CBA kontroluje urząd miasta w Białymstoku

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje urząd miasta w Białymstoku i zamówienie na zakup 18 autobusów za 29,8 mln zł. – W przetargu publicznym ofertę złożyła tylko jedna firma, z którą Miasto Białystok podpisało umowę na dostawę pojazdów – podał wydział komunikacji społecznej CBA.

Funkcjonariusze wydziału postępowań kontrolnych z białostockiej delegatury Biura sprawdzą prawidłowość podejmowanych przez urząd decyzji dotyczących zamówień publicznych i dyscypliny finansów publicznych.

Kontrola rozpoczęła się przed tygodniem i potrwa trzy miesiące. W szczególnie uzasadnionych przypadkach szef CBA może zdecydować o jej przedłużeniu o 6 miesięcy. CBA zbada zamówienie z 2018 r. na dostawę autobusów miejskich niskopodłogowych dwu- i trzyosiowych napędzanych olejem napędowym. Zakup był wspófinansowany przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w ramach Programu Operacyjnego Polska Wschodnia.
Źródło info i foto: se.pl

Rozszerzone zarzuty dla byłych pracowników Ministerstwa Skarbu ws. prywatyzacji Ciechu

Rozszerzone zostały zarzuty dla czterech byłych pracowników Ministerstwa Skarbu, w tym byłego wiceszefa tego resortu, podejrzanych o nieprawidłowości przy prywatyzacji chemicznej spółki Ciech – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o sprzedaż akcji chemicznego giganta spółce Jana Kulczyka w 2014 roku.

Prokuratorzy przeanalizowali dokumentację w sprawie wyceny akcji, a także powołali biegłych z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i uznali, że wartość każdej z akcji sprzedanych firmie Kulczyka była zaniżona o 2,6 zł. Chodzić ma o to, że do ceny minimalnej nie doliczono jednego ze składników – tzw. „premii za kontrolę”, która stanowi 14 procent wartości. W ten sposób wyliczono, że dotychczasowe zarzuty, dotyczące spowodowania szkody skarbu państwa powinny zostać uzupełnione o kwotę 52 milionów złotych. Wcześniej te straty określone przez prokuraturę wynosiły około 100 milionów. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Już w lutym 2018 roku funkcjonariusze CBA zatrzymali czterech ówczesnych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa: Pawła T. – Podsekretarza Stanu, Tomasza Z. – Zastępcę Dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Jakuba W. – głównego specjalistę w Departamencie Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Michała M. – Radcę Ministra w Departamencie Analiz, a także dwóch przedstawicieli spółki doradczej ING Securities SA: członka zarządu Konrada Z. i Zastępcę Dyrektora Działu Doradztwa – Pawła L. Czterem byłym urzędnikom Ministerstwa Skarbu Państwa prokurator ogłosił wtedy zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Dwóch z byłych urzędników dodatkowo usłyszało zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Przedstawicielom spółki doradczej ING Securities S.A. prokurator zarzucił pomocnictwo do przestępstwa niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień popełnionego przez byłych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa.

Śledztwo w sprawie prywatyzacji Ciechu wszczęto na podstawie nagrań rozmów z afery podsłuchowej. Chodzi tu o nielegalnie zarejestrowane spotkanie w restauracji z udziałem Jana Kulczyka i jednego z lobbystów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rosja: Zamrożone rachunki bankowe i zajęte mieszkanie Nawalnego

Komornicy sądowi nałożyli „areszt” na moskiewskie mieszkanie Aleksieja Nawalnego i jego rachunki bankowe – poinformowała w czwartek rzeczniczka opozycjonisty Kira Jarmysz. Działania te związane są z pozwem firmy, łączonej z biznesmenem Jewgienijem Prigożynem.

Jarmysz powiedziała, że komornicy wszczęli postępowanie „27 sierpnia, to znaczy tydzień po otruciu Nawalnego”. W związku z tym mieszkania, znajdującego się w moskiewskiej dzielnicy Marjino nie można sprzedać, zastawić ani podarować. Tego samego dnia został nałożony „areszt” na rachunki bankowe Nawalnego – dodała rzeczniczka.

Jesienią zeszłego roku sąd uznał, że założona przez Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK) dopuściła się zniesławienia firmy Moskiewski Uczeń, dostarczającej jedzenie do stołówek szkolnych. Sąd nakazał wypłacenie Moskiewskiemu Uczniowi blisko 88 mln rubli (wówczas – ponad 1,2 mln USD). Do uiszczenia tej kwoty, w proporcjach po jednej trzeciej, sąd zobowiązał FBK, samego Nawalnego i prawniczkę FBK Lubow Sobol.

Usługi cateringowe dla Kremla

Media wiążą Moskiewskiego Ucznia z Prigożynem, przedsiębiorcą nazywanym „kucharzem Putina”, ponieważ jego firmy świadczyły usługi cateringowe dla Kremla. FBK w materiałach na temat Moskiewskiego Ucznia utrzymywała, że firma nie przestrzega wymogów sanitarnych, fałszuje dokumenty i dostarcza złej jakości żywność do szkół i przedszkoli.

20 lipca br. Nawalny zapowiedział, że z powodu wysokości orzeczonej grzywny zlikwiduje Fundację Walki z Korupcją. Pod koniec sierpnia br. Prigożyn wykupił od Moskiewskiego Ucznia prawo do żądania od Nawalnego i FBK spłacenia zasądzonej kwoty.

W środę opuścił szpital

Nawalny przebywa w Niemczech. W środę opuścił berliński szpital Charite, w którym był leczony po prawdopodobnej próbie otrucia bojowym środkiem typu Nowiczok. W czasie, gdy jeszcze znajdował się w klinice, Prigożyn przesłał jej pieniądze na leczenie opozycjonisty. Szpital Charite zwrócił pieniądze, jak się uważa – dlatego, że Prigożyn jest na liście przedstawicieli Rosji objętych sankcjami USA.

20 sierpnia Nawalny poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował w Omsku na Syberii, gdzie opozycjonista został hospitalizowany. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć środkiem typu Nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja zatrzymała dwie osoby. Wywieźli do lasu pół miliona zużytych opon i zbiorników po paliwie

Ze wstępnych szacunków wynika, że w lesie i na polu w gminie Purda (woj. warmińsko-mazurskie) nielegalnie zostawiono 500 tys. zużytych opon samochodowych i zbiorniki po paliwie. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Polsat News podaje nieoficjalnie, że mogli działać na zlecenie firmy utylizującej odpady.

Polsat News informuje, że ok. 500 tys. opon oraz zbiorniki po paliwie zostało wywiezionych do 20-metrowego wąwozu obok pola rzepaku. – W piątek około godziny 18 kolega, któremu wyrzucono kilkaset opon na działkę, poinformował mnie, że na naszą działkę również zostały wyrzucone. Nawet bym tam nie zajrzał, bo jest to miejsce, w które się nie chodzi, bo tam nie ma po co chodzić – mówi Polsat News dzierżawca.

Odpady pozostawiono też w okolicach Klebarka Wielkiego. Sprawcy nie wiedzieli, że jest tam monitoring. W związku ze sprawą policja zatrzymała dwóch mężczyzn w wieku 28 i 33 lat. – Na miejscu pracowała ekipa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki. Badane są okoliczności zdarzenia. Śledczy ustalają m.in., skąd pochodziły opony – powiedział stacji mł. asp. Andrzej Jurkun z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura Olsztyn-Południe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sprawa Sławomira N. Trwają przeszukania w Polsce i na Ukrainie

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy poinformowało o przeszukaniach w Kijowie, Lwowie i w Polsce w ramach śledztwa dotyczącego działalności organizacji przestępczej ze sfery zarządzania drogami. Rewizje trwają m.in. w biurach Ukrawtodoru, czyli Państwowej Służby Dróg Samochodowych. Są one związane z zatrzymaniem Sławomira N., byłego szefa Ukrawtodoru, a wcześniej ministra w rządzie Donalda Tuska.

Przeszukania w obu krajach przeprowadzają ukraińska Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP), polskie Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuratura okręgowa w ramach wspólnego śledztwa.

Międzynarodowa grupa śledcza prowadzi działania w biurach państwowej agencji drogowej Ukrainy (Ukrawtodor), firm biorących udział w przetargach tej instytucji oraz w miejscach zamieszkania byłych urzędników agencji i u obywateli Polski, „prawdopodobnych uczestników organizacji przestępczej”.

Służby mają łącznie przeszukać około 30 miejsc – podała nieoficjalnie PAP.

Sławomir N. w rękach CBA

W poniedziałek rano CBA zatrzymało byłego ministra transportu i budownictwa Sławomira N. Pełnił tę funkcję w latach 2011-2013 w rządzie Donalda Tuska. W późniejszych latach (2016-2019) szefował Ukrawtodorem. Zwolnienie N. z tej funkcji zapowiedział ukraiński minister infrastruktury Władysław Kryklij. Szef ukraińskiego resortu w rozmowie z tygodnikiem „Fokus” mówił wtedy, że N. „sam zamierza odejść”.

– Rozumie, że zmienił się krajobraz polityczny – tłumaczył Kryklij. Dodał, że N. „jest najpewniej najmniej problematycznym członkiem ekipy, która zajmowała się gospodarką drogową”.

Pod koniec września N. złożył dymisję z tego stanowiska, dodając, iż otrzymał nową propozycję pracy na Ukrainie. Nie poinformował o jej szczegółach.

Zatrzymano także dwie inne osoby

Wraz ze Sławomirem N., który ma usłyszeć zarzuty korupcji, prania brudnych pieniędzy i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, zatrzymano Dariusza Z., byłego dowódcę JW „GROM” oraz gdańskiego biznesmena Jacka P.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Strzelanina w centrum logistycznym Walmartu w Kalifornii

Co najmniej dwie osoby zginęły, a cztery zostały ranne w strzelaninie, która wybuchła w sobotę w centrum logistycznym sieci handlowej Walmart w mieście Red Bluff w północnej Kalifornii – poinformowały amerykańskie media. Na razie niewiele wiadomo o tym zdarzeniu.

Według lokalnych mediów mężczyzna, który w ubiegłym tygodniu miał zostać zwolniony z pracy w centrum logistycznym sieci Walmart, staranował samochodem bramę wjazdową, a następnie uderzył w budynek firmy. Jeden ze świadków powiedział, że słyszał od 50 do 60 strzałów z broni półautomatycznej.

Wśród około 200 pracowników magazynu wybuchła panika, wielu uciekło z terenu firmy. Stacja CNN podała, że napastnik został postrzelony przez policjantów i przewieziony do szpitala. Nie wiadomo jednak, czy żyje.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wielkopolska: Ciało kobiety znalezione w zbiorniku wodnym

Makabryczne odkrycie w Gościeszynie (pow. wolsztyński) w Wielkopolsce. Na terenie jednej z prywatnych firm znaleziono zwłoki kobiety, która utonęła w zbiorniku wodnym. Co tam się wydarzyło? O makabrycznym odkryciu donosi portal wlkp112.pl. We wtorek (23 czerwca) na terenie jednej z firm, która zajmuje teren po byłym zakładzie PGR w Gościeszynie znaleziono zwłoki. Kobieta utonęła w znajdującym się tam zbiorniku wodnym.

Na miejscu zdarzenia pracowały dwa zastępy straży pożarnej, policja i prokurator. Na ten moment nie są znane okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: se.pl

34-letni Wietnamczyk wyprowadził z naszego kraju 116 mln złotych

„Wielki transfer lewych zysków z Wólki Kosowskiej” – tak „Rzeczpospolita” zatytułowała artykuł o wyprowadzeniu z Polski ponad stu milionów złotych. Mieszkający w Polsce 34-letni Wietnamczyk z polskim obywatelstwem wytransferował głównie do Azji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich 116 mln zł – donosi „Rzeczpospolita”. Według informacji dziennika, były to brudne pieniądze z handlu w podwarszawskim centrum w Wólce Kosowskiej. Do wyprowadzania milionów wykorzystał założoną specjalnie w tym celu firmę.

„Rzeczpospolita” poznała kulisy procederu, który odkryła warszawska prokuratura i CBA.

34-latek odpowiadał za dystrybucję środków, jakie przekazywali mu właściciele trzech wietnamskich spółek. Gotówkę (dolary, euro) partiami transferował z Polski, wykorzystując swoje Biuro Usług Płatniczych. Robił to tak, by ukryć prawdziwego zleceniodawcę i odbiorcę środków.

Wietnamczyk transferował lewe 116 mln zł zaledwie przez kilka miesięcy – gdyby nie wpadł, zapewne robiłby to dalej. Kto za nim stał – o tym powiedzieć śledczym nie chce.
Źródło info i foto: interia.pl

Facebook wypłaci 52 mln dolarów odszkodowania moderatorom treści

Facebook wypłaci 52 mln dolarów w ramach odszkodowania dla moderatorów zdjęć i nagrań publikowanych na portalu. Każdy z nich ma otrzymać po tysiąc dolarów. Ze względu na przeglądanie materiałów naruszających regulamin platformy narażeni są oni na problemy psychiczne. Jeśli pracownik udokumentuje wystąpienie u niego zespołu stresu pourazowego, będzie mógł otrzymać dodatkowe pieniądze, aby pokryć koszty leczenia.

Według umowy podpisanej przez amerykańską firmę, ponad 11 tys. moderatorów Facebooka – zarówno byłych, jak i aktualnych – pracujących w Stanach Zjednoczonych otrzyma przynajmniej tysiąc dolarów – każdy. W celu otrzymania kolejnej rekompensaty za szkody poniesione podczas pracy, muszą oni złożyć zaświadczenie o stwierdzeniu zespołu stresu pourazowego bądź podobnych schorzeń. Dodatkowe pieniądze miałyby pokryć koszty leczenia.

Jak zapewnia firma, w celu zagwarantowania pracownikom bezpieczeństwa – w trakcie wykonywania moderacji – dźwięk materiałów ma być wyciszony, a obraz czarno-biały.

Sprawa zaczęła się od przypadku rozpatrywanego we wrześniu 2018 roku przez sąd w Kalifornii. Rozprawa dotyczyła Seleny Scola, byłej moderatorki, która twierdziła, że po 9 miesiącach oglądania brutalnych scen stwierdzono u niej zespół stresu pourazowego. Oskarżyła wówczas firmę o niezapewnienie ochrony pracownikom, zajmującym się ocenianiem publikowanych treści. Jak wyjaśniała, w ramach swoich obowiązków musiała oglądać materiały przedstawiające zabójstwa, gwałty oraz innego rodzaju przemoc.

Jak podaje Facebook, sztuczna inteligencja co raz sprawniej podejmuje się moderacji treści publikowanych na tej platformie. Dzięki tej metodzie w I kwartale bieżącego roku zrealizowano działania względem 9,6 mln materiałów. Oznacza to wzrost o blisko połowę w porównaniu do ostatniego kwartału 2019 roku, kiedy to moderowano 5,7 mln treści.

Według danych firmy, algorytmy mogą nawet szybciej wykrywać niektóre naruszenia standardów portalu niż człowiek. 2 lata temu wykrywały one 96 proc. materiałów zawierające nagość zanim dotarł do nich pracownik. Algorytmy były też sw stanie wyśledzić 86 proc. zdjęć ukazujących przemoc.
Źródło info i foto: TVP.info

Zielona Góra: Piotr C. chciał się zemścić za zwolnienie z pracy. Spalił kolegom samochody

Piotr C. (43 l.) z Zielonej Góry został zwolniony z pracy i postanowił się zemścić. Działał metodycznie i w ciągu kilku miesięcy spalił 11 samochodów wartych niemal ćwierć miliona złotych! Wszystkie należały do pracowników jego byłej firmy.

W październiku 2019 r. na jednym z zielonogórskich osiedli spłonął volkswagen jetta o wartości 15 tys. zł. W lutym br. z dymem poszło kolejnych pięć aut. W marcu ogień strawił następne samochody, w tym forda mondeo o wartości 100 tys. zł. Biegli ustalili, że za każdym razem auta były oblewane łatwopalną substancją i podpalane. Straty zostały wycenione na niemal 250 tys. zł.

Podpalacz długo był nieuchwytny, po wznieceniu pożaru uciekał niezauważony. Aż do ostatniego podpalenia, kiedy w pobliżu miejsca przestępstwa nagrał go monitoring. Właściciele spalonych aut rozpoznali na nagraniu swojego byłego kolegę z pracy, który został zwolniony z firmy.

W środę 22 kwietnia Piotr C. został zatrzymany przez kryminalnych w swoim mieszkaniu. Był zaskoczony widokiem policjantów. W jego mieszkaniu znaleziono tę samą substancję, której użyto do podpalenia wszystkich aut. Mężczyzna nie przyznał się jednak do winy i odmówił składania wyjaśnień. Sąd aresztował go tymczasowo na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Fakt.pl