Lubelskie: 15-latek nagrał bójkę dziewczyn, miał zostać wywieziony do lasu

Nastolatek z Kamienia pod Chełmem nagrał, jak 15-latka bije się z inną dziewczyną. To zachowanie nie spodobało się nastolatce. Nasłała na chłopaka zamaskowanych kolegów. Sprawa trafiła do sądu. Do zdarzenia doszło 4 lutego na posesji, gdzie znajduje się dom nastolatka.

Chełm. Nastolatka z najazdem pod dom

15-letni chłopak nagrał uliczną bójkę między dwiema dziewczynami. Filmu w sieci nie opublikował, jednak jego zachowanie spotkało się z konsekwencjami. Rówieśniczka chłopaka, która miała sprowokować bijatykę, w towarzystwie trzech 18-latków i 20-latka pojechała do domu nastolatka. Dziewczyna domagała się, aby przekazał jej nagranie ze swojego telefonu. Przebywający z nią mężczyźni mieli nastraszyć 15-latka. Pojawiła się nawet groźba wywiezienia go do lasu.

Szczęśliwie napastników przegonił ojciec chłopaka. Ci na jego widok mieli wskoczyć do auta i odjechać. Chełm. Sprawa w sądzie
Policjanci nie mieli problemów z namierzeniem i zatrzymaniem napastników. Teraz sprawa trafi do sądu. Czterech pełnoletnich mężczyzn usłyszało już zarzuty stosowania groźby bezprawnej. W czwartek mają zostać doprowadzeni do prokuratury. Grozi im do trzech lat więzienia.

Sprawą 15-latki zajmie się sąd rodzinny.
Źródło info i foto: wp.pl

Głogów: Uczeń przystawił nauczycielowi pistolet do głowy

Pistolet na kapiszony przystawił nauczycielowi do głowy uczeń jednej z głogowskich szkół policealnych. Ku uciesze całej klasy drwił w ten sposób z pedagoga, który – jego zdaniem – wystawił mu za niską ocenę. Film z incydentu został nagrany i wrzucony do internetu, ale szybko go usunięto. 

To bulwersujące zdarzenie miało miejsce w czwartek w Zespole Szkół Policealnych w Głogowie (woj. dolnośląskie) na jednej z lekcji w jednej z trzecich klas. Jak informuje lokalny portal myglogow.pl, jeden z uczniów wstał i zaczął chodzić po klasie.

Pistolet przy głowie nauczyciela

Po chwili podszedł do nauczyciela i drwiącym głosem krzyknął: – Słyszałem, że miała być piąteczka. Następnie wyciągnął z kieszeni atrapę pistoletu i wycelował nią w pedagoga. Nie reagował na żadne wezwania i ku uciesze kolegów wystrzelił w sufit. Nikomu nic się nie  stało, ponieważ był to niegroźny pistolet na kapiszony. 

Jeden z uczniów nagrał film z tego zdarzenia i wrzucił do internetu. Nagranie krążyło po sieci, ale wkrótce zostało usunięte. Sprawą zainteresowała się już dyrekcja szkoły.

Do szkoły od razu zostali wezwani rodzice tego ucznia. Okazał skruchę, przepraszał. Tłumaczył się, że to był tylko głupi żart. Wcześniej nie było z nim problemów wychowawczych. Został ukarany naganą dyrektora” – PAWEŁ KORZEŃ, DYREKTOR ZSP W GŁOGOWIE

W klasie odbyła się specjalna lekcja wychowawcza na ten temat, jednak to nie wszystko. Jak bowiem informuje polsatnews.pl, sprawę weryfikuje także miejscowa policja. Na razie nie ma jednak informacji na temat ew. działań podjętych przez mundurowych. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Oskarżony o pedofilię gwiazdor R. Kelly chciał przekupić brata, by wziął winę na siebie

Na światło dzienne wychodzą nowe szczegóły afery pedofilskiej z udziałem R. Kelly’ego. Brat amerykańskiego piosenkarza opowiedział, że gwiazdor próbował przekupić go, by wziął na siebie udział w filmie pornograficznym z udziałem dziecka. 27-minutowe nagranie, na którym piosenkarz muzyki soul uprawia seks z nieletnią dziewczynką, jest jednym z dowodów w sprawie przeciwko Kelly’emu. Film pochodzi z 2002 r.

W nowym dokumencie brat upadłego gwiazdora Carey Kelly opowiedział, że był przez niego namawiany, by przyznał się, iż to on jest bohaterem filmu. – Prosił mnie: musisz powiedzieć, że to byłeś ty (na nagraniu) – opowiadał Carey.

– Powtarzał: człowieku, kupię ci samochód, załatwię ci umowę z wytwórnią płytową, dam ci 50 tys. dolarów. Odpowiedziałem mu: posłuchaj, nie masz wystarczająco dużo pieniędzy, żeby mnie namówić, bo nic nie jest warte tego, żebym sprzedał moją duszę – mówił brat podejrzanego o pedofilię artysty.

R. Kelly, który śpiewał m.in. znaną na całym świecie piosenkę „I believe I can fly”, od blisko 20 lat oskarżany jest o napaści seksualne i gwałty na nieletnich, ale dotychczas nigdy nie został skazany. Media wskazują, że pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości najpewniej zawdzięczał przekupywaniu rodzin ofiar, by wycofywały zarzuty.

W 2018 r. po procesie dotyczącym nagrań wideo aktów seksualnych między nim a 14-latką został uniewinniony. Ostatni akt oskarżenia dotyczy m. in. zatrudniania nieletnich dziewcząt do działalności seksualnej i tworzenia dziecięcej pornografii.
Źródło info i foto: TVP.info

Dziecko zamknięte w pralce. Prokuratura domaga się wyższych wyroków

Prokuratura nie zgadza się z wysokością wyroku w głośnej sprawie zamknięcia dziecka w pralce i zapowiada apelację – donosi radomskie „Echo Dnia”. 5 listopada Sąd Rejonowy w Radomiu skazał dwóch młodych mężczyzn na kary półtora i jednego roku więzienia za umieszczenie dla zabawy w pralce niespełna dwuletniego dziecka i filmowanie całej sytuacji. Do zdarzenia doszło 13 maja ubiegłego roku.

Sąd uznał, że Tomasz K. i Adam B. znęcali się fizycznie i psychicznie nad Kacprem. Jak ustalono chłopiec zamknięty był w pralce przez dziewięć sekund. Nagrano telefonem komórkowym film. Mężczyźni naśmiewali się z pokrzywdzonego, a następnie włożyli mu papierosa do ust i wykonali zdjęcie.

Prokuratura domagała się wyższej kary wyższych kar: 2,6 roku więzienia dla Tomasza K. oraz 1,9 roku dla Adama B. – czytamy w „Echu Dnia”.

Ośrodek Interwencji Kryzysowej w Radomiu podtrzymuje natomiast swoją opinię, że władzy rodzicielskiej nad dzieckiem powinna być pozbawiona matka, a malec powinien trafić do innej rodziny.

W listopadzie ubiegłego roku sąd postanowił ograniczyć Żanecie D. władzę rodzicielską nad Kacprem D. poprzez poddanie wykonania tej władzy stałemu nadzorowi kuratorskiemu kuratora sądowego. Tomasz K i Żaneta D. nadal są parą. W styczniu urodziło im się dziecko.
Źródło info i foto: interia.pl

Bohater filmu „Tylko nie mów nikomu” wygrał w sądzie z byłym księdzem. Dostanie 400 tys. złotych

– Ten wyrok jest przełomowy, bo pokazuje że odpowiedzialność kościoła za krycie pedofilii jednak istnieje”. Gdański sąd zasądził dziś 400 tys.zł zadośćuczynienia za brak reakcji diecezji pelplińskiej na działalność księdza pedofila – skomentował Marek Mielewczyk, jeden z bohaterów dokumentu Tomasza Sekielskiego.

Sąd apelacyjny w Gdańsku zdecydował, że były ksiądz Andrzej S. musi przeprosić Marka Mielewczyka i jest to sukces byłego ministranta. W 2017 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku nakazał Andrzejowi S. jedynie przeprosiny za „naruszenie dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej”. Po tym Mielewczyk pozwał nie tylko duchownego, ale także parafię i diecezję.

W filmie braci Sekielskich Mielewczyk opowiedział historię z czasów, gdy był ministrantem. Jeden z księży molestował go seksualnie. O tym, jak wygląda życie po filmie braci Sekielskich, Marek Mielewczyk mówił Kamilowi Rakoszy z naTemat.

– Dzwoniła do mnie pani, która opowiadała, że kiedy w jej parafii księdzu spodobała się jakaś dziewczynka lub chłopiec, to nie kładł temu dziecku hostii normalnie na język w czasie rozdawania komunii tylko poruszał nią w buzi. Rozumie pan? Dziewczyna, która do mnie dzwoniła, płakała do słuchawki cały wieczór – mówił Marek Mielewczyk naszemu dziennikarzowi.
Źródło info i foto: natemat.pl

Bartłomiej Misiewicz chce pozwać Patryka Vegę

Bartłomiej Misiewicz (29 l.) jest oburzony i głęboko poruszony ujawnionymi przez nas scenami z najnowszego filmu Patryka Vegi (42 l.) „Polityka”. – Chodzi m.in. o obyczajowe sceny z filmu, wręczanie łapówek, czy wciąganie narkotyków – ujawnia w rozmowie z „Super Expressem” znany poznański adwokat, mec. Zbigniew Kruger, pełnomocnik Bartłomieja Misiewicza, który chce pozwać znanego reżysera.

Prawie dwa tygodnie temu Bartłomiej Misiewicz opuścił tarnowski areszt. Teraz próbuje znaleźć swoje miejsce, nadrabia życie towarzyskie, wrócił też do luksusów. Pierwszy weekend na wolności spędził w Warszawie, po której jeździł swoją elegancką limuzyną. Zawitał też do rodzinnego domu w podwarszawskich Łomiankach, a spotkania z nim nie mogła się doczekać jego przyjaciółka, słynna pięściarka Ewa „Tygrysica” Piątkowska (35 l.). Ale czerpanie przyjemności z wolności przeplata się z kolejnymi problemami. Były rzecznik MON i bliski współpracownik Antoniego Macierewicza (71 l.) jest oburzony scenami z filmu „Polityka” Patryka Vegi. Narkotyki, praca za seks, związek z szefem – właśnie tak wygląda resort obrony w filmie, a jedną z głównych ról, postać ewidentnie wzorowaną na Misiewiczu, gra Antoni Królikowski (30 l.). I zapewne owe kontrowersyjne sceny z jego udziałem rozjuszyły byłego bliskiego współpracownika szefa MON.

– Zgłosił się do mnie pan Bartłomiej Misiewicz z problemem filmu Patryka Vegi. Analizuję materiał i będziemy rozważać kroki prawne. Chodzi m.in. o kontrowersyjne obyczajowe sceny z filmu, wręczanie łapówek, czy wciąganie narkotyków – mówi nam mec. Zbigniew Kruger. – Mam prawników, środki na toczenie konfliktu – kwitował w „SE” Patryk Vega.

Przypomnijmy, że dwa tygodnie temu Misiewicz wyszedł z tarnowskiego aresztu. Spędził tam prawie 5 miesięcy. Prokurator zarzuca mu przekroczenie uprawnień oraz działanie na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej. On sam twierdzi, że jest niewinny, co zamierza udowodnić przed sądem.
Źródło info i foto: se.pl

Kalifornia: 2-latek z workiem na głowie. Kontrowersyjna interwencja policjantów

Policjanci z Sacramento w Kalifornii opublikowali nagranie z zatrzymania 12-letniego, czarnoskórego chłopca, podejrzanego o kradzież w sklepie, a także o włamanie do samochodu stojącego na parkingu. W czasie interwencji założono mu torbę na głowę. Interwencja funkcjonariuszy wywołała oburzenie internautów. Rodzina chłopca rozważa złożenie pozwu przeciwko policjantom.

Na opublikowanym nagraniu widać, jak funkcjonariusze i sklepowy ochroniarz zatrzymują chłopaka. Podejrzany był o próbę kradzieży w sklepie. Policja zdecydowała się zamieścić film po tym, jak oskarżona została o brutalne potraktowanie chłopca.

Wcześniej w mediach społecznościowych opublikowano bowiem film nagrany przez świadka zdarzenia, na którym widać, jak mężczyzna protestuje przeciwko zatrzymaniu chłopca. Film był podstawą do oskarżenia policji o złe traktowanie czarnoskórych.

Według policjantów 12-latek był agresywny, wyzywał i kopał funkcjonariuszy. Kiedy ci prowadzili go do radiowozu, opluł jedną z policjantek. Dlatego założono mu na głowę specjalną torbę, żeby uniknąć kolejnego oplucia.

Nagranie nie rozwiało jednak wątpliwości internautów, a wręcz przeciwnie. Na filmie słychać jak chłopiec kilka razy pyta, za co został aresztowany. Prosił również o zdjęcie worka z głowy mówiąc, że nie może oddychać.

– To dobre dziecko. Nie zrobił nic złego – twierdzi adwokat Mark T. Harris, który reprezentuje rodzinę chłopca. Dodał, że dwunastolatek został fałszywie oskarżony przez ochroniarza o próbę kradzieży w sklepie.

Harris powiedział NBC News, że nigdy nie słyszał o tym, by policja używała worka. Uznał, że to „śmieszne” i zapowiedział złożenie pozwu przeciwko funkcjonariuszom.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Już wiadomo kto przekazał sekstaśmę oficerowi CBA

Były oficer CBA Wojciech J., twierdził dzisiaj w Sejmie, że na nagraniu z agencji towarzyskiej na Podkarpaciu rozpoznał marszałka Marka Kuchcińskiego. Jak ustaliła Wirtualna Polska, osobą która przekazała taśmę z filmem agentowi Biura jest był funkcjonariusz Straży Granicznej, krewny jednego z innych, czołowych polityków PiS.

Nie jestem zwolennikiem pojawiania się byłych agentów służb na publicznym forum i ujawniania kulis operacyjnej pracy. Rozumiem, że Wojciech J. pojawił się osobiście, by bronić swojego dobrego imienia. Według mnie, lepszym miejscem na tego typu wyznania jest prokuratura bądź sąd.

Podczas posiedzenia zespołu śledczego PO, były agent opowiadał dzisiaj politykom Platformy, o tym, że jak tylko przyszedł do służby, dostał od szefa CBA Ernesta Bejdy misję specjalną. I superuprawnienia. Facet, co prawda miał wcześniejsze doświadczenie w służbach, ale brzmiało to, jakby wygrał los na loterii.

Wcześniej się nie znali. Mieli spotkać się jedynie podczas naukowej rozmowy dotyczącej zagadnień problematyki straży granicznej. Ciekawe? Nieprawdaż? Praktycznie nikomu nieznany funkcjonariusz, bez polecenia, przychodzi do szefa CBA, a ten kieruje go na Podkarpacie i zleca szukanie haków na byłego szefa CBA Pawła Wojtunika.

Przełożeni funkcjonariusza nic nie wiedzą o jego misji. Wojciech J. ma od początku raportować jedynie do szefa CBA. – Bywałem w tygodniu u szefa CBA nawet kilka godzin dziennie. Nie musiałem mówić o tym swoim bezpośrednim przełożonym. Za swoją pracę byłem wysoko oceniany. Bardzo dobrze zarabiałem. Dostawałem nagrody po kilka tysięcy złotych – mówił dzisiaj Wojciech J. W dokumentach, przez długi czas, o jego misji nie ma śladu. Miał jedynie składać ustne meldunki do Bejdy, skądinąd zaufanego człowieka ministra koordynatora służb Mariusza Kamińskiego.

To właśnie Bejda, miał powiedzieć oficerowi CBA o taśmach. O 4 tysiącach nagrań z udziałem polityków i funkcjonariuszy. Miał mówić, by przy okazji rozpracowywania afery podkarpackiej, zbadał również ten wątek. – Dostałem zadanie, by znaleźć te taśmy na terenie Polski – mówił dzisiaj Wojciech J. Proceder kwitł od lat, a stali za nimi ukraińscy bracia, którzy w dziwnych okolicznościach dostali polskie obywatelstwo.

– Wcale się nie dziwię, że jak ktoś prowadzi dom publiczny, to nagrywa. To najłatwiejsze do utrzymania osób w szachu. Jeśli są to osoby ze świecznika, to można dowolnie je szantażować. Każdy, by tak robił. Nagrania sporządzano w hotelach, w których okamerowano dodatkowe pokoje. Na Podkarpaciu nie było tajemnicą, że w agencjach towarzyskich funkcjonowały studia nagrań. Funkcjonariusze nie chcieli tego ruszać bo z jednej strony to ich przerastało, a z drugiej sami korzystali z usług tych agencji – mówił dzisiaj Wojciech J.

Oficer dostaje od swojego Osobowego Źródła Informacji taśmę z nagraniem, na którym rozpoznaje obecnego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, który ma uprawiać seks z ukraińską prostytutką. Informacje przekazuje szefowi CBA. Ten, jak wynika z jego zeznań, nagranie ignoruje. Niedługo później, taśma znika z sejfu funkcjonariusza,

Wojciech J. nie chciał dzisiaj zdradzić kto mu przekazał taśmę. Chronił Osobowe Źródło Informacji (OZI). Powiedział tylko, że był to funkcjonariusz Straży Granicznej. A taśma, niejako wypłynęła przy okazji rozpracowywania innej sprawy. Takich spraw wówczas miało być ok. 25 na Podkarpaciu.

Jeśli wierzyć naszym informatorom – osoba, która pokazała nagranie na którym jest Marek Kuchciński, to krewny jednego z innych, czołowych polityków PiS. Ten polityk jest dzisiaj ważnym ministrem, od lat pełni czołową funkcję w ścisłym kierownictwie PiS. Taśmę nagrano w 2014/2015 roku, kiedy jeszcze Prawo i Sprawiedliwość nie było u władzy. A krewny wówczas właśnie pracował w Straży Granicznej na Podkarpaciu.
Źródło info i foto: wp.pl

Przywódca ISIS pokazał się pierwszy raz od 5 lat. Jest wideo

Przywódca tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi po raz pierwszy od 5 lat pojawił się na propagandowym filmie. Lider omawia na nagraniu sytuację kalifatu po upadku Baguz – ostatniej na wschód od Eufratu enklawy organizacji.

Abu Bakr al-Baghdadi przyznaje na filmie, że w dotychczasowej terytorialnej postaci przestała ona istnieć. Mówi również o ponad 90 operacjach przeprowadzonych jej przez członków w ośmiu różnych państwach. Podczas nagrania, prawdopodobnie w formie tekstowej, pojawiły się pochwały wobec serii ataków terrorystycznych, do których w wielkanocną niedzielę doszło na Sri Lance. Podobne akcje – zdaniem tzw. Państwa Islamskiego – stanowią odwet za zabitych członków organizacji.

Na opublikowanym filmie video oprócz Abu Bakra al-Baghdadiego widać również jego karabin, a także trzech zamaskowanych członków obstawy. Nie wiadomo kiedy film został nagrany, jednak lider ISIS mówi w czasie przeszły, o bitwie o Baguz, która zakończyła się pod koniec marca. Mówi też, że starcie pokazało „barbarzyństwo i brutalność” Zachody oraz „odwagę, niezłomność i odporność ludzi Islamu”. Twierdzi też, że to część „długiej walki” a grupa „zemści się” za zabitych członków.

Państwo Islamskie przekonuje, że nie zginęło

Ostatnie nagranie, wyłącznie głosowe, z udziałem Al-Baghdadiego ukazało się w sierpniu 2018 roku. Jednocześnie to pierwsze nagranie, na którym widać terrorystę, od czasu jego wystąpienia w Mosulu w lipcu 2014 roku, kiedy to ogłosił powstanie kalifatu.

„Nagranie Al-Baghdadiego ma mówić: tak, uciekamy, napotkaliśmy ogromne niepowodzenia, ale jeszcze nie zniknęliśmy. Czy wiadomość będzie miała siłę przekonywania podobną do poprzednich przesłań lidera, biorąc pod uwagę, jak słaba jest teraz grupa – to się dopiero okaże” – opisuje Vox.

Na Bliskim Wschodzie wciąż są tysiące członków ISIS

Na początku ubiegłego roku władze amerykańskie podały, że Al-Baghdadi został ranny w nalocie w maju 2017 roku i na pięć miesięcy musiał się zrzec przywództwa w organizacji. Informacje opierano na wiedzy przekazanej przez zatrzymanych członków ISIS i uchodźców z Syrii.

Jak podaje CNN, amerykański senator Angus King, który był członkiem delegacji na Bliski Wschód. Tam od członków armii oraz władz irackich i kurdyjskich miał dowiedzieć się, że tzw. Państwo Islamskie ma nadal między 15 a 30 tys. członków, choć siły koalicji przejmują kontrolę nad zajmowanymi terenami. W szczytowym momencie ISIS kontrolowało tereny o powierzchni odpowiadającej Wielkiej Brytanii i zamieszkiwanej przez około 10 milionów osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja: Zniszczył bankomat i ukradł gotówkę. Banknoty były fałszywe

Rosyjska policja opublikował film przedstawiający wyjątkowo pechowego włamywacza. Mężczyzna wszedł do sali bankomatowej w Samarze na południowym zachodzie kraju. Przez kilkadziesiąt minut usiłował dostać się do wnętrza urządzenia, które zniszczył niemal doszczętnie. W końcu udało mu się wyrwać skrzynkę z pieniędzmi. Okazało się jednak, że zabrał pojemnik z fałszywymi banknotami.

Prawdziwe banknoty były ukryte głębiej w bankomacie, ale złodziej o tym nie wiedział. Mężczyzna został już aresztowany. Grozi mu kilka lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl