Rosja: Wybuch w Archangielsku. 17-letni sprawca ostrzegał o nim w sieci

17-letni uczeń technikum zdetonował ładunek wybuchowy w siedzibie Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) w Achangielsku. Krótko przed zamachem sprawca ostrzegł o nim w internecie – podały media w Rosji, powołując się na wstępne ustalenia śledczych.

Dziennik „Kommiersant” przekazał, że sprawca deklarował poglądy anarchistyczne i o tym, co zamierza uczynić, napisał na internetowym czacie na siedem minut przed wybuchem. Inne media relacjonują, że wiadomość na czacie pojawiła się 20 minut przed eksplozją.

W wiadomości tej mowa jest o tym, że w budynku FSB w Archangielsku „zostanie dokonany akt terroru” i że autor wiadomości przyznaje się do tego czynu.

Napisał on także, że jego postępek jest reakcją na to, że „FSB fabrykuje sprawy karne i torturuje ludzi”. Sprawca zapowiedział, że najprawdopodobniej zginie w wyniku wybuchu.

Media podają, że w internecie 17-latek, posługujący się nickiem Walerjan Panow, używał symbolu Frakcji Czerwonej Armii (RAF) – organizacji terrorystycznej, która działała w Niemczech w latach 70. i 80. XX wieku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rodzina Władimira Putina i FSB zamieszane w pranie pieniędzy?

Duńska i brytyjska prasa donosi, że członkowie rodziny prezydenta Rosji Władimira Putina oraz Federalnej Służby Bezpieczeństwa rzekomo wykorzystywali estońską filię duńskiego Danske Bank do prania pieniędzy, o czym zarząd banku wiedział z raportu sygnalistów.

Dostęp do wewnętrznego raportu sygnalistów uzyskał duński dziennik „Berlingske”. Gazeta podaje, że po ostrzeżeniach o możliwym wykorzystaniu estońskiej filii banku do nielegalnej działalności w 2013 roku Danske Bank zamknął 20 kont należących do rosyjskich klientów.

Ta sama filia Danske Bank znalazła się we wrześniu 2017 roku w centrum tajnej operacji lobbingowej, w ramach której około 2,9 mld USD w większości pochodzących z Azerbejdżanu przepuszczono przez nieprzejrzyste spółki brytyjskie – przypomina „Guardian”, z którym „Berlingske” podzielił się raportem.

Brytyjski dziennik pisze, że ostatnie rewelacje dotyczą „innej grupy firm, w większości zarejestrowanych w Londynie”, a jedna z nich – Lantana Trade LLP – twierdziła fałszywie, że jej działalność jest uśpiona, podczas gdy faktycznie obracała milionami euro dziennie.

Raport sporządzony przez sygnalistów wskazuje też, że ostatecznymi właścicielami Lantany okazali się Rosjanie; Danske Bank nie był w stanie ustalić ich tożsamości, ale „rzekomo odkryto, że byli wśród nich członkowie rodziny Putina oraz FSB”.

Informacje przekazano estońskiemu wywiadowi finansowemu i zarządowi Danske Bank, ale ten ostatni rozpoczął właściwe dochodzenie dopiero w 2017 roku, nie informując przy tym Wielkiej Brytanii czy brytyjskiego urzędu rejestracji firm (Companies House) – pisze „Guardian”.

W oświadczeniu dla AP Danske Bank poinformował, że przeprowadził „dokładne dochodzenie, by dotrzeć do sedna ówczesnych wydarzeń w naszym estońskim oddziale”, a „dopóki dochodzenie nie zostanie ukończone”, nie udzieli żadnego komentarza. Bank nie jest też w stanie udzielić informacji o konkretnych klientach, ale „cały portfel, którego dotyczy sprawa, został zlikwidowany”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

FSB oskarża anarchistów o próbę zamachu stanu

W całym kraju trwają aresztowania anarchistów. Służby torturami chcą wymusić przyznanie się do planów obalenia Putina.

Historia zatrzymania w Petersburgu obywatela Kazachstanu Wiktora Filinkowa nadaje się na scenariusz filmu sensacyjnego. 23-letni programista i działacz rosyjskiego ruchu anarchistycznego został aresztowany pod koniec ubiegłego tygodnia w drodze na lotnisko. Miał lecieć do Kijowa, a wylądował w samochodzie z funkcjonariuszami Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB). Po drodze tyle razy został ugodzony paralizatorem, że wylądował w szpitalu. Długo tam jednak się nie zatrzymał. Gdy lekarze stwierdzili, że zdrowiu chłopaka nic nie grozi, został wywieziony do lasu. Tam, kilku zamaskowanych osiłków biło go przez pięć godzin.

O torturach stosowanych przez FSB (spadkobiercę dawnego KGB) opowiedział adwokat Filinkowa Wiktor Czerkasow, który oświadczył, że osobiście widział ślady pobicia na ciele swojego klienta. Potwierdzili to również obrońcy praw człowieka, którzy odwiedzili chłopaka w areszcie. Jak podaje niezależna telewizja Dożd, odnotowali oni na ciele 23-latka liczne oparzenia na klatce piersiowej, które po sobie pozostawił paralizator.

Wszystko po to, by przyznał się do czynów, których nie popełnił. Filinkow twierdzi, że zeznania wydrukowali mu funkcjonariusze FSB, kazali się nauczyć i zarecytować śledczemu. Grożono mu, że jeżeli tego nie zrobi trafi do celi chorych na gruźlicę .I to natychmiast. Z kolei za „przygotowanie zbrojnego zamachu stanu w celu obalenia władzy”. grozi mu do 20 lat więzienia. Ale dopiero na podstawie wyroku sądowego.

Po Filinkowie aresztowano petersburskiego anarchistę Igora Sziszkina, przesłuchiwano go przez całą dobę. Według śledczych zatrzymani należeli do terrorystycznej wspólnoty Sieć. Problem polega na tym, że nie ma takiej na liście organizacji terrorystycznych, sporządzonej przez FSB i Narodowy Komitet Antyterrorystyczny. Nie precyzuje się, w jaki sposób anarchiści planowali obalać Putina, a cała sprawa ma toczy się za zamkniętymi drzwiami. Adwokatom zakazano ujawniania jakichkolwiek szczegółów śledztwa.

Znany rosyjski obrońca praw człowieka Lew Ponomariow twierdzi, że aresztowania działaczy organizacji anarchistycznych zaczęły się również w innych regionach Rosji. – Wiemy, że w Penzie zatrzymano sześć osób i oskarżono przygotowanie zbrojnego zamachu. Zapowiadają się kolejne aresztowania i zaczyna się fabrykacja spraw karnych – mówi „Rzeczpospolitej” Ponomariow. – Represyjna maszyna się rozkręca. Zbliżają się wybory i służby w ten sposób chcą zastraszyć społeczeństwo.

Znany petersburski portal Fontanka twierdzi, że represje wobec anarchistów są związane z nieudanymi protestami w Rosji, które miały się odbyć na początku listopada. Nawoływał do nich opozycjonista Wiaczesław Malcew, który latem ubiegłego roku uciekł do Francji.

Zapewne nie przez przypadek o „przygotowywanym zamachu stanu” rosyjskie media poinformowały tuż przez niedzielnym „strajkiem wyborców”, w którym udział wzięło kilka tysięcy osób w 118 miastach Rosji. Aresztowano wówczas kilkaset osób, w tym również jego organizatora Aleksieja Nawalnego.

Opozycjonista został wypuszczony i już zapowiada kolejne protesty. Namawia do bojkotu wyborów prezydenckich, do udziału w których nie został dopuszczony.
Źródło info i foto: rp.pl

Ponad 4500 Rosjan pojechało walczyć u boku terrorystów

Ponad 4500 obywateli Rosji wyjechało za granicę, by walczyć u boku terrorystów – poinformował szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandr Bortnikow w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla rządowego dziennika „Rossijskaja Gazieta”.

Według FSB około 2900 rosyjskich dżihadystów, pochodzących głównie z niestabilnych republik muzułmańskich na Kaukazie, walczy w Iraku i Syrii. AleksandrBortnikow powiedział, że w ciągu pięciu lat w Rosji osądzono ponad 9500 osób za przestępstwa powiązane z terroryzmem lub ekstremizmem. Poinformował też, że w 2017 roku jego służby zapobiegły 23 aktom terrorystycznym w Rosji.

W obszernym wywiadzie dla „Rossijskiej Gaziety” Bortnikow wspomniał również o odpieraniu co roku przez FSB dziesiątków milionów cyberataków na strony organów władzy państwowej.

„Ogółem każdego roku stawiamy czoło dziesiątkom milionów ataków na oficjalne strony i na systemy informatyczne organów władzy państwowej, w tym na oficjalną stronę prezydenta Rosji” – powiedział Bortnikow. Dodał, że za przestępstwa z wykorzystaniem technologii komputerowych w ciągu pięciu lat skazano 358 osób.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sankt Petersburg: Zatrzymano podejrzanych o planowanie zamachów

W Sankt Petersburgu funkcjonariusze FSB zatrzymali siedmiu mężczyzn podejrzanych o planowanie zamachów terrorystycznych. Według Federalnej Służby Bezpieczeństwa, zamierzali oni przeprowadzić serię zamachów bombowych w północnej stolicy Rosji.

Pierwszy zatrzymany został osiemnastoletni Jewgienij Jefimow, który konstruował bombę z dostępnych w sklepach materiałów pirotechnicznych. W weekend zamierzał detonować ładunki w jednej z najczęściej odwiedzanych świątyń Petersburga – Soborze Kazańskiej Ikony Matki Bożej.

W trakcie przesłuchania 18-latek zeznał, że wchodził w skład zakonspirowanej komórki terrorystycznej, sympatyzującej z dżihadystami Państwa Islamskiego. Ujawnił też tożsamość i lokalizację pozostałych członków grupy. Na tej podstawie FSB zatrzymała jeszcze sześciu mężczyzn.

Zatrzymani planowali wysłanie do miejsc odwiedzanych przez mieszkańców Petersburga terrorystów – samobójców. Oprócz zamachów bombowych chcieli także zabijać przechodniów. W ich kryjówce znaleziono kostki trotylu, broń i amunicję.

Kilka dni wcześniej podobną grupę rozbito w Moskwie. Według informacji przekazanych przez szefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksandra Bortnikowa, planowali oni w stolicy Rosji przeprowadzenie w Nowy Rok oraz prawosławne święta Bożego Narodzenia serii zamachów.
Źródło info i foto: TVP.info

FSB udaremniła zamachy. ISIS planowało zaatakować w święta i podczas kampanii prezydenckiej

Rosyjskie służby rozbiły komórkę terrorystyczną, planującą przeprowadzenie w Rosji zamachów w okresie świątecznym i podczas kampanii prezydenckiej w 2018 roku – poinformował we wtorek szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow.

Według niego grupę terrorystyczną, którą z zagranicy kierowali przywódcy Państwa Islamskiego (IS), rozbito w dniach 9-11 grudnia. Ekstremiści pochodzili z państw Azji Środkowej. Bortnikow oświadczył, że niektórzy z zatrzymanych zamierzali przeprowadzić zamachy samobójcze w regionie moskiewskim.

W ramach akcji antyterrorystycznej zarekwirowano samodzielnie wykonane ładunki wybuchowe, broń palną i naboje. Bortnikow zwrócił uwagę na zagrożenie ze strony członków „bandyckich ugrupowań” działających w Syrii. Wielu z nich planuje powrócić do Rosji – powiedział.

Od początku roku w Rosji zatrzymano ponad 1000 bojowników, a 78 terrorystów zabito – powiadomił szef FSB. Dodał, że w 2017 roku służby zapobiegły 18 zamachom i rozbiły 56 komórek terrorystycznych. „Pomimo podejmowanych kroków nadal istnieje zagrożenie związane z działalnością bandyckiego podziemia oraz międzynarodowych organizacji terrorystycznych” – oświadczył Bortnikow.

Rosja rozpoczęła operację wojskową w Syrii 30 września 2015 roku. Na początku grudnia br. szef rosyjskiego Sztabu Generalnego generał Walerij Gierasimow ogłosił, że terytorium Syrii zostało całkowicie wyzwolone z rąk bojowników IS. W poniedziałek prezydent Rosji Władimir Putin nakazał ministerstwu obrony wycofanie z Syrii głównej części sił rosyjskich i sprzętu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W stolicy Rosji zatrzymano historyka IPN

W Moskwie doszło do zatrzymania historyka IPN dr hab. Henryka Głębockiego. Zatrzymania dokonali funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa – poinformował w niedzielę Instytut Pamięci Narodowej. FSB nakazała badaczowi opuszczenie Rosji. Głębocki, w rozmowie z TVP Info, poinformował, że od soboty jest już Polsce.

– W Polsce jestem od wczoraj, z Rosji zostałem wydalony w ciągu doby – powiedział w niedzielę historyk dr hab. Henryk Głębocki, którego FSB zatrzymała w piątek ok. północy w Moskwie. Historyk prowadził badania dotyczące m.in. relacji polsko-rosyjskich w XIX w.

– Mam wrażenie, że informacja o moim zatrzymaniu jest odczytywana, że jestem w jakichś kazamatach pod Magadanem, tymczasem jestem w Polsce od wczoraj i nic się nie dzieje poza tym, że rzeczywiście zostałem w ciągu jednej doby wydalony z Federacji Rosyjskiej z faktycznym zakazem powtórnego wjazdu – dodał Głębocki, który jest adiunktem w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego; a także pracuje w Oddziałowym Biurze Badań Historycznych w Krakowie.

– Do zatrzymania doszło w piątek ok. północy po moim powrocie z Petersburga do Moskwy. Po wyjściu z pociągu na dworcu zostałem zatrzymany przez patrol dworcowy i doprowadzony do pomieszczenia, gdzie czekała duża grupa funkcjonariuszy FSB, którzy przy użyciu kamery odczytali mi postanowienie Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Z przedstawionego mi pisma wynikało, że mam w ciągu jednej dobry opuścić terytorium Rosji – powiedział dr hab. Głębocki.

Badacz zaznaczył, że samo zatrzymanie trwało krótko, bez przesłuchania i przeszukania. – Wyraźnie chodziło o formalne przedstawienie dokumentu, który miał wymusić mój wyjazd z Federacji Rosyjskiej – powiedział Głębocki.

Brak podpisu pod dokumentem

Dodał, że nie podpisał dokumentu, mimo że zażądali tego funkcjonariusze. – Odmówiłem stwierdzając, że nigdy w podobnych okolicznościach w PRL zatrzymywany przez Służbę Bezpieczeństwa niczego nie podpisywałem i teraz także bez obecności przedstawicieli ambasady polskiej niczego nie podpiszę. Dokument więc został podpisany przez trzech funkcjonariuszy, następnie został on przedarty na pół; część z podpisami została w ich rękach, natomiast reszta tego porwanego dokumentu została mi wręczona i na tym spotkanie zakończyło się – wyjaśnił.

Historyk dodał, że do Polski wrócił w sobotę ok. godz. 16, natomiast w Rosji zamierzał pracować do 10 grudnia prowadząc badania w archiwach do kilku przygotowywanych przez siebie publikacji. Wśród tematów znajdywały się problemy polityki Imperium Rosyjskiego wobec tzw. kwestii polskiej w XIX wieku oraz Związku Sowieckiego wobec Polaków w XX wieku.

Instytut Pamięci Narodowej poinformował w niedzielę, że do zatrzymania dr hab. H. Głębockiego doszło w piątek. Funkcjonariusze FSB odczytali mu nakaz opuszczenia terytorium Federacji Rosyjskiej w ciągu 24 godzin, pod groźbą przymusowej deportacji. Decyzja FSB, która była bez wskazania merytorycznego powodu wydalenia oraz możliwości odwołania, oznacza jednocześnie zakaz ponownego wjazdu na terytorium Rosji.

Badania prowadzone od 1993 roku

Henryk Głębocki przebywał w Rosji od 14 listopada br., kontynuując prowadzone od 1993 r. badania zbiorów archiwalnych i bibliotecznych w zakresie relacji polsko-rosyjskich w wieku XIX-XX, czemu poświęcił dotąd szereg swych prac naukowych. IPN dodał, że historyk wygłosił również, na zaproszenie Instytutu Polskiego w Sankt Petersburgu, dwa wykłady otwarte, poświęcone losom Polaków oraz rocznicy tzw. operacji polskiej NKWD w ramach Wielkiego Terroru w Związku Sowieckim 1937-1938. Wykłady odbyły się w siedzibie petersburskiego Memoriału, a następnie w Instytucie Polskim w Petersburgu.

W ocenie IPN, decyzja Federalnej Służby Bezpieczeństwa oznacza zablokowanie możliwości dostępu do archiwów w Rosji, niezbędnych dla kontynuowania badań prowadzonych przez dr. hab. Henryka Głębockiego od niemal ćwierć wieku, poświęconych historii stosunków polsko-rosyjskich.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Pracował dla Cerkwi i współpracował z FSB. Został skazany za zdradę stanu

Sąd Najwyższy Rosji utrzymał w mocy wyrok dla byłego pracownika Patriarchatu Moskiewskiego i byłego współpracownika Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Jewgienija Pietrina, skazanego na 12 lat kolonii karnej za zdradę stanu – poinformowały w środę media. Kolegium sędziowskie odrzuciło zarówno wniosek adwokatów, którzy zabiegali o uniewinnienie skazanego za szpiegostwo na rzecz USA, jak i prokuratora, domagającego się zaostrzenia kary – piszą rosyjskie media.

Przypominają, że w pierwszej instancji w czerwcu br. Pietrin dostał najniższy wymiar kary za zdradę stanu, czyli 12 lat; prokurator w apelacji domagał się 19 lat. Maksymalna kara za to przestępstwo to 20 lat pozbawienia wolności. Ponieważ sprawę oznaczono jako „tajną”, rozprawy odbywają się w takim właśnie trybie i szczegóły ich nie są ujawniane.

Oskarżony o szpiegostwo

Jewgienija Pietrina, byłego świeckiego pracownika wydziału zewnętrznych stosunków kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego, a wcześniej FSB, aresztowano w czerwcu 2014 roku pod zarzutem szpiegostwa na rzecz USA, przekazywania obcym służbom tajemnic państwowych i zdrady stanu. Według aktu oskarżenia, gdy pracował w przedstawicielstwie Patriarchatu Moskiewskiego w Kijowie, nawiązał kontakt z agentami wywiadu amerykańskiego.

Cytowane przez agencję RIA Nowosti źródło w rosyjskiej Cerkwi poinformowało, że w Patriarchacie Pietrin pracował niedługo. Wg rozmówcy agencji Pietrin – absolwent prawa – zgłosił się do pracy w Patriarchacie w roku 2013 i podkreślając, że zna języki obce, wyraził chęć pracy dla dobra Cerkwi prawosławnej. W czerwcu brat Pietrina twierdził, że Jewgienij podejrzewał swych współpracowników w Patriarchacie o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych ze szkodą dla interesów rosyjskiego Kościoła prawosławnego, zwłaszcza na Ukrainie. Obrońca Pietrina Iwan Pawłow ma zamiar zaskarżyć środowe orzeczenie w wyższej instancji (Prezydium Sądu Najwyższego) i domagać się uniewinnienia swego klienta.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Mocne oskarżenia pod adresem Władimira Putina

Niezależne publiczne brytyjskie dochodzenie wykazało, że to Władimir Putin prawdopodobnie zatwierdził operację zamordowania Aleksandra Litwinienki. Jak jednak twierdzą brytyjskie media, byłego agenta zamordowano nie tylko za to, że ujawnił niewygodne, polityczne sekrety rosyjskiego przywódcy.

W Londynie sędzia Robert Owen przedstawia raport z publicznego dochodzenia w sprawie zamordowania Aleksandra Litwinienki. Wynika z niego, że była to operacja Federalnej Służby Bezpieczeństwa, na którą prawdopodobnie zgodził się prezydent Rosji, Władimir Putin. W ocenie sędziego, prezydent i jego współpracownicy mieli powody, by zabić Litwinienkę. Z raportu wynika też, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że podejrzani o otrucie Litwinienki Andriej Ługowoj i Dmitrij Kowtun działali na zlecenie FSB, które prawdopodobnie zatwierdził ówczesny szef służby, Nikołaj Patruszew.

Część mediów twierdzi też, że byłego agenta zamordowano nie tylko za ujawnienie politycznych sekretów Władimira Putina. Jak informuje na Twitterze wydawca „Daily Beast”, Nico Hines, jednym z powodów operacji FSB, były oskarżenia przez Litwinienkę rosyjskiego prezydenta o pedofilię.

Pisze też o tym „Daily Telegraph”. Zdaniem brytyjskiej gazety, w raporcie sędziego Owensa czytamy, że w lipcu 2006 na stronie Chechenpress pojawił się artykuł Litwinienki opisujący incydent na Kremlu. Putin spotkał się wtedy z grupą turystów, którzy zwiedzali kompleks pałacowy, po czym nagle schylił się i pocałował małego chłopca w brzuch.

Wyjaśnieniem dziwnego zachowania miała być, zdaniem Litwinienki, historia rosyjskiego prezydenta. Stwierdził, jak pisze gazeta, że po ukończeniu szkoły KGB, Putin dlatego nie trafił bezpośrednio do wywiadu, bo jego przełożeni wiedzieli o tych skłonnościach. Dlatego też, jak napisał były agent FSB, gdy tylko Putin został szefem FSB i kandydatem na prezydenta zaczął szukać i niszczyć wszystkie dowody, które zebrano przeciw niemu. W tym, jak wynika z tekstu, kasety na których nagrano, jak uprawia seks z nieletnimi. Sędzia Robert Owens przyznał w raporcie, że te „personalne ataki na Putina mogą być silnym motywem morderstwa”.

Wynik dochodzenia skomentowała wdowa po Litwinience, która wzywa do wprowadzenia sankcji wobec Rosji. Marina Litwinienko domaga się również zakazu podróżowania dla niektórych przedstawicieli rosyjskich władz, w tym prezydenta Władimira Putina.

Po śmierci Aleksandra Litwinienki w listopadzie 2006 roku, Scotland Yard szybko ustalił jej przyczynę: zatrucie radioaktywnym polonem i przypuszczalnych sprawców – dwóch innych byłych agentów FSB. Londyn nie uzyskał od Moskwy zgody na ich ekstradycję na proces, który nie mógł się przez to odbyć. Również dochodzenie sądowe nie przyniosło konkluzji i sędzia Robert Owen zawiesił je. Dopiero w kolejnym, niezależnym dochodzeniu uzyskał znacznie więcej materiałów.

Jednym z dowodów w sprawie było wideo, do którego przed laty dotarł dziennik.pl, a na którym widać zapis ćwiczeń jednostki rosyjskich sił specjalnych. Nagranie pochodzi z czasów przed śmiercią Litwinienki.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano dwóch podejrzanych o zabójstwo Borysa Niemcowa

Szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Aleksandr Bortnikow poinformował, że zatrzymano dwóch podejrzanych w związku z ubiegłotygodniowym zabójstwem jednego z liderów opozycji Borysa Niemcowa. Cytuje go państwowa telewizja Rossija 24. Zatrzymani to dwaj mieszkańcy Kaukazu – informuje FSB w Moskwie, podając ich personalia. Według agentów zabójstwa Niemcowa mieli dokonać Anzor Gubasziow i Zaur Dadajew. Mężczyźni mieli być zatrzymani dziś podczas specjalnej operacji wspólnej grupy złożonej z funkcjonariuszy FSB oraz rosyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

O zatrzymaniu – jak dodał Aleksandr Bortnikow – poinformowano już prezydenta Putina. Na razie nie ujawniono więcej szczegółów. Rosyjscy śledczy rozpatrują kilka hipotez związanych z zabójstwem Niemcowa. Jedna z nich mówi o próbie destabilizacji sytuacji w kraju, kolejne to między innymi wątek związany z islamskim ekstremizmem, pojawia się też hipoteza z konfliktem ukraińskim w tle.

Strzelano w plecy

Do zabójstwa Niemcowa, jednego z liderów opozycji demokratycznej w Rosji, doszło w piątek 27 lutego około godz. 23.40 (21.40 w Polsce) w centrum Moskwy, na Dużym Moście Moskworeckim, przylegającym do Wasiljewskiego Spusku, będącego przedłużeniem Placu Czerwonego. Oddano do niego co najmniej siedem strzałów z przejeżdżającego samochodu. Polityk został trafiony czterema pociskami. Strzelano do niego w plecy. Sekretarz prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow przekazał w nocy z piątku na sobotę, że Putin ocenił, iż „to brutalne morderstwo ma wszystkie cechy zabójstwa na zlecenie i że ma ono wyjątkowo prowokacyjny charakter”.

Ostro krytykował politykę Putina

55-letni Niemcow ostro krytykował politykę Putina, zwłaszcza zaangażowanie Rosji w konflikcie na Ukrainie, określając je jako rosyjską agresję. W latach 2011-12 był jednym z organizatorów protestów w Moskwie po wygranych przez Putina i kontrolowaną przez niego Jedną Rosję wyborach prezydenckich i parlamentarnych.

Niemcow był jednym z przywódców Republikańskiej Partii Rosji – Partii Wolności Narodowej (Parnas) i deputowanym do Dumy Obwodowej w Jarosławiu, 250 km na północny wschód od Moskwy. Wcześniej był współzałożycielem liberalnego ruchu Solidarność, który stawiał sobie za cel zjednoczenie demokratycznej opozycji.
W latach 90. był gubernatorem Niżnego Nowogrodu, 400 km na wschód od Moskwy, a potem wicepremierem. Należał do grona najbliższych współpracowników pierwszego prezydenta pokomunistycznej Rosji Borysa Jelcyna, który rozważał nawet wyznaczenie go na swojego następcę. Do historii Rosji przejdzie jako współautor wolnorynkowych reform po krachu systemu komunistycznego.
Żródło info i foto: RMF24.pl