Jest śledztwo ws. wybuchu na Bemowie

Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola wszczęła śledztwo w sprawie wybuchu butli z gazem przewożonej przez dostawcze auto – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński. W wyniku wybuchu, do którego doszło na Bemowie, zginęły dwie osoby. Eksplozja miała miejsce przed południem na skrzyżowaniu Wrocławskiej i Blatona w Warszawie. Zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne, w tym dwie ciężko. Ofiary śmiertelne to kierowca samochodu przewożącego butle z gazem i najprawdopodobniej jeden przechodzień.

Jak poinformował PAP prok. Łapczyński, w tej sprawie śledztwo wszczęła wolska prokuratura. – Postępowanie prowadzone jest w kierunku sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób i mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać eksplozji materiałów łatwopalnych, w wyniku czego śmierć poniosły dwie osoby – przekazał.

Na miejscu zdarzenia trwają oględziny z udziałem prokuratora, policyjnych techników oraz biegłych z zakresu medycyny sądowej i pożarnictwa. – Trwają czynności mające na celu ustalenie okoliczności – podał prokurator.
Źródło info i foto: onet.pl

Próba zamachu w Irlandii Północnej

W północnoirlandzkim hrabstwie Fermanagh, przy granicy z Irlandią, wybuchła w poniedziałek bomba – poinformowała policja Irlandii Płn. Jej zdaniem ładunek podłożono celowo, by zwabić i zabić policjantów. Zapewniono, że w wybuchu nikt nie ucierpiał. Irlandzki nadawca RTE podaje, że wcześniej w pobliżu znaleziono atrapę ładunku wybuchowego. Policja przekazała, że informacja o wykryciu bomby wpłynęła do niej w sobotę wieczorem.

Do poniedziałkowej eksplozji doszło, kiedy policjanci i saperzy sprawdzali teren wokół znalezionej wcześniej atrapy.

„Choć śledztwo w tej sprawie jest na bardzo wczesnym etapie, jestem głęboko przekonany, że była to celowa próba zwabienia na miejsce policji i wojskowej jednostki saperów, by ich zabić” – podkreślił w oświadczeniu zastępca komendanta miejscowej policji Stephen Martin.

Sytuacja w Irlandii Północnej jest niestabilna od początku roku. Przyczynia się do tego rosnąca niepewność dotyczącą przyszłości procesu pokojowego po decyzji Wielkiej Brytanii o wyjściu z Unii Europejskiej. Brexit może doprowadzić np. do powrotu twardej granicy pomiędzy Irlandią Północną a pozostającą we Wspólnocie Republiką Irlandii.

W kwietniu podczas zamieszek w Londonderry od postrzału zginęła dziennikarka Lyra McKee. Odpowiedzialność za jej śmierć wzięła na siebie Nowa Irlandzka Armia Republikańska, podkreślając jednak, że jej celem byli policjanci. Nowa IRA to organizacja, która powstała w 2012 roku w wyniku fuzji kilku grup sprzeciwiających się procesowi pokojowemu w Irlandii Północnej.

W Irlandii Północnej od końca lat 60. XX wieku do 1998 roku trwał konflikt między protestancką większością, chcącą pozostania pod zwierzchnictwem Londynu, a katolicką mniejszością walczącą o zjednoczenie Irlandii. Zakończył się on podpisanym w 1998 r. porozumieniem wielkopiątkowym, na mocy którego m.in. powstał wspólny protestancko-katolicki rząd tej prowincji.
Źródło info i foto: interia.pl

Zamachowiec samobójca wysadził się w trakcie przyjęcia weselnego. Nie żyją co najmniej 63 osoby

W eksplozji bomby, do której doszło na weselu zorganizowanym w jednym z hoteli w stolicy Afganistanu Kabulu, zginęły co najmniej 63 osoby. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że co najmniej 182 osoby zostały ranne. Poszkodowani to cywile. Według świadków materiały wybuchowe zdetonował zamachowiec samobójca. Talibowie zaprzeczyli, że stoją za atakiem. Żadna inna grupa terrorystyczna, która działa w regionie, nie przyznała się do ataku.

Do eksplozji doszło w męskiej części sali. Potwierdził to jeden z gości weselnych, który powiedział agencji AFP, że gdy przebywał w kobiecej części sali, usłyszał „ogromny huk”, który doszedł z przeciwległej części sali. – Wszyscy wybiegli na zewnątrz, krzycząc i płacząc. Przez około 20 minut sala była pełna dymu. Prawie wszyscy w części męskiej są albo martwi, albo ranni – opisywał zdarzenie. Wesela w Afganistanie cechują się tym, że mężczyźni na sali są oddzieleni od kobiet i dzieci. Na weselu mogło być nawet 1200 osób.

Talibowie poinformowali media, że „potępiają atak”, do którego doszło w Kabulu. „Nie ma usprawiedliwienia dla tak umyślnych i brutalnych zabójstw i ataków na kobiety i dzieci” – napisał rzecznik talibski w informacji, którą przesłał do mediów.

Zamach na weselu w Kabulu, w tle rozmowy Amerykanów z talibami

Wesele w Kabulu zorganizowali przedstawiciele szyickiej mniejszości Hazarów. Talibowie i przedstawiciele Państwa Islamskiego, reprezentujący sunnicką, radykalną część islamu, wielokrotnie atakowali mniejszości szyickie w Afganistanie i Pakistanie. W połowie lipca na wschodzie kraju zamachowiec samobójca podczas szyickiej ceremonii ślubnej zabił co najmniej sześć osób. Przeprowadzenie zamachu wzięło na siebie tzw. Państwo Islamskie. 10 dni temu w Kabulu talibowie przeprowadzili atak na posterunek policji. W wyniku eksplozji samochodu-pułapki zginęło 14 osób, a rannych zostało ok. 150.

Zagraniczne media zwracają uwagę, że atak nastąpił w czasie, w którym rozmowy, które Amerykanie i talibowie prowadzą w sprawie zmniejszenia obecności wojskowej USA w Afganistanie, są na ostatniej prostej. Amerykanie mają wycofać z Afganistanu część żołnierzy, a talibowie mają zobowiązać się do przestrzegania prawa i zapewnienia bezpieczeństwa w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Afganistan: Eksplozja samochodu-pułapki. Większość ofiar to uczniowie

Co najmniej ośmiu członków sił bezpieczeństwa zginęło w niedzielnym zamachu bombowym w środkowym Afganistanie przeprowadzonym przez talibów – poinformował rzecznik rządu w Kabulu. Rannych w ataku terrorystycznym zostało 49 cywilów. Samochód-pułapka eksplodował nad ranem w prowincji Ghazni.

Do przeprowadzenia zamachu przyznali się talibowie. Dziesiątki funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa zabito lub raniono – przekazał ich rzecznik Zabihullah Mudżahid. Według lokalnych władz w zamachu ranne zostały 72 osoby – poinformowała agencja Associated Press. Wiele z nich to uczniowie pobliskiej szkoły.

Kolejna runda rozmów i kolejny atak

Do zamachu doszło w czasie, gdy w Katarze trwała siódma już runda rozmów pokojowych między przedstawicielami władz Stanów Zjednoczonych i talibami w celu zakończenia wieloletniego konfliktu zbrojnego w Afganistanie. Przedstawiciele amerykańskiej administracji mówili w sobotę o postępie w negocjacjach.

Amerykańscy żołnierze w Afganistanie

W Afganistanie stacjonuje obecnie około 20 tysięcy zagranicznych żołnierzy, w większości z USA w ramach natowskiej misji Resolute Support, której celem jest szkolenie i wspieranie afgańskich sił bezpieczeństwa oraz doradzanie im. Część sił USA przeprowadza operacje antyterrorystyczne.

Pod koniec czerwca w Kabulu przebywał szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo, który w rozmowach z prezydentem Afganistanu Aszrafem Ghanim i innymi wysokimi przedstawicielami władz omawiał kwestię trwających wysiłków pokojowych i bezpieczeństwa. Dzień później w tym kraju zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy. Łącznie w Afganistanie – według danych ONZ i amerykańskiego rządu – zginęło co najmniej sześciu żołnierzy Stanów Zjednoczonych od początku roku, co najmniej 65 od 2015 roku, gdy rozpoczęła się obecna misja szkoleniowo-doradcza NATO, a ponad 2400 od 2001 roku, gdy w Afganistanie rozpoczęła się międzynarodowa interwencja wojskowa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Eksplozja bomby w dawnej stolicy Państwa Islamskiego

Co najmniej 10 osób zginęło w sobotę w położonej na północy Syrii Ar-Rakce, gdzie doszło do eksplozji samochodu-pułapki – podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Pięć ofiar stanowią cywile, a pięć pozostałych to żołnierze Syryjskich Sił Demokratycznych.

– Zamach był wymierzony w pobliskie koszary Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) – ocenił dyrektor Obserwatorium, Rami Abdel Rahmane. Dodał, że według służby medycznych 20 osób odniosło rany.

SDF to sojusz sił kurdyjskich i arabskich, którym wspólnie udało się odbić w październiku 2017 r. Ar-Rakkę, będącą wówczas stolicą samozwańczego kalifatu IS. Dżihadyści z Państwa islamskiego panowali w niej przez trzy lata.

Wybuch samochodu-pułapki miał miejsce na rondzie „al-Naim” (po arabsku „Raj”), nazywanym niekiedy „Piekłem”, ponieważ Daesz przeprowadzał tam liczne i krwawe egzekucje.

Eksplozję poprzedził wybuch bomby w innej części miasta. Nikt tam nie zginął, ale kilka osób odniosło rany – podał szef Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka.

Żadna z organizacja nie przypisała sobie na razie autorstwa zamachu.

Agence France Presse przypomina, że mimo całkowitego wyzwolenia miasta z rąk bojowników Państwa Islamskiego (IS) przed dwoma laty i praktyczną likwidacją kalifatu IS w dniu 23 marca 2019 r., w mieście wciąż dochodzi do aktów terroru i przemocy. 9 kwietnia Ar-Rakka była sceną podwójnego zamachu bombowego, w wyniku którego zginęło 13 osób – w większości cywile.

Ofensywę przeciw IS w Ar-Rakce siły SDF rozpoczęły w listopadzie 2016 r. Do samego miasta oddziałom udało się wejść 6 czerwca 2017 r., a 4 lipca tego roku oddziały SDF weszły do starego miasta. Informowano wówczas, że broniło się tam ok. 2,5 tys. dżihadystów. 17 października 2017 r. miasto zostało wyzwolone. W walce o o miasto kurdyjscy bojownicy napotykali silny opór ze strony terrorystów, którzy zastawiali w mieście pułapki, podkładali bomby i nękali cywilów, grożąc śmierciom tym, którzy chcieliby uciec z miasta.

IS zajęło Ar-Rakkę w 2014 roku. Właśnie tam dżihadyści dopuszczali się największych okrucieństw, m.in. publicznych egzekucji przez ścięcie. Miasto było samozwańczą stolicą Państwa Islamskiego w Syrii oraz centrum planowania operacji terrorystycznych za granicą.

Konflikt wojenny w Syrii, w którym ważną rolę odegrała ofensywa tzw. Państwa islamskiego, pochłonął łącznie 370 tys. ofiar śmiertelnych, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia ich domostw.
Źródło info i foto: onet.pl

Francja: Zamachowiec z Lyonu był w kontakcie z dżihadystami

Główny podejrzany ws. ostatniego zamachu w Lyonie 24-letni Mohamed Hichem M. przyznał podczas przesłuchania, że planował eksplozję i samodzielnie skonstruował ładunki – podała agencja AFP powołując się na źródła w agencji ds. walki z terroryzmem (Sdat).

Mający korzenie algierskie 24-latek, który w piątek podłożył ładunek wybuchowy w centrum Lyonu, a w poniedziałek został zatrzymany, znajduje się w areszcie Sdat na przedmieściach Paryża. Do policyjnego aresztu trafili również jego rodzice i brat.

Dotychczasowe śledztwo potwierdziło, że kod genetyczny, jaki udało się zidentyfikować na częściach bomby, jest tożsamy z profilem Mohameda Hichema M. Rewizja przeprowadzona w domu podejrzanego w miejscowości Oullins w departamencie Rodanu, ujawniła obecność w jego mieszkaniu tych samych materiałów, które zostały użyte przy eksplozji.

Również zabezpieczona podczas przeszukania zawartość twardego dysku w komputerze domniemanego sprawcy wskazuje, że pozostawał on w kontakcie ze strukturami organizacyjnymi dżihadystów i sprawdzał, jak przygotować ładunek wybuchowy.

Agencja AFP zaznacza w komentarzu, że mimo przyznania się przez 24-latka do przygotowania ładunku wybuchowego, jego motywy wciąż pozostają niejasne. On sam również owiany jest aurą tajemniczości. Media francuskie pisały początkowo, że jest on studentem informatyki. Później wyjaśniło się jednak, że jest bezrobotny, a jego sąsiedzi i koledzy ze szkoły nie mają o nim nic szczególnego do opowiedzenia.

Najważniejsza kwestia – czy młody człowiek uległ radykalizacji i w jaki sposób, do tego doszło, wciąż pozostaje nierozstrzygnięta – pisze AFP.

Do zamachu doszło w piątek w godzinach popołudniowych. Domniemany sprawca zamachu, nagrany przez kamery uliczne, szedł deptakiem prowadząc rower. Ładunek podłożył przy wejściu do piekarni w centrum miasta.

Mężczyzna był zamaskowany. Policji udało się uchwycić ślad podejrzanego dzięki monitoringowi, a także dzięki dokładnej analizie logowania się do sieci mobilnej i zakupów dokonywanych przez młodego Algierczyka w internecie.

Według policji ładunek, który eksplodował, był bombą domowej roboty, o średniej sile rażenia, wypełnioną m. in. śrubami. Według źródeł zbliżonych do śledztwa istnieją silne podejrzenia, że użyty ładunek zawierał nadtlenek acetonu, substancję, która została użyta m.in. podczas przeprowadzonych przez dżihadystów zamachów terrorystycznych w Paryżu w listopadzie 2015 r.

Z powodu obaw, że domniemany sprawca może mieć tę substancję w domu, do jego zatrzymania doszło na ulicy.
Źródło info i foto: TVP.info

Wybuch na deptaku w Lyonie. Policja poszukuje sprawcy.

Policja poszukuje podejrzanego o podłożenie ładunku wybuchowego w Lyonie. Jego wizerunek zarejestrowały uliczne kamery. Służby apelują o pomoc w identyfikacji mężczyzny. W wyniku eksplozji rannych zostało 13 osób. Do zdarzenia doszło w piątek po południu na ulicy Wiktora Hugo w Lyonie, niedaleko piekarni La Brioche Doree. Lokalne władze poinformowały, że rannych zostało 13 osób, w tym jedno dziecko. 11 rannych trafiło do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podała francuska telewizja BFMTV.

„Nikt nie wziął odpowiedzialności”

Śledztwo w sprawie eksplozji przejęła paryska prokuratura do spraw terroryzmu. – Na razie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za przeprowadzenie piątkowego ataku bombowego w Lyonie – poinformował w sobotę prokurator do spraw walki z terroryzmem Remy Heitz. Dodał, że mężczyzna, który miał podłożyć ładunek wybuchowy, zbiegł. Prokurator podkreślił, że zastosowano „wszystkie środki” w celu „szybkiego zidentyfikowania i przesłuchania” sprawcy ataku.

Wizerunek podejrzanego

Podejrzanego nagrały kamery monitoringu. Domniemany sprawca szedł deptakiem, prowadząc ciemny rower. Podłożył ładunek przy wejściu do piekarni w centrum miasta. Jak opisuje policja, mężczyzna był zamaskowany, miał na sobie beżowe szorty, ciemnozieloną koszulkę, szalik lub chustkę w kolorze khaki oraz ciemne okulary. Na plecach miał czarny plecak. W sobotę służby opublikowały nowy wizerunek podejrzanego. Na zdjęciach widać mężczyznę, który jedzie na ciemnym rowerze. W poszukiwania mężczyzny zaangażowało się 90 śledczych wspieranych przez 30 policyjnych techników i lokalną policję. Do tej pory podejrzanego nie udało się zidentyfikować.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Eksplozja na deptaku w Lyonie. 13 osób rannych

13 osób zostało rannych w wyniku silnej eksplozji, do której doszło w piątek po południu w Lyonie na ulicy Wiktora Hugo. Domniemany sprawca zamachu był zamaskowany. Śledztwo w tej sprawie przejęła prokuratura ds. terroryzmu. Domniemany sprawca zamachu, nagrany przez kamery uliczne, szedł deptakiem prowadząc rower i podłożył ładunek przy wejściu do piekarni w centrum miasta. Mężczyzna był zamaskowany, jego tożsamość pozostaje nieznana.

Wśród osób poszkodowanych jest dziecko; 11 rannych zostało hospitalizowanych, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podaje francuska telewizja BFMTV. Straż pożarna otoczyła kordonem miejsce wybuchu, policja i wojsko ewakuowały przechodniów. Na miejsce zdarzenia udał się minister spraw wewnętrznych Francji Christophe Castaner, który wcześniej zarządził wzmocnienie nadzoru nad miejscami publicznymi oraz imprezami sportowymi i kulturalnymi.

Według policji ładunek, który eksplodował, był prawdopodobnie bombą domowej roboty, o średniej sile rażenia, wypełnioną między innymi śrubami. Nie jest jasne, czy śledczy uznają ten atak za akt terroryzmu.
Źródło info i foto: interia.pl

Pakistan: Eksplozja bomby w pobliżu sufickiej świątyni. Zginęły 4 osoby

W pobliżu dużej sufickiej świątyni w mieście Lahaur, na wschodzie Pakistanu, doszło w środę do eksplozji bomby, w wyniku której zginęły co najmniej cztery osoby – podała agencja Reutera, powołując się na policję. Wybuch miał miejsce niedaleko Data Darbar – jednej z największych świątyń w Azji Południowej.

Według Najaba Haidera, rzecznika policji w prowincji Pendżab, której Lahaur jest stolicą, obrażenia odniosło kilka osób, w tym policjanci. Jednocześnie AFP, powołując się na pakistańską telewizję państwową, podaje, że rannych jest co najmniej 15 osób. Na razie nie podano więcej szczegółów.

Reuters przypomina, że sufici bywali już wcześniej celem ataku przedstawicieli radykalnych odłamów islamu.
Źródło info i foto: interia.pl

Złodzieje wysadzili bankomat na łódzkim Widzewie

Na Widzewie złodzieje wysadzili w powietrze bankomat. Pomimo tego nie udało im się ukraść pieniędzy. Policji na razie nie udało się złapać sprawców. Do wybuchu bankomatu doszło we wtorek, 29 stycznia nad ranem. Detonacja miała charakter rabunkowy. Celem złodziei padł bankomat sieci Euronet przy ul. Czernika na Widzewie.

Urządzenie sąsiadowało z supermarketem sieci Mila. Eksplozja była na tyle silna, że doszczętnie zdemolowała obudowę bankomatu. Fala uderzeniowa wybuchu potłukła również szyby w sklepie. Z informacji policji wynika, że detonacja nie uszkodziła jednak wbudowanej w bankomat kasetki z pieniędzmi. Rabunek więc się nie powiódł. Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu. Prosi też o kontakt wszystkich, którzy byli świadkami zdarzenia lub mogą wiedzieć, kto jest za nie odpowiedzialny.
Źródło info i foto: lodz.wyborcza.pl