Chicago: Emeryt zastrzelił 4 sąsiadów

Cztery osoby zginęły, a jedna jest w stanie krytycznym – po tym jak emerytowany robotnik budowlany wszedł do mieszkania sąsiadów w Chicago i zaczął do nich strzelać. Do zabójstwa doszło w bloku przy West Irving Park Road w dzielnicy Northwest Side. Lokalna policja oświadczyła, że 67-letni mężczyzna zaatakował swoje ofiary, gdy jadły obiad.

– Wszedł do mieszkania sąsiadów, przy stole siedziały wówczas cztery osoby. Z nieznanych powodów otworzył ogień i wszystkich zabił – oświadczył zastępca komendanta policji w Chicago Anthony Riccio.

Media relacjonują, że emeryt wszedł następnie po schodach na górę i postrzelił kobietę. Ranna trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Policja zatrzymała napastnika i zabezpieczyła broń. 67-latek trafił do aresztu. Mieszkańcy bloku, w którym doszło do tragedii, zeznały, że zabójca znał swoje ofiary i że dochodziło między nimi do zatargów. Emeryt miał też mieć wcześniej „ataki gniewu”.
Źródło info i foto: TVP.info

Kokaina ukryta w mydle

91-letni emerytowany chirurg z Sydney usłyszał zarzuty sprowadzenia do Australii kokainy, ukrytej w mydle. Australijska policja ostrzega podróżnych, aby przypadkiem nie pozwolili zrobić z siebie przewoźników narkotyków. Victor Twartz został we wtorek wypuszczony za kaucją, ale może zostać skazany nawet na dożywocie, jeżeli udowodni mu się przewiezienie na lotnisko w Sydney 4,5 kg narkotyków. Po przylocie z Delhi 8 lipca w bagażu Twartza znaleziono 27 paczek mydła. Badania wykazały, że zawierały one kokainę. Według przedstawiciela policji Davida Stewarta 91-latka prawdopodobnie oszukała grupa ludzi, z którą zaprzyjaźnił się przed podróżą i utrzymywał kontakt przez kilka miesięcy. Nie wiadomo, czy za transport coś mu obiecano.

Australijczyk został oszukany?

Stewart dodał, że „istnieją dowody, iż Twartz naprawdę został oszukany i wykorzystany. Ostrzegano go i tutaj, i za granicą”. – Ale ludzi można jedynie ostrzec; ostatecznie sami podejmą decyzję” – powiedział. Rodzina emeryta powiadomiła policję, że korespondował on mailowo z domniemanymi oszustami. Funkcjonariusze nie powstrzymali go jednak przed wylotem do Indii.

Oskarżony powiedział australijskim mediom, że spotkał w Delhi poznanych w internecie ludzi. Gdy wchodził na pokład samolotu, wręczyli mu oni paczkę „z prezentami dla kogoś w Australii”. Opuszczając we wtorek sąd Twartz zarzekał się, że został wykorzystany. Australijska policja przypomina, że nawet za bezwiedny wwóz narkotyków na teren tego kraju można usłyszeć zarzuty.
Żródło info i foto: TVP.info

Opiekunka otruła milionera?

Bliscy zmarłego górala Józefa S. († 69 l.) z Krościenka (Małopolska) są przekonani, że Jadwiga K. (45 l.), która przez ostatnie dwa lata jego życia opiekowała się nim, otruła go, aby przejąć jego majątek. Góral trzy dni przed śmiercią zapisał Jadwidze warte kilkanaście milionów złotych pola i hale pod Gubałówką. Wczoraj przed sądem w Nowym Sączu ponownie ruszył proces opiekunki bogacza.

Choć dwa lata temu, po wieloletnim procesie sąd uniewinnił Jadwigę K., jej sprawa znów powróciła na wokandę. Kobieta 7 lat temu podjęła się opieki nad schorowanym Józefem S. Choć emeryt żył skromnie, miał ogromny majątek szacowany nawet na kilkanaście milionów złotych. Wszystko zapisał swojej opiekunce. Jadwiga szybko skorzystała z darowizny, bowiem już w dniu śmierci emeryta, przelała na swoje konto aż 150 tys. zł. z jego oszczędności.

Gdy tylko dowiedziała się o tym rodzina zmarłego, natychmiast zawiadomiła prokuraturę. Brakowało jednak dowodów. W końcu do akcji wkroczyli śledczy z krakowskiego Archiwum X, które zajmuje się niewyjaśnionymi sprawami. Po ekshumacji zwłok, w ciele górala odkryto duże ilości leku antydepresyjnego. Dostęp do takich specyfików miała właśnie Jadwiga K. Kobieta jednak wszystkiego sie wyparła. – Wszystko bym oddała, by Józio żył – powtarzała na każdym kroku. Czy tym razem sąd udowodni jej winę?
Żródło info i foto: Fakt.pl

Chora policja w Polsce

Co drugi policyjny emeryt jest inwalidą. To efekt wyniszczającej pracy czy sposób na wyższą emeryturę? – docieka „Rzeczpospolita”. Z danych zebranych przez „Rzeczpospolitą” w resortach mundurowych wynika, że połowa emerytów w służbach posiada też prawo do renty inwalidzkiej – aż 74 tys. ma orzeczoną niepełnosprawność. Około 40 tys. to policjanci. Nie wypłaca się obu świadczeń naraz – trzeba wybrać, czy bierze się rentę czy emeryturę. Ale orzeczenie o grupie inwalidzkiej podnosi procentowo emeryturę aż o 15 proc., nawet w przypadku III grupy inwalidzkiej, a więc lekkiej niepełnosprawności. Żródło info i foto: onet.pl

Paweł B. zabił, bo potrzebował pieniędzy na wakacje

Paweł B. (22 l.) nie działał jednak sam. Pomagał mu ojciec. Takie są ustalenia policji, która po wielu tygodniach drobiazgowego śledztwa rozwikłała zagadkę śmierci 84-letniego mieszkańca Kocka na Lubelszczyźnie. Zaczęło się od pożaru domu w Kocku. Podczas akcji gaśniczej strażacy znaleźli w budynku leżące na łóżku częściowo zwęglone zwłoki właściciela (84 l.) domu. W końcu nastąpił przełom i podejrzenia padły na Waldemara B. (52 l.). Został zatrzymany. Choć nie przyznał się do winy, usłyszał zarzut i powędrował za kratki. Śledczy przesłuchali też syna Pawła B, syna Waldemara B. Wzięty w krzyżowy ogień pytań przyznał się do zaplanowania zbrodni. Marzył mu się zagraniczne wakacje i za wszelką cenę postanowił zdobyć na nie pieniądze. Wtedy wpadł na pomysł, aby zdobyć je od samotnie mieszkającego emeryta. Żródło info i foto: Fakt.pl

Po zabójstwie dostał zawału

Przerażający i mrożący krew w żyłach widok zastali w poniedziałek policjanci w mieszkaniu w Zabrzu. Na podłodze leżał martwy Jan J. (74 l.) właściciel mieszkania, obok niego pocięte i nadpalone zwłoki 35-letniej kobiety. Jan J. ćwiartując zwłoki sam dostał śmiertelnego zawału serca. Sąsiedzi Jana J. z bloku przy ul. Św. Teresy w Zabrzu są w szoku. Mężczyzna do ub. piątku wiódł życie spokojnego emeryta. Od 20 lat był wdowcem. Zajmował się pielęgnacją przydomowego ogródka. Żródło info i foto: eFakt.pl

Sebastian S. usiłował zabić Józefa Żuchowskiego

Dał mu pracę i dach nad głową. Zaopiekował się nim czule jak własnym synem. W zamian Józef Żuchowski (65 l.), bogaty emeryt z Pabianic, oczekiwał tylko tego, że Sebastian S. (33 l.) będzie dobrym lokajem. Niestety starszy pan zawiódł się srodze na swoim nowym pracowniku – opisuje se.pl
Poznali się dzięki ogłoszeniu w gazecie. „Zatrudnię młodego samotnego mężczyznę do pomocy w domu” – napisał w nim pan Józef. Jeszcze tego samego dnia zgłosił się Sebastian S. Przyjechał do okazałej willi w centrum Pabianic.
– „Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie” – wspomina starszy pan. – „Po krótkiej rozmowie postanowiłem dać mu tę pracę. Miał gotować, prać, a gdy trzeba, pojechać ze mną za granicę. Handluję antykami i ktoś był mi potrzebny do pomocy”.
Żródło info: se.pl