorze skóry chcą im zrobić krzywdę. Jędraszewski przypisywał wszystkim ludziom o ciemnej karnacji złe intencje i twierdził że stanowią „zagrożeniem dla białych ludzi” – czytamy na profilu OMZRiK. Na profilu opublikowano też nagranie

W ubiegłym tygodniu zostali przesłuchani świadkowie w tej sprawie. Teraz Prokuratura Rejonowa w Pabianicach zdecyduje, czy wszcząć śledztwo w tej sprawie.

– Mamy wolność słowa, ale wypowiedzi abp. Jędraszewskiego nie można nazwać inaczej niż rasistowską. Mówi młodym, że biali ludzie są zagrożeni przez tych o innym kolorze skóry. Wzbudza w nich strach przed różnorodnością, przed ludźmi, którzy – według wiary chrześcijańskiej – stworzył przecież ten sam Bóg – podkreśla James Omolo, prezes fundacji Africa Connect i Kenijczyk od 12 lat mieszkający w Polsce w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kościół zamknął sprawę dotyczącą oskarżeń o pedofilię wobec ks. Jankowskiego

Gdańska Kuria nie zbada oskarżeń o molestowane dzieci przez ks. Henryka Jankowskiego. W uzasadnieniu decyzji, przesłanej jednej z ofiar księdza, powołano się na zasady zgodnie z którymi nie prowadzi się takich śledztw wobec osób zmarłych. Oficjalne pismo ze zgłoszeniem przypadków molestowania przez ks. Henryka Jankowskiego przyszło do kurii metropolitalnej w Gdańsku na początku tego roku. Wysłała je Barbara Borowiecka, która wcześniej w m.in. w „Dużym Formacie” opowiadała o tym, jak w latach 60. była wykorzystywana przez duchownego.

Teraz Borowiecka otrzymała odpowiedź od kanclerza gdańskiej kurii ks. Rafał Dettlaff – informuje wiez.com.pl. Informuje, że nie zostanie wszczęte postępowanie ws. jej oskarżeń.

„Z upoważnienia J. E. Sławoja Leszka Głódzia, Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego, uprzejmie informuję, że Kongregacja Nauki Wiary przesłała pismo, w którym w sposób jednoznaczny wyjaśnia, iż w sytuacji oskarżenia skierowanego po śmierci osoby oskarżanej, w tym wypadku Ks. Henryka Jankowskiego, prowadzenie postępowania procesowego jest niemożliwe” – czytamy w liście.

„Kongregacja Nauki Wiary informuje, że sprawa została zamknięta, a wszelka dokumentacja z nią związana została przekazana do archiwum wspomnianej Kongregacji” – napisał ks. Dettlaff.

Serwis magazynu „Więź” cytuje prawników kanonistów oraz przepisy, według których nie wszczyna się dochodzenia wobec zmarłych duchownych „chyba że zasadnym wydałoby się wyjaśnienie sprawy dla dobra Kościoła”, zaś „publiczny wymiar zarzutów” może tu być wystarczającym uzasadnieniem. „Abp Głódź ukrywa bezczynność za watykańskimi wskazówkami” – komentuje na łamach serwisu dziennikarz Zbigniew Nosowski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwedzki ksiądz zaginął bez śladu w Polsce

Szwedzki ksiądz sześćdziesiątce zaginął tydzień temu we Wrocławiau bez śladu. Ostatni ślad po zaginionym to SMS-y, które wysłał krewnym w zeszły piątek wieczorem. Od tego czasu mężczyzna w wieku 60 lat zniknął bez śladu. Zgromadzone informacje wskazują na to, że ksiądz był na wakacyjnej wycieczce we Wrocławiu, gdzie w zeszły piątek zameldował się w hotelu The Granary La Suite Hotel. – „Wcześniej był w Polsce i zna ten kraj” – mówi szwedzka policja.

Zaginięcia księdza ze Szwecji zostało zgłoszone przez krewnych w poniedziałek wieczorem, kiedy to duchowny nie wylądował w Östersund w Szwecji. Teraz sprawa jest badana przez policję w Polsce i Szwecji. W Östersund sprawę prowadzi wydział przestępstw:

– „Według informacji nie powinien przebywać w Szwecji. Działamy szeroko i nie możemy niczego wykluczyć” – komentuje szwedzka policja

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Rosja. Duchowny zatrzymany za molestowanie nieletnich. Wcześniej adoptował 70 dzieci

Prawosławny duchowny z regionu orenburskiego w europejskiej części Rosji, który adoptował 70 dzieci, został zatrzymany za molestowanie nieletnich. W czwartek Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej poinformował, że za poszkodowanych uznano siedmioro jego podopiecznych.

55-letni Nikołaj Striemski, przeor prawosławnego monasteru w miasteczku Saraktasz w obwodzie orenburskim, od lat 90. razem z żoną adoptował 70 dzieci z sierocińców z różnych regionów Rosji

Striemski został zatrzymany w środę. Zgodnie z decyzją sądu w Orenburgu duchowny ma pozostać w areszcie do 12 listopada. Przedstawiono mu zarzuty z trzech artykułów: gwałt, nierządne czyny i niedopełnienie obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci.

Według Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej od stycznia do sierpnia 2018 roku Striemski „niejednokrotnie” dopuszczał się w stosunku do sześciorga podopiecznych „nierządnych czynów” oraz dokonał gwałtu na jednym z nich. Według źródeł Striemski został zatrzymany po skargach podopiecznych.

W związku z tą sprawą śledczy zatrzymali też córkę i zięcia duchownego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl