Indie: Zgwałcili i zabili studentkę. Trzeci raz wstrzymano egzekucję napastników

Sąd w Delhi w poniedziałek wstrzymał zaplanowaną na wtorek egzekucję czterech gwałcicieli i zabójców 23-letniej studentki, skazanych w głośnym procesie. Śmierć Jyoti Singh w 2012 roku wywołała protesty w całym kraju. Egzekucję wyznaczono najpierw na 22 stycznia, potem na 1 lutego, a później na 3 marca br.

– Dlaczego sądowi tak dużo czasu zajmuje wykonanie własnego wyroku powieszenia skazanych? – pytała w rozmowie z agencją informacyjną ANI Asha Devi, matka zamordowanej w 2012 roku studentki.

Porwana spod kina

Czterech zabójców 23-letniej studentki fizjoterapii miało zostać straconych we wtorek o szóstej rano. W poniedziałek rano Sąd Najwyższy oddalił wniosek jednego z oskarżonych Pawana Gupty o zamianę wyroku śmierci na dożywocie. Prawnik Gupty twierdził, że jego klient w momencie popełnienia przestępstwa był nieletni.

AP Singh, obrońca Gupty, kilka godzin po postanowieniu Sądu Najwyższego, wysłał wniosek do prezydenta Indii o ułaskawienie skazanego. W konsekwencji Wysoki Sąd w Delhi zawiesił wykonanie kary ledwie 13 godzin przed egzekucją. Według procedury więziennej skazani na śmierć w tym samym procesie mają zostać straceni razem, więc egzekucja wszystkich skazanych przeciągnie się o kilka tygodni.

– Powtarzające się przekładanie egzekucji jest porażką naszego systemu (prawnego). Cały nasz system wspiera kryminalistów – uważa Devi. Zamordowaną studentkę prasa nazwała „Nirbhają” (Nieustraszoną). Rodzice Jyoti po śmierci córki wyrazili zgodę na używanie jej imienia w mediach.

Studentkę fizjoterapii porwała grupa sześciu osób spod kina w południowym Delhi w połowie grudnia 2012 roku. Kobieta została brutalnie zgwałcona i wyrzucona razem z jej kolegą w okolicach delhijskiego lotniska. Sprawców szybko ujęto. Jyoti Singh zmarła po niespełna dwóch tygodniach na skutek odniesionych ran. Śmierć wywołała w całych Indiach falę protestów, które próbowały stłumić władze.

Egzekucja przekładana dwa razy

Jeszcze w czasie procesu Ram Singh, jeden z oskarżonych, popełnił samobójstwo w więzieniu. Pod koniec sierpnia 2013 roku sąd dla nieletnich skazał 17-letniego oskarżonego na trzy lata zakładu poprawczego. We wrześniu 2013 roku sąd skazał pozostałych czterech oskarżonych na śmierć przez powieszenie.

Przez następne lata skazani odwoływali się najpierw do Wysokiego Sądu w Delhi, a następne do Sądu Najwyższego Indii. Wreszcie 7 stycznia br. wyznaczono egzekucję na 22 stycznia br. Trzech skazanych Mukesh Singh, Vinay Sharma i Akshay Thakur tuż przed datą egzekucji po kolei składali wnioski o rewizję wyroków, przez co egzekucję przekładano dwa razy – na 1 lutego i później na 3 marca br.

Asha Devi, matka zamordowanej Jyoti, wielokrotnie obarczała winą za zwłokę prawników reprezentujących skazanych. – On (adwokat AP Singh) wprowadza w błąd sąd, aby opóźnić wykonanie wyroku – powiedziała agencji ANI. -Dzisiaj prawnik skazanych AP Singh wskazał mnie palcami i powiedział w moją stronę, że odwlecze egzekucję w nieskończoność – powiedziała Asha Devi po drugim przełożeniu egzekucji.

Adwokat wielokrotnie był upominany przez sąd za swoje zachowanie i wypowiedzi. Podczas procesu AP Singh obarczał rodziców studentki winą za śmierć córki – pozwolili jej pójść do kina wieczorem, w towarzystwie kolegi, co jego zdaniem jest sprzeczne z „indyjską kulturą”.

– Gdyby moja córka albo siostra uprawiała seks przedmałżeński, zhańbiła się, straciła twarz, na pewno wziąłbym ją do mojego domu na wsi i przed całą rodziną, oblałbym ją benzyną i podpaliłbym ją – powiedział w dokumencie BBC.

Prawo łaski wobec Pawana Gupty jest już ostatnią prawną przeszkodą na drodze do egzekucji skazanych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sri Lanka wznowiła wykonywanie kary śmierci

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena podpisał nakaz wykonania kary śmierci dla czterech skazanych za przestępstwa narkotykowe. Będą to pierwsze egzekucje od 43 lat. W rozmowie z szefem ONZ wyjaśnił, że podjął decyzję, by chronić naród i przyszłe pokolenia.

„Przez rozprzestrzenianie się przemytu narkotyków na szali jest życie dzieci w wieku szkolnym, studentów i młodzieży. Jeśli mamy ich chronić, kara śmierci powinna być wykonywana na przemytnikach narkotyków” – powiedział szef państwa na spotkaniu z mediami, uzasadniając decyzję o podpisaniu nakazów wykonania kary śmierci na czterech handlarzach narkotyków.

Egzekucje, na których od 1976 r. na Sri Lance obowiązywało moratorium, mają zostać wykonane niezwłocznie. Sri Lanka nie ma jednak jeszcze przeszkolonego kata, który mógłby je wykonać.

Nazwiska skazanych nie zostały ujawnione z obawy przed zamieszkami w więzieniach. Obecnie na Sri Lance wyroki za przestępstwa narkotykowe odsiaduje ok. 14,4 tys. osób.

Prezydent Sirisena nie ukrywa, że na decyzję wpłynęły działania Rodriga Duterte, prezydenta Filipin, gdzie zginęły tysiące ludzi podejrzanych o handel narkotykami. Władze Sri Lanki szacują, że w kraju jest 200 tys. narkomanów.

„Uważam osoby sprzeciwiające się mojej decyzji za pomagających handlarzom narkotyków i podżegających do popełnienia przestępstwa” – podkreślił. Wcześniej prosił narodową komisję praw człowieka, by nie próbowała skłonić go do zmiany decyzji.

Biuro ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) ostrzegło, że wznowienie wykonywania kar śmierci może negatywnie wpłynąć na współpracę międzynarodową w walce z narkotykami. Przepisy niektórych państw nie zezwalają na wymianę informacji i ekstradycję do krajów, w których za takie przestępstwa grozi śmierć.

UNODC przypomniało, że 121 krajów podpisało rezolucję wzywającą do wprowadzenia moratorium na wykonywanie egzekucji, podkreślono też, że kara śmierci nie jest trwałym rozwiązaniem problemu.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: 29-letni Syryjczyk zatrzymany pod zarzutem zbrodni wojennych

29-letni Syryjczyk został zatrzymany w południowo-zachodniej części Niemiec m.in. pod zarzutem zbrodni wojennych, jakich miał się dopuścić w Syrii, będąc członkiem tak zwanego Państwa Islamskiego – poinformowała w środę niemiecka prokuratura. Syryjczyk jest też oskarżany o udział w organizacjach terrorystycznych. Jak podała prokuratura, mężczyzna w 2013 roku dołączył do ekstremistycznej organizacji Front al-Nusra (noszącej później nazwę Dżabhat Fatah al-Szam), a z IS związał się rok później.

Pobicia i egzekucje

Następnie trafił do więzienia. Tam, jak zarzuca mu prokuratura, miał znęcać się nad trzema współosadzonymi. Mężczyzna miał też pobić kierowcę tira oraz dokonać egzekucji na więźniu tak zwanego Państwa Islamskiego w 2014 roku. 31 lipca Syryjczyk został zatrzymany w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia w południowo-zachodniej części Niemiec. We wtorek stanął przed sądem.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Brutalna egzekucja chłopca w Syrii. Prezydent USA mówi „STOP”

Wideo przedstawiające brutalną egzekucję chłopca przez syryjską grupę korzystającą ze wsparcia CIA spowodowało, że prezydent Donald Trump zakończył pomoc dla opozycji w Syrii – poinformował tygodnik „Weekly Standard” w swoim najnowszym wydaniu.

Donald Trump na początku tego roku obejrzał wideo z dokonanej w roku 2015 egzekucji kilkunastoletniego chłopca w okolicach Aleppo przez członków Ruchu Nour al-Din al-Zenki walczącego z siłami rządowymi w Syrii. Podczas egzekucji rebelianci obcięli chłopcu głowę, którą następnie zatknęli na nożu i prezentowali na rozpowszechnianym w internecie wideo jak trofeum.

„Prezydent Trump po obejrzeniu wideo natychmiast zażądał od amerykańskiego wywiadu wyjaśnienia, dlaczego zdolni do popełnia takiej odrażającej zbrodni ekstremiści z Ruchu Nour al-Din al-Zenki, związanego z główną organizacją zbrojną syryjskiej opozycji, Wolną Armią Syrii (WAS), otrzymują amerykańską pomoc materialną – poinformował, powołując się anonimowo cytowanych uczestników rozmów w Białym Domu, Thomas Joscelyn, ekspert bliskowschodni ponadpartyjnej Fundacji Obrony Demokracji (Foundation for Defense of Democracy) na łamach konserwatywnego tygodnika „The Weekly Standard”.

Ponieważ prezydent Trump nie otrzymał od przedstawicieli CIA i swoich doradców zadowalającego wyjaśnienia, zdecydował się zakończyć program pomocy CIA dla całej opozycji syryjskiej – wyjaśnia Joscelyn, omawiając historię przebiegu „tajnej wojny” prowadzonej przez CIA w Syrii.

Niechętny Trumpowi dziennik „The Washington Post”, który 19 lipca br. jako pierwszy poinformował o wstrzymaniu pomocy USA dla syryjskiej opozycji, opublikował tę informację z wyjaśnieniem, że „takiej decyzji Waszyngtonu od dawna domagała się Moskwa”. Nic dziwnego, że wielu amerykańskich polityków z obu partii reprezentowanych w Kongresie, skrytykowało Trumpa, zarzucając mu uleganie woli Putina.

„Nie ma żadnych wątpliwości, że Putin, który ma na swoich rękach krew wielu syryjskich cywilów, był zadowolony z tej decyzji. Jednak – dodaje Thomas Joscelyn – nie oznacza to że amerykański program pomocy syryjskim rebeliantom był skuteczny, ani że służył amerykańskim interesom”.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Jack Jones i Marcel Williams straceni. Pierwsza podwójna egzekucja od 17 lat

W amerykańskim stanie Arkansas stracono w nocy dwie osoby skazane na śmierć. Była to pierwsza od 17 lat podwójna egzekucja w Stanach Zjednoczonych. Około drugiej w nocy naszego czasu stracono 52-letniego Jacka Jonesa, skazanego za zabójstwo kobiety i usiłowanie zabójstwa jej córki, a trzy godziny później 46-letniego Marcela Williamsa, skazanego za zabójstwo i trzy gwałty. Wyroki wykonano poprzez wstrzyknięcie trucizny. W obu przypadkach wyczerpano wszystkie procedury odwoławcze.

Władze stanowe zdecydowały się wykonać wyroki śmierci na dwóch skazanych w tym samym dniu, ponieważ z końcem miesiąca upływa data ważności jednej z substancji, używanych do śmiertelnego zastrzyku. Władze planowały wykonać w kwietniu jeszcze sześć egzekucji, ale cztery zostały wstrzymane decyzją sądu.

Kara śmierci jest dopuszczona w Stanach Zjednoczonych, ale nie jest stosowana we wszystkich stanach.
Źródło info i foto: onet.pl

Egzekucja za zabicie policjantów w Bahrajnie

W niedzielę w Bahrajnie stracono trzech szyitów skazanych za przeprowadzenie w 2014 roku zamachu bombowego. W ataku zginęło trzech policjantów. To pierwszy wyrok śmierci wykonany w tym kraju od 2010 roku. Niespełna tydzień temu orzeczenie skazujące w sprawie szyitów potwierdził sąd najwyższy. Jak wynika z informacji państwowej agencji BNA, mężczyzn rozstrzelano w obecności sędziego, lekarza i muzułmańskiego duchownego.

Egzekucję potępili obrońcy praw człowieka, których zdaniem takie wydarzenie może negatywnie wpłynąć na sytuację wewnętrzną w Bahrajnie. W zamachu bombowym w 2014 roku zginęło dwóch policjantów z Bahrajnu i jeden ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Bahrajn, w którym stacjonuje dowództwo V Floty USA, był od początku 2011 roku sceną masowych prodemokratycznych protestów. ich organizatorami była szyicka większość, która domagała się, aby sunnicka, rządząca dynastia zarządziła wolne wybory i przekształciła ustrój państwa z absolutystycznego na monarchię konstytucyjną. Jednak wystąpienia zostały stłumione przez sunnickie władze.
Żródło info i foto: wp.pl

Francja: Kara więzienia za przeglądanie dżihadystycznych stron

Sąd w Chartres skazał 31-letniego Francuza, który przeszedł na islam, na dwa lata więzienia za regularne przeglądanie dżihadystycznych stron internetowych zachęcających do zamachów terrorystycznych i prezentujących nagrania brutalnych egzekucji. Wyrok zapadł w poniedziałek. To pierwszy tego rodzaju wyrok wydany na podstawie nowych przepisów antyterrorystycznych z czerwca br. Prokuratura żądała roku więzienia, ale sąd orzekł dwukrotnie wyższą, maksymalną karę.

Proces potwierdził, że Yannick Loichot, który w 2009 roku został muzułmaninem i zerwał więzi z rodziną, od pewnego czasu coraz częściej zaglądał na strony internetowe propagujące przemoc w imieniu radykalnego islamu. Wykryły to francuskie służby specjalne prowadzące monitoring sieci. Udowodniono także, że mężczyzna poszukiwał w internecie sposobów zdobycia broni, a na Facebooku sugerował, że chce przeprowadzić zamach na Tour Montparnasse – drapacz chmur w samym centrum Paryża.

Loichot bronił się twierdząc, że na strony dżihadystów wchodził z ciekawości. Francuska ustawa z 3 czerwca wprowadziła nową kategorię przestępstwa: regularne przeglądanie stron internetowych bądź portali społecznościowych zachęcających do terroryzmu lub go pochwalających. Grozi za to kara do dwóch lat więzienia i 30 tys. euro grzywny. Nowe przepisy nie dotyczą pracy dziennikarzy, naukowców ani działań podejmowanych przez służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo.
Żródło info i foto: TVP.info

ISIS zabiło 15 swoich bojowników

Tak zwane Państwo Islamskie przeprowadziło egzekucję 15 swoich członków – informuje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Jak podaje organizacja, egzekucje islamistów są związane ze śmiercią w nalocie Abu Hija al-Tunisiego, jednego z wyższych urzędników samozwańczego kalifatu. Ponadto Syryjskie Obserwatorium łączy dzisiejsze egzekucje z sobotnimi zatrzymaniami wśród szeregów ISIS, do których doszło w mieście Rakka. Członkowie Państwa Islamskiego aresztowali tam 35 osób pod zarzutem szpiegostwa.
Żródło info i foto: onet.pl

ISIS szykuje egzekucję chrześcijan w Rakkce

Państwo Islamskie zakazało grupie chrześcijan opuszczać samozwańczą stolicę islamistów, miasto Rakka w Syrii. Taką informację podali miejscowi aktywiści. Ich zdaniem, może to oznaczać, że fanatycy chcą wkrótce dokonać egzekucji pozostałych w tym miejscu chrześcijan.

Informacja na ten temat pojawiła się na Twitterze, na koncie jednej z syryjskich organizacji aktywistów. Według organizacji RBSS wszystkie chrześcijańskie rodziny, które pozostały w mieście Rakka otrzymały polecenie, by pod żadnym pozorem nie opuszczać miasta. Grupa nie sprecyzowała powodów takiej decyzji. Wiadomo jedynie, że przepis został wydany w czasie Świąt Wielkanocnych. Obserwatorzy twierdzą, że może to oznaczać rychłą egzekucję tych osób.

Rakka to samozwańcza stolica tzw. Państwa Islamskiego w Syrii. Została przez fanatyków przejęta w styczniu 2014 roku, a wkrótce potem wprowadzono tam radykalne, islamskie prawo religijne. Większość chrześcijan zamieszkujących miasto uciekła, ale na miejscu pozostały według szacunków 43 chrześcijańskie rodziny. Jako tzw. niewierni, muszą oni płacić specjalny podatek i podpisywać dokument, mówiący o tym, iż żyją w stanie poddaństwa wobec samozwańczych władz. Większość z nich to ubodzy robotnicy, którzy nie mają pieniędzy na ucieczkę z Rakki.

Przed wybuchem wojny domowej chrześcijanie stanowili około 10 procent populacji w Syrii. Po tym jak doszło do konfliktu a część terenów opanowali islamscy fanatycy, wielu wyznawców Chrystusa uciekło z kraju, najczęściej do sąsiedniego Libanu, gdzie chrześcijaństwo jest legalne. Ci, którzy zostali w Syrii, w większości wspierają prezydenta Baszara al-Asada, najczęściej w obawie przed muzułmańskimi radykałami.

Po tym jak w 2014 roku fanatycy przejęli część terenów w Syrii i w Iraku i utworzyli tam samozwańcze Państwo Islamskie pojawiły się informacje o masowych egzekucjach osób, które nie chciały poddać się ich władzy. Chodzi nie tylko o chrześcijan ale także o jazydów i szyitów. Z rąk sunnickich fanatyków giną także sami sunnici.
Żródło info i foto: wp.pl

Państwo Islamskie grozi zemstą za egzekucje terrorystów

Tak zwane Państwo Islamskie (IS) zapowiedziało zniszczenie więzień, w których Arabia Saudyjska przetrzymuje domniemanych dżihadystów i osoby oskarżane o terroryzm – podała w środę agencja Reutera, powołując się na wiadomość zamieszczoną w internecie. W ten sposób dżihadyści z IS chcą pomścić 47 osób straconych w zeszłą sobotę. Większość z zabitych w tej największej od lat masowej egzekucji stanowili sunnici skazani za ataki Al-Kaidy w Arabii Saudyjskiej sprzed dekady.

Agencje zauważają, że monarchia coraz bardziej obawia się zagrożenia ze strony sunnickich grup ekstremistycznych, takich jak IS, oraz że celem sobotnich egzekucji było zniechęcenie Saudyjczyków do przyłączania się do dżihadystów. W ostatnim roku w atakach bombowych i strzelaninach w kraju zginęło kilkanaście osób, a IS wzywało zwolenników do dalszych zamachów. Al-Kaida ostatnio zapowiadała odwet, jeśli jej członkowie zostaną straceni.

W artykule zamieszczonym we wtorek na jednym z portali internetowych jako potencjalne cele wymieniono więzienia al-Hair i Tarfija. Reuters podkreśla, że władze w Rijadzie osadziły tam wielu członków IS i al-Kaidy. Wśród straconych w zeszłym tygodniu był też szyicki duchowny Nimr al-Nimr. Jego śmierć wywołała falę protestów, które doprowadziły m.in. do ataku na ambasadę Arabii Saudyjskiej w stolicy Iranu, a w konsekwencji do zerwania stosunków dyplomatycznych między tymi państwami. Doprowadziło to do wzrostu napięcia w regionie.
Żródło info i foto: interia.pl