Malta: Znany biznesmen podejrzany o zabójstwo dziennikarki

Maltańska policja zatrzymała w środę Yorgena Fenecha, jednego z czołowych biznesmenów w kraju, w związku z dochodzeniem w sprawie zabójstwa znanej dziennikarki śledczej Daphne Caruany Galizii – poinformował Reuters, powołując się na dwa źródła.

Zanim policja ujęła Fenecha, przed świtem w środę, ok. 8 km na północ od stołecznej Valetty, zatrzymano jego luksusowy jacht. Policja weszła na pokład i wymusiła skierowanie jachtu do portu. Fenech jest dyrektorem i współwłaścicielem grupy przedsiębiorstw, która wygrała państwowy przetarg w 2013 r. na budowę elektrowni gazowej – pisze Reuters. Portal Times of Malta przekazał, że jest on szefem przedsiębiorstwa 17 Black.

Dzień wcześniej poinformowano o zatrzymaniu mężczyzny podejrzanego o to, że pośredniczył w zleceniu zabójstwa dziennikarki.

Będzie ułaskawienie?

Caruana Galizia, która pisała o korupcji wśród maltańskich polityków, zginęła w zamachu bombowym przed swoim domem w pobliżu Valetty w październiku 2017 roku. Gazeta „Times of Malta” podała we wtorek, że rząd rozważa ułaskawienie, jeśli podejrzany pośrednik doprowadzi śledczych do organizatora całej operacji. Trzech mężczyzn podejrzanych o dokonanie zabójstwa zatrzymano w grudniu 2017 r. Mieli oni podłożyć bombę w samochodzie dziennikarki i odpalić ją zdalnie. Twierdzą, że są niewinni.

Śmierć Galizii, którą czasami nazywano „jednoosobową Wikileaks”, wywołała ogromne poruszenie nie tylko na Malcie, ale także poza jej granicami. Reuters wskazuje, że zabójstwo Galizii zszokowało europejską opinię publiczną i podało w wątpliwość rządy prawa na Malcie.

Pisała o niewygodnych faktach

53-letnia autorka popularnego bloga ujawniała najciemniejsze aspekty maltańskiej polityki, koncentrując się na przypadkach korupcji wśród miejscowych polityków. Atakowała premiera Josepha Muscata, a także szefa opozycji Adriana Delię. Pisała o maltańskich gangsterach i handlarzach narkotyków. Prowadziła też dochodzenie w sprawie Panama Papers i obnażyła powiązania między głównymi politykami i spółkami-krzakami. Opublikowała tysiące artykułów potępiających nadużycia władzy, przypadki korupcji i niewłaściwego administrowania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest policyjne śledztwo ws. dziennikarki, która miała nękać księdza

Policja w Nowym Targu prowadzi postępowanie sprawdzające ws. nękania ks. Stanisława Gulaka przez dziennikarkę „Tygodnika Podhalańskiego”. Oskarżenia duchownego związane są z materiałem gazety, w którym ujawniono, że jego praca habilitacyjna prawdopodobnie jest plagiatem.

Jak pisze Onet.pl, nowotarska policja wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie nękania ks. Stanisława Gulaka, rektora Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. Miało ono polegać na „rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji poprzez publikowanie tekstów” na jego temat. Dziennikarka, która napisała artykuł pt.”Rektor kopiuj wklej”, w którym opisała pracę habilitacyjną ks. Stanisława Gulaka, wskazując, że to prawdopodobnie plagiat, miała naruszyć prywatność rektora uczelni.

– Postępowania policyjne wobec dziennikarza o uporczywe nękanie bohatera jego artykułu jest naruszeniem wolności prasy, nawet jeśli jest to postępowanie wyjaśniające. Policjanci powinni o tym wiedzieć – mówi Beata Zalot, autorka wspomnianego tekstu. Zaznacza, że ks. Stanisław Gulak po żadnym z tekstów na jego temat nie skontaktował się z redakcją ani nie żądał sprostowania.

Policja nie zdradza, że autorem zawiadomienia przeciwko dziennikarce jest ks. Stanisław Gulak. Zaznacza, że prowadzone postępowanie ma charakter sprawdzający i ma ustalić, czy doszło do popełnienia przestępstwa.

Ks. Gulak miał splagiatować m.in. prace ks. Tischnera

„Tygodnik Podhalański” pod koniec lipca opublikował artykuł, w którym ujawnił, że praca habilitacyjna ks. Stanisława Gulaka to może być plagiat. Rektor państwowej uczelni miał przepisać obszerne fragmenty prac innych naukowców, m.in. ks. Józefa Tischnera, nie podając ich w bibliografii. Jak się po latach okazało, duchowny habilitował się na katolickim uniwersytecie w Rużemberoku, gdzie stopnie naukowe można było kupić.

Sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego przez ministra Jarosława Gowina.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Malta: Sprawa zabójstwa dziennikarki. Policja zidentyfikowała organizatorów zbrodni

Maltańska policja ustaliła tożsamość co najmniej trzech obywateli tego kraju, którzy ponad rok temu zorganizowali zabójstwo Daphne Caruany Galizii – podała w niedzielę gazeta „The Sunday Times of Malta”. Ofiara, dziennikarka, pisała o korupcji w najwyższych kręgach krajowych władz.

Gazeta nie ujawniła nazwisk domniemanych organizatorów zbrodni. Przytoczyła jedynie słowa wysokiego rangą oficera prowadzącego śledztwo, który miał powiedzieć, że dochodzenie „osiągnęło bardzo delikatny etap”. Rodzina zamordowanej dziennikarki poinformowała, że nie została „formalnie” poinformowana o postępie dochodzenia.

Źródła, na które powołuje się maltańska gazeta, nie podały, ile jeszcze czasu może trwać dochodzenie i czy doszło do nowych aresztowań, jak również z jakich kręgów – przestępczych, biznesowych czy politycznych pochodzą organizatorzy morderstwa.

Trzech podejrzanych o popełnienie morderstwa znajduje się od niemal roku w areszcie. Mieli oni podłożyć bombę w samochodzie dziennikarki i odpalić zdalnie. Twierdzą, że są niewinni.

„The Sunday Times of Malta” napisał, powód morderstwa pozostaje nieznany, a śledczy uważają, że organizatorzy kierowali się różnymi pobudkami; razem wynajęli trzech oskarżonych już siedzących w areszcie.

Aresztowani prowadzili wystawny tryb życia, chociaż byli bezrobotni. Posiadali luksusowe samochody, posyłali dzieci do prywatnych szkół i grali o duże stawki w maltańskich kasynach. Według źródeł gazety, jakiś czas temu pojawiła się nadzieja, że jeden z nich zacznie współpracować ze śledczymi. Wszyscy jednak wciąż milczą – podaje gazeta.

Dziennikarka zginęła na miejscu

16 października 2017 samochód Caruany Galizii został wysadzony w powietrze w pobliżu jej domu w północnej części Malty. Dziennikarka zginęła na miejscu.

53-letnia autorka popularnego bloga ujawniała najciemniejsze aspekty maltańskiej polityki. Koncentrowała się na przypadkach korupcji wśród miejscowych polityków. Wskazała m.in. na żonę premiera Malty Josepha Muscata. Atakowała premiera, a także szefa opozycji Adriana Delię. Pisała o maltańskich gangsterach i handlarzach narkotyków. Prowadziła też dochodzenie w sprawie Panama Papers i obnażyła powiązania między głównymi politykami i spółkami-krzakami. Opublikowała ponad 20 tys. artykułów potępiających nadużycia władzy, przypadki korupcji i niewłaściwego administrowania.

Śmierć Caruany Galizii poruszyła światową opinię publiczną.
Źródło info i foto: TVP.info

Nie żyje ukraińska aktywistka poparzona kwasem. Pisała o aferach i nadużyciach władz

Chersońska aktywistka Kateryna Handziuk, oblana kwasem siarkowym przez nieznanych sprawców, umarła w niedzielę rano w szpitalu. – To mogło spotkać każdego z nas – mówią ukraińscy obrońcy praw człowieka.

30-letnia Handziuk, aktywistka, dziennikarka oraz doradczyni mera miasta Chersoń, 31 lipca została zaatakowana kwasem w bramie swojego domu. Substancja ciężko poparzyła 40 proc. ciała kobiety. Handziuk była leczona w kijowskim szpitalu, gdzie przeszła kilka operacji.

Opisywała afery i nadużycia władz

Bliscy kobiety twierdzą, że przyczyną napadu było to, że opisywała na Facebooku powiązania między władzami Chersonia a prorosyjskimi separatystami, nadużycia policji oraz afery korupcyjne na południu Ukrainy.

Atak na Handziuk wywołał ogromne poruszenie wśród Ukraińców. Jej znajomi założyli wraz z ukraińskimi obrońcami praw człowieka stronę „Kto zlecił Katię”, poprzez którą zorganizowali szereg protestów przeciwko bezradności policji.

Po informacji o śmierci kobiety aktywiści zapowiedzieli na niedzielę wieczór akcje przed MSW i na placach najważniejszych ukraińskich miast. Planują zapalić znicze i demonstrować tam z plakatami przedstawiającymi zdjęcie Handziuk i napis „Zamordowano ją”.

„Zabójstwa, pobicia, niszczenie mienia”

– Reakcje opinii publicznej i międzynarodowych organizacji to jedyne, co może zmusić ukraińską policję do działań. Niedawno przez Ukrainę przetoczyła się cała fala ataków na aktywistów. Są to zarówno zabójstwa i pobicia, jak i zniszczenia własności działaczy – palenie samochodów, biur czy rzucanie granatów. Ofiarami są w większości ludzie, którzy sprzeciwiają się korupcji oraz przestępczości zorganizowanej, ekolodzy i obrońcy praw człowieka – mówi PAP Tetiana Peczonczyk, szefowa ukraińskiego Centrum Informacji o Prawach Człowieka.

– Przyczyną ataków jest brak reformy organów ścigania. Zleceniodawcy pozostają bezkarni. Niektórzy aktywiści byli atakowani już kilka razy, a mimo to nie objęto ich żadną ochroną – opowiada.

– Oprócz wyraźnej nieudolności policji i prokuratury w niektórych przypadkach podejrzewamy, że funkcjonariusze celowo sabotują dochodzenia, bo sami są powiązani ze skorumpowanymi władzami lokalnymi. Tak może być i w przypadku Handziuk, ponieważ Kateryna zajmowała się właśnie korupcją w chersońskiej policji – zauważa.

„Jeden z aresztowanych jest ewidentnie niewinny”

Zatrzymano pięciu podejrzanych o napad na Handziuk, jednak wciąż nie ustalono, kto był jego zleceniodawcą.

– Pierwszy z aresztowanych jest ewidentnie niewinny. Przebywał wtedy w innym mieście. Policja złapała go, by uspokoić opinię publiczną i odwrócić uwagę od realnych sprawców – wyjaśnia Peczonczyk.

– Atak na Katerynę Handziuk to cios w całe społeczeństwo obywatelskie Ukrainy. Dopóki sprawcy i zleceniodawcy nie zostaną przykładnie ukarani, żaden ukraiński aktywista nie może czuć się bezpiecznie. Domagamy się, by podali się do dymisji minister spraw wewnętrznych (Arsen Awakow) oraz prokurator generalny Ukrainy (Jurij Łucenko), ponieważ sabotowali oni reformę organów ścigania. Mamy świadomość, że to, co spotkało Katerynę, może spotkać każdego z nas – podkreśla szefowa ukraińskiego Centrum Informacji o Prawach Człowieka.

Wyrazy współczucia rodzinie Handziuk złożył na Facebooku prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Zaznaczył, że śmierć Handziuk jest straszną tragedią, i zwrócił się do organów ścigania o jak najszybsze wykrycie sprawców.

Zabójstwo „ze szczególnym okrucieństwem”

Tymczasem Narodowa Policja Ukrainy umieściła na swojej stronie internetowej informację, że będzie rozpatrywać napad na Handziuk jako „zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem”.

Międzynarodowe organizacje Amnesty International, Human Rights Watch, Freedom House i Frontline Defenders wystosowały w październiku wspólną odezwę do władz Ukrainy w sprawie ataków na działaczy.

„W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy 2018 roku naliczyliśmy ponad 50 napadów. Nie ustalono ani jednego zleceniodawcy. Władze Ukrainy powinny publicznie potępić wszelkie groźby pod adresem obrońców praw człowieka. Urzędnicy muszą natychmiast podjąć zdecydowane działania, aby zapewnić aktywistom pracę w bezpiecznym środowisku oraz bezpieczne korzystanie z przysługujących im praw do wolności słowa i zgromadzeń, a także do pracy bez zagrożenia atakami” – napisano w dokumencie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest wyrok w sprawie dziennikarki, która kopała imigrantów

Sąd Najwyższy wydał wyrok ws. operatorki kamery Petry Laszlo. Stwierdził, że została „niewłaściwie oskarżona” w związku z czym umorzył sprawę. Kobieta została nagrana jak przewracała migrantów w 2015 r.

O węgierskiej kamerzystce zrobiło się głośno po wydarzeniach z 8 września 2015 r. Petra Laszlo pracowała wtedy dla prawicowej telewizji N1TV i nagrywała materiał w miejscowości Roeszke, niedaleko granicy z Serbią. W obozie było wtedy ok. 2 tys. uchodźców. W pewnym momencie ok. 400 z nich podjęło próbę przerwania policyjnego kordonu i starało się uciec w stronę granicy z Austrią.

Operatorka kamery filmowała zdarzenie, kiedy została nagrana przez innego dziennikarza jak kopała przebiegających obok uchodźców m.in. mężczyźnie z dzieckiem na ręku. Została za to skrytykowana i natychmiastowo zwolniona z pracy. Ponad rok po wydarzeniu zdecydowano się jej postawić zarzut chuligaństwa. We wtorek została uniewinniona przez węgierski Sąd Najwyższy – podaje agencja AFP.

Sędziowie argumentowali, że sprawa została umorzona z powodu braku naruszenia. Dodatkowo dziennikarka miała zostać „niewłaściwie oskarżona” przez sądy niższej instancji. Czyn był wykroczeniem, a nie przestępstwem, a w momencie wydania wyroku upłynął termin przedawnienia. Wzięto również kontekst sytuacji i „napaść kilkuset uchodźców uciekających przed interwencją policji”. Akt Laszlo był „moralnie niepoprawnym i nielegalnym zakłóceniem, ale nie wandalizmem”.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójca bułgarskiej dziennikarki: „Nie chciałem tego zrobić”

Sewerin Krasimirow po raz pierwszy pojawił się w bułgarskim sądzie. Przyznał się do jednego z zarzutów. Przyznał się do zabicia Wiktorii Marinowej. Aresztowany w Niemczech 21-latek został poddany ekstradycji do Bułgarii i usłyszał zarzut gwałtu, morderstwa i rabunku – informuje „Daily Mail”.

Nie powiedział nic na temat swoich motywów. 21-latek wyznał w sądzie, że „nie chciał zabić Marinowej”, ale nie twierdził, że ktoś zmusił go do zabójstwa ani że śmierć dziennikarki była wypadkiem. „Tak bardzo tego żałuję. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem: – powiedział reporterom Krasimirow.

Nie przyznał się do zgwałcenia Marinowej. Zaprzeczył też oskarżeniom o obrabowanie ofiary. Ma pozostać w areszcie do czasu rozpoczęcia procesu.

Policja odrzuca tezę o morderstwie motywowanym pracą dziennikarki. Marinowa w swoim ostatnim programie rozmawiała z dziennikarzami śledczymi na temat rzekomych defraudacji środków unijnych w Bułgarii. Prokuratura podejrzewa, że to był spontaniczny atak na tle seksualnym. Wiktoria Marinowa została zgwałcona, pobita i uduszona, a jej ciało porzucono w parku w Ruse 6 października.
Źródło info i foto: o2.pl

Domniemany zabójca Wiktorii Marinowej przyznał się do winy

Domniemany zabójca dziennikarki z bułgarskiego miasta Ruse Sewerin Krasimirow przyznał się w piątek do winy. Sąd w Ruse, dokąd mężczyzna został przewieziony z Niemiec, postanowił pozostawić go w areszcie. – Bardzo żałuję. Jestem winny – powiedział na sali sądowej 21-letni Rom, dodając, że przyjmie każdy wyrok. Rozprawa była otwarta, mimo starań obrońcy, by prowadzono ją przy drzwiach zamkniętych.

Krasimirow powiedział, że w dniu zabójstwa, 6 października, spotkał przypadkowo Wiktorię Marinową, która uprawiała jogging w parku wzdłuż Dunaju. Mężczyzna dodał, że nie miał zamiaru napadać na nią i jej zabijać. Na miejscu doszło do sprzeczki, uderzył kobietę kilka razy i dalej nic nie pamięta, ponieważ był pod wpływem narkotyków – mówił. Zapewnił, że nie miał wspólników.

Krasimirow nie pamięta, ile klas ukończył. Przebywał w Niemczech, gdzie pracuje jego matka, i nie mówi dobrze po bułgarsku. Na rozprawie postawiono mu dwa zarzuty – gwałtu i zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywotnie więzienie.

Zabójstwo miało podłoże seksualne i rabunkowe

Sprawa zabójstwa Marinowej nabrała szerokiego rozgłosu w kraju i za granicą. Bardzo ostro zareagowały m.in. ONZ, Komisja Europejska, deputowani Parlamentu Europejskiego, Rada Europy, niemiecki rząd i ambasada USA w Sofii.

Wielu polityków i ekspertów sugerowało, że zabójstwo mogło być związane z pracą zawodową Marinowej, która zajmowała się m.in. tematem defraudacji funduszy unijnych; w jej ostatnim programie pojawiła się ekipa portalu Biwoł, prowadząca dziennikarskie śledztwo w tej sprawie.

Według bułgarskich śledczych takiego powiązania jednak nie ma. Jak informował prokurator generalny Sotir Cacarow, zabójstwo miało podłoże seksualne i rabunkowe.

Krasimirowa zatrzymano w ubiegłym tygodniu w Niemczech; dwa dni temu dokonano jego ekstradycji do Bułgarii..
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ekstradycja zabójcy bułgarskiej dziennikarki. Jest już w areszcie w Sofii

Domniemany zabójca bułgarskiej dziennikarki Wiktorii Marinowej został odesłany w środę z Niemiec do Bułgarii w ramach procedury ekstradycji. Przyleciał z Frankfurtu do Sofii, skąd policja odwiozła go do aresztu śledczego w naddunajskim mieście Ruse.

Chodzi o 21-letniego Sewerina Krasimirowa, który zdaniem bułgarskiej prokuratury 6 października zgwałcił, obrabował i zabił 30-letnią Marinową. Dziennikarka pracowała w regionalnym kanale telewizyjnym. Według prokuratury istnieją wszelkie dowody jego winy, w tym ślady DNA na rzeczach znalezionych w jego domu w romskiej dzielnicy Ruse.

Mężczyźnie grozi wyrok dożywotniego więzienia.

Sprawa zabójstwa Marinowej nabrała szerokiego rozgłosu w kraju i za granicą. Bardzo ostro zareagowały m.in. ONZ, Komisja Europejska, deputowani Parlamentu Europejskiego, Rada Europy, niemiecki rząd i ambasada USA w Sofii.

Wielu polityków i ekspertów sugerowało, że zabójstwo mogło być związane z pracą zawodową Marinowej, która zajmowała się m.in. defraudacją funduszy unijnych; w jej ostatnim programie pojawiła się ekipa portalu Biwoł prowadząca dziennikarskie śledztwo w tej sprawie.

Według bułgarskich śledczych takiego powiązania jednak nie ma. Jak informował prokurator generalny Sotir Cacarow, zabójstwo miało podłoże seksualne i rabunkowe.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy wydadzą Bułgarii podejrzanego o zabójstwo dziennikarki Wiktorii Marinowej

Setki ludzi przybyły w piątek do katedry w miejscowości Ruse, by oddać ostatni hołd brutalnie zamordowanej dziennikarce Wiktorii Marinowej. Tego samego dnia niemiecka prokuratura zarządziła ekstradycję do Bułgarii jej domniemanego zabójcy – podało bułgarskie radio publiczne. W piątek resort sprawiedliwości Bułgarii wysłał do Niemiec odpowiednie dokumenty w sprawie ekstradycji.

Ostatnią procedurą formalną do wydania 21-letniego Sewerina Krasimirowa było potwierdzenie, że więzienia bułgarskie odpowiadają minimalnym unijnym standardom.

Częściowo winny

Według niemieckiego prokuratora Bernda Kolkmeiera z Celle, gdzie przebywa Krasimirow, przyznał się on do winy częściowo. Przed niemieckim sądem powiedział, że w minioną sobotę w Ruse w parku na brzegu Dunaju, będąc pod wpływem alkoholu i narkotyków, pokłócił się z nieznajomą młodą kobietą i uderzył ją. Do gwałtu i zabójstwa się nie przyznał. Twierdził, że nie miał zamiaru zabijać.

– Na podstawie jego zeznań nie ma podstaw, by dopatrywać się politycznych motywów zabójstwa – powiedział niemiecki prokurator, cytowany przez bułgarskie radio.

Brutalnie zgwałcona i zamordowana

30-letnia dziennikarka regionalnej telewizji w Ruse została zgwałcona i zamordowana w ubiegłą sobotę. Sprawa nabrała szerokiego rozgłosu w bułgarskich i zagranicznych mediach z powodu przypuszczeń, że zbrodnia mogła być związana z pracą zawodową Marinowej. W swoim ostatnim programie zajmowała się ona m.in. defraudacją funduszy unijnych i zaprosiła ekipę portalu Biwoł, prowadzącą dziennikarskie śledztwo w tej sprawie. Domniemanego sprawcę, który uciekł do Niemiec dzień po morderstwie, zatrzymano trzy dni później po sygnale bułgarskiej policji.

„Musimy się zjednoczyć”

W piątek w Ruse setki ludzi żegnają Marinową. Długie kolejki ustawiły się do katedry Świętej Trójcy, gdzie wystawiono trumnę z ciałem dziennikarki. – Śmierć Wiktorii to wielka strata dla całego miasta. Była taka miła i jednocześnie ambitna. Musimy się zjednoczyć i pokazać, że zrobimy wszystko, aby nic podobnego nigdy już w Ruse się nie zdarzyło – mówiła w rozmowie z agencją Reutera jedna z mieszkanek miasta, Zornica Kolewa. Pogrzeb Marinowej ma się odbyć jeszcze w piątek na miejscowym cmentarzu. W dwóch romskich dzielnicach – w jednej z nich mieszkał Krasimirow – zwiększono obecność policji. Romowie twierdzą, że boją się zemsty i napadów i że w czwartek wieczorem w obu dzielnicach krążyli motocykliści. Premier Borisow zaapelował w piątek w parlamencie o zachowanie spokoju w mieście.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W Niemczech zatrzymano sprawcę zabójstwa dziennikarki Wiktorii Marinowej

​Bułgarskie radio publiczne poinformowało w środę, że w nocy z wtorku na środę w Niemczech zatrzymano sprawcę zabójstwa dziennikarki Wiktorii Marinowej. Zatrzymanie nastąpiło po informacjach od bułgarskiej policji. Szczegóły operacji na konferencji prasowej mają przedstawić w ciągu dnia premier Bojko Borisow, minister spraw wewnętrznych Mładen Mainow i prokurator generalny Sotir Cacarow.

Według źródeł w MSW sprawca, który był notowany przez policję, zaraz po dokonaniu przestępstwa uciekł do Niemiec, gdzie pracuje jego matka. Zabójstwo miało podłoże seksualne i rabunkowe – dodano.

30-letnia Marinowa, dziennikarka z regionalnej stacji telewizyjnej w Ruse na północy Bułgarii została zamordowana w minioną sobotę. Sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem. Sprawa nabrała szerokiego rozgłosu w kraju i za granicą. Bardzo ostro na zabójstwo zareagowały ONZ, Komisja Europejska, deputowani Parlamentu Europejskiego, Rada Europy, niemiecki rząd i ambasada USA w Sofii.
Źródło info i foto: RMF24.pl