Policja zatrzymała dwie osoby. Wywieźli do lasu pół miliona zużytych opon i zbiorników po paliwie

Ze wstępnych szacunków wynika, że w lesie i na polu w gminie Purda (woj. warmińsko-mazurskie) nielegalnie zostawiono 500 tys. zużytych opon samochodowych i zbiorniki po paliwie. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Polsat News podaje nieoficjalnie, że mogli działać na zlecenie firmy utylizującej odpady.

Polsat News informuje, że ok. 500 tys. opon oraz zbiorniki po paliwie zostało wywiezionych do 20-metrowego wąwozu obok pola rzepaku. – W piątek około godziny 18 kolega, któremu wyrzucono kilkaset opon na działkę, poinformował mnie, że na naszą działkę również zostały wyrzucone. Nawet bym tam nie zajrzał, bo jest to miejsce, w które się nie chodzi, bo tam nie ma po co chodzić – mówi Polsat News dzierżawca.

Odpady pozostawiono też w okolicach Klebarka Wielkiego. Sprawcy nie wiedzieli, że jest tam monitoring. W związku ze sprawą policja zatrzymała dwóch mężczyzn w wieku 28 i 33 lat. – Na miejscu pracowała ekipa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Badane są okoliczności zdarzenia. Śledczy ustalają m.in., skąd pochodziły opony – powiedział stacji mł. asp. Andrzej Jurkun z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura Olsztyn-Południe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sprawa Sławomira N. Trwają przeszukania w Polsce i na Ukrainie

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy poinformowało o przeszukaniach w Kijowie, Lwowie i w Polsce w ramach śledztwa dotyczącego działalności organizacji przestępczej ze sfery zarządzania drogami. Rewizje trwają m.in. w biurach Ukrawtodoru, czyli Państwowej Służby Dróg Samochodowych. Są one związane z zatrzymaniem Sławomira N., byłego szefa Ukrawtodoru, a wcześniej ministra w rządzie Donalda Tuska.

Przeszukania w obu krajach przeprowadzają ukraińska Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP), polskie Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura okręgowa w ramach wspólnego śledztwa.

Międzynarodowa grupa śledcza prowadzi działania w biurach państwowej agencji drogowej Ukrainy (Ukrawtodor), firm biorących udział w przetargach tej instytucji oraz w miejscach zamieszkania byłych urzędników agencji i u obywateli Polski, „prawdopodobnych uczestników organizacji przestępczej”.

Służby mają łącznie przeszukać około 30 miejsc – podała nieoficjalnie PAP.

Sławomir N. w rękach CBA

W poniedziałek rano CBA zatrzymało byłego ministra transportu i budownictwa Sławomira N. Pełnił tę funkcję w latach 2011-2013 w rządzie Donalda Tuska. W późniejszych latach (2016-2019) szefował Ukrawtodorem. Zwolnienie N. z tej funkcji zapowiedział ukraiński minister infrastruktury Władysław Kryklij. Szef ukraińskiego resortu w rozmowie z tygodnikiem „Fokus” mówił wtedy, że N. „sam zamierza odejść”.

– Rozumie, że zmienił się krajobraz polityczny – tłumaczył Kryklij. Dodał, że N. „jest najpewniej najmniej problematycznym członkiem ekipy, która zajmowała się gospodarką drogową”.

Pod koniec września N. złożył dymisję z tego stanowiska, dodając, iż otrzymał nową propozycję pracy na Ukrainie. Nie poinformował o jej szczegółach.

Zatrzymano także dwie inne osoby

Wraz ze Sławomirem N., który ma usłyszeć zarzuty korupcji, prania brudnych pieniędzy i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, zatrzymano Dariusza Z., byłego dowódcę JW „GROM” oraz gdańskiego biznesmena Jacka P.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w centrum logistycznym Walmartu w Kalifornii

Co najmniej dwie osoby zginęły, a cztery zostały ranne w strzelaninie, która wybuchła w sobotę w centrum logistycznym sieci handlowej Walmart w mieście Red Bluff w północnej Kalifornii – poinformowały amerykańskie media. Na razie niewiele wiadomo o tym zdarzeniu.

Według lokalnych mediów mężczyzna, który w ubiegłym tygodniu miał zostać zwolniony z pracy w centrum logistycznym sieci Walmart, staranował samochodem bramę wjazdową, a następnie uderzył w budynek firmy. Jeden ze świadków powiedział, że słyszał od 50 do 60 strzałów z broni półautomatycznej.

Wśród około 200 pracowników magazynu wybuchła panika, wielu uciekło z terenu firmy. Stacja CNN podała, że napastnik został postrzelony przez policjantów i przewieziony do szpitala. Nie wiadomo jednak, czy żyje.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wielkopolska: Ciało kobiety znalezione w zbiorniku wodnym

Makabryczne odkrycie w Gościeszynie (pow. wolsztyński) w Wielkopolsce. Na terenie jednej z prywatnych firm znaleziono zwłoki kobiety, która utonęła w zbiorniku wodnym. Co tam się wydarzyło? O makabrycznym odkryciu donosi portal wlkp112.pl. We wtorek (23 czerwca) na terenie jednej z firm, która zajmuje teren po byłym zakładzie PGR w Gościeszynie znaleziono zwłoki. Kobieta utonęła w znajdującym się tam zbiorniku wodnym.

Na miejscu zdarzenia pracowały dwa zastępy straży pożarnej, policja i prokurator. Na ten moment nie są znane okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: se.pl

34-letni Wietnamczyk wyprowadził z naszego kraju 116 mln złotych

„Wielki transfer lewych zysków z Wólki Kosowskiej” – tak „Rzeczpospolita” zatytułowała artykuł o wyprowadzeniu z Polski ponad stu milionów złotych. Mieszkający w Polsce 34-letni Wietnamczyk z polskim obywatelstwem wytransferował głównie do Azji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich 116 mln zł – donosi „Rzeczpospolita”. Według informacji dziennika, były to brudne pieniądze z handlu w podwarszawskim centrum w Wólce Kosowskiej. Do wyprowadzania milionów wykorzystał założoną specjalnie w tym celu firmę.

„Rzeczpospolita” poznała kulisy procederu, który odkryła warszawska prokuratura i CBA.

34-latek odpowiadał za dystrybucję środków, jakie przekazywali mu właściciele trzech wietnamskich spółek. Gotówkę (dolary, euro) partiami transferował z Polski, wykorzystując swoje Biuro Usług Płatniczych. Robił to tak, by ukryć prawdziwego zleceniodawcę i odbiorcę środków.

Wietnamczyk transferował lewe 116 mln zł zaledwie przez kilka miesięcy – gdyby nie wpadł, zapewne robiłby to dalej. Kto za nim stał – o tym powiedzieć śledczym nie chce.
Źródło info i foto: interia.pl

Facebook wypłaci 52 mln dolarów odszkodowania moderatorom treści

Facebook wypłaci 52 mln dolarów w ramach odszkodowania dla moderatorów zdjęć i nagrań publikowanych na portalu. Każdy z nich ma otrzymać po tysiąc dolarów. Ze względu na przeglądanie materiałów naruszających regulamin platformy narażeni są oni na problemy psychiczne. Jeśli pracownik udokumentuje wystąpienie u niego zespołu stresu pourazowego, będzie mógł otrzymać dodatkowe pieniądze, aby pokryć koszty leczenia.

Według umowy podpisanej przez amerykańską firmę, ponad 11 tys. moderatorów Facebooka – zarówno byłych, jak i aktualnych – pracujących w Stanach Zjednoczonych otrzyma przynajmniej tysiąc dolarów – każdy. W celu otrzymania kolejnej rekompensaty za szkody poniesione podczas pracy, muszą oni złożyć zaświadczenie o stwierdzeniu zespołu stresu pourazowego bądź podobnych schorzeń. Dodatkowe pieniądze miałyby pokryć koszty leczenia.

Jak zapewnia firma, w celu zagwarantowania pracownikom bezpieczeństwa – w trakcie wykonywania moderacji – dźwięk materiałów ma być wyciszony, a obraz czarno-biały.

Sprawa zaczęła się od przypadku rozpatrywanego we wrześniu 2018 roku przez sąd w Kalifornii. Rozprawa dotyczyła Seleny Scola, byłej moderatorki, która twierdziła, że po 9 miesiącach oglądania brutalnych scen stwierdzono u niej zespół stresu pourazowego. Oskarżyła wówczas firmę o niezapewnienie ochrony pracownikom, zajmującym się ocenianiem publikowanych treści. Jak wyjaśniała, w ramach swoich obowiązków musiała oglądać materiały przedstawiające zabójstwa, gwałty oraz innego rodzaju przemoc.

Jak podaje Facebook, sztuczna inteligencja co raz sprawniej podejmuje się moderacji treści publikowanych na tej platformie. Dzięki tej metodzie w I kwartale bieżącego roku zrealizowano działania względem 9,6 mln materiałów. Oznacza to wzrost o blisko połowę w porównaniu do ostatniego kwartału 2019 roku, kiedy to moderowano 5,7 mln treści.

Według danych firmy, algorytmy mogą nawet szybciej wykrywać niektóre naruszenia standardów portalu niż człowiek. 2 lata temu wykrywały one 96 proc. materiałów zawierające nagość zanim dotarł do nich pracownik. Algorytmy były też sw stanie wyśledzić 86 proc. zdjęć ukazujących przemoc.
Źródło info i foto: TVP.info

Zielona Góra: Piotr C. chciał się zemścić za zwolnienie z pracy. Spalił kolegom samochody

Piotr C. (43 l.) z Zielonej Góry został zwolniony z pracy i postanowił się zemścić. Działał metodycznie i w ciągu kilku miesięcy spalił 11 samochodów wartych niemal ćwierć miliona złotych! Wszystkie należały do pracowników jego byłej firmy.

W październiku 2019 r. na jednym z zielonogórskich osiedli spłonął volkswagen jetta o wartości 15 tys. zł. W lutym br. z dymem poszło kolejnych pięć aut. W marcu ogień strawił następne samochody, w tym forda mondeo o wartości 100 tys. zł. Biegli ustalili, że za każdym razem auta były oblewane łatwopalną substancją i podpalane. Straty zostały wycenione na niemal 250 tys. zł.

Podpalacz długo był nieuchwytny, po wznieceniu pożaru uciekał niezauważony. Aż do ostatniego podpalenia, kiedy w pobliżu miejsca przestępstwa nagrał go monitoring. Właściciele spalonych aut rozpoznali na nagraniu swojego byłego kolegę z pracy, który został zwolniony z firmy.

W środę 22 kwietnia Piotr C. został zatrzymany przez kryminalnych w swoim mieszkaniu. Był zaskoczony widokiem policjantów. W jego mieszkaniu znaleziono tę samą substancję, której użyto do podpalenia wszystkich aut. Mężczyzna nie przyznał się jednak do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sąd aresztował go tymczasowo na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Strzelanina w browarze w Milwaukee. Wiele ofiar

W strzelaninie na terenie browaru w Milwaukee w amerykańskim stanie Wisconsin zginęło sześć osób, w tym napastnik – poinformowała w środę wieczorem czasu lokalnego miejscowa policja. Sprawcą strzelaniny był 51-letni mężczyzna, pracownik firmy piwowarskiej Molson Coors, w której zatrudnionych jest ponad 1000 osób. Zastrzelił on pięciu swoich kolegów z pracy, po czym popełnił samobójstwo. Władze nie podały jeszcze szczegółów strzelaniny, ani też motywu działania napastnika. Według mediów Molson Coors, firma z 160-letnią historią, przechodzi obecnie restrukturyzację, a napastnik został w środę zwolniony z pracy.

– W tej chwili nie ma już zagrożenia. Dochodzenie będziemy kontynuować w nocy – poinformował szef policji w Milwaukee Alfonso Morales na konferencji prasowej. Dodał, że do strzelaniny doszło na terenie kompleksu piwowarskiego firmy Molson Coors i nie ucierpiał nikt z zewnątrz.

Prezydent USA Donald Trump, otwierając konferencję prasową w Białym Domu na temat koronawirusa, poinformował o strzelaninie w Milwaukee. Nazwał jej sprawcę „niegodziwym mordercą”, a przemoc z użyciem broni – „straszną rzeczą”. Trump przekazał kondolencje rodzinom ofiar.
Źródło info i foto: onet.pl

Ukrainka dostała udaru, szef zostawił ją na ulicy. Prokuratura domaga się surowego wyroku dla Jędrzeja C.

Obrońca mężczyzny, oskarżonego o nieudzielenie pomocy pracującej na czarno w jego firmie Oksanie, chce dla swojego klienta pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Prokuratura uważa, że proponowana kara jest zbyt łagodna.

Sprawa dotyczy Ukrainki Oksany. Kobieta pracowała na czarno w firmie Jędrzeja C. Na początku 2018 r. tuż obok zakładu doznała udaru. Pracodawca zamiast zawieźć ją do szpitala zostawił na przystanku. Potem zadzwonił na policję i udawał, że znalazł ją pijaną. Ukraina w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Zmarła w połowie stycznia 2020 r. – przypomina portal gloswielkopolski.pl.

Prokuratura wszczęła śledztwo wobec pracodawcy Oksany. Mężczyzna został oskarżony o nieudzielenie pomocy oraz narażenie kobiety na utratę życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Łącznie usłyszał dziewięć zarzutów. We wrześniu 2018 r. Jędrzej C. został uznany winnym zarzucanych mu czynów, ale sprawa została umorzona na dwa lata. Od wyroku odwołała się jednak prokuratura.

Sprawa ma zostać ponownie rozpatrzona. Pracodawca Ukrainki złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Chce pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 20 tys. zł grzywny i 10 tys. zł ewentualne nawiązki na rzecz pokrzywdzonej. Propozycji obrony sprzeciwił się prokurator, który uważa, że jest za niska. Domaga się roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 50 tys. zł grzywny. Kolejna rozprawa odbędzie się 13 marca. Wówczas najprawdopodobniej zapadnie wyrok.
Źródło info i foto: wp.pl

Kontrola CBA w MPK w Łodzi

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Łodzi – dowiedziała się PAP. Kontrola ma dotyczyć zamówień publicznych tej miejskiej spółki. Rzeczniczka MPK-Łódź Agnieszka Magnuszewska potwierdziła, że CBA prowadzi działania w firmie. Według niej kontrola dotyczy kupionych od przewoźnika z niemieckiego Bochum używanych wagonów NF6D, a pierwsze działania funkcjonariusze Biura podjęli już przez rokiem.

„Ostatnio funkcjonariuszom CBA udostępniono do analizy kolejne dokumenty, które dotyczyły sprawy dostawy wagonów NF6D” – powiedziała Magnuszewska.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej CBA Temistokles Brodowski powiedział, że działania kontrolne w MPK podjęli funkcjonariusze łódzkiej delegatury Biura. Kontrola formalnie rozpoczęła się w połowie grudnia – wyjaśnił. „W trakcie kontroli nasi agenci przeanalizują cały proces zamówień publicznych w spółce w latach 2017-19” – powiedział Brodowski.

Kontrola ma potrwać do połowy marca, ale szef CBA zgodnie z prawem może ją wydłużyć o sześć miesięcy.
Źródło info i foto: interia.pl