Szwecja wyznaczyła 41 gmin, które muszą przyjmować szwedzkich islamistów i ich rodziny

Szwedzki rząd wyznaczył 41 gmin, które mają być odpowiedzialne za przyjęcie szwedzkich dżihadystów oraz ich rodzin powracających z Syrii i Iraku – informuje „Gazeta Polska Codziennie”.

Od 2012 roku około 300 osób mieszkających w Szwecji wyjechało do obszarów objętych konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie, aby wstąpić w szeregi terrorystów, m.in. Państwa Islamskiego. Spośród nich powróciło około 150 osób. Dane o nich podała szwedzka służba specjalna odpowiadająca za bezpieczeństwo wewnętrzne i kontrwywiad Säkerhetspolisen (SÄPO).

Osoby te mają prawo nie tylko powrotu do Szwecji, ale również korzystania ze świadczeń socjalnych. Aby móc skuteczniej walczyć z takimi przypadkami, rząd w Sztokholmie chce wprowadzić zmiany w prawie umożliwiające karanie za samą przynależność do organizacji terrorystycznych.

Jak dotąd żadnej z tych osób szwedzki wymiar sprawiedliwości nie postawił jeszcze zarzutów. Wynika to z trudności dotyczących zebrania materiału dowodowego i przesłuchania potencjalnych świadków przestępstw popełnianych na obszarze Bliskiego Wschodu.
Źródło info i foto: TVP.info

Najbardziej poszukiwany dżihadysta schwytany po 7 latach ścigania

Jeden z najbardziej poszukiwanych na świecie dżihadystów, Peter Cherif, trafił w czwartek do więzienia we Francji. Mężczyzna zbiegł po skazaniu go w 2011 roku na pięć lat pozbawienia wolności za udział w walkach w Iraku. Teraz postawiono mu zarzuty także w ramach nowego śledztwa. 36-letni terrorysta został zatrzymany 16 grudnia w Dżibuti, a w sobotę deportowano go do Francji. Peter Cherif, osoba z otoczenia braci Kouachi – sprawców zamachu na redakcję tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” z 2015 roku – został przekazany paryskiej prokuraturze w nocy ze środy na czwartek.

Zdaniem władz Dżibuti mężczyzna dotarł do tego kraju drogą morską z Jemenu przez leżące na wybrzeżu miasto Obock. Miał przy sobie fałszywe dokumenty.

Sukces antyterrorystów

Agencja AFP doprowadzenie Cherifa do więzienia ocenia jako sukces służb antyterrorystycznych, które poszukiwały mężczyzny od czasu jego zniknięcia ostatniego dnia procesu w Paryżu w 2011 roku, w którym skazano go na pięć lat więzienia za walkę w szeregach Al-Kaidy. W czwartek dżihadysta usłyszał także nowe zarzuty dotyczące przynależności do organizacji terrorystycznej, nie podano jednak na ich temat szczegółów. Według źródeł bliskich sprawy dotyczą one pobytu Cherifa w Jemenie i jego działalności w Al-Kaidzie Półwyspu Arabskiego (AQAP).

Cherif uznawany jest przez zachodnie służby wywiadowcze oraz francuski wymiar sprawiedliwości za potencjalnie cenne źródło informacji. Niektóre media wskazywały go jako „możliwego zleceniodawcę” zamachów na redakcję „Charlie Hebdo” oraz na paryski sklep z żywnością koszerną, do których doszło w styczniu 2015 roku. W ich wyniku zginęło 17 osób. – (Zatrzymanie Petera Cherifa – red.) to bardzo dobra wiadomość, ponieważ ten terrorysta odgrywał ważną rolę w planowaniu ataku na „Charlie Hebdo” – powiedziała na antenie radia RTL francuska minister obrony, Florence Parly.

Dwa ataki ze stycznia 2015 roku rozpoczęły bezprecedensową falę dżihadystycznych zamachów we Francji. Cherif jednak w związku z nimi dotychczas nie usłyszał żadnych zarzutów.

Ścigany od lat

Po raz pierwszy Cherif został zatrzymany w Iraku pod koniec 2004 roku. Za walkę w szeregach Al-Kaidy został skazany w Bagdadzie na 15 lat więzienia. W marcu 2007 roku uciekł z irackiego więzienia, skąd udał się do Syrii. Po roku został schwytany tam przez Francuzów. W drodze ekstradycji trafił do Francji. Jako że nie zasądzono wobec niego odpowiednich środków zapobiegawczych, zniknął w marcu 2011 roku – nie stawił się na rozprawę w Paryżu, po czym uciekł do Jemenu. Od tego czasu, już jako skazany we Francji, był poszukiwany przez służby.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Irackie Siły Bezpieczeństwa zabiły ważnego dowódcę dżihadystów

Będące partnerem operacji Inherent Resolve – koalicyjnej interwencji wojskowej przeciw tzw. Państwu Islamskiemu – Irackie Siły Bezpieczeństwa (ISF) zabiły 21 listopada w irackiej prowincji Salah ad-Din wyższej rangi dowódcę dżihadystów znanego jako Katkut – podało w poniedziałek dowództwo operacji.

– Usunięcie Katkuta rozrywa łańcuch dowodzenia (tak zwanego – red.) Państwa Islamskiego oraz zmniejsza jego zdolność przeprowadzania ataków terrorystycznych zarówno w regionie, jak i za granicą – oświadczył kierujący operacjami Combined Joint Task Force – Operation Inherent Resolve (CJTF-OIR) amerykański generał David Doyle.

ISF zabiły Katkuta, gdy uciekał z miejsca zdarzenia.

Operacja przeciw dżihadystom

Dowództwo operacyjne w Salah ad-Din wysłało siły w celu ścigania i pojmania bojowników IS, którzy krótko wcześniej dokonali ataku rakietowego – poinformował komunikat prasowy CJTF-OIR. Wcześniej dowództwo irackie informowało o tym, że w akcji tej zlikwidowano 15 terrorystów, ale nie podało żadnych szczegółów dotyczących tożsamości zabitych. Według komunikatu CJTF-OIR, Katkut działał wcześniej w rejonie miejscowości Al-Hadar (Hatra) na południowy wschód od Mosulu. Podejmowane przez niego ataki spowodowały śmierć bądź ranienie irackich cywilów i funkcjonariuszy sił oraz zniszczenia infrastruktury w prowincjach Salah ad-Din i Niniwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Porwana pracownica pomocy medycznej została zamordowana przez dżihadystów w Nigerii

Pracownica pomocy medycznej, przetrzymywana od marca w niewoli przez dżihadystów w Nigerii, została zamordowana – poinformowały w poniedziałek wieczorem nigeryjskie władze. W niedzielę informowano, że porywacze dali 24 godziny na spełnienie ich żądań, nim zabiją kobietę.

Hauwa Mohammed Liman, Alice Loksha i Saifura Hussaini Ahmed Khorsa zostały porwane przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej (ISWA) w marcu tego roku w mieście Rann. Ostatnia z wymienionych kobiet to pielęgniarka pracująca dla szpitala wpieranego przez UNICEF, która została zamordowana przez dżihadystów we wrześniu.

Władze: zrobiliśmy wszystko

Nigeryjskie ministerstwo informacji w przytaczanym przez agencję Reutera oświadczeniu poinformowało w poniedziałek o śmierci kolejnej z zakładniczek, nie precyzując której.

Niedługo później minister Lai Mohammed zamieścił jednak w mediach społecznościowych wyrazy współczucia dla rodziny Hauwa Liman zapewniając, że „rząd federalny zrobił wszystko, co w jego mocy, by ocalić jej życie”. „Będziemy kontynuować negocjacje i nadal pracować na rzecz uwolnienia niewinnych kobiet, które pozostają w niewoli u porywaczy” – zapewnił w oświadczeniu minister. We wrześniu terroryści zamieścili w internecie nagranie, na którym zapowiadali zamordowanie co najmniej jednej zakładniczki wraz z upływem 15 października terminu na spełnienie ich żądań. Nie ujawniono, jakie były to żądania. Groźba odnosiła się także do znajdującej w rękach islamskich terrorystów 15-letniej nigeryjskiej uczennicy Leah Sharibu. Dziewczynka została uprowadzona ze swojej szkoły w miejscowości Dapchi w lutym tego roku.

Dżihadystyczna rewolta

Nigeria od dziewięciu lat wstrząsana jest terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która zabiła już ponad 20 tys. osób, a setki tysięcy zmusiła do opuszczenia miejsc zamieszkania. Jak informuje Reuters ISWA w 2016 roku oddzieliła się od Boko Haram i w ostatnich miesiącach zamordowała w zamachach setki żołnierzy w północno-wschodniej Nigerii. Oba ugrupowania chcą utworzenia niezależnego państwa na ziemiach północno-wschodniej Nigerii, w którym obowiązywałoby ścisłe przestrzeganie surowego prawa islamskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Dżihadyści porwali pracownicę Czerwonego Krzyża. Grozi jej śmierć

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża poinformował w niedzielę, że uprowadzonej w marcu w Nigerii przez dżihadystów pracownicy medycznej grozi śmierć w ciągu najbliższej doby. Zaapelował do władz Nigerii o pomoc w uwolnieniu kobiety – pisze Reuters.

„Pośpiech jest niezbędny, gdyż w ciągu 24 godzin może dojść do zabicia kolejnej pracownicy” – twierdzi w komunikacie Czerwony Krzyż.

Boko Haram terroryzuje Nigerię

Agencja Associated Press (AP) pisze z kolei o dwóch uprowadzonych pracownicach pomocy medycznej, których życie znajduje się w niebezpieczeństwie i które mogą podzielić los koleżanki zabitej przez ekstremistów we wrześniu. AP pisze, że trzy pracownice medyczne zostały uprowadzone w marcu na północnym wschodzie Nigerii, gdzie tysiące ludzi szukały ucieczki przed zagrożeniem ze strony ekstremistów.

Władze Nigerii twierdzą, że podejmują próby uwolnienia wszystkich przetrzymywanych przez ekstremistów. Nigeria od dziewięciu lat wstrząsana jest terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która zabiła już ponad 20 tys. osób, a setki tysięcy zmusiła do opuszczenia miejsc zamieszkania.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Hiszpania: W więzieniach przebywa ponad 130 dżihadystów

W hiszpańskich zakładach karnych przebywa obecnie 132 dżihadystów. Z wyjątkiem 2017 roku bieżący charakteryzuje się największą w ostatniej dekadzie liczbą osadzonych z powodu radykalizmu islamskiego.

Jak poinformowały w piątek hiszpańskie media, rok 2018 może być rekordowy pod względem liczby osób przebywających w więzieniach z powodu powiązań z islamistycznymi organizacjami terrorystycznymi. Wskazano, że w całym 2017 roku w zakładach karnych przebywało o 18 dżihadystów więcej niż dotychczas w tym roku.

Ze statystyk Sekretariatu Generalnego Zakładów Karnych (SGIP) wynika, że między 1 stycznia a 9 sierpnia br. w hiszpańskich więzieniach znajdowało się łącznie 132 dżihadystów, zarówno skazanych przez sądy, jak i oczekujących na wyrok za powiązania z islamskimi terrorystami.

Z danych SGIP wynika, że od 2012 roku w hiszpańskich zakładach karnych sukcesywnie przybywa dżihadystów. O ile w 2012 roku osadzonych było zaledwie 41 osób powiązanych z muzułmańskimi radykałami, to w 2017 roku już 150. Według dziennika „El Confidencial” część z osadzonych dżihadystów to osoby, które zostały ujęte przez hiszpańskie służby w trakcie przygotowywania zamachów terrorystycznych na dużą skalę. Od 2014 roku funkcjonariusze udaremnili m.in. ataki przy użyciu broni palnej, samochodów, a także próby zatrucia wody pitnej w dużych aglomeracjach miejskich.

Według pułkownika żandarmerii (Guardia Civil) Francisco Vazqueza, prowadzącego śledztwo w sprawie zamachów z sierpnia 2017 roku w Barcelonie i Cambrils, w przypadku sprawców tych ataków zawiódł system rozpoznania zagrożenia.

– Musimy naprawić mechanizm prewencyjny. Należy utrudnić możliwość powtórzenia się sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku grupy z (katalońskiego miasta) Ripoll, której udało się kupić w sklepach dziesiątki litrów acetonu do produkcji materiału wybuchowego oraz zgromadzić w jednym domu kilkaset butli z gazem – powiedział Vazquez.

Terroryści z Ripoll pierwotnie planowali dokonanie kilku dużych zamachów w najbardziej atrakcyjnych dla turystów miejscach w Barcelonie przy użyciu materiałów wybuchowych. 16 sierpnia doszło jednak do eksplozji w Alcanar, gdzie mieściła się logistyczna baza dżihadystów. Zginął w niej kierujący grupą imam Abdelbaki As-Satty oraz inny terrorysta.

17 i 18 sierpnia 2017 roku dżihadyści zaatakowali w Barcelonie i Cambrils przy użyciu samochodów i noży. W obu zamachach zginęło łącznie 16 osób, a ponad 130 zostało rannych. Policja zabiła też sześciu z dwunastu członków grupy terrorystycznej.
Źródło info i foto: TVP.info

Turcja: Zatrzymano wdowę po dowódcy dżihadystów

Władze tureckie podczas operacji antyterrorystycznych przeprowadzonych w Stambule zatrzymały wdowę po jednym z czołowych przywódców tak zwanego Państwa Islamskiego (IS). Chodzi o zabitego dwa lata temu w amerykańskim ataku w Syrii obywatela Gruzji, Abu Omara al-Sziszaniego. Wdowa po Sziszanim była jedną z pięciu osób zatrzymanych w nocy 4 lipca w Stambule przez turecką policję podczas równoległych operacji antyterrorystycznych wymierzonych w osoby dążące do przeprowadzenia ataków terrorystycznych.

Jej prawdziwa tożsamość została odkryta dopiero po kilku dniach przesłuchań, gdy funkcjonariusze zorientowali się, że ma fałszywy paszport. Turecka policja poinformowała, że 17 lipca sąd w Stambule zastosował areszt wobec wdowy po Sziszanim.

Były dowódca dżihadystów

Według Pentagonu Abu Omar al-Sziszani, znany pod pseudonimem „Czeczen”, był prawdopodobnie jedną z ofiar amerykańskiego nalotu w Syrii. IS potwierdziło jego śmierć w lipcu 2016 roku, twierdząc jednak, że zginął podczas walk w irackim mieście Szarkat na południe od Mosulu. Był jednym z niewielu przywódców IS mających profesjonalne przeszkolenie wojskowe. Dowodził kilkuset bojownikami, głównie z byłych republik radzieckich.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Terroryści z Katalonii planowali spory atak przy użyciu ciężarówki

Dżihadyści, którzy w sierpniu 2017 r. przeprowadzili zamachy w Katalonii, planowali jeden duży zamach przy użyciu ciężarówki – wynika ze śledztwa. Pojazd miał zostać wypełniony licznymi ładunkami wybuchowymi oraz butlami z gazem. Jak poinformowała w sobotę „La Vanguardia”, ubiegłoroczny zamach w Katalonii miał zostać przeprowadzony według innego scenariusza. Gazeta ustaliła, że grupa pochodzących z Ripoll dżihadystów o marokańskich korzeniach miała dokonać jednej dużej eksplozji w Barcelonie lub na jej przedmieściach.

Wydawana w Katalonii gazeta ustaliła, że dzień przed dokonaniem zamachu grupa dżihadystów udała się do miasta Sabadell, aby od lokalnej firmy wypożyczyć samochód ciężarowy. Wynajęcie pojazdu nie powiodło się, gdyż terroryści nie mieli odpowiednich dokumentów.

– Kiedy rankiem 16 sierpnia dżihadyści udali się do siedziby firmy Telefurgo, okazało się, że mając prawo jazdy kategorii B, nie mogą wynająć ciężarówki. Potrzebowali dokumentu kategorii C – ustaliła „La Vanguardia” na podstawie śledztwa.

„Interesowali się szczegółami meczu FC Barcelona”

Inspektorzy potwierdzili, że tego samego dnia po południu terroryści wrócili do spółki transportowej, aby wypożyczyć furgonetkę Fiat Talento. Pojazdem tym 17 sierpnia jeden z dżihadystów staranował przechodniów na barcelońskiej La Rambla.

Po dziesięciu miesiącach dochodzenia śledczy ustalili, że pierwotny plan zamachowców przewidywał umieszczenie w ciężarówce ponad 200 kg ładunków wybuchowych, tzw. TATP, i obłożenie ich butlami gazowymi dla zintensyfikowania eksplozji.

Śledczy w dalszym ciągu nie mają pewności, przy jakim obiekcie terroryści planowali wysadzić ciężarówkę. Potwierdzili, że kilka dni przed zamachami dżihadyści z Ripollu poszukiwali w internecie informacji dotyczących popularnych wśród turystów miejsc w Katalonii, m.in. bazyliki Sagrada Familia, dyskotek w Barcelonie i w oddalonym od niej o 60 km Lloret de Mar, a także stadionu Camp Nou. – Interesowali się szczegółami dotyczącymi najbliższego meczu FC Barcelona – ustaliła gazeta.

W zamachu zginęło 16 osób

Z dotychczasowego dochodzenia wynika, że marokański imam Abdelbaki As-Satty miał zradykalizować członków grupy terrorystycznej poprzez spotkania w małym gronie. Często odbywały się one wewnątrz wynajętej przez muzułmańskiego duchownego furgonetki. Imam parkował pojazd w różnych częściach Ripollu.

Według ustaleń policji As-Satty był powiązany z Państwem Islamskim i mógł kontaktować się z jego członkami podczas swoich licznych wyjazdów do Maroka, Francji i Belgii.

Katalonia stała się 17 i 18 sierpnia ub.r. celem ataków terrorystycznych, w których śmierć poniosło 16 osób, a ponad 120 zostało rannych. Terroryści zaatakowali w Barcelonie i Cambrils przy użyciu samochodów oraz noży. Do zmiany planów przyczynił się wybuch w bazie terrorystów w Alcanar 16 sierpnia, w efekcie którego śmierć poniósł 45-letni imam Abdelbaki As-Satty oraz inny członek grupy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Jeden z byłych dowódców ISIS udawał uchodźcę i dostał azyl

Jeden z najbardziej brutalnych dżihadystów dostał azyl polityczny we Francji, gdyż udawał uchodźcę. Irakijczyk otrzymał azyl polityczny, bo zapewniał, iż był prześladowany przez Państwo Islamskie. W rzeczywistości był jednym z najbardziej poszukiwanych szefów tej organizacji.

33-letni Ahmed H. dostał azyl polityczny i zasiłki we Francji już w ubiegłym roku. Jego prawdziwą tożsamość ustaliły jednak w końcu – z kilkunastomiesięcznym opóźnieniem – francuskie służby specjalne. Okazało się, że w rzeczywistości chodzi o jednego z byłych szefów Państwa Islamskiego w Iraku, któremu przypisuje się odpowiedzialność za masakry tysięcy cywilów oraz żołnierzy uprowadzonych z bazy wojskowej w mieście Tikrit.

Dżihadysta został aresztowany i umieszczony w areszcie śledczym pod zarzutami działalności terrorystycznej i zbrodni wojennych. Azyl polityczny mu odebrano. Jego ekstradycji domaga się iracki wymiar sprawiedliwości.
Źródło info i foto: RMF24.pl

16 Iranek skazanych za przystąpienie do dżihadystów

Irański sąd skazał w niedzielę 16 kobiet na kary więzienia za udział w działaniach terrorystycznych tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) – poinformowała agencja IRNA, powołując się na prokuratora Teheranu Abbasa Dżafariego Dolatabadiego. Według cytowanego prokuratora, kobiety skazano na różne kary pozbawienia wolności. Wymiaru kar nie podano. Kobietom nakazano też, by oddały pieniądze otrzymane od tak zwanego Państwa Islamskiego.

Kolejna rozprawa w procesie po zamachach

Prokurator Dolatabadi oznajmił, że kobiety wyjechały do Syrii, by wesprzeć Daesh (arabski akronim nazwy IS), przeszły tam szkolenie terrorystyczne i przeprowadziły pewne operacje. Aresztowano je po powrocie do Iranu. W sądzie w Teheranie odbyła się również w niedzielę piąta rozprawa w procesie ośmiu mężczyzn podejrzanych o zabicie 18 osób w zamachach w parlamencie i w mauzoleum ajatollaha Chomeiniego w Teheranie w 2017 roku. Był to pierwszy w Teheranie krwawy atak, do którego przyznało się Państwo Islamskie – pisze Reuters i dodaje, że w tej sprawie zarzuty postawiono 26 osobom.
Źródło info i foto: tvn24.pl