Lublin: Zwłoki dziecka w hostelu. Wszystko wskazuje na zabójstwo

Policjanci oraz prokuratura ustalają szczegółowe okoliczności śmierci 10-letniego dziecka, które odkryto w centrum Lublina. Trwają też poszukiwania rodziców dziecka.

W piątek około godziny 14 policjanci zostali powiadomieni o zwłokach dziecka znalezionych w hostelu przy ul. Orlej w Lublinie. Jak nas poinformowano, ciało 10-latka znajdowało się w jednym z pokoi. Leżało przykryte na łóżku. Przeprowadzone na miejscu oględziny wstępnie wykazały, że dziecko mogło stracić życie w wyniku czynu przestępczego. Najprawdopodobniej zostało uduszone. Szczegółowe okoliczności jego śmierci będą jednak dokładnie określone po przeprowadzeniu sekcji zwłok.

Na miejscu pracują policjanci. Technicy zabezpieczają wszystkie ślady, przesłuchiwane są również osoby, które przebywały w budynku. Czynności nadzorowane są przez prokuraturę. Trwają też poszukiwania rodziców dziecka.
Źródło info i foto: lublin112.pl

Nowe fakty ws. noworodka porzuconego w ogródkach działkowych

Był czwartek, 7 listopada. Mężczyzna idąc ogródkami działkowymi na warszawskim Targówku usłyszał płacz dziecka. Po chwili znalazł nagiego noworodka w plastikowej reklamówce. Na miejsce przyjechała policja i pogotowie ratunkowe. Dziewczynka na szczęście jeszcze żyła. Najprawdopodobniej urodziła się zaledwie kilka godzin wcześniej. Wyziębione niemowlę natychmiast trafiło do szpitala, to tu personel dał jej na imię Zofia. Jej historia wstrząsnęła mieszkańcami Warszawy. Jak potoczyły się losy małej dziewczynki?
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Policjanci odbili 8-latkę z rąk porywacza

Policjanci udostępnili nagranie z dramatycznej akcji, podczas której udało się im odbić z rąk porywacza ośmioletnią dziewczynkę. 51-letni mężczyzna porwał dziecko, które spacerowało z matką w miejscowości Forth Worth w Teksasie. Dziecko przetrzymywane było przez porywacza przez około osiem godzin.

Akcja ta miała miejsce siedem miesięcy temu, jednak dopiero teraz policja zdecydowała się udostępnić nagranie z odbicia ośmioletniej dziewczynki. Dziecko porwane zostało 14 maja podczas spaceru, na którym była z mamą. W pewnym momencie obok nich zatrzymał się samochód. Nieznajomy mężczyzna wysiadł z auta i zaciągnął dziewczynkę do pojazdu. Matka próbowała ratować córkę, ale napastnik skutecznie ją odpychał.

Stany Zjednoczone. Policja udostępniła nagranie z odbicia porwanej ośmiolatki

Porwanie zostało zarejestrowane przez kamerę miejskiego monitoringu. Policja zawiadomiona przez matkę natychmiast rozpoczęła poszukiwania. Wydano nawet stanowy alert oraz opublikowano zdjęcia 8-latki w mediach społecznościowych. Osiem godzin później udało się zlokalizować porywacza, który zatrzymał się w hotelu. W nocy policja wkroczyła do pokoju i odebrała uprowadzoną dziewczynkę.

Porywacz był wcześniej oskarżony o napaść na tle seksualnym. Poprzednia sprawa została jednak oddalona przez prokuraturę, która tłumaczyła, że ofiara przestała współpracować z organami ścigana. We wrześniu 51-latek został skazany na dożywocie za porwanie 8-latki. Jak podaje CNN w Teksasie jest to najwyższa kara za tego typu przestępstwo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dziecko zamknięte w pralce. Prokuratura domaga się wyższych wyroków

Prokuratura nie zgadza się z wysokością wyroku w głośnej sprawie zamknięcia dziecka w pralce i zapowiada apelację – donosi radomskie „Echo Dnia”. 5 listopada Sąd Rejonowy w Radomiu skazał dwóch młodych mężczyzn na kary półtora i jednego roku więzienia za umieszczenie dla zabawy w pralce niespełna dwuletniego dziecka i filmowanie całej sytuacji. Do zdarzenia doszło 13 maja ubiegłego roku.

Sąd uznał, że Tomasz K. i Adam B. znęcali się fizycznie i psychicznie nad Kacprem. Jak ustalono chłopiec zamknięty był w pralce przez dziewięć sekund. Nagrano telefonem komórkowym film. Mężczyźni naśmiewali się z pokrzywdzonego, a następnie włożyli mu papierosa do ust i wykonali zdjęcie.

Prokuratura domagała się wyższej kary wyższych kar: 2,6 roku więzienia dla Tomasza K. oraz 1,9 roku dla Adama B. – czytamy w „Echu Dnia”.

Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Radomiu podtrzymuje natomiast swoją opinię, że władzy rodzicielskiej nad dzieckiem powinna być pozbawiona matka, a malec powinien trafić do innej rodziny.

W listopadzie ubiegłego roku sąd postanowił ograniczyć Żanecie D. władzę rodzicielską nad Kacprem D. poprzez poddanie wykonania tej władzy stałemu nadzorowi kuratorskiemu kuratora sądowego. Tomasz K i Żaneta D. nadal są parą. W styczniu urodziło im się dziecko.
Źródło info i foto: interia.pl

Sąd we Francji skazał rodziców zagłodzonego dziecka na 17 lat więzienia

Sąd w Gueret w środkowej Francji skazał w piątek rodziców 22-miesięcznego Gabina – Edouarda Ruauda i Celine Vialette – na 17 lat więzienia. Para w 2013 roku zagłodziła chłopca na śmierć. Według prokuratury dziecko zmarło w „zapomnieniu” w wyniku skrajnego niedożywienia. Sąd uznał, że 40-letni Ruaud i 34-letnia Vialette „pozbawili opieki i jedzenia, a następnie doprowadzili do śmierci małoletniego”.

„To jest znacząca kara z uwagi na powagę faktów i wynikające z nich konsekwencje” – powiedziała przewodnicząca składu sędziowskiego w sądzie przysięgłych departamentu Creuse, Colette Lajoie.

W trakcie przesłuchań rodzice przyznali się do pewnych niedociągnięć, ale zakwestionowali zarzut o całkowitej odpowiedzialności za śmierć syna.

„25 kwietnia 2013 roku podczas swej ostatniej wizyty u lekarza Gabin ważył 8,55 kg, sześć tygodni później, gdy umierał, ważył jedynie 5,825 kg. Stracił 32 procent swojej wagi” – mówił prokurator. Przywołał na rozprawie ustalenia z sekcji zwłok dziecka: „Gabin zmarł z powodu niedożywienia i odwodnienia, co doprowadziło do wyniszczenia, można powiedzieć, że miał tylko skórę i kości”.

Obrona argumentowała, że rodzice pogubili się w obliczu trudności małżeńskich i finansowych. „Wszystko się kumuluje, wszystko się pogarsza, mamy tu do czynienia z niewydolnymi ludźmii” – tłumaczyła ich prawniczka Emilie Bonnin-Berard, powołując się na brak „kompetencji” rodzicielskich.
Źródło info i foto: interia.pl

Wrocław: Barbara J. przed sądem. Rzuciła dzieckiem o asfalt, potem kopnęła. Grozi jej dożywocie

Do wrocławskiego sądu trafił akt oskarżenia przeciwko Barbarze J., podejrzanej o usiłowanie zabójstwa jej miesięcznego dziecka. 34-letnia kobieta, będąc pod wpływem alkoholu, rzuciła dziecko na ulicę i je kopnęła. Niemowlaka odebrali jej przechodnie.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Justyna Pilarczyk poinformowała, że do zdarzenia doszło w lutym tego roku na jednej z ulic Wrocławia. Jak ustaliła prokuratura, kobieta, czekając na konkubenta, wyciągnęła dziecko z wózka, uniosła je w górę i rzuciła nim o asfalt. – Następnie podeszwą kozaka uderzała z impetem w jego główkę, wdeptując ją w podłoże. Kobieta uderzyła chłopca sześć razy, po czym spłoszona przez świadka zdarzenia, podniosła dziecko, przerzuciła przez ramię i oddaliła się – powiedziała prokurator.

Miała promil alkoholu

Kobietę zatrzymali przypadkowi przechodnie, którzy odebrali jej dziecko i wezwali policję i pogotowie. 34-latka została zatrzymana na miejscu zdarzenia. Po badaniu okazało się, że miała promil alkoholu w organizmie. Została przewieziona do Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym.

Jak przekazała prok. Pilarczyk, z opinii biegłych wynika, że obrażenia, których doznało dziecko, mogą w przyszłości skutkować „trwałym uszczerbkiem na zdrowiu w postaci zaburzeń neurologicznych stanowiących ciężkie kalectwo, ciężką chorobę nieuleczalną lub długotrwałą”. – Sam ciężki uszczerbek na zdrowiu może się realizować w odległym czasie pod postacią późnych powikłań urazu, takich jak zaburzenia rozwoju, zaburzenia neurologiczne, głuchota – wskazała prokurator.

Grozi jej dożywocie

Biegli potwierdzili też, że rozległy uraz czaszkowo-mózgowy z licznymi wieloodłamowymi złamaniami kości czaszki powstał z powodu rzucenia dzieckiem z wysokości około 1,5 metra na twarde podłoże, a następnie kilkukrotne kopanie po głowie i świadczy o wysokiej energii działającej na ciało niemowlęcia. „Charakter urazu, jakiego doznało dziecko i powstałe w jego wyniku obrażenia świadczą o tym, że doszło do narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” – tłumaczyła prokurator.

Prokuratura postawiła kobiecie zarzut usiłowania zabójstwa. Jak poinformowała prok. Pilarczyk, Barbara J. przyznała się do stawianych jej zarzutów, jednak podkreśliła, że nie chciała zabić syna. W lutym wrocławski sąd uwzględnił wniosek prokuratury i zadecydował o aresztowaniu Barbary J. Kobiecie grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Łomża: Gwałt na 15-miesięcznej dziewczynce. Krewny dziecka z zarzutami

Znęcanie się nad dziewczynką i doprowadzenie jej do poddania się „innej czynności seksualnej” zarzuciła w poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Łomży młodemu mężczyźnie zatrzymanemu w związku z obrażeniami u 15-miesięcznego dziecka, które m.in. z urazami głowy trafiło do szpitala.

W niedzielę policja poinformowała, że jeden z domowników został zatrzymany. Dodano, że „to nie rodzic”. W poniedziałek reporter Polsat News Przemysław Sławiński dowiedział się, że chodzi o 22-letniego o kuzyna matki dziecka.

Według dotychczasowych ustaleń, do znęcania się i wykorzystania seksualnego miało dojść w momencie, gdy rodzice dziewczynki byli w pracy. Dzieckiem opiekował się kuzyn matki. Kiedy rodzice przyjechali do mieszkania, zobaczyli, że dziecko ma obrażenia. Około północy, z soboty na niedzielę, przywieźli 15-miesięczną córkę do szpitala w Łomży.

„Uderzał dziewczynkę po całym ciele, przypalał papierosem”

Obrażenia były na tyle poważne, że trzeba było przewieźć dziecko do bardziej specjalistycznej placówki – Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Życiu dziewczynki nie zagraża niebezpieczeństwo.

22-latek w chwili zatrzymania miał być pod wpływem alkoholu. Do sądu będzie skierowany wniosek o areszt tymczasowy podejrzanego – podała prokuratura. Szczegółów wyjaśnień złożonych przez tego mężczyznę, m.in. tego, czy przyznał się do zarzutów, śledczy nie podają. Na razie nie wiadomo też, czy jeszcze w poniedziałek sąd zajmie się wnioskiem o areszt – ma na to 24 godz. od złożenia.

Podejrzanemu został przedstawiony zarzut tego, że 26 października 2019 roku w Łomży, działając ze szczególnym okrucieństwem, znęcał się fizycznie i psychicznie nad piętnastomiesięcznym dzieckiem w ten sposób, że – jak to opisano w komunikacie prokuratury – „uderzał dziewczynkę po całym ciele, przypalał żarem papierosa, a następnie doprowadził małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej, w wyniku czego pokrzywdzona doznała obrażeń ciała stanowiących naruszenie czynności narządu ciała na okres poniżej siedmiu dni”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem na 13-miesięcznej dziewczynce usłyszał wujek dziecka

Wujek 13-miesięcznej dziewczynki z Łomży usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem – dowiedział się Polsat News. Dziecko trafiło do białostockiego szpitala z obrażeniami głowy, kończyn i okolic intymnych. Dziecko przywieźli do szpitala rodzice.

– Policjanci podjęli działania, by wyjaśnić okoliczności, jak powstały te obrażenia. Cały czas pracujemy nad tą sprawą – powiedział funkcjonariusz zespołu prasowego białostockiej Komendy Wojewódzkiej Policji.

W niedzielę policja poinformowała, że jeden z domowników został zatrzymany. Dodano, że „to nie rodzic”. W poniedziałek Polsat News potwierdził, że to wujek dziecka. Mężczyzna usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem.

Usiłowanie zabójstwa; upadek z balkonu

To nie pierwszy przypadek, gdy w ostatnim czasie pod opiekę lekarzy trafia małe dziecko z rozległymi obrażeniami ciała.

W ubiegłym tygodniu łódzki sąd aresztował na trzy miesiące 26-latka podejrzanego o usiłowanie zabójstwa swojej 4-miesięcznej córki oraz znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem. Z kolei w sierpniu 11-miesięczna dziewczynka wypadła z balkonu wieżowca w Kielcach. Lekarzom nie udało się uratować jej życia. Ojciec, który miał się nią opiekować, był w tym czasie pijany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strażnik miejski zabił ciężarną żonę. Nowe informacje dotyczące zbrodni

– Padnięty po meczu. Żonka śpi już chyba od 19 więc czas na laptopa – napisał Piotr Sz. (35l.) na portalu społecznościowym po tym, jak z zimną krwią udusił swoją ciężarną żonę Izabelę (†33l.). Na jaw wychodzą kolejne makabryczne szczegóły zabójstwa, które wstrząsnęło całą Polską.

Policjanci ustalili, że kiedy Piotr Sz. zabrał się za wypisywanie wiadomości na Facebooku, Izabela i jej nienarodzona córeczka nie żyły już od godziny. Morderca pisząc, że żona śpi przygotowywał sobie alibi. Następnego dnia pisał, że nie wróciła od lekarza i prosił znajomych, by pomogli jej szukać. W międzyczasie wywiózł jej ciało do lasu.

Jego kłamstwa wyszły na jaw, gdy odnaleziono ciało Izabeli. Piotr i Izabela Sz. sprawiali wrażenie spokojnej rodziny. On pracował w straży miejskiej. Ona w opiece społecznej. – Piotrek chciał znaleźć pracę w policji, ale nie przeszedł testów psychologicznych – opowiadają jego przyjaciele. Sprawiał wrażenie towarzyskiego faceta. – Świetnie grał w piłkę nożną, jego drugą pasją byłą muzyka rockowa. Nawet z jakimś zespołem bielskim wydał płytę – opowiada jego znajomy.

Okazuje się jednak, że na obrazie szczęśliwego małżeństwa od dawna już pojawiały się rysy. – Miał romans z koleżanką w pracy. Iza o tym wiedziała. Podobno była to sprawa już zamknięta. Czy to zdrada doprowadziła do tragedii, a może śmierć ojca, którego Piotr pochował w czerwcu? – zastanawiają się znajomi pary. Od sierpnia – jak zeznała rodzina Izy – mąż zaczął się nad nią znęcać. W ciągu dwóch ostatnich miesięcy zamienił się w potwora.
Źródło info i foto: Fakt.pl

To on zgwałcił 3-letnią dziewczynkę

Ten koszmar wydarzył się w biały dzień, na podwórku pełnym bawiących dzieci. Jacek Ś. (54 l.) wypatrzył sobie Karolinkę, wziął na ręce i zwabił do swojego domu. Dziecko płakało, broniło się ale nie miało siły by walczyć z muskularnym recydywistą. Ma przecież tylko 3-latka. Pomoc nie przyszła na czas, bydlak zgwałcił maleństwo.

Dramat rozegrał się w jednej z małych wiosek pod Sztumem (woj. pomorskie). Karolinka z innymi dziećmi bawiła się niedaleko domu. Nagle pojawił się Jacek Ś. , zwabił czymś zaskoczoną dziewczynkę do domu. Posadził sobie na kolanach… Malutka próbowała się wyrwać, machała rączkami, nóżkami, płakała wniebogłosy, nie miała szans w starciu z bestią.

Niepowstrzymany bandyta zrobił to, co sobie zaplanował… – Zaalarmował mnie młodszy syn. Kiedy przybiegł z podwórka ze łzami w oczach wiedziałam, że stało się coś strasznego. On był świadkiem tych okropności… Usłyszał ujadanie psa, który musiał pójść za nimi. Psiak pilnował naszej córeczki. Mąż był w pracy, sama więc poszłam po moje dzieciątko… – nie kryje łez mama dziewczynki.

– Lepiej żeby on tu nie wrócił. Nie ma dla niego miejsca! – dodaje tata Karolinki.

Kiedy przyjechało pogotowie i policja zwyrodnialec miał 2 promile alkoholu. 54-latek nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

– Najpoważniejszy zarzut dotyczy zgwałcenia osoby małoletniej i spowodowanie u niej obrażeń ciała trwających powyżej 7 dniu. Pozostałe zarzuty dotyczą naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia policjantów – mówi Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Grozi mu 15 lat więzienia. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt dla podejrzanego.

Mieszkańcy wsi już się boją jego zemsty po powrocie z celi. – Jak wyjdzie, to my wszyscy tu będziemy fruwać. On jest nieobliczalny. Każdy w naszej wiosce miał z nim do czynienia. Wali nam w drzwi, widziałam, jak skakał po samochodach. Jednej sąsiadce to nawet, za przeproszeniem, zrobił kupę na auto. Ludzie przed nim zamykali się w domach. Tragedia wisiała w powietrzu – mówi nam jedna z mieszkanek wsi.

Sąsiedzi nazywają go „Jaca”. Cała wieś przed nim drży. To recydywista z pokaźną kartoteką, karany za kradzieże i bijatyki. Tym razem zrobił coś, czego mu nikt we wsi nie daruje do końca życia!
Źródło info i foto: Fakt.pl