Molestowanie i gwałt nastolatek w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku. Są ustalenia kontroli

W Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku trzy nastolatki stały się ofiarami napaści seksualnych. Są wyniki pierwszego etapu kontroli.

Jak informuje Radio Gdańsk, zakończył się pierwszy etap kontroli Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym im. prof. Bilikiewicza w Gdańsku. Wszczęto ją po dramatycznych wydarzeniach, które miały tam miejsce w czerwcu tego roku.

Najpierw media obiegła wstrząsająca informacja o gwałcie na 15-letniej pacjentce. Potem okazało się, że ofiarami gwałtu były także dwie 13-latki. Z powodu braku miejsc nastolatki przebywały na oddziałach dla dorosłych.

Zdaniem prokuratury przestępstw dokonali dwaj inni pacjenci gdańskiego szpitala: 26-latek i 37-latek. Śledztwa w tych sprawach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gdańsk Wrzeszcz. Wobec 37-letniego mężczyzny zastosowano trzymiesięczny areszt. Przetransportowano go do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Kontrola w szpitalu wykazała, że w ciągu ostatnich trzech lat znacząco wzrosła liczba pacjentów poniżej 18 roku życia, kierowanych do przyjęcia do szpitala. Jednocześnie podkreślono, że dyrekcja szpitala i lekarze działali w stanie wyższej konieczności, przyjmując „nadprogramowych” pacjentów.

Dramatyczną sytuację w szpitalu potwierdzają lekarze. Wielu z nich chce złożyć wypowiedzenie. – Ile było takich dyżurów, że byłem sam na niemal stu pacjentów? To musiało się skończyć dramatem – powiedział w rozmowie z reporterką Wirtualnej Polski Magdą Mieśnik lekarz z placówki w Gdańsku.

Mimo, że dyrektor wstrzymał umieszczanie nieletnich z dorosłymi, nie rozwiązuje to problemu w sytuacji, gdy dziecko wymaga pilnego leczenia, a nie ma dla niego miejsce na oddziale dziecięcym.

Jednym ze wstępnych ustaleń jest konieczność opracowania bardziej szczegółowej procedury postępowania wobec takiego problemu. W placówce ma się także odbyć audyt kliniczny oddziału dziecięcego przeprowadzony przez konsultanta z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży – infomruje Radio Gdańsk.
Źródło info i foto: wp.pl

Gdańsk: Napaści seksualne w szpitalu psychiatrycznym. Wyniki kontroli

Według wstępnych wyników kontroli w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku, lekarze, przyjmując na oddziały dla dorosłych nieletnich pacjentów, działali w stanie wyższej konieczności. W placówce doszło do trzech napaści seksualnych na nastolatki.

O wynikach pierwszego etapu kontroli przeprowadzanej przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego (UMWP) w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku poinformowała we wtorek Dorota Patzer z biura prasowego UMWP.

Kontrola ma związek z trzema napaściami seksualnymi, do których doszło w szpitalu w maju i czerwcu. Ich ofiarami padły nastoletnie pacjentki, które – z braku miejsc na oddziale dziecięco-młodzieżowym, umieszczone zostały – za zgodą rodziców bądź opiekunów prawnych, na oddziałach dla dorosłych.

Patzer poinformowała w komunikacie, że kontrola potwierdziła, iż „na przestrzeni ostatnich 3 lat znacząco wzrosła liczba pacjentów poniżej 18 roku życia, kierowanych do przyjęcia do szpitala”. Wyjaśniła też, że z ustaleń kontroli wynika, iż „dyrekcja szpitala i lekarze działali w stanie wyższej konieczności, przyjmując ‚nadprogramowych’ pacjentów mimo braku miejsc”.

Przypomniała, że dyrekcja szpitala – już w trakcie trwającej kontroli – podjęła decyzję, iż nie będzie przyjmować niepełnoletnich pacjentów na oddziały dla dorosłych. Patzer dodała, że decyzja ta „ogranicza ryzyko nowych zdarzeń niepożądanych o podobnym do odnotowanego charakterze, jest jednocześnie związana z większym ryzykiem niewystarczającego zabezpieczenia pacjentów wymagających pilnego leczenia”.

Zdaniem kontrolerów, konieczne są systemowe zmiany w placówkach zajmujących się leczeniem psychiatrycznym dzieci i młodzieży, w tym ich „trwałe, zwiększone finansowanie” oraz „określenie ogólnopolskich standardów dotyczących opieki nad chorymi”.

„Konieczność opracowania procedury”

Kontrolerzy wskazali też na „konieczność opracowania bardziej szczegółowej procedury postępowania wobec problemu wzrostu liczby pacjentów, przy jednoczesnych ograniczonych zasobach lokalowych i kadrowych podmiotów psychiatrycznych”. „Wraz z dyrekcją szpitala Urząd Marszałkowski podejmie działania mające na celu wzmocnienie powyższych zasobów” – poinformowała w komunikacie Patzer.

Dodała, że UMWP zwróci się też do wojewody pomorskiego z wnioskiem o audyt kliniczny oddziału dziecięcego WSP, który miałby przeprowadzić konsultant z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży. Patzer poinformowała też, że WSP – zgodnie z przepisami prawa oraz przyjętymi przez szpital zasadami, prowadzi rejestr zdarzeń niepożądanych.

Wyjaśniła, że protokół z pierwszego etapu kontroli zostanie we wtorek przekazany dyrekcji WSP, która – zgodnie z prawem, będzie miała siedem dni na ustosunkowanie się do ustaleń.

W ciągu ostatnich kilku tygodni dwie 13-latki i 15-latka umieszczone na oddziałach WSP przeznaczonych dla dorosłych, stały się ofiarami napaści seksualnych, których – zdaniem prokuratury, dopuścili się dwaj inni pacjenci – 26-latek i 37-latek. Dwa śledztwa w tych sprawach prowadzi Prokuratura Rejonowa Gdańsk Wrzeszcz.

„Dramatyczny” brak łóżek

Jak informowało wcześniej biuro prasowe UMWP w gdańskim szpitalu psychiatrycznym przebywa średnio około 350 pacjentów, w tym około 40 na (zapewniającym 35 łóżek) oddziale dziecięco-młodzieżowym. Dyrekcja szpitala wielokrotnie alarmowała UMWP, który jest organem założycielskim placówki oraz NFZ o „dramatycznym” braku łóżek dla najmłodszych chorych.

Biuro prasowe UMWP podawało także, że 29 marca br. Centrala NFZ ogłosiła komunikat, z którego wynikało, iż w przypadku pełnego obłożenia oddziałów młodzieżowych personel szpitalny może umieścić osobę niepełnoletnią na oddziale dla dorosłych. „Komunikat NFZ w żaden sposób nie precyzuje jednak zasad, na jakich powinno się to odbywać” – poinformowało biuro prasowe UMWP.

Biuro podawało też, że w gdańskim WSP pracuje zaledwie dwudziestu lekarzy. Jak wyjaśniano, dzielą oni między siebie pracę na sześciu oddziałach, dyżury dzienne i nocne, a także całodobową obsługę izby przyjęć, na którą codziennie zgłasza się średnio kilkunastu chorych, w tym osoby w stanach ostrych.

Biuro prasowe UMWP informowało również, że gdański szpital psychiatryczny „jest praktycznie jedyną placówką w Trójmieście, która przyjmuje pacjentów w stanach ostrych”.
Źródło info i foto: interia.pl

Chiny: Kanadyjczyk skazany na karę śmierci sam napisał apelację od wyroku

Przekazanie Kanadzie przez USA formalnego wniosku o ekstradycję wiceprezes Huawei Meng Wanzhou to jednocześnie kolejny etap losów trzech Kanadyjczyków zatrzymanych w Chinach. Jeden z nich, skazany na karę śmierci, złożył w poniedziałek apelację od wyroku. Ministerstwo sprawiedliwości USA przedstawiło w poniedziałek Huawei oraz jej wiceprezes Meng Wanzhou 13 zarzutów, związanych z łamaniem amerykańskich sankcji przeciwko Iranowi oraz dotyczących licznych oszustw, w tym bankowych, elektronicznych i kradzieży technologii.

Meng zatrzymano 1 grudnia w Kanadzie na wniosek władz amerykańskich, została zwolniona za kaucją i przebywa obecnie w areszcie domowym w Vancouver. Jak powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej pełniący obowiązki prokuratora generalnego USA Matthew Whitaker, USA starają się o ekstradycję Meng i przekażą Kanadzie formalny wniosek do środy, 30 stycznia. Tydzień temu Chiny zażądały, aby Stany Zjednoczone zrezygnowały z wnioskowania o ekstradycję Meng z Kanady.

Po jej aresztowaniu chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, jeśli nie zostanie ona natychmiast uwolniona. Kilka dni po zatrzymaniu Meng, w Chinach aresztowano byłego dyplomatę Michaela Kovriga i przedsiębiorcę Michaela Stavora – Kanadyjczyków podejrzanych o „działalność zagrażającą bezpieczeństwu narodowemu Chin”. Chiński sąd podwyższył również niedawno innemu obywatelowi Kanady Robertowi Schellenbergowi wyrok za przemyt narkotyków z 15 lat więzienia na karę śmierci. Rząd Kanady zwrócił się już do Chin o ułaskawienie Schellenberga.

Różne definicje praworządności

Jak podał w poniedziałek dziennik „The Globe and Mail”, Robert Schellenberg złożył apelację od wyroku. Kanadyjczyk, korzystając z porad swojego chińskiego prawnika, sam napisał list w sprawie apelacji, co w Chinach uznawane jest za rzecz niespotykaną. Nie wiadomo, jak długo zajmie rozpatrzenie apelacji. Cytowany przez dziennik rzecznik prasowy chińskiego MSZ powiedział w poniedziałek, że „podstawą działania Chin jest praworządność”. Pojęcia praworządności i państwa prawa powracają w trwającym od grudnia ubiegłego roku dyplomatycznym sporze między Kanadą a Chinami. Kanada odwołuje się do zasady praworządności i wyraża swoje zaniepokojenie losem Kanadyjczyków, Chiny natomiast powracają do wypowiedzi na temat suwerenności swoich decyzji.

Media kanadyjskie zwracały uwagę, że pojęcie praworządności, tak jak jest ono rozumiane w zachodnich demokracjach, ma inne znaczenie w komunistycznych Chinach.

Huawei na celowniku

W wielu krajach rośnie nieufność wobec koncernu Huawei, największego producenta sprzętu telekomunikacyjnego na świecie. USA i niektórzy ich sojusznicy podejrzewają firmę o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może ona wykorzystywać produkowane przez siebie urządzenia do prowadzenia działalności szpiegowskiej na rzecz Pekinu. Huawei zaprzecza tym zarzutom.

Założycielem istniejącej od 1987 roku firmy Huawei jest Ren Zhengfei, ojciec Meng Wangzhou. Według amerykańskich prokuratorów wartość jego majątku wynosi 3,2 mld dolarów, plasując go na 83. miejscu na liście najbogatszych ludzi na świecie. Ren Zhengfei był w przeszłości inżynierem pracującym dla chińskiego wojska. Kanada nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie dopuszczenia Huawei do działania na krajowym rynku technologii 5G, ale w ubiegłym tygodniu rząd poinformował, że zainwestuje 40 mln dolarów kanadyjskich we współpracę z fińską Nokią. Prace badawcze mają być prowadzone na terenie Kanady.

Kilka dni wcześniej minister bezpieczeństwa publicznego Ralph Goodale powiedział, że Kanada nie będzie narażać swojego bezpieczeństwa, rozważając opcje wyboru dostawcy technologii 5G.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Toruń: Ciała matki i syna znalezione w jednym z domów

Sekcja zwłok ma pomóc w wyjaśnieniu przyczyn śmierci dwóch osób, które znaleziono w domu jednorodzinnym w Toruniu. To 68-letnia kobieta i jej syn. Na środę zaplanowano sekcję zwłok kobiety i 49-latka.

– Zleciliśmy też badania toksykologiczne. Postępowanie jest na bardzo wczesnym etapie – mówi Wirtualnej Polsce Bartosz Wieczorek z toruńskiej prokuratury.

Śledczy nie wiedzą, jak zginęli mieszkańcy Torunia. Wykluczają jednak wstępnie udział osób trzecich. Jedna z hipotez zakłada zatrucie, ale biegli nie mają jeszcze gotowego raportu na temat stanu instalacji budynku, gdzie znaleziono ciała.
Źródło info i foto: wp.pl

20 lat więzienia dla pedofila. Szykuje się zmiana w kodeksie karnym?

„Rząd szykuje się do kolejnego etapu zaostrzania kursu wobec przestępców, których ofiarami są nieletni. Surowsza kara będzie grozić nie tylko pedofilowi, lecz także 17-latkowi, który zaczął współżyć ze swoją niespełna 15-letnią dziewczyną” – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Po uruchomieniu budzącego emocje rejestru sprawców przestępstw seksualnych resort sprawiedliwości, autor koncepcji, zamierza podwyższyć sankcje za molestowanie i gwałcenie małoletnich poniżej 15. roku życia. Projekt zmian w kodeksie karnym, do którego dotarł DGP, jest już gotowy” – czytamy w „DGP”.

– Przestępcy, którzy w odrażający sposób krzywdzą dzieci, muszą się liczyć z najsurowszymi konsekwencjami – mówił niedawno minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Chcemy wprowadzić zasadę zero tolerancji – zaznaczał. W praktyce dla sprawców oznacza to nie tylko jeszcze dłuższą izolację, lecz także brak perspektyw na przedterminowe zwolnienie.

„Najsurowiej zostaną potraktowani pedofile, którzy wykorzystują seksualnie, w tym gwałcą, dzieci poniżej siódmego roku życia. Będą mogli trafić do więzienia nawet na 20 lat. Przestępcom molestującym bez stosowania przemocy nieco starszych, ale wciąż małoletnich (poniżej 15. roku życia), ma grozić do 15 lat pozbawienia wolności. Obecnie sądy mogą skazać takich sprawców na maksymalnie 12 lat” – czytamy.

„Propozycja zaostrzenia kar za przestępstwa seksualne wobec małoletnich znalazła się w projekcie dużej nowelizacji kodeksu karnego, nad którą kończy prace Ministerstwo Sprawiedliwości. Już w czerwcu szef resortu Zbigniew Ziobro zapowiadał, że chce, aby winni byli traktowani zgodnie z zasadą zero tolerancji” – podaje gazeta.

– Wobec sprawców ciężkich przestępstw z użyciem przemocy, przestępstw okrutnych, przestępstw związanych ze zgwałceniem, w tym dzieci, a więc przestępstw pedofilskich oraz morderstw na tle seksualnym, uważam, że polskie państwo powinno reagować bezwzględnie i brutalnie, ale w ramach prawa i cywilizowanych reguł gry – przekonywał Ziobro.

Zmiany w kodeksie karnym, do których dotarł DGP, wcielają te założenia w życie. „Podczas gdy obecnie art. 200 k.k. par. 1 przewiduje sankcję od dwóch do 12 lat więzienia za obcowanie płciowe z małoletnim do 15. roku życia, po reformie górna granica kary przesunie się do 15 lat. Pojawi się też nowy typ przestępstwa – wykorzystywanie seksualne dziecka poniżej 7. roku życia. Wobec sprawcy takiej zbrodni sąd będzie mógł orzec karę pozbawienia wolności od trzech do 20 lat” – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Przepis dotyczący wykorzystywania seksualnego dzieci jest bardzo pojemny i obejmuje nie tylko czyny osób zaburzonych czy molestowanie w rodzinie, lecz także aktywność seksualną między 17-letnim czy 18-letnim chłopakiem i jego niespełna 15-letnią dziewczyną (w rozumieniu prawa karnego – małoletnią)” – czytamy.

Przypadki, w których w grę wchodzi aktywność seksualna między (prawie) rówieśnikami, to niemal jedna trzecia wszystkich spraw wykorzystywania seksualnego. Często stanowią one spory problem dla sądów, bo do stosunków seksualnych dochodzi za obopólną zgodą partnerów i żadnemu z nich nie dzieje się krzywda. Najczęściej kończy się na najniższej karze (dwóch lat więzienia). Do nowelizacji procedury karnej z 2015 r. sądy mogły jeszcze orzec warunkowe zawieszenie jej wykonania.
Źródło info i foto: TVP.info

Agenci CBA weszli do klubu nocnego w Warszawie

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli we wtorek do jednego z klubów nocnych w centrum stolicy. Agenci CBA weszli do środka siłowo, niszcząc przy tym drzwi. Przed klubem stoją zamaskowani funkcjonariusze z długą bronią. Chodzi o klub nocny przy Nowym Świecie. Obecni na miejscu funkcjonariusze CBA nie udzielają informacji o tym, czego dotyczy akcja, odsyłają do rzecznika służby.

Piotr Kaczorek z biura komunikacji społecznej CBA powiedział PAP, że na tym etapie nie udziela informacji o akcji.
Źródło info i foto: interia.pl

Wzrosła liczba ofiar zamachu w Manchesterze. Wśród zabitych są dzieci

Do silnej eksplozji doszło w poniedziałek wieczorem w hali Manchester Arena po koncercie amerykańskiej wokalistki Ariany Grande. Brytyjska policja poinformowała, że liczba ofiar śmiertelnych zamachu wzrosła do 22. Mowa jest też o 59 osobach rannych. Wśród zabitych są dzieci. Ataku dokonał jeden zamachowiec, który zdetonował ładunek. Napastnik zginął w wybuchu. Wcześniej informowano, że w zamachu śmierć poniosło 19 osób. Nie ma informacji, aby wśród ofiar byli Polacy. Trwa wydanie specjalne TVP Info.

Ustalono, że zamachowiec-samobójca miał ze sobą „prowizoryczny ładunek”, który zdetonował po koncercie. – Na tym etapie śledztwa wiemy, że był to jeden człowiek. Ustalamy jednak, czy był częścią większej grupy czy działał na własną rękę – poinformowano podczas konferencji w Manchesterze.

Policja zaapelowała do mieszkańców Manchesteru o unikanie okolic hali widowiskowo-sportowej, gdzie doszło do eksplozji.
Źródło info i foto: TVP.info

Biegli sprawdzą prędkość, z jaką limuzyna premier uderzyła w drzewo

Biegli badający wypadek premier Beaty Szydło koło Oświęcimia będą w stanie ustalić prędkość, z jaką poruszała się jej limuzyna w momencie zderzenia z drzewem – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Według naszych ustaleń, biegli będą w stanie to zrobić, mimo że w samochodzie szefowej rządu niektóre urządzenia, w których zapisują się te dane, były odłączone od komputera.

Według naszych nieoficjalnych informacji, do głównego rejestratora nie były podpięte między innymi systemy pozwalające lokalizować samochód, a także prędkościomierz. Powodem są względy bezpieczeństwa w poruszaniu się kolumn rządowych. Takie wymogi postawiło Biuro Ochrony Rządu oferentom pojazdów jeszcze na etapie ich zamawiania.

Powołano więc ekspertów, którzy do ustalenia prędkości wykorzystają pozostałe dane, które się zapisały. Te inne parametry, które zostaną przeanalizowane, to na przykład dane dotyczące czasu gwałtownego hamowania. Między innymi na podstawie tych informacji – jak twierdzą fachowcy – uda się stwierdzić, z jaką prędkością poruszała się limuzyna w momencie zderzenia.

Ta ekspertyza ma być gotowa niebawem, a cała opinia na przełomie maja i czerwca.

Do wypadku z udziałem premier Szydło doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Rządowa kolumna trzech samochodów wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo. Wtedy uderzył w auto premier, a rządowa limuzyna wjechała następnie w drzewo. 14 lutego kierowca seicento Sebastian K. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku. On sam nie przyznał się do winy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dziś kolejne posiedzenie komisji śledczej dotyczącej afery Amber Gold

Przesłuchania szefów Amber Gold Marcina i Katarzyny P. planowane są na 28 i 29 marca br. – wynika z harmonogramu przesłuchań kolejnych świadków przez sejmową komisję śledczą. W tym tygodniu komisja śledcza zakończy etap przesłuchań świadków związanych z Komisją Nadzoru Finansowego. We wtorek przesłuchany zostanie były przewodniczący KNF Andrzej Jakubiak. Tego samego dnia zeznawać będzie jeszcze były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka.

Z kolei w środę przesłuchana ma zostać prokurator Barbara Kijanko, która jako pierwsza zajmowała się sprawą Amber Gold w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. Jej przesłuchanie miało się odbyć jeszcze w listopadzie ub.r., ale wówczas przebywała ona na zwolnieniu lekarskim.

Z harmonogramu kolejnych przesłuchań wynika, że następne ma odbyć się 7 marca. Wówczas przed komisją śledczą stanąć ma były dyrektor Departamentu Administrowania Obrotem Ministerstwa Gospodarki Jarosław Mąka. Tego samego dnia po południu zeznawać ma były szef resortu gospodarki Waldemar Pawlak.

Przesłuchania naczelników i dyrektorów UOKiK

Z kolei 8 marca rano na przesłuchanie stawić ma się naczelnik w Departamencie Ochrony Interesu Konsumentów UOKiK Małgorzata Orzeł-Kołodziejczyk. Kolejnym świadkiem, który ma zostać przesłuchany tego dnia ma być była dyrektor Departamentu Polityki Konsumenckiej UOKiK Monika Stec.

Kolejne posiedzenie komisji śledczej zaplanowano na 21 marca i zeznawać ma wtedy były wiceprezes UOKiK Jarosław Król. Tego samego dnia przed komisją stanąć ma była dyrektor Departamentu Prawnego UOKiK Dorota Podsiedzik-Malec.

Dzień później – 21 marca – przed komisja stanąć ma była prezes UOKiK Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.

Szefowie Amber Gold przed komisją

Komisja śledcza wstępnie zaplanowała też, że 28 marca o godz. 10 miałoby się odbyć przesłuchanie byłego prezesa Amber Gold Marcina P. Dzień później zeznawać miałaby jego żona Katarzyna P. Marcin P. został zatrzymany i trafił do aresztu w sierpniu 2012 r., a jego żona została aresztowana w kwietniu 2013 r. Od marca 2016 roku przed Sądem Okręgowym w Gdańsku toczy się ich proces.

Przed dwoma tygodniami przewodnicząca komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) mówiła, że chciałaby, aby małżeństwo P. zostało przetransportowane do sądu w Warszawie, gdzie miałoby się odbyć ich przesłuchanie przed komisją śledczą.

Afera Amber Gold

Firma Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. KNF 15 grudnia 2009 r. złożyła doniesienie do prokuratury, podejrzewając, że firma prowadzi działalność bankową, ale nie ma wymaganych zezwoleń. Sprawą zajęła się wówczas Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz, która po miesiącu odmówiła wszczęcia śledztwa, nie dopatrując się w działalności firmy znamion przestępstwa.

UKNF złożył w lutym 2010 r. zażalenie na to postanowienie, które zostało przez Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe uznane za uzasadnione, a w konsekwencji prokuratura we Wrzeszczu ponownie wszczęła dochodzenie.

Pod koniec sierpnia 2010 r. do Komisji wpłynęło jednak postanowienie o umorzeniu dochodzenia przez Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz. Na to postanowienie ówczesny przewodniczący KNF złożył na początku września 2010 r. zażalenie, które zostało uwzględnione decyzją Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe 16 grudnia 2010 r.

Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., nie wypłacając tysiącom swoich klientów powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.
Żródło info i foto: TVP.info

Znów ruszyła komisja śledcza ds. Amber Gold

Komisja śledcza zdecydowała o złożeniu dwóch zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów prowadzących sprawę Amber Gold. Chodzi o prok. Barbarę Kijanko i prok. Hannę Borkowską – poinformowała w środę szefowa tej komisji Małgorzata Wassermann. W środę po południu odbyło się zamknięte posiedzenie komisji śledczej, podczas którego podsumowano pierwszy etap przesłuchań, głównie prokuratorów związanych ze sprawą Amber Gold.

Dwa zawiadomienia

– Na zamkniętym posiedzeniu komisji zapadły wnioski, które są do podjęcia szybko, z uwagi na okres przedawnienia – wskazała Wassermann podczas briefingu w Sejmie. – Komisja jednogłośnie podjęła uchwałę, iż składa dwa zawiadomienia o przestępstwie. Jedno jest to zawiadomienie w stosunku do postępowania i zachowania prokurator Barbary Kijanko – poinformowała. Jak tłumaczyła, zawiadomienie to będzie dotyczyło tego, jak było prowadzone przez nią postępowanie ws. Amber Gold w okresie grudzień 2009 r. – czerwiec 2012 r.

Kijanko była prokuratorem referentem prowadzącym sprawę Amber Gold w pierwszej fazie postępowania, po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego pod koniec 2009 r. Miała być też pierwszym świadkiem przesłuchanym przez komisję śledczą. Przedstawiła jednak zaświadczenie lekarskie, z którego wynikało, że nie może się stawić na przesłuchaniu. Szefowa komisji podała, że drugie zawiadomienie ma dotyczyć zachowania prokurator Hanny Borkowskiej, która w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku odpowiadała za nadzór nad Prokuraturą Rejonową we Wrzeszczu. Wassermann wskazała, że powodem wniesienia tego zawiadomienia jest m.in. kwestia przetrzymanego pisma ws. odwieszenia postępowania dot. Amber Gold, które, choć miało trafić do prokuratury we Wrzeszczu już w styczniu 2012 r., trafiło tam dopiero w kwietniu.

– Nie chodzi tylko o kwestię przekazania tego pisma, ale też jego ewentualnego antydatowania – mówiła szefowa komisji. Dodała, że zawiadomienie ma się też odnosić do wyników przeprowadzonej przez Borkowską kontroli sprawy Amber Gold, w której wyłapała ona „tylko jedną nieprawidłowość – według nas najlżejszą”. – Nie zauważyła natomiast innych błędów, które, gdyby zauważyła i opisała (…) być może skutkowałoby to zmianą prokuratora referenta, zmianą prokuratury, a być może przeniesieniem tej sprawy od razu do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku – oceniła szefowa komisji.

„Dla dobra wymiaru sprawiedliwości”

Wassermann zaznaczyła, że na przełomie stycznia i lutego komisja zwróci też uwagę prokuratora generalnego na zachowania „tych osób, które wedle nas zasługiwałyby na postępowania dyscyplinarne, ale z uwagi na termin przedawnienia, który upłynął, takie wnioski przez komisję nie mogą być złożone”.

– Tutaj mam na myśli prok. Witolda Niesiołowskiego, a przede wszystkim prok. Dariusza Różyckiego. To są te osoby, co do których chcielibyśmy od prokuratura generalnego, aby skontrolował ich obecną pracę. Czy obecnie pracując, nie popełniają takich błędów, które mogłyby skutkować daleko idącymi konsekwencjami dla stron i dla dobra wymiaru sprawiedliwości – zaznaczyła. Prok. Niesiołowski kierował Prokuraturą Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz od 2008 roku do lutego 2011 r. Z kolei prok. Różycki w latach 2008-2016 stał na czele Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Wassermann dodała, że, jeśli chodzi o pozostałych świadków, których do tej pory przesłuchała komisja, wnioski ich dotyczące będą opisane w raporcie końcowym komisji. Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz zajmowała się sprawą Amber Gold od końca 2009 r. po tym, gdy KNF złożyła zawiadomienie, że firma ta prowadzi działalność bankową bez zezwolenia. Na początku 2010 r. prok. Kijanko odmówiła wszczęcia śledztwa. Po uwzględnieniu przez sąd zażalenia KNF, w maju 2010 r. wszczęte zostało dochodzenie, które w sierpniu zostało umorzone.

Również na postanowienie o umorzeniu KNF złożyła zażalenie, a sąd je uwzględnił w grudniu 2010 r. Po zwrocie sprawy do Prokuratury Gdańsk–Wrzeszcz zarejestrowano ją, zlecając Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku wykonanie szczegółowo określonych czynności procesowych. W lutym 2011 r. zapadła decyzja o zasięgnięciu opinii biegłego rewidenta. W związku z przedłużaniem się opracowania tej opinii – w maju 2011 roku prokurator referent zawiesiła postępowanie w sprawie.

Pytania o nadzór nad śledztwem

W listopadzie 2011 r. do Prokuratury Generalnej trafiło pismo szefa KNF z krytycznymi uwagami pod adresem postępowania Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz ws. Amber Gold. Za pośrednictwem gdańskiej prokuratury apelacyjnej trafiło ono pod koniec 2011 r. do gdańskiej prokuratury okręgowej. Powstała wówczas w prokuraturze okręgowej odpowiedź na uwagi szefa KNF pochodzi z 5 stycznia 2012 r. i było w niej przyznanie, że zawieszenie postępowania było niezasadne, oraz że pismo w tej sprawie zostało skierowane do prokuratury rejonowej we Wrzeszczu; było też stwierdzenie, że po podjęciu postępowania zostanie ono objęte nadzorem przez prokuraturę okręgową.

Jednak, jak wynika z informacji przedstawianych na posiedzeniach komisji śledczej, pismo prokuratury okręgowej w sprawie wznowienia postępowania trafiło do prokuratury rejonowej dopiero w kwietniu 2012 r., a wznowione wówczas postępowanie nie było objęte nadzorem. Ostatecznie w czerwcu 2012 r. postępowanie ws. Amber Gold zostało przez prokuraturę okręgową przejęte.

Prok. Różycki zeznając przed komisją stwierdził, iż wydaje mu się, iż wydał polecenie ustne objęcia postępowania ws. Amber Gold nadzorem. Z kolei na pytanie kogo wyznaczył do nadzoru, odpowiedział, że nie pamięta. Następnie stwierdził, że wydaje mu się, iż prok. Borkowską, bo ona nadzorowała prokuraturę rejonową we Wrzeszczu. Z kolei Borkowska, zeznając przed komisją, wskazywała, że takiego polecenia nie było.

Ponad 850 mln zł

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.

Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces Marcina P. i jego żony trwa od 21 marca ub.r. przed gdańskim Sądem Okręgowym.
Żródło info i foto: tvn24.pl