Posts Tagged “dziecko”

​8-letni chłopiec znaleziony w walizce w pociągu relacji Kijów-Przemyśl na przejściu granicznym w Medyce. Chłopiec nie miał wymaganych dokumentów. 50-letnia matka i dziecko zostali cofnięci na Ukrainę.

Walizka nie znajdowała się w luku bagażowym, ale obok jednej z kobiet, która jechała pociągiem. 50-letnia Ukrainka zachowywała się bardzo nerwowo – nie chciała otworzyć walizki, kiedy funkcjonariusze ją o to poprosili, a jedynie lekko ją uchyliła. Na wierzchu były ubrania, ale po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że w środku znajduje się 8-letni chłopiec.

Jak powiedziała RMF FM Edyta Chabowska z Izby Celno-Skarbowej w Rzeszowie, kobieta już kilka dni wcześniej próbowała wjechać do Polski, ale uzyskała odmowę wjazdu, ponieważ dziecko nie miało wymaganych dokumentów, czyli paszportu biometrycznego. Matka i dziecko zostali cofnięci na Ukrainę.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Dr. Judith Brill jest oskarżana o zaaplikowanie umierającemu 8-latkowi zbyt dużej dawki leków przeciwbólowych. amerykańska anestezjolog miała to zrobić w celu przyspieszenia jego śmierć. Dziecko odłączono od aparatury podtrzymującej życie. Organy chłopca były przeznaczone do przeszczepów. Wyjątkowo duże ilości środków przeciwbólowych wykryto podczas sekcji zwłok dziecka. Koroner zawiadomił policję o swoich podejrzeniach, że anestezjolog użył środka przeciwbólowego, aby przyspieszyć śmierć ciężko chorego chłopca. W ten sposób miałby zwiększyć prawdopodobieństwo, że jego narządy będą nadawać się do przeszczepienia.

Dochodzenie dotyczy niepełnosprawnego fizycznie i psychicznie 8-latka, któremu w 2013 r. zatrzymała się praca serca po tym, jak nieomal utonął w pralce. Dziecko po czterech latach odłączono od aparatury podtrzymującej życie. Początkowo jako przyczynę śmierci sugerowano skutek wypadku, któremu uległ, w połączeniu z wrodzoną chorobą genetyczną. To była obowiązująca wersja dopóki koroner Denise Bertone nie znalazła w organizmie chłopca dużej dawki fentanylu.

– Zarzut jest błędny pod względem prawnym i stanowczo obraźliwy – twierdzi z kolei adwokat anestezjolog dr Judith Brill.

Niepełnosprawny chłopiec uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Wszedł do wypełnionej wodą i ubraniami pralki. W tym czasie jego ojciec kosił trawnik, matka była w sklepie. Rodzice stwierdzili, że mógł być pod wodą nawet 25 minut. Ratownicy przywrócili dziecku krążenie, ale lekarze stwierdzili, że „nigdy się nie obudzi i nie wydobrzeje”, ponieważ jego mózg nie jest martwy. Dlatego rodzice po czterech latach postanowili odłączyć go od systemu podtrzymywania życia, a jego organy miały ratować inne dzieci.

Jednak po ustaniu pracy serca krew krzepnie w naczyniach i narządach, a ich stan się pogarsza. Dodatkowo lekarze nie mają pewności, czy pacjenci w stanie wegetatywnym nie odczuwają bólu, dlatego stosują środki przeciwbólowe. W karcie chłopca nie ma słowa o fentanylu, jednak wspomniano tam o „troskliwej opiece”.

System podtrzymywania życia chłopca odłączony został o godz. 10:40, zmarł 19 minut później. Bertone, która bada ten przypadek twierdzi, że przeanalizowała pełne wykresy medyczne chłopca i ten „łapał powietrze”, a Brill podała mu fentanyl, „żeby wywołać zgon”.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

20-letni Alan Sz., który Oplem Corsą potrącił 4-letniego chłopca na przejściu dla pieszych, miał tłumaczyć podczas przesłuchania w prokuraturze, że nie zauważył dziecka, bo schylił się po niedopałek papierosa. Mężczyzna przejechał mu po nodze, brzuchu i ciągnął kilkadziesiąt metrów. Kierowca nie miał prawa jazdy. Do zdarzenia doszło w niedzielę ok. godz. 11:30 na ul. Wojska Polskiego.

- Chłopczyk przechodził wraz z rodzicami przez przejście dla pieszych. Poruszał się na rowerku biegowym – powiedziała polsatnews.pl w niedzielę sierż. Justyna Sęczkowska, rzeczniczka nowosolskiej policji.

4-letni Łukasz ze szpitala w Nowej Soli został przetransportowany śmigłowcem do Zielonej Góry, jego stan był bardzo ciężki. Od razu trafił na stół operacyjny. Miał wielonarządowe obrażenia oraz poważny uraz nogi.

Kierowcy grozi do 5 lat więzienia

- Jego stan jest ciężki, ale chyba wszystko zmierza ku dobremu – powiedziała w poniedziałek na antenie Polsat News Sylwia Majcher-Nowak ze Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze.

Sprawca wypadku musiał znać to przejście dla pieszych, jest mieszkańcem Nowej Soli. Za spowodowanie wypadku, w wyniku którego osoba poszkodowana doznała obrażeń, wymagających co najmniej 7 dni leczenia, grozi do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd Okręgowy w Katowicach wymierzył matce Szymka z Będzina, porzuconego przed kilku laty w stawie w Cieszynie, karę 10 lat pozbawienia wolności, a jego ojcu – 12 lat pozbawienia wolności. Zobowiązał ich także do zwrotu gminie Będzin 3,6 tys. zł za wyłudzenie zasiłków rodzinnych na nieżyjące dziecko. Ta historia wstrząsnęła całą Polską. Ciało małego chłopca znaleziono 19 marca 2010 roku w cieszyńskim stawie.

Dwa lata policja szukała sprawców jego tragedii. Matka dziecka, dziś 45-letnia Beata Ch. i o rok starszy jej partner, Jarosław R. z Będzina zostali skazani za ciężką zbrodnię – zabójstwo, z zamiarem ewentualnym. Godzili się ze śmiercią syna, który umierał trzy dni wskutek zapalenia otrzewnej, po uderzeniu w brzuch. A ta choroba zwykle prowadzi do zgonu.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzech nastolatków z amerykańskiego stanu Missisipi zostało oskarżonych o zamordowanie sześcioletniego chłopca, który znajdował się w skradzionym przez nich samochodzie. Ebony Archie zostawiła swojego syna w Toyocie Camry przed sklepem w Jackson w stanie Missisipi.

10-15 minut później pod sklep podjechała Honda Civic, wyskoczył z niej nastolatek, który ukradł samochód. Nie wiadomo, czy wiedział, że w aucie znajduje się dziecko. Gdy matka odkryła, co się wydarzyło, poinformowała lokalne biuro szeryfa. W aucie znajdowało się dziecko więc podniesiono tzw. Bursztynowy Alarm (Amber Alert). To system alarmowy, który służy do udostępniania fotografii zaginionych dzieci w środkach masowego przekazu.

Ciało chłopca znaleziono kilka godzin później. Strzelono mu w tył głowy w hrabstwie Madison oddalonym o około 200 kilometrów od miejsca zdarzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Małopolska policja poszukuje mężczyzny podejrzanego o napaść seksualną na dziecko. Służby apelują o przekazywanie informacji mogących przyczynić się do identyfikacji sprawcy, udostępniono jego portret pamięciowy. Poszukiwany jest mężczyzna w średnim wieku, wysoki, średniej budowy ciała. W styczniu popełnił on przestępstwo na szkodę małoletniego. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Ze względu na dobro śledztwa i osoby poszkodowanej nie udziela bliższych informacji.

Informację można przekazać pod numerem telefonu 12 615-88-60, a także całodobowo pod numerem 997 lub 112 i na adres e-mail zdarzenie@policja.gov.pl. Policja zapewnia informatorom pełną anonimowość. Za wskazanie podejrzanej osoby lub udzielenie informacji, które przyczynią się do identyfikacji sprawcy, wyznaczono nagrodę pieniężną w wysokości 20 tys. złotych.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Cztery zarzuty usłyszał 34-latek, który przez balkon mieszkania na trzecim piętrze dostał się do lokalu niżej i zaatakował rodziców z małym dzieckiem. Takie sceny rozegrały się w jednym z bloków przy ulicy Dworcowej w Olsztynie. Policjanci dostali informację, że na jednym z osiedli w Olsztynie doszło do awantury domowej. Wiadomo, że w jednym z mieszkań na trzecim piętrze odbywała się libacja alkoholowa, jej uczestnicy głośno się zachowywali. W pewnym momencie mieszkańcy drugiego piętra zauważyli na swoim balkonie mężczyznę, który trzymał w ręku nóż. 34-latek chciał siłą dostać się do środka. Uderzając w drzwi balkonowe rozbił szybę i wszedł do mieszkania.

Mężczyzna w trakcie szarpaniny ugodził nożem 25-latka, w wyniku czego poszkodowany doznał kilku ran ciętych. Kobieta, która znajdowała się w środku z maleńkim dzieckiem, zdążyła schować się w kuchni. Na razie nie wiadomo, dlaczego napastnik zaatakował tę rodzinę – powiedział naszemu reporterowi młodszy aspirant Rafał Prokopczuk z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

34-latek uciekł tą samą drogą, jak przyszedł, czyli wspinając się po balkonie na trzecie piętro. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, nie zastali mężczyzny w domu. Znaleźli go przed budynkiem. 34-latek miał wiele ran na rękach, stracił dużo krwi. Prawdopodobnie chciał uciec, ale zasłabł przed blokiem.

Usłyszał cztery zarzuty. To m.in. zarzut naruszenia nietykalności cielesnej, naruszenia miru domowego oraz zniszczenia mienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Kiedy policjanci wdarli się do mieszkania w Haderze, spodziewali się, że znajdą tam zwłoki dwojga 60-latków. Zamiast tego odkryli troje żywych ludzi. Dziecko oficjalnie “nie istniało”.

W czwartek funkcjonariusze izraelskiej policji zapukali do drzwi jednego z mieszkań w Haderze. Do interwencji doszło w związku z donosem sąsiadów, którzy skarżyli się na utrzymujący się od dłuższego czasu smród. W środku okazało się, że sześćdziesięcioletni imigranci, pochodzący prawdopodobnie z Rosji, nie tylko żyją, ale ukrywają w mieszkaniu trzecią osobę – 14-letniego syna, który oficjalnie nie istniał.

Zamykali go w klatce

Policjanci ostatecznie weszli do mieszkania oknem. Tam natychmiast zostali zaatakowani przez lokatorów. Szybko ich unieruchomili i zaczęli rozglądać się po pokojach. Wtedy zobaczyli 14-letniego chłopca – czytamy w izraelskim dzienniku “Haaretz”.

Małżeństwo, które mieszkało w Haderze od ośmiu lat, nigdy nie poinformowało urzędu o narodzinach syna. Chłopiec nie wychodził z domu i nie chodził do szkoły. W mieszkaniu znajdowała się również amatorsko wykonana klatka, w której okazjonalnie był zamykany.

“Wyglądał jak zombie”

Jeden z sąsiadów opowiadał w lokalnym radiu, że widział raz chłopca. Miał stać w oknie i “wyglądać jak zombie z horroru”. Mężczyzna powiedział, że poinformował o tym służby. – Widziałem jego oczy. Patrzył w taki sposób, jakby wołał o pomoc – relacjonował.

W chwili interwencji policji, nastolatek miał na sobie zbyt małe ubrania i nieuczesane włosy. W rozmowie z pracownikami społecznymi chłopiec utrzymywał, że nic mu nie jest. Opowiedział im też, że zazwyczaj sypiał w łóżku z rodzicami i całe dnie spędzał w domu. 60-latkowie mieli go też raz na dwa tygodnie wyprowadzać w nocy na dziedziniec. Spędzał wtedy na powietrzu do 30 minut.

Rodzice uważają, że są niewinni

Rodzice nie przyznali się do znęcania się nad synem. W czasie przesłuchania utrzymywali, że nie mógł opuszczać domu z uwagi na poważne problemy zdrowotne – czytamy na portalu Independent. – Chłopiec jest chory. Zrobiliśmy wszystko, żeby nie wychodził na zewnątrz i nie zarażał się chorobami – miała podkreślić matka.

Wygląda jednak na to, że to rodzice mieli problemy. Mieszkanie było kompletnie zawalone, wskazując na to, że są patologicznymi zbieraczami.

- Wiele w życiu widziałem – powiedział reporterom “Haaretz” lokalny polityk Yitzhak Buzaglo. – Od 20 lat pracuję w urzędzie miasta, ale nigdy nie trafiłem na nic podobnego – przyznał.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

To była najprawdopodobniej kłótnia o dziecko – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o podwójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem w Radomiu. Prokuratura postawiła zarzut zabójstwa kobiety i jej kilkunastomiesięcznego dziecka 34-latkowi.

Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna, który był w przeszłości partnerem kobiety, przyjechał do niej porozmawiać. Rozstali się 2 lata temu, a w zeszłym roku urodziło się dziecko. Kobieta złożyła powództwo o ustalenie ojcostwa. 34-latek kwestionuje, że jest ojcem.

Rozmowa z początku była spokojna, ale mężczyzna zdenerwował się, gdy poruszono temat dziecka. Chwycił nóż i zadał kobiecie kilkanaście ciosów w szyję i klatkę piersiową. Ona na rękach trzymała chłopca, który także został kilkakrotnie raniony. Trwa sekcja zwłok kobiety i jej synka. Przed południem sąd będzie decydował o areszcie dla 34-latka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Od niedzieli rodzina nie ma kontaktu z nastoletnią Sandrą Stefek z Radlina. Policja opublikowała jej wizerunek i prosi o przekazanie informacji, mogących przysłużyć się do jej odnalezienia. 16-latka z Radlina (woj. śląskie) wyszła z domu w niedzielę ok. godziny 14. Miała udać się do swojej matki. Nie dotarła jednak do niej. Od tego czasu dziewczyna nie wróciła. Rodzina nie ma z nią kontaktu.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w odnalezieniu zaginionej dziewczyny lub posiadające informacje w tej sprawie proszone są o kontakt z KPP w Wodzisławiu Śląskim – tel. 32 453-72-55, 32 453-72-85 lub najbliższą jednostką policji pod nr 997 i 112. Policjanci z Wodzisławia Śląskiego opublikowali zdjęcie Sandry.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »