Atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie to zamach terrorystyczny

– Doszliśmy do wniosku, że atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie miał podłoże terrorystyczne – powiedziała rzeczniczka Federalnego Biura Śledczego (FBI) Leah Greeves na konferencji prasowej. W bazie Corpus Christi doszło do strzelaniny. Uzbrojony napastnik, który otworzył ogień, został – jak poinformowało dowództwo marynarki wojennej – „zneutralizowany”. W strzelaninie lekko ranny został marynarz, który jeszcze ma szybko opuścić szpital.

Leah Greeves powiedziała, że podejrzany nie żyje, ale nie sprecyzowała, czy został on zastrzelony, czy popełnił samobójstwo. Dodała, że w związku ze strzelaniną w bazie Corpus Christi poszukiwana jest jeszcze druga osoba. Baza morska Corpus Christi w południowym Teksasie jest jednym z największych centrów szkolenia pilotów w Stanach Zjednoczonych. Oprócz amerykańskich pilotów szkolonych jest tam wielu lotników z państw sojuszniczych.

To trzecia strzelanina w bazie lotnictwa marynarki w ciągu kilku miesięcy. W grudniu 2019 r. podobne incydenty miał miejsce na Florydzie i na Hawajach. Sprawcą ataku na Florydzie był porucznik saudyjskiego lotnictwa, który był w bazie Naval Air Station Pensacola na szkoleniu wojskowym. Zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami. W strzelaninie zginęły wtedy cztery osoby.

Kilka dni wcześniej doszło do strzelaniny w bazie w Pearl Harbor na Hawajach; zginęły trzy osoby, w tym napastnik, żołnierz marynarki wojennej USA, który po ataku popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: TVP.info

Strzelanina w Missouri. Planował zamach na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem

W amerykańskim stanie Missouri w wymianie ognia z funkcjonariuszami FBI zginął mężczyzna. Podejrzewany był o to, że planował napaść na szpital, gdzie leczeni są pacjenci z koronawirusem. „Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

Do strzelaniny doszło we wtorek po południu w mieście Belton w stanie Missouri podczas próby zatrzymania mężczyzny, który od miesięcy był objęty dochodzeniem federalnym w sprawie podejrzenia o związki z terroryzmem. Władze zidentyfikowały go jako 36-letniego Timothy’ego R. Wilsona.

Jak pisze “New York Times”, nie wiadomo, czy zginął on od kuli któregoś z agentów, czy też popełnił samobójstwo.

“Potencjalnie groźny ekstremista”

Mężczyzna od września był obserwowany przez służby, które uznawały go za “potencjalnie groźnego ekstremistę”, wyrażającego rasową i religijną nienawiść – poinformowało FBI w oświadczeniu. Jak dodano, formułowane przez niego groźby uznano za realne zagrożenie.

Według FBI, nim podejrzany zdecydował się przygotować atak na szpital, w którym leczeni są pacjenci chorzy na COVID-19, rozważał on szereg innych celów. Na jego czarnej liście znajdowały się m.in. szkoła, do której uczęszcza wielu czarnoskórych uczniów, meczet oraz synagoga.

“Wilson rozważał różne cele i ostatecznie zdecydował się na szpital rejonowy. Chciał skrzywdzić wielu ludzi, atakując placówkę, która w obecnej sytuacji zapewnia krytyczną opiekę medyczną” – przekazało Federalne Biuro Śledcze.

W ubiegłym tygodniu w związku z pandemią COVID-19, burmistrz Belton wydał mieszkańcom nakaz pozostania w domach. Jak poinformowało FBI, podejrzany stwierdził, że wobec zaostrzenia restrykcji przez miejscowe władze, poczuł się zmuszony do działania. Zapowiedział, że zamierza użyć samochodu pułapki, by spowodować masowe straty w szpitalu.

Według służb mężczyzną kierowały rasistowskie i antyrządowe pobudki.

Nie podano, który szpital miał być celem niedoszłego zamachowca. Poinformowano jedynie, że chodziło o placówkę medyczną w mieście Kansas City w Missouri.

Koronawirus w USA

W ciągu doby ze środy na czwartek w USA zmarło ponad 200 osób zakażonych koronawirusem. Stany Zjednoczone stały się tym samym szóstym krajem, w którym przekroczono liczbę tysiąca ofiar śmiertelnych zainfekowanych SARS-CoV-2. Przed USA liczba tysiąca zmarłych została przekroczona w Chinach, Iranie, Włoszech, Hiszpanii oraz Francji. W Stanach masowo przeprowadzane są testy na koronawirusa. Łączna liczba wykrytych przypadków wynosi ponad 68 tys.

Najgorsza sytuacja panuje w stanie Nowy Jork, na który przypada ponad połowa zdiagnozowanych przypadków w USA. Na terytorium metropolii nowojorskiej, obejmującej stan New Jersey, Long Island i południową część stanu Connecticut, wirusem zakaża się prawie 1 na 1000 osób; to najwyższy wskaźnik w kraju.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Federalne Biuro Śledcze może już ujawnić dokumenty ws. Russiagate

Prezydent Trump podpisał w czwartek rozporządzenie, zgodnie z którym prokurator generalny William Barr jest uprawniony do ujawnienia dokumentów rzucających światło na powody, dla których FBI wszczęło śledztwo ws. związków sztabu wyborczego Trumpa z Kremlem.

W tym samym dokumencie Trump wydał polecenie szefom wszystkich agencji wywiadu i kontrwywiadu, aby podległe im placówki – stanowiące część amerykańskiej wspólnoty wywiadowczej – udzieliły jak najdalej idącej pomocy w pracach nad raportem o monitorowaniu tej sprawy przez FBI. Raport ma być przygotowany przez ministra sprawiedliwości i zarazem prokuratora generalnego, Williama Barra.

Prezydent USA zalecił, by współpraca agencji wywiadowczych z prokuratorem generalnym przy śledztwie mającym wyjaśnić dlaczego i w oparciu, o jakie przesłanki wszczęto dochodzenie w sprawie domniemanych kontaktów członków sztabu wyborczego Donalda Trumpa z Rosjanami, „była natychmiastowa i pełna”.

Agencje przypominają w tym kontekście, że niezależnie od zdjęcia klauzuli „poufne” i „tajne” z dokumentów wywiadowczych z 2016 r., które pokazują, w jaki sposób sprawa była monitorowana przez służby, Donald Trump sprzeciwił się udostępnieniu Kongresowi USA pełnej wersji raportu prokuratora specjalnego Roberta Muellera ws. Russiagate, czego domagała się komisja sprawiedliwości Izby Reprezentantów.

Zaprotestował też stanowczo przeciwko wysłuchaniu prokuratora specjalnego Roberta Muellera przez komisję Kongresu badającą domniemane związki sztabu wyborczego Trumpa z Rosją oraz utrudnianie przezeń działania wymiaru sprawiedliwości.

Sprzeciwiając się temu, prezydent Donald Trump, powołał się na przywilej władzy wykonawczej. Jest to przepis, który daje prezydentowi prawo do odmówienia przekazania informacji sądom, Kongresowi i opinii publicznej, aby chronić poufny charakter decyzji podejmowanych przez Biały Dom. AP zwraca uwagę, że w tym przypadku nie jest jasne, czy powołanie się na ten przywilej w związku z raportem Muellera jest prawnie uzasadnione, jako że skrót tego dokumentu został już upubliczniony, a administracja Trumpa przekazywała wcześniej dokumenty i informacje zespołowi prokuratora specjalnego.

Przedstawiciel resortu sprawiedliwości powiedział dziennikarzom, że Trump ma prawo skorzystać z przywileju egzekutywy, nie mógłby jednak zabronić Muellerowi zeznawania w Kongresie.

Zredagowaną wersję raportu opublikowano 18 kwietnia. Cały dokument ma 448 stron, ale na wielu z nich niektóre fragmenty zaczerniono, wskazując na konieczność nieujawniania niektórych wrażliwych danych.

Raport nie zarzuca prezydentowi popełnienia przestępstwa polegającego na utrudnianiu działań wymiaru sprawiedliwości, co było ważnym wątkiem śledztwa Muellera, nie pada jednak jednoznaczne stwierdzenie, iż Trump tego nie robił.

Prezydent wielokrotnie krytykował śledztwo Muellera i określał je jako „polowanie na czarownice”, a po opublikowaniu jego raportu starał się przedstawić konkluzje dokumentu jako swoje zwycięstwo.

Mueller w swym raporcie napisał, że w śledztwie nie stwierdzono, by ktokolwiek ze sztabu Trumpa spiskował z Rosją, i nie znaleziono wystarczających dowodów, by kogokolwiek oskarżyć o to, że jest niezarejestrowanym agentem rosyjskiego rządu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Federalne Biuro Śledcze odnalazło obraz Chagalla, który skradziono 30 lat temu z apartamentu w Nowym Jorku

Płótno „Otello i Desdemona” pędzla Marca Chagalla zostało odnalezione po tym, jak pośrednik próbował je sprzedać w waszyngtońskiej galerii. Nie miał jednak żadnych dokumentów potwierdzających oryginalność i pochodzenie dzieła, co wzbudziło podejrzenia pracowników. FBI ustaliło, że mężczyzna przez wiele lat przechowywał obraz na strychu w skrzyni wykonanej ze starej futryny drzwiowej.

Obraz z 1911 roku znanego żydowskiego malarza pochodzącego z Białorusi skradziono państwu Heller mieszkającemu na nowojorskim Manhattanie. Płótno, pod nieobecność małżeństwa – przebywali na wczasach – ukradł w 1988 r. pracownik budynku. Zginęło wówczas kilka innych dzieł.

Kradł pracownik apartamentowca

Złodziej przekazał obraz znajomemu, który miał znaleźć na niego kupca, ale potencjalny nabywca zrezygnował. Ponownej próby sprzedaży modernistycznej pracy Chagalla pośrednik próbował dokonać w 2011 r. oraz przez waszyngtońską galerię w 2017 roku. Przy ostatniej próbie do pośrednika dotarło FBI i już w ubiegłym roku odzyskano płótno. FBI poinformowało o tym jednak dopiero teraz.

Agent specjalny Marc Hess powiedział, że śledztwo doprowadziło do domu mężczyzny w Maryland, gdzie od lat przechowywał obraz na strychu w niestandardowym pudle, które wykonał z ościeżnicy drzwiowej i sklejki. Mężczyzna przyznał, że otrzymał płótno na początku lat 90. XX wieku od osoby, która ukradła obraz.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Federalne Biuro Śledcze przeprowadziło rewizję w biurze i domu prawnika Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump określił poniedziałkową rewizję w biurze i mieszkaniu swego osobistego prawnika, Michaela Cohena jako „haniebne działanie”, które wpisuje się w logikę „polowania na czarownice” prowadzonego przez prokuratora specjalnego Muellera.

W rozmowie z dziennikarzami, amerykański prezydent po raz kolejny zasugerował, że śledztwo prowadzone przez zespół Roberta Mullera w sprawie domniemanych kontaktów sztabu wyborczego Trumpa z Kremlem w przededniu wyborów prezydenckich jest „pełne uprzedzeń”, w związku z czym minister sprawiedliwości i zarazem prokurator generalny, Jeff Sessions „powinien mu się uważnie przyjrzeć”.

Śledztwo prowadzone przez Muellera jest – w ocenie Trumpa – „otwartym atakiem na nasz kraj”.

O rewizję wnioskował Mueller

W poniedziałek Federalne Biuro Śledcze przeszukało biuro i mieszkanie osobistego prawnika prezydenta Trumpa, Michaela Cohena.

– Nakaz rewizji w biurze i w domu Cohena został wydany m.in. na wniosek biura specjalnego prokuratora Roberta Muellera – podał adwokat Cohena, Stephen M. Ryan. Mieli go o tym poinformować prokuratorzy federalni podczas rewizji.

Adwokat poinformował też, że nakaz – wraz z kilkoma innymi – został wydany ostatecznie przez prokuraturę dla dystryktu południowego Nowego Jorku.

FBI zarekwirowało korespondencję Cohen-Trump

Zarazem potwierdził wcześniejsze doniesienia, że FBI zarekwirowało osobistą korespondencję między Cohenem i jego klientem – Donaldem Trumpem w 2016 r. Agenci interesowali się też wymianą listów m. Cohenem i szefową biura komunikacji ze społeczeństwem w Białym Domu – Hope Hicks ws. niepotwierdzonych pogłosek, że Trump był zamieszany w organizację spotkania swego syna i zięcia z rosyjską prawniczką w czerwcu 2016 r. Korespondencja ta – podkreśla Reuters – nie miałaby jednak wartości dowodowej, gdyż Cohen nie reprezentował jako prawnik Hope Hicks.

Informację o rewizji w biurze Cohena jako pierwszy podał dziennik „The New York Times”. Potwierdził ją także rzecznik FBI, który w rozmowie z agencją Reutera ujawnił, że agenci przejęli cały szereg dokumentów, w tym – m.in. dowody płatności na rzecz gwiazdy kina porno Stephanie Clifford – znanej jako Stormy Daniels, utrzymującą, że miała przygodę z Donaldem Trumpem.

Sprawa Stormy Daniels

Pieniądze w wys. 130 tys. dolarów USA za nieujawnienie informacji o tym epizodzie miały być przekazane gwieździe porno w październiku 2016 r., tuż przed wyborami prezydenckimi w USA.

Cohen utrzymuje, że była to pożyczka pod zastaw domu. Sam Donald Trump podkreślał kilkakrotnie, że nie miał z całą tą sprawą – i panną Stormy Daniel – nic wspólnego. Nie miał też bladego pojęcia o płatności dokonanej przez swego prawnika.

„Polowanie na czarownice”

Śledztwo prowadzone przez specjalnego prokuratora Muellera prezydent Trump wielokrotnie określał mianem „polowania na czarownice”. Jak podkreśla, nie ma sobie nic do zarzucenia, gdy chodzi o powiązania z Kremlem i próbami przechylenia szali zwycięstwa w wyborach na swą korzyść dzięki pomocy rosyjskich hakerów.

Dziennik „The Washington Post” podał w poniedziałek na swym portalu, że Cohenowi grozi zarzut oszustwa bankowego oraz pogwałcenie zasad finansowania kampanii wyborczej. „WP” powołał się na źródło bliskie śledztwu.

Reuters przypomina, że Cohen jest centralną postacią w kontrowersyjnej aferze związanej z rewelacjami gwiazdy porno Stormy Daniels (właściwie Stephanie Clifford) o romansie z Trumpem.

Jeśli adwokat Trumpa płacił za milczenie Daniels, aby nie zaszkodziła jego szansom w wyborach prezydenckich, to było to niezgodną z amerykańskim prawem wyborczym wpłatą na rzecz kampanii wyborczej obecnego prezydenta – podkreśla Reuters.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wielka Brytania: Śledztwo w sprawie Siergieja Skripala prawdopodobnie potrwa wiele miesięcy

Śledztwo w sprawie ataku chemicznego na byłego oficera rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala i jego córkę prawdopodobnie potrwa wiele miesięcy ze względu na złożoność sprawy – poinformowała w poniedziałek brytyjska policja.

„To jedno z największych i najbardziej złożonych śledztw prowadzonych przez brytyjską policję antyterrorystyczną” – napisano w oświadczeniu. „Jest wysoce prawdopodobne, że potrwa wiele miesięcy” – dodano.

4 marca w Salisbury w południowej Anglii Skripal i jego córka Julia trafili do szpitala w stanie krytycznym po kontakcie – jak ustalili brytyjscy śledczy – z produkowanym w Rosji środkiem paralityczno-drgawkowym typu Nowiczok. Brytyjskie władze zarzuciły Rosji udział w tym ataku.

Skripal został w 2006 roku skazany w Rosji na 13 lat więzienia za przekazywanie od lat 90. Brytyjczykom danych na temat działających w Europie rosyjskich agentów. W trakcie procesu przyznał się do stawianych mu zarzutów. W 2010 roku został ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i objęty dokonaną na lotnisku w Wiedniu wymianą czterech rosyjskich więźniów na 10 szpiegów schwytanych przez amerykańskie Federalne Biuro Śledcze.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ponad 200 świadków i 240 dowodów w dochodzeniu ws. otrucia Siergieja Skripala

Brytyjska policja dotarła do ponad 200 świadków i bada ponad 240 dowodów w dochodzeniu w sprawie próby otrucia Siergieja Skripala i jego córki – powiadomiła w sobotę szefowa MSW Wielkiej Brytanii Amber Rudd. Rudd powiedziała dziennikarzom po zakończeniu posiedzenia rządowego sztabu kryzysowego Cobra, że w śledztwie bierze udział ponad 250 antyterrorystów. Jak dodała, dochodzenie jest prowadzone „szybko i profesjonalnie”.

Szefowa resortu poinformowała, że Skripal oraz jego córka Julia pozostają w szpitalu w „krytycznym, lecz stabilnym” stanie. Były rosyjski szpieg wraz z córką zostali znalezieni 4 marca nieprzytomni na ławce w Salisbury, na południowy zachód od Londynu. Policjant Nick Bailey, który pierwszy przybył na miejsce zdarzenia, wciąż jest „ciężko chory”, jednak rozmawia już z członkami rodziny – dodała minister. Wcześniej policja informowała, że łącznie w związku z próbą otrucia Skripala poszkodowanych zostało 21 osób.

Sprawa podwójnego szpiega

Skripal, były pułkownik rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, został w 2006 roku skazany w Rosji na 13 lat więzienia za przekazywanie od lat 90. Brytyjczykom danych na temat działających w Europie rosyjskich agentów. W trakcie procesu przyznał się do postawionych mu zarzutów. W 2010 roku został ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i objęty dokonaną na lotnisku w Wiedniu wymianą czterech rosyjskich więźniów na 10 szpiegów przetrzymywanych przez amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI). Po przybyciu do Wielkiej Brytanii zamieszkał w Salisbury.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Hawaje: Amerykański żołnierz wspierał ISIS

Na Hawajach aresztowano żołnierza armii USA pod zarzutem wspierania Państwa Islamskiego – poinformowało w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego Federalne Biuro Śledcze (FBI). 34-letni Ikaika Kang, żołnierz 25 dywizji piechoty, został zatrzymany w sobotę w Honolulu na Hawajach, gdzie stacjonuje jego jednostka. FBI i służby wojskowe obserwowały go od ponad roku. Postawiono mu zarzut wspierania Państwa Islamskiego (IS).

Według śledczych mężczyzna skopiował tajne dokumenty wojskowe i próbował je przekazać dżihadystom. Żołnierzowi zarzucono także, że złożył przysięgę wierności Państwu Islamskiemu i przygotowywał szkolenia dla terrorystów. FBI uważa, że Kang, który uczestniczył w amerykańskich operacjach wojskowych w Iraku i Afganistanie, działał sam i nie współpracował z nikim innym w armii USA.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

FBI publikuje nowe zdjęcia z ataku na Pentagon w 2001 roku

Federalne Biuro Śledcze opublikowało 27 zdjęć z ataku na Pentagon przeprowadzonego przez terrorystów 11 września 2001 roku. Na zdj: akcja ratownicza tuż po uderzeniu samolotu w budynek.
Źródło info i foto: wp.pl

Jeff Sessions odpiera zarzuty dotyczące kontaktów rosyjskimi władzami

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Jeff Sessions po raz kolejny podkreślił w czwartek, że nie rozmawiał z przedstawicielami rosyjskich władz o ubiegłorocznej kampanii wyborczej w USA. Minister sprawiedliwości, któremu podlega m.in. Federalne Biuro Śledcze, zapowiedział, że wyłączy się z jakichkolwiek prowadzonych obecnie i ewentualnych przyszłych dochodzeń w sprawie mieszania się Rosji w amerykański proces wyborczy i kontaktów otoczenia Donalda Trumpa z władzami Rosji.

Wcześniej prezydent Trump, podczas rozmowy z reporterami na pokładzie nowego lotniskowca amerykańskiej marynarki wojennej USS „Gerald R. Ford”, podkreślił że darzy swojego ministra sprawiedliwości Jeffa Sessionsa „całkowitym zaufaniem”. Jeff Sessions był pierwszym senatorem Partii Republikańskiej, który poparł w ubiegłym roku starania Trumpa o uzyskanie nominacji GOP w wyborach prezydenckich. Minister zwołał konferencję prasową po tym jak dziennik „Washington Post” poinformował, że Jeff Sessions podczas posiedzenia senackiej komisji sprawiedliwości, kiedy ważyły się losy jego nominacji na ministra sprawiedliwości, zeznając pod przysięgą, powiedział, że w czasie kampanii wyborczej nie miał kontaktów z rosyjskimi władzami.

Rewelacje dziennika „Washington Post”, który wcześniej doprowadził podobnymi zarzutami do dymisji gen. Michaela Flynna ze stanowiska doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, przyczyniły się do przekonania przywódców Demokratów w Kongresie, że Sessions powinien zrezygnować ze swojego stanowiska.

Minister sprawiedliwości przyznał podczas czwartkowej konferencji prasowej, że dwukrotnie, kiedy jeszcze nie był ministrem sprawiedliwości, ale senatorem reprezentującym z ramienia Partii Republikańskiej stan Alabama i doradcą sztabu wyborczego Donalda Trumpa, spotkał się z ambasadorem Federacji Rosyjskiej w USA Siergiejem Kislakiem.

Sessions, którego nominacja na ministra sprawiedliwości wzbudziła ostre protesty Demokratów, wyjaśnił, że jego rozmowy z Kislakiem nie dotyczyły amerykańskiej kampanii wyborczej. Dlatego podczas składnia zeznań przed senacką komisją sprawiedliwości odpowiedział, że nie miał kontaktów z przedstawicielami rosyjskich władz, ponieważ myślał, że pytanie dotyczy „kontaktów z władzami Rosji w sprawie kampanii wyborczej”.

Powinienem powiedzieć, że nie rozmawiałem z przedstawicielami Rosji o kampanii wyborczej, ale – tak – dwukrotnie spotkałem się z ambasadorem Rosji – tłumaczył minister sprawiedliwości.
Źródło info i foto: Dziennik.pl