Afera korupcyjna w Estonii. Premier podał się do dymisji

Premier Estonii Juri Ratas podał się do dymisji w związku ze śledztwem prokuratury dotyczącym podejrzenia korupcji wśród członków rządu i Estońskiej Partii Centrum, której przywódcą jest Ratas. Prezydent powierzyła misję stworzenia nowego rządu liderce opozycyjnej Estońskiej Partii Reform. Podczas konferencji prasowej Ratas powiedział, że swoją decyzję podjął po to, by umożliwić pełne śledztwo w sprawie podejrzeń o korupcję i „uzyskać jasność” co do sprawy. Jednocześnie polityk stwierdził, że sam nie był świadomy żadnych nieprawidłowości, a wszczęcie śledztwa nie oznacza, że podejrzani są winni.

Rezygnacja Ratasa ma związek ze śledztwem wszczętym m.in. wobec sekretarza generalnego Estońskiej Partii Centrum Mihhaila Korba, doradczyni ministra finansów Martina Helmego, Kersti Kracht oraz biznesmena Hillara Tedera. Sprawa dotyczy pożyczki wartej 39 mln euro udzielonej przez państwową agencję KredEx na projekt budowlany Porto Franco w Tallinie.

Jestem przekonany, że organy śledcze wykonają swoją pracę profesjonalnie i bezstronnie i ustalą definitywnie prawdę w tej sprawie – oświadczył premier.

Ratas był szefem rządu Estonii od 2016 roku, a od 2019 roku przewodząc koalicji z prawicową Ojczyzną i skrajnie prawicową partią EKRE.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef fundacji „Nie Lękajcie Się” miał wyłudzić pieniądze od ofiary księdza-pedofila

12.02.2019 Torun Marek Lisinski N/z Marek Lisinski, prezes fundacji Nie lekajcie sie fot. Lukasz Piecyk/REPORTER

Wstrząsające śledztwo Gazety Wyborczej. Według dziennika, Marek Lisiński – szef fundacji „Nie Lękajcie Się” miał podać się do dymisji po tym, jak dziennikarze gazety dotarli do informacji, że wyłudzał pieniądze od ofiary księdza- pedofila. Miał też żądać pieniędzy od braci Sekielskich.

Jak donosi w czwartek Wyborcza, Lisiński miał oszukać jedną z ofiar pedofilii w Kościele. 26-latka, w dzieciństwie gwałcona i torturowana przez księdza Romana B., wywalczyła milion złotych odszkodowania.

Według ustaleń gazety, były już szef „Nie Lękajcie Się” miał po jakimś czasie napisać od niej list. Z treści wynikało, że Lisiński choruje na nowotwór trzustki i niezbędna jest droga, nowatorska terapia. Jak wówczas twierdził, „zebrał już połowę, brakuje mu 30 tysięcy”. Kobieta przystała na jego prośby i pożyczyła mu 20 tysięcy złotych, zaś 10 tysięcy dała „w prezencie”.

Ogromne wątpliwości dodatkowo budzi fakt, że – jak podaje dziennik – „transakcja”, na prośbę Lisińskiego, miała pozostać utrzymana w tajemnicy. Ponadto, mężczyzna chciał by gotówka została mu przekazana „do ręki”.

Kłamstwo wyszło na jaw

Jakiś czas później, kłamstwo byłego szefa fundacji pomagającej ofiarom pedofilii w Kościele wyszło na jaw. 26-latka, przekonana o tym, że Marek Lisiński niedawno przeszedł skomplikowany zabieg medyczny, zobaczyła go przed kamerami, na konferencji prasowej. Rzekoma operacja miała być zafundowana z pieniędzy, które wcześniej otrzymał od niej.

Kobieta poprosiła go o zdjęcia dokumentacji medycznej, potwierdzające przebieg choroby i operacji. Lisiński odesłał jej fotografie losowych fragmentów ciała. Jak podają autorki tekstu – Katarzyna Surmiak-Domańska i Katarzyna Włodkowska – kiedy Wyborcza zwróciła się z do niego z tą samą prośbą, odmówił. Później, unikał kontaktu z dziennikarkami dziennika.

Od Sekielskich chciał 50 tysięcy złotych

Gazeta Wyborcza rozmawiała na ten temat również z twórcą filmu „Tylko nie mów nikomu”, dziennikarzem Tomaszem Sekielskim. Marek Lisiński miał wystąpić w dokumencie, ale po rozmowie ostatecznie nie udało się z nim spotkać. Domagał się również od braci Sekielskich 50 tysięcy złotych.

– Nie mogliśmy się na to zgodzić, żadna ofiara nie chciała od nas pieniędzy – stwierdził Sekielski.

Dymisja zaraz po śledztwie Wyborczej

Fundacja „Nie Lękajcie Się” wydała oświadczenie, z którego wynika, że Lisiński podał się do dymisji podczas nadzwyczajnego posiedzenia. Zwołano je od razu po tym, gdy na jaw wyszły wszelkie nieprawidłowości, związane z jego działalnością.

Rada Fundacji podjęła także działania, mające doprowadzić do kontroli zewnętrznej. Chodzi o to by wykluczyć negatywny wpływ postępowania Lisińskiego na realizację założeń Fundacji oraz jej statutu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Algieria: Aresztowano najmłodszego brata prezydenta kraju

Algierska policja aresztowała w sobotę Saida Buteflikę, najmłodszego brata byłego prezydenta Algierii Abdelaziza Butefliki, który na początku kwietnia podał się do dymisji – podały lokalne władze. Aresztowano także dwóch byłych szefów wywiadu. Said Bouteflika przez ponad dekadę pełnił funkcję głównego doradcy prezydenta. De facto jednak, jak pisze agencja Reuters, rządził krajem po tym, jak Abdelaziz Buteflika w 2013 roku doznał udaru i poruszał się na wózku inwalidzkim.

Kolejny etap demontażu systemu

„Aresztowanie Saida jest kolejnym etapem demontażu systemu Butefliki” – cytuje Reuters jednego z wysokich rangą polityków algierskich, który chce zachować anonimowość, ale jest bliskim współpracownikiem szefa sztabu armii Ahmeda Gaeda Salaha, który obiecał Algierczykom uwolnić kraj od skorumpowanych polityków, wojskowych urzędników i oligarchów. W areszcie znaleźli się również dwaj byli szefowie wywiadu – generałowie Baszir Atmane Tartag i Mohamad Mediene.

Trójka aresztowanych dołączyła do pięciu algierskich miliarderów, w tym zbliżonych do Abdelaziza Butefliki, którzy dwa tygodnie temu znaleźli się w rękach policji w ramach śledztwa korupcyjnego.

Chcą odsunięcia od władzy całej rządzącej elity

82-letni Buteflika podał się do dymisji 2 kwietnia pod presją organizowanych od końca lutego wielotysięcznych i w większości pokojowych protestów. Jego rezygnacja nie uspokoiła jednak nastrojów i protestujący nadal wychodzą na ulice, domagając się odsunięcia od władzy całej elity rządzącej krajem od uzyskania niepodległości w 1962 roku. Żądają także pociągnięcia do odpowiedzialności skorumpowanych polityków.

Buteflikę na czele państwa tymczasowo zastąpił Abdelkader Bensalah, przewodniczący wyższej izby parlamentu. Ma on sprawować ten urząd do wyborów prezydenckich zaplanowanych na 4 lipca. Bensalah nie ma jednak poparcia w społeczeństwie, które domaga się jego ustąpienia. Autorytetem wśród Algierczyków cieszy się natomiast Salah, który przez wielu uważany jest obecnie za faktycznego przywódcę kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Cypr: Kolejna dymisja w związku z serią morderstw

Prezydent Cypru Nikos Anastasiadis odwołał w piątek szefa policji, argumentując, że źle prowadzone śledztwa w sprawie osób zaginionych mogły umożliwić seryjnemu zabójcy zamordowanie większej liczby ofiar.

Dzień wcześniej swą dymisję w związku ze sprawą seryjnego mordercy ogłosił minister sprawiedliwości Cypru Jonas Nikolau. Podkreślił, że nie ponosi odpowiedzialności za to, iż policja początkowo nie zajęła się sprawą zaginionych ofiar. Nikolau wyjaśnił, że podaje się do dymisji, ponieważ jest to dla niego kwestia „sumienia i zasad”, a nieprawidłowości, do których doszło w tym śledztwie są odzwierciedleniem nie tylko opieszałości policji, ale też „pewnej percepcji i postaw społecznych”, które są ujmą dla wszystkich.

Seria morderstw na Cyprze

Sprawa zabójcy siedmiu kobiet wstrząsnęła Cyprem również ze względu na to, że wszystkie jego ofiary – ubogie imigrantki – były zgłoszone, jako zaginione, ale policja nie prowadziła w ich sprawach żadnych dochodzeń.

Seryjnym mordercą okazał się 35-letni kapitan cypryjskiej Gwardii Narodowej Nikos Metaxa, który przyznał się do zabójstwa siedmiu cudzoziemek, w tym dwóch dziewczynek w wieku sześciu i ośmiu lat. W liście do komendanta policji Zachariasa Chrysostomu prezydent podkreślił, że na szefie każdej organizacji spoczywa odpowiedzialność za działania podwładnych. Podkreślił, że zaniedbania policji, jeśli chodzi o śledztwa w sprawie osób zaginionych mogły się przyczynić do tych „odrażających zbrodni, które wstrząsnęły cypryjskim społeczeństwem”. Wcześniej w piątek Anastasiadis spotkał się z dyplomatami z Filipin, Wietnamu, Indii i Sri Lanki, by „przeprosić w imieniu państwa i narodu Cypru” za zbrodnie seryjnego mordercy. Agencja AP odnotowuje, że dyplomaci uznali, iż zabójstwa imigrantek były „odosobnionym incydentem” i wskazali na generalnie dobre doświadczenia pracowników z ich krajów na Cyprze.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afera w KNF. Marek Chrzanowski wrócił do kraju. Podejrzenie przekroczenia uprawnień

Podejrzenie przekroczenia uprawnień – to wstępna kwalifikacja czynu, jakiego mógł się dopuścić Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego. On sam podał się do dymisji, a jego miejsce może zająć człowiek premiera Morawieckiego.

We wtorek ujawniliśmy, że właściciel Getin Noble Banku Leszek Czarnecki zawiadomił 7 listopada prokuraturę, iż szef KNF złożył mu korupcyjną propozycję. W zamian za przychylność dla swoich banków miał zatrudnić wskazanego przez Chrzanowskiego prawnika – Grzegorza Kowalczyka z Częstochowy. Szef KNF zasugerował (pisząc na kartce) jego wynagrodzenie – 1 proc. wartości grupy Getin za trzy lata. Wedle wyliczeń Czarneckiego to ok. 40 mln zł.

Bankier nagrał rozmowę w cztery oczy z Chrzanowskim 28 marca w siedzibie KNF. „Wyborcza” opublikowała jej stenogram, nagranie audio i krótki zapis wideo.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Chile: Pedofilski skandal w Kościele. Papież Franciszek przyjął rezygnację trzech biskupów

Miesiąc od złożenia dymisji przez wszystkich 34 członków chilijskiego episkopatu, papież przyjął rezygnacje trzech biskupów. Wśród nich jest oskarżany o tuszowanie pedofilii Juan Barroso z diecezji Osorno. Papież Franciszek po skandalu seksualnym w chilijskim Kościele przyjął też rezygnację Cristiana Caro z Puerto Montt i Gonzalo Duarte z Valparaiso.

Najgłośniej jednak mówi się o rezygnacji Juana Barroso, który przez kilkadziesiąt lat pomagał tuszować przypadki pedofilii, których dopuszczał się ksiądz Francisco Karadima, który w latach 80. i 90. był pod protektoratem Barrosa. Karadima przez lata wykorzystywał seksualnie wychowanków w swojej parafii w Santiago, a Barroso pomagał to tuszować. Ani chilijski episkopat, ani Watykan długo nie wierzyli w winę Karadimy. Został uznany za winnego dopiero w 2011 roku – pozbawiono go stanowiska i wysłano na wieczną pokutę.

Dymisji Barosso od kilku lat domagali się wierni z diecezji Osorno, w której był ordynariuszem.

Papież Franciszek przyjął dymisję trzech biskupów z Chile

Jeszcze w styczniu br. Franciszek był przekonany, że Barroso jest niewinny. Zmienił zdanie dopiero po przeczytaniu raportu prokuratorów, których sam wysłał do Chile, by jeszcze raz zbadali sprawę. Po przeczytaniu raportu wysłanników papież wezwał do Rzymu przedstawicieli chilijskiego episkopatu i również przedstawił im jego wyniki. Następnie wymusił dymisję wszystkich biskupów. Franciszek kazał chilijskim hierarchom przeprosić wiernych, których także osobiście poprosił o wybaczenie za to, że nie uwierzył w świadectwa ofiar.

Papież wysłał do odwołanych diecezji swoich wysłanników, administratorów apostolskich, którzy mają pomóc naprawić kościół w Chile. Trzy poniedziałkowe dymisje w Chile nie są zapewne ostatnimi. W tuszowaniu pedofilii w Chile brali udział także kardynał Francisco Errazuriz oraz najprawdopodobniej nuncjusz papieski Ivo Scapolo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Chile: Skandal pedofilski w Kościele. Wszyscy biskupi podali się do dymisji

Juan Carlos Cruz, który jest ofiarą księdza pedofila z Chile, wyraził w piątek satysfakcję na wiadomość o tym, że po rozmowach z papieżem Franciszkiem do dymisji podali się wszyscy biskupi z tego kraju w związku ze skandalem nadużyć w tamtejszym Kościele.

Łącznie z urzędu ustąpiło wszystkich ponad 30 chilijskich biskupów, oddając się do dyspozycji papieża. To rezultat zakończonych w czwartek trzydniowych rozmów z Franciszkiem, który wezwał do Watykanu wszystkich przedstawicieli tamtejszego episkopatu.

Wszyscy chilijscy biskupi ustępują z urzędu. To coś wcześniej niespotykanego i dobrego. To zmienia bieg rzeczy na zawsze – tak Cruz, który jest dziennikarzem, odniósł się na Twitterze do wiadomości z Rzymu.

Napisał również: Ci, którzy wywołali wiele bólu, a niekiedy popełnili nadużycia, dzisiaj wszyscy podają się do dymisji. Papież wysłuchał tego, o co go poprosiliśmy podczas naszych spotkań – dodał Juan Carlos Cruz, nawiązując do swej niedawnej wizyty w Watykanie i spotkania ofiar pedofilii z Franciszkiem.

Cruz stwierdził następnie: Dla tych, którzy wyrządzili tyle krzywd, dzisiaj nadszedł dzień.

W deklaracji ogłoszonej w piątek biskupi poinformowali o swej decyzji, a także podkreślili: – Chcemy prosić o przebaczenie za ból wyrządzony ofiarom, papieżowi, ludowi Bożemu i naszemu krajowi z powodu błędów i uchybień, jakie popełniliśmy.

Dziękujemy ofiarom za ich wytrwałość i odwagę; mimo olbrzymich trudności osobistych, duchowych, społecznych i rodzinnych, z którymi musieli się zmierzyć i którym często towarzyszyły niezrozumienie i ataki ze strony samej wspólnoty kościelnej – napisali hierarchowie.

– Chcemy ogłosić, że my wszyscy biskupi obecni w Rzymie złożyliśmy na piśmie rezygnację z naszych urzędów na ręce Ojca Świętego po to, aby mając pełną wolność podjął decyzję w sprawie każdego z nas – oświadczyli przedstawiciele episkopatu Chile.

– Wchodzimy na nową drogę świadomi tego, że te dni szczerego dialogu stanowiły kamień milowy w głębokim procesie zmian pod przywództwem papieża Franciszka – podkreślili biskupi.

– W jedności z nim chcemy przywrócić sprawiedliwość i przyczynić się do naprawienia wyrządzonych krzywd, by dać nowy impuls profetycznej misji Kościoła w Chile, w której centrum musi być zawsze Chrystus – oświadczyli.

Watykan nie odniósł się do tej bezprecedensowej deklaracji.

Franciszek wezwał do Watykanu wszystkich biskupów z Chile, by omówić z nimi sytuację, do jakiej doszło w Kościele w tym kraju w związku z ujawnionym skandalem nadużyć i przypadków ich tuszowania. Ich skalę i okoliczności opisał w sporządzonym dla papieża raporcie jego specjalny wysłannik arcybiskup Charles Scicluna.

Dotychczasowy biskup diecezji Osorno w Chile Juan Barros jest oskarżany o to, że przed laty tuszował czyny ukaranego przez Kościół i żyjącego w odosobnieniu księdza Fernando Karadimy, przedstawianego przez jego ofiary i media jako „seryjny pedofil”. Wierni tamtejszej diecezji domagali się dymisji bpa Barrosa.

Franciszek zaprosił biskupów do Watykanu, gdy uznał, że miał niedostateczne informacje na temat Barrosa. Papież, który w 2015 roku mianował Barrosa biskupem diecezji Osorno, publicznie bronił hierarchy, m.in. podczas swej podróży do Chile na początku tego roku. Jednak po powrocie w związku z nowymi dowodami nakazał Sciclunie przygotowanie raportu na temat nadużyć w tym kraju.

Przed poufnymi spotkaniami z biskupami, pod koniec kwietnia przez trzy dni papież rozmawiał w Watykanie z trzema mężczyznami, ofiarami Karadimy, gdy byli nastolatkami. Jednym z nich był Juan Carlos Cruz.

Po zakończeniu spotkań z biskupami papież przekazał im w czwartek list, w którym podziękował za „pełną gotowość, jaką okazał każdy z nich, by przystąpić do współpracy na rzecz zmian i rozwiązań”, które – jak podkreślił – „musimy wprowadzić w krótkiej, średniej i dalekiej perspektywie, by przywrócić sprawiedliwość i jedność kościelną”.

Franciszek wyraził wdzięczność przedstawicielom episkopatu za to, że razem z nimi mógł szczerze omówić „poważne wydarzenia, które zniszczyły jedność kościelną i osłabiły pracę Kościoła w Chile w ostatnich latach”.

W świetle tych bolesnych wydarzeń dotyczących wykorzystywania nieletnich, władzy i sumienia zgłębiliśmy powagę sytuacji i tragiczne konsekwencje, jakie miały one szczególnie dla ofiar – napisał.

Przypomniał, nawiązując do swych niedawnych spotkań z ofiarami pedofilii z Chile, że poprosił je o „wybaczenie w sercu”, i zaznaczył, że do przeprosin tych dołączył w tych dniach episkopat, wyrażając „stanowczy zamiar naprawienia wyrządzonych krzywd”.

Chilijska telewizja ogłosiła w piątek pełną treść papieskiego listu, w którym Franciszek zaznaczył, że problemu nie rozwiąże się tylko za pomocą dymisji. To – i mówię to jasno – musimy zrobić, ale to nie wystarczy, musimy wyjść dalej – oświadczył.

Cały system chilijskiego Kościoła jest głęboko błędny, elitarny i znalazł się w centrum tuszowania nadużyć czy wręcz niszczenia dowodów – stwierdził Franciszek.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dymisja ministra po zabójstwie Jana Kuciaka

– To moja osobista decyzja – powiedział słowacki minister kultury Marek Madaric. Podał się do dymisji w związku z morderstwem dziennikarza śledczego Jana Kuciaka. W poniedziałek słowacka policja wszczęła śledztwo w sprawie morderstwa dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego partnerki. Reporter był znany z pisania artykułów o oszustwach podatkowych. Został znaleziony martwy wraz ze swoją partnerką.

Teraz – informuje portal aktuality.sk – w związku ze sprawą podał się do dymisji minister kultury Słowacji Marek Madaric z partii Smer.

– Rezygnacja to moja osobista decyzja – powiedział dziennikarzom Madaric. – Nie wyobrażam sobie dalszej pracy jako minister kultury w momencie, gdy dziennikarz został zamordowany w czasie mojej kadencji – stwierdził. Minister złożył już dymisję na ręce premiera Roberta Fico.

„Madaric to wieloletni sojusznik premiera Fico. Jan Kuciak pisał między innymi o podejrzanych związkach otoczenia premiera . Ostatni tekst o wyłudzeniach środków unijnych z udziałem kalabryjskiej Ndranghetty” – zauważył na Twitterze dziennikarz Jan Mikruta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Materiały pornograficzne na komputerze najbliższego ministra Theresy May

Brytyjski pierwszy sekretarz stanu oraz minister pracy i świadczeń społecznych, wicepremier Damian Green ustąpił w środę wieczorem ze stanowiska. Nastąpiło to po tym, jak śledztwo dyscyplinarne w jego sprawie wykazało naruszenie „kodu ministerialnego”. Chodziło o obecność materiałów pornograficznych na jego służbowym komputerze. Według śledztwa dyscyplinarnego Green złożył „niedokładne i wprowadzające w błąd” zeznania dotyczące jego rzekomego braku świadomości, że na jego służbowym komputerze w Izbie Gmin znaleziono w 2008 roku nagrania pornograficzne. O sprawie poinformowała w połowie listopada gazeta „Sunday Times”.

Bob Quick, były komisarz londyńskiej policji metropolitalnej, ocenił wówczas w rozmowie z gazetą, że choć materiały były „legalne”, to znalezienie ich na służbowym komputerze policjanta skutkowałoby „natychmiastowym zwolnieniem” z powodu „rażącego naruszenia” procedur. Ujawnienie informacji o znalezionych materiałach pornograficznych, które nie były objęte śledztwem kryminalnym, wywołały kontrowersje dotyczące utrzymania przez byłych funkcjonariuszy tajemnic prowadzonego śledztwa. Green zapowiadał pozwanie Quicka do sądu o zniesławienie.

Proponowanie romansu?

W raporcie podkreślono także, że skierowane przez dziennikarkę Kate Maltby oskarżenia dotyczącego niewłaściwych zachowań seksualnych z 2015 roku zostały uznane za „wiarygodne”, pomimo tego że śledczy nie byli w stanie ich w pełni zweryfikować.

Kobieta napisała na początku listopada w artykule dla „The Times”, że polityk miał kierować pod jej adresem uwagi o zabarwieniu seksualnym, a także sugerować, iż romans z nim mógłby pomóc jej w karierze politycznej. Green odrzucił wówczas przedstawiony opis zdarzeń. W środę wieczorem Green, który zajmował także stanowisko ministra pracy i świadczeń społecznych, na bezpośrednią prośbę premier Theresy May złożył rezygnację, co w rzeczywistości oznacza, że został zwolniony. Szefowa rządu napisała, że jest to związane z naruszeniem siedmiu zasad życia publicznego zapisanych w tak zwanym „kodzie ministerialnym”.

Druga afera seksualna w rządzie

W swoim liście ustępujący minister napisał do May, że przeprasza za naruszenia „kodu ministerialnego” i przyznał, że powinien „jaśniej” wypowiedzieć się na temat materiałów pornograficznych znalezionych na jego komputerze. Powtórzył jednak, że sam nie ściągał ani nie oglądał takich nagrań, a oskarżenia były „głęboko bolesne” i „stresujące” dla niego i jego bliskich.

Green, który był uznawany za najbardziej zaufanego współpracownika szefowej rządu wśród ministrów, ponownie odrzucił także oskarżenia ze strony Maltby, ale dodał, iż „ewidentnie spowodował, że poczuła się niekomfortowo, za co przeprasza”. To druga rezygnacja w brytyjskim rządzie w związku z aferą seksualną w brytyjskim parlamencie. W listopadzie ze stanowiska ustąpił minister obrony Michael Fallon, który również został publicznie oskarżony o niewłaściwe zachowania seksualne wobec kobiet.

Wizyta w Warszawie niezagrożona

Służby prasowe Downing Street potwierdziły w środę późnym wieczorem, że pomimo rezygnacji Greena brytyjska premier nadal planuje przyjazd na czwartkowe polsko-brytyjskie konsultacje międzyrządowe w Warszawie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy: Skandal ws. samobójstwa domniemanego dżihadysty w więzieniu

​Po samobójstwie domniemanego terrorysty w więzieniu w Lipsku, odpowiedzialny za to minister odmawia podania się do dymisji. Tłumaczy, że „zrobiono wszystko, by do tego nie dopuścić”. „Musimy nauczyć się postępować z muzułmańskimi więźniami” – powiedział Sebastian Gemkow (CDU), tabloidowi „Bild am Sonntag”.

Jak dodał minister sprawiedliwości Saksonii „najwyraźniej nasze konwencjonalne metody i doświadczenia służące zapewnieniu więźniom bezpieczeństwa, nie są wystarczające”. W jego opinii, „być może należałoby uwzględnić”, że taki islamista planuje i świadomie popełnia samobójstwo, by utrudnić władzom śledztwo i zaszkodzić tym samym znienawidzonemu zachodniemu systemowi prawa. Sebastian Gemkow stwierdził również, że „Saksonia nie była w tym przypadku wystarczająco przygotowana”.

Krótko po samobójstwie Dżabera Al-Bakra w zakładzie karnym w Lipsku domagano się natychmiastowej dymisji szefa resort sprawiedliwości. On sam jednak nie zgodził się na rezygnację z zajmowanego stanowiska, tłumacząc, że w przypadku podejrzanego „nie stwierdzono bezpośredniego zagrożenia samobójstwem” i że doszło do niego „chociaż zrobiono wszystko, by do tego nie dopuścić”. Według prawnika Klausa Bartla (partia „Lewica”), szefa komisji ds. prawnych i konstytucyjnych w parlamencie Saksonii (landtagu) w Dreźnie, takie zajścia w saksońskich zakładach karnych są następstwem polityki oszczędzania prowadzonej przez rząd w ubiegłych kadencjach. Biorąc w obronę Sebastiana Gemkowa, Bartl podkreślił, że, właśnie on jako pierwszy szef resortu sprawiedliwości Saksonii starał się krok po kroku zaprowadzić porządek.

„Specjalne procedury”?

Tymczasem mnożą się głosy, by z przypadku samobójstwa domniemanego terrorysty Al-Bakra wyciągnąć konsekwencje. W jego mieszkaniu w Chemnitz znaleziono 1,5 kg materiałów wybuchowych. Według niemieckiego kontrwywiadu miał on w najbliższym czasie dokonać zamachu w Niemczech. Przypuszczalnie chodziło o lotnisko Berlin-Tegel. Podejrzewano, że Al-Bakr miał kontakt z bojówkami tzw. Państwa Islamskiego (IS).

Zdaniem szefa Niemieckiego Związku Zawodowego Policji (DPoIG) Rainera Wendta w przypadkach, które przejmuje prokuratura federalna, natychmiast musiałaby”podjąć działania grupa specjalistów (Taskforce)”. Rzecznik ds. polityki wewnętrznej frakcji SPD, Burkhard Lischka, postulował, by „wobec dżihadystów stosowano specjalne procedury”.

Uszczelnić zewnętrzne granice UE

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker domaga się w obliczu utrzymującego się w Europie zagrożenia terrorystycznego dokładnego uszczelnienia granic zewnętrznych Unii Europejskiej. – Nie można zostawić terrorystom żadnych luk – powiedział Juncker tabloidowi „Bild am Sonntag” odnosząc się do przypadku Syryjczyka Dżabera Al-Bakra, który dotarł do Niemiec jako uchodźca. Zdaniem szefa KE należy w przyszłości starać się takim przypadkom zapobiec. Jak podkreślił „w kwietniu b.r. KE zaproponowała europejski system wjazdu i opuszczania UE umożliwiający rejestrację obywateli spoza Unii, którzy przekraczają strefę Schengen”.

Jednocześnie Komisja pracuje nad systemem „dodatkowej kontroli dla podróżnych z krajów, które są zwolnione z obowiązku wizowego”. Jak zapewnił Jean-Claude Juncker, KE przedstawi w listopadzie propozycję europejskiego systemu informacji i zezwoleń ETIAS (European Travel Information and Authorisation System). Jest on odpowiednikiem obowiązującego w USA systemu elektronicznej identyfikacji ESTA.

– W ten sposób możemy w przyszłości z góry stwierdzić, czy mamy do czynienia z zagrożeniem dla bezpieczeństwa i zadecydować, kto może wjechać do Europy, a kto nie – oświadczył szef KE.
Żródło info i foto: interia.pl