Wybuch w banku PKO BP w centrum Bierutowa

Eksplozja w placówce banku PKO BP w centrum Bierutowa na Dolnym Śląsku. Wysadzono tam bankomat. „Słychać było tylko głośny huk i po chwili pisk opon szybko odjeżdżającego samochodu” – relacjonuje jeden z okolicznych mieszkańców. W placówce banku uruchomił się alarm. Siła wybuchu spowodowała, że zostały uszkodzone drzwi oraz wyleciały szyby z okien, które znajdują się na pobliskich chodnikach i parkingu. Okolica została odgrodzona taśmą przez policję.

Potwierdzam, że doszło do wysadzenia bankomatu. Obecnie funkcjonariusze policji prowadzą w tej sprawie czynności – informuje asp. Bernadeta Pytel z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy.

Nie wiadomo, czy sprawcom udało się zabrać gotówkę. Mundurowi proszą natomiast świadków zdarzenia o kontakt, najlepiej dzwoniąc na numery alarmowe 997, 112 lub bezpośrednio z najbliższym dyżurnym policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wybuch w centrum stolicy Hiszpanii. Są ofiary

W jednym z budynków znajdującym się przy ulicy Calle de Toledo w centrum Madrytu doszło do wybuchu. Na miejsce kierowane są służby ratunkowe, ekipy poszukiwawcze, strażacy i policjanci. Burmistrz miasta potwierdził, że w wyniku eksplozji zginęły trzy osoby. Jak podaje TVE eksplozja miała miejsce w budynku w centrum Madrytu, niedaleko domu opieki. Filmy i zdjęcia udostępnione w mediach społecznościowych przedstawiają słup dymu wydobywający się z budynku oraz gruz rozrzucony po jednej z głównych ulic miasta.

Świadkowie opisują wybuch jako „wyjątkowo głośny”. Na miejsce kierowane są służby ratunkowe, ekipy poszukiwawcze, strażacy i policja.

Hiszpania – wybuch w centrum Madrytu. Nie żyją dwie osoby

Do wybuchu doszło tuż przed godziną 15:00 na Calle de Toledo – jednej z głównej ulic południowej części stolicy Hiszpanii. Jak podaje „La Vanguardia”, budynek, w którym doszło do eksplozji, należy do archidiecezji. Opisywany jest jako „kompleks religijny”, w którym odbywały się szkolenia dla księży, znajdowały się tam także mieszkania dla duchownych oraz stołówka dla osób bezdomnych. W pobliżu znajduje się kościół, szkoła i dom opieki, z którego ewakuowani zostali pensjonariusze. Rzecznik tej placówki przekazał, że żaden z mieszkańców ani pracowników nie doznał obrażeń.

Burmistrz Madrytu José Luis Martínez-Almeida potwierdził w rozmowie z mediami, że w wybuchu zginęły trzy osoby. Wiceprezydent miasta Ignacio Aguado wieczorem podał, że dwie ofiary to przechodnie, którzy w momencie eksplozji przechodzili obok budynku.

Powodem eksplozji ma być nieoficjalnie wyciek gazu. Biuro Interwencji Kryzysowej podaje, że rannych zostało osiem osób – sześć lekko, jedna ma średnie, a kolejna poważne obrażenia. Rzeczniczka policji poinformowała natomiast, że mieszkańcy pobliskich domów zostaną ewakuowani. Mieszkańcy proszeni są, by nie zbliżali się do okolicy, gdzie doszło do wybuchu.

Rzecznik madryckiej archidiecezji mówił, że trwają poszukiwania jednego duchownego, który w momencie eksplozji najprawdopodobniej przebywał w budynku. Później poinformowano jednak, że zaginioną osobą jest pracownik techniczny, który najprawdopodobniej dokonywał przeglądu instalacji.

Zniszczeniu uległy co najmniej cztery piętra. Na miejscu cały czas trwa akcja gaśnicza, która utrudniona jest przez gęsty dym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Eksplozja w Nashville

W dzień po bożonarodzeniowej eksplozji w centrum Nashville, która uszkodziło dziesiątki budynków gubernator Tennessee Bill Lee zwrócił się do prezydenta Trumpa o pomoc federalną. Policja w Nashville współpracuje z Waszyngtonem, aby znaleźć sprawcę wybuchu.

„Dziś rano zwiedzałem miejsce zamachu. (…) Szkody są szokujące i to cud, że żaden z mieszkańców nie zginął” – pisał Lee w sobotę na Twitterze.

Amerykańskie radio publiczne NPR cytuje rzecznika Białego Domu, który oznajmił, że Trump został poinformowany o wybuchu w piątek i „wyraził wdzięczność niesamowitym pierwszym ratownikom”.

Organy ścigania otrzymały ponad 500 wskazówek w sprawie eksplozji, a inspektorzy śledczy przeszukują wrak samochodu kempingowego w którym umieszczono ładunek wybuchowy. Władze nie potwierdziły tożsamości rzekomego sprawcy o którym wspominała telewizja CBS.

– To jak gigantyczna układanka stworzona przez bombę, która rozrzuciła dowody na wiele kwartałów ulic miasta – mówił w sobotę na konferencji prasowej prokurator federalny w Tennessee Don Cochran dodając, że w jego przekonaniu prowadzący dochodzenie znajdą winowajcę.

Cochran opisywał sprawcę jako „łajdaka, który w bożonarodzeniowy poranek, zamiast szerzyć radość i wiwat, postanowił siać zniszczenie”.

Nagrany głos ostrzegł przed eksplozją

NPR przypomina, że wybuch nastąpił w piątek ok. 6.30 miejscowego czasu w kilka godzin po tym, jak pojazd został zaparkowany w Nashville przed budynkiem firmy telekomunikacyjnej AT&T. Ok. 1 w nocy nagrany głos ostrzegł przed eksplozją. Policja wchodziła do pobliskich domów, aby ewakuować mieszkańców.

Kiedy ok. 6:30 pojazd eksplodował, spowodował przerwy w komunikacji zakłócając m.in. działanie lokalnych systemów kontroli lotów i zawieszając je krótko na międzynarodowym lotnisku w Nashville. Obecnie miejscowa policja współpracuje z FBI i Biurem ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej i Materiałów Wybuchowych (ATF), aby ustalić, kto był odpowiedzialny za wybuch.

– Setki agentów, analityków i pracowników FBI przebywają w Nashville – mówił, cytowany przez NPR, agent specjalny z biura terenowego FBI w Memphis Douglas Korneski. Jego zdaniem prowadzący dochodzenie nie są jeszcze pewni, czy sprawca działał w pojedynkę, czy w grupie.

– Przyglądamy się kilku osobom – wyjaśnił Korneski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Holandia: Kolejna eksplozja w sklepie z polskimi produktami

Czwarty wybuch w sklepie z polskimi produktami w Holandii w ciągu ostatnich kilku dni. W sobotę o godz. 4:30 zniszczona została witryna sklepu w centrum handlowym w Beverwijk. To ten sam punkt, który został zniszczony w wyniku eksplozji w środę 8 grudnia. Informując o wybuchu w centrum handlowym De Beverhof holenderska policja napisała o „poważnych uszkodzeniach”. Wcześniej informowano, że w pobliżu miejsca eksplozji płonie samochód. Nie wiadomo, czy obie sprawy są ze sobą powiązane.

Po środowej eksplozji w Beverwijk pod Amsterdamem policja wszczęła śledztwo. Dodano, że częścią dochodzenia jest ewentualny związek tego wypadku z wtorkowymi eksplozjami w dwóch innych sklepach w Holandii. We wtorek do wybuchów doszło w podobnych sklepach w Aalsmeer niedaleko Amsterdamu oraz w Heeswijk-Dinther w Brabancji Północnej. W wypadkach nikt nie ucierpiał, ale wybuchy spowodowały poważne szkody materialne.

Holenderska policja apeluje na swoich stronach internetowych do osób, które były świadkami tych eksplozji lub mają o nich jakieś informacje o kontakt. Oprócz tego, że toczy się w tej sprawie dochodzenie nie przekazano żadnych dalszych informacji.

Biuro rzecznika prasowego polskiego MSZ poinformowało, że poszkodowani właściciele sklepów nie są obywatelami polskimi, a w związku z tymi wydarzeniami do ambasady w Hadze nie zgłosili się jak dotąd o pomoc żadni polscy obywatele.

Polska dyplomacja „zaniepokojona”

MSZ podkreśliło, że polskie służby dyplomatyczne pozostają w kontakcie z holenderską policją, która ustala sprawców, motywy i szczegóły tych wypadków.

„W Niderlandach działa wiele sklepów oferujących polskie produkty. Ich klientami są, obok Holendrów, przede wszystkim Polacy oraz obywatele innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej. W większości przypadków właścicielami tych firm nie są obywatele RP” – przekazały służby prasowe MSZ.

W środę wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk przekazał, że polska dyplomacja wyraziła zaniepokojenie tymi wypadkami i zwróciła się do władz holenderskich z prośbą o szczegółowe i pilne śledztwo oraz zapewnienie bezpieczeństwa polskim obywatelom.

Jak donoszą holenderskie media, właścicielem sklepów w Beverwijk i Aalsmeer jest Mohamad Mahmoed, a sklepu w Heeswijk-Dinther – Shawn Rabati Mahmoud. Obydwaj przedsiębiorcy są Kurdami. Wszystkie uszkodzone sklepy noszą nazwę „Biedronka”, ale nie są związane z polską siecią supermarketów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejny wybuch w polskim sklepie w Holandii

W środę nad ranem doszło do kolejnej eksplozji w polskim sklepie w Holandii. We wtorek ładunki wybuchowe eksplodowały w dwóch innych marketach. Policja nie informuje o tym, czy wybuchy są ze sobą powiązane. O dwóch eksplozjach w polskich sklepach w Holandii informowaliśmy we wtorek. Wczoraj do wybuchów doszło w Aalsmeer niedaleko Amsterdamu oraz w małym miasteczku w prowincji Brabancja Północna. Oba sklepy nosiły nazwę Biedronka, ale nie należą do dużej sieci sklepów budżetowych o tej samej nazwie w Polsce.

Wybuch w Aalsmeer miał miejsce ok. godz. 3 nad ranem i spowodował poważne uszkodzenia sklepu i pobliskich budynków, a także spowodował zapalenie się zaparkowanego w pobliżu samochodu. W miasteczku Heeswijk-Dinther w Brabancji Północnej policja ewakuowała prewencyjnie 20 osób, ponieważ wybuch zniszczył nie tylko znaczną część sklepu, ale naruszył też konstrukcje sąsiednich budynków.

W środę rano holenderskie media poinformowały o trzeciej eksplozji. Tym razem miała miejsce w centrum handlowym Beverhof w Beverwijk krótko po godzinie 5 nad ranem. Budynek marketu został uszkodzony, nikt nie został ranny. Budynkowi nie grozi zawalenie. Nikt też nie był ewakuowany, w pobliżu nikt nie mieszka.

Na miejscu pracuje lokalna policja. Śledczy wyjaśniają trzy zdarzenia.
Źródło info i foto: TVP.info

Nocne eksplozje w dwóch polskich supermarketach w Holandii

W nocy z poniedziałku na wtorek w dwóch holenderskich miastach doszło do wybuchów w polskich sklepach. Na szczęście nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. Dziesiątki osób ewakuowano. Informację o pierwszym wybuchu, do którego doszło w mieście Aalsmeer na północy Holandii, służby otrzymały około godz. 3 rano. Jak informuje portal nltimes.nl, świadkowie powiedzieli ratownikom, że po początkowej eksplozji nastąpiło, słychać było kilka mniejszych huków. Pożar ugaszono około 4:20.

Policja poinformowała później, że w wyniku eksplozji całkowitemu zniszczeniu uległ supermarket, a także zaparkowany obok samochód. Strażacy ewakuowali kilka mieszkań znajdujących się nad sklepem. Dwóm osobom pomocy medycznej udzielono na miejscu.

Mohamad Mahmoed, właściciel sklepu w Aalsmeer powiedział mediom, że nie wie, kto mógł stać za atakiem, bo nie ma żadnych wrogów i nie otrzymywał wcześniej pogróżek. Mężczyznę o 3:10 nad ranem obudził system alarmowy. Gdy włączył podgląd kamery, wszystko było czarne. Chwilę później zadzwonili do niego sąsiedzi sklepu, by poinformować o wybuchu.

Holandia. Eksplozje w dwóch polskich supermarketach

Drugi wybuch miał miejsce w centrum handlowym w mieście Heeswijk-Dinther, oddalonym od Aalsmeer o ok. 100 km. Na zdjęciach z miejsca zdarzenia widać, że fasada polskiego sklepu została całkowicie zniszczona w wyniku eksplozji. O pożarze strażaków zawiadomiono po godz. 4. W trakcie akcji gaśniczej ewakuowano 20 osób. Według publicznej telewizji NOS wybuch był tak silny, że uszkodzone zostały również sklepy restauracja i apteka znajdujące się po drugiej stronie ulicy.

Jak dotąd policja nie informuje o jakimkolwiek związku między dwoma eksplozjami w polskich sklepach. Sklepy noszą tę samą nazwę – Biedronka – jednak nie mają związku ani z siecią sklepów w Polsce, ani one nie są związane ze sobą. Nazwę tę wykorzystuje wiele polskich sklepów w Holandii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zamach bombowy w Pakistanie. Siedem osób nie żyje, ok. 70 jest rannych

Co najmniej siedem osób, w tym dzieci, zginęło, a ok. 70 zostało rannych we wtorek w wyniku wybuchu bomby w medresie, muzułmańskiej szkole religijnej, na przedmieściach Peszawaru na północy Pakistanu – poinformowała policja i służby medyczne.

„Do wybuchu doszło w medresie, gdzie nieznani sprawcy podłożyli materiały wybuchowe w plastikowej torbie” – powiedział anonimowo policjant, cytowany przez Agencję Reutera. Dodał, że wśród zabitych są dzieci.

Rzecznik pobliskiego szpitala poinformował, że do placówki przywieziono zwłoki siedmiu osób oraz 70 rannych pacjentów, w tym wielu z poparzeniami.

Kilka osób jest w ciężkim stanie i służby szpitala zastrzegły, że bilans ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.

Peszawar jest stolicą prowincji Chajber Pasztunchwa, graniczącej z Afganistanem. Prowincja ta była w ostatnich latach miejscem podobnych ataków, ale do przemocy na tle religijnym dochodziło również w meczetach i seminariach w całym Pakistanie. Chociaż liczba incydentów w Peszawarze i ogólnie w Pakistanie spadła w ostatnich latach, w tym roku nastąpił wzrost ataków na siły bezpieczeństwa w prowincji Chajber Pasztunchwa. Do niektórych ataków przyznali się pakistańscy talibowie.

Za wtorkowy zamach na razie żadna grupa nie wzięła odpowiedzialności.
Źródło info i foto: TVP.info

Areszt po wybuchu gazu w Kamiennej Górze

Sąd zastosował dziś tymczasowy areszt wobec pracownika firmy gazowej podejrzanego o doprowadzenie do wybuchu w Kamiennej Górze. W wyniku wybuchu gazu i pożaru w mieszkaniu poważnie ucierpiała dwunastolatka. W bloku prowadzono wymianę instalacji gazowej. Wczoraj pracownik usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia skutkującego zagrożeniem dla wielu osób.

Prokuratura złożyła też wniosek o tymczasowy areszt. Za to przestępstwo grozi kara do ośmiu lat więzienia.

„Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec tego pracownika tymczasowy areszt na trzy miesiące. Prowadzimy teraz czynności z drugim zatrzymanym w tej sprawie pracownikiem, który również wykonywał tam prace przy instalacji. Dopiero po ich zakończeniu zapadnie decyzja czy też złożony będzie wniosek o areszt” – Anna Kaczyńska, prokurator rejonowa w Kamiennej Górze.

Jak informowała wczoraj, śledczy ustalili m.in., że niewłaściwie wykonywano prace przy sprawdzaniu szczelności, nie dopełniono zasad bezpieczeństwa. Mieszkańcy zgłaszali, że czuć było gaz. – Okazało się, że zawór w mieszkaniu, w którym doszło do wybuchu i pożaru, był nieznacznie uchylony, a nie powinno tak być – powiedziała prokurator.

W wybuchu gazu w bloku przy ul. Piastowskiej, do którego doszło w poniedziałek, ucierpiała dwunastolatka. Dziewczynkę z ranami oparzeniowymi zabrano śmigłowcem do specjalistycznego szpitala w Ostrowie Wielkopolskim. Oparzenia powierzchni jej ciała oceniono na 90 proc.

Nikt poza dwunastolatką nie ucierpiał fizycznie. W bloku prowadzono prace przy wymianie instalacji. Nadzór budowlany ocenił, że nie została naruszona konstrukcja budynku i nadaje się do zamieszkania.
Źródło info i foto: wroclaw.tvp.pl

Wybuch w Kamiennej Górze. Zarzuty dla pracownika spółki gazowej

Wybuch gazu doprowadził do znacznego uszczerbku na zdrowiu 12-letniej Martyny. Do zdarzenia doszło w Kamiennej Górze. Według informacji lekarzy nastolatka ma poparzone nawet 90 proc. powierzchni ciała. Kamienna Góra w województwie dolnośląskim. Właśnie tam doszło do wybuchu gazu, w wyniku którego 12-letnia Martyna walczy o życie. Jej stan lekarze określają jako ciężki. – Dziś wiemy, że oparzenia mogą obejmować nawet 90 procent ciała dziewczynki – mówił w rozmowie z RMF FM dr Witold Miaśkiewicz.

Kamienna Góra. Wybuch gazu. 12-latka z poparzeniami 90 proc. ciała

Wybuch gazu całkowicie zdestabilizował stan 12-latki. Kierownik oddziału chirurgii i traumatologii dziecięcej Szpitala w Ostrowie Wielkopolskim dodał, że przeprowadzono już pierwsze działania chirurgiczne w obrębie ran dziewczyny. Martyna walczy też z niewydolnością wielonarządową.

Miaśkiewicz poinformował również, że 12-latka przebywa obecnie w śpiączce farmakologicznej. Ma także poparzenia dróg oddechowych, co wiąże się z koniecznością jej mechanicznego wentylowania. – Rokowania są złe, ale walczymy – podkreślił lekarz.

W wyniku eksplozji rannych zostało sześć osób, w tym pracownik firmy, która prowadziła prace w budynku. Dziewczyna została zabrana do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Źródło info i foto: wp.pl

Filipiny: Zamach bombowy w mieście Jolo

W centrum filipińskiego miasta Jolo doszło do zamachu bombowego. W wyniku zdarzenia zginęło co najmniej dziewięć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Na tę chwilę nikt nie przyznał się do zorganizowania zamachu, ale podejrzenia padają na związaną z ISIS organizację Grupę Abu Sajjafa. W poniedziałek 24 sierpnia w mieście Jolo doszło do wybuchu dwóch ładunków wybuchowych. Miasto znajduje się na wyspie o tej samej nazwie w archipelagu Sulu w południowo-zachodniej części Filipin.

Jak poinformowało filipińskie wojsko, pierwsza bomba około południa miejscowego czasu wybuchła przed centrum spożywczym, w pobliżu zaparkowanych tam dwóch wojskowych ciężarówek. Improwizowana bomba miała być przymocowana do zaparkowanego motocykla. Eksplozja zabiła pięciu żołnierzy i czterech cywilów, a 16 żołnierzy było wśród dziesiątek rannych.
Źródło info i foto: Wprost.pl