Francja: Islamski ekstremista udzielił wywiadu… uciekając po zamachach

Francuska prasa opublikowała zaskakujące fragmenty zapisów rozmów telefonicznych domniemanego koordynatora krwawych zamachów terrorystycznych sprzed czterech lat – Salaha Abdeslama. Islamski ekstremista ujawnia, że w czasie ucieczki po zamachach… udzielił przez przypadek wypowiedzi jednemu z francuskich mediów!

Jak informuje korespondent RMF FM Marek Gładysz, media znad Sekwany publikują zapis rozmów telefonicznych Salaha Abdeslama, który był podsłuchiwany przez służby specjalne w czasie jego pobytu w areszcie śledczym w Belgii. Właśnie do tego kraju islamski ekstremista uciekł po serii krwawych zamachów w Paryżu.

Abdeslam miał również wysadzić się w powietrze we francuskiej stolicy, ale zmienił zdanie i pozbył się pasa z ładunkami wybuchowymi, bo jak wyjaśnił w rozmowie telefonicznej z przyjaciółmi: „ludzie na niego dziwnie patrzyli”.

Kiedy uciekał do Belgii, jego samochód zatrzymała do kontroli francuska policja. Dziennikarka podeszła do niego z mikrofonem, by zapytać co sądzi o zaostrzeniu środków bezpieczeństwa, myśląc, że chodzi o zwykłego kierowcę, a nie o islamskiego terrorystę.

Mężczyzna powiedział, że popiera zaostrzenie środków bezpieczeństwa, bo udawał człowieka przerażonego zamachami.

Zamachy w Paryżu

Salah Abdeslam, obywatel francuski marokańskiego pochodzenia i jedyny żyjący członek komórki dżihadystów odpowiedzialnej za paryskie zamachy, został zatrzymany 18 marca 2016 roku w Brukseli. W kwietniu przekazano go Francji, gdzie usłyszał zarzuty zabójstwa o charakterze terrorystycznym, porwań, a także posiadania broni oraz ładunków wybuchowych.

W serii ataków przeprowadzonych 13 listopada 2015 roku w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.

Kilka dni po zatrzymaniu Abdeslama, pozostałych trzech członków komórki terrorystów w Brukseli zdecydowało się przeprowadzić zamach na lotnisku Zaventem. W eksplozjach zginęły 32 osoby, a ponad 300 zostało rannych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Atak islamistów w Demokratycznej Republiki Konga. Zamordowali ponad 20 osób

Islamscy bojownicy przeprowadzili w nocy atak na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga. Zamordowali co najmniej 22 osoby – poinformowały miejscowe władze. W krwawych atakach rebeliantów od końca października zginęło już łącznie co najmniej 179 cywilów – podaje Reuters.

Atak został przeprowadzony późnym wieczorem w niedzielę w rejonie miasta Beni. Rebelianci szli od drzwi do drzwi, strzelając do swoich ofiar. Richard Kivanzanga, zastępca administratora terytorium Beni, powiedział agencji Reutera, że doliczył się 22 ciał we wsiach Baoba i Ntombi. – Napastnicy zabili kobiety, mężczyzn i dzieci – relacjonował.

Krwawa ofensywa dżihadystów

Wzrost przemocy ze strony islamskich bojowników w Demokratycznej Republice Konga nastąpił po tym, jak 30 października kongijska armia wzmogła ofensywę przeciwko dżihadystycznemu Sojuszowi Sił Demokratycznych (ADF). Utworzona w Ugandzie grupa przeniosła się do wschodniego Konga, gdzie występuje przeciwko tamtejszemu rządowi. Rosnąca niepewność w tej części DRK spowodowała demonstracje przeciwko lokalnym władzom – podaje agencja Associated Press.

Prezydent Konga Felix Tshisekedi oświadczył, że kampania kongijskiego wojska przeciwko islamistom „zdemontowała” prawie wszystkie bazy ADF. Przekonywał, że krwawa odpowiedź rebeliantów jest przejawem ich desperacji. Rząd już wcześniej obwiniał ADF o podobne ataki sprzed lat, w tym dziesiątki masakr, do których dochodzi od 2014 roku. Zamordowano w nich setki cywilów. Wielokrotne operacje wojskowe kongijskiej armii nie zdołały całkowicie pokonać ugandyjskich dżihadystów. Miejscowa ludność zarzuca błękitnym hełmom, że biernie przyglądają się masakrowaniu cywilów przez ADF. W atakach tego ugrupowania od końca października zginęło 179 osób – podaje Reuters.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Islamiści z Al-Szabab zaatakowali hotel w Somalii

Pięciu uzbrojonych partyzantów z somalijskiej organizacji islamistycznej Al-Szabab zaatakowało we wtorek hotel SYL, położony w pobliżu rezydencji prezydenta kraju w Mogadiszu. Wszyscy napastnicy zginęli – podała AP, powołując się na policję.

„Myśleliśmy, że to policjanci, ale kiedy się do nas zbliżyli, zaczęli rzucać granatami i strzelać, więc doszło do wymiany ognia w bramie hotelu” – powiedział agencji Reutera policjant, który przedstawił się jako Ahmed.

Hotel SYL jest popularny wśród urzędników państwowych i polityków.

Rzecznik islamistów Abdiaziz Abu Musab potwierdził, że za atakiem stoi Al-Szabab. „Budynek jest domem wrogich urzędników” – dodał.

Wymiana ognia trwała około dwóch godzin. Mohamed Hussein z somalijskiej policji powiedział, że żołnierze zastrzelili trzech islamistów w pobliżu wejścia do rezydencji prezydenta, a dwóch pozostałych na parkingu pobliskiego hotelu.

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli w ostatnich latach straty, ich ugrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach Somalii, w tym w stolicy.
Źródło info i foto: interia.pl

Bangladesz: Islamiści skazani na śmierć za zamach

W Bangladeszu zapadł wyrok w sprawie zamachu terrorystycznego z 2016 roku, w którym zginęły 22 osoby. Siedmiu członków islamistycznego ugrupowania bojowego zostało skazanych na śmierć. Sędzia specjalnego sądu do walki z terroryzmem w Dhace Mojibur Rahman uznał islamistów z ugrupowania Dżamaat ul-Mudżahidin Bangladesz (JMB) za winnych wielu zarzutów, w tym zaplanowania ataku, przygotowania bomb i zabójstwa.

Zarzuty im postawione zostały udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Sąd wymierzył im najwyższa karę – powiedział dziennikarzom prokurator Golam Sarwar Khan po ogłoszeniu werdyktu. Jeden z ośmiu oskarżonych islamistów, został uniewinniony. Cała siódemka, która została skazana na najwyższy wymiar kary przez powieszenie, twierdzi, że jest niewinna i może jeszcze odwołać się od wyroku.

Rozprawa odbywała się w warunkach zwiększonych środków bezpieczeństwa.

Po ogłoszeniu wyroku oskarżeni mężczyźni, którzy – jak pisze Reuters – wyglądali wyzywająco – krzyczeli na sali sądowej: „Allahu akbar” (Bóg jest wielki).

Atak na kawiarnię w stolicy

W lipcu 2016 r. islamiści z JMB zaatakowali kawiarnię w Dhace, biorąc 22 zakładników, w tym 18 cudzoziemców z Japonii, Włoch i Indii, i wszystkich zabili w ciągu 12 godzin.

Do ataku przyznała się sunnicka ekstremistyczna organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS), ale premier Hasina Wazed odrzuciła to, mówiąc, że IS jest nieobecna w Bangladeszu i, że za zamachem stoi lokalne ugrupowanie. Po tamtym ataku siły bezpieczeństwa przystąpiły do rozprawy z islamistami w ramach polityki „zerowej tolerancji” ogłoszonej przez premier.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Holandia: W mieście Zoetermeer zatrzymano dwóch mężczyzn podejrzanych o planowanie zamachu

Holenderska policja zatrzymała w poniedziałek dwóch mężczyzn, podejrzewanych o planowanie samobójczego ataku terrorystycznego z użyciem kamizelek z ładunkami wybuchowymi oraz przynajmniej jednego samochodu pułapki – poinformowała we wtorek prokuratura krajowa. Zatrzymani mają 20 i 34 lata, a ich zatrzymania dokonali antyterroryści.

Do ataku, który planowali, prawdopodobnie miało dojść pod koniec roku; konkretny cel dżihadystycznego zamachu nie jest jednak jasny – informuje AP.

W toku rewizji domów zatrzymanych, w mieście Zoetermeer, pod Hagą, nie znaleziono ładunków wybuchowych ani broni palnej – dodała prokuratura. Za to w miejscu zamieszkania jednego z podejrzanych odkryto schowaną siekierę i sztylet.

Zatrzymania mężczyzn dokonano w wyniku wszczętego w październiku śledztwa, które rozpoczęto po otrzymaniu informacji od holenderskich służb wywiadowczych.

W Holandii obowiązuje czwarty (w 5-stopniowej skali) poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym, co oznacza, że ryzyko wystąpienia zamachu oceniane jest jako „poważne”.
Źródło info i foto: onet.pl

Mali: W ataku na patrol wojskowy zginęło 24 żołnierzy

W ataku dżihadystów na patrol wojskowy we wschodniej części kraju zginęło 24 żołnierzy a 29 odniosło rany – podał rzecznik malijskiej armii, Diarran Kone. Do ataku doszło na drodze w pobliżu wzgórza Tabankort w graniczącej z Nigrem prowincji Gao. Napastnikom udało się zniszczyć sprzęt militarny pozostający w dyspozycji patrolu, w tym pojazdy wojskowe.

W starciach zginęło też 17 bojowców, którzy napadli na malijski patrol – zaznaczył rzecznik. Ponadto, jak poinformowały malijskie czynniki wojskowe za pośrednictwem serwisów społecznościowych: do niewoli dostała się ponad setka podejrzanych o udział i organizację zamachu.

Władze Mali nie podały na razie, kto w ich ocenie mógł stać za atakiem. Żadna z organizacji militarnych działających na tym obszarze nie przypisała go jeszcze sobie. Wojska malijskie prowadziły na pograniczu Nigru i Mali wspólną operację z udziałem armii Nigru.

Niezależnie od tych działań, swoją operację na południu kraju prowadzą też od kilku tygodni siły francuskie w ramach odwetu za atak na francuski konwój wojskowy, w którym zginął francuski oficer. Agencja AFP podaje, że Francuzom udało się zlikwidować ponad trzydziestkę islamskich bojowników. Do niewoli miało trafić 24 dżihadystów.

Poniedziałkowy zamach to kolejny krwawy akt terroru, do jakiego doszło w Mali. W zamachu przeprowadzonym 3 listopada, za którym stało Państwo Islamskie, zginęło 54 osoby. We wrześniu doszło z kolei do ataku na dwie malijskie jednostki wojskowe. Napastnikom udało się niepostrzeżenie przeniknąć w głąb prowincji graniczącej z Burkiną Faso mimo obecności francuskiej misji interwencyjnej w tym regionie. Zginęło wtedy 38 żołnierzy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Stany Zjednoczone ustaliły miejsce pobytu trzeciego rangą dowódcy IS

Stany Zjednoczone wiedzą, gdzie znajduje się trzeci rangą dowódca dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) – ogłosił prezydent Donald Trump. Amerykańskie siły specjalne zlikwidowały niedawno dotychczasowego szefa IS Abu Bakra al-Bagdadiego.

Amerykański przywódca powiedział, że Amerykanie zlokalizowali trzeciego rangą w przywódczej strukturze przedstawiciela IS. Ma on „spory problem, ponieważ wiemy, gdzie jest” – podkreślił.

Prezydent nie zdradził tożsamości wytropionego dżihadysty, ale Agencja Reutera przypomina pojawiające się ostatnio informacje, że USA poszukują Abu Ibrahima al-Haszemiego al-Kuraisziego. To on stanął na czele IS po śmierci Bagdadiego.

Abu Bakr al-Bagdadi zginął 27 października podczas operacji przeprowadzonej przez amerykańskie siły specjalne.

Lider IS – organizacji, która w szczytowym okresie kontrolowała obszar rozciągający się od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku, Bagdadu – wpadł w pułapkę zastawioną przez Amerykanów. Według informacji, jakimi dysponował amerykański wywiad, Bagdadi ukrywał się przy granicy iracko-syryjskiej. Zabito go jednak kilkaset kilometrów od tego miejsca – w pobliżu granicy Syrii z Turcją.

Bagdadi wysadził się w powietrze, gdy zorientował się, że nie zdoła się wymknąć z okrążenia. Jego śmierć potwierdziło potem IS. Według przedstawicieli rządu USA szczątki Bagdadiego zostały pochowane w morzu, z zachowaniem muzułmańskiego obrządku.

Kilka dni po ogłoszeniu przez Amerykanów śmierci Bagdadiego Trump poinformował też, że podczas operacji sił specjalnych w Syrii amerykańscy żołnierze zabili prawdopodobnego zastępcę szefa IS; nie podał nazwiska tego dżihadysty.
Źródło info i foto: TVP.info

Stany Zjednoczone ostrzegają przed ISIS w Afryce. „Szukają nowego pola bitwy”

Po porażkach Państwa Islamskiego (IS) w Iraku i Syrii nowym polem bitwy z dżihadystami stają się państwa Sahelu – wynika z dorocznego, opublikowanego w piątek raportu o terroryzmie Departamentu Stanu USA. To do m.in. Mali oraz Burkina Faso – jak wskazuje raport – mogą kierować się dżihadyści z Bliskiego Wschodu. W drugim z tych afrykańskich krajów w 2018 roku doszło do 150 ataków terrorystycznych. To trzy razy więcej niż rok wcześniej. Trend ten za niepokojący uznał Nathan Sales, główny specjalista Departamentu Stanu do spraw terroryzmu.

Broń dla islamistów w Sahelu ma być przerzucana przez terytorium ogarniętej konfliktem Libii. Terroryści zawsze szukają nowego pola bitwy. Jesteśmy zaniepokojeni możliwością, że dżihadyści pokonani w Syrii przeniosą się gdzieś indziej – przekazał Sales.

Ekspert zaznaczył, że mimo utraty przez IS prawie całego swojego terytorium w Iraku i Syrii grupa ta „udowodniła swój potencjał przystosowawczy”. Obawy Amerykanów budzi m.in. zmienianie taktyki przez dżihadystów oraz wykorzystywanie przez nich nowych technologii.

Wśród zagrożeń raport wymienia również Iran i finansowanie przez ten kraj na Bliskim Wschodzie organizacji uznawanych przez USA za terrorystyczne. Dochodzi do tego mimo sankcji nałożonych na Teheran przez Stany Zjednoczone.

W szczytowym okresie Państwo Islamskie kontrolowało tereny od północy Syrii wzdłuż rzek Tygrys i Eufrat do obrzeży stolicy Iraku, Bagdadu. Jednak porażki IS w Mosulu w Iraku i w Ar-Rakce w Syrii w 2017 roku spowodowały sukcesywny upadek samozwańczego kalifatu. Jego szef Abu Bakr al-Bagdadi stał się uciekinierem.

Bagdadi wysadził się w powietrze podczas ubiegłotygodniowej operacji amerykańskich sił specjalnych w północno-zachodniej Syrii, gdy zorientował się, że nie zdoła umknąć amerykańskim żołnierzom. Jego śmierć potwierdziło IS. Następcą został Abu Ibrahim al-Haszemi al-Kuraiszi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: Zatrzymani za pranie pieniędzy i finansowanie terroryzmu. Wśród nich imam

Włoska policja zatrzymała na terenie regionu Abruzzo 10 osób współpracujących z dżihadystami w Syrii. W komórce organizacji terrorystycznej znajdował się m.in. imam prowincji Teramo. Jak podają włoskie media, aresztowane osoby podejrzane są o finansowanie działań terrorystycznych. Pozyskiwane przez nich pieniądze pochodziły z oszustw podatkowych.

Wśród aresztowanych w sobotę we wschodnich Włoszech znajdują się m.in. imam meczetu w miejscowości Martinsicuro i tunezyjski przedsiębiorca – informuje Rai News. Śledztwo w sprawie 10 zatrzymanych dotyczy przestępstw podatkowych i prania brudnych pieniędzy w celu finansowania terroryzmu.

Aresztowani, uchylając się od podatków za pośrednictwem różnych spółek, pobierali ogromne kwoty. Po czym, finansowali działania zbrojnej grupy islamskiej An-Nusra. Pieniądze przechodziły przez pośredników w Niemczech, w Belgii i w Anglii, a ostatecznie trafiały do organizacji terrorystycznej w Syrii – wynika z informacji włoskiej żandarmerii oraz policji finansowej.

Jak podaje dziennik, tunezyjski przedsiębiorca działający na terenie Turynu zebrał około 2 milionów euro. Oszukiwał on skarb państwa przez nielegalne zarządzanie spółkami oraz zakładanie funduszy. Zajmował się m.in. wprowadzaniem do obiegu fałszywych faktur. Jest podejrzany o popieranie ataków terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku.

Tunezyjski przedsiębiorca współpracował z różnymi imamami, m.in. ze skazanym na blisko 5 lat więzienia za związek z terroryzmem, duchownym z Bari podejrzanym o terroryzm międzynarodowy. Pracował on w sektorze budowlanym; zajmował się też handlem dywanami. Policja aresztowała również jego włoską księgową.
Źródło info i foto: TVP.info

Polski dżihadysta zostanie skazany za terroryzm

Czy Dawid Ł. należał do organizacji islamskich terrorystów? W tej sprawie przed Sądem Okręgowym w Łodzi już czwarty rok toczy się bezprecedensowy proces. Kolejna rozprawa odbędzie się 10 września.

– To test dla naszego wymiaru sprawiedliwości – mówi dr hab. Ryszard Machnikowski, profesor UŁ, biegły sądowy w tej sprawie, wykładowca Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, zajmujący się tematyką terroryzmu.

Dlaczego proces Dawida Ł., Polaka podejrzewanego o terroryzm, tak długo trwa? To już czwarty rok.

Na to pytanie powinien odpowiedzieć Sąd Okręgowy w Łodzi, który prowadzi postępowanie. A jest ono wyjątkowo trudne. Oskarżenia częściowo opierają się na przesłankach o charakterze poszlakowym. Dawidowi postawiono zarzut posiadania materiałów propagandowych Państwa Islamskiego oraz przynależności do nielegalnej organizacji o charakterze zbrojnym.

Przypomnijmy. W 2013 roku Dawid Ł., pochodzący z Radomia, a mieszkający z rodzicami w Norwegii, poznaje przez Internet Małgorzatę B. z Piotrkowa Trybunalskiego. On ma lat 21, ona 18. Biorą ślub w obrządku muzułmańskim. Wspólnie wyjeżdżają na front turecko-syryjski. Tam spędzają półtora roku. Dawid – jako członek Muzułmańskiego Ruch Świt Syrii, Małgosia czeka na niego w Turcji. Wracają w 2015 roku. Opisałam ich historię w reportażu w „Dużym Formacie”. W procesie Dawida jedno z pytań brzmi, czy Ruch Świt Syrii, do którego należał, rzeczywiście ma charakter zbrojny. Bo jeśli ma, to Dawid jest terrorystą. Pana ekspertyza w tej sprawie jest istotna.

Ruch Świt Syrii jest relatywnie niewielką, lokalną grupą działającą w okolicach Aleppo, a także w miastach Idlib, Homs i Hama, czyli w północno-zachodniej i zachodniej części Syrii. Jej liczebność szacowana jest na około 1500-2000 członków. Bezpośrednio nie podlega innemu dowództwu, ale w latach 2013-2014 wchodziła w skład sojuszu zwanego Koalicją Islamską. W połowie 2014 roku dołączyła do Frontu Zwolenników Religii. Ściśle też współpracowała z organizacją dżihadystyczną o nazwie Front Al-Nusra, która kiedyś podporządkowana była bezpośrednio Al-Kaidzie i stanowi największą konkurencję wobec najbardziej znanej dziś grupy dżihadystycznej zwanej  Państwem Islamskim czy – przez jej przeciwników – Daesh.

Tego typu niewielkich grup – jak Świt – było bardzo dużo na terenie konfliktu. Jednego dnia ze sobą współpracowały, innym razem walczyły. Tam była i jest bardzo skomplikowana sytuacja. Nam się wydaje, że jest tylko jedna organizacja radykałów –  Państwo Islamskie, podczas gdy w konflikt w Syrii zaangażowane są ich dziesiątki.

Świt Syrii ma profil jednoznacznie salaficki, czyli nawołujący do organizowania porządku społecznego tak, jak to się działo w czasach Proroka. Nie ulega także wątpliwości, że grupa działa zbrojnie. Jej trzon stanowiły oddziały uczestniczące w walce z armią rządową i potyczkach ze swoimi konkurentami. Członkowie jej tzw. Biura Wojskowego organizowali aktywne działania zbrojne. Prowadzili także rekrutację, indoktrynację, zbieranie funduszy itp. Organizacja ta jest uważana za nielegalną przez rząd Assada, nie znajduje się jednak na międzynarodowych listach grup terrorystycznych.

Skąd wiadomo, że Dawid Ł. z nimi współpracował?

Służby norweskie znalazły przy Dawidzie „glejt” wystawiony przez Świt Syrii. Napisano w nim: to jest nasz brat Dawood. Miało mu to ułatwiać podróżowanie po terytorium Syrii i przekraczanie checkpointów.

Jego żonie nie postawiono żadnych zarzutów ze względu na diagnozę medyczną – jest leczona psychiatrycznie. A co, gdyby nie była chora?

Nie miała takiego zaświadczenia jak Dawid, nie walczyła w Syrii, nie zrobiono jej zdjęć z bronią ani z innymi bojownikami. Za co miałaby być sądzona? Polski obywatel ma prawo wyjechać w dowolne miejsce, nawet jeśli to jest teren wojenny. Prawo jest prawem.

Na świecie mamy jednak obecnie bardzo poważny problem z żonami bojowników działających w Syrii, które funkcjonują lub funkcjonowały w świecie Państwa Islamskiego, a zamierzają wrócić do krajów zachodnich. W Wielkiej Brytanii pozbawiono niedawno obywatelstwa Shamimy Begum, a ona nawet nie wypiera się swoich radykalnych poglądów. Uważa, że działanie ISIS jest równoprawne z działaniem bombardujących Syrię Stanów Zjednoczonych i innych krajów zachodnich. Takich dziewczyn do Syrii z Europy wyjechało co najmniej kilkaset. Wśród nich mogą być Polki, takie przynajmniej krążą pogłoski. Pytanie, co z nimi zrobić, jak traktować ich udział?

Wiemy cokolwiek na ich temat?

Spotkałem się z informacjami o co najmniej kilkunastu Polkach znajdujących się w Syrii na terenach należących niegdyś do Daesh, jednak brak jest szczegółów i ostatecznego potwierdzenia tej wiadomości.

Wiemy natomiast, że niezależnie od płci i narodowości w działalność terrorystyczną angażują się bardzo różni ludzie, również wykształceni.

Ha! Funkcjonuje mit terrorysty, mówiąc potocznie, „świra” i barbarzyńcy, któremu nie wiadomo, o co chodzi – poza zabijaniem. Takie stereotypy istnieją wśród ludzi, którzy na co dzień nie zajmują się tą tematyką. Od razu je dementuję.

Ciężkie zaburzenia psychiczne znacząco utrudniałyby prowadzenie działalności terrorystycznej, która opiera się przecież na konspiracji. Na przykład trzeba zdobyć broń lub materiały wybuchowe, ukrywać je, zaplanować ataki w warunkach, w których państwo dąży do wykrycia i ścigania takich działań. Człowiek mało inteligentny, słabo wykształcony czy wręcz poważnie zaburzony zwyczajnie sobie z tym wszystkim nie poradzi. Wpadnie.

Na czele Państwa Islamskiego stoją absolwenci uniwersytetów, byli żołnierze armii Saddama Husajna, klerycy i intelektualiści. Zwykle podobnie jest z innymi organizacjami terrorystycznymi czy tzw. samotnymi terrorystami. Nie wszyscy to ludzie, którym się w życiu nie powiodło albo nie wiedzą, co dalej ze swoim życiem zrobić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl