Londyn: Polak, który pomógł w zatrzymaniu terrorysty wyszedł ze szpitala

Pan Łukasz odniósł w starciu z terrorystą poważne rany, został pięć razy ugodzony nożem. W poniedziałek został wypisany ze szpitala – poinformował dziennik „Daily Mail”, powołując się na źródła w polskim MSZ. Gazeta pisze też, że polscy dyplomaci są w kontakcie z brytyjską policją oraz że tożsamość Polaka, o którym wiadomo tylko, że ma na imię Łukasz, nie jest ujawniana ze względu na jego bezpieczeństwo.

Szczegółową relację na temat starcia pana Łukasza przedstawił Toby Wiliamson, szef Polaka i dyrektor Fishmongers’ Hall – budynku na Moście Londyńskim, w którym rozpoczął się atak. Opowiadał, że to była bohaterska akcja.

W Fishmongers’ Hall w piątek odbywało się seminarium na temat reintegracji przestępców. Usmar Khan – skazany w przeszłości za terroryzm, a w grudniu zeszłego roku warunkowo zwolniony – zaatakował jej uczestników nożami kuchennymi, zabijając dwie osoby, i groził zdetonowaniem ładunków wybuchowych (które później okazały się atrapą). Khan po ucieczce z budynku na most został zastrzelony przez policję.

Bohaterska reakcja Polaka oraz pozostałych osób, które podjęły walkę z terrorystą, spotkała się z powszechnym uznaniem w Wielkiej Brytanii. Wyrazy uznania i podziękowania złożyli m.in. królowa Elżbieta II, premier Boris Johnson i burmistrz Londynu Sadiq Khan.

W ataku zginęły dwie osoby – 23-letnia Saskia Jones i 25-letni Jack Merritt. Oboje byli absolwentami uniwersytetu w Cambridge i uczestniczyli w organizowanym przez tę uczelnię programie reintegracji skazanych Learning Together. Merritt był jego koordynatorem, a Jones jedną z wolontariuszek.

Khan, dla którego jednym z warunków wcześniejszego zwolnienia z więzienia był zakaz przyjeżdżania do Londynu, uzyskał specjalne zezwolenie, by wziąć udział w seminarium.
Źródło info i foto: onet.pl

Dwaj wydaleni dyplomaci oficerami prowadzącymi zatrzymanego Marka W.?

Dwaj wydaleni pracownicy rosyjskiej ambasady w Warszawie działali pod dyplomatycznym przykryciem, a w rzeczywistości mieli zajmować się działalnością wywiadowczą. Z nieoficjalnych informacji dziennikarza RMF FM Krzysztofa Zasady wynika, że byli oficerami prowadzącymi zatrzymanego przez ABW urzędnika ministerstwa energii. Odbierali od niego informacje dotyczące kluczowych dla Polski projektów energetycznych.

Warszawski sąd do 21 czerwca aresztował Marka W., urzędnika jednego z gospodarczych ministerstw, zatrzymanego przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Marek W. miał przekazywać rosyjskim służbom informacje o planowanych działaniach polskiego rządu wobec budowy gazociągu Nord Stream 2.

Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie poinformowała w poniedziałek PAP, że o areszcie zdecydował w sobotę Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia.

Z wnioskiem o trzymiesięczny areszt wystąpił w piątek prokurator z mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Tym samym sekcja prasowa sądu potwierdził nieoficjalne informacje PAP, że śledztwo nadzoruje ten mazowiecki wydział zamiejscowy PK.

W. prokuratura zarzuciła czyn z art. 130 par. 1 Kodeksu karnego, czyli postawiła zarzut szpiegostwa. Ten, kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10 – stanowi ten artykuł Kk.

Z informacji sądu wynika, że W. został zatrzymany w piątek o godz. 6.05 rano i zgodnie z decyzją sadu pozostanie w areszcie przynajmniej do 21 czerwca – również do godziny godz. 6.05.

Wcześniej rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej Ewa Bialik powiedziała PAP, że prokuratura w żaden sposób nie informuje i nie komentuje działań wobec W., ze względu na niejawny charakter postępowania.

„Z materiałów ABW wynika, że Marek W. utrzymywał kontakty z oficerami służb specjalnych Federacji Rosyjskiej i przekazywał im informacje na temat istotnych z punktu widzenia interesów Rzeczypospolitej Polskiej inwestycji” – powiedział PAP rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Wyjaśnił, że Marek W. jako urzędnik jednego z resortów gospodarczych w ramach swoich zawodowych obowiązków zajmował się strategicznymi dla infrastruktury energetycznej Polski projektami oraz pozyskiwaniem środków unijnych na potrzeby programu dywersyfikacji dostaw gazu z Rosji.

Żaryn nie sprecyzował, w którym ministerstwie pracował Marek W. Rynek gazu jest w kompetencjach Ministerstwa Energii, które nie komentuje informacji w sprawie zatrzymania Marka W.
Źródło info i foto: interia.pl

Arabia Saudyjska zrywa stosunki dyplomatyczne z Iranem

Minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej Adil ibn Ahmad ad-Dżubeir ogłosił, że jego kraj zrywa stosunki dyplomatyczne z Iranem. Irańscy dyplomaci mają opuścić kraj w ciągu 48 godzin. W sobotę demonstranci zaatakowali ambasadę Arabii Saudyjskiej w Teheranie w proteście przeciw egzekucji szyickiego duchownego Nimra al-Nimra. Demonstranci obrzucili budynek placówki saudyjskiej dyplomatycznej koktajlami Mołotowa i wtargnęli do środka, wywołując pożary w pomieszczeniach, a następnie zostali usunięci z ambasady przez policję.

Sobotnia egzekucja

W sobotę w Arabii Saudyjskiej ścięto 47 osób skazanych za terroryzm, w tym Nimra al-Nimra. Większość z 47 osób straconych w sobotę w największej masowej egzekucji od lat stanowili sunnici, skazani za ataki Al-Kaidy w Arabii Saudyjskiej sprzed dekady. Agencje zauważają, że monarchia coraz bardziej obawia się zagrożenia ze strony sunnickich grup ekstremistycznych, takich jak Państwo Islamskie (IS), oraz że celem sobotnich egzekucji było zniechęcenie Saudyjczyków do przyłączania się do dżihadystów. W ostatnim roku w atakach bombowych i strzelaninach w kraju zginęło kilkanaście osób, a IS wzywało zwolenników do dalszych zamachów. Al-Kaida ostatnio zapowiadała odwet, jeśli jej członkowie zostaną straceni.

Wśród osób, wobec których wykonano karę śmierci, było czterech szyitów, w tym duchowny al-Nimr. Oskarżano ich o zaangażowanie w ataki na policjantów podczas antyrządowych protestów w latach 2011-2013.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Zapadł wyrok w sprawie najemników firmy Blackwater

Sąd w Waszyngtonie skazał na karę dożywocia jednego z najemników amerykańskiej firmy Blackwater, a trzem innym wymierzył karę 30 lat pozbawienia wolności za zabicie 14 irackich cywilów podczas strzelaniny w Bagdadzie w 2007 roku. Sędzia Royce Lamberth, ogłaszając wyrok podkreślił, że w pełni zgadza się z decyzją ławy przysięgłych, która w październiku ub.r. uznała oskarżonych, którzy stanęli przed sądem federalnym w Waszyngtonie za winnych zamordowania irackich cywilów. Ochroniarze eskortowali wówczas konwój czterech pojazdów, którymi podróżowali amerykańscy dyplomaci.

Na karę dożywotniego pozbawienia wolności został skazany Nicholas Slatten, a trzej pozostali: Paul Slough, Evan Liberty i Dustin Heard usłyszeli wyrok 30 lat więzienia. Poniedziałkowy wyrok zamyka jeden z tragiczniejszych rozdziałów amerykańskiej wojny w Iraku, który kładł się cieniem na relacje Waszyngtonu z Bagdadem i był testem dla amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.

W 2009 roku amerykański sędzia Ricardo Urbina odrzucił wszystkie zarzuty wobec pracowników firmy Blackwater (wynajętej przez amerykański rząd do pilnowania niektórych obiektów w Iraku), oskarżonych wówczas o zabicie 14 irackich cywilów i wielokrotne usiłowanie zabójstwa. Jego zdaniem zostały naruszone konstytucyjne prawa oskarżonych. Według sędziego prokuratorzy w niewłaściwy sposób wykorzystali zeznania ochroniarzy z Blackwater złożone śledczym z Departamentu Stanu USA, uzyskane pod groźbą utraty pracy.

Władze odwołały się od tego wyroku. Podczas kolejnego procesu, w sierpniu, prokurator zacytował słowa jednego z byłych najemników, który mówił, że „życie tych ludzi (Irakijczyków) nie było nic warte, to nie były nawet istoty ludzkie, lecz zwierzęta”.

Masakra w Bagdadzie wstrząsnęła opinią publiczną, tak jak i początkowe oddalenie zarzutów, co uznano za dowód bezkarności prywatnych firm ochroniarskich, które pracowały na zleceniach Pentagonu w Iraku. Według źródeł irackich zginęło wówczas 17 cywilów, według śledczych amerykańskich – 14. 18 Irakijczyków zostało rannych. Otoczona złą sławą Blackwater zmieniła nazwę na Xe Services i przeprowadziła reorganizację kierownictwa. Objąwszy urząd prezydent Barack Obama nakazał rozwiązanie kontraktu z firmą. W 2011 roku Zjednoczone Emiraty Arabskie zleciły twórcy Blackwater Erikowi Prince’owi stworzenie 800-osobowego batalionu złożonego z cudzoziemców, który zdusiłby ewentualną rewoltę.
Żródło info i foto: onet.pl

Dyplomaci z Malezji skazani w Szwecji za znęcanie się nad dziećmi

Sąd w mieście Solna pod Sztokholmem skazał w piątek na karę więzienia małżeństwo dyplomatów z Malezji, którzy podczas pobytu na placówce w Szwecji znęcali się nad swoimi dziećmi. Matka została skazana na 14, a ojciec na 10 miesięcy więzienia za „rażące naruszenie integralności cielesnej” swoich dzieci. Oboje mają także wypłacić im odszkodowania. Z wyroku sądu wynika, że czworo nieletnich w wieku od 7 do 14 lat było bitych przez rodziców m.in. pasem, wieszakiem i biczem. Do aktów przemocy dochodziło w ich domu pod Sztokholmem w latach 2011-2013. Sprawa wyszła na jaw, gdy nauczyciele zauważyli u dzieci podejrzane ślady na ciele i zgłosili sprawę służbom socjalnym. Akt oskarżenia oparto w dużej mierze na zeznaniach poszkodowanych. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Libia: uwolniono porwanych dyplomatów

Pięciu egipskich dyplomatów porwanych w Trypolisie, w odwecie za aresztowanie libijskiego dowódcy, zostało uwolnionych – poinformował w niedzielę wieczorem wiceminister spraw zagranicznych Libii Abdul Razak Al-Grady. Uprowadzenie dyplomatów pokazuje, jak słabą kontrolę rząd sprawuje nad rebeliantami. Cztery osoby uprowadzono w sobotę wczesnym rankiem. Już w piątek ze swojego domu w libijskiej stolicy uprowadzony został piąty egipski dyplomata, odpowiadający za sprawy administracyjne. Wszyscy zostali już uwolnieni. Jak przekazał minister, trójka wróciła już domów, a pozostali są w drodze. Dyplomaci zostali porwani w reakcji na aresztowanie Szabana Hadiji, dowódcy jednej z libijskich milicji. Żródło info i foto: tvn24.pl

Jemen: Holandia ewakuowała dyplomatów

Holandia zdecydowała się ewakuować z Jemenu swój personel dyplomatyczny – poinformowało MSZ w Hadze. Resort oznajmił, że kilka ambasad państw zachodnich, w tym Holandii, było „potencjalnym celem ataku terrorystycznego”. „Krok ten podjęty został w wyniku nowych informacji, według których kilka krajów zachodnich jest potencjalnym celem ataku terrorystycznego, Holandia jest wśród tych krajów” – głosi komunikat MSZ. Haga zdecydowała się już wcześniej ewakuować swój personel dyplomatyczny w Jemenie, zostawiając tam kilkuosobowy zespół, teraz i on został ewakuowany. Żródło info i foto: TVP.info

Wielka Brytania również wycofuje pracowników ambasady

Wielka Brytania wycofuje personel z ambasady w Jemenie. „Ze względu na wzrost obaw o bezpieczeństwo, wszyscy pracownicy naszej ambasady w Jemenie zostali tymczasowo wycofani, a ambasada pozostanie zamknięta do czasu, kiedy pracownicy będą mogli wrócić do budynku” – głosi oświadczenie brytyjskiego MSZ. Wcześniej Stany Zjednoczone wezwały swoich obywateli do opuszczenia Jemenu. Władze w Waszyngtonie zdecydowały też, że to arabskie państwo opuszczą wszyscy dyplomaci i pracownicy, którzy nie są niezbędni na miejscu. Wycofanie personelu i wezwanie obywateli do opuszczenia kraju to reakcja na wzrost zagrożenia terrorystycznego w Jemenie po przechwyceniu korespondencji przywódców al-Kaidy. Z wiadomości, jakie przesyłali sobie szef organizacji Ajman az-Zawahiri i Nasir al- Wahajszim, przywódca siatki na Półwyspie Arabskim, wynika, że terroryści przygotowywali atak. Żródło info i foto: Dziennik.pl

„Atak na konsulat był zamachem”

– „Amerykańscy dyplomaci zostali zabici w Bengazi w wyniku ataku terrorystycznego” – oznajmił po raz pierwszy oficjalnie przedstawiciel władz USA. Dotychczas napaść na konsulat formalnie przypisywano wzburzonym tłumom. Do ataku na konsulat w Bengazi doszło w nocy z 11 na 12 września. W jego następstwie zginął ambasador USA w Libii i trzej inni Amerykanie. – „Jest oczywiste, że to, co stało się w Bengazi, było atakiem terrorystycznym” – powiedział w czwartek rzecznik Białego Domu Jay Carney. Na początku rząd USA przedstawiał tragiczny incydent w Libii jako efekt „spontanicznego” protestu radykalnych muzułmanów przeciwko filmowi, który obrażał proroka Mahometa. Wywołało to krytykę ze strony republikańskiej opozycji, której zdaniem administracja prezydenta Baracka Obamy bagatelizuje groźbę islamskiego terroryzmu. Żródło info i foto: tvn24.pl

Portugalia: dyplomaci wyłudzali VAT?

Portugalska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie licznych wyłudzeń podatku VAT przez zagranicznych dyplomatów. Według ministerstwa finansów w Lizbonie, w aferę zamieszani są zarówno pracownicy ambasad, jak i personel konsulatów działających w Portugalii. Fałszerstwo zostało wykryte w trakcie kontroli przeprowadzanej przez pracowników urzędów skarbowych. Portugalskie ministerstwo finansów już wcześniej podejrzewało, że może dochodzić do podobnych oszustw. – „Przesłanki wskazujące na nadużycia wobec urzędów skarbowych pojawiły się już kilka lat temu. W ubiegłym roku nasi inspektorzy przeprowadzili w licznych instytucjach działających na terenie naszego kraju ponad 90 tys. kontroli. Część z nich dotyczyła zagranicznych dyplomatów mieszkających w Portugalii” – potwierdził Paulo Nuncio, portugalski wiceminister finansów. Żródło info i foto: tvn24.pl