Fabryka nielegalnych papierosów ukryta 4 metry pod ziemią

Hiszpańska Gwardia Cywilna rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się nielegalną produkcją papierosów i handlem narkotykami. Operację, w której udział wzięło m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji koordynował Europol. Fabryka była ukryta w „bunkrze”, znajdującym się cztery metry pod ziemią, praca tam odbywała się w skrajnie trudnych warunkach.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji dotarli do informacji, z której wynikało, że na terenie Europy działa zorganizowana grupa przestępcza o międzynarodowym charakterze, której członkowie zajmowali się organizacją nielegalnych fabryk papierosów. Z ustaleń policjantów CBŚP wynikało, że w skład grupy wchodziły osoby pełniące rolę organizatorów oraz pracowników.

Z uwagi na międzynarodowy i zorganizowany charakter prowadzonej działalności przestępczej, policjanci CBŚP współpracowali z Hiszpańskim Wydziałem Ekonomicznym UCO Spanish Guardia Civil, Litewską Służbą Kryminalą Celną (Muitinės Kriminalinė Tarnyba) oraz organami ścigania z Wielkiej Brytanii. Całość operacji koordynował Europol.

Ponad 3 mln sztuk nielegalnych papierosów

Wynikiem tej współpracy była akcja przeprowadzona przez UCO Spanish Guardia Civil, która rozbiła w dniach 13-14 luty 2020 roku na terenie prowincji Malaga w Hiszpanii zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się nielegalną produkcją papierosów i handlem narkotykami. Fabryka była ukryta w „bunkrze”, znajdującym się cztery metry pod ziemią. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że zakład, w którym wytwarzano i pakowano podrobione papierosy mógł działać od 2019 roku. W ramach tej akcji funkcjonariusze zlikwidowali kompletną linię produkcyjną oraz przejęli także gotowe papierosy.

Jest to pierwsza podziemna fabryka nielegalnych papierosów, którą odkryto na terenie Unii Europejskiej. Z ustalań służb wynika, że robotnicy pracowali w ekstremalnie niebezpiecznych dla ich zdrowia i życia warunkach. Zamknięci na głębokości czterech metrów pod ziemią, nie mogli samodzielnie opuszczać obiektu. Pomieszczenia nie miały też żadnych systemów bezpieczeństwa, np. na wypadek awarii systemu wentylacyjnego, który zaopatrywał obiekt w świeże powietrze.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze CBŚP wzięli udział w likwidacji 18 plantacji konopi

Policjanci z CBŚP przy wsparciu Europolu i Eurojustu pod nadzorem Prokuratury Krajowej zlikwidowali w Hiszpanii 18 plantacji konopi, gdzie rosło ponad 14,5 tys. krzewów, z których można uzyskać ok. 1,5 tony marihuany. Jednocześnie – w ramach operacji „Przebudzenie mocy” – przejęli 270 kg marihuany i 25 kg haszyszu – poinformowały Prokuratora Krajowa i Centralne Biuro Śledcze Policji. Zatrzymano 63 osoby.

Według śledczych grupa przestępcza działała co najmniej od czerwca 2018 roku do listopada 2019 roku w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.

– Jej członkowie zajmowali się przemytem i wprowadzaniem do obrotu hurtowych ilości marihuany, haszyszu i kokainy – podała rzecznik prasowa CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz. – Z ustaleń policjantów wynikało, że w skład grupy wchodziły osoby pełniące rolę dostawców narkotyków, magazynierów, odbiorców oraz liderzy zajmujący się organizacją i dystrybucją narkotyków na terenie krajów europejskich – dodała policjantka.

Do pierwszych zatrzymań doszło w 2019 roku w Hiszpanii. Wówczas funkcjonariusze przejęli ponad 730 kg marihuany, haszyszu i kokainy. Zatrzymano 7 osób podejrzanych o przemyt narkotyków.

– Największe uderzenie przeprowadzono 3 i 4 lutego w Hiszpanii. W tej międzynarodowej operacji, koordynowanej przez Europol i Eurojust, udział wzięli funkcjonariusze olsztyńskiego Zarządu CBŚP oraz funkcjonariusze Guardia Civil z Hiszpanii – tłumaczyła Jurkiewicz.

W sumie ponad 500 funkcjonariuszy. W efekcie zatrzymano 63 osoby narodowości polskiej, hiszpańskiej, marokańskiej i litewskiej. Z kolei rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik powiedziała, że podczas akcji zlikwidowano w Hiszpanii 18 plantacji konopi, gdzie był 14,5 tys. krzewów, z których można by uzyskać ok. 1,5 tony marihuany o wartości ok. 45 milionów złotych.

– Ponadto dokonano przejęcia 270 kg marihuany, 25 kg haszyszu, kokainy, 7 jednostek broni palnej – podała prokurator.

– Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku skierował do Hiszpanii Europejski Nakaz Dochodzeniowy dotyczący zatrzymanych obywateli Polski – dodała Ewa Bialik.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Policja rozbiła międzynarodową siatkę. Rozprowadzali dziecięcą pornografię

Hiszpańska policja poinformowała o rozbiciu siatki dystrybutorów pornografii dziecięcej. Do wtorkowego popołudnia zatrzymano 17 członków grupy, powiązanej z producentami i dystrybutorami materiałów pedofilskich w kilkunastu państwach świata. Jak podała policja, pięciu innych członków grupy zostało we wtorek zatrzymanych poza granicami Hiszpanii. Dziewięć kolejnych osób, mieszkających w tym kraju, zostało objętych śledztwem, lecz pozostają one na wolności.

Większość zatrzymanych członków grupy to nastolatki z różnych części Hiszpanii. Zagraniczni członkowie siatki mieszkali głównie w krajach Ameryki Łacińskiej.

Wymiana pedofilskich treści odbywała się za pośrednictwem komunikatora WhatsApp. Część materiałów zawierała drastyczne sceny, m.in. gwałtów. Początki śledztwa powadzonego we współpracy z Interpolem i Europolem sięgają 2017 r., kiedy policja trafiła w internecie na trop międzynarodowej grupy dystrybutorów dziecięcej pornografii, złożonej głównie z Hiszpanów.

Część z nich, jak ujawniła policja, stanowili groźni pedofile, którzy poszukiwali kontaktów z dziećmi i byli gotowi pozyskać je podczas spotkania „sam na sam”. Zatrzymań domniemanych agresorów seksualnych dokonali policjanci podający się za członków grupy przestępczej.
Źródło info i foto: TVP.info

Polska: Kwitnie handel metamfetaminą. Nad Wisłą powstał największy kanał przerzutowy w Europie

Zalewająca czeski rynek substancja wytwarzana jest dzięki nieudolności polskich funkcjonariuszy. Nad Wisłą powstał największy kanał przerzutowy w Europie.

Potwierdzają to najnowsze ustalenia Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (ECMNiN) oraz Europolu. Sytuacja na przestrzeni lat zamiast polepszać, pogarsza się. O wstydliwej nieudolności polskich służb DGP informował już w czerwcu 2017 r. (DGP z 23 czerwca 2017 r., „Czeski łącznik”). Wskazaliśmy wówczas, że sprzedawana w Polsce pseudoefedryna, dostępna choćby w popularnych lekach na kaszel, jest w hurtowych ilościach przewożona do Czech. Tam produkowana z niej jest metamfetamina.

„Metamfetamina jest przeważnie produkowana na terenie Czech w niewielkich laboratoriach. W 2015 r. wykryto 253 takie laboratoria i przejęto z nich 106,9 kg metamfetaminy o czystości wynoszącej średnio 70,4 proc. Substancja do ich produkcji pochodzi przeważnie z dostępnych bez recepty leków z Polski. Ten kraj pozostaje wciąż głównym prekursorem produkcji metamfetaminy” – pisały w 2017 r. czeskie władze do Europolu. Polskie służby obiecywały wówczas zajęcie się tą sprawą.

Pod koniec listopada br. Straż Graniczna poinformowała, że współpracując ze służbami czeskimi, rozbiła międzynarodową grupę przestępczą zajmującą się nielegalnym wywozem lekarstw z Polski do Czech i wytwarzaniem z nich metamfetaminy. Zatrzymano trzech Polaków. Ustalono, że proceder trwał od kilku miesięcy i podejrzani wywieźli z Polski tabletki, z których można było wytworzyć blisko 60 kg metamfetaminy o wartości rynkowej ponad 7 mln zł.

I choć rokrocznie łapanych jest kilkadziesiąt osób oraz zamyka się po kilka fabryk przetwarzających i składujących pseudoefedrynę (lub już gotową metamfetaminę), to sytuacja z roku na rok staje się gorsza. Jak bowiem stwierdzono w raporcie ECMNiN, nad Wisłą zorganizowane grupy przestępcze coraz częściej nie tylko skupują i przewożą półprodukt, lecz także zajmują się produkcją gotowego do zażycia narkotyku.

Co więcej, rodzime fabryki mety stają się coraz bardziej zaawansowane i nie mają już wiele wspólnego z występującą jeszcze niedawno chałupniczą robotą. Europejski raport wskazuje, że może to wynikać nie tylko ze zwiększonych nakładów finansowych czeskich i polskich grup przestępczych, lecz również większej aktywności grup przestępczych złożonych z obywateli Wietnamu. Ci ostatni coraz częściej zamieszani są w produkcję metamfetaminy na Słowacji i w Polsce oraz późniejszą jej dystrybucję na terenie Austrii i Niemiec.

– Nowy raport pokazuje dobitnie, że dotychczas podejmowane działania są nieskuteczne. Bo to, że w Polsce produkuje się amfetaminę, metamfetaminę i wywozi leki z pseudoefedryną – to od dawna nie jest tajemnica – twierdzi prof. Zbigniew Fijałek z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w latach 2005–2015 dyrektor Narodowego Instytutu Leków. Przypomina on, że formalnie podjęto w Polsce próbę ograniczenia sprzedaży leków z pseudoefedryną (ograniczenie w jednorazowej sprzedaży w aptece), ale jest ono iluzoryczne.

– Nie ma bowiem odpowiedniego systemu monitorowania sprzedaży leków z pseudoefedryną. Przez to jedna osoba może iść do dziesięciu aptek i kupić dziesięć opakowań leku. Nikt nie zapyta, po co jej aż tyle – zaznacza prof. Fijałek.

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, potwierdza, że pomimo pewnych ograniczeń w kupowaniu leków z pseudoefedryną w aptekach, zakup tych produktów na kilkanaście różnych paragonów, przejście się po kilkunastu aptekach albo po prostu nabycie kilku tysięcy opakowań prosto z hurtowni leków nie stanowi żadnego kłopotu.

Przestępcy stworzyli nawet specjalne oprogramowanie komputerowe, które wystawia kolejne paragony. W ten sposób można kupić 3,6 tys. opakowań w ciągu godziny. Wystarczy znaleźć chętną do współpracy aptekę. A tych nie brakuje. Lubuski inspektorat farmaceutyczny w ramach wykonywania rutynowych działań znalazł nawet punkt apteczny, w którym w ciągu niespełna dwóch miesięcy sprzedano 45 682 opakowania leku na przeziębienie Cirrus oraz 15 922 opakowania Sudafedu, które zawierają pseudoefedrynę. Sprzedana liczba opakowań leku Cirrus – w ciągu dwóch miesięcy – przez tenże punkt apteczny statystycznie powinna by wystarczyć 174 aptekom mieszczącym się w województwie lubuskim na 76,3 lata.

– Dzięki dobrej jakości pseudoefedryny w lekach bez recepty bez problemu – nawet w domowych warunkach – można uzyskać niezłej jakości narkotyk – zaznacza Marek Tomków.

Coraz większy kłopot wiąże się jednak z tym, że grupy przestępcze idą w hurt, nie detal. Wiedzą, że kupowanie leków w wielu aptekach jest bardziej ryzykowne niż zakup w jednej hurtowni farmaceutycznej. Profesor Zbigniew Fijałek uważa, że właśnie brak realnego nadzoru organów państwa nad obrotem hurtowym leków bez recepty jest główną przyczyną tego, że Polska stanowi metamfetaminowe zagłębie.

– Skupiamy się dziś przede wszystkim na monitorowaniu leków na receptę, głównie tych zagrożonych nielegalnym wywozem za granicę oraz leków refundowanych. To oczywiście dobrze. Rzecz w tym, że leki z pseudoefedryną nie wpisują się w te kategorie, dzięki czemu hurtownie nie mają większych problemów, aby sprzedać komuś w jednej transakcji nawet kilka tysięcy opakowań – zaznacza ekspert.

Problemy dotyczą też konstrukcji przepisów karnych. Wywóz leków z pseudoefedryną poza polskie granice może podlegać karze. Sam zakup i posiadanie ogromnych ilości jednak już nie. Główny Inspektorat Farmaceutyczny od lat zwraca na to uwagę. Gdy bowiem udaje się złapać kogoś z bagażnikiem wypchanym lekami, to trudno mu udowodnić zamiar produkcji narkotyków lub ich wywóz do Czech w celu umożliwienia produkcji. Przed sądami sprawdza się wówczas kuriozalny argument o zakupie na własny użytek.

Inspektorzy farmaceutyczni mają trudności również z karaniem współpracujących z przestępcami aptekarzy. Nie jest bowiem zakazana sprzedaż ogromnej liczby opakowań leków z pseudoefedryną, byle tylko nie sprzedawać jej w ramach jednej transakcji. Zdarzało się więc tak, że właściciel apteki tłumaczył, iż podjechało pod jego placówkę kilka autokarów wycieczkowych i każdy pasażer potrzebował akurat syropu na kaszel. Koniecznie tego z pseudoefedryną.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polka poszukiwana przez Europol

Na liście Europolu najbardziej poszukiwanych przestępczyń w Europie są takie, które dopuściły się morderstwa, znęcały się nad dziećmi czy handlowały narkotykami i ludźmi. Na liście jest też Polka. Nowa kampania Europolu pod nazwą „Przestępstwo nie ma płci” ma zwrócić uwagę, że przestępstwa dokonywane przez kobiety są równie poważne, jak te, których dopuszczają się mężczyźni.

Na specjalnie przygotowanej stronie internetowej opublikowano wizerunek 21 najbardziej poszukiwanych osób z krajów UE. 18 spośród nich to kobiety. Niektóre ścigane są za morderstwa, znęcanie się nad dziećmi, handel narkotykami i żywym towarem.

„Ludzie myślą, że przestępstwa zazwyczaj nie są popełniane przez kobiety. Tymczasem są one tak samo poważne, jak te popełniane przez mężczyzn” – podkreśla rzeczniczka Europolu Tine Hollevoet.

„Maskarada przestępczości”

są pokazani najpierw na interaktywnej stronie w upiornych, neonowych maskach. Później użytkownik może przeczytać historię dokonania konkretnej zbrodni. Dopiero po kilkukrotnym przewinięciu strony widzi twarz poszukiwanej osoby.

– Chodzi o to, aby przyciągnąć uwagę jak największej liczby osób. Doświadczenie pokazuje nam, że im więcej oczu spogląda na poszukiwanych przestępców, tym większa szansa na ich zlokalizowanie i aresztowanie – podkreśla rzeczniczka Europolu.

Morderstwa i zmuszanie do prostytucji

Jessica Edosomwan jest poszukiwana przez francuskie służby w związku z handlem ludźmi. Należała do siatki przestępczej, która werbowała młode dziewczyny w małych miasteczkach Nigerii i obiecywała im sfinansowanie podróży do Europy. Kiedy nastolatki były już we Francji, oddawano je w ręce starszej kobiety (tzw. la mama), której musiały spłacić „dług”. Ofiary były przetrzymywane w uwłaczających warunkach i zmuszane do prostytucji na ulicy. Edosomwan jest jedyną osobą z siatki przestępczej, która wciąż przebywa na wolności. Według informacji policji, ukrywa się w krajach Beneluksu, Włoszech lub Niemczech.

Włoskie organy ścigania poszukują z kolei Olivery Pertrovic Ristic. Kobieta pochodzi z Serbii i jest oskarżona o włamanie do domu, związanie i brutalne pobicie 75-letniego mężczyzny. Napaść miała tło rabunkowe i zakończyła się tragicznie. Mężczyzna zmarł.

Wśród ściganych przez Europol jest też polska obywatelka Dorota Kaźmierska. Została skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo, którego dokonała w 2008 r. w Bydgoszczy. W 2013 r. sąd zgodził się na półroczną przerwę w odbywaniu kary ze względu na stan zdrowia jej syna. Polka do aresztu już nie wróciła.

Skuteczna strategia

Jak podkreśla Europol, poprzednie kampanie dotyczące „najbardziej poszukiwanych przestępców” kończyły się sukcesem. Dzięki nim udało się wytropić w sumie 69 przestępców.

„W ciągu ostatnich trzech lat takie podejście okazywało się skuteczne. Po każdej dużej kampanii aresztowano kilku poszukiwanych zbiegów, a niektórzy zgłaszali się sami, ponieważ presja przerastała ich albo ich bliskich” – czytamy na stronie Europolu.

Nowa kampania wystartowała na stronie internetowej: www.eumostwanted.eu/crimehasnogender.

Informacje dotyczące poszukiwanych można przesyłać anonimowo za pośrednictwem strony lub bezpośrednio na policję w krajach, które ścigają wymienionych przestępców.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci CBŚP na czele operacji przeciwko narkotykom syntetycznym

Ponad 35 tys. funkcjonariuszy policji, służb celnych oraz granicznych z 16 państw należących do europejskiej platformy EMPACT NPS/Narkotyki Syntetyczne wzięło udział w operacji, której celem była likwidacja kanałów przemytniczych. W efekcie zabezpieczono blisko 1350 kg różnego rodzaju narkotyków, w tym m.in. blisko 1300 kg kokainy. Służby przejęły również ecstasy, amfetaminę, inne zakazane substancje, nielegalne papierosy, tytoń, alkohol, sterydy, anaboliki, a nawet broń, amunicję i trotyl. Akcji przewodniczyło CBŚP, przy wsparciu Europolu, belgijskiej oraz brytyjskiej Policji.

W dniach 16-20 września 2019 roku Centralne Biuro Śledcze Policji we współpracy z Europolem zorganizowało i przeprowadziło międzynarodową operację ukierunkowaną na zwalczanie przemytu i dystrybucji narkotyków syntetycznych, nowych substancji psychoaktywnych i ich preprekursorów. Operacja została zorganizowana w ramach ogólnoeuropejskich działań EU Large Scale Joint Action Days.

W akcji wzięło udział 16 państw członkowskich należących do europejskiej platformy EMPACT Narkotyki Syntetyczne/Nowe Substancje Psychoaktywne, w tym kraje Unii Europejskiej oraz kraje stowarzyszone.

W działaniach przeprowadzonych na terenie całej Europy wzięło udział blisko 35,5 tysiąca funkcjonariuszy policji, służb celnych oraz granicznych, którzy dokonali łącznie ponad 463 tys. sprawdzeń osób, środków transportu, a także przesyłek pocztowych i kontenerów.

W wyniku przeprowadzonych działań zabezpieczono blisko 11,3 tony preprekursorów do produkcji narkotyków syntetycznych, z których w zależności od metody produkcji, można było wytworzyć blisko 6,3 tony amfetaminy, która według raportów o cenach narkotyków Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) na europejskim rynku narkotykowym w handlu detalicznym mogła być warta około 253 milionów złotych.

Ponadto zabezpieczono łącznie blisko 1350 kg różnego rodzaju narkotyków, w tym między innymi blisko 1300 kilogramów kokainy, 19 tys. tabletek ecstasy, 22 kilogramy amfetaminy i kilkanaście kilogramów innego rodzaju narkotyków syntetycznych i nowych substancji psychoaktywnych. Wstępne wyliczenia wskazują, iż wartość zabezpieczonych narkotyków na rynku europejskim to blisko 365 mln zł.

Oprócz narkotyków udaremniono przemyt blisko 1,1 mln szt. papierosów, 1,2 tony tytoniu, tysiąc litrów nielegalnego alkoholu oraz kilku tysięcy opakowań sterydów, środków anabolicznych oraz wyrobów medycznych nie dopuszczonych do sprzedaży na terenie Unii Europejskiej.

Zabezpieczono również 6 jednostek broni palnej, 24 sztuki amunicji oraz 150 gramów trotylu.

Łącznie na terenie całej Unii Europejskiej zatrzymano 399 osób, wobec których wszczęto 340 postępowań przygotowawczych.

Działania z poziomu Europolu były koordynowane przez Centralne Biuro Śledczeo Policji. W czasie operacji CBŚP było wspierte przez oficerów z Policji Federalnej z Holandii, Służby Celnej z Irlandii oraz Europolu.

Organizacja wspólnej operacji na poziomie europejskim to doskonały przykład realizacji zadań z zakresu współpracy międzynarodowej przez Centralne Biuro Śledcze Policji, które nie działa tylko na terenie Polski, lecz również daleko poza jej granicami. Intensyfikacja działań na terenie Unii Europejskiej to nie tylko fizyczne przejmowanie zabronionych substancji, ale też wzmacnianie więzi i kooperacji wszystkich rodzajów organów ścigania na terenie naszego kontynentu.

Polska (Centralne Biuro Śledcze Policji) w bieżącym Cyklu Polityki Bezpieczeństwa UE na lata 2018-2021 jest krajem przewodniczącym implementacji priorytetów w ramach platformy EMPACT – Narkotyki Syntetyczne/Nowe Substancje Psychoaktywne, a funkcję przewodniczącego i delegata krajowego objęli kolejno funkcjonariusze Wydziału Prezydialnego oraz Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Centralnego Biura Śledczego Policji. W ramach inicjatywy realizowane są działania operacyjne z zakresu zwalczania międzynarodowej zorganizowanej przestępczości związanej z produkcją, dystrybucją i przemytem narkotyków syntetycznych i ich preprekursorów oraz rozpoznawania nowych substancji psychoaktywnych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Hiszpańscy terroryści wyłudzili podatek ponad 8 mln euro

Grupa zdobywała pieniądze za pośrednictwem spółek spożywczych zarejestrowanych w Danii.

„El Confidencial”, wraz z ponad 30 redakcjami z krajów UE, bierze udział w projekcie Grand Theft Europe obejmującym dochodzenia dziennikarskie związane z procederem wyłudzania podatku VAT. Projekt koordynowała niemiecka redakcja non profit Correctiv, w której pracują dziennikarze śledczy.

Z ustaleń hiszpańskiej gazety wynika, że przez kilka lat dżihadystyczna grupa z Melilli wyłudzała VAT od duńskiego fiskusa poprzez rejestrowane w tym kraju spółki. Oficjalnie handlowały one m.in. napojami, drobiem, nabiałem, słodyczami, a także sprzętem elektronicznym.

Według duńskiego fiskusa oraz hiszpańskiej żandarmerii, radykalni islamiści z Melilli wyłudzili w ten sposób ponad 8 mln euro. Ze śledztwa wynika, że na terenie Danii swoje własne spółki prowadziło dwóch członków siatki dżihadystycznej. Obaj zostali ujęci w 2014 r.

Ze sprawy opisanej w dzienniku wynika, że z terrorystyczną grupą z hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej związane były łącznie 42 firmy zarejestrowane w różnych krajach UE. Siatka działała od 2010 r.

Według madryckiej gazety dotychczas policji udało się zatrzymać sześciu członków grupy terrorystycznej z Melilli. Wszyscy, w tym dwóch dyrektorów duńskich spółek, otrzymało już wyroki sześciu lat więzienia.

„Żaden z dwóch skazanych dyrektorów duńskich firm nich nie miał wcześniej doświadczenia w kierowaniu spółkami. Trzeci z terrorystów, który był dyrektorem w duńskiej spółce sprzedającej napoje, zginął w walkach w Mali, gdzie został wysłany przez swoją komórkę dżihadystyczną” – ujawnił „El Confidencial”.

Z ustaleń gazety wynika, że na „dyrektorskie stanowiska” wprowadził do Danii hiszpańskich terrorystów miejscowy dżihadysta Kenneth Sorensen. Zmarły w 2013 r. islamista ułatwił wejście w ten proceder terrorystom z Melilli w 2005 r., sprowadzając ich do tego skandynawskiego kraju. Od tego czasu członkowie grupy często podróżowali między Hiszpanią a Danią.

Śledczy ustalili, że grupa z Melilli po 2010 r. przeszkoliła i wysłała do bojówek Państwa Islamskiego w Syrii, Libii i Mali 24 obywateli Maroka oraz dwóch Hiszpanów.

Zaangażowani w projekt Grand Theft Europe dziennikarze chcieli ujawnić oszustwa „karuzeli podatkowej”, w wyniku których co roku z budżetów państw unijnych znika ponad 50 mld euro z podatku VAT. Według szacunków Europolu europejskie służby są zdolne odzyskać jedynie 1,1 proc. zdobywanych w ten nielegalny sposób zysków.

Podmioty uwikłane w proceder wprowadzają na rynek towary lub usługi, często pozornie, aby otrzymać od państwa członkowskiego zwrot podatku VAT, który w rzeczywistości nigdy nie został zapłacony. Dzięki wielokrotnemu powtarzaniu takich operacji w ciągu kilku miesięcy przestępcy mogą zdobyć bardzo duże środki. Zanim służby państwowe odkryją przestępstwo, firmy znikają, a wyłudzone pieniądze trafiają do rajów podatkowych.

Od 2006 r. na terenie Hiszpanii rozbito 10 grup przestępczych dokonujących przestępstw na podatku VAT. Łącznie wyłudziły one z budżetu 550 mln euro.
Źródło info i foto: onet.pl

Porwano żonę miliardera z Norwegii. Sprawcy żądają okupu

Anne-Elisabeth Falkevik Hage, żona norweskiego miliardera została uprowadzona 31 października 2018 roku. Policja ujawnia tę informację dopiero dziś, ponieważ życie 68-latki jest zagrożone. Jak pisze gazeta „VG”, porywacze zażądali od małżonka okupu w wysokości 9 milionów euro.

Anne-Elisabeth Falkevik Hage zniknęła bez śladu 31 października 2018 roku. Jej mąż Tom Hagen jest na liście najbogatszych Norwegów. Jego majątek szacowany jest na 1 miliard 700 milionów koron, czyli około 747 660 000 złotych.

Norweska policja zdecydowała się ujawnić tajną operację. Tamtejsze media przyznają, że miały wiedzę o porwaniu, ale dla dobra sprawy zdecydowały się o nim nie pisać.

Podejrzewa się, że Anne-Elisabeth Falkevik Hage została zaatakowana i uprowadzona z łazienki w domu w Fjellhamar na przedmieściach Oslo.

Bandyci zostawili w domu list napisany łamanym norweskim, w którym zażądali okupu w wysokości 9 milionów euro w postaci kryptowaluty Monero. Zagrozili, że jeśli rodzina skontaktuje się z policją, 68-latka zginie. W rozwiązanie zagadki porwania zaangażowana jest policja, służby specjalne, Europol i Interpol. Nic nie wiadomo o losie porwanej kobiety, nawet tego czy jest w Norwegii, czy porywacze wywieźli ją za granicę.

Jak czytamy w VG, Anne-Elisabeth Falkevik Hagen wyszła za mąż za Toma Hagena jako 19-latka. Para ma trójkę dorosłych dzieci i kilkoro wnucząt.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozbito gang złodziei luksusowych samochodów. Ukradli 120 aut o wartości 30 mln złotych

Międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się kradzieżami luksusowych pojazdów rozbili dolnośląscy policjanci wspólnie z funkcjonariuszami z Niemiec, przy wsparciu Europolu. Grupa odpowiada za kradzież co najmniej 120 aut o wartości 30 mln zł.

Jak poinformował w piątek Krzysztof Zaporowski, z biura prasowego dolnośląskiej policji, w wyniku przestępczej działalności grupy, na terenie Polski i innych krajów UE, skradzionych zostało 120 samochodów o wartości prawie 30 mln zł. W trakcie prowadzonych działań na terenie Niemiec i Polski w sumie zatrzymanych zostało sześć osób.

– Na terenie Wrocławia i okolic w wyniku skoordynowanej akcji ponad 100 funkcjonariuszy polskiej i niemieckiej policji zatrzymanych zostało trzech mężczyzn w wieku od 42 do 53 lat, podejrzanych o udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej – przekazał Zaporowski. Jak wyjaśnił, grupa zajmowała się kradzieżami luksusowych pojazdów, takich jak mercedes, range rover czy porsche, po czym rozbierała je na części i transportowała m.in. do Libanu i do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

33 zarzuty przestępstwa

– W trakcie przeszukania posesji funkcjonariusze ujawnili części samochodowe pochodzące z 44 skradzionych samochodów, elektroniczne urządzenia służące do kradzieży samochodów, komputery, telefony, karty i nośniki pamięci, nawigacje i kluczyki samochodowe – powiedział Zaporowski.

Poinformował również, że wcześniej niemieccy policjanci prowadząc działania w sprawie przemytu samochodów w porcie w Bremerhaven przejęli dwa kontenery, w których znajdowały się części samochodowe i częściowo pocięte pojazdy. Z ustaleń wynika, że auta zostały skradzione na terenie Niemiec, Austrii i Polski w drugiej połowie 2018 r. Zatrzymano trzy osoby: niemiecko-libańskie rodzeństwo w wieku 34 i 36 lat oraz 46-letnią obywatelkę Słowacji.

Zaporowski przekazał, że zatrzymani mieszkańcy Dolnego Śląska podejrzani są o paserstwo nie mniej niż 120 luksusowych samochodów o łącznej wartości nie mniejszej niż 30 mln zł. Dwóch z zatrzymanych mężczyzn było poszukiwanych Europejskim Nakazem Aresztowania. Dodał też, że policja zajęła mienie zatrzymanych osób na Dolnym Śląsku w kwocie około 220 tys. zł. oraz pięć samochodów o łącznej wartości około 400 tys. zł.

Zatrzymani usłyszeli łącznie 33 zarzuty przestępstwa. Wobec dwóch z zatrzymanych sąd zastosował tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy. Śledztwo w tej sprawie prowadzą Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu oraz Prokuratura w Karlsruhe. Zaporowski dodał, że nie wykluczone są kolejne zatrzymania w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poszukiwany przez władze belgijskie seryjny gwałciciel schwytany w Szczecinie

Poszukiwany przez władze belgijskie seryjny gwałciciel został aresztowany w Szczecinie – poinformował portal Europolu. Władze belgijskie wystąpiły o jego ekstradycję. W 2015 roku sąd w Brugii skazał tego przestępcę na 25 lat więzienia.

Podczas aresztowania, do którego doszło w ubiegłym tygodniu, 30-latek miał przy sobie fałszywe dokumenty rumuńskie, belgijskie oraz greckie. Polscy policjanci zidentyfikowali go jako zbiega ściganego przez belgijskie służby. Pomocna w tym okazała się strona internetowa Europe’s Most Wanted.

Mężczyzna pochodzący z Armenii został skazany w 2015 roku na 25 lat więzienia przez sąd w Brugii. Belgijskie media podają, że Hayk T. zgwałcił pięć kobiet w Ostendzie w latach 2011-2012. Groził im także bronią oraz był sprawcą licznych innych napaści. Uciekł za granicę, a miejsce jego pobytu do ubiegłego tygodnia nie było znane.

Belgijscy policjanci zostali poinformowani o sprawie przez swoich polskich kolegów. Po porównaniu odcisków palców przestępcy potwierdzono tożsamość mężczyzny. Władze Belgii złożyły wniosek o ekstradycję przestępcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl