Mali: W ataku na patrol wojskowy zginęło 24 żołnierzy

W ataku dżihadystów na patrol wojskowy we wschodniej części kraju zginęło 24 żołnierzy a 29 odniosło rany – podał rzecznik malijskiej armii, Diarran Kone. Do ataku doszło na drodze w pobliżu wzgórza Tabankort w graniczącej z Nigrem prowincji Gao. Napastnikom udało się zniszczyć sprzęt militarny pozostający w dyspozycji patrolu, w tym pojazdy wojskowe.

W starciach zginęło też 17 bojowców, którzy napadli na malijski patrol – zaznaczył rzecznik. Ponadto, jak poinformowały malijskie czynniki wojskowe za pośrednictwem serwisów społecznościowych: do niewoli dostała się ponad setka podejrzanych o udział i organizację zamachu.

Władze Mali nie podały na razie, kto w ich ocenie mógł stać za atakiem. Żadna z organizacji militarnych działających na tym obszarze nie przypisała go jeszcze sobie. Wojska malijskie prowadziły na pograniczu Nigru i Mali wspólną operację z udziałem armii Nigru.

Niezależnie od tych działań, swoją operację na południu kraju prowadzą też od kilku tygodni siły francuskie w ramach odwetu za atak na francuski konwój wojskowy, w którym zginął francuski oficer. Agencja AFP podaje, że Francuzom udało się zlikwidować ponad trzydziestkę islamskich bojowników. Do niewoli miało trafić 24 dżihadystów.

Poniedziałkowy zamach to kolejny krwawy akt terroru, do jakiego doszło w Mali. W zamachu przeprowadzonym 3 listopada, za którym stało Państwo Islamskie, zginęło 54 osoby. We wrześniu doszło z kolei do ataku na dwie malijskie jednostki wojskowe. Napastnikom udało się niepostrzeżenie przeniknąć w głąb prowincji graniczącej z Burkiną Faso mimo obecności francuskiej misji interwencyjnej w tym regionie. Zginęło wtedy 38 żołnierzy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Niemcy: Policja zatrzymała zwolenniczkę IS. Chciała wrócić do kraju

Niemiecka policja zatrzymała przy wjeździe do kraju wydaloną przez Turcję Niemkę, która miała być zwolenniczką tzw. Państwa Islamskiego. Niemieckie służby bezpieczeństwa zatrzymały podczas wjazdu do Niemiec domniemaną zwolenniczkę tzw. Państwa Islamskiego. Prokuratura federalna w Karlsruhe zarzuca Niemce tureckiego pochodzenia przynależność do bojówek tej organizacji terrorystycznej.

Zatrzymana wraz z inną kobietą została wydalona przez władze tureckie i przybyła samolotem liniowym w piątek wieczorem do Frankfurtu nad Menem. Jak poinformowały służby bezpieczeństwa, na pokładzie maszyny znajdował się także funkcjonariusz Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA).

Pieniądze od ISIS

Prokuratura generalna zarzuca zatrzymanej, że pod koniec 2014 r. wyjechała do Syrii, by żyć na terytorium tzw. Państwa Islamskiego. W 2015 r. kobieta miała poślubić jednego z dżihadystów, z którym przeniosła się do Iraku, gdzie zamieszkali w jednym z domów udostępnionych przez ISIS.

Kobieta zajmowała się gospodarstwem domowym, aby jej mąż mógł pozostać bez ograniczeń do dyspozycji organizacji. Podejrzana miała otrzymywać miesięcznie od ISIS 100 dolarów oraz posiadała karabin szturmowy. Para miała później wrócić do Syrii, gdzie na początku 2019 r. została zatrzymana przez kurdyjskie siły bezpieczeństwa.

Sędzia śledczy zadecyduje o aresztowaniu

Kobieta jeszcze w sobotę stanie przed sędzią śledczym Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH), który zadecyduje o wydaniu nakazu aresztowania i umieszczenia jej w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja w Hiszpanii zatrzymała dżihadystę. Miał planować zamachy

Z ustaleń śledczych, które publikują dzienniki „El Mundo” oraz „El Espanol”, wynika, że zatrzymany mężczyzna był odpowiedzialny na terenie Hiszpanii za platformę informacyjną radykalnych islamistów, za pośrednictwem której rozpowszechniana była terrorystyczna propaganda. Według służb 23-letni Hiszpan posiadał listę celów, które miały zostać zaatakowane. Znalazły się na niej m.in. obiekty katalońskiej policji. Celem zamachu miał być także znany hiszpański sędzia Jose de la Mata, który w przeszłości prowadził sprawy przeciwko dżihadystom.

W trakcie rewizji w mieszkaniu dżihadysty funkcjonariusze znaleźli składniki do produkcji nadtlenku acetonu, tzw. TATP, który islamscy terroryści używali już m.in. podczas zamachów w Paryżu i Brukseli.

Mężczyzna został w sobotę wieczorem oskarżony m.in. o przygotowywanie zamachów, a także propagowanie i zachęcanie do terroryzmu. Śledczy twierdzą, że w 2019 r. planował on zamach na procesję w Wielkim Tygodniu w jednym z hiszpańskich miast.
Źródło info i foto: onet.pl

Szef Al-Kaidy wzywa do nowych zamachów

Przywódca Al-Kaidy Ajman al-Zawahri wezwał muzułmanów do atakowania celów amerykańskich, europejskich, izraelskich i rosyjskich – poinformował amerykański ośrodek SITE Intelligence Group, monitorujący organizacje ekstremistyczne w mediach.

W przemówieniu wygłoszonym z okazji 18. rocznicy zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 r. w USA 68-letni Zawahiri w nagraniu wideo skrytykował również tzw. wycofujących się (ang. backtrackers) z dżihadu. Odniósł się tu do byłych dżihadystów, którzy zmienili swoje poglądy w więzieniu i nazwali ataki z 11 września niedopuszczalnymi, ponieważ zginęli w nich niewinni cywile.Jeśli chcesz, aby dżihad koncentrował się wyłącznie na celach wojskowych, amerykańskie wojsko jest obecne na całym świecie, od wschodu po zachód – wskazał szef Al-Kaidy. – W waszych krajach jest pełno amerykańskich baz, z tymi wszystkimi niewiernymi i korupcją, którą szerzą.

W środę przypadała 18. rocznica zamachów z 11 września 2001 r., gdy zaatakowane zostały wieżowce World Trade Center w Nowym Jorku oraz budynek Pentagonu w Waszyngtonie. W zamachach przeprowadzonych przez Al-Kaidę zginęło blisko 3 tys. osób.

Przemówienie Zawahiriego zostało zarejestrowane w ponad 30-minutowym nagraniu wideo, wyprodukowanym przez fundację as-Sahab, medialną komórkę Al-Kaidy.

Egipcjanin Zawahiri, niegdyś lekarz i działacz Bractwa Muzułmańskiego, był przez wiele lat zastępcą przywódcy i założyciela Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Zastąpił Saudyjczyka, gdy ten został zabity w 2011 r. podczas obławy amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbottabadzie. Uważa się, że ukrywa się gdzieś w rejonach na granicy Afganistanu i Pakistanu. ONZ przekazało w swoim lipcowym raporcie doniesienia, że Zawahiri jest „w złym stanie zdrowia”; nie podano jednak więcej szczegółów.

W ostatnich latach al-Kaida była zaangażowana w zwalczanie konkurencji w kręgach dżihadu, którą stanowiła dla niej ekstremistyczna sunnicka organizacja zbrojna Państwo Islamskie (IS). IS zyskało na znaczeniu, zajmując duże połacie Iraku i Syrii w 2014 roku; ogłosiło samozwańczy kalifat i rozszerzało swe wpływy w wielu krajach w całym regionie. Chociaż fizycznie tzw. kalifat Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii został zmiażdżony przez siły międzynarodowej koalicji, to bojownicy IS nadal są aktywni i przeprowadzają ataki.

Według raportu ONZ „bezpośrednie globalne zagrożenie ze strony Al-Kaidy pozostaje niejasne”, ale niektórzy potencjalni rekruci IS mogą zwrócić się do starszej organizacji.

Tymczasem – jak zauważa agencja Associated Press – bojownicy Al-Kaidy trzymają się w cieniu, wykorzystując konflikty regionalne w Afganistanie, Syrii i Jemenie do umocnienia się. Najbardziej aktywna okazała się filia Al-Kaidy w Jemenie, która wykorzystała chaos związany z wojną domową w celu przeprowadzania bombardowań, ataków i zabójstw, by rozszerzyć swój zasięg.

Syn Osamy bin Ladena, Hamza bin Laden, był postrzegany jako ewentualny następca ojca i przywódca Al-Kaidy, ale według źródeł amerykańskich zginął podczas operacji wojskowej. W lipcu 2016 r. Hamza bin Laden zagroził Stanom Zjednoczonym, że dokona zemsty za zamordowanie ojca. Al-Zawahri chwalił Hamzę w filmie z 2015 roku, który pojawił się na stronach internetowych dżihadystów, nazywając go „lwem z jaskini Al-Kaidy”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polski dżihadysta zostanie skazany za terroryzm

Czy Dawid Ł. należał do organizacji islamskich terrorystów? W tej sprawie przed Sądem Okręgowym w Łodzi już czwarty rok toczy się bezprecedensowy proces. Kolejna rozprawa odbędzie się 10 września.

– To test dla naszego wymiaru sprawiedliwości – mówi dr hab. Ryszard Machnikowski, profesor UŁ, biegły sądowy w tej sprawie, wykładowca Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, zajmujący się tematyką terroryzmu.

Dlaczego proces Dawida Ł., Polaka podejrzewanego o terroryzm, tak długo trwa? To już czwarty rok.

Na to pytanie powinien odpowiedzieć Sąd Okręgowy w Łodzi, który prowadzi postępowanie. A jest ono wyjątkowo trudne. Oskarżenia częściowo opierają się na przesłankach o charakterze poszlakowym. Dawidowi postawiono zarzut posiadania materiałów propagandowych Państwa Islamskiego oraz przynależności do nielegalnej organizacji o charakterze zbrojnym.

Przypomnijmy. W 2013 roku Dawid Ł., pochodzący z Radomia, a mieszkający z rodzicami w Norwegii, poznaje przez Internet Małgorzatę B. z Piotrkowa Trybunalskiego. On ma lat 21, ona 18. Biorą ślub w obrządku muzułmańskim. Wspólnie wyjeżdżają na front turecko-syryjski. Tam spędzają półtora roku. Dawid – jako członek Muzułmańskiego Ruch Świt Syrii, Małgosia czeka na niego w Turcji. Wracają w 2015 roku. Opisałam ich historię w reportażu w „Dużym Formacie”. W procesie Dawida jedno z pytań brzmi, czy Ruch Świt Syrii, do którego należał, rzeczywiście ma charakter zbrojny. Bo jeśli ma, to Dawid jest terrorystą. Pana ekspertyza w tej sprawie jest istotna.

Ruch Świt Syrii jest relatywnie niewielką, lokalną grupą działającą w okolicach Aleppo, a także w miastach Idlib, Homs i Hama, czyli w północno-zachodniej i zachodniej części Syrii. Jej liczebność szacowana jest na około 1500-2000 członków. Bezpośrednio nie podlega innemu dowództwu, ale w latach 2013-2014 wchodziła w skład sojuszu zwanego Koalicją Islamską. W połowie 2014 roku dołączyła do Frontu Zwolenników Religii. Ściśle też współpracowała z organizacją dżihadystyczną o nazwie Front Al-Nusra, która kiedyś podporządkowana była bezpośrednio Al-Kaidzie i stanowi największą konkurencję wobec najbardziej znanej dziś grupy dżihadystycznej zwanej  Państwem Islamskim czy – przez jej przeciwników – Daesh.

Tego typu niewielkich grup – jak Świt – było bardzo dużo na terenie konfliktu. Jednego dnia ze sobą współpracowały, innym razem walczyły. Tam była i jest bardzo skomplikowana sytuacja. Nam się wydaje, że jest tylko jedna organizacja radykałów –  Państwo Islamskie, podczas gdy w konflikt w Syrii zaangażowane są ich dziesiątki.

Świt Syrii ma profil jednoznacznie salaficki, czyli nawołujący do organizowania porządku społecznego tak, jak to się działo w czasach Proroka. Nie ulega także wątpliwości, że grupa działa zbrojnie. Jej trzon stanowiły oddziały uczestniczące w walce z armią rządową i potyczkach ze swoimi konkurentami. Członkowie jej tzw. Biura Wojskowego organizowali aktywne działania zbrojne. Prowadzili także rekrutację, indoktrynację, zbieranie funduszy itp. Organizacja ta jest uważana za nielegalną przez rząd Assada, nie znajduje się jednak na międzynarodowych listach grup terrorystycznych.

Skąd wiadomo, że Dawid Ł. z nimi współpracował?

Służby norweskie znalazły przy Dawidzie „glejt” wystawiony przez Świt Syrii. Napisano w nim: to jest nasz brat Dawood. Miało mu to ułatwiać podróżowanie po terytorium Syrii i przekraczanie checkpointów.

Jego żonie nie postawiono żadnych zarzutów ze względu na diagnozę medyczną – jest leczona psychiatrycznie. A co, gdyby nie była chora?

Nie miała takiego zaświadczenia jak Dawid, nie walczyła w Syrii, nie zrobiono jej zdjęć z bronią ani z innymi bojownikami. Za co miałaby być sądzona? Polski obywatel ma prawo wyjechać w dowolne miejsce, nawet jeśli to jest teren wojenny. Prawo jest prawem.

Na świecie mamy jednak obecnie bardzo poważny problem z żonami bojowników działających w Syrii, które funkcjonują lub funkcjonowały w świecie Państwa Islamskiego, a zamierzają wrócić do krajów zachodnich. W Wielkiej Brytanii pozbawiono niedawno obywatelstwa Shamimy Begum, a ona nawet nie wypiera się swoich radykalnych poglądów. Uważa, że działanie ISIS jest równoprawne z działaniem bombardujących Syrię Stanów Zjednoczonych i innych krajów zachodnich. Takich dziewczyn do Syrii z Europy wyjechało co najmniej kilkaset. Wśród nich mogą być Polki, takie przynajmniej krążą pogłoski. Pytanie, co z nimi zrobić, jak traktować ich udział?

Wiemy cokolwiek na ich temat?

Spotkałem się z informacjami o co najmniej kilkunastu Polkach znajdujących się w Syrii na terenach należących niegdyś do Daesh, jednak brak jest szczegółów i ostatecznego potwierdzenia tej wiadomości.

Wiemy natomiast, że niezależnie od płci i narodowości w działalność terrorystyczną angażują się bardzo różni ludzie, również wykształceni.

Ha! Funkcjonuje mit terrorysty, mówiąc potocznie, „świra” i barbarzyńcy, któremu nie wiadomo, o co chodzi – poza zabijaniem. Takie stereotypy istnieją wśród ludzi, którzy na co dzień nie zajmują się tą tematyką. Od razu je dementuję.

Ciężkie zaburzenia psychiczne znacząco utrudniałyby prowadzenie działalności terrorystycznej, która opiera się przecież na konspiracji. Na przykład trzeba zdobyć broń lub materiały wybuchowe, ukrywać je, zaplanować ataki w warunkach, w których państwo dąży do wykrycia i ścigania takich działań. Człowiek mało inteligentny, słabo wykształcony czy wręcz poważnie zaburzony zwyczajnie sobie z tym wszystkim nie poradzi. Wpadnie.

Na czele Państwa Islamskiego stoją absolwenci uniwersytetów, byli żołnierze armii Saddama Husajna, klerycy i intelektualiści. Zwykle podobnie jest z innymi organizacjami terrorystycznymi czy tzw. samotnymi terrorystami. Nie wszyscy to ludzie, którym się w życiu nie powiodło albo nie wiedzą, co dalej ze swoim życiem zrobić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stany Zjednoczone zbombardowały pozycje dżihadystów w Idlibie

Dowództwo rosyjskiej armii poinformowało, że USA przeprowadziły naloty w syryjskiej prowincji Idlib, naruszając wcześniejsze umowy, dotyczące deeskalacji starć zbrojnych w tym rejonie – poinformował Reuters, powołując się na agencję TASS. Zdaniem rosyjskiego ministerstwa obrony amerykańskie naloty wywołały wiele strat i zagrażają umowie o strefie demilitaryzacji w Idlibie. Rosjanie podkreślają, że USA nie ostrzegły ani Rosji, ani Turcji o powietrznych atakach.

W sobotę Pentagon poinformował, że siły amerykańskie uderzyły na placówkę Al-Kaidy na północ od Idlibu, a celem ataku byli członkowie kierownictwa tej organizacji. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że naloty skierowane były przede wszystkim na bazy dżihadystów na północnym zachodzie Syrii, głównie w pobliżu miasta Maarat Misrin, a w ich wyniku zginęło ponad 40 islamistycznych bojowników.

Ministerstwo obrony Rosji w piątek poinformowało, że siły rządu syryjskiego wprowadzą od soboty jednostronne zawieszenie broni w Idlibie. Wcześniej przez niemal pięć miesięcy wojska prezydenta Syrii Baszara al-Assada, przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa, prowadziły w tej muhafazie zbrojną ofensywę przeciwko rebeliantom i islamistom, dla których Idlib to ostatnia w tym kraju kontrolowana przez nich enklawa.

Ostatnia eskalacja walk w północno-zachodniej Syrii to największe starcia od września 2018 roku, gdy Rosja i Turcja zawarły porozumienie o utworzeniu w Idlibie strefy zdemilitaryzowanej. W wyniku walk zginęło ponad 820 cywilów, a około 400 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy.

W rezultacie wojny w Syrii, która wybuchła w 2011 roku w następstwie represji reżimu wobec prodemokratycznych pokojowych manifestantów, życie straciło ponad 370 tys. ludzi. ONZ wielokrotnie już ostrzegała, że wzrost przemocy w tej części kraju zagraża życiu milionów cywilów i może doprowadzić do katastrofy humanitarnej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Na Stary Kontynent wróciło ponad 1,5 tys. dżihadystów

Tylko do początku 2018 r. z Bliskiego Wschodu do Europy powróciło ok. 1,5 tys. bojowników Państwa Islamskiego (IS), wywodzących się z państw UE – wynika z opublikowanego w sobotę raportu hiszpańskiego think tanku Instytut ds. Bezpieczeństwa i Kultury (ISC).

Z dokumentu opracowanego przez madrycki ośrodek wynika, że poważne ryzyko dla bezpieczeństwa Hiszpanii stanowią marokańscy dżihadyści. Zdaniem ISC w najbliższych miesiącach należy się spodziewać powrotu do UE ok. 5 tys. kolejnych dżihadystów walczących po stronie IS. Tak duża liczba powracających do UE bojowników Państwa Islamskiego stanowi dla bezpieczeństwa Europy zagrożenie bez precedensu – ocenił współpracujący z ISC Carlos Echeverria, wskazując, że potencjalne ryzyko, którego nie można lekceważyć, stanowią też powracające do Europy kobiety i dzieci dżihadystów.

Ekspert wskazał, że poważne zagrożenie terrorystyczne dla Hiszpanii płynie obecnie z Maroka, do którego do 2018 r. miało powrócić z Syrii oraz Iraku blisko 1,7 tys. bojowników IS. Na piątkowej konferencji, w czasie której prezentowane dane, wskazano na wciąż silne wpływy IS w Hiszpanii. Przypomniano o aresztowaniu we wtorek w Madrycie 10 pochodzących z Syrii obywateli Hiszpanii, którzy sponsorowali tę organizację terrorystyczną.

Ze śledztwa wynika, że finansowanie działalności IS prowadzone było przez pochodzących z Afryki Północnej, głównie Maroka, muzułmańskich pośredników, którzy przekazywali gotówkę bojownikom IS. Unikanie przelewów miało chronić schemat finansowania terroryzmu przed ujawnieniem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Aleppo: Zmasowane ataki dżihadystów. Zginęło 17 bojowników związanych z reżimem prezydenta Syrii

17 bojowników sprzymierzonych z reżimem syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada zginęło, a 30 zostało rannych w sobotnich atakach przeprowadzonych przez dwie grupy dżihadystów w prowincji Aleppo, na północy kraju – podaje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Związane z Al-Kaidą „grupy Tahrir al-Szam i Hurras ad-Din zaatakowały przed świtem pozycje sił reżimowych na południu i południowym zachodzie” prowincji Aleppo – poinformował w rozmowie z AFP szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman. Jak dodał, walki, które wybuchły w wyniku ataków, „trwały do godzin porannych i zakończyły się interwencją rosyjskiego lotnictwa”.

Moskwa od 2015 roku wspiera militarnie Asada.

Dzięki pomocy Moskwy siły wierne prezydentowi zdołały odzyskać kontrolę nad większością terytorium Syrii. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w trwającej od marca 2011 roku wojnie domowej w Syrii zginęło między 370 tys. a 570 tys. osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zdelegalizowano dwa islamistyczne ugrupowania na Sri Lance

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena zdelegalizował w sobotę dwa islamistyczne ugrupowania, które – jak się podejrzewa – stały za niedawnymi zamachami bombowymi na kościoły i hotele. W zamachach tych zginęło w Niedzielę Wielkanocną ponad 250 ludzi.

Zdelegalizowane zostały ugrupowania National Thawheedh Jama’ath (NTJ) i Jamathei Millathu Ibrahim – poinformował prezydent w oświadczeniu. Przedstawiciele władz mówią, że wcześniejsza delegalizacja nie była możliwa, ponieważ prawo wymaga zebrania najpierw mocnych dowodów.

Odpowiedzialność za zamachy wzięło Państwo Islamskie (IS). Siły bezpieczeństwa Sri Lanki zatrzymały w związku z tymi aktami terroru 100 ludzi, w tym cudzoziemców – Syryjczyków i Egipcjan.

Podczas ataku lankijskich sił bezpieczeństwa na domniemanych dżihadystów w nocy z piątku na sobotę zginęło co najmniej 15 osób, w tym sześcioro dzieci – poinformowała policja. W obławach przeprowadzanych w całym kraju uczestniczy ok. 10 tys. żołnierzy i policjantów.

Władze Sri Lanki podejrzewają, że w kraju jest około 140 osób związanych od 2013 roku z IS. Są obawy, że może dojść do kolejnych zamachów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tragiczny skutek obławy na członków ISIS na Sri Lance. Nie żyje 6 dzieci

Podczas ataku lankijskich służb na domniemanych dżihadystów, który miał miejsce w nocy z piątku na sobotę, zginęło co najmniej 15 osób, w tym sześcioro dzieci – poinformowała policja. Obława miała miejsce w Kalmunai, na wschodzie wyspy. Wcześniej informowano, że w akcji zginęły trzy osoby.

Gdy żołnierze i policjanci usiłowali wejść do kryjówki bojowników Państwa Islamskiego (IS) w Kalmunai, trzech mężczyzn wysadziło się w powietrze, zabijając trzy kobiety i sześcioro dzieci. Kolejnych trzech mężczyzn znaleziono martwych przed domem; zdaniem policji oni prawdopodobnie również byli kamikadze.

Policja podała, że wśród zabitych jest trzech podejrzanych, których szukano.

W sobotę nad ranem przedstawiciel armii oświadczył, że podczas rewizji przeprowadzonych w domach podejrzanych odnaleziono materiały wybuchowe, detonatory, „zestawy samobójcze”, uniformy wojskowe i flagi IS. Dodał, że żołnierze przygotowują się do dalszych akcji.

W obławach przeprowadzanych w całym kraju uczestniczy ok. 10 tys. żołnierzy i policjantów.

Władze Sri Lanki podejrzewają, że w kraju jest 140 osób związanych od 2013 roku z Państwem Islamskim. Policja poinformowała, że w piątek aresztowanych zostało 76 osób, wśród których są cudzoziemcy z Syrii i Egiptu.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną
W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.

W czwartek przedstawiciel służb medycznych poinformował, że w niedzielnych zamachach zginęło ok. 250-260 osób, a nie 359, jak wcześniej podawano. Jeden z przedstawicieli rządu wyjaśnił, że kostnice podawały nieprecyzyjne informacje.

Po zamachach władze Sri Lanki oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. We wtorek odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie IS.

Agencja Reutera podkreśla, że jeśli za atakiem rzeczywiście stało IS, był to jeden z największych zamachów przeprowadzonych przez tę organizację terrorystyczną poza Irakiem i Syrią.
Źródło info i foto: interia.pl