Białystok: Prokuratura wyjaśni okoliczności śmierci 5-miesięcznego niemowlęcia

We wtorek rano policjanci otrzymali zgłoszenie o śmierci 5-miesięcznego niemowlęcia w jednym z mieszkań w Białymstoku. Sprawę bada prokuratura. O zdarzeniu policjanci zostali poinformowani we wtorek ok. 9:00 rano. W jednym z mieszkań na osiedlu Zielone Wzgórza w Białymstoku zmarło 5-miesięczne niemowlę. Funkcjonariusze zabezpieczyli materiał dowodowy. Na miejscu pracował także prokurator. Sprawa zostanie przekazana do prokuratury.

Policja nie udziela szczegółowych informacji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Czerwony Bór: Sprawa zabójstwa noworodka. Ciało dziecka znaleziono na wysypisku śmieci. Trwają poszukiwania matki

Nikomu nie postawiono dotąd zarzutów w śledztwie dotyczącym zabójstwa noworodka, którego zwłoki znaleziono na wysypisku śmieci w Czerwonym Borze (Podlaskie); nadal poszukiwania jest matka tego dziecka – poinformował w poniedziałek zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Łomży Rafał Kaczyński. W miniony piątek policja zatrzymała w związku z tym śledztwem dwie osoby; potwierdził to rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa. Nie chciał jednak mówić o szczegółach.

– Osoby te zostały przesłuchane w charakterze świadków; nadal poszukiwana jest matka dziecka – powiedział prok. Kaczyński. Zaznaczył, że śledztwo prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie (czy osobom), czyli dotąd nikomu nie postawiono zarzutów.

Zwłoki noworodka – chłopca – znalazł 8 maja pracownik Zakładu Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów w Czerwonym Borze. Pierwsze czynności na miejscu prowadzone były pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zambrowie, ostatecznie śledztwo przejęła łomżyńska prokuratura okręgowa. Dotyczy ono zbrodni zabójstwa.

Taką kwalifikację prawną potwierdziły też badania przeprowadzone w Zakładzie Medycyny Sądowej w Białymstoku. Biegli wskazali, że przyczyną śmierci dziecka był uraz wielomiejscowy. Aby ustalić szczegóły, potrzebne będą jednak wyniki badań histopatologicznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja w Rybniku zatrzymała kobietę, która wyrzuciła przez okno swoje 11-miesięczne dziecko

Policja w Rybniku zatrzymała matkę 11-miesięcznego dziecka. Kobieta wyrzuciła chłopca z okna mieszkania na pierwszym piętrze. Dziecko przeżyło.

– Jestem w szoku. To taka porządna rodzina – powiedział w rozmowie z portalem nowiny.pl rybnicki radny Henryk Cebula. Samorządowiec mieszka niedaleko miejsca, w którym wydarzyła się tragedia.

W niedzielę po godz. 8 matka wyrzuciła 11-miesięczne dziecko z okna mieszkania na pierwszym piętrze. – Kiedy to się stało, byłem z rodziną na mszy w kościele. Słyszeliśmy tylko sygnały służb ratunkowych. Nie spodziewaliśmy się, że rozegrał tu się taki dramat. To normalna rodzina, nie słyszałem tu nigdy awantur – dodał Cebula.

Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. – Stan chłopczyka lekarze określają jako stabilny – stwierdziła w rozmowie z portalem rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Rybniku Bogusława Kobeszko. 34-letnia matka została zatrzymana. Ustalono, że była trzeźwa. – Na miejscu pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora. Ustalamy okoliczności zdarzenia – poinformowała Kobeszko.
Źródło info i foto: wp.pl

Zwłoki noworodka na wysypisku. Trwają poszukiwania matki

Prokuratura Okręgowa w Łomży (Podlaskie) wyjaśnia okoliczności śmierci noworodka, którego zwłoki znaleziono na wysypisku odpadów w Czerwonym Borze. Przyjmuje, że doszło do zabójstwa; obecne szczegóły postępowania objęte są tajemnicą. Wiadomo jedynie, że zwłoki noworodka znalazł w miniony piątek po południu pracownik Zakładu Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów w Czerwonym Borze. Pierwsze czynności na miejscu prowadzone były pod nadzorem prokuratury w Zambrowie. Jak powiedział w sobotę zastępca szefa Prokuratury Okręgowej w Łomży Rafał Kaczyński, śledztwo będzie prowadzone w prokuraturze okręgowej.

– Trwają intensywne czynności procesowe zmierzające do wyjaśnienia okoliczności tego tragicznego zdarzenia – dodał. Chodzi m.in. o ustalenie matki dziecka.

Dla dobra postępowania nie są udzielane żadne szczegółowe informacje; nie ma jeszcze wyników sekcji zwłok. – Przyjęty obecnie kierunek śledztwa dotyczy art. 148 Kodeksu karnego, czyli zbrodni zabójstwa – dodał prok. Kaczyński.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łódź: Półtoraroczne dziecko mogło zażyć dopalacze matki. 38-latka w rękach policji

Półtoraroczne dziecko w Łodzi poważnie się zatruło. Jak mówi jego matka, dziecko mogło połknąć resztki dopalacza. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia. We wtorek półtoraroczne dziecko w ciężki stanie zostało zabrane do szpitala z mieszkania przy ulicy Dowborczyków w Łodzi. Policjanci pojechali sprawdzić, co dokładniej się stało.

38-letnia matka dziecka przyznała się, że kilka godzin wcześniej zażyła środek odurzający, po którym straciła świadomość. Gdy się ocknęła, dziecko – według niej – zachowywało się normalnie. Dopiero później zauważyła niepokojące objawy. Podejrzewała, że mogło ono połknąć resztki dopalacza. Skontaktowała się z krewnymi, którzy powiadomili pogotowie.

Wezwana na miejsce załoga pogotowia ratunkowego zdecydowała o niezwłocznym przewiezieniu dziecka do szpitala.

Policjanci na miejscu przeprowadzili oględziny pomieszczeń, rozpytali sąsiadów, krewnych kobiety, zabezpieczyli dwie tzw. dulafki (drewnianie fifki – PAP) ze śladami środków psychotropowych. 38-latka została zatrzymana – poinformował Marcin Fiedukowicz z łódzkiej policji.

Kobieta może usłyszeć zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi za to kara do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe ustalenia po śmierci półtorarocznej dziewczynki, która wypadła z okna na 11. piętrze

Śmierć półtorarocznej dziewczynki, która w sobotę wypadła z okna na 11. piętrze jednego z budynków w Łodzi, to najprawdopodobniej nieszczęśliwy wypadek. Wskazują na to dotychczasowe ustalenia prokuratury. – Sytuacja z punktu widzenia karno-prawnego jest bardzo trudna – mówi rzecznik łódzkiej prokuratury.

Półtoraroczna dziewczynka w sobotę po południu wypadła z okna mieszkania na 11. piętrze bloku w dzielnicy Łódź Górna. Dziecko zginęło na miejscu. Wiadomo, że w mieszkaniu był 31-letni ojciec oraz 4 i 5- letni bracia dziewczynki. Dzieci bawiły się w dużym pokoju; ojciec tłumaczył, że dosłownie na chwilę stracił je z oczu.

31-latek był trzeźwy. Matka dzieci była w tym czasie w pracy.

„Nie podjęliśmy jeszcze decyzji co do tego, czy w tej sprawie postawione zostaną zarzuty. Sytuacja z punktu widzenia karno-prawnego jest bardzo trudna” – powiedział Polskiej Agencji Prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Jest jeszcze za wcześnie na ostateczne wnioski. – „Oscylujemy pomiędzy nieszczęśliwym wypadkiem a nieumyślnością” – dodał Kopania.

„Dzieci były w dużym pokoju, bawiły się i oglądały telewizję. Z relacji ojca wynika, że tylko na chwilę wyszedł do kuchni. Ustaliliśmy, że w pokojach dziecięcych były zamontowane dodatkowe zabezpieczenia– zameczki przy klamkach, w salonie takich zabezpieczeń nie było” – przekazał łódzki prokurator. Jak mówił, z oględzin wynika, że w pobliżu okna stał fotel. – „Okno faktycznie było otwarte. Musimy ustalić, kiedy i kto mógł otworzyć okno” – relacjonował Kopania. Dla postępowania kluczowe będą oględziny śladów na parapecie i oknie.

Ojciec i matka dziewczynki, która zginęła, są pod opieką psychologów. Jak przekazał prokurator, ich stan psychiczny jest zły.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bielsko-Biała: 6-latka weszła na dach 3-piętrowego budynku. Policja zatrzymała pijaną matkę

Pijana matka nie dopilnowała 6-letniej dziewczynki, która przez taras wyszła na dach 3-piętrowego budynku w centrum Bielska-Białej. Dziecko zauważyli sąsiedzi. Wezwali policję. Dziewczynka sama wróciła do mieszkania – podała we wtorek bielska policja.

Dziewczynka wyszła na dach w poniedziałek po południu. „Na miejsce natychmiast po wezwaniu pojechali policjanci i strażacy z wozem wyposażonym w wysięgnik. Kiedy tam dojechali, dziecka nie było już na dachu” – poinformował rzecznik bielskich policjantów asp. szt. Roman Szybiak.

Policjanci ustalili, z którego mieszkania dziewczynka najprawdopodobniej wyszła na dach. Po dłuższej chwili drzwi otworzyła policjantom 36-latka pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało w jej organizmie ponad 2 promile alkoholu.

„Według ustaleń mundurowych, 6-letnia dziewczynka wyszła na dach przez taras za swoim psem, który tam uciekł, a następnie sama wróciła do mieszkania. Dziecko zostało przekazane pod opiekę członkom rodziny” – powiedział Roman Szybiak.

Śledczy sprawdzają, czy matka nie naraziła dziewczynki na bezpośrednie zagrożenie utraty życia lub zdrowia. „Jeśli zarzuty potwierdzą się, będzie jej groziła kara nawet do 3 lat więzienia. O sprawie zostanie także powiadomiony sąd rodzinny w celu sprawdzenia, czy 36-latka właściwie opiekuje się córką” – dodał rzecznik bielskiej policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Elbląg: Ruszył proces Dawida S. 29-latek oskarżony jest o usiłowanie zabójstwa trzymiesięcznego syna

Ruszył proces 29-letniego Dawida S., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa syna. Kiedy trzymiesięczny chłopiec trafił do szpitala, miał tak dużo złamań, że – jak mówili lekarze – nie miał już nawet siły płakać. – Sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem – przekazała Iwona Piotrowska z elbląskiej prokuratury. Mężczyzna oskarżony został także między innymi o znęcanie się nad matką dziecka i ich psem.

Proces ruszył po godzinie 9 przed Sądem Okręgowym w Elblągu. Wyłączona została jawność.

– Ojcu dziecka zarzucono popełnienie przestępstwa usiłowania pozbawienia życia dziecka poprzez wielokrotne używanie wobec niego przemocy fizycznej, skutkującej licznymi różnoczasowymi złamaniami kończyn, żuchwy, żeber, stłuczeniem okolicy nerki, czym naraził dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – mówiła w grudniu 2019 roku Iwona Piotrowska z Prokuratury Okręgowej w Elblągu. – Działał ze szczególnym okrucieństwem z uwagi na wiek pokrzywdzonego i wynikającą z tego jego nieporadność, doznawany ból i cierpienie – dodała.

To jednak nie wszystkie zarzuty, jakie usłyszał 29-latek.

– Oskarżonemu zarzucono również popełnienie przestępstwa znęcania się nad matką dziecka, znęcanie się nad posiadanym psem oraz popełnienie przestępstwa udzielania innej osobie substancji psychotropowych w postaci amfetaminy – dodała Piotrowska.

Łącznie usłyszał więc cztery zarzuty, z czego za najcięższy, jakim jest „usiłowanie zabójstwa człowieka ze szczególnym okrucieństwem” grozi mu dożywocie.

Dawid S. nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Sąd w Bydgoszczy aresztował 28-letniego Radosława S. za znęcanie się nad 8-miesięcznym dzieckiem

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 28-letniego Radosława S., który wraz ze swoją konkubiną jest podejrzewany o znęcanie się nad jej dziećmi. W piątek 8-miesięczny syn kobiety trafił do szpitala z obrzękami i złamaniami ręki oraz nogi. Matka tłumaczyła wówczas, że dziecko doznało urazów kończyn, bo „wypadło z łóżeczka”.

Sąd Rejonowy w Nakle nad Notecią aresztował na trzy miesiące Radosława S., który jest podejrzewany o znęcanie się nad dziećmi konkubiny – podaje RMF FM. Zdaniem śledczych mężczyzna wraz z matką dzieci znęcał się nad 4-latką i jej 8-miesięcznym bratem. Młodsze dziecko trafiło do szpitala w zeszły piątek, po tym, jak interwencję w domu pary przeprowadzili pracownicy miejscowego MOPS-u. Dziecko zostało przetransportowane karetką do szpitala w Bydgoszczy. Miało złamania prawej nogi i lewej ręki, a także skręcenia stawów i liczne obrzęki.

Bydgoszcz. Jest areszt dla 28-latka podejrzewanego o znęcanie się nad dziećmi

Mężczyźnie postawiono zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad chłopcem i dziewczynką. – Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych mu czynów – powiedziała w rozmowie z RMF FM rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, Agnieszka Adamska-Okońska.

W sobotę 25-letnia matka dzieci została zatrzymana przez policję podczas odwiedzin w szpitalu, aresztowano ją w niedzielę. Tłumaczyła śledczym, że młodsze dziecko doznało urazów kończyn, bo „wypadło z łóżeczka”. Parze grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Malbork: Skatowane 4-tygodniowe dziecko walczy o życie w szpitalu. Rodzice zatrzymani

Miesięczne maleństwo w stanie ciężkim trafiło do malborskiego szpitala. Niemowlę z licznymi obrażeniami, w tym złamaniami kończyn, zostało przetransportowane z Malborka do gdańskiego szpitala Copernicus. Rodziców dziewczynki zatrzymała policja.

– Stan dziecka lekarze określają jako ciężki, zagrażający jego życiu – informuje Grażyna Wawryniuk z gdańskiej prokuratury. – Służby zawiadomił lekarz ze szpitala w Malborku, do którego trafiło niemowlę. Zauważył on na ciele dziewczynki obrażenia, które mogły być wynikiem pobicia, znalazł także ślady wcześniejszych urazów – dodaje rzecznik prokuratury.

Lekarze z Malborka uznali, że stan zdrowia 4-tygodniowego niemowlęcia jest tak poważny, że konieczny był transport dziewczynki do placówki w Gdańsku. Kruszynka walczy o życie na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku.

Maleństwo do malborskiego szpitala przywieźli rodzice – 20-letnia kobieta i jej o rok starszy partner. Prokuratura podjęła decyzję o zatrzymaniu obojga. Policjantom udało się znaleźć ich dopiero dziś (06.02) po godz.16. Trwają teraz czynności z ich udziałem. Prokuratura nie zdradza, w jakim kierunku prowadzone jest śledztwo, ani co grozi zatrzymanym.
Źródło info i foto: Fakt.pl