Chiny: Zaatakował dzieci żrącą substancją. Kilkadziesiąt przedszkolaków rannych

51 dzieci zostało poparzonych żrącą substancją przez napastnika w przedszkolu w południowo-zachodnich Chinach. Mężczyzna – według relacji chińskich mediów – chciał „zemsty na społeczeństwie”.

Do ataku w mieście Junnan doszło w poniedziałek po południu. Mężczyzna przedostał się na teren placówki i zaatakował dzieci z użyciem wodorotlenku sodu. Jak podaje rp.pl, powołując się na państwową agencję informacyjną Xinhua, obrażenia odniosły 54 osoby – w tym 51 dzieci i troje nauczycieli.

Napastnikiem okazał się 23-latek. Mężczyzna zbiegł, zatrzymano go pół godziny później. Według chińskiej agencji prasowej dwie osoby mają poważne obrażenia.
Źródło info i foto: TVP.info

Policyjna obława we Wrocławiu. Zatrzymano 37-latka

We Wrocławiu samochód staranował jeden z przystanków autobusowych i ranił dwoje dzieci. Sprawca uciekł, a policjanci rozpoczęli poszukiwania. – Został zatrzymany. To 37-letni mieszkaniec Wrocławia – informuje Wirtualną Polskę sierż. szt. Przemysław Ratajczyk z KWP we Wrocławiu.

– W chwili zatrzymania mężczyzna był pijany – podkreśla w rozmowie z nami oficer prasowy z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

Jak dodają media, 37-latek ma już na swoim koncie przypadki prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości, a także zakazy prowadzenia pojazdów.

Teraz 37-latek trzeźwieje pod okiem funkcjonariuszy. Gdy znów będzie w formie, ruszą z nim czynności procesowe. Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło przed południem przy ul. Zaporoskiej, tuż przy skrzyżowaniu z ul. Szczęśliwą – na Rondzie Żołnierzy Wyklętych.

– Niegroźnie poszkodowana została dwójka dzieci w wieku kilku lat. Była z nimi matka, której jednak nic się nie stało – zapewniał w rozmowie z Wirtualną Polską Dariusz Rajski z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

– Z uwagi na młody wiek poszkodowanych wszyscy pojechali do szpitala na konsultację. Nic nie zagraża ich życiu i zdrowiu – dodawał.
Źródło info i foto: wp.pl

Potrącił busem 11-latkę na pasach i uciekł. 21-latek trafił do aresztu

21-letni kierowca busa potrącił na pasach jedno z dzieci, które zbierały słodycze w Halloween. Mężczyzna próbował udawać, że samochód został mu skradziony, okazało się, że był pod wpływem środków odurzających. Usłyszał już zarzuty i grozi mu do 12 lat więzienia.

W czwartek wieczorem kierowca busa wjechał w grupę dzieci na przejściu dla pieszych w Borównie (woj. dolnośląskim). Mężczyzna – jak mówią świadkowie – zatrzymał się i wysiadł z auta. Nie udzielił jednak pomocy dziecku, a uciekł do lasu i zniknął w okolicy miejscowych kamieniołomów.

Serwis juzwiesz24.pl opublikował film z monitoringu sklepu z częściami samochodowymi, który mieści się tuż obok miejsca, w którym doszło do potrącenia. Widać na nim, że czwórka dzieci w strojach halloweenowych chciała przejść przez ulicę. Dwoje z nich weszło na jezdnię, kiedy nadjechała rozpędzona ciężarówka. Dzieci próbowały uciekać, jednak kierowca zaczął kierować się na przeciwległy pas i uderzył w 11-latkę.

Policja została niemal jednocześnie powiadomiona o wypadku oraz o rzekomej kradzieży samochodu na trasie pomiędzy Czarnym Borem a Borównem. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od mieszkańca Kamiennej Góry, ale byli przekonani, że to zgłaszający 21-latek siedział za kierownicą busa. Uprzedzano go o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, jednak mężczyzna upierał się przy swojej wersji. Przyznał się dopiero, gdy uszkodzony samochód znaleziono na wjeździe do Kamiennej Góry.

W mieszkaniu znaleziono narkotyki

– 21-latek był trzeźwy, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że był pod wpływem narkotyków – powiedziała nadkom. Magdalena Korościk z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu w rozmowie z „Dziennikiem Wałbrzych”. W samochodzie narkotyków nie ujawniono, natomiast przy przeszukaniu mieszkania w lodówce ujawniono zawiniątko z białym proszkiem. Trwają badania proszku oraz krwi zatrzymanego.

Kierowca usłyszał zarzuty spowodowania wypadku drogowego, ucieczki z miejsca wypadku oraz kierowania pojazdem pod wpływem środków odurzających. W piątek wieczorem sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 21-latka trzymiesięcznego aresztu. Grozi mu do 12 lat więzienia – podaje Polsat News.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poznań: Zamaskowany mężczyzna jeździ po mieście i zaczepia dzieci

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 22.03.2015. n/z: policjanci kontroluja predkosc

9Rodzice z Poznania alarmują o tajemniczym mężczyźnie, który jeździ po mieście i zaprasza dzieci do swojego samochodu, proponując podwiezienie do domu. Otrzymanie zgłoszenia w tej sprawie potwierdza policja. Na ulicach Poznania dzieci – zgodnie z relacjami zaniepokojonych rodziców – zaczepia dorosły mężczyzna z chustą na twarzy, który jeżdżąc samochodem, proponuje maluchom wracającym ze szkoły podwiezienie ich do domu.

„Mojemu 10-letniemu synowi zostało zaproponowane wejście do auta obcego mężczyzny z chustką na twarzy. Mężczyzna był wysokim brunetem, jeżdżącym czarnym sedanem. Więcej informacji dziecko nie zapamiętało” – relacjonuje matka chłopca, która o sprawie poinformowała rodziców za pośrednictwem profilu Warszawskie Poznań na Facebooku. „Niech rodzice porozmawiają na ten temat z dziećmi. Choćby i tysięczny raz” – dodaje kobieta.

Sprawą zajmuje się już poznańska policja i sprawdza okoliczny monitoring. Z kolei mieszkańcy miasta rozwieszają na ulicach ostrzeżenia dla rodziców.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila

Towarzystwo Chrystusowe, które nie chce wypłacić miliona złotych zadośćuczynienia ofierze księdza pedofila, złożyło kasację do Sądu Najwyższego. Ten będzie ją rozpatrywać w kontrowersyjnym składzie, w którym znaleźli się profesor KUL, były radca reprezentujący Kościół przeciw ofierze pedofilii oraz sędzia, która niedawno orzekała na rzecz parafii.

Jako nastolatka Katarzyna została wysłana przesz rodziców do internatu. Tam przez wiele miesięcy była gwałcona, bita, więziona i odurzana przez Romana B. Zakonnik został skazany na 4 lata pozbawienia wolności oraz otrzymał czteroletni zakaz wykonywania zawodów związanych z uczeniem dzieci.

Sądy I i II instancji uznały, że za czyny duchownych, jeśli były związane z pełnioną przez nich funkcją, odpowiada Kościół. Wówczas kobiecie przyznano milion złotych zadośćuczynienia od Zakonu Chrystusowców. Właśnie dlatego wniesiono kasację. Dla Kościoła sprawa jest priorytetowa, ponieważ po raz pierwszy odpowiedzialnością obciążono cały Kościół, a nie konkretną osobę.

Kontrowersje wokół składu SN

Skład Sądu Najwyższego, który ma rozpatrzyć kasację ws. zadośćuczynienia, podała „Polityka”. Znalazły się w nim Joanna Misztal-Konecka, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która będzie sprawozdawcą, Beata Janiszewska, która kilka miesięcy temu orzekała w sprawie jednej z parafii oraz Marcin Krajewski, który pięć lat temu reprezentował diecezję koszalińsko-kołobrzeską i jedną z parafii w sprawie o zadośćuczynienie dla ofiary.

– Byłam i jestem załamana. To jest najgorszy z możliwych składów. Jak może w mojej sprawie sądzić sędzia, który bronił Kościoła i był przeciwko ofierze? Albo sędzia, który wydaje pozytywne wyroki na rzecz Kościoła? Mam podstawy, aby sądzić, że nie będą sprawiedliwi – powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską ofiara księdza. Kobieta zapowiedziała także, że jej prawnik złoży w sądzie wniosek o zmianę składu orzekającego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Oslo: Wjechał w tłum karetką. Dzieci wśród rannych

Nie wiadomo, co kierowało mężczyzną, który w norweskim Oslo zdecydował się na porwanie karetki pogotowia, po czym wjechanie nią w grupę osób. Wiadomo, że wśród rannych jest dwójka dzieci (7-miesięczne bliźniaki – na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo). Co więcej, świadkowie twierdzą, że w kierunku uciekającego ambulansu oddano 10 strzałów. Ostatecznie agresora udało się na szczęście zatrzymać, choć część miasta została zablokowana.

Jak poinformowała tamtejsza policja, uzbrojony mężczyzna przejął ambulans w dzielnicy Torshov. Po zdarzeniu uciekał on przed funkcjonariuszami, którym jednak udało się przejąć kontrolę nad skradzionym pojazdem. Policja potwierdziła, że musiała oddać w kierunku podejrzanego strzały, ale w ich wyniku nie odniósł on poważniejszych obrażeń. Zatrzymany miał na sobie zielone wojskowe spodnie, kamuflaż i coś, co wyglądało na kamizelkę kuloodporną.

Jak informują norweskie media, służby usiłują zapanować nad chaosem, który pojawił się wraz z pierwszymi sygnałami o incydencie. Trwa również obława, gdyż służby podejrzewają, że ambulansem mogły jechać dwie osoby. Znaczna część stolicy Norwegii została zablokowana przez policję.

W jednym z komunikatów policja napisała: – Poszukujemy kobiety: białej, o wzroście ok. 165 cm, z lekko kręconymi brązowymi włosami, ubranej w czarną kurtkę. Nie sprecyzowano jednak, czy ma ona być zamieszana w wypadek, czy też być jedną z ofiar.
Źródło info i foto: se.pl

24-latek aresztowany za bicie dzieci i grożenie im śmiercią

24-letni Dawid A. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące przez sąd w Jeleniej Górze. Śledczy postawili mu zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad dziećmi. Zawiadomienie w sprawie możliwego znęcania się nad rodziną przez 24-letniego mieszkańca Jeleniej Góry wpłynęło do Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze pod koniec września 2019 roku.

Niezwłocznie podjęte intensywne czynności procesowe przez prokuratora prowadzącego śledztwo, w tym osobiste przesłuchanie licznych świadków, którzy mieli styczność z poszkodowanymi dziećmi, potwierdziło informacje ze zgłoszenia – mówi Tomasz Czułowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Według ustaleń śledczych, Dawid A. znęcał się fizycznie i psychicznie nad dwójką dzieci w wieku 7 i 6 lat od lutego 2017 roku. Zachowanie podejrzanego miało drastyczny charakter – dodaje Czułowski.

Jak podaje prokuratura, Dawid A. bił dzieci rękoma i pasem, a także groził im śmiercią. Ponadto używał wobec nich wulgaryzmów i groził zabiciem ich psa. Stosował też kary polegające m.in. na zmuszaniu do długotrwałego przebywania w pozycji stojącej.

Mężczyźnie grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Dawid A. został wcześniej skazany za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu pomimo zakazu prowadzenia pojazdów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy Jork: 40-letnia kobieta zamordowana przy dwójce dzieci

40-letnia kobieta została znaleziona martwa w mieszkaniu na Bronksie z roztrzaskaną głową i potłuczeniami na ciele. Rany zostały zadane ciężkim, ostrym narzędziem. Tuż obok niej znajdowały się małe dzieci – na szczęście żywe – które mogły być świadkami horroru, który rozegrał się w domu.

Policja otrzymała zgłoszenie o niepokojących odgłosach dochodzących z mieszkania na parterze w budynku przy East 187th Street i Bathgate Avenue w Belmont na Bronksie. Kiedy przybyli na miejsce, zastali w mieszkaniu Luz Perez. Kobieta, która miała bardzo rozległe rany głowy i ślady pobicia na ciele, już nie żyła. Zgon na miejscu potwierdzili ratownicy. Obok kobiety policjanci zastali dwójkę płaczących dzieci: 5-letniego chłopca i 2-letnią dziewczynkę. Funkcjonariusze prowadzą śledztwo, próbując ustalić, kto stoi za zbrodnią.
Źródło info i foto: se.pl

Lagos: Policja uwolniła 19 kobiet. Kobiety są porywane i siłą zapładniane. Ich dzieci miały trafić na sprzedaż

Policja w Lagos – największym mieście Nigerii – uwolniła 19 kobiet i dziewcząt, które w większości zostały porwane i zapładniane wbrew własnej woli. Ich dzieci miały trafić na sprzedaż. Kobiety w wieku od 15 do 28 lat pochodziły ze wschodnich i południowych stanów Nigerii. Były kuszone obietnicą pracy – poinformowała policja. Funkcjonariusze znaleźli także czworo niemowląt.

„Fabryki dzieci”

Najwięcej tak zwanych „fabryk dzieci” jest na wschodzie kraju. – Młode kobiety były w większości przypadków porwane przez podejrzanych po to, by zaszły w ciążę i oddały swoje dzieci potencjalnym kupcom. Mydlono im oczy, obiecując zatrudnienie jako pomoc domowa w Lagos – wyjaśnił rzecznik miejscowej policji. Jak dodał, za chłopca można dostać 500 tysięcy naira (ok 5,5 tysiąca złotych), za dziewczynkę prawie połowę mniej. Kobiety uwolniono 19 września, ale policja utrzymywała ten fakt w tajemnicy, by nie utrudniać ścigania sprawców. W związku ze sprawą aresztowano dwie kobiety – 40-latkę i 54-latkę. Poszukiwania trzeciej trwają.

„Poród trwał całe trzy dni, a ja nie mogłam urodzić”

Jedna z uwolnionych kobiet powiedziała policji, że została zapłodniona przez swojego chłopaka, a o pracy w Lagos zapewniała ją ciocia.

– Jakaś kobieta mnie zbadała i włożyła lek w moje miejsce intymne. Nagle zaczęłam rodzić, byłam w siódmym miesiącu ciąży. Poród trwał całe trzy dni, a ja nie mogłam urodzić. W końcu policja przyszła nas aresztować, bo rodzimy i sprzedajemy dzieci – relacjonowała. Dodała, że jej dziecko przyszło na świat bardzo słabe i niedługo później zmarło.
Źródło info i foto: tvn24.pl

„Dzieci Państwa Islamskiego” zagrażają bezpieczeństwu Europy?

Rozmowa z Hoszyarem Siwailim, szefem Biura Zagranicznego Partii Demokratycznej Kurdystanu (rządzącej w Regionie Kurdystanu w Iraku).

„Państwa, które nie chcą zabrać swoich obywateli nie powinny krytykować Iraku za wykonywanie na nich kary śmierci”

Witold Repetowicz: Jaka jest obecna kondycja Państwa Islamskiego w Iraku?

Hoszyar Siwaili: Państwo Islamskie zostało pokonane militarnie ale wciąż zachowało zdolność do zdobywania poparcia dla swoich działań i ideologii. Organizacja ta dokonała przegrupowania swoich sił i przyjęła nową strategię oraz taktykę, przechodząc do działań partyzanckich i korzystając z próżni bezpieczeństwa spowodowanej sporem między Kurdystanem a władzami federalnymi Iraku o niektóre tereny. Chodzi w szczególności o miejsca, z których kurdyjskie wojsko, Peszmerga, musiało się wycofać jesienią 2017 r. Siły Państwa Islamskiego tam wróciły. Naszym zdaniem wprowadzenie wspólnych patroli Peszmergi i sił federalnych Iraku poprawiłoby sytuację i pozwoliłoby wielu uchodźcom wrócić do domu.

Jak wielu członków Państwa Islamskiego trafiło do więzień w Regionie Kurdystanu w Iraku i jak z nimi postępujecie?

W Kurdystanie nie ma wielu takich więźniów, wszyscy są raczej w irackich obozach. Jeżeli jacyś są w naszych więzieniach to naszym celem jest przekazanie ich pod jurysdykcję władz federalnych Iraku.

Ale Kurdowie też byli przecież w szeregach Państwa Islamskiego?

Tak ale nie było ich wielu i albo wciąż są na wolności albo zginęli. Nie znam przypadków by byli w kurdyjskich więzieniach.

A co Irak powinien robić ze schwytanymi członkami Państwa Islamskiego, zwłaszcza tymi, którzy oskarżeni są o potworne zbrodnie? Wielu z nich skazywanych jest na śmierć przez irackie sądy co spotyka się z międzynarodową krytyką. Czy uważa Pan, że istnieje jakaś alternatywa dla surowych kar?

W Iraku są sądy, które prowadzą postępowania karne przeciwko terrorystom Państwa Islamskiego, w tym również zagranicznym bojownikom, tzw. foreign fighters. Np. niedawno skazano na śmierć grupę Francuzów. Nie ma żadnej alternatywy dla takiego rozwiązania bo musi być wymierzona sprawiedliwość. To obowiązek zarówno wobec ofiar jak i sprawców tych okropnych zbrodni. Jedynym możliwym rozwiązaniem są uczciwe procesy karne.

A czy oskarżeni mają zapewniony uczciwy proces w Iraku?

Nie wiem, nie jestem specjalistą w tej sprawie, ale alternatywą jest jedynie międzynarodowy trybunał powołany na wzór tego, który sądził zbrodnie popełnione w Rwandzie czy b. Jugosławii. Póki co ani ONZ ani społeczność międzynarodowa nie wykazały żadnej woli by pójść w tym kierunku.

Jak Pan ocenia podejście niektórych krajów, których obywatele, byli członkowie Państwa Islamskiego, znajdują się w rękach Iraku lub Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) ale te kraje nie chcą ich wziąć z powrotem, a jednocześnie krytykują sposób postępowania wobec więźniów przez Irak czy SDF?

To nie jest uczciwe i to delikatnie mówiąc. Ci ludzie są obywatelami tych krajów i one ponoszą za nich odpowiedzialność. Powinny wziąć swoich obywateli z powrotem, a jeśli nie są do tego gotowe to przynajmniej nie powinny krytykować to jakie Irak podejmuje działania przeciwko tym osobom. Jeśli te osoby mają pozostać w Iraku to muszą stanąć przed sądem i postępowanie musi się toczyć według irackiego prawa.

„Nie ma żadnego planu co zrobić z członkami Państwa Islamskiego pozostającymi w rękach SDF w Syrii, społeczność międzynarodowa ponosi za to odpowiedzialność”

Czy to prawda, że Irak zadeklarował, że weźmie również więźniów przetrzymywanych przez SDF ale zażądał za to pieniędzy od społeczności międzynarodowej ?

Takie informacje były rozsiewane w mediach społecznościowych ale nic mi nie wiadomo by Irak rzeczywiście skierował do SDF propozycję przejęcia zagranicznych bojowników. Prowadzone są natomiast negocjacje miedzy władzami Iraku a SDF dotyczące przejęcia ok. 30 tys. obywateli irackich, b. członków Państwa Islamskiego, przetrzymywanych przez SDF w różnych obozach w Syrii, głownie w al-Hol. Najprawdopodobniej będą oni repatriowani do Iraku. Ale tylko Irakijczycy, o foreign fighters nie ma mowy bo za nich odpowiedzialne są te kraje, których są oni obywatelami.

Ale te kraje nie chcą ich brać z obawy o bezpieczeństwo, co Pan na to?

Nie wszystkie, według naszych danych wzięto już 450 osób, przede wszystkim dzieci. Na przykład Rosja zabrała do siebie około 34 dzieci. Natomiast nikt nie chce raczej brać tych, którzy walczyli w szeregach Państwa Islamskiego. Dlatego są tylko dwie opcje: albo zabranie ich albo sądzenie na miejscu. Tylko w Iraku jest to łatwiejsze bo jest to suwerenny kraj i ma swój wymiar sprawiedliwości, który może też sądzić foreign fighters. Znacznie trudniejsze jest to w Syrii, zwłaszcza w Syrii Północno-Wschodniej, czyli na terenach kontrolowanych przez SDF, bo formalnie nie jest to państwo i władze tego terytorium nie cieszą się uznaniem międzynarodowym, wiec prowadzenie jakichkolwiek postępowań, nawet wobec terrorystów pochodzących z tych terenów, nie mówiąc już o foreign fighters, jest bardzo problematyczne.

To co powinno się stać z tymi, którzy są w rękach SDF?

To jest wielkie pytanie i nikt nie zna na nie odpowiedzi. To jest odpowiedzialność wszystkich tylko, że nikt nie chce jej ponosić. SDF zostało z tym problemem bez niezbędnego wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej i musi sobie z nim radzić. Dotyczy to zwłaszcza obozu w al-Hol, gdzie przebywa ok. 70 tys. osób. SDF zaproponowało stworzenie międzynarodowego trybunału karnego w celu osądzenia tych więźniów ale nie spotkało się to z żadną poważną reakcją społeczności międzynarodowej. Tymczasem w obozach panują straszne warunki, nawet w irackich, bo brakuje środków. Ale to nie SDF ponosi za to odpowiedzialność tylko społeczność międzynarodowa. SDF nie ma ani środków finansowych, ani logistycznych, ani legalnych. Jak może prowadzić jakieś postępowania jak niektóre kraje nie uznają i krytykują nawet te procesy, które toczą się w Iraku, choć w przeciwieństwie do Syrii Północno-Wschodniej jest to suwerenne państwo.

„Zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są terroryści, więc nikt nie powinien się dziwić jeśli spotyka ich na niemieckich ulicach”

W Europie odzywają się też takie głosy, że SDF powinien rozwiązać ten problem po prostu zabijając wziętych do niewoli terrorystów, co Pan na to?

Nie, to jest absolutnie wykluczone. Zabijanie bez sądu absolutnie nie wchodzi w grę. Egzekucja może nastąpić tylko po procesie przeprowadzonym albo zgodnie z prawem międzynarodowym albo krajowym. Nie powinno się nawet wspominać o takiej opcji jak zabijanie bez sądu.

Pojawiły się doniesienia, że jazydzkie kobiety, które wyjechały np. do Niemiec, spotykają tu swoich prześladowców. Wielu terrorystów też wyjechało udając uchodźców i nie są oni skazywani bo sądy w Europie mają problemy z udowodnieniem im winy. Czy problemem jest współpraca między europejskim i irackim wymiarem sprawiedliwości?

Nie ma problemu jeśli chodzi o współpracę między federalnym wymiarem sprawiedliwości w Iraku a sądami w Kurdystanie, natomiast jeśli są jakieś problemy między sądami europejskimi i irackimi to na pewno nie z winy Iraku. Irackie sądy z całą pewnością są gotowe pomóc europejskiemu wymiarowi sprawiedliwości w każdy możliwy sposób o ile zostaną o to poproszone. Inną sprawą jest to, że zawsze były podejrzenia, że wśród uchodźców zmierzających do Europy są członkowie Państwa Islamskiego, więc nie ma się co dziwić, że teraz można ich spotkać na ulicach europejskich miast.
Źródło info i foto: TVP.info