Policja ostrzega przed fałszywymi stronami udającymi pośredników szybkich płatności

​Policja ostrzega przed fałszywymi stronami udającymi pośredników szybkich płatności. Na atak narażeni się użytkownicy bankowości internetowej i mobilnej robiący zakupy przez internet. Przestępcy podszywają się pod serwisy takie jak Dotpay, PayU czy Przelewy24. Strony wyłudzają loginy i hasła do bankowości internetowej, a także kody autoryzacyjne zatwierdzające przelewy. Osoby, które nie zachowują ostrożności, mogą stracić swoje oszczędności.

Jak zaznacza policja, takich stron jest wiele. Tylko w marcu odnotowano ponad 100 różnych witryn prowadzonych przez oszustów. Na strony możemy trafić przez linki w SMS-ach, komunikatorach internetowych lub poprzez fałszywe sklepy internetowe.

Policja zwraca uwagę, by uważać na wiadomości o konieczności zapłaty drobnych kwot, które zawierają linki do strony udającej pośrednika płatności. Przed wykonaniem przelewu najlepiej skonsultować się z operatorem, czy sklepem, który figuruje jako nadawca wiadomości, istnieje.

Należy także zwracać uwagę na link w pasku przeglądarki, czy aby na pewno pokrywa się z adresem strony naszego banku. W wypadku, gdy jest inny – powinno się powiadomić swój bank.

Trzeba także zwracać uwagę na treści SMS-ów z kodem autoryzacyjnym. Dla większego bezpieczeństwa najlepiej przejść na autoryzację za pośrednictwem aplikacji mobilnej.

W wypadku, kiedy podejrzewamy, że padliśmy ofiarą oszustwa, należy zgłosić to do naszego banku, a następnie zespołowi reagowania na incydenty CETP.PL oraz najbliższej jednostce policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aresztowano oszustów działających metodą „na policjanta”

Do ośmiu lat pozbawienia wolności grozi czterem mieszkańcom Wejherowa (Pomorskie), którzy, podając się za policjantów prowadzących akcję przeciwko hakerom, wyłudzili prawie 250 tys. zł. Sprawcy działali w Małopolsce i na Podkarpaciu, zostali tymczasowo aresztowani.

Do przestępstw doszło w lutym 2019 r. na terenie Małopolski (Kraków, Skawina) i Podkarpacia. Sprawcy przyjechali z Wejherowa w jednym celu – wyłudzenia jak największej ilości gotówki – wyjaśnił w czwartek rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń.

W ciągu miesiąca fałszywym policjantom udało się oszukać pięć osób, od których podstępem wyłudzili prawie 250 tys. zł. Mężczyźni działali według schematu. Podając się za policjantów, dzwonili do wytypowanych osób i opowiadali im zmyśloną historię o rzekomej tajnej akcji przeciwko hakerom włamującym się na prywatne konta i defraudującym z nich pieniądze. Jednocześnie informowali, że jedyną możliwością ochrony oszczędności zgromadzonych na rachunku bankowym jest przekazanie środków finansowych na przechowanie stróżom prawa. Gdy ofiary były skore do współpracy, oszuści ustalali z nimi miejsce, w którym odbierali gotówkę.

Dzięki szybkim i skoordynowanym czynnościom operacyjnym policjantów z wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, trzech sprawców zostało zatrzymanych bezpośrednio po przejęciu od pokrzywdzonych pieniędzy – w lutym br. Policjanci zabezpieczyli przy nich ok. 80 tys. zł, które pochodziły z przestępstw – wyjaśnił rzecznik małopolskiej policji.

Materiał dowodowy zebrany w sprawie pozwolił na przedstawienie zarzutów oszustwa. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Wieliczce, sąd zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu.

Ustalenia śledczych wskazywały, że w składzie przestępczej grupy znajduje się jeszcze jedna osoba. Krakowscy policjanci namierzyli czwartego z podejrzanych kilka dni temu w jednej z pomorskich miejscowości.

21-latek został zatrzymany i również wobec niego sąd zastosował tymczasowy areszt. Mężczyzna, podobnie jak koledzy, odpowie za współudział w wyłudzeniach sięgających 250 tys. zł.

Oszustom grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dariusz S., szef ochrony imprezy WOŚP w Gdańsku skłamał ws. plakietki „Media”

Dariusz S., szef ochrony gdańskiego finału WOŚP, usłyszał trzy zarzuty. Jego przesłuchanie trwało ponad cztery godziny. Chodzi o składnie fałszywych zeznań oraz podżegania do składania fałszywych zeznań.

Prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że dwa zarzuty dotyczą składania fałszywych zeznań, a trzeci – podżegania do składania fałszywych zeznań. Podejrzany złożył wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy. Na razie nie ma decyzji, czy wobec byłego policjanta Dariusza S. zostanie zastosowany areszt.

Dariusz S. próbował ukryć zaniedbania. Usłyszał zarzuty

W trakcie finału WOŚP 13 stycznia w Gdańsku 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę i śmiertelnie ranił prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Dariusz S. odpowiadał za zabezpieczenie imprezy. Jak ustaliła prokuratura, mężczyzna przekazał policjantom nieprawdziwe informacje dotyczące identyfikatora z napisem „Media”, dzięki któremu Stefan W. miał wejść na scenę. Według prokuratury doszło do próby utrudnienia dokonania ustaleń.

– Dariusz S. zeznał nieprawdę, próbując ukryć zaniedbania w trakcie zabezpieczania imprezy – powiedziała Wawryniuk.

Informacje takie Dariusz S. przekazał w trakcie przesłuchania 15 stycznia. Dwa dni później próbował uwiarygodnić swoje zeznania i nakłaniał jednego ze swoich pracowników do złożenia takiego samego, fałszywego zeznania.

Jak ustaliło Tvn24.pl, Dariusz S. jeszcze jako policjant, w 2016 roku wszedł w konflikt z prawem. W 2017 roku był oskarżony o pobicie oraz groźby karalne. W momencie, gdy Dariuszowi S. przedstawiono zarzuty miał zostać zawieszony w obowiązkach policyjnych.

Gdańscy śledczy sprawdzają też inne wątki sprawy, między innymi opisywane przez media obawy matki Stefana W., a także informację, że miał on być wcześniej w Warszawie i podejmować próbę dostania się na teren Pałacu Prezydenckiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

28-letni oszust w rękach policji. Wiele ofiar

Kara do 8 lat więzienia grozi 28-letniemu mężczyźnie, który dopuścił się pięciu oszustw. Podczas zakupu bmw posłużył się cudzym dowodem osobistym i okazał fałszywe potwierdzenie wykonania przelewu. Podając nieprawdziwe dane i wprowadzając w błąd pokrzywdzonych za pomocą podrobionych potwierdzeń przelewów, wyłudził telefony komórkowe oraz złotą biżuterię. W taki sposób osoby oszukane zostały narażone na straty sięgające ponad 23 tys. zł. Policjanci odzyskali część wyłudzonego mienia. Mężczyzna usłyszał już zarzuty.

Do pierwszego przestępstwa doszło na terenie powiatu brzozowskiego. Do sprzedającego przyjechał mężczyzna zainteresowany kupnem bmw. Kupujący okazał dowód osobisty oraz potwierdzenie wykonania przelewu na konto dotychczasowego właściciela. Umowa została zawarta. Przelew na kwotę ponad 14 tys. zł niestety nie dotarł, więc sprzedający zaczął szukać mężczyzny na własną rękę. Ustalił, że kupujący w trakcie transakcji posłużył się prawdopodobnie dokumentem tożsamości innej osoby i podrobił jej podpis. Mężczyzna dotarł do kupującego i o sprawie powiadomił również policję.

W trakcie prowadzonego przez jarosławskich kryminalnych postępowania okazało się, że ten sam mężczyzna kilka dni po „zakupie” pojazdu, sprzedał go po znacznie niższej cenie mieszkańcowi Jarosławia, podrabiając podpis na umowie.

Kryminalni ustalili również, że 28-letni mieszkaniec Przemyśla, dopuścił się jeszcze trzech innych oszustw na terenie powiatu jarosławskiego, podając nieprawdziwe dane osobowe i okazując fałszywe potwierdzenia wykonania przelewów. W ten sposób wyłudził dwa telefony komórkowe oraz złotą biżuterię o łącznej wartości ponad 9 tys zł.

Bmw zabezpieczono i przekazano właścicielowi. Ustalono również, że jeden z telefonów został przez 28-latka zastawiony w lombardzie. Telefon zabezpieczono i oddano uprawnionej osobie.

Mężczyźnie za popełnione przestępstwa grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Prokurator wobec 28-latka zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego oraz zakazu opuszczania kraju.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszuści wystawiali „puste” faktury. Będą sądzeni według nowych zasad

Zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej i wystawieniem kilkuset „pustych” faktur VAT, opiewających na ponad 10 mln zł, postawiono Dawidowi S. i Robertowi O. Mężczyźni zostali aresztowani na trzy miesiące. Proceder wystawiania fałszywych faktur trwał od lutego 2017 r. do listopada 2018 tego roku – poinformował w środę Piotr Marko, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie, która nadzoruje sprawę.

Według ustaleń śledczych, na początku 2017 r. członkowie grupy przestępczej kupili spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością mającą siedzibę w Warszawie. Spółka była zgłoszona jako podatnik VAT, ale nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej.

Dawid S. i Robert O. wykorzystali spółkę i jako osoby ją reprezentujące wystawili kilkunastu podmiotom gospodarczym z terenu całego kraju, co najmniej kilkaset „pustych” faktur VAT. Dokumenty wskazywały na rzekomą sprzedaż części samochodowych i usług budowlanych, o łącznej wartości ogółem ponad 10 mln zł. W rzeczywistości takich transakcji nie było.

22 listopada tego roku, na polecenie prokuratora, prowadzący tę sprawę funkcjonariusze Świętokrzyskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Kielcach zatrzymali Dawida S. i Roberta O. Obydwaj mężczyźni usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także poświadczenia nieprawdy w wystawionych fakturach VAT.

Prokurator po przesłuchaniu podejrzanych skierował do sądu wnioski o ich aresztowanie, z uwagi na grożącą im surową karę, a także obawę matactwa. Sąd przychylił się do argumentacji prokuratora i zastosował wobec nich areszt na trzy miesiące.

Wobec obydwu podejrzanych zastosowanie mają nowe, surowsze przepisy karne dotyczące wystawiania „pustych” faktur VAT obowiązujące od 1 marca 2017 r. Za wystawienie nierzetelnych faktur VAT o wartości ogółem ponad 10 mln zł, przewidują one karę od pięciu lat, a nawet 25 lat pozbawienia wolności.

Śledczy określają sprawę jako rozwojową, prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań. Fałszywe faktury prawdopodobnie służyły do wyłudzania podatku VAT. Śledczy będą to ustalać i pociągać winnych do odpowiedzialności.
Źródło info i foto: interia.pl

Kryminalni z Opola zatrzymali fałszywych policjantów

Kryminalni z Opola zatrzymali 36-letnią kobietę i jej 24-letniego brata. Oboje mieli podawać się za funkcjonariuszy policji i okradać seniorów. Wchodzili do mieszkań pod pretekstem fikcyjnego przeszukania. Rodzeństwo z Wrocławia wpadło już kilka dni po popełnionych przestępstwach. Zatrzymani usłyszeli zarzuty kradzieży z przywłaszczeniem funkcji publicznej. Decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na 2 miesiące. Sprawa ma charakter rozwojowy – przestępczy proceder zatrzymanych mógł odbywać się nawet w całej Polsce.

Pierwszą ofiarą oszustów w naszym województwie była 84-letnia mieszkanka Opola. Kobieta zorientowała się, że straciła 2 000 złotych, chwilę po wizycie niespodziewanych gości. Po kilku godzinach identyczne zgłoszenie wpłynęło od seniorki ze Strzelec Opolskich – kobiecie skradziono z mieszkania 800 złotych i 150 euro. W oby przypadkach do drzwi mieszkania zapukali kobieta i mężczyzna podający się za funkcjonariuszy policji. Twierdzili, że to przeszukanie, i że muszą sprawdzić, czy w domu nie ma ukrytych fałszywych banknotów. Pokazywali jakieś dokumenty twierdząc, że to policyjne legitymacje. Po chwili ze skradzionymi pieniędzmi wychodzili w pośpiechu z mieszkania

Sprawą zajęli się kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Opolu. Zaraz po zebraniu niezbędnych informacji, funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwanie osób podejrzewanych o to przestępstwo. Trop w tej sprawie prowadził aż do Wrocławia. To tam, zdaniem naszych śledczych, miała przebywać kobieta, która mogła dopuścić się obu tych kradzieży.

Opolscy policjanci o wszystkim poinformowali swoich wrocławskich kolegów, którzy 7 września br. zatrzymali wytypowaną 36-latkę. Jej wspólnik cieszył się wolnością tylko 3 dni dłużej. 24-letni brat zatrzymanej wcześniej kobiety wpadł na jednej z ulic w Opolu. Rodzeństwo usłyszało już zarzuty kradzieży w związku z przywłaszczeniem funkcji publicznej. Dodatkowo okazało się, że oboje w 2017 roku wyszli z więzienia, gdzie odbywali wyrok za identyczne przestępstwa. Sprawa ta ma charakter rozwojowy. Policjanci ustalili już kolejnych poszkodowanych, między innymi w Zielonej Górze. 36-latka i 24-letni mężczyzna decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na 2 miesiące. Teraz grozi im kara do 7,5 roku więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Fałszywi policjanci CBŚP trafili do aresztu

2 sierpnia br. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Nowej Huty w Krakowie zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania wobec dwóch mieszkańców województwa dolnośląskiego, podejrzanych o wyłudzenia pieniędzy metodą „na policjanta CBŚP”.

Dwa mężczyźni (w wieku 49 i 52 lat) oraz kobieta (w wieku 58 lat) tworząc zgrany team, od czerwca tego roku prowadzili przestępczą działalność na terenie Wrocławia oraz Krakowa. Za każdym razem postępowali wg podobnego schematu. Najpierw, podając się za funkcjonariusza CBŚP, dzwonili na telefon stacjonarny seniora, informując o prowadzeniu przez organy ścigania tajnej akcji przeciwko hakerom, którzy włamują się na prywatne konta i defraudują z nich pieniądze.

Jedyną możliwością ochrony przed utratą oszczędności zgromadzonych na rachunku bankowym miało być przekazanie środków finansowych na przechowanie stróżom prawa. Gdy ofiary były skore do współpracy, oszuści podawali dane osoby, która odbierała z placówki pocztowej przekaz pieniężny, najczęściej opiewający na kilkanaście tysięcy złotych. W ten sposób w ciągu dwóch miesięcy fałszywi policjanci wzbogacili się o kwotę 73.500 zł, a kolejne 38 tys. zł próbowali wyłudzić. Sprawcy zostali zatrzymani w wyniku zintensyfikowanych czynności operacyjnych prowadzonych przez kryminalnych z KMP w Krakowie oraz KMP we Wrocławiu.

Materiał dowodowy zebrany przez krakowskich śledczych pozwolił na przedstawienie zatrzymanym mężczyznom pięciu, a kobiecie dwóch zarzutów oszustwa (art. 286 KK). Podejrzanym grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 49 – i 52-latka tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszuści chcą zarobić na aferze GetBack. Policja ostrzega przed fałszywymi maklerami

Nieznane osoby zdobyły dane klientów GetBacku i próbują ich naciągnąć. Poszkodowani zawiadamiają ABW i CBA – pisze we wtorek „Rzeczpospolita”. Oszuści weszli w posiadanie bazy osobowej klientów dużego rodzimego banku, przez który chętnie kupowali obligacje GetBacku. Teraz fałszywi maklerzy proponują inwestycje, dzięki którym można się „odkuć”.

Jednak bardziej niż oszukańcze oferty niepokoi fakt, że dzwoniący znają wrażliwe dane klientów GetBacku – podaje gazeta. – Posiadając bazę danych osobowych klientów z ich imieniem i nazwiskiem, adresem, telefonem, po wybuchu afery GetBack, taki figurant może zrobić wszystko, może zaatakować, dokonać napadu, wyśledzić poszkodowanego obligatariusza – twierdzi Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA i zawiadamia służby i prokuraturę krajową.

Obligacje GetBack nabyło około 10 tysięcy klientów za łącznie 2,5 mld zł. Dzisiaj są stratni. – Teraz ktoś do nich dzwoni, żeby wyciągnąć kolejne pieniądze, a jutro może przyjechać do domu lub dokonać porwania dla okupu – powiedział gazecie Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia.

Pierwsze telefony od oszustów klienci GetBack zaczęli odbierać w czerwcu, trwały do około połowy lipca. – Rzekome odkupienie miało polegać na tym, że mam odkupić gotówką dwukrotność tego, co zainwestowałem w GetBack – mówi „Rzeczpospolitej” Artiom Bujan.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymano fałszywych funkcjonariuszy CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało osiem osób, które ze spółek Skarbu Państwa wyłudziły co najmniej kilka milionów złotych. Zatrzymani powoływali się na wpływy lub podawali się za funkcjonariuszy m.in. CBA, ABW, SKW i instytucji skarbowych.

– Zatrzymań w Warszawie i podwarszawskich miejscowościach dokonali funkcjonariusze katowickiej delegatury CBA – powiedział Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej Biura.

Kaczorek podał, że chodzi o powoływanie się na wpływy m.in. w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym oraz ministerstwach.

Działając w zorganizowanej grupie przestępczej, zatrzymani uwiarygadniali te wpływy, m.in. podając się za agentów służb, w celu wyłudzenia kilkuset tysięcy złotych, m.in. ze spółek Skarbu Państwa.

Wśród zatrzymanych jest zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Służby specjalne” Tomasza Sz. Informacje potwierdził zastępca koordynatora ds. służb specjalnych Maciej Wąsik.

– Czynności w tej sprawie trwają pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Katowicach – powiedział Kaczorek, zaznaczając, że nie może w tej chwili podać więcej informacji. Pytany, jakiego czasu dotyczy działalność, powiedział, że chodzi o okres od 2015 r. do końca 2017 r.
Źródło info i foto: TVP.info

Brytyjska policja pokazała zdjęcia fałszywych pasów szahida z zamachu w Londynie

Londyńska policja ujawniła w niedzielę zdjęcia fałszywych pasów szahida, które mieli na sobie zamachowcy z London Bridge, w celu wywołania „maksimum strachu”. Zakrwawione skórzane pasy zawierały owinięte taśmą plastikowe butelki z wodą.

– Nie spotkałem się jeszcze w Wielkiej Brytanii taką taktyką, gdy terroryści chcąc wywołać maksymalną panikę zakładają na siebie podrabiane pasy zamachowców samobójców. Każdy kto je na nich widział, sądził, że są w nich prawdziwe materiały wybuchowe – powiedział szef policyjnej jednostki antyterrorystycznej Dean Haydon.

Khuram Butt, Rachid Redouane i Youssef Zaghba wynajęli furgonetkę, którą w sobotę 3 czerwca wjechali w ludzi na Moście Londyńskim (London Bridge) w centrum brytyjskiej stolicy, a następnie zaatakowali nożami londyńczyków w pobliżu targu Borough Market. W atakach zginęło osiem osób, a 48 zostało rannych. Wszyscy trzej sprawcy zostali zastrzeleni przez policję. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

Do tej pory zatrzymano 20 osób, z których siedem przebywa do tej pory w areszcie. Policja ujawniła w sobotę, że zamach mógł skończyć się jeszcze bardziej tragicznie, gdyż zamachowcy próbowali wynająć 7,5-tonową ciężarówkę, lecz „zawiodła procedura zapłaty za wynajem pojazdu”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl