Tychy: Jest akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnie dziecko

Prokuratura Rejonowa w Tychach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko policjantowi, który miał zgwałcić 6-letnią koleżankę swojej córki. Jej matka milczała, bo mężczyzna groził, że zabije dziewczynkę.

Mężczyzna usłyszał zarzuty zgwałcenia 6-latki oraz dopuszczenia się wobec niej „innej czynności seksualnej” oraz doprowadzenia jej do takiej czynności. Kolejne zarzuty, które mu postawiono, dotyczą pokazywania jej pornografii i grożenia pozbawieniem życia lub zdrowia.

Policjant miał wykorzystywać 6-latkę, gdy przychodziła na noc do jego córki. Z ustaleń śledczych wynika, że groził jej śmiercią, jeśli powie komukolwiek o tym, co z nią robi. Matka dziewczynki dowiedziała się o wszystkim ale milczała, bojąc się, że mężczyzna spełni swoje groźby.

Gdy sprawa wyszła na jaw, 6-latkę przesłuchano w obecności biegłego psychologa. Ekspert uznał, że jej słowa są wiarygodne. Mężczyzna trafił do aresztu. Wcześniej pracował w jaworznickiej drogówce. Jest już bezrobotny.
Źródło info i foto: wp.pl

Marki: 26-letni mężczyzna skatował trzymiesięczne dziecko

Policja z podwarszawskich Marek zatrzymała 26-latka podejrzanego o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad swoim trzymiesięcznym dzieckiem – podaje Onet. Niemowlak z poważnymi ranami głowy i twarzy trafiło do szpitala. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Niemowlę z poważnymi ranami głowy i twarzy trafiło do szpitala. Według wstępnej diagnozy, obrażenia ciała mogły skutkować śmiercią dziecka.

– Ze wstępnych oględzin wynikało, że obrażenia twarzy i głowy dziecka mogły powstać w wyniku pobicia – powiedział Onetowi asp. sztab. Tomasz Sitek z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie. Dziecko było uderzone w głowę wielokrotnie.

Policjanci natychmiast udali się do mieszkania rodziców chłopca. W środku zastali 26-letniego ojca dziecka. Był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało blisko 1,7 promila alkoholu w jego organizmie. Mężczyzna został zatrzymany.

Niemowlę zostało wypisane ze szpitala. Jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Decyzją sądu dziecko trafiło do rodziny zastępczej.

26-latkowi grozi 25 lat więzienia, a nawet dożywocie

– Zebrane w sprawie materiały trafiły do prokuratury i sądu rodzinnego w Wołominie. Opinia biegłego sądowego oraz ustalenia, jakie przeprowadzili śledczy, pozwoliły na przedstawienie 26-letniemu ojcu chłopca zarzutów znęcania się fizycznego ze szczególnym okrucieństwem nad swoim dzieckiem oraz usiłowania jego zabójstwa – wyjaśnia asp. sztab. Tomasz Sitek.

Mężczyźnie grozi do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Ciało noworodka znalezione w sortowni śmieci. Jest akt oskarżenia dla 27-letniej matki

Gdańska prokuratura oskarżyła o zabójstwo 27-letnią kobietę. W kwietniu 2017 roku urodziła ona w domu dziecko i – zdaniem śledczych – nie udzieliła mu pomocy, doprowadzając do jego śmierci. Martwe niemowlę kobieta porzuciła na śmietniku, znaleziono je w sortowni odpadów.

O skierowaniu do Sądu Okręgowego w Gdańsku aktu oskarżenia przeciwko 27-latce poinformowała w środę Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Jak przypomniała, martwego noworodka znaleźli 20 kwietnia 2017 roku pracownicy sortowni odpadów będącej częścią Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku.

Już następnego dnia gdańska policja ustaliła personalia i zatrzymała matkę dziecka – 27-letnią mieszkankę Gdańska. Kobieta twierdziła, że nie zdawała sobie sprawy, iż jest w ciąży, a gdy w nocy z 14 na 15 kwietnia 2017 roku poczuła się źle, uznała, iż bóle, które odczuwała, związane były z zaparciem. Z zeznań kobiety wynikało, że dziecko urodziła w łazience, a noworodek nie oddychał i nie dawał oznak życia. 27-latka włożyła martwe dziecko do pudełka i porzuciła na śmietniku.

Po zmianie zarzutów kobiecie grozi dożywocie

Początkowo kobiecie postawiono zarzut dzieciobójstwa popełnionego podczas porodu, pod wpływem jego przebiegu. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Na wniosek prokuratury sąd aresztował kobietę. Wawryniuk poinformowała, że w toku śledztwa prokuratura zdecydowała o zmianie zarzutu postawionego kobiecie. Zarzucono jej popełnienie zabójstwa z zamiarem ewentualnym, za popełnienie którego to czynu grozi co najmniej osiem lat więzienia, a maksymalnie nawet dożywocie. Kobieta nie przyznała się do popełnienia przestępstwa i odmówiła złożenia wyjaśnień.

Dziecko miało szanse na przeżycie

Zmiana zarzutu związana była z treścią opinii wydanej przez biegłych, którzy badali martwe niemowlę. Jak poinformowała Wawryniuk, z opinii tej wynikało, że dziecko urodziło się w 8. miesiącu ciąży. Przyszło na świat żywe i samodzielnie oddychało, nie miało wad rozwojowych, które uniemożliwiałyby mu życie poza organizmem matki, urodziło się jednak w zamartwicy i wymagało natychmiastowej pomocy lekarskiej.

– Jej udzielenie z dużym prawdopodobieństwem dałoby szanse na przeżycie dziecka – poinformowała rzecznik. Wyjaśniła też, że z ustaleń śledztwa wynika, iż od początku akcji porodowej do urodzenia minęło około dwóch godzin.

– Według biegłych, był to wystarczający czas, by podejrzana mogła podjąć decyzję o wezwaniu pogotowia bądź innej pomocy – poinformowała Wawryniuk. Dodała, że 27-latka została poddana obserwacji sądowo–psychiatrycznej.

– Biegli nie stwierdzili u niej zaburzeń psychicznych związanych z przebiegiem porodu – wyjaśniła rzecznik.
)Źródło info i foto: tvn24.pl

Tragedia na sali zabaw. Ojciec otruł siebie i 4-letnie dziecko?

Nie żyje 4-letnie dziecko, które wczoraj straciło przytomność w sali zabaw na Bemowie w Warszawie. W tym samym miejscu zasłabł i potem zmarł ojciec chłopca. Zabrał dziecko do bawialni w ramach widzenia pod nadzorem kuratora. Już wczoraj na miejscu prokurator przesłuchał pracowników sali zabaw i innych świadków. Dokonano także oględzin bawialni, a potem także wstępnych oględzin zwłok w szpitalu, gdzie trafili ojciec i 4-letni syn. Kluczowe będą jednak wyniki sekcji zwłok.

Jak ustalił reporter RMF FM, decyzja o zleceniu sekcji zapadnie w ciągu kilkudziesięciu minut. Na razie prokuratura jeszcze czeka na przekazanie wszelkich materiałów od policji.

Udało się także oficjalnie potwierdzić, że ta wizyta w sali zabaw to było widzenie ojca z dzieckiem pod nadzorem kuratora.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ojciec odnalezionego 12-latka miał molestować seksualnie jedno z dzieci. Usłyszał zarzuty

W akcję poszukiwawczą 12-letniego Daniela z Podkarpacia zaangażowało się około tysiąca osób. Chłopiec odnalazł się w lesie z psem, który ogrzał go własnym ciałem. Ale w tej sprawie nie ma happy endu. Zniknięcie 12-latka było prawdopodobnie ucieczką z domu. Jego ojciec usłyszał zarzuty dot. m.in. molestowania seksualnego.

We wtorek około godziny 14:30 chłopiec wyszedł z domu, by odwiedzić babcię, która mieszka niedaleko jego miejsca zamieszkania. Bawił się w pobliżu jej domu. Około godziny 16 kobieta zauważyła zniknięcie dziecka. Chłopiec jest leczony neurologicznie i ma problemy z komunikowaniem się.

Poszukiwania dziecka trwały dwa dni. Zaangażowano w nie rodzinę, mieszkańców wsi, strażaków PSP w Brzozowie i okolicznych OSP, ratowników GOPR, członków Stowarzyszenia Cywilnych Zespołów Ratowniczych STORAT, funkcjonariuszy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu, funkcjonariuszy Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych KGP, Wydział Kryminalny KWP w Rzeszowie oraz członków Stowarzyszenia Quad Team Pogórze z Izdebek.

Chłopiec został odnaleziony w czwartek popołudniu.

„Doprowadzenie do innej czynności seksualnej”

Asp. Monika Bereń z policji w Brzozowie poinformowała, że w dniu zaginięcia chłopca, podczas rutynowej wizyty w domu 12-latka, policjanci zauważyli „pewnie okoliczności, które mogłyby wskazywać, że doszło do popełnienia przestępstwa”. – Wtedy doszło do zatrzymania ojca chłopca – dodała.

Ani policja, ani prokuratura nie ujawnia szczegółów. Wiadomo, że mężczyzna usłyszał zarzuty.

– Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie: po pierwsze, narażenie na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia, po drugie: doprowadzenia osoby małoletniej do innej czynności seksualnej – poinformowała Beata Piotrowicz z Prokuratury Okręgowej w Krośnie.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że 37-letni Krzysztof S. mógł dopuścić się molestowania jednego z dzieci. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.

Odnaleziony 12-latek jest najstarszy z dziesięciorga rodzeństwa. Dzieci odebrano rodzicom. Trafiły do placówki opiekuńczej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Ukrywała nagie dziecko w bagażniku, znalazł je mechanik. Ruszył proces 50-latki

– Odkryłem dziewczynkę na podłodze bagażnika, nagą, w ekskrementach, obok zepsutej kołyski – powiedział przed sądem mechanik, któremu 50-letnia Rosa-Maria Da Cruz powierzyła w 2013 r. samochód do naprawy. Francuzka, matka czworga dzieci, może trafić do więzienia na 20 lat, m.in. za pozbawienie dziewczynki opieki. Zarzutów nie usłyszał ojciec dziecka.

Francuzka została oskarżona o ukrycie istnienia dziecka, wychowywanie go w piwnicy domu oraz w bagażniku samochodu i pozbawienie opieki, przez co doprowadziła do jego niepełnosprawności.

„Odskoczyłem, zapach był odrażający”

Makabryczna historia wyszła na jaw w 2013 r., kiedy kobieta oddała samochód do naprawy w warsztacie w Terrasson-Lavilledieu w regionie Dordogne. Dziecko znalazł mechanik, który otworzył bagażnik.

– Po otwarciu bagażnika odskoczyłem, zapach był odrażający – zeznał mechanik Denis Latour.

Okazało się, że przyczyną były ekskrementy, w których leżało nagie dziecko. Dziewczynka była niedożywiona i miała poważne problemy rozwojowe. Inny z mechaników zeznał, że kiedy w warsztacie pojawiła się matka dziecka „paliła papierosa, wyglądała na rozluźnioną, spokojną”.

„Nie chodzi o dziecko, ale o »coś«”

50-letnia dziś Rosa-Maria Da Cruz (kobieta urodziła się w Portugalii) po poinformowaniu jej o znalezieniu dziecka miała powiedzieć śledczym, że „nie chodzi o dziecko, ale o »coś«”

Siedmioletnią obecnie dziewczynką otoczono specjalną opieką. Jej wady rozwojowe określane są jednak jako nieodwracalne. Dwaj bracia i siostra dziewczynki (w wieku od 9 do 15 lat) na pewien czas również trafiły do zakładu opieki, ale wróciły do rodziców.

Ojcu nie postawiono zarzutów

Kobieta stanęła w poniedziałek przed sądem w Tulle. Grozi jej do 20 lat więzienia.

Ojcu dziecka nie postawiono żadnych zarzutów.

Śledczy uważają, że kobieta ukryła przed nim i trójką dzieci zarówno ciążę, jak i poród.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

75-letni pedofil molestował 6-letnią córkę znajomych. Twierdzi, że dziecko go uwiodło

75-letni pedofil molestował córeczkę znajomych. Całą winą obarczył dziecko i uważa, że jest „dobrym chrześcijaninem”.

Pedofil molestował córkę znajomych

75-latek pochodzący z południowej Afryki – Cornelus Bezuidenhout – molestował 6-letnią córkę znajomych. Mężczyzna nie widzi swojej winy tłumacząc, że jest przykładnym chrześcijaninem, a dziecko świadomie go uwiodło. Należy podkreślić, iż Bezuidenhout również jest ojcem pięciorga dzieci. Fakt ten nie powstrzymał go jednak przed notorycznym molestowaniem córki nowych znajomych, którą się opiekował.

Okoliczności przestępstwa

Do zdarzenia doszło w Melbourne, w Australii, gdzie obecnie mieszka Cornelus. Mężczyzna zajmował się wówczas 6-letnią córeczką nowopoznanych znajomych. Podczas nieświadomości rodziców wielokrotnie molestował dziewczynkę po odebraniu z przedszkola, podczas wspólnych wycieczek do parku i zabaw lalkami. Sytuacja wyszła na jaw dopiero, gdy przerażone dziecko zaczęło błagać rodziców, by zabronili 75-latkowi zbliżać się do ich domu. Z początku próbowała wyjaśnić, iż opiekun „nie jest tak miły, jak się wydaje”. Dopiero później przyznała, że Cornelus Bezuidenhout dotykał ją w niewłaściwy sposób.

Pedofil nie widział swojej winy

75-latek z początku nie przyznawał się do winy. Dopiero z czasem potwierdził, że dopuścił się napaści seksualnej na dziecku w wieku poniżej 16 lat. Pedofil próbował przekonywać policjantów, że jest „dobry chrześcijaninem”, całe zdarzenie były zabawą, a dziewczynka „dobrze wiedziała, co robi”. Według informacji podanych przez „Daily Mail” mężczyzna został skazany na 22 miesiące więzienia. O warunkowe zwolnienie może się ubiegać po 10 miesiącach, jednak wcześniej (za ok 7 miesięcy) ma zostać deportowany do RPA. Żona Bezuidenhouta złożyła już papiery rozwodowe.
Źródło info i foto: wp.pl

Teksas: Sprzeczka na przyjęciu urodzinowym dziecka zakończona strzelaniną

Tragiczny finał przyjęcia urodzinowego rocznego dziecka w miejscowości Taft w południowym Teksasie. Początkowo błaha sprzeczka zakończyła się strzelaniną. Zginęły 4 osoby, 5 jest rannych. Jak relacjonuje policja, podczas przyjęcia urodzinowego rocznego dziecka na podwórku przed domem między grupą mężczyzn doszło do sprzeczki. W pewnym momencie awantura przerodziła się w strzelaninę. Zginęło 4 mężczyzn – 62-latek i jego trzech wnuków – w wieku od 20 do 25 lat.

W momencie strzelaniny dzieci uczestniczące w przyjęciu przebywały w domu. Żadnemu z nich nic się nie stało. Policja nie poinformowała, jaki był powód sprzeczki. W związku z tą sprawą zatrzymano 20-letniego mężczyznę – znajomego zastrzelonych mężczyzn.
Źródło info i foto: RMF24.pl

21-letni Grzegorz Sz. skazany za gwałt na dziecku

Wyrok 15 lat więzienia usłyszał 21-letni Grzegorz Sz. za uprowadzenie i zgwałcenie ośmiolatki oraz usiłowanie zgwałcenia dwóch innych małoletnich. Wyrok nie jest prawomocny – poinformował w piątek rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

Zgodnie z wyrokiem Sz. będzie mógł starać się o warunkowe zwolnienie nie wcześniej niż po dziesięciu latach. Oprócz tego ma zapłacić na rzecz pokrzywdzonej dziewczynki 100 tys. zł. Ma także zakaz zbliżania się i kontaktowania się z nią przez 15 lat oraz na 10 lat został pozbawiony praw publicznych – powiedział Maludy.

Dodał, że wyrok zapadł w czwartek przed Sądem Okręgowym w Gorzowie Wlkp. i był finałem głośnej sprawy z września 2017 r. Proces w tej sprawie z uwagi na dobro pokrzywdzonych był niejawny.

Do przestępstw, za których dokonanie sąd skazał 21-latka, doszło w sierpniu i we wrześniu ubiegłego roku. Prokuratura zarzuciła mu gwałt na ośmiolatce, którą uprowadził, kiedy wracała ze szkoły w Bierzwniku (woj. zachodniopomorskie). Został też oskarżony o usiłowanie zgwałcenia dwóch innych dziewczynek.

Mężczyzna został zatrzymany kilkanaście godzin po ostatnim z przestępstw – gwałcie na ośmiolatce – w swojej rodzinnej, niewielkiej wsi w gminie Drezdenko. Maludy zaznaczył, że w przypadku tak bulwersujących przestępstw ich sprawcy nie mogą liczyć na bezkarność, czego potwierdzeniem było szybkie zatrzymanie, a teraz skazanie Grzegorza Sz. na surową karę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Matka poszła po piwo. 4-letnie dziecko wypadło z balkonu

36-letnia Koreanka usłyszała zarzut narażenia na niebezpieczeństwo swojego dziecka. Według policji, kobieta miała zostawić 4-latka w domu i wyjść po piwo. Podczas jej nieobecności chłopczyk wypadł z balkonu. Do zdarzenia doszło w niedzielę około godz. 23 na warszawskim Wilanowie.

Kobieta usłyszała zarzuty narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, co zagrożone jest karą do 3 lat pozbawienia wolności – mówi Robert Koniuszy z mokotowskiej komendy. Matka przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia.

W niedzielę około godz. 23 na warszawskim Wilanowie młoda kobieta zauważyła błąkające się po osiedlu dziecko, które miało zadrapania na twarzy i było wystraszone. Chłopczyk nie mówił po polsku. Kobieta wezwała policjantów oraz ratowników medycznych. Ustalono, że dziecko wypadło z balkonu jednego z mieszkań. W lokalu funkcjonariusze zastali 36-letnią Koreankę, która poinformowała, że właśnie szuka synka, który chwilę wcześniej spał w pokoju – powiedział Koniuszy.

Kobieta powiedziała policjantom, że wyszła z mieszkania na chwilę, gdy 4-latek zasnął w swoim pokoju. Przyznała, że udała się do sklepu po piwo, a później usiadła przed blokiem, żeby je wypić. Najprawdopodobniej wtedy chłopczyk obudził się i w poszukiwaniu mamy wyszedł na balkon. Dziecko wychyliło się i wypadło z drugiego piętra na rosnące pod budynkiem krzaki. To uratowało go przed poważnymi obrażeniami – podkreśla policjant.

Badanie na trzeźwość wykazało, że matka chłopca miała ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Chłopiec został przewieziony do szpitala, natomiast kobieta noc spędziła w policyjnej celi. O sprawie został poinformowany sąd rodzinny – powiedział Robert Koniuszy.
Źródło info i foto: RMF24.pl