Brutalne protesty po eksplozji w Bejrucie

Libańska policja użyła w sobotę gazu łzawiącego wobec protestujących tłumów starających się przedostać się przez barykady do budynku parlamentu w Bejrucie – podała agencja Reutera. Demonstranci domagają się pociągnięcia do odpowiedzialności winnych za wtorkową eksplozję, w której zginęło co najmniej 154 osób i ponad 5 tys. zostało rannych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wybuch samochodu pułapki w Afganistanie. Kilkanaście osób zginęło, ponad 20 rannych

W czwartek wieczorem w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie doszło do wybuchu samochodu pułapki. Zginęło co najmniej 18 osób, a 22 zostały ranne.

Pojazd wyładowany materiałami wybuchowymi eksplodował w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie na kilka godzin przed rozpoczęciem trzydniowego rozejmu z okazji muzułmańskiego święta Id al-Adha. Rzecznik talibów wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył jakoby jego ugrupowanie było odpowiedzialne za zamach. Celem ataku były afgańskie siły bezpieczeństwa w mieście Pul-i-Alam. Rzecznik miejscowej policji poinformował, że wśród ofiar są także cywile. Dodał, że na razie jest niejasne, czy był to samobójczy zamach czy samochód pułapka.

Według misji ONZ w Afganistanie w pierwszym półroczu tego roku w tym kraju zginęło 1280 cywilów. Rząd w Kabulu stara się tymczasem doprowadzić do ponownego rozpoczęcia negocjacji z talibami, zgodnie z wytycznymi zawartymi w porozumieniu, jakie przedstawiciele USA i talibów podpisali 29 lutego w Dausze. Afgański rząd nie był stroną tego układu.

Od końca lutego w atakach talibów zginęło łącznie 3560 żołnierzy i członków afgańskich sił bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Turcja: Nakaz zatrzymania trzech osób po eksplozji w fabryce fajerwerków

Turecka prokuratura wydała nakaz zatrzymania trzech osób w związku z eksplozją w fabryce sztucznych ogni w okolicach miasta Hendek na północnym zachodzie Turcji. Wybuch spowodował śmierć czterech osób. Prokuratura wydała nakaz zatrzymania menedżera oraz dwóch brygadzistów fabryki. Nie poinformowano jednak, o co są oni podejrzewani.

Wybuch w fabryce fajerwerków

Do wybuchu w fabryce zlokalizowanej w okolicach Hendek w prowincji Sakarya doszło w piątek około godziny 11.15 czasu lokalnego (10.15 w Polsce). W zakładzie przebywało wówczas ponad 180 pracowników. W wyniku eksplozji 114 osób zostało rannych, a cztery osoby poniosły śmierć – podało tureckie ministerstwo zdrowia. Do wypadku wysłano liczne zastępy straży pożarnej, które z powietrza wspierały dwa śmigłowce i samolot. Akcję gaśniczą utrudniały liczne późniejsze wybuchy. Sytuację udało się opanować dopiero po kilku godzinach.

Na razie prokuratura nie poinformowała, czy znana jest już przyczyna wybuchu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Holandia: Dwie eksplozje w placówkach pocztowych. Materiały wybuchowe ukryte w listach

W dwóch przedsiębiorstwach w Holandii eksplodowały w środę rano listy zawierające prawdopodobnie materiał wybuchowy, ale nikt nie został przy tym ranny – poinformowała na Twitterze holenderska policja. Wybuchy miały miejsce w firmowych placówkach pocztowych w Amsterdamie i w położonym na południowym wschodzie kraju Kerkrade.

Policja nie jest na razie w stanie powiedzieć, czy między obu tymi wydarzeniami istnieje związek. Nie jest także jasne, jak duże są powstałe szkody. W ubiegłych tygodniach w kilku holenderskich przedsiębiorstwach i instytucjach wykryto listy zawierające materiał wybuchowy, ale nie doszło tam do żadnej eksplozji. Policja nie dysponuje na razie jakimikolwiek wskazaniami na temat sprawców i ich motywów.
Źródło info i foto: interia.pl

Śląsk: Na tarasie domu pod Mikołowem wybuchł ładunek ukryty w plecaku

Pięć osób trafiło w ręce śląskich funkcjonariuszy w związku z eksplozją, do której doszło na tarasie jednego z domów pod Mikołowem. W nocy z piątku na sobotę wybuchł ładunek ukryty w plecaku. Nikomu nic się nie stało. W sobotę ok. godz. 3 w nocy na tarasie domu jednorodzinnego w niewielkiej miejscowości niedaleko Mikołowa eksplodował ładunek wybuchowy ukryty w plecaku. W budynku znajdowali się wtedy domownicy – małżeństwo z dwójką dzieci. Nikomu nic się nie stało. Mieszkańcy domu zostali ewakuowani z budynku.

W wyjaśnianie sprawy zaangażowali się nie tylko mikołowscy kryminalni i kontrterroryści, ale także funkcjonariusze komendy wojewódzkiej i CBŚP. Niemal dwie doby po eksplozji zatrzymano pięć osób – czterech mężczyzn i kobietę w wieku od 18 do 42 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano dwóch podejrzanych ws. eksplozji w Londonderry. „To Nowa IRA”

Po eksplozji samochodu pułapki, do której doszło w sobotę w północnoirlandzkim Londonderry, policja poinformowała w niedzielę o zatrzymaniu dwóch młodych mężczyzn. O spowodowanie eksplozji podejrzana jest Nowa IRA, która nie uznaje porozumienia wielkopiątkowego z 1998 r.

Policja ujawniła, że przed sobotnią eksplozją otrzymała ostrzeżenie o bombie podłożonej koło gmachu sądu na Bishop Street w Londonderry. Natychmiast przystąpiono do ewakuacji ludzi z okolicznych budynków, w tym setek gości hotelowych, a także wielu dzieci z kościelnego klubu młodzieżowego.

Samochód dostawcy pizzy

Wybuch nie spowodował ofiar ani większych strat materialnych. Incydent spotkał się z potępieniem polityków brytyjskich i irlandzkich. Użyty do zamachu samochód dostawcy pizzy, skradziony dwie godziny wcześniej przez dwóch uzbrojonych mężczyzn, został całkowicie zniszczony.

Reuters zwrócił uwagę, że incydent w Londonderry wydarzył się w czasie, kiedy trwają przygotowania do opuszczenia Unii Europejskiej przez Zjednoczone Królestwo. Brak porozumienia ws. ram prawnych wyjścia Wielkiej Brytanii z UE zwiększa prawdopodobieństwo przywrócenia regularnej granicy pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną, która wchodzi w skład Zjednoczonego Królestwa. „Granica, na której przywrócono by kontrolę paszportową i celną, stałaby się wymarzonym celem ataków grup militarnych” – podkreślił Reuters.

Odrębne porozumienie z rządem Irlandii

Rządy W. Brytanii i Irlandii były gwarantami porozumienia pokojowego z Wielkiego Piątku (10 kwietnia 1998 r.), które położyło kres trwającemu ponad trzy dekady krwawemu konfliktowi w Irlandii Północnej. Konflikt ten pochłonął ok. 3,6 tys. ofiar śmiertelnych.

W sobotę wieczorem weekendowy „The Sunday Times” opublikował artykuł, z którego wynika, że brytyjska premier Theresa May rozważa podpisanie odrębnego porozumienia z rządem Irlandii, które uregulowałoby problemy ruchu granicznego na granicy lądowej między Irlandią i Zjednoczonym Królestwem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali podejrzanych o podłożenie bomby w Białymstoku

Działania policjantów z CBŚP i KWP w Białymstoku doprowadziły do rozwiązania zagadkowego wybuchu w białostockim pasażu handlowym. Z wstępnych ustaleń śledczych wynika, że za niebezpieczne zdarzenie są odpowiedzialni dwaj pracownicy obiektu. Jeden prawdopodobnie chciał wzbudzić szacunek do siebie, a drugi liczył na szybki zarobek. Teraz grozić im może kara 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ.

W poniedziałkowe popołudnie policjanci zaalarmowani zostali o eksplozji. Z przekazanej informacji wynikało, że wybuch nastąpił w pomieszczeniu administratora obiektu, jednego z pasaży handlowych w centrum Białegostoku. Policjanci zabezpieczyli miejsce i ustalili, że w chwili wybuchu w pomieszczeniu znajdował się mężczyzna – podała policja.

Mężczyzna przebywający w chwili wybuchu w pomieszczeniu oświadczył, że usłyszał nagle wybuch, a gdy odwrócił się, spostrzegł porozrzucane butelki z cieczą niewiadomego pochodzenia i resztki urządzenia wybuchowego. Na szczęście nic mu się nie stało.

– Na miejscu policjanci pracowali do późnych godzin wieczornych sprawdzając obiekt pod kątem pirotechnicznym. Następnie funkcjonariusze zabezpieczyli materiał dowodowy, w celu ustalenia i zatrzymania sprawcy podłożenia ładunku wybuchowego oraz konstruktora urządzenia. Natychmiast po otrzymaniu zgłoszenia o zdarzeniu, do działań włączyli się także policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Białymstoku, którzy zaczęli rozwiązywać tę zagadkę.

Przesłuchania i analizy dowiodły, że w sprawę mogą być zamieszani pracownicy obiektu. Następnego dnia, późnym wieczorem policjanci zatrzymali pierwszego z podejrzanych. To 35-letni mieszkaniec powiatu białostockiego, który pracował w tym pasażu handlowym. Jak się okazało, doświadczenie „pirotechniczne” zdobywał na poddaszu swojego domu. Z ustaleń śledczych wynika, że pomysł skonstruowania ładunku wybuchowego mógł mu podsunąć, a raczej poprosić o taką przysługę, 65 letni inny pracownik obiektu, który również został zatrzymany.

Śledczy ustalają obecnie co było motywem takiego ich zachowania. Obaj zatrzymani mężczyźni zostali już przesłuchani w Prokuraturze Rejonowej Białystok-Północ, gdzie przedstawiono im zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach, poprzez wywołanie eksplozji materiałów wybuchowych.

Obaj zatrzymani mężczyźni zostali już przesłuchani w Prokuraturze Rejonowej Białystok-Północ, gdzie przedstawiono im zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach, poprzez wywołanie eksplozji materiałów wybuchowych.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Wybuch przed ambasadą USA w Pekinie

Wybuch przed ambasadą Stanów Zjednoczonych w chińskiej stolicy. Ze zdjęć opublikowanych w mediach społecznościowych widać kłęby dymu unoszące się sprzed bramy placówki. Zdaniem miejscowych mediów to mogła być próba samospalenia.

Na zdjęciach publikowanych w mediach społecznościowych widać unoszący się dym i pojazdy chińskiej policji wokół placówki. Ambasada USA znajduje w dzielnicy Chaoyang w północno-wschodniej części Pekinu. Chińska policja na razie nie skomentowała incydentu. Agencja AP poinformowana, że w związku z eksplozją służby zatrzymały kobietę, która próbowała oblać się benzyną. Zdaniem chińskich mediów państwowych to mogła być próba samospalenia.

Xinyan Yu, która pracuje dla „South China Morning Post”, opisała na Twitterze, jak tajna policja chińska stara się zacierać ślady po incydencie przed ambasadą oraz zabrania robienia zdjęć wokół budynku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Aresztowania po eksplozji na wiecu premiera Etiopii

Trzydzieści osób zostało aresztowanych w związku z sobotnią eksplozją na wiecu premiera Etiopii w Addis Abebie, w wyniku której dwie osoby zginęły, a ponad 150 osób zostało rannych – poinformowała w niedzielę etiopska policja.

– Liczba podejrzanych o udział w ataku na placu Meskel wzrosła do 30 – powiedział szef Federalnej Komisji Policji Zeinu Jemal.

W niedzielę etiopski minister zdrowia Amir Aman poinformował na Twitterze, że w szpitalu zmarła druga osoba ranna w sobotnim ataku. Według ministra rannych jest 156 osób, a stan sześciu z nich jest krytyczny. 41-letni premier Abiy Ahmed Ali, lider Etiopskiego Ludowego Frontu Rewolucyjno-Demokratycznego (EPRDF), były wojskowy i szef agencji wywiadu stanął na czele etiopskiego rządu w kwietniu.

„Siły, które nie chcą zjednoczonej Etiopii”

W wiecu, na którym wystąpił w sobotę, uczestniczyły dziesiątki tysięcy ludzi. Do eksplozji doszło w samym sercu Addis Abeby, bezpośrednio po zakończeniu wystąpienia premiera. W oświadczeniu przekazanym przez stację EBC niedługo po wybuchu premier nazwał atak „nieudaną próbą przeprowadzoną przez siły, które nie chcą zjednoczonej Etiopii”. Świadek zdarzenia powiedział agencji Associated Press, że napastnik, który rzucił granatem, znajdował się w tłumie i był ubrany w mundur policyjny. AFP wyjaśnia, że sobotnie wystąpienie premiera było szczególnie ważne, ponieważ szef rządu przedstawiał w nim program reform.

Od objęcia funkcji w kwietniu bieżącego roku Abiy, wywodzący się z grupy etnicznej Oromów, wyznającej islam grupy plemion kuszyckich zamieszkujących południową Etiopię, uwolnił sporą grupę więźniów politycznych aresztowanych za poprzedniej władzy i rozpoczął liberalizację gospodarki. Abiy jest pierwszym etiopskim premierem z grupy etnicznej Oromo. Przedstawiciele tej grupy przez lata walczyli przeciw władzy Tigrajczyków, którzy w Etiopii stanowią mniejszość.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Afganistan: 8 ofiar śmiertelnych eksplozji na stadionie

Co najmniej osiem osób zginęło w piątek wieczorem w trzech eksplozjach na trybunach stadionu w Dżalalabadzie we wschodnim Afganistanie – poinformowały lokalne władze. To drugi w ostatnich pięciu dniach krwawy atak w tym mieście. Zdarzenie miało miejsce w czasie meczu krykieta. Według miejscowych służb na trybunach stadionu doszło do trzech eksplozji, które zabiły co najmniej osiem osób i raniły 50.

Na razie nikt nie przyznał się do ataku, choć część prowincji Nangarhar, której stolicą jest Dżalalabad, jest bastionem ugrupowania dżihadystycznego Państwo Islamskie (IS), lecz aktywni tam też są talibowie.

Pięć dni temu zbrojna grupa zaatakowała tamtejszy budynek administracji. Dwie eksplozje miały najpierw miejsce w pobliżu miejskiego wydziału finansowego, a następnie napastnicy wdarli się do budynku, gdzie starli się z siłami bezpieczeństwa. Zginęło sześciu cywilów, a 33 zostało rannych. Zginął też jeden ze sprawców napadu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl