Posts Tagged “działał”

Działał od 2000 roku. Już wtedy ukradł pierwsze ludzkie szczątki. Tak przynajmniej napisał w swoich notatkach. Przez lata mógł okraść kilkadziesiąt grobów. Policjanci nie wykluczają, że w końcu mógłby przerzucić się na ludzi. Tylko w RMF FM przeczytacie o kulisach jednego z najtrudniejszych policyjnych postępowań, jakie w ostatnich latach przeprowadzono w Polsce.

Była wietrzna, deszczowa noc, gdy były milicjant wybrał się na kolejne polowanie. Sam tak to nazywał. O nagrobki, które mijał idąc, dobrze znaną sobie cmentarną alejką, uderzały krople deszczu. Mrok rozświetlała jedynie latarka. Nikt nie usłyszał dźwięku rozbijanej płyty. Czuł się pewnie. Miał 17-letnie doświadczenie w naruszaniu spokoju dawno już zmarłych osób.

Kilkanaście kilometrów dalej, na innej nekropolii, zmarznięci policjanci także polowali. Wiedzieli, że tej nocy 54-latek znów dokona przestępstwa. Nie mieli jedynie pewności, gdzie otworzy kolejny grób. Z jednej strony frustracja, że i tym razem nie trafili. Z drugiej determinacja. Byli pewni, że spotkanie twarzą w twarz to kwestia czasu. Za dużo pracy i emocji włożyli w tę sprawę. Wiedzieli również, że serii tak makabrycznych przestępstw nie było w żadnym innym europejskim kraju. Zdarzyła się w Polsce, gdzie szacunek zmarłym miliony ich rodaków oddają co roku w wyjątkowy sposób. Chcieli zdążyć przed pierwszym listopada.

Dziś jeszcze nikt nie wie dlaczego 54-latek seryjnie i wielokrotnie wykradał z grobów szczątki zmarłych. Szaleniec, wariat, psychol… to odpowiedź zbyt prosta. Seryjny przestępca – zbyt enigmatyczna. Wiemy jednak co czuli ci, którzy za punkt honoru postawili sobie przerwanie dramatycznego ciągu przestępstw. Mieli świadomość, że ich praca w tej sprawie to gotowy scenariusz na film. A nawet długi, kryminalny serial. Kolejne wątki zaskakiwały ich, ale nie przerosły. Nie jako silną, specjalną grupę, która miała jeden cel – upolować kolekcjonera kości. Seryjnego złodzieja zwłok.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Wyłudził od 73-latki kilka tysięcy złotych, ale najwyraźniej naiwnie myślał, że namówi ją na więcej. Kobieta jednak zorientowała się, że padła ofiarą oszusta i zawiadomiła policjantów. Dalej wszystko poszło “jak z płatka”. Oszust został zatrzymany w banku, gdy przyszedł po obiecane pieniądze. Teraz grozi mu do 8 lat więzienia.

Historia ma swój początek w poniedziałek (6.11.17), tego dnia na telefon komórkowy 75-latka z ul. Zagrodowej, z numeru zastrzeżonego, zadzwonił mężczyzna. Przedstawił się jako toruński policjant o nazwisku Paweł Żaba. Opowiadał, że prowadzi akcję mającą na celu zatrzymanie grupy przestępczej i aby mu w tym pomóc potrzebuje 120 tysięcy złotych. Podał nawet, w którym banku na terenie Podgórza pokrzywdzony ma wypłacić pieniądze i czekać na kolejne dyspozycje, wtedy nagle połączenie się przerwało, a rzekomy policjant już się nie skontaktował. Starszy Pan podejrzewając, że ma do czynienia z oszustem zawiadomił policję.

Chwilę później powtórzyła się historia. Na telefon stacjonarny 73-latki z ul. Strzałowej z zastrzeżonego numeru telefonu zadzwonił mężczyzna, który podobnie jak poprzednio przedstawił się jako policjant Żaba, podał swój numer identyfikacyjny i poinformował o prowadzonej akcji przeciwko grupie przestępczej. W trakcie rozmowy ustalił, że kobieta posiada w banku 8 500 tysiąca złotych i nakłonił ją do wypłaty oszczędności. 73-latka zgodnie z poleceniem poszła do banku, będąc cały czas w kontakcie telefonicznym z rzekomym policjantem. Tam, oprócz wypłaty posiadanych oszczędności chciała zaciągnąć kredyt do czego namówił ją rozmówca. Na szczęście nie miała przy sobie wymaganych dokumentów, dlatego przekazała wskazanemu mężczyźnie “tylko” 8 500 tysiąca. Po kilku godzinach kobieta zorientowała, że padła ofiarą przestępstwa i o wszystkim powiadomiła policjantów.

Następnego dnia tj. wczoraj (7.11.17) rzekomy Żaba ponownie skontaktowali się z pokrzywdzoną, chcąc znów namówić ją na wzięcie pożyczki w banku w wysokości 29 tysięcy. Kobieta zachowała jednak czujność i zadzwoniła na policję. W porozumieniu tym razem z prawdziwymi funkcjonariuszami wykonywała polecenia oszustów. Jeden z nich naiwnie myśląc, że 73-latka dała się namówić i weźmie pożyczkę przyszedł do banku po pieniądze. Tam czekali już na niego kryminalni. Zatrzymany to 25-latek z gminy Chełm w województwie lubelskim. Mężczyzna odpowie teraz za dwa przestępstwa: usiłowanie i wyłudzenie pieniędzy. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Kryminalni wiedzą, że mężczyzna nie działał sam i zapowiadają dalszy jej rozwój tej sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

​Policjanci z Gdańska odnaleźli 9 worków ze szczątkami wykradzionymi z grobów przez zatrzymanego wczoraj 54-latka z Trójmiasta. Według naszych ustaleń, mężczyzna mógł dopuszczać się kradzieży zwłok nawet przez ostatnie 10 lat.

Do każdego z 9 worków przyczepiona była tabliczka nagrobna. Według policjantów – w każdym worku znajdują się szczątki jednej osoby. Co ważne, zwłoki pochodzą z cmentarzy nie tylko na Pomorzu, ale też w Warmińsko-Mazurskiem. Udało się je zlokalizować m.in. dzięki zbadaniu przedmiotów znalezionych w mieszkaniu 54-latka.

Pytani o sprawę policjanci z Pomorza otwarcie przyznają, że to na pewno nie ostatnie takie znalezisko. Z Ustaleń wynika, że mężczyzna okradł znacznie więcej grobów. Już teraz grozi mu 8 lat więzienia, choć zarzuty wobec niego będą poszerzane w miarę odkrywania kolejnych szczątków.

Dziś mężczyzna zostanie przewieziony do prokuratury, która będzie wnioskowała do sądu o 3-miesięczny areszt.

Mógł działać od lat

Zatrzymany wczoraj 54-latek to mieszkaniec Gdańska. Jego łupem miały paść m.in. szczątki osób pochowanych na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Wejherowie, Lęborku a także w Elblągu.

Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, już na początku naszego stulecia doszło do podobnej serii kradzieży. Wówczas kradzione miały być z grobów ludzkie czaszki. Nie można wykluczyć, że policja będzie chciała połączyć ze sobą te sprawy.

54-letni Gdańszczanin mieszkał na uboczu, w domu w lesie. Nie miał żony ani dzieci. Normalnie pracował – policja nie chce mówić, gdzie konkretnie, ale precyzuje, że w swojej pracy dużo przemieszczał się na piechotę.

Cały czas nie ma całkowitej pewności, co kierowało tym mężczyzną. Wiceszefowa pomorskiej policji Ewa Pachura poinformowała jedynie, że wykluczono wątek rabunkowy, sprzedaży szczątków do celów naukowych, a także pobudki związane z “ideologią czy religią”. Ta osoba miała swój osobisty motyw, nie do końca dla nas zrozumiały, dlatego jakiekolwiek logiczne wytłumaczenie tego przestępstwa, szukanie logicznych powiązań między tymi zdarzeniami przynosiło nam tyle trudności – mówi Pachura. Najpewniej 54-latek zostanie skierowany na obserwację sądowo-psychiatryczną. To rutynowe działanie w takich przypadkach.

Mężczyzna bardzo długo pozostawał nieuchwytny. Najpewniej wiedział, że jest na celowniku policji. Możliwe, że przyglądał się prowadzonym w tej sprawie działaniom, a nawet mógł śledzić pracujących nad sprawą policjantów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Sukces pomorskiej policji. Jak dowiedział się reporter RMF FM, zatrzymany został “seryjny złodziej ludzkich szczątków”. Według nieoficjalnych informacji naszego dziennikarza, mężczyzna mógł okradać groby na Pomorzu nawet od 10 lat.

Zatrzymany to 54-letni mieszkaniec Gdańska. Jego “łupem” miały paść między innymi szczątki osób pochowanych na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Wejherowie czy Lęborku. Według ustaleń policji – do których dotarł reporter RMF FM – funkcjonariusze już teraz przypisywać mają mu ponad 10 cmentarnych kradzieży. Oficjalnie śledztwo obejmuje 6 takich przypadków.

O sprawie powtarzających się kradzieży zwłok głośno zrobiło się w 2015 roku. Niewykluczone, że działalność mężczyzny sięgać może nawet 10 lat wstecz. 54-latek może odpowiadać także za kradzieże urn z prochami.

Jak dowiedział się reporter RMF FM, już na początku naszego stulecia doszło do podobnej serii kradzieży. Emerytowani policjanci przyznają, że pracowali nad taką sprawą. Wtedy – głównie w Gdańsku – kradzione miały być z grobów ludzkie czaszki. Nie można wykluczyć, że policja będzie chciała połączyć ze sobą te sprawy.

Wszystkie przypadki z ostatnich kilkunastu lat są teraz wnikliwie badane. Sprawdzane są nie tylko sytuacje z województwa pomorskiego, ale także z Elbląga w Warmińsko-Mazurskiem.

Mamy osobę zatrzymaną w związku z określonymi zdarzeniami. Będziemy badać w toku kolejnego postępowania, czy ta osoba nie ma związku z innymi zdarzeniami. Jaki okres zostanie przyjęty, to zobaczymy – mówiła prokurator Grażyna Wawryniuk.

Nad sprawą pracowała specjalna grupa powołana w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, złożona między innymi z analityków, funkcjonariuszy z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego czy kryminalnych.

54-latek zatrzymany został wczoraj przy udziale antyterrorystów. Miał przy sobie między innymi dwa duże noże wojskowe. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się także, że policji nie udało się na razie odnaleźć żadnych ze skradzionych w ostatnich latach ludzkich szczątków. Trwają jednak działania w tej sprawie.
Śledził policjantów?

Zatrzymany gdańszczanin mieszkał na uboczu, w domu w lesie. Nie miał żony ani dzieci. Normalnie pracował – policja nie chce mówić, gdzie konkretnie, ale precyzuje, że w swojej pracy dużo przemieszczał się na piechotę.

Cały czas nie ma całkowitej pewności, co kierowało tym mężczyzną. Wiceszefowa pomorskiej policji Ewa Pachura poinformowała jedynie, że wykluczono wątek rabunkowy, sprzedaży szczątków do celów naukowych, a także pobudki związane z “ideologią czy religią”. Ta osoba miała swój osobisty motyw, nie do końca dla nas zrozumiały, dlatego jakiekolwiek logiczne wytłumaczenie tego przestępstwa, szukanie logicznych powiązań między tymi zdarzeniami przynosiło nam tyle trudności – mówi Pachura. Najpewniej 54-latek zostanie skierowany na obserwację sądowo-psychiatryczną. To rutynowe działanie w takich przypadkach.

Mężczyzna bardzo długo pozostawał nieuchwytny. Najpewniej wiedział, że jest na celowniku policji. Możliwe, że przyglądał się prowadzonym w tej sprawie działaniom, a nawet mógł śledzić pracujących nad sprawą policjantów.

Na razie 54-latek usłyszy sześć zarzutów zbezczeszczenia miejsc pochówku za przestępstwa popełnione w Gdyni, Rumi, Lęborku i Kosakowie. Już jednak wiadomo, że tych zarzutów będzie o wiele więcej.
Będzie sześć zarzutów związanych ze zbezczeszczeniem miejsc pochówku

Jak poinformowała na konferencji prasowej zastępczyni komendanta wojewódzkiego pomorskiej policji mł. inspektor Ewa Pachura, w środę zostanie mu przedstawionych sześć zarzutów związanych zbezczeszczeniem miejsc pochówku. Za czyny takie grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Po przedstawieniu zarzutów mężczyzna ma zostać przetransportowany do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, pod nadzorem której prowadzonej jest policyjne dochodzenie w tej sprawie. Policja wystąpi z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie 54-latka.

Policja poinformowała, że postawione mężczyźnie zarzuty dotyczą czynów popełnionych na cmentarzach w Gdyni, Rumii, Lęborku i Kosakowie. Są to czyny w pełni udokumentowane przez policję – poinformowała Pachura.

Natomiast ta sprawa była od początku prowadzona zarówno operacyjnie, jaki procesowo pod kątem wielu podobnych zdarzeń z województwa pomorskiego, a także warmińsko-mazurskiego i od początku te zdarzenia były łączone. Zebrany materiał dowodowy pozwoli na zweryfikowanie, czy na pewno ten sam sprawca dokonał wszystkich tych czynów – zaznaczyła Pachura.

Policja poinformowała, że w miejscu zamieszkania mężczyzny “nie znaleziono szczątków ludzkich”. W tej chwili trwają działania policji ukierunkowane przede wszystkim na odnalezienie szczątków wszystkich osób – poinformowano na konferencji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Jestem niewinny, zrobiono ze mnie ofiarę medialną – powiedział w sądzie Arkadiusz Ł. ps. “Hoss”, który, według prokuratury, jest pomysłodawcą oszustw metodą “na wnuczka”. W piątek poznański sąd okręgowy kontynuował jego proces. Druga rozprawa trwała niecałe 20 min.

Śledczy zarzucają Arkadiuszowi Ł. udział w grupie przestępczej i wyłudzenie lub próbę wyłudzenia w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu w latach 2012-14 w sumie kilku mln zł w różnych walutach, oraz kosztowności: biżuterii, złota i złotych monet. Mężczyzna miał wprowadzać obywateli innych państw w błąd co do tożsamości, poprzez pozorowanie bliskiego stosunku pokrewieństwa lub innej znajomości. W swoich działaniach miał też podawać się m.in. za funkcjonariusza policji.

Zirytowany “Hoss”

W piątek w sądzie, “Hoss” poirytowany obecnością dziennikarzy na sali rozpraw, powiedział, że jest niewinny, i że to prokuratura zrobiła z niego “ofiarę medialną”. W sądzie nie było drugiego z oskarżonych – brata “Hossa”, Adama P. który odpowiada z wolnej stopy.

Na piątkowej rozprawie sąd miał przesłuchać żonę Adama P. – Żanetę B., oraz konkubinę “Hossa” – Sylwię K. Obie kobiety skorzystały jednak z przysługującego im prawa odmowy składania zeznań. Dwóch pozostałych świadków, którzy mieli zostać przesłuchani, nie stawiło się na rozprawie.

Sędzia Karolina Siwierska poinformowała w piątek, że odrzuca wnioski obrońcy Adama P. o zwrócenie się do niemieckiej prokuratury z prośbą, by ta nadesłała zgody właściwych sądów na prowadzone w Niemczech podsłuchy kilkudziesięciu rozmów telefonicznych, które służą obecnie za dowód przeciwko “Hossowi”. Obrona chciała też wnioskować do niemieckiej prokuratury o informację, czy w tej sprawie została wdrożona procedura zawarta w Konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych pomiędzy państwami członkowskimi UE.

Jak tłumaczyła sędzia, “dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie że został uzyskany z naruszaniem przepisów postępowania”. – Wobec czego do rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy nie ma znaczenia to, czy materiały operacyjny w postaci zapisów utrwalanych rozmów telefonicznych zostały zgromadzone z ewentualnym naruszeniem porządku prawnego obowiązującego w Republice Federalnej Niemiec, gdyż nie można uznać ich za dowody objęte bezwzględnym zakazem dowodowym – podkreśliła sędzia Siwierska.

Obrońca Adama P. mec. Paweł Sołtysiak powiedział mediom po rozprawie, że zupełnie nie zgadza się z argumentacją odrzucającą wnioski obrony. Jak mówił, “w procesie karnym nie jest możliwe wykorzystywanie nagrań zgromadzonych nielegalnie”.

- Nagrania rozmów miały miejsce w 2012, 2013 i do połowy 2014 roku. Wtedy nie obowiązywał przepis na który powołał się dzisiaj sąd. Ten przepis obowiązuje od 1 stycznia 2015 roku i dodatkowo był jeszcze w międzyczasie zmieniany. To, czy nagrania były legalne czy nielegalne należy ocenić według przepisów obowiązujących w dniu kontroli operacyjnej, w dniu nagrywania – podkreślił.

Jak dodał, “nawet w Niemczech tych nagrań pana Arkadiusz Ł. i Adama P. nie można wykorzystać. Niemcy w swoim postępowaniu uważają te podsłuchy za nielegalne” – mówił obrońca.

- Teraz jest taka paradoksalna sytuacja, że sądy i prokuratura niemiecka mówią tak: my niestety nie możemy nic z tym robić, bo przepisy nasze są naruszone, bo nie wydaliśmy zgód na kontrolę operacyjną, nie zapytaliśmy państwa polskiego (…), ale proszę, wysyłamy to do was Polacy, wy macie inne przepisy, wy sobie to wykorzystajcie. Jest to nonsens! Skoro według prawa niemieckiego jest to nielegalne, to musi to też być nielegalne według prawa polskiego. Nigdy te nagrania nie powinny trafić do Polski – dodał Sołtysiak.

Obrońca podważył także wiarygodność tłumaczeń tych nagrań. Jak mówił, zostały one sporządzone przez osoby nieposiadające odpowiednich uprawnień.

Prokurator Marcin Szpond z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, powiedział w piątek dziennikarzom, że “od tego jest postępowanie dowodowe prowadzone przed sądem, żebyśmy wykazali zawinienie, więc poczekajmy do końca” – zaznaczył.

Odnosząc się do decyzji sądu, oddalającej wnioski obrońcy oskarżonego, prokurator podkreślił, że “zdecydowanie mamy zupełnie inny ogląd tej sprawy, inną ocenę, którą zaprezentowaliśmy. Zupełnie nie podzielam tego stanowiska (obrony – PAP)”.

Pytany, czy zgody na podsłuchy były rzeczywiście wydane tłumaczył – “oczywiście, że zgody były wydawane. Były też realizowane wnioski o pomoc międzynarodową, realizowane przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie i następnie te nagrania były przekazywane stronie niemieckiej. My nie mamy najmniejszych wątpliwości co do tego, że nagrania uzyskane w ten sposób są legalne” – powiedział.

- Są dwa porządki prawne: niemiecki i polski. Te porządki są różne, natomiast mamy przepisy, które pozwalają dostosować te wymogi dowodowe, uwzględnić różnice, więc jeżeli nie są one sprzeczne z porządkiem prawnym Rzeczpospolitej, nie ma powodów, dla których nie można ich wykorzystać, także są w pełni dopuszczalne – dodał.

Prokurator nie chciał komentować treści nagrań, powiedział jedynie, że są to “nagrania m.in. rozmów między oskarżonymi, które dotyczą zarzuconych im przestępstw”.

Odnosząc się z kolei do tłumaczeń tych nagrań, zaznaczył, że były one przekładane przez tłumaczy niemieckich. – Były one tłumaczone przez osoby, które znają język romski i w świetle procedury niemieckiej zostały dopuszczone do tłumaczenia – mówił. W rozmowie z dziennikarzami potwierdził także, że w trakcie wcześniejszych przesłuchań oskarżeni rozpoznali na nagraniach swój głos, przyznali się do winy i wówczas nawet negocjowali z prokuraturą wymiar kary.

Prokurator zaznaczył również, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy jest “mocny i jednoznacznie potwierdza zawinienie oskarżonych”.

“Hoss” już zdrowy

Proces “Hossa” kilkukrotnie nie mógł się rozpocząć m.in. ze względu na niestawiennictwo oskarżonego oraz stan jego zdrowia. W maju, po otwarciu rozprawy, Arkadiusz Ł. także źle się poczuł i poprosił o wezwanie pogotowia. Oskarżonemu udzielono pomocy medycznej i odprowadzono do aresztu śledczego. Proces ostatecznie ruszył pod koniec czerwca, ale obrona wskazywała, że oskarżony jest schorowanym człowiekiem i biegli powinni zdecydować, czy uczestnictwo w procesie nie pogorszy jego stanu zdrowia.

W trakcie piątkowej rozprawy sędzia Siwierska poinformowała strony, że do sądu wpłynęła już opinia biegłych w tej sprawie. Jak mówiła sędzia, według specjalistów z Instytutu Kardiologii w Warszawie, “aktualny stan zdrowia Arkadiusza Ł. jest dobry, i nie stanowi przeciwskazania do jego udziału w postępowaniu karnym w charakterze oskarżonego”.

Kolejna rozprawa ma się odbyć w listopadzie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyzna, który chciał oszukać kobietę metodą ”na policjanta”, został zatrzymany przez zabrzańskich policjantów. Na czas trwania postępowania podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

Zabrzańscy policjanci zatrzymali mężczyznę, który wspólnie z innymi osobami usiłował oszukać metodą „na policjanta” 53-letnią kobietę. Fałszywy policjant zadzwonił do mieszkanki Zabrza i poinformował ją, że ktoś chce ukraść pieniądze z jej konta bankowego. Polecił kobiecie wypłacić całą gotówkę i wykonywać kolejne polecenia wydawane przez telefon.

Rozmówczyni jednak przezornie skontaktowała się z rodziną, a ta zawiadomiła Policję. W wyniku podjętych działań kryminalni zatrzymali 26-letniego mieszkańca Świętochłowic. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Na czas trwania postępowania zabrzańska prokuratura objęła podejrzanego policyjnym dozorem. Mężczyźnie grozi kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

34-letni Irakijczyk, który dziś nad ranem dokonał ataku w dyskotece w Konstancji na południowym zachodzie Niemiec działał z pobudek osobistych – poinformował prokurator Georg Roth. Przed strzelaniną doszło między nim a obsługą lokalu do sporu.

- Z naszych ustaleń wynika, że pomiędzy 34-letnim sprawcą i pracownikami dyskoteki doszło do kłótni. Sprawca wyszedł z dyskoteki, pojechał do domu, wziął stamtąd amerykański karabin szturmowy M16, wrócił na miejsce i zastrzelił przy wejściu do dyskoteki ochroniarza – powiedział Roth na konferencji prasowej w Konstancji.

Nie wiadomo, skąd napastnik miał broń będącą standardowym wyposażeniem armii amerykańskiej.

Dwie inne osoby zostały ciężko ranne.

Sprawca jest karanym już wcześniej irackim Kurdem. Mieszka w Niemczech od 1991 roku. Karany był za handel narkotykami i uszkodzenie ciała. Jest zięciem właściciela dyskoteki – poinformował prokurator. W okolicach Konstancji, miasta na terenie Badenii-Wirtembergii, mieszka od 16 lat.

Wykluczenie ataku na tle religijnym

Roth wykluczył podłoże islamistyczne zbrodni. – Na obecnym etapie śledztwa nic nie wskazuje na terrorystyczne bądź islamistyczne podłoże przestępstwa. Wszystko przemawia za konfliktem o podłożu osobistym, który wymknął się spod kontroli – podkreślił prokurator.

Po opuszczeniu lokalu sprawca natychmiast otworzył ogień do wezwanych na miejsce zdarzenia policjantów. Został poważnie ranny i wkrótce zmarł w szpitalu z powodu odniesionych obrażeń. Ranny został również jeden z policjantów, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Jak podkreślił szef miejscowej policji Ekkehard Falk, postrzelony policjant przeżył tylko dzięki hełmowi. Pierwszy patrol policji dotarł na miejsce w trzy minuty po otrzymaniu pierwszego sygnału, co zapobiegło zdaniem władz większej liczbie ofiar. W niedawno otwartej dyskotece w weekendy bawi zwykle ponad 2 tys. osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Policja badająca środowy zamach w Londynie uważa, że Khalid Masood dział sam. Jednocześnie służby podkreślają, że na razie nie ma informacji wskazujących na to, że planowane są dalsze akty terroru. Przedstawiciel londyńskiej policji, Neil Basu, dodał też, że możemy nigdy nie poznać dokładnie motywów zamachowca. – Wyjaśnienie sprawy mogło umrzeć wraz z nim – ocenił. Basu podkreślił przy tym, że funkcjonariusze muszą wyjaśnić, czy mężczyzna był inspirowany do działania przez propagandę dżihadystów, czy przez osoby trzecie.

Co stało się w okolicy brytyjskiego parlamentu?

22 marca ok. godz. 14.40 napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim. Następnie próbował dostać się na teren brytyjskiego parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem jednego z policjantów strzegących bramy wjazdowej. Wkrótce potem sprawca został zastrzelony przez interweniujące służby bezpieczeństwa. Śledczy sklasyfikowali incydent jako akt terroru. Premier Theresa May podkreślała, że następnego dnia “parlament będzie obradował tak jak zwykle”. – Nie poddamy się terrorowi oraz nigdy nie pozwolimy głosom nienawiści i zła nas podzielić – podkreśliła.

Co wiemy o ofiarach?

W ataku zginęło 5 osób. Wśród zabitych jest zamachowiec, 48-letni policjant Keith Palmer oraz trzy osoby postronne – czterdziestokilkuletnia kobieta, pięćdziesięciokilkuletni mężczyzna i 75-latek. Co najmniej 40 osób zostało rannych, z czego 29 trafiło do szpitali. Część z nich była w stanie ciężkim. Jak powiedziała premier Wielkiej Brytanii Theresa May, wśród rannych – oprócz Polaka – są obywatele Wielkiej Brytanii, Francji, Rumunii, Korei, Niemiec, Irlandii, Chin, Włoch, USA i Grecji.

Co wiemy o napastniku?

Zamachowcem był 52-letni Khalid Masood. Napastnik urodził się w 1964 roku w hrabstwie Kent jako Adrian Russell Ajao. Według brytyjskich mediów po przejściu na islam mieszkał w Arabii Saudyjskiej w połowie pierwszej dekady XXI wieku, to wtedy miał się zradykalizować. Do czerwca ub. roku Masood mieszkał w Birmingham z żoną i dziećmi. Świadkowie opisywali go jako bardzo religijną osobę. W przeszłości mężczyzna był kilkakrotnie skazywany za napaści, w tym za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także za posiadanie broni i wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu. Po raz ostatni skazano go w 2003 roku za posiadanie noża.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Oświęcimscy policjanci z wydziału kryminalnego wspólnie z policjantami z Zespołu do walki z Handlem Ludźmi Wydziału Kryminalnego KWP w Krakowie zatrzymali 44–letniego mieszkańca województwa mazowieckiego. Podejrzany o przestępstwa na tle seksualnym wobec małoletnich dzieci usłyszał zarzuty i trafił już do aresztu.

Realizując działania wymierzone w pedofilię policjanci wpadli na trop mężczyzny, który wykorzystując popularny komunikator internetowy nawiązał znajomość z dziećmi z powiatu oświęcimskiego. Podejrzany, podając się za 16-latka, wzbudzał zaufanie, a następnie w różny sposób nakłaniał dzieci do wykonywania tzw. innych czynności seksualnych. Sprawca za pomocą kamerki internetowej rejestrował kontakty z dziećmi.

30 stycznia br. funkcjonariusze przystąpili do działania zatrzymując 44–latka w miejscu zamieszkania, w powiecie nowodworskim. Podczas przeszukania zabezpieczyli między innymi posiadany przez niego sprzęt komputerowy, kilka dysków zewnętrznych, nośniki pamięci oraz karty SIM. Po wstępnej analizie zabezpieczonego sprzętu stwierdzono, że zawiera on pliki z pornografię dziecięcą.

Zebrany przez funkcjonariuszy materiał dowodowy został przekazany do prokuratury, gdzie zatrzymanemu przedstawiono zarzuty przestępstw seksualnych na szkodę dwóch małoletnich.

Podejrzany trafił przed oblicze sądu, który wydał postanowienie o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci trzymiesięcznego aresztu tymczasowego. Za popełnione przestępstwa grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy, gdyż zabezpieczone u podejrzanego nośniki danych będą jeszcze szczegółowo badane przez biegłych z zakresu informatyki. Po ich opinii podejrzany może usłyszeć kolejne zarzuty.
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Śródmiejscy policjanci prowadzą postępowanie dotyczące oszustwa metodą „na policjanta”. Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek prawdopodobnego sprawcy tego przestępstwa, który doprowadził pokrzywdzonego do niekorzystnego rozporządzania swoim mieniem na kwotę 100.000 złotych. Każdy, kto rozpoznaje tego mężczyznę proszony jest o kontakt osobisty lub telefoniczny z policjantami z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu w siedzibie jednostki przy ulicy Dzielnej 12.

Policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu prowadzą postępowanie w sprawie oszustwa metodą „na policjanta”. Sprawca podstępem nakłonił pokrzywdzonego do wypłacenia i przekazania w sumie 100.000 złotych.

Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek prawdopodobnego sprawcy tego przestępstwa. Każdy, kto rozpoznaje tego mężczyznę proszony jest o kontakt osobisty lub telefoniczny z policjantami z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu w siedzibie jednostki przy ulicy Dzielnej 12.

Informacje można przekazać dzwoniąc na numer 22/ 60 383 92, 22/ 60 367 34 albo w formie elektronicznej pisząc na adres: krp1warszawa@policja.waw.pl
Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »