Jest policyjne śledztwo ws. dziennikarki, która miała nękać księdza

Policja w Nowym Targu prowadzi postępowanie sprawdzające ws. nękania ks. Stanisława Gulaka przez dziennikarkę „Tygodnika Podhalańskiego”. Oskarżenia duchownego związane są z materiałem gazety, w którym ujawniono, że jego praca habilitacyjna prawdopodobnie jest plagiatem.

Jak pisze Onet.pl, nowotarska policja wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie nękania ks. Stanisława Gulaka, rektora Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. Miało ono polegać na „rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji poprzez publikowanie tekstów” na jego temat. Dziennikarka, która napisała artykuł pt.”Rektor kopiuj wklej”, w którym opisała pracę habilitacyjną ks. Stanisława Gulaka, wskazując, że to prawdopodobnie plagiat, miała naruszyć prywatność rektora uczelni.

– Postępowania policyjne wobec dziennikarza o uporczywe nękanie bohatera jego artykułu jest naruszeniem wolności prasy, nawet jeśli jest to postępowanie wyjaśniające. Policjanci powinni o tym wiedzieć – mówi Beata Zalot, autorka wspomnianego tekstu. Zaznacza, że ks. Stanisław Gulak po żadnym z tekstów na jego temat nie skontaktował się z redakcją ani nie żądał sprostowania.

Policja nie zdradza, że autorem zawiadomienia przeciwko dziennikarce jest ks. Stanisław Gulak. Zaznacza, że prowadzone postępowanie ma charakter sprawdzający i ma ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstwa.

Ks. Gulak miał splagiatować m.in. prace ks. Tischnera

„Tygodnik Podhalański” pod koniec lipca opublikował artykuł, w którym ujawnił, że praca habilitacyjna ks. Stanisława Gulaka to może być plagiat. Rektor państwowej uczelni miał przepisać obszerne fragmenty prac innych naukowców, m.in. ks. Józefa Tischnera, nie podając ich w bibliografii. Jak się po latach okazało, duchowny habilitował się na katolickim uniwersytecie w Rużemberoku, gdzie stopnie naukowe można było kupić.

Sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego przez ministra Jarosława Gowina.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polacy o działaniach Kościoła ws. walki z pedofilią

Prawie połowa Polaków uważa, że działania podjęte przez Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych są zdecydowanie niewystarczające – wynika z sondażu IBRiS dla Interii.

„W polskim Kościele zdarzały się przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Jak ocenia Pan/i działania podjęte przez polski Kościół w sprawie przypadków seksualnego wykorzystywania nieletnich przez duchownych?” – takie pytanie zadano ankietowanym w sondażu IBRiS dla Interii.

47,9 proc. badanych wskazało, że działania Kościoła są „zdecydowanie niewystarczające”. Za „raczej niewystarczające” uznało je 23,5 proc. respondentów.

Odmiennego zdania było niewiele ponad 18 proc. ankietowanych – 2,9 proc. stwierdziło, że działania te są „zdecydowanie wystarczające”, a 15,2 proc. było zdania, że „raczej wystarczające”.

Odpowiedź „nie wiem / trudno powiedzieć” wybrało 10,5 proc. ankietowanych.

Badanie IBRiS dla Interii zostało zrealizowane w dniach 30 sierpnia -2 września metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na próbie 1100 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Ksiądz podejrzany o seksualne wykorzystanie dwóch 17-latek

Zarzuty dotyczące doprowadzenia dwóch 17-latek do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym usłyszał w prokuraturze ksiądz z diecezji gliwickiej Piotr R. Według prokuratury, do przestępstw doszło osiem lat temu podczas wakacyjnego wyjazdu do Świnoujścia. Duchowny nie przyznaje się do winy.

Po zatrzymaniu i przesłuchaniu prokuratura domagała się aresztowania podejrzanego. – Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratora i odroczył wydanie uzasadnienia. Będzie zażalenie na tę decyzję – powiedziała w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi od grudnia 2018 r. Prokuratura Rejonowa Gliwice-Wschód po zawiadomieniu złożonym wtedy przez delegata biskupa gliwickiego ds. ochrony dzieci i młodzieży. Wskazał on, że w sierpniu w 2011 r. jeden z duchownych diecezji gliwickiej przemocą doprowadził siedemnastoletnią uczestniczkę wakacyjnego wyjazdu do poddania się innej czynności seksualnej oraz przetrzymywał ją w pokoju wbrew jej woli.

Według śledczych, podczas wyjazdu organizowanego przez parafię i księdza Piotra R. pokrzywdzona została także inna 17-latka. Ksiądz miał dotykać jej miejsc intymnych. Jak podaje prokuratura, obie pokrzywdzone złożyły „wyczerpujące i jasne zeznania”, które biegły psycholog uznał za wiarygodne.

„Pełni posługę w szpitalu”

Pierwszy zarzut wobec księdza dotyczy pozbawienia wolności i doprowadzenia przemocą nastolatki do poddania się innej czynności seksualnej, a drugi doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej drugiej 17-latki przez nadużycie stosunku zależności.

Duchowny nie przyznaje się do winy. W złożonych wyjaśnieniach zaprzeczył, by zarzucane mu przestępstwa miały miejsce.

– Wobec księdza toczyło się również postępowanie kanoniczne, które zostało zakończone. W jego toku potwierdzono zarzuty stawiane duchownemu. Obecnie Piotr R., zgodnie z decyzją władz kościelnych, nie pracuje z dziećmi i młodzieżą, pełni posługę kapelana w szpitalu – podała prokuratura.

Według prokuratury, sprawa wpłynęła do kurii już w 2012 r., po tym jak jedna z dziewczynek zwierzyła się babci, że została skrzywdzona. Jak wynika z pisma do prokuratury, kuria nie zawiadamiała od razu prokuratury, uznając, że sprawa nie dotyczy przestępstw seksualnych na szkodę osób poniżej 15. roku życia, więc nie ma obowiązku o tym informować. Jak zaznacza prokuratura, kuria miała informację o jednej z molestowanych dziewczynek. Drugi czyn zarzucany księdzu został ujawniony podczas śledztwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nożownik zaatakował księdza we Wrocławiu. Duchowny trafił do szpitala

Dziś przed Kościołem Najświętszej Marii na Piasku we Wrocławiu mężczyzna zaatakował księdza. Duchowny został ugodzony nożem. Agresor został już ujęty przez policję. Do zdarzenia doszło po godzinie 8 rano. Duchowny został zaatakowany w drodze do kościoła, gdzie miał odprawić mszę łacińską. Przed wejściem do świątyni pojawił się agresywny mężczyzna, który zadał duchownemu cios nożem. Na miejsce szybko przybyła karetka.

Ksiądz przetransportowany do szpitala. Do tej pory placówka nie poinformowała o jego stanie. Nożownik uciekł z miejsca ataku, jednak po kilkunastu minutach został zatrzymany przez policjantów. Śledczy sprawdzają motyw ataku.
Źródło info i foto: onet.pl

Ksiądz Michał M., skazany za molestowanie dziewczynek, „odnalazł się”. Odprawia różaniec w Radiu Maryja

Ksiądz Michał M., znany raczej jako „ksiądz z Tylawy” prowadzi co piątek różaniec w Radiu Maryja – ustaliło „Czarno na Białym”. Duchowny nie czuje się winny, choć w 2004 roku został skazany za molestowanie sześciu dziewczynek. Ofiary teraz opowiadają: – Brał na kolana, ściskał, aż się trząsł. Tak mocno przytulał, że aż się trząsł.

„Czarno na Białym” TVN24 prześwietliło ponownie księdza Michała M., znanego raczej jako „ksiądz z Tylawy”, który został skazany w 2004 roku za molestowanie sześciu dziewczynek. Duchowny nigdy nie odwołał się od wyroku. Jego sprawa wróciła m.in. dzięki filmowi braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”.

W rozmowie z reporterami „Czarno na Białym”, ksiądz M., mówił, że nie odwoływał się, ponieważ był „psychicznie wykończony” całą sprawą. Jednocześnie sam przyznał, że kąpał małe parafianki, ale „nie widzi w tym niczego złego”.

Ofiary o księdzu z Tylawy: „Brał na kolana, ściskał, aż się trząsł. To znaczy bywały u mnie, czasem się tam pomogłem umyć czy coś, czy tego… Ja po rodzinnemu podchodziłem zawsze do parafian, od początku” – mówił ksiądz M., zaznaczając, że nie czuje się winny.

Z kolei jedna z jego ofiar opowiadała, że duchowny miał przekonywać dziewczynki, że warto poddawać się takim kąpielom. Padło też takie wspomnienie o księdzu M.:

Brał na kolana, ściskał, aż się trząsł. Tak mocno przytulał, że aż się trząsł. Aż mu się kolor skóry zmieniał.
W programie TVN pada też zarzut, że zarówno kuria kierowana wówczas przez abp. Józefa Michalika, jak i prokuratura w Krośnie, kierowana przez Stanisława Piotrowicza, posła PiS, broniły księdza z Tylawy. Przypomniano w tym kontekście wypowiedź dla mediów Piotrowicza sprzed lat:

„Dzieci przytulał do siebie, głaskał, zdarzało się też i tak, że pocałował. Zdarzało się, że na kolanach siedziało kilkoro dzieci. Dzieci były szczęśliwe, zadowolone. Nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego”.

Teraz, po latach, ksiądz M. w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że sam Piotrowicz ma być „przekonany” o jego niewinności w tej sprawie. – „Oczywiście” – odpowiedział na pytanie, czy ówczesny prokurator miałby tak twierdzić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokuratura wszczęła postępowanie ws. księdza Dariusza Olejniczaka

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów zajmują się jednym z negatywnych bohaterów filmu braci Sekielskich ks. Dariuszem Olejniczakiem – informuje TVN24. Skazany za seksualne wykorzystywanie nieletnich duchowny jest podejrzany o złamanie sądowego zakazu pracy z dziećmi.

Historia Olejniczaka została przedstawiona w głośnym filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich. Ksiądz został w 2012 r. prawomocnie skazany za „doprowadzanie do innych czynności seksualnych” siedmio- i ośmioletnich dziewczynek podczas pracy w szkole na warszawskim Mokotowie. Duchowny poza wyrokiem dwóch lat i dwóch miesięcy więzienia dostał dożywotni zakaz działalności związanej z wychowaniem, edukacją oraz opieką nad nieletnimi. Okazuje się jednak, że zakazu tego nie przestrzegał.

W filmie Sekielskich pokazano nagranie z grudnia 2018 r., na którym Olejniczak prowadzi rekolekcje z dziećmi w parafii św. Józefa w Malborku. Mówił wtedy m.in., że trwa nagonka na księży, którzy mają „przehukane”.

Do sprawy ustosunkowała się mokotowska prokuratura. „Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów w Warszawie prowadzone jest dochodzenie w sprawie niestosowania się do orzeczonego przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa w Warszawie wyrokiem z dnia 9 lipca 2012 r. środka karnego w postaci zakazu wykonywania zawodu nauczyciela oraz wykonywania działalności związanej z wychowywaniem, edukacją oraz opieką nad małoletnimi poprzez prowadzenie w grudniu 2018 r. rekolekcji, w tym mszy świętej dla dzieci z nauką w Parafii Św. Józefa w Malborku, tj. o przestępstwo określone w art. 244 kk.” – napisał w odpowiedzi na pytania dziennikarzy TVN24 Łukasz Łapczyński, rzecznik mokotowskiej prokuratury.

Jak dodał postępowanie zostało wszczęte jeszcze przed emisją filmu „Tylko nie mów nikomu”. Prokuratorzy zajęli się sprawą 10 kwietnia po zawiadomieniu przez pełnomocnika pokrzywdzonych w sprawie, w której ks. Olejniczak został skazany w 2012 r.

Ks. Olejniczak złożył rezygnację z kapłaństwa

W oświadczeniu opublikowanym wczoraj na stronie archidiecezji warszawskiej poinformowano, że wczoraj ks. Dariusz Olejniczak złożył na ręce papieża Franciszka prośbę o przeniesienie do stanu świeckiego.

„Prośbę umotywował złamaniem zakaz sądowego. Wbrew niemu, podejmował działalność związaną z pracą z dziećmi i młodzieżą, ukrywając ten fakt przed ustanowionym przez władze kościelne kuratorem” – napisano.

Rzecznik archidiecezji poinformował, że ks. Olejniczak po złożeniu prośby na ręce kard. Kazimierza Nycza, opuścił dotychczasowe miejsce pobytu w seminarium misyjnym w Warszawie. „Odchodząc wyraził skruchę i zapewnił, że będzie w pełni współpracował z organami państwowymi” – dodał ks. Śliwiński.

Warszawska kuria wydaje oświadczenie w sprawie

Warszawska archidiecezja twierdzi, że postępowanie organów ścigania zostało wszczęte nawet wcześniej, bo w marcu 2019 r.

– Metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz zawiesił ks. Dariusza Olejniczaka w wykonywaniu czynności kapłańskich niezwłocznie po tym, jak organa ścigania poinformowały, że prowadzą przeciwko niemu postępowanie o złamanie sądowego zakazu, w marcu 2019 r. – poinformował rzecznik prasowy archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński.

Dodał, że przed Świętami Wielkanocnymi o sprawie została poinformowana Stolica Apostolska. Kard. Nycz nakazał też zamieszkanie w seminarium misyjnym w Warszawie.

„Postępowanie kanoniczne w sprawie naruszenia zakazu sądowego byłoby kontynuowane dopiero po tym, jak organa ścigania ustaliłyby stan faktyczny. W obecnej sytuacji, gdy ks. Dariusz Olejniczak sam poprosił papieża Franciszka o przeniesienie do stanu świeckiego, procedura karna zmieniła swój charakter i zakończy się – jak można się spodziewać – szybkim przyjęciem tej prośby przez papieża” – podkreślił w komunikacie ks. Śliwiński.

Wyjaśnił jednocześnie, że niezależnie trwa postępowanie prowadzone przez organa państwowe. Ksiądz Dariusz Olejniczak, składając prośbę o przeniesienie do stanu świeckiego, zapewnił, że będzie współpracował i złoży wszelkie wyjaśnienia.

Postępowanie kościelne pozostawiło ks. Olejniczaka w stanie kapłańskim

„Postępowanie kościelne w związku z oskarżeniem o molestowanie seksualne trzech 7-letnich dziewczynek miało miejsce w 2016 roku. Tak późna data w stosunku do samego oskarżenia wynika z faktu, że zgodnie z obowiązującymi wytycznymi procedura kościelna jest finalizowana dopiero po zakończeniu procesu cywilnego i odbyciu kary. Po zakończeniu przez ks. Dariusza O. 2-letniej kary więzienia, metropolita warszawski, zgodnie z wytycznymi, wszczął wobec niego proces kanoniczny” – napisał w komunikacie rzecznik metropolity warszawskiego ks. Śliwiński.

Dodał jednocześnie, że „Stolica Apostolska postanowiła o pozostawieniu go w stanie kapłańskim, z zachowaniem nałożonych przez sąd ograniczeń, czyli: dożywotniego zakazu wykonywania zawodu nauczyciela, wychowania, edukacji, opieki nad małoletnimi. Kard. Nycz ustanowił też kuratora, z którym ks. Dariusz powinien był konsultować wszystkie aktywności swojej pracy. O prowadzeniu rekolekcji adwentowych ks. Dariusz O. kuratora nie poinformował”.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Prezydencki kapelan przyznał się do seksu z 12-letnim chłopcem

Film Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele z pewnością wstrząśnie każdym, kto go zobaczy. Dziennikarz zebrał dowody na molestowanie dzieci przez niektórych duchownych polskiego Kościoła. Wszystkie przedstawił w swoim dokumencie „Tylko nie mów nikomu”. Oglądamy w nim m.in. księdza Franciszka C., który był kapelanem prezydenta Wałęsy. Przyznaje się on do seksu z 12-latkiem. Ciężko przejść obojętnie również nad sposobem, w jaki to robi…

Ten film z pewnością nie jest dla osób poniżej 18 roku życia i tacy Czytelnicy nie powinni też czytać tego tekstu. Tomasz Sekielski i jego brat Marek w swoim filmie ujawniają bowiem rzeczy bulwersujące i brutalne. Pokazują przemoc wobec dzieci, taką jaką ona jest: obrzydliwą, złą, bolesną. Autorzy filmu „Tylko nie mów nikomu” nie skrywają niczego, nie starają się pudrować i łagodzić szokujących treści.

Ten film daje głos ofiarom, które skrzywdzili pedofile należący do Kościoła. Relacje dorosłych dziś ludzi są brutalnie szczere, wywołują współczucie, ale i gniew. Często widz ma ochotę, by wyłączyć film i odciąć się od zła, które wylewa się z ekranu podczas projekcji.

Prezydencki kapelan

Takim bolesnym fragmentem, który ciężko obejrzeć spokojne, jest historia mężczyzny, który jako chłopiec został skrzywdzony przez Franciszka C., kapelana prezydenta Lecha Wałęsy. Podczas projekcji widz ma wrażenie, że na jego skórze osiada lepka warstewka brudu.

Bo ten duchowny to nie byle kto. To przecież jedna z legend „Solidarności”. – Na początku to było takie przytulenie – mówi o pierwszych zakusach księdza Franciszka jego ofiara. A potem?

Potem było już tylko gorzej. Ksiądz zabrał chłopca na weekend. Tylko we dwóch. Zawołał go do swojego pokoju. „Zobacz, co się dzieje!” – zwabił chłopca. – A ja zaniepokojony biegnę i widzę, on ze spuszczonymi spodniami. Mówi: zobacz, nie chce mi opaść, co mam zrobić? – opowiada ofiara.

I taki właśnie jest ten film: Sekielscy nie boją się pokazać drastycznych szczegółów, bo nie chcą łagodzić drastycznych przecież sytuacji. Tego dnia – jak opowiada mężczyzna – ksiądz Franciszek zgwałcił go oralnie. Ofiara zapamiętała, że jej krzywdziciel śmierdział. Nie szczędzi też innych, poruszających szczegółów. Opowiada, że „zwyrol” – jak nazywa księdza – gwałcił go jeszcze wielokrotnie. Latami.

Spotkanie po latach

Na ekranie widzimy konfrontację ofiary ze sprawcą i przyznanie się do winy przez księdza Franciszka. Ofiara wchodzi do domu duchownego i pyta już od progu: pamięta mnie ksiądz?!

Franciszek C. pamięta, bardzo dobrze pamięta. I przed kamerą przyznaje się do gwałtu. Jednak jest to wyznanie zostawiające w widzu okropne wrażenie. Ksiądz nie żałuje bowiem tego, co zrobił 12-letniemu chłopcu. Nie padają szczere przeprosiny, nie widać skruchy, świadomości grzechu. Ksiądz Franciszek mówi swojej ofierze, że „miała na to apetyt” i robiła to „trochę z uśmiechem”. – To było tak dla humoru… – próbuje bagatelizować.

Przekonany o tym, że nie zrobił nic złego kapelan Franciszek mówi też, że da ofierze „trochę pieniędzy”… Przekonuje, że skoro nie związał dziecka i nie przymusił do bycia „niewolnikiem”, to nie wydarzyło się nic tak bardzo złego. – Byłeś męski, tego nikt nie ukryje i miałeś apetyt – mówi ksiądz Franciszek.

Milczenie hierarchów

Szokujący dla widza, który obejrzy film Sekielskiego może być też fakt, że rozmów o księżach-krzywdzicielach odmówili hierarchowie Kościoła. Rozmawiać z Sekielskim o krzywdzie ofiar nie chciał choćby abp Sławoj Leszek Głódź. Ten sam hierarcha wziął jednak udział w pogrzebie księdza Franciszka C., który zmarł podczas produkcji „Tylko nie mów nikomu”. Sekielski dowiaduje się o jego śmierci, gdy wraca do księdza z kamerą, by przeprowadzić kolejną rozmowę.

Ten film nie jest jednak wyłącznie zapisem starych, historycznych krzywd. Z dokumentu Sekielskiego dowiadujemy się m.in. o księdzu, który został skazany za pedofilię, dostał karę więzienia i dożywotni zakaz pracy z dziećmi. A jak gdyby nigdy nic jeszcze w 2018 roku prowadził rekolekcje dla dzieci.

Brutalna szczerość

Sekielski nie stara się udawać w tym filmie niczego: nie zobaczymy tu wypracowanych, ustawionych kadrów, jasnego oświetlenia i podkręconych kolorów. To nie jest obraz, który znamy z ekranów telewizorów i produkcji ogromnych studiów filmowych. Film składa się z pozornie przypadkowych ujęć, często wykonanych z ręki, często poruszonych. Kolorystyka jest zwykła, codzienna, szara – bo o takiej właśnie rzeczywistości opowiada. Ten film pozwala nam zajrzeć na chwilę w przerażające życie ofiar, zerknąć za kotarę, która odgradza na co dzień widza od potwornego, lepkiego zła.

Nad swoim filmem Tomasz Sekielski pracował od lat, od kiedy zaczął widywać się z ofiarami księży-pedofilów i wysłuchiwać ich trudnych świadectw. Tego, w jaki sposób trauma z dzieciństwa zniszczyła ich dorosłe już przecież życie.

Premiera już w sobotę

Jedna z ofiar opowiada historię, którą po projekcji trudno wyrzucić z pamięci. Mówi, że jej oprawca uwielbiał mleko i pił je w dużych ilościach. Jako dziecko czuła wciąż od niego posmak mleka i dziś – jako dorosła kobieta – ma nieprzemijające mdłości, gdy tylko poczuje zapach tego napoju.

Film zostanie wyemitowany bezpłatnie w sobotę 11 maja o godz. 14:30 w serwisie YouTube na kanale youtube.com/sekielski. Tam też będzie go można oglądać w kolejnych dniach.

Film „Tylko nie mów nikomu” został sfinansowany przez zwykłych Polaków, dzięki publicznej zbiórce. 2,5 tysiąca osób wpłaciło na jego produkcję łącznie ok. 450 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Biskup polując na dziki postrzelił myśliwego

Biskup katolicki Vjekoslav Huzjak był wśród uczestników polowania na dziki w Lipovljanie w Chorwacji. Podczas łowów duchowny pomylił dzika z myśliwym i postrzelił go z ok. 90 metrów. Ciężko ranny w udo mężczyzna trafił do szpitala. Przeciwko biskupowi wszczęte zostało dochodzenie.

Polowanie odbywało się na obszarze łowieckim w Kraljeva Velika w Lipovljanie w ubiegły piątek, jednak dopiero w tym tygodniu okazało się, że myśliwym, który strzelając do dzika ciężko ranił kolegę jest 58-letni biskup ordynariusz Vjekoslav Huzjak z diecezji Bjelovar-Križevci.

Jak donosi chorwacki dziennik „Vecernij List”, biskup jest zagorzałym myśliwym.

Ubolewa i życzy powrotu do zdrowia

Zvonimir Ancić, rzecznik Chorwackiej Konferencji Biskupiej, oficjalnie potwierdził, że wydarzenie miało miejsce i uczestniczył w nim biskup Huzjak.

Do sprawy odniosła się również diecezja Bjelovar-Križevci, która wydała oświadczenie: „Biskup Vjekoslav Huzjak uczestniczył w piątek, 11 stycznia 2019 r., w polowaniu, podczas którego doszło do nieszczęśliwego zranienia myśliwego. Właściwe organy państwowe prowadzą dochodzenie, wszelkie informacje zostaną podane po jego zakończeniu”.

„Biskup wyraził głębokie ubolewanie nad tym, co się stało, a rannemu myśliwemu życzy szybkiego powrotu do zdrowia” – dodała w komunikacie diecezja.

We wtorek biskup odwiedził rannego w szpitalu. „Biskup Huzjak uważnie śledzi proces powrotu do zdrowia myśliwego” – poinformowało biuro biskupa.

Policja: obaj myśliwi byli trzeźwi

Organy ścigania prowadzą dochodzenie w sprawie postrzału na polowaniu. Na razie ustalono, że ani biskup, ani ranny 64-letni myśliwy nie byli pod wpływem alkoholu. Postrzelony myśliwy ma poważne obrażenia, ale jego życie nie jest zagrożone.

W chorwackich mediach rozgorzała dyskusja, czy etyczne jest, by księża brali udział w polowaniach dla przyjemności oraz czy zwierzęta mają duszę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trwają prace nad tworzeniem mapy pedofilii w polskim Kościele

Siedlce, Lipinki, Krynica. Wrocław, Toruń, Świebodzin. Dźwirzyno, Stargard, Bydgoszcz. I jeszcze wiele, wiele innych miejscowości, w których księża gwałcili dzieci… Fundacja „Nie lękajcie się” opracowała właśnie przerażającą mapę kościelnej pedofilii: ponad 60 skazanych księży, ponad 300 ofiar, blisko 100 miejscowości… – A to tylko ułamek problemu! Mamy już ponad 60 nowych zgłoszeń od osób skrzywdzonych przez duchownych. Mapę będziemy uzupełniać na bieżąco – mówi Marek Lisiński z Fundacji.

– Tego procesu nikt już nie zatrzyma. Trzeba głośno mówić o pedofilii w kościele i głośno domagać się ukarania sprawców – mówi Lisiński, sam w dzieciństwie seksualnie wykorzystany przez księdza. Opublikowanie mapy to jeden z kroków do – jak mówią sami zainteresowani – oczyszczenia sytuacji.

– Mapa kościelnej pedofilii w Polsce zawiera informacje między innymi opublikowane wcześniej w mediach. Na mapie oznaczamy sprawców i podejrzanych, ale przede wszystkim ich ofiary – mówi Lisiński.

Niestety specyfika przestępstw seksualnych wobec dzieci polega na tym, że ogromna większość z nigdy nie wychodzi na światło dzienne. – W wypadku przestępstw popełnianych przez osoby duchowne ukrywanie problemu jest jeszcze intensywniejsze – tłumaczy Lisiński, ale wciąż namawia ofiary do zgłaszania się. Jak wielka jest skala pedofilii w Polskim kościele? Ile dzieci zostało skrzywdzonych przez drapieżników w sutannach? Tego nikt nie wie. Lisiński przypomina ostatni list biskupa diecezji opolskiej do wiernych, w którym „uznano i orzeczono winę sześciu kapłanów diecezjiopolskiej, którzy dopuścili się co najmniej raz aktu wykorzystania seksualnego wobec osoby małoletniej”.

– Przyjmijmy, że podobnie było w innych diecezjach. 6 pedofilów w 41 diecezjach daje razem 246 osób! A tę liczbę trzeba pomnożyć przez 7, bo tyle dzieci według naszych ustaleń krzywdzi średnio jeden pedofil. To daje nam ponad 1700 ofiar w całym kraju! – wylicza.
Źródło info i foto: se.pl

Ks. Józef Kloch mówi o pedofilii w Kościele

– Nie znajdziemy filtra odsuwającego wszystkich kapłanów, którzy są niepewni, do których są znaki zapytania – tak problem pedofilii w Kościele komentował w programie „Kropka nad I” w TVN24 ks. Józef Kloch. Duchowny odniósł się również do filmu „Kler”.

Były rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski ks. Józef Kloch w rozmowie z Moniką Olejnik w „Kropce nad I” w TVN24 odniósł się do ostatniego wyroku sądu apelacyjnego ws. księdza pedofila. Sąd uznał, że Towarzystwo Chrystusowe i Dom Zakonny Towarzystwa Chrystusowego musi zapłacić ofierze milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł comiesięcznej renty.

– Jeżeli sąd zasądził od instytucji zadośćuczynienie, to znaczy, że struktura w zgromadzeniu nie jest bez winy – stwierdził ks. Kloch. Dodał też, że „sprawca musi ponosić odpowiedzialność, bo jest przestępcą”.

– Dla mnie jest niezrozumiałe, że nie ma żadnych finansowych zobowiązań wobec tego, kogo skrzywdził – dodał duchowny. 

Ks. Józef Kloch przyznał, że nawet jeden pedofil w Kościele „to byłoby za wiele”. – W porównaniu z innymi zawodami w statystykach nie wychodzą najwyższe słupki, ale to wcale nie jest żadne usprawiedliwienie, absolutnie. Jest to funkcja zaufania publicznego. Nie powinno być miejsca w Kościele w ogóle takich czynów – zaznaczył.
Źródło info i foto: Gazeta.pl