Madryt: Sąd wypuścił na wolność byłego przywódcę ETA

Krajowy Sąd Karny i Administracyjny (Audiencia Nacional) w Madrycie wydał w środę zgodę na opuszczenie więzienia przez byłego szefa baskijskiej terrorystycznej organizacji ETA Davida Pla. Poszukiwany od kilku lat były przywódca ETA został ujęty 13 lutego w przygranicznej francuskiej miejscowości Hendaye. Zaraz po aresztowaniu hiszpański wymiar sprawiedliwości zwrócił się do strony francuskiej o ekstradycję Davida Pla na mocy wydanego w 2019 r. Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Zgodnie ze środowym orzeczeniem Audiencii Nacional uwolnienie Pla jest warunkowe, a baskijski separatysta będzie musiał co tydzień stawiać się w jednym z sądów na terenie Hiszpanii. Otrzymał też zakaz opuszczania jej terytorium.

Decyzję sądu w sprawie uwolnienia Davida Pla, który opuścił zakład karny w Soto del Real pod Madrytem w środę wieczorem, negatywnie oceniła reprezentująca rodziny ofiar ETA organizacja AVT. Jej kierownictwo wskazało na terrorystyczny charakter ETA, która w efekcie zamachów zabiła łącznie 853 osoby.

4 maja 2018 r. we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains władze ETA zorganizowały uroczystość oficjalnego samorozwiązania tej baskijskiej grupy separatystycznej. Za główny cel stawiała sobie ona powstanie niezależnego państwa Basków na terenie północnej Hiszpanii i południowej Francji.

W dniu samolikwidacji ETA ówczesny premier Hiszpanii Mariano Rajoy ogłosił, że baskijska organizacja nie osiągnęła swoich celów politycznych dzięki nieprzejednanej postawie Madrytu. Zapewnił też, iż członkowie separatystycznej grupy nie pozostaną bezkarni.

Z danych ministerstwa sprawiedliwości Hiszpanii wynika, że w zakładach karnych na terenie tego kraju przebywa obecnie około 210 byłych członków ETA. Ponad 50 innych baskijskich terrorystów ukrywa się, głównie w krajach Ameryki Łacińskiej.
Źródło info i foto: onet.pl

ETA rozwiązała wszystkie swoje struktury

Baskijska grupa separatystyczna ETA ogłosiła, że rozwiązała wszystkie swoje struktury i zakończyła polityczną działalność. Organizacja poinformowała o tym w piśmie zamieszczonym w hiszpańskiej gazecie „El Diario”. Baskijscy separatyści z ETA rozpoczęli operację składania broni na początku kwietnia. We francuskiej Bajonnie przekazali lokalizacje 8 schronów, w których mieli ją przechowywać.

W walce o niepodległość Kraju Basków założona w 1959 roku ETA dopuszczała się zamachów, napadów i porwań. Z rąk jej bojowników śmierć poniosło ponad 800 osób: policjantów, żołnierzy i cywilów. W 2011 roku ETA ogłosiła trwałe zawieszenie broni i poddanie się kontroli międzynarodowych ekspertów.

20 kwietnia członkowie ETA po raz pierwszy poprosili swoje ofiary o przebaczenie za ból spowodowany przez trwającą od dziesięcioleci kampanią przemocy.
Źródło info i foto: onet.pl

IRA czy ETA uderzały w konkretne cele. Islamiści atakują wszędzie

Postanowiliśmy sprawdzić, czy faktycznie w minionych dekadach terroryzm był większym problemem niż obecnie.

Po ostatnich zamachach terrorystycznych w Europie – masakrze w Nicei, zabójstwie księdza katolickiego we Francji i kilku atakach w Niemczech – pojawiły się głosy, że powołujący się na islam terroryzm wciąż jest w Europie zjawiskiem stosunkowo rzadkim, szczególnie jeśli się go porówna do aktów terroru, które miały miejsce na naszym kontynencie w latach 70. czy 80. XX w. Taką opinię w Polsce wyraził np. szef Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski, który stwierdził nawet, że na tle liczby ofiar „terroryzmu chrześcijańskiego” ten inspirowany islamem wcale nie jest zagrożeniem. Postanowiliśmy przyjrzeć się statystykom i sprawdzić, czy tak jest istotnie.

Na początek parę uwag metodologicznych. Do badania użyliśmy Global Terrorism Database, czyli potężnej bazy danych, prowadzonej przez znajdujące się na Uniwersytecie Maryland Narodowe Konsorcjum na rzecz Studiów nad Terroryzmem i Odpowiedzi na Terroryzm. W bazie są udokumentowane wszystkie zamachy terrorystyczne na świecie przeprowadzone po 1970 r. Na dane GTD powołuje się większość instytucji zajmujących się terroryzmem, często są one także przywoływane w mediach. Mimo że jest ona zapewne największą tego typu bazą na świecie, też nie jest idealna i można się w niej natknąć na błędy czy nieścisłości.

Przykładem jest chociażby zamach na samolot linii PanAm nad szkocką miejscowością Lockerbie w 1988 r., przy którym widnieje uwaga „sprawcy nieznani”, choć po latach Libia przyznała się do odpowiedzialności, a dwóch jej obywateli zostało nawet osądzonych i skazanych przed międzynarodowym sądem. Albo dwukrotne policzenie zamachu w Aldershot w Wielkiej Brytanii w 1972 r., który trafił na konto dwóch odłamów Irlandzkiej Armii Republikańskiej. Dyskusyjne jest też rozdzielanie takich zamachów, jak ten w Madrycie w 2004 r., na cztery oddzielne, jako że wybuchły cztery ładunki, czy uznawanie za akt terrorystyczny pożaru budynku Denmark Place w Londynie w 1980 r., który został podpalony przez jednego z pijanych klientów po awanturze w barze.

Niemniej, mimo zastrzeżeń, staraliśmy się nie zmieniać danych GTD. Do porównania wzięliśmy pod uwagę wszystkie zamachy od 1970 r. do końca ubiegłego roku, które miały miejsce na terenie Europy Zachodniej. Wyróżniliśmy te, które zostały przeprowadzone przez organizacje wywodzące się z krajów muzułmańskich – niezależnie od tego, czy odwoływały się do ideologii islamskiej, nacjonalistycznej, socjalistycznej, czy jakiejkolwiek innej. Natomiast grupy, które wywodziły się z innego kręgu kulturowego niż islamski – np. dość aktywna na przełomie lat 70. i 80. organizacja ormiańska – są wliczone do pozostałych, czyli razem z „rdzennie europejskimi” terrorystami.

Według Global Terror Database od początku 1970 do końca 2015 r. (z wyjątkiem 1993 r., za który nie ma danych) w Europie Zachodniej miało miejsce 15 830 incydentów terrorystycznych, z czego w 3720 przypadkach zginęła co najmniej jedna osoba. Łącznie śmierć poniosło 6348 osób (GTD wlicza do tej liczby także zamachowców). Ci, którzy twierdzą, że kiedyś ataków terrorystycznych było znacznie więcej niż obecnie, mają rację – ubiegły rok, będący najgorszym od początku XXI w., w latach 70. czy 80. byłby uznany za wyjątkowo spokojny. W rekordowym 1979 r. liczba incydentów terrorystycznych była ponad trzy razy większa niż dziś. Jeszcze bardziej ta różnica jest widoczna w przypadku ataków z ofiarami śmiertelnymi.

Jednak wyciąganie z tego wniosku, że współczesny terroryzm islamski jest stosunkowo mniej groźny, jest zupełnie błędne. Po pierwsze trzeba zauważyć, że ponad połowa wszystkich incydentów terrorystycznych miała miejsce w zaledwie dwóch państwach – w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, a zdecydowana większość z nich tylko w dwóch ich regionach – Irlandii Północnej i Kraju Basków. Jeśli wziąć pod uwagę tylko okres do końca lat 90., gdy zawarto porozumienie pokojowe w Irlandii Północnej, zaś baskijska ETA dwukrotnie ogłaszała zawieszenie broni, i tylko zamachy z ofiarami śmiertelnymi, to na tych dwóch niewielkich terytoriach miało miejsce około 90 proc. wszystkich aktów terroru w Europie Zachodniej.

W pozostałych państwach zamachy terrorystyczne też się zdarzały – czasem nawet bardzo krwawe – ale absolutnie nie na co dzień. Dla przykładu – w Niemczech Zachodnich, w których przecież aktywnie działały zarówno lewackie organizacje – choćby Frakcja Armii Czerwonej czy Grupa Baader-Meinhof – jak i skrajnie prawicowe, od 1970 r. do zjednoczenia w 1990 r. miało miejsce 46 zamachów z ofiarami śmiertelnymi, a zginęło w nich 97 osób. Czyli mniej niż w ciągu jednego dnia w Paryżu w zeszłym roku.

Po drugie, organizacje odpowiedzialne za największą liczbę ofiar, czyli Irlandzka Armia Republikańska, jej odłamy, walczące z nią Ulster Volunteers Force (UVF), Ulster Freedom Fighters (UFF) i pomniejsze lojalistyczne bojówki, a także baskijska ETA, przeważnie atakowały konkretne cele. Ugrupowania północnoirlandzkie – siebie nawzajem, a IRA dodatkowo także brytyjskich żołnierzy i policjantów, zaś ETA – głównie funkcjonariuszy hiszpańskiego państwa – żołnierzy, policjantów, polityków, sędziów. I w jednym, i w drugim konflikcie zdarzały się zamachy, w których ginęli przypadkowi, postronni ludzie, ale były one wyraźną mniejszością.

Z danych wynika, że GTD IRA przeprowadziła nieco ponad 1300 zamachów, w których były ofiary śmiertelne, z czego w prawie tysiącu przypadków ginęła jedna osoba. W najkrwawszym przeprowadzonym przez nią zamachu zginęło 18 osób. Miał on miejsce w Warrenpoint, a jego celem były koszary wojskowe. Skala działania i cele były więc zupełnie inne niż później w przypadku dżihadystów z Al-Kaidy czy Państwa Islamskiego. W najtragiczniejszym w skutkach ataku UVF zginęło 26 osób – i w tym przypadku byli to akurat cywile – ale był to raczej wyjątek niż reguła. ETA przeprowadziła w całej swojej historii tylko trzy zamachy, w których liczba ofiar była dwucyfrowa.

Powyższe przykłady nie są próbą usprawiedliwiania terroru, ale trudno nie dostrzec różnicy w stosowanych środkach między tamtymi organizacjami a współczesnymi. Z drugiej strony nie można też zapominać o takich zamachach, jak ten przeprowadzony przez neofaszystowską organizację Nuclei Armati Rivoluzionari w sierpniu 1980 r. na stacji kolejowej w Bolonii, gdzie zginęło 85 zupełnie przypadkowych osób.

Zupełnie błędne jest wreszcie twierdzenie, jakoby cały terroryzm z okresu zimnej wojny był rdzennie europejski (a już mówienie o jego chrześcijańskim charakterze jest tak absurdalne, że nie zasługuje nawet na odrębny wątek). Wspomniana właśnie Bolonia była jedynym tej skali zamachem terrorystycznym w okresie lat 70. i 80., którego korzenie nie tkwiły w krajach Bliskiego Wschodu bądź Afryki Północnej. Najtragiczniejszy w skutkach był już wymieniony zamach nad Lockerbie, przeprowadzony przez Libijczyków, gdy zginęło 270 osób.

Drugi pod tym względem był inny zamach na samolot – linii Trans World Airlines w 1974 r. Odpowiedzialna jest za to organizacja Abu Nidala, a zginęło 88 osób. Trzeci, jeśli chodzi o liczbę ofiar, był zamach w Bolonii, a na czwartym i piątym miejscu kolejne ataki na samoloty – dokonany znów przez grupę Abu Nidala w 1985 r. (60 osób) i przez Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny w 1970 r. (47 osób). Co trzeba podkreślić, we wszystkich największych atakach, które zostały przeprowadzone przez arabskie organizacje terrorystyczne, ginęli przypadkowi ludzie.

W XXI w. lista najtragiczniejszych ataków terrorystycznych mocno się zmieniła, głównie za sprawą ugrupowań dżihadystycznych. W zamachach w Madrycie w 2004 r. – licząc je łącznie – zginęło 191 osób. W serii zamachów w Paryżu w listopadzie zeszłego roku – 131, ale nawet jeśliby je liczyć oddzielnie, to i tak byłyby w czołówce. Jedynym masowym aktem terroru w bieżącym stuleciu, który nie odwoływał się do islamu, była masakra dokonana przez Norwega Andersa Breivika w Oslo i na wyspie Utoya w 2011 r.

Ze statystyk wyraźnie wynika, że samych zamachów terrorystycznych faktycznie jest mniej niż było przed laty, ale są one znacznie bardziej tragiczne, jeśli chodzi o liczbę ofiar, a po drugie częściej niż kiedykolwiek wcześniej giną w nich przypadkowi ludzie. Zaprzeczanie temu, że tego typu terroryzm rozpowszechniły w Europie ugrupowania bliskowschodnie – które wcale nie odwoływały się do islamu, bo ani Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny, ani organizacja Abu Nidala nie były w najmniejszym stopniu religijno-fundamentalistyczne – jest bezcelowe. A na dodatek szkodliwe, bo wygląda na to, że z takim typem terroryzmu Europa będzie się musiała mierzyć coraz częściej. Problem nie zniknie od udawania, że nie istnieje. Ubiegły rok w latach 70. czy 80. byłby uznany za spokojny

Pół tego roku prawie jak cały ubiegły

Choć dopiero niedawno minęła połowa roku, już wiadomo, że 2016 r. będzie jednym z najgorszych w Europie Zachodniej pod względem liczby zabitych przez terrorystów. Od stycznia miały miejsce trzy poważne ataki z dwucyfrową liczbą ofiar śmiertelnych. Zaczęło się 22 marca w Brukseli, gdzie zaatakowane zostało tamtejsze międzynarodowe lotnisko Zaventem, a następnie metro. Łącznie zginęły 32 osoby plus trzech zamachowców powiązanych z Państwem Islamskim.

14 lipca, w dniu francuskiego święta narodowego, mieszkający w tym kraju Tunezyjczyk wjechał rozpędzoną ciężarówką w tłum oglądający wieczorem pokaz fajerwerków. Zginęło 85 osób plus zamachowiec, który również działał zainspirowany wezwaniami samozwańczego kalifatu z syryjsko-irackiego pogranicza.

Zaledwie kilka dni później w centrum handlowym w Monachium nastolatek irańskiego pochodzenia otworzył ogień do przypadkowych ludzi. Zginęło 10 osób, w tym sprawca, który popełnił samobójstwo. W tym przypadku wstępne wyniki śledztwa wskazują raczej na problemy psychiczne niż motywację religijną czy polityczną, niemniej Global Terrorism Database uwzględnia również takie przypadki.

Tylko te trzy zdarzenia dają w sumie 131 zabitych, czyli niewiele mniej niż w całym 2015 r. A to jeszcze nie wszystkie wydarzenia o charakterze terrorystycznym, które miały miejsce w tym roku.

Kilkanaście dni temu we Francji zamordowano katolickiego księdza, a wcześniej – dwójkę policjantów, kilka incydentów miało miejsce w ciągu ostatniego miesiąca w Niemczech, w Wielkiej Brytanii na kilka dni przed referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej zamordowano laburzystowską deputowaną Jo Cox. Prawdopodobieństwo, że bieżący rok zakończy się jeszcze gorszym bilansem niż poprzedni, jest zatem spore.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymani członkowie ETA

Francuskie siły bezpieczeństwa zatrzymały we wtorek mężczyzn podejrzanych o kierowanie zbrojną baskijską organizacją polityczną ETA. Tym samym zadali jej „śmiertelny cios” – ocenia hiszpańska agencja EFE. Według źródeł agencji EFE zatrzymani David Pla i Iratxe Sorzabal są członkami organizacji Euskadi Ta Askatasuna (ETA – Kraj Basków i Wolność) i należą do jej ścisłego kierownictwa. Hiszpański minister spraw wewnętrznych Jorge Fernandez Diaz w komunikacie nie wykluczył kolejnych zatrzymań. Zdaniem ministra zatrzymani byli „najpilniej poszukiwanymi terrorystami”.

Operacja „Paradines”

Do zatrzymań doszło w Saint-Étienne-de-Baigorry na południu Francji. Nastąpiły one w ramach operacji „Paradines” prowadzonej przez francuski wywiad we współpracy z Guardią Civil. Nazwa operacji jest hołdem zmarłemu w 1968 roku hiszpańskiemu żandarmowi Jose Antonio Pardinesowi – pierwszej śmiertelnej ofierze ETY.Jak ocenia EFE, cios zadany ETA jest „śmiertelny”, ponieważ pozostawia członków organizacji bez doświadczonego kierownictwa. ETA, baskijska organizacja walcząca zbrojnie o niepodległość, jest odpowiedzialna za dokonanie ponad 800 zabójstw i wyroków śmierci wydanych na wojskowych, policjantów, polityków i przedsiębiorców oskarżanych przez nią o to, że byli czynnymi przeciwnikami autonomii Kraju Basków.

20 października 2011 roku ETA oficjalnie i definitywnie wyrzekła się przemocy, jednak jej członkowie odmówili oddania broni i starali się negocjować z hiszpańskim rządem. Ale konserwatywny rząd premiera Mariano Rajoya odmawia podjęcia negocjacji i domaga się bezwarunkowego rozwiązania organizacji. Kraj Basków, jeden z najmocniej przywiązanych do katolicyzmu regionów Hiszpanii, cieszy się obecnie, podobnie jak Katalonia, szeroką autonomią; m.in. ma własny regionalny rząd, parlament, lokalną policję.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Antonio Troitino ponownie zatrzymany

Hiszpańskie MSW zakomunikowało, że londyńska policja aresztowała w czwartek na jego wniosek b. członka ETA Antonio Troitino. Spędził on w hiszpańskim więzieniu 24 lata za udział w 22 zamachach terrorystycznych. Jest oskarżony o ponowną współpracę z ETA. Troitino był pierwotnie skazany przez hiszpański sąd na 2700 lat więzienia jako uczestnik zamachów, w których zginęło 22 żandarmów zi Guardia Civil. Został przedterminowo zwolniony z hiszpańskiego więzienia za dobre sprawowanie. Były członek ETA, który pozostawał pod nadzorem policji, uciekł w połowie 2012 r. do Wielkiej Brytanii, gdzie aresztowano go na podstawie hiszpańskiego listu gończego. Żródło info i foto: tvn24.pl

Francja: zatrzymano członków ETA

Francuska policja zatrzymała we wtorek sześć osób podejrzanych o przynależność do separatystycznej organizacji baskijskiej ETA – poinformowało MSW w Paryżu. W komunikacie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zatrzymanych określono jako „aktywnych członków nielegalnych komórek ETA”. Zatrzymano ich w czasie jednoczesnych operacji policyjnych w trzech miejscach, nietypowo położonych poza Gaskonią, bliską hiszpańskiego Kraju Basków: w Blois w środkowej Francji, w Montpellier niedaleko wybrzeża śródziemnomorskiego i w Brive-la-Gaillarde na północny wschód od Bordeaux. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

ETA rezygnuje z walki

Terroryści wezwali Madryt i Paryż do rozmów o przyszłości Basków. Komunikat ETA przedstawiło wczoraj wieczorem za pośrednictwem strony internetowej baskijskiej gazety „Gara” trzech zamaskowanych zbirów. Przemawiał osobnik siedzący w środku, pozostali dwaj kiwali tylko głowami w baskijskich beretach. Rzecznik oznajmił, że organizacja „postanowiła ostatecznie zaprzestać działalności zbrojnej”. – „ETA wzywa rządy Hiszpanii i Francji do zapoczątkowania procesu bezpośredniego dialogu, którego celem będzie zlikwidowanie skutków konfliktu, a tym samym zakończenie konfrontacji zbrojnej” – mówił. Według ETA Kraj Basków stanął w obliczu „historycznej szansy na znalezienie sprawiedliwego i demokratycznego rozwiązania odwiecznego konfliktu politycznego”. Żródło info i foto: rp.pl

Alejandro Zobaran Arriola w rękach francuskiej policji?

Prawdopodobny szef militarnego ramienia separatystycznej organizacji baskijskiej ETA, Alejandro Zobaran Arriola, został zatrzymany w północno-zachodniej Francji – poinformowało hiszpańskie radio. Arriola został zatrzymany przez policję francuską wraz z trzema innymi osobami podejrzanymi o członkostwo w ETA, podczas obławy w miejscowości Willencourt, położonej w odległości ok. 50 km od Amiens, w pobliżu granicy belgijskiej. Jak informuje agencja AFP, zatrzymań dokonali francuscy antyterroryści we współpracy z władzami hiszpańskimi. Skonfiskowano też broń i fałszywe dokumenty. Arriola, mający przydomek „Xarlas”, uważany jest za nowego szefa militarnego ramienia ETA, po aresztowaniu w maju 2008 r. Francisco Javiera Lopeza Peny. Policja francuska nie chciała jednak oficjalnie potwierdzić tożsamości i funkcji zatrzymanych. Żródło info i foto: tvn24.pl

Zginął policjant w strzelaninie na przedmieściach Paryża

W strzelaninie na przedmieściach Paryża zginął policjant. Strzelała grupa najprawdopodobniej związana z baskijską organizacją separatystyczną ETA. Wszystko wydarzyło się we wtorek około godziny 19 w pobliżu parkingu w Dammarie-les-Lys (na wschód od stolicy Francji). Wtedy to patrol policyjny zatrzymał jadący z nadmierną prędkością samochód. W tym samym momencie w kierunku radiowozu padły strzały z innych pojazdów, które – według przypuszczeń – uciekały z miejsca przestępstwa. Żródło info i foto: tvn24.pl

1,5 tony materiałów wybuchowych w portugalskiej kryjówce ETA

W portugalskiej kryjówce baskijskich separatystów z organizacji ETA odnaleziono 1,5 tony materiałów wybuchowych. Dwaj zamieszkujący ją mężczyźni zdołali uciec.
Używany przez ETA dom na przedmieściach Obidos, 100 km na północ od Lizbony, portugalska policja odkryła w piątek, zaalarmowana przez okolicznych mieszkańców. Ich podejrzenia wzbudziło to, że dwóch hiszpańskojęzycznych mężczyzn, którzy niedawno wynajęli tę nieruchomość, w pośpiechu ją opuściło. Żródło info i foto: tvn24.pl