Posts Tagged “Europa”

Państwo Islamskie (IS) wzywa swych zwolenników do organizowania zamachów w USA, Europie, Australii i Rosji – podaje w poniedziałek Reuters, cytując nagraną wypowiedź rzecznika IS; wiarygodność tego nagrania nie jest jeszcze potwierdzona. IS wzywa też do przeprowadzenia ataków w Iraku, Syrii, Iranie i na Filipinach podczas świętego miesiąca muzułmanów ramadanu, który rozpoczął się pod koniec maja, a dobiegnie końca około 25 czerwca.

“Walka z apostatami”

Wiadomość została zamieszczona w sieci przy użyciu szyfrującej aplikacji Telegram. Nagrał ją najprawdopodobniej rzecznik IS Abu al-Hasan al-Muhadżer.

“O wy, lwy Mosulu, Rakki i Tall Afar, niech Bóg pobłogosławi waszą czystą broń i promienne twarze i walkę z tymi, którzy odrzucają (prawdę) i z apostatami” – głosi nagranie. “Odrzucający” to pogardliwy termin, jakim sunnici określają szyitów.

“Róbcie to, co oni robili”

“Do braci w wierze w Europie, Ameryce, Rosji, Australii i wszędzie. Bracia w waszych krajach postąpili słusznie, więc potraktujcie ich jak wzór (do naśladowania) i róbcie to, co oni robili” – mówi rzecznik IS, który pogratulował też sprawcom zamachów na parlament Iranu oraz mauzoleum ajatollaha Chomeiniego w Teheranie.

Al-Muhadżer dodaje, że Iran jest teraz “słabszy nić pajęcza sieć”, i wzywa do organizowania kolejnych ataków w tym kraju.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Arkadiusz Ł. ps. “Hoss” zasiądzie w piątek na ławie oskarżonych w procesie przed poznańskim sądem okręgowym. Prokuratura zarzuca mu kierowanie grupą i wyłudzenie kilku mln zł w Niemczech, Szwajcarii i Luksemburgu dzięki tzw. oszustwom metodą “na wnuczka”. Boss tzw. mafii wnuczkowej Arkadiusz Ł. na salę rozpraw ma zostać doprowadzony z poznańskiego aresztu śledczego, do którego został już przewieziony z Warszawy. Na ławie oskarżonych “Hoss” zasiądzie wraz ze swoim bratem Adamem P.

Piątkowa rozprawa będzie kolejną próbą rozpoczęcia procesu przez sąd – wcześniej kilkakrotnie rozprawy były odraczane m.in. z powodu niestawiennictwa “Hossa”.

“Cygański baron”

Arkadiusz Ł. nazywany jest przez poznańskie media “baronem cygańskim”, który przez lata, m.in. dzięki oszustwom, prowadził niezwykle wystawne życie. Określają go także jako “autorytet wśród oszustów”, który swą metodę dopracował do perfekcji.

- Wynajmowali pokoje w renomowanych hotelach, gdzie wydawali huczne przyjęcia. Z tego, co nam wiadomo, Ł. nadal kolekcjonuje luksusowe zegarki i samochody – miał opowiadać polskim prokuratorom jeden z niemieckich policjantów cytowany przez “Gazetę Wyborczą”.

“Nie lubią Niemców”

Oszustwa metodą “na wnuczka” za granicą – zdaniem śledczych – miały się członkom klanu bardziej opłacać, ponieważ emeryci w krajach Europy Zachodniej mieli większe oszczędności. W marcu brat “Hossa” Adam P. mówił dziennikarzom w poznańskim sądzie, że w Polsce “nie ukradli nawet cukierka”, a przestępstwa poza granicami kraju tłumaczył m.in. tym, że “nie lubią Niemców”, bo członkowie ich rodziny zginęli w niemieckim obozie w Oświęcimiu.

Poznańskie media wskazywały ponadto, że wysoki standard życia cenili sobie także inni członkowie tego romskiego rodu. Podawały, że “gdy jeden z członków rodziny Ł. organizował wesele, gości przywoził helikopter”. Członkowie rodziny być znani ze słabości do luksusowych samochodów oraz kasyn, w których w ciągu jednej nocy potrafili przegrać nawet 100 tys. euro.

Rodzinny proceder

W działania przestępcze, poza bratem, mieli być zamieszani także inni członkowie rodziny “Hossa”, w tym m.in. jego syn oraz siostra Soraya, która miała własną szajkę. 10 maja Prokuratura Krajowa poinformowała, że do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił już akt oskarżenia przeciwko kobiecie.

Sorayę P. oskarżono o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było wyłudzanie pieniędzy i innych cennych przedmiotów “poprzez pozorowanie stosunku pokrewieństwa lub bliskiej znajomości z ofiarami” oraz o wyłudzenie 5 tys. euro na szkodę obywatelki Niemiec i usiłowanie wyłudzenia kolejnych 45 tys. euro.

Kobieta, podając się za członka rodziny pokrzywdzonych lub bliską znajomą, miała zwracać się z prośbą o przekazanie pieniędzy. Następnie inni członkowie grupy zgłaszali się do pokrzywdzonych i odbierali pieniądze, które przewozili do Polski kurierzy. Od końca sierpnia ub. roku Soraya P. przebywa w areszcie śledczym. Grozi jej do 12 lat więzienia.

Zgolił włosy i brodę, założył okulary

“Hoss” po raz pierwszy został zatrzymany na początku lutego tego roku na warszawskiej Woli. Prokuratura chciała jego aresztowania, ale Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów uznał, że areszt w tej sprawie nie będzie konieczny i wyznaczył mu dozór policji, z którego mężczyzna się nie wywiązywał. Sąd okręgowy rozpatrując zażalenie prokuratury zdecydował w połowie lutego o aresztowaniu “Hossa”, mężczyzna jednak uciekł.

Wystawiono za nim list gończy, a w poszukiwania zaangażowali się policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych z Poznania, specjalnej grupy zwanej “łowcy cieni”. 16 marca zatrzymali go na warszawskim Żoliborzu. Mężczyzna ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu; aby uniknąć zatrzymania zmienił wygląd – zgolił włosy i brodę, a także zaczął nosić okulary. Pomagał mu m.in. syn, który w przebraniu robotnika, donosił mu jedzenie. Od czasu zatrzymania go przez policję, “Hoss” przebywa w warszawskim areszcie.

Niemcy, Austria, Luksemburg

Poza sprawą w Poznaniu, przeciwko Arkadiuszowi Ł. prowadzone jest także śledztwo przez warszawską prokuraturę okręgową, w której “Hoss” jest podejrzany o cztery oszustwa na łączną kwotę ponad 1,4 mln zł dokonane m.in. w Niemczech, Austrii i Luksemburgu. Członkowie jego grupy mają na swym koncie wielomilionowe wyłudzenia; średnio, przy jednorazowych oszustwach, były to kwoty sięgające 40-50 tys. euro.

Sprawa przeciwko Arkadiuszowi Ł. prowadzona jest także w Austrii. Tamtejsi śledczy zarzucają mu wyłudzenie wraz z synem metodą “na wnuczka” ponad 1 miliarda euro w Austrii, Niemczech i Szwajcarii.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Hiszpańska policja poinformowała w środę, że we współpracy z Europolem oraz organami ścigania Belgii i Grecji rozbiła gang, który co najmniej od 10 lat zajmował się przerzucaniem nielegalnych imigrantów z Azji do Europy. Jak poinformowała komenda główna policji w Madrycie, zatrzymanych zostało już ośmiu członków grupy, w tym pochodzący z Syrii lider, który pomieszkiwał w Hiszpanii.

“Na terytorium naszego kraju ujęto siedmiu członków gangu. Kolejny, brat przywódcy grupy przestępczej, został zatrzymana w Atenach” – ujawniono.

Ze śledztwa wynika, że tylko w ciągu ostatnich dwóch lat przestępcy pomogli wjechać do państw strefy Schengen ponad 50 nielegalnym imigrantom. Każdy z nich dostał się tam na podstawie sfałszowanych paszportów, przygotowanych w należącym do gangu laboratorium w Grecji.

“Większość osób, którym grupa przestępcza pomogła dostać się do Unii Europejskiej, stanowią obywatele Syrii, Iraku i Afganistanu. Zazwyczaj kierowali się oni do państw Europy Północnej” – poinformowała hiszpańska policja.
Funkcjonariusze trafili na ślad gangu dzięki zatrzymaniu w 2015 r. jednego z jej kurierów. Mężczyzna został aresztowany podczas podróży z Aten do Madrytu; znaleziono przy nim serię fałszywych dokumentów, sporządzonych na polecenie przywódcy grupy.

W trakcie śledztwa policja ustaliła, że lider szajki często zmienia miejsce zamieszkania i zazwyczaj przebywa w Belgii lub Hiszpanii. Ostatecznie został ujęty na terenie aglomeracji madryckiej. W efekcie przeszukań dokonanych w Madrycie, Atenach i Brukseli policja zarekwirowała m.in. ponad 100 tys. euro, dokumenty potwierdzające transfer pieniędzy, sprzęt informatyczny oraz inne przenośne urządzenia elektroniczne.

“Ich zawartość jest obecnie analizowana przez ekspertów, podobnie jak bardzo liczne dokumenty potwierdzające wyjazdy członków grupy” – ujawniła policja, przyznając, że na tym etapie śledztwa trudno jest ustalić skalę działalności gangu.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Jestem przekonany, że Państwo Islamskie będzie coraz bardziej uaktywniać swoich zwolenników na Zachodzie – mówi ekspert ds. terroryzmu Peter Neumann.

Europa musi nastawić się na rosnącą liczbę zamachów, oświadczył w poniedziałkowym wydaniu magazynu telewizyjnego ZDF-Morgenmagazin ekspert ds. terroryzmu Peter Neumann, szef Międzynarodowego Centrum Badań nad Radykalizacją i Polityczną Przemocą (ICSR) przy King’s College w Londynie.

Jednocześnie stwierdził, że nie oznacza to wcale, że trzeba dać się zwariować. Jak zapewnił, “podobnie jak dotąd nie dojdzie do zamachu każdego dnia i nie trzeba obawiać się wychodzenia na ulicę”. Peter Neumann jest jednocześnie zdania, że “mieszkańcy Europy muszą zdawać sobie sprawę z realnego zagrożenia terrorystycznego”, a władze bezpieczeństwa muszą pozostać tak samo aktywne, jak w ostatnich sześciu miesiącach.

W opinii eksperta są one co prawda dobrze przygotowane do zagrożenia terrorystycznego, ale można by w tej kwestii zrobić jeszcze więcej. Rozwiązanie nie polega wyłącznie na zwiększeniu skuteczności, lecz także na zatroszczeniu się o to, by na biurkach władz bezpieczeństwa nie lądowało tak wiele akt dotyczących osób stwarzających potencjalne zagrożenie. – Z tego powodu potrzebne są konkretne, zintegrowane metody prewencji – twierdzi Peter Neumann.

Od niedawna jest on specjalnym przedstawicielem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) ds. radykalizacji. W piątek ubiegłego tygodnia, podczas zamachu przy użyciu ciężarówki w Sztokholmie, zginęły 4 osoby. Po Londynie i Petersburgu był to w krótkim czasie już trzeci zamach terrorystyczny.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Wszedł do domu towarowego, przypadkowej kobiecie próbował odciąć głowę piłą, a następnie dobił ją siekierą. W Mińsku na Białorusi rozpoczął się w poniedziałek proces 18-latka. Sprawca makabrycznej zbrodni z 8 października 2016 r. nie może zostać skazany ani na karę śmierci, ani na dożywocie. W chwili popełnienia przestępstwa był bowiem niepełnoletni. Grozi mu od 6 do 15 lat pozbawienia wolności.

Uład Kazakiewicz, gdy późnym wieczorem poszedł do centrum handlowego “Europa”, był studentem I roku stosunków międzynarodowych. Wchodząc do centrum miał w ręku kupioną kilka dni wcześniej piłę spalinową, a przez ramię przewieszony futerał od gitary, w którym schował ciężką siekierę. Jeszcze w domu wziął porządny łyk wódki – na odwagę, jak zeznał później.

Ochrona nie zwróciła na niego uwagi, gdyż wszedł bocznym wejściem. W środku przebrał się w błyszczący, długi płaszcz i kominiarkę. Na oczy założył dodatkowo narciarskie gogle, a na uszy naciągnął duże słuchawki. I wtedy uruchomił piłę.

Zginęła, bo zamieniła się z koleżanką

Jego ofiarą padła zupełnie przypadkowa kobieta. 43-letnia ekspedientka pracowała w jednym ze sklepów w centrum zaledwie od dwóch tygodni. Tego dnia przyszła do pracy tylko dlatego, że zamieniła się koleżanką. Poszkodowanymi w sprawie, która w poniedziałek trafiła na wokandę Sądu Miejskiego w Mińsku są dwie zranione kobiety oraz rodzina zamordowanej.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Przedstawiciele władz Szwecji i szwedzcy internauci przekonują, że w ich kraju nie doszło w ostatnich dniach do ataku terrorystycznego – wbrew temu, co w przemówieniu zasugerował prezydent USA Donald Trump. Na sobotnim wiecu na Florydzie Trump poczynił aluzję do ataków terrorystycznych w Europie.

– Popatrzcie, co dzieje się w Niemczech, popatrzcie, co ostatniej nocy stało się w Szwecji. Kto by uwierzył? Przyjęli wielu uchodźców i teraz mają problemy, których nie potrafili sobie nawet wyobrazić – powiedział.

Jego słowa zostały w Szwecji przyjęte z brakiem zrozumieniem, bo w piątek w kraju tym nie odnotowano żadnych ataków terrorystycznych. Rzeczniczka szwedzkiego MSZ oświadczyła, że rządowi nic nie wiadomo o jakichkolwiek „poważnych incydentach terrorystycznych” w kraju, a służby bezpieczeństwa podkreśliły, że nie ma powodu, by podwyższać stopień zagrożenia terrorystycznego. Były szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt na Twitterze napisał: „Szwecja? Atak terrorystyczny? Co on palił?”.

Były szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt na Twitterze napisał: „Szwecja? Atak terrorystyczny? Co on palił?”. Dziennik „Aftonbladet” zamieścił artykuł w języku angielskim pod tytułem „Panie prezydencie, w piątek w Szwecji miały miejsce następujące wydarzenia” z listą informującą m.in. o mężczyźnie, który z poważnymi poparzeniami trafił do szpitala, ostrzeżeniu lawinowym i policyjnym pościgu za pijanym kierowcą w Sztokholmie.

Internet kpi

Na słowa prezydenta USA zareagowali także użytkownicy mediów społecznościowych. Pojawił się nowy hashtag #OstatniejNocyWSzwecji. Internauci przekonywali, że w Ikei zabrakło nowego produktu – stylizowanego na produkt firmy fikcyjnego zestawu „Mur graniczny”. W Szwecji miała się także objawić Pippi Langstrumpf. Oczywiście z nieodłącznym Alfonso, którego podnosiła. Internauci sugerowali także, że to, co mogło być widoczne nad Szwecją to zorza, a nie atak chemiczny.

Otwarci jak Szwedzi

Szwecja, która od lat prowadziła otwartą politykę wobec imigrantów i uchodźców, w 2015 roku odnotowała rekordowe 163 tys. wniosków o azyl i ograniczyła liczbę osób, którym jest on przyznawany. Ostatni atak terrorystyczny w tym kraju miał miejsce w grudniu 2010 roku, gdy urodzony w Iraku obywatel szwedzki zdetonował dwa ładunki wybuchowe. Okazał się jedyną ofiarą śmiertelną swojego ataku.

To nie pierwsza wpadka Donalda Trumpa czy jego otoczenia. Niedawno jego doradczyni – Kellyanne Conway w wywiadzie broniła antyimigracyjnego dekretu prezydenta, powołując się na „masakrę w Bowling Green” w Kentucky, której mieli – według niej – dokonać zradykalizowani Irakijczycy.

Media szybko wytknęły Conway, że dwaj obywatele iraccy zostali w Bowling Green skazani za próbę przesłania broni i pieniędzy Al-Kaidzie, ale opisana przez nią masakra nigdy nie miała miejsca. Jednocześnie wskazano, że Conway na tę fikcyjną tragedię powoływała się w wywiadach trzykrotnie.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych Jeffrey Feltman apeluje do linii lotniczych o przekazywanie policji pełnych danych pasażerów samolotów. Dzięki temu służby bezpieczeństwa będą mogły kontrolować powroty terrorystów z terenów Państwa Islamskiego. Zdaniem Krzysztofa Liedela z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas oznacza to rezygnację z prywatności i swobód obywatelskich na rzecz bezpieczeństwa. Ekspert podkreśla, że na Bliskim Wschodzie walczyć może nawet kilkudziesięciu obywateli Polski.

– Amerykanie chcą uzyskać dostęp do wszystkich danych, którymi dysponują linie lotnicze, a więc do zdjęć, skanów dokumentów, linii papilarnych i rogówki oka, ale także bagażu czy tego gdzie, kiedy i jak dany pasażer kupił bilet i z kim podróżuje – powiedział Liedel w rozmowie z Wirtualną Polską. – Nie ma wątpliwości, że dane osób wracających z Bliskiego Wschodu, nawet jeżeli przesiadają się po drodze i zmieniają linie lotnicze, pomagają namierzyć kanały przerzutowe i bazy terrorystów. Informacje od linii lotniczych pozwalają po prostu określić, kto wrócił z dżihadu i gdzie jest.

W przemówieniu na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ Feltman zaznaczył, że ujawnianie danych osobowych ma ogromne znaczenie w walce z terrorystami powracającymi z terenów kontrolowanych przez ISIS w Syrii i Iraku. Pomimo wcześniejszych apeli, jedynie 56 spośród 193 państw członkowskich ONZ przekazuje przynajmniej część informacji o pasażerach. Dyskusja na temat zakresu ujawnianych danych toczy się po obu stronach Atlantyku, gdyż europejskie sądy i organizacje polityczne twierdzą, że przekazywanie informacji, których oczekują Amerykanie, narusza zasady prawa międzynarodowego. Liedel nie ma wątpliwości, że istnieje ryzyko nadużycia danych. Pasażerowie mają prawo nie chcieć, żeby ktokolwiek interesował się tym z kim i dokąd latają, zwłaszcza że wyciek takich informacji może mieć poważne konsekwencje dla naszego życia prywatnego czy zawodowego.

Polska należąca do Unii Europejskiej musi stosować się do przepisów obowiązujących we Wspólnocie. Oznacza to, że LOT czy inni polscy przewoźnicy ujawniają tylko konieczne dane osobowe w przypadku podejrzenia o popełnienie przestępstwa przez pasażera.

W ISIS walczy kilkudziesięciu Polaków

- Według różnych szacunków w dżihadzie uczestniczy od kilkunastu do kilkudziesięciu obywateli Polski. Nasze służby mówią o kilkunastu, natomiast służby europejskie o kilkudziesięciu radykałach z polskimi paszportami – mówi Liedel. – To nigdy nie będzie dokładna liczba choćby dlatego, że mogą to być ludzie z polskim obywatelstwem, którzy od lat żyli w Wielkiej Brytanii czy we Francji i wcale nie musieli lecieć na Bliski Wschód z Polski. Dlatego ja szacowałbym tę liczbę na kilkadziesiąt osób.

ONZ podaje, że na terenie Państwa Islamskiego walczy piętnaście tysięcy „zagranicznych bojowników”. Porażki militarne w Syrii i Iraku oraz utrata kolejnych terytoriów powoduje, że rośnie motywacja do powrotu. ISIS nawołuje także do atakowania państw „krzyżowców” co powoduje, że przyjazdy wyszkolonych radykałów są szczególnie niebezpieczne dla krajów europejskich. Z raportu przedstawionego przez Feltmana w Nowym Jorku wynika, że wróciło już 15 do 40 procent obywateli państw Unii Europejskich, którzy brali udział w dżihadzie.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie publikuje informacji o powrotach polskich islamistów. – Nie mam informacji o powrotach radykałów do Polski, a ABW się nie chwali z przyczyn oczywistych – uważa Liedel. – Nawet jeżeli ktoś wrócił, to zapewne jest objęty jakimś nadzorem operacyjnym i dlatego o tym nie wiemy. Służby ujawniają, że ktoś wrócił i jest z nim problem dopiero wtedy, gdy nie mają innego wyjścia i muszą, na przykład, wydać list gończy. Ja takich informacji nie mam – dodaje.

Ekspert nie ma wątpliwości, że nie wszyscy Polacy wrócą z terenów Państwa Islamskiego. – Słyszałem o kilku Polakach, którzy zginęli na Bliskim Wschodzie. Nie mam wątpliwości, że wśród kilkudziesięciu dżihadystów z Polski część po prostu zginęła w walkach. Czytałem o tym w mediach, ale także słyszałem od ludzi wracających z różnych misji humanitarnych.

Wielu ekspertów, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie uważa, że nie należy pozwalać na powroty dżihadystów. Zdaniem dr Musy Shteiwiego, dyrektora Centrum Nauk Strategicznych Uniwersytetu Jordańskiego w Ammanie, ludzi, którzy przystąpili do Państwa Islamskiego należy „izolować, a następnie likwidować”. Przeciwna swobodnym powrotom radykałów jest także dr Anat Berko, pułkownik rezerwy izraelskiej armii i deputowana do Knesetu. Według niej, miejsce tych, którzy przeżyją dżihad, jest w więzieniu.
Żródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Przemytnicy narkotyków liczyli, że niezauważeni przez policję otworzą nowy kanał przerzutowy kokainy do Europy. Pół kilograma czystej kokainy wysłali w przesyłce z Brazylii. Paczka miała zawierać broszury i bruliony, jednak między stronami znalazł się sprasowany narkotyk. Przechwycili ją policjanci białostockiego CBŚP, którzy odwiedzili adresata przesyłki – młodego mężczyznę z Augustowa.

Przemytnicy narkotyków na wszystkie sposoby próbują przesyłać do Polski narkotyki. Z Afryki dociera do nas khat, popularny w Zachodniej Europie. Z Turcji i Azji przemycana jest heroina, a z Holandii i Hiszpanii – marihuana oraz haszysz. Kokaina trafia do Polski z Ameryki Południowej przez Holandię, Hiszpanię czy Włochy, czasem kraje byłego ZSRR.

Jako że kokaina to obecnie jeden z najdroższych narkotyków – kilogram narkotyku dużej czystości kosztuje ok. 24 tys. euro – przemytnicy importują ją do Polski np. w transportach bananów, w żołądkach kurierów lub przesyłając w zakonspirowanych przesyłkach pocztowych. Ten ostatni sposób nie pozwala jednak na wysyłanie jednorazowo dużej partii. Handlarze liczą jedna, że przesyłka z odpowiednio ukrytym narkotykiem nie zostanie namierzona przez celników czy wywąchana przez specjalnie szkolne psy na sortowni przesyłek.

Paczka z niespodzianką

Zapewne na to liczyła grupa, której członkiem był 29- letni Paweł Ł. z Augustowa. Funkcjonariusze białostockiego CBŚP uzyskali informację, że w przesyłce z Brazylii, adresowanej do mężczyzny może znajdować się znaczna ilość narkotyków. Wiele wskazuje na to, że przemyt został odkryty już w sortowni przesyłek. Najprawdopodobniej, gdy funkcjonariusze uzyskali pewność, że w pakunku jest narkotyk postanowili sprawdzić, z kim się będzie kontaktował jego odbiorca.

Gdy pakunek trafił do mieszkania Pawła Ł, do jego mieszkania wkroczyli policjanci. W pakunku, zawierającym oficjalnie bruliony i książki, natrafili na sprasowane pól kilograma kokainy o bardzo wysokiej czystości. – Z takiej ilości narkotyku można uzyskać nawet do 2 kilogramów kokainy na tzw. rynku detalicznym. Wartość zabezpieczonej kokainy oszacowano na ponad 100 tys. zł – mówi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Paweł Ł. usłyszał zarzut wprowadzania do obrotu znacznej ilości środków odurzających, za co grozi do 12 lat więzienia. Śledztwo w sprawie siatki przemytników prowadzi Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

​Jeden z dowódców Państwa Islamskiego Lavdrim Muhakseri powrócił do Europy – donoszą włoskie media, powołując się na informacje służb. “Rzeźnik z Bałkanów” ma być jednym z 400 bojowników ISIS, którzy wrócili z Bliskiego Wschodu do Europy wraz z falą uchodźców. Muhakseri, znany także jako Abu Abdullah al-Kosov, pochodzi z Kosowa. W szeregach Państwa Islamskiego był uważany za lidera albańskich dżihadystów. Terrorysta w przeszłości pojawił się na nagraniu, na którym odcinał głowę irackiemu więźniowi. Mężczyzna miał w połowie listopada wrócić do Kosowa. Służby dostały zawiadomienie o jego powrocie, ale krótko po tym Muhakseri zniknął.

Według włoskich służb powrót “Rzeźnika z Bałkanów” może oznaczać poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa w Europie. Terrorysta ma bowiem solidną pozycję w szeregach Państwa Islamskiego i może planować atak. Podejrzewa się, że Muhakseri stał m.in. za próbą ataku na izraelską drużynę piłkarską podczas jej meczu z Albanią w listopadzie. Służby zatrzymały wówczas 19 dżihadystów.

Terrorysta z Kosowa stanowi też poważne zagrożenie, gdyż “zna swojego wroga”. Muhakseri przed radykalizacją pracował bowiem w amerykańskiej bazie wojskowej Bondsteel, a także w bazie NATO w Afganistanie. Departament Stanu USA umieścił go na liście poszukiwanych terrorystów w 2014 roku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Hiszpańska Gwardia Cywilna aresztowała kobietę, która próbowała przekroczyć granicę z Hiszpanią, przewożąc w walizce 19-letniego migranta. Chłopak chciał w bagażu przedostać się nielegalnie z Gabonu do Europy. O sprawie informuje “Daily Mail”. Gwardia Cywilna zatrzymała kobietę w Ceucie, hiszpańskiej enklawie w Maroku, 30 grudnia. Strażnicy znaleźli w jej walizce 19-letniego chłopaka z Gabonu. Kobieta trafiła do aresztu.

Nie był to pierwszy przypadek, kiedy próbowano przewieźć migranta przez granicę w bagażu. Jak przypomina “Daily Mail”, miesiąc temu w torbie sportowej jednego z podróżnych odkryto 4-tygodniowe dziecko, które niemal udusiło się, gdy próbowano przemycić je przez hiszpańską granicę. W zeszłym roku w podobnym incydencie uczestniczył 8-letni chłopiec Abou z Wybrzeża Kości Słoniowej, którego do Ceuty próbowała przewieźć w walizce 19-letnia dziewczyna. Został odnaleziony w “strasznym stanie”, kiedy na granicy policja otworzyła bagaż.
Żródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »