Włochy: Zatrzymani za pranie pieniędzy i finansowanie terroryzmu. Wśród nich imam

Włoska policja zatrzymała na terenie regionu Abruzzo 10 osób współpracujących z dżihadystami w Syrii. W komórce organizacji terrorystycznej znajdował się m.in. imam prowincji Teramo. Jak podają włoskie media, aresztowane osoby podejrzane są o finansowanie działań terrorystycznych. Pozyskiwane przez nich pieniądze pochodziły z oszustw podatkowych.

Wśród aresztowanych w sobotę we wschodnich Włoszech znajdują się m.in. imam meczetu w miejscowości Martinsicuro i tunezyjski przedsiębiorca – informuje Rai News. Śledztwo w sprawie 10 zatrzymanych dotyczy przestępstw podatkowych i prania brudnych pieniędzy w celu finansowania terroryzmu.

Aresztowani, uchylając się od podatków za pośrednictwem różnych spółek, pobierali ogromne kwoty. Po czym, finansowali działania zbrojnej grupy islamskiej An-Nusra. Pieniądze przechodziły przez pośredników w Niemczech, w Belgii i w Anglii, a ostatecznie trafiały do organizacji terrorystycznej w Syrii – wynika z informacji włoskiej żandarmerii oraz policji finansowej.

Jak podaje dziennik, tunezyjski przedsiębiorca działający na terenie Turynu zebrał około 2 milionów euro. Oszukiwał on skarb państwa przez nielegalne zarządzanie spółkami oraz zakładanie funduszy. Zajmował się m.in. wprowadzaniem do obiegu fałszywych faktur. Jest podejrzany o popieranie ataków terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku.

Tunezyjski przedsiębiorca współpracował z różnymi imamami, m.in. ze skazanym na blisko 5 lat więzienia za związek z terroryzmem, duchownym z Bari podejrzanym o terroryzm międzynarodowy. Pracował on w sektorze budowlanym; zajmował się też handlem dywanami. Policja aresztowała również jego włoską księgową.
Źródło info i foto: TVP.info

Obława w Niemczech na organizację podejrzaną o finansowanie Hamasu

Kilkuset policjantów w dziewięciu krajach związkowych RFN przeszukuje od rana ok. 90 nieruchomości użytkowanych przez organizację charytatywną Ansaar International. Jest ona podejrzewana o wspieranie islamskiego terroryzmu, w tym palestyńskiego Hamasu.

Z deklaracji zamieszczonej na stronie internetowej Ansaar International wynika, że organizacja pomaga muzułmanom na całym świecie: w Jemenie, Birmie, Syrii, Somalii czy Strefie Gazy.

Niemieckie służby specjalne, które monitorują działalność tego stowarzyszenia z Duesseldorfu od 2012 roku, podejrzewają, że to tylko część prawdy. Przynajmniej niektóre projekty realizowane przez Ansaar (arab. pomocnik) miały być przykrywką dla finansowania i wspierania organizacji terrorystycznych, takich jak Państwo Islamskie czy Hamas.

Ktokolwiek pomaga Hamasowi pod płaszczykiem pomocy humanitarnej, lekceważy podstawowe wartości naszej konstytucji i kompromituje zaangażowanie wielu organizacji pomocowych – napisał w oświadczeniu opublikowanym w środę szef niemieckiego MSW Horst Seehofer, na którego polecenie policja rozpoczęła akcję.

Przeszukania mają dostarczyć materiałów, na podstawie których resort spraw wewnętrznych będzie mógł zakazać działalności organizacji, a prokuratura – postawić przed sądem jej aktywistów za finansowanie terroryzmu.

Jak wynika z raportu landowego Urzędu Ochrony Konstytucji (LfV) Nadrenii Północnej-Westfalii, Ansaar International czerpie środki na swoją działalność nie tylko z datków, ale ma też własną markę odzieży, restaurację i organizuje pielgrzymki do Mekki.

Członkami stowarzyszenia są salafaci
Sympatykami i członkami stowarzyszenia są przede wszystkim salafici – przedstawiciele radykalnego nurtu islamu odwołujący się do „czystej” nauki proroka Mahometa. Dzięki charyzmatycznym kaznodziejom – takim jak były bokser Pierre Vogel (alias Abu Hamza), Sven Lau (alias Abu Adam) czy Ibrahim Abu Nadżi – oraz przemyślanym akcjom propagandowym, salafizm stał się modny w niektórych kręgach młodzieży z rodzin muzułmańskich nie tylko w Niemczech.

We wrześniu 2014 roku Lau wraz z kilkoma zwolennikami ubranymi w odblaskowe kamizelki z napisem „Shariah Polizei” „patrolował” ulice Wuppertalu w Nadrenii Północnej-Westfalii. Członkowie straży upominali kobiety zbyt wyzywająco – ich zdaniem – ubrane oraz przechodniów spożywających alkohol i słuchających muzyki. Inicjatywa została uznana przez polityków oraz media za próbę przejmowania przez islamskich radykałów prerogatyw państwa, co zapewniło jej rozgłos w całym kraju.

Podobnie jak regularna akcja Nadżiego „Lies!” (niem. czytaj), podczas której w centrach miast rozdawane były egzemplarze Koranu i materiały informacyjne na temat islamu. W 2016 roku działalność stowarzyszenia „Lies” została zakazana. Według informacji niemieckiego kontrwywiadu jego członkowie przeszli do Ansaar International.

Służby szacują, że obecnie w RFN jest około 11 tys. salafitów – dwa razy więcej niż w roku 2013. Spośród 1050 osób, które wyjechały z Niemiec na wojnę do Syrii, niemal wszystkie były salafitami albo utrzymywały bliskie kontakty z tym środowiskiem.

Wykorzystywanie szyldów organizacji charytatywnych nie jest niczym nowym. Federalny Urząd Ochrony Konstytucji od 2012 roku zwracał uwagę, że za ich pośrednictwem rekrutowani są ochotnicy na wojnę w Syrii, zbierane są pieniądze oraz prowadzona jest działalność misjonarska i propagandowa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Belgia: 85 oskarżonych o terroryzm stanie przed sądem

Nie ma już opóźnień w przygotowaniach, ale nie wszystkie problemy rozwiązano – pisze belgijski dziennik „Le Soir”, zapowiadając procesy 85 osób oskarżonych w sprawach o terroryzm i związki z tak zwanym Państwem Islamskim. Oskarżenia są różnorodne i dotyczą uczestnictwa w działalności grupy terrorystycznej, finansowania terroryzmu, a nawet prób zabójstwa. W tym roku odbędzie się 46 procesów sądowych. Akta dotyczą 85 osób, które były związane z organizacją terrorystyczną pod nazwą Państwo Islamskie.

„Le Soir” pisze, że wraz z nastaniem 2018 roku kończy się seria „małych procesów” w sprawach o terroryzm. Ekspert z Egmont Institute Thomas Renard podkreśla, że nagromadzenie się spraw, które miało miejsce od końca 2015 roku zostało rozładowane. W latach 2012-2016 liczba urzędników zajmujących się w prokuraturze sprawami związanymi z terroryzmem wzrosła w Belgii z czterech do dwunastu.

„To duża praca dla wymiaru sprawiedliwości”

Dziennik odnotowuje, że zakończenie sprawy w sądzie nie oznacza końca wyzwań. Pierwsze dotyczy więzienia, a drugi zwolnienia, które będzie musiało nastąpić. Wszelkie nadzieje na deradykalizację w zamkniętym zakładzie karnym okazały się płonne, dlatego teraz próbowane są nowe sposoby, by wyrwać osadzonych ze spirali przemocy. Renard podkreśla, że kluczowym okresem dla skazanych za terroryzm jest ten tuż po wyjściu z więzienia ze względu na to, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż ponownie wejdą oni w radykalne środowisko. – To duża praca dla wymiaru sprawiedliwości, więzienia, administracji oraz lokalnych władz – ocenił cytowany przez „Le Soir” ekspert Egmont Institute.

W środowiska terrorystyczne wpadają często osoby skazane wcześniej za drobne przestępstwa, takie jak na przykład kradzieże. Belgia miała najwyższy w Europie w stosunku do liczby mieszkańców odsetek bojowników, czyli osób które wyjechały by dołączyć do tak zwanego Państwa Islamskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nicolas Sarkozy wziął od Kadafiego miliony na kampanię wyborczą

Nicolas Sarkozy został postawiony w stan oskarżenia. Jak podają francuskie media, byłemu prezydentowi Francji postawiono szereg zarzutów. M.in. miał przyjąć duże pieniądze od libijskiego dyktatora. Sarkozy oskarżony jest o przyjęcie co najmniej pięciu milionów euro w gotówce od Muammara Kadafiego. Pieniądze miał otrzymać na prowadzenie swojej kampanii prezydenckiej w 2007 roku. Informacje te podają francuskie media, powołując się na źródła w wymiarze sprawiedliwości.

Sarkozy z pieniędzmi od dyktatora?

Sarkozy nie przyznaje się do winy. Tłumaczy, że „nie siedział w kieszeni Kadafiego”. Argumentuje to faktem, że Francja w 2011 r. włączyła się w interwencje NATO w Libii, prowadzoną przeciwko reżimowi Kadafiego.

Bierna korupcja

Według źródeł francuskich mediów oskarżenie dotyczy tzw. biernej korupcji, czyli takiej, którą zainicjowali jego stronnicy. Wczoraj i dzisiaj były prezydent był przesłuchiwany w tej sprawie przez policję. Został zwolniony do domu.

Przeciwko Sarkozy’emu toczy się też inne postępowanie sądowe w związku z przekroczeniem wydatków na prezydencką kampanię wyborczą w 2012 roku, kiedy przegrał wybory z Francoisem Hollandem.

Nicolas Sarkozy – prezydentura i życie prywatne

Nicolas Sarkozy był prezydentem Francji z ramienia konserwatystów od 2007 do 2012 roku (był kandydatem Unii na rzecz Ruchu Ludowego). Następne wybory przegrał z Francoisem Hollande’em. Nicolas Sarkozy oświadczył po porażce, że już nigdy nie będzie kandydował na najwyższy urząd w państwie. W ostatnich wyborach, w których wygrał Emmanuel Macron, Sakrozy nie kandydował.

Jego życie prywatne było dość burzliwe. Zaraz po objęciu urzędu prezydenta Francji wziął rozwód z żoną Ciecilią, z którą był od 1996 roku. Cecilia porzuciła Sarkozy’ego dla innego mężczyzny. W 2008 r. Nicolas Sarkozy ożenił się z Carlą Bruni, włoską modelką i piosenkarką.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nicolas Sarkozy zatrzymany. Chodzi o finansowanie jego kampanii wyborczej

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy został rano zatrzymany przez policję. Chodzi o finansowanie jego kampanii wyborczej. Agencja Reuters podaje, że były prezydent Francji jest w policyjnym areszcie. Jest w tej chwili przesłuchiwany przez policję.

Ma chodzić o zaangażowanie Libii w finansowanie kampanii Sarkozy’ego w 2007 r. Przypomnijmy, że w 2007 roku Nicolas Sarkozy został wybrany na prezydenta.

Według nieoficjalnych informacji były prezydent miał dostać od Kaddafiego w 50 mln euro na swoją kampanię. Aferę jako pierwszy w 2012 r. opisał francuski portal Mediapart. Dochodzenie w tej sprawie trwa od 2013 roku. Gdy pojawiły się oskarżenia, francuski prezydent uznał je za haniebne i groteskowe. – Były premier Kadafiego może mówić co chce, wszyscy wiedzą, że to nieprawda – powiedział wówczas Sarkozy.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowe wątki dotyczące finansowania dżihadystów przez koncern Lafarge

Trzech dyrektorów światowego potentata francusko-szwajcarskiego w dziedzinie produkcji cementu, firmy Lafarge, zostało oskarżonych o finansowanie tak zwanego Państwa Islamskiego. Zarzuty postawiono im w piątek w Paryżu. Sprawa dotyczy lat 2008-14. Zdaniem śledczych ówczesny zarząd firmy Lafarge dogadał się z dżihadystami z Syrii i w Iraku. Ustalono, że przedsiębiorstwo będzie kupował od ekstremistów ropę naftową i zapewniało im dewizy, w zamian za nietykalność pracy zakładu francusko-szwajcarskiego w Syrii. Stamtąd Lafarge czerpał ogromne zyski.

Sąd w Paryżu wysunął jeszcze inne oskarżenie. Zarzut dotyczy narażania życia innych ludzi – chodzi o syryjskich pracowników zakładów Lafarge, którzy mimo porozumienia z dżihadystami, byli narażeni na ataki z ich strony.

W toku śledztwa ustalono, że firma zdecydowała się na kontynuowanie działalności, sto pięćdziesiąt kilometrów na północny-wschód od rejonu Aleppo, gdzie toczyły się zacięte walki. Nawet ustanowienie przez tak zwane Państwo Islamskie kalifatu w 2014 roku nie wpłynęło na zmianę zdania francusko-szwajcarskiego koncernu, który z chęci zysku zdecydował się na porozumienie z islamskimi terrorystami.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymania w sprawie finansowania dżihadu przez francuski koncern

Trzy wysoko postawione osoby w hierarchii koncernu Lafarge zatrzymano w sprawie finansowania tak zwanego Państwa Islamskiego w Syrii. Francusko-szwajcarski koncern jest światowym potentatem w dziedzinie produkcji cementu. To pierwsze aresztowania w tej sprawie.

Wśród zatrzymanych jest dwóch byłych dyrektorów. Jeden z nich pełnił tę funkcję w latach 2008-2014, drugi był jego następcą od lata 2014 roku. Na zarządzie Lafarge ciążą zarzuty dotyczące związków finansowych koncernu z dżihadem.

Według ujawnionych w ubiegłym roku informacji zarząd Lafarge zdecydował się w okresie ekspansji tak zwanego Państwa Islamskiego finansować terrorystów, by zapewnić sobie możliwość bezpiecznego działania w Syrii. Na terytorium tego państwa znajdują się zakłady francusko-szwajcarskiej firmy. Francję z Syrią tradycyjnie wiązały bliskie kontakty gospodarcze, polityczne i kulturalne.

Korzyści płynące z umowy dla koncernu były ogromne. W wyniku dochodzenia okazało się, że Lafarge kupował ropę naftową od różnych organizacji związanych z dżihadem. Według francuskich obserwatorów, zatrzymanie trzech osób to wierzchołek góry lodowej. Dochodzenie jest prowadzone także w szwajcarskiej filii koncernu.
Źródło info i foto: onet.pl

Portugalia: Terroryści okradają turystów?

Niewykluczone, że członkowie gangów okradających turystów w Portugalii mają powiązania z organizacjami terrorystycznymi. – Zebrane pieniądze mogą służyć finansowaniu ich struktur – przypuszczają służby bezpieczeństwa tego kraju. W śledztwie ustalono dotąd, że wśród złodziei okradających turystów mogą być członkowie organizacji terrorystycznych, a pozyskane nielegalnie środki mogą służyć zakupowi broni, paszportów i innych fałszywych dokumentów. Proceder objął zwłaszcza południe kraju – turystyczny region Algarve.

Jak ujawnił lizboński tygodnik „Expresso”, podejrzewane o związki z terroryzmem osoby miały okradać zagranicznych turystów w sposób dyskretny, zazwyczaj przez klonowanie ich kart kredytowych.

„Wielokrotnie takie osoby prowadzą nielegalny proceder w trakcie wykonywanej przez siebie pracy. Zatrudniają się w hotelach lub sklepach działających wewnątrz centrów handlowych i klonują karty kredytowe turystów” – ujawniła lizbońska gazeta.

Według „Expresso” w skład gangów powiązanych z dżihadyzmem wchodzą głównie Marokańczycy i Tunezyjczycy. Proceder nasilił się po 2015 r., ale już to rok wcześniej kilkudziesięciu posiadaczy kart kredytowych podejmujących pieniądze z portugalskich bankomatów padło ofiarą oszustów. W urządzeniach zamontowane były czytniki skanujące poufne dane z kart. Dzięki nim pobierano pieniądze w bankomatach zlokalizowanych w odległych krajach świata, m.in. w Indonezji.

IS jak Al-Kaida

„Tego typu praktyki, które nie mają bezpośredniego związku z działalnością terrorystyczną, prowadzone były kiedyś przez członków Al-Kaidy, a obecnie są stosowane przez bojowników Państwa Islamskiego” – napisał tygodnik.

W ocenie stołecznego ekonomisty Miguela Monteiro wykrycie powiązań między przestępcami klonującymi karty płatnicze a organizacjami terrorystycznymi rzuca nowe światło na liczne przypadki okradania turystów w Portugalii.

– Prawdopodobnie w strukturę pozyskiwania środków do wspierania dżihadyzmu włączone są też pospolite przestępstwa, często popełniane w dużych miastach, takich jak Lizbona czy Porto. Poważnym źródłem finansowania tego typu działalności, skuteczniejszym od kopiowania kart płatniczych, mogą być powszechne w miejscach turystycznych kradzieże portfeli. Wielokrotnie na tym procederze przyłapywano już zagraniczne gangi – powiedział Monteiro.

W 2016 r. portugalskie służby zatrzymały dwóch obywateli Maroka, którzy próbowali werbować mieszkającą w Portugalii marokańską młodzież do IS na terenie Lizbony i Aveiro. Ich celem było utworzenie portugalskiej komórki tej organizacji terrorystycznej. Jeden z nich w przeszłości fałszował karty kredytowe. Kilka miesięcy temu służby natknęły się na działalność na terenie Portugalii, Niemiec, Grecji oraz Czech międzynarodowej grupy fałszerzy dokumentów, w której skład wchodzili Marokańczycy i Algierczycy. Pomagali oni przerzucać do Europy obywateli Syrii i Afganistanu.
Źródło info i foto: TVP.info

NIK skontroluje dwie umowy podpisane przez Misiewicza w MON pod kątem nieprawidłowości

NIK zleciła rzecznikowi dyscypliny finansów publicznych sprawdzenie, na jakiej podstawie w marcu 2016 r. ówczesny szef gabinetu politycznego MON Bartłomiej Misiewicz podpisał dwie umowy na ponad 650 tys. zł, choć kwota ta nie była ujęta w planie finansowym ministerstwa. „Plan finansowy MON zmieniono dopiero po zawarciu umów” – poinformowała polsatnews.pl Najwyższa Izba Kontroli.

W trakcie kontroli budżetowej za 2016 rok w Ministerstwie Obrony Narodowej NIK ustaliła, że 24 marca 2016 r. Misiewicz podpisał dwie umowy o łącznej wartości 651,7 tys. zł. Pierwsza z nich dotyczyła produkcji spotu reklamowego „MON – bezpieczeństwo”, druga – emisji tego spotu.

Plan finansowy zmieniono po zawarciu umów

Jak informuje NIK, kwota ta nie była ujęta w planie finansowym resortu na rok 2016. Plan zmieniono tydzień po zawarciu obu umów.

„Ustalono, że szef Gabinetu Politycznego Ministra Obrony Narodowej, działając na podstawie Pełnomocnictwa Nr 15/MON z 24.03.2016 r. udzielonego przez Ministra Obrony Narodowej, zawarł umowę nr 173/2016/DA z 24.03.2016 r. na kwotę 36,8 tys. zł w zakresie produkcji spotu reklamowego „MON-bezpieczeństwo” oraz umowę nr 174/2016/DA z 24.03.2016 r. na kwotę 614,9 tys. w zakresie emisji filmów reklamowych” – wyjaśniła izba.

Organ przeprowadza postępowania wyjaśniające

Jak dodała NIK, „podpisanie takich umów bez wcześniejszego ujęcia ich w planie finansowym wyczerpuje znamiona naruszenia dyscypliny finansów publicznych”, naruszając ustawę o finansach publicznych.

– Umowy będące przedmiotem kontroli wymagały przesunięcia środków przeznaczonych na działalność komunikacyjną w ramach budżetu MON – podkreśliła rzeczniczka prasowa resortu obrony ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz.

NIK złożyła zawiadomienie do rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Organ ten przeprowadza postępowania wyjaśniające w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych i jednocześnie pełni funkcję oskarżyciela w tych sprawach toczonych w pierwszej instancji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dżihadyści z IS dotarli już do Polski?

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział IAR, że Polska nie jest wolna od działań osób związanych z Państwem Islamskim. Nie ma jednak zagrożenia zamachem. Jak podkreśla, w ostatnim roku było kilka takich przypadków, w tym sprawa czterech Czeczenów, którzy przed białostockim sądem są oskarżeni o wspieranie tzw. Państwa Islamskiego. Dziś sąd ma wydać wyrok w tej sprawie.

Stanisław Żaryn podkreśla, że polskie służby nie podniosły poziomu zagrożenia zamachem terrorystycznym. „Nie oznacza, że jesteśmy bezpieczną wyspą. Mamy świadomość, że istnieją polskie wątki w walce z terroryzmem i zagrożenie może się pojawić” – powiedział. Rzecznik zwraca uwagę, że osoby związane z dżihadystami próbują wykorzystać nasz kraj jako zaplecze dla swoich działań. Podejmowane są próby wykorzystania Polski do finansowania ISIS. Przez nasz kraj bojownicy przejeżdżają do innych krajów. Zdarzają się także przypadki naszych obywateli działających na rzecz tzw. Państwa Islamskiego.

Polscy obywatele nie tylko rozpowszechniali propagandę dżihadystów, ale też działali w ich szeregach z bronią w ręku. Jednym z przykładów jest Adam al-N., ścigany za walkę w szeregach wojsk ISIS w Syrii, odnaleziony w jednym z więzień w Jordanii.

Przed białostockim sądem w lipcu zakończył się proces czterech młodych Czeczenów oskarżonych o wspieranie Państwa Islamskiego. Akt oskarżenia został przygotowany przez Wydział do Walki z Przestępczością Zorganizowaną Prokuratury Krajowej w oparciu o materiały operacyjne ABW. Prokuratura zarzuciła czterem oskarżonym Czeczenom, że – jako sympatycy radykalnego islamu – gromadzili pieniądze i rekrutowali bojowników do Syrii i Iraku.

„Identyfikują się z działaniami tak zwanego Państwa Islamskiego i tak zwanego Emiratu Kaukaskiego” – argumentował przed sądem prokurator. Obrońcy oskarżonych tłumaczyli, że źle przetłumaczone rozmowy o Syrii i znaczki w telefonach nie są żadnym dowodem. Sami Czeczeni zapewniają o swojej niewinności. Prokurator domaga się dla oskarżonych kar od trzech do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl