Francja: Przeor z Taize: „Trzech braci podejrzanych o pedofilię”

Brat Alois, przeor chrześcijańskiej Wspólnoty z Taize we wschodniej Francji, poinformował w środę o śledztwie prowadzonym wobec trzech jej członków w związku z nadużyciami seksualnymi. Miało do nich dojść w latach 1950-1980. W komunikacie przekazanym w środę, brat Alois wyjaśnił, że inicjatywa przeprowadzenia śledztwa wyszła od samej Wspólnoty z Taize.

„Postanowiliśmy zgłosić wymiarowi sprawiedliwości pięć przypadków wykorzystania o charakterze seksualnym nieletnich, które miały miejsce w okresie od lat 50. do lat 80. i dotyczą trzech różnych braci, z których dwóch zmarło ponad 15 lat temu” – poinformował przeor ekumenicznej wspólnoty.

„Zdajemy sobie sprawę, że agresywne czyny popełnione przez braci w przeszłości stanowią również część historii naszej wspólnoty. Zawiadomienie prokuratury jest dla nas kolejnym etapem działania zmierzającego do stawania w prawdzie” – zaznaczył brat Alois.

Przeor wspólnoty z Taize wyjaśnił, że ma nadzieję, iż podanie informacji o nadużyciach popełnionych w przeszłości zachęci „inne ewentualne ofiary do ujawnienia się”. Zapewnił, że członkowie wspólnoty są gotowi wysłuchać je i towarzyszyć w działaniach, które ofiary chciałyby podjąć.

Uruchomiono kontakt mailowy

Brat Alois wyjaśnił, że już w 2010 roku w ramach prewencji jego zgromadzenie uruchomiło kontakt mailowy, za pośrednictwem którego można zgłaszać wszelkie zdarzenia dotyczące napastowania seksualnego lub innej formy agresji fizycznej przeciwko uczestnikom organizowanych przez wspólnotę z Taize spotkań.

Wspólnota z Taize została założona w 1940 roku przez Szwajcara Rogera Schuetza-Marsauche jako męskie zgromadzenie ekumeniczne o charakterze kontemplacyjnym. Z czasem, w związku z masowym napływem młodzieży zafascynowanej wspólnotą, ukierunkowała się na pracę z młodzieżą. Z powodu trudności w otrzymaniu paszportu w okresie PRL młodzi Polacy zaczęli docierać do Taize późno, dopiero na początku lat 90.

Po 1966 roku, kiedy do tej wspólnoty przyłączył się pierwszy katolik, nabrała ona bardziej ekumenicznego charakteru. Obecnie żyje w niej około 100 braci z ponad 20 państw i różnych chrześcijańskich wyznań.

Od końca dekady lat 70. bracia z Taize organizują w jednym z miast Europy duże międzynarodowe spotkanie dla młodzieży zwane Europejskim Spotkaniem Młodych. Impreza ta czterokrotnie odbywała się w Polsce. W 1989 i 1995 roku gospodarzem wydarzenia był Wrocław, w 1999 roku – Warszawa, zaś w 2009 roku – Poznań.

Na przełomie grudnia i stycznia 42. Europejskie Spotkanie Młodych odbędzie się we Wrocławiu.
Źródło info i foto: interia.pl

Brytyjska straż graniczna zatrzymała 74 nielegalnych imigrantów

Brytyjska straż graniczna zatrzymała w sobotę 74 nielegalnych imigrantów, którzy próbowali dotrzeć do Wielkiej Brytanii przez Kanał La Manche na ośmiu niewielkich statkach. Francuska straż przybrzeżna przechwyciła ze swej strony inne dwie jednostki. Strona francuska nie podała, ilu imigrantów znajdowało się na pokładzie jednostek zatrzymanych we Francji.

Brytyjczycy dokonali zatrzymania statków na południowo-wschodnim brzegu kanału La Manche, na 80-kilometrowym odcinku pomiędzy portem w Dover i Winchelsea Beach w pobliżu Hastings.

Pogoda zachęta dla przemytników

Piękna, słoneczna pogoda w sobotę, po okresie niepogody, była najwyraźniej wielką zachętą do podjęcia próby przemycenia ludzi z Francji na Wyspy – pisze w komentarzu Associated Press. I dodaje: „poprawa pogody będzie zapewne skłaniać jeszcze więcej ludzi do spróbowania swego szczęścia”.

Władze w Londynie zdają sobie z tego sprawę. Brytyjski minister spraw wewnętrznych Sajid Javid oświadczył w sobotę, że jego resort podejmie jak najbliższą współpracę z czynnikami francuskimi, by przyhamować wzrostową tendencję przemycania ludzi z kontynentu na Wyspy Brytyjskie. – Ci, którzy decydują się na taki niebezpieczny rejs, przemierzając jeden z najbardziej ruchliwych z punktu widzenia żeglugi kanałów, narażają swe życie na ogromne niebezpieczeństwo – stwierdził brytyjski minister. – Uczynię wszystko, co w mej mocy, by temu zapobiec – dodał.

„Liczba migrantów wciąż rośnie”

Deputowany do regionalnego parlamentu Charlie Elphicke zaznaczył w komentarzu opublikowanym na Twitterze, że liczba osób, która jednorazowo chciała dotrzeć w sobotę do Wielkiej Brytanii, była na tyle wysoka, iż wymagało to reakcji służb. „Ten kryzys miał być uregulowany jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Tymczasem liczba migrantów wciąż rośnie” – napisał. Dodał, że w jego ocenie ministerstwo spraw wewnętrznych „powinno natychmiast zapanować nad kryzysową sytuacją”.

519 nielegalnych migrantów zmarło na morzu

Agencja Associated Press podkreśla w komentarzu, że wszelkie doniesienia o migrantach starających się dotrzeć do Albionu to „polityczny ładunek wybuchowy”. AP przypomina, że tylko w tym roku 21,3 tys. nielegalnych migrantów podjęło próbę przemierzenia Morza Śródziemnego, by dotrzeć do Unii Europejskiej. 519 z nich znalazło śmierć na morzu.

Część tych imigrantów planuje dotrzeć do Zjednoczonego Królestwa, gdzie spodziewają się mieć lepszy start i gdzie liczą na większą przychylność społeczną. W grudniu 2018 r. minister spraw wewnętrznych Javid oświadczył, że wszelki wzrost liczby nielegalnych imigrantów „byłby incydentalny”, bo całościowa fala migracji już opadła.

Zaskakujący wzrost liczby migrantów szturmujących brzegi Wielkiej Brytanii w sobotę władze tłumaczą chciwością przemytników ludzi, którzy aktywnie zachęcają do nielegalnego przekraczania granicy potencjalnych migrantów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Zatrzymano sprawców zabójstwa w Kostrzynie nad Odrą

We Francji zatrzymano trzech Bułgarów podejrzanych o napaść z nożami na dwoje swoich rodaków. Do brutalnego zabójstwa doszło w połowie maja w Kostrzynie nad Odrą (woj. lubuskie). W wyniku ataku zabity został 32-latek, a jego 24-letnia znajoma ciężko ranna.

„Podejrzani są w wieku 28, 30 i 49 lat. Wszyscy odpowiedzą za zabójstwo. Najstarszy z nich dodatkowo odpowie za usiłowanie pozbawienia życia swojej 24-letniej rodaczki. Zostali oni zatrzymani we Francji przez tamtejszą Straż Graniczną, podczas próby wyjazdu do Wielkiej Brytanii” – poinformował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

Jak dodał, po finalizacji niezbędnych procedur prawnych i administracyjnych, zatrzymani obywatele Bułgarii zostaną przewiezieni do Polski i będą odpowiadać zgodnie z polskim prawem. W naszym kraju grozi im za to dożywocie.

Zaplanowany atak
Policja od początku wskazywała, że atak na dwoje Bułgarów nie był przypadkowy, lecz zaplanowany. Kryminalni szybko ustalili tożsamość potencjalnych sprawców.

Do wydarzenia doszło w nocy z 14 na 15 maja przed jedną z kamienic przy ul. Jana Pawła w Kostrzynie nad Odrą. Podjechały przed nią dwa samochody, z których wysiadła grupa mężczyzn i zaatakowała wychodzących z budynku Bułgarów – mężczyznę i kobietę. Po krótkiej szamotaninie napastnicy uciekli.

Wezwani na miejsce policjanci próbowali reanimować 32-latka, któremu zadano kilkanaście ran kłutych, ale okazały się one śmiertelne. Jego 24-letnia znajoma z kilkoma ranami zadanymi nożem trafiła do szpitala w Kostrzynie.

W poszukiwania sprawców za którymi wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania byli również zaangażowani policyjni eksperci z Biura Międzynarodowej Współpracy Policji Komendy Głównej Policji.

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gorzowie.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Zamachowiec z Lyonu był w kontakcie z dżihadystami

Główny podejrzany ws. ostatniego zamachu w Lyonie 24-letni Mohamed Hichem M. przyznał podczas przesłuchania, że planował eksplozję i samodzielnie skonstruował ładunki – podała agencja AFP powołując się na źródła w agencji ds. walki z terroryzmem (Sdat).

Mający korzenie algierskie 24-latek, który w piątek podłożył ładunek wybuchowy w centrum Lyonu, a w poniedziałek został zatrzymany, znajduje się w areszcie Sdat na przedmieściach Paryża. Do policyjnego aresztu trafili również jego rodzice i brat.

Dotychczasowe śledztwo potwierdziło, że kod genetyczny, jaki udało się zidentyfikować na częściach bomby, jest tożsamy z profilem Mohameda Hichema M. Rewizja przeprowadzona w domu podejrzanego w miejscowości Oullins w departamencie Rodanu, ujawniła obecność w jego mieszkaniu tych samych materiałów, które zostały użyte przy eksplozji.

Również zabezpieczona podczas przeszukania zawartość twardego dysku w komputerze domniemanego sprawcy wskazuje, że pozostawał on w kontakcie ze strukturami organizacyjnymi dżihadystów i sprawdzał, jak przygotować ładunek wybuchowy.

Agencja AFP zaznacza w komentarzu, że mimo przyznania się przez 24-latka do przygotowania ładunku wybuchowego, jego motywy wciąż pozostają niejasne. On sam również owiany jest aurą tajemniczości. Media francuskie pisały początkowo, że jest on studentem informatyki. Później wyjaśniło się jednak, że jest bezrobotny, a jego sąsiedzi i koledzy ze szkoły nie mają o nim nic szczególnego do opowiedzenia.

Najważniejsza kwestia – czy młody człowiek uległ radykalizacji i w jaki sposób, do tego doszło, wciąż pozostaje nierozstrzygnięta – pisze AFP.

Do zamachu doszło w piątek w godzinach popołudniowych. Domniemany sprawca zamachu, nagrany przez kamery uliczne, szedł deptakiem prowadząc rower. Ładunek podłożył przy wejściu do piekarni w centrum miasta.

Mężczyzna był zamaskowany. Policji udało się uchwycić ślad podejrzanego dzięki monitoringowi, a także dzięki dokładnej analizie logowania się do sieci mobilnej i zakupów dokonywanych przez młodego Algierczyka w internecie.

Według policji ładunek, który eksplodował, był bombą domowej roboty, o średniej sile rażenia, wypełnioną m. in. śrubami. Według źródeł zbliżonych do śledztwa istnieją silne podejrzenia, że użyty ładunek zawierał nadtlenek acetonu, substancję, która została użyta m.in. podczas przeprowadzonych przez dżihadystów zamachów terrorystycznych w Paryżu w listopadzie 2015 r.

Z powodu obaw, że domniemany sprawca może mieć tę substancję w domu, do jego zatrzymania doszło na ulicy.
Źródło info i foto: TVP.info

Wciąż trwają poszukiwania zamachowca z Lyonu

Francuzi wstrząśnięci atakiem w Lyonie. W centrum miasta wybuchła paczka naszpikowana gwoździami i śrubami. 13 osób zostało rannych. Wśród nich jest 10-letnia dziewczynka. Sprawca ataku w Lyonie pozostaje na wolności. Monitoring uchwycił mężczyznę, który może stać za dramatem. Co o nim wiadomo?

Do ataku w Lyonie doszło w piątek, 24 maja około godziny 17:30. Naszpikowana gwoździami i śrubami paczka wybuchła na ulicy Wiktora Hugo. „Daily Mail” donosi, że do eksplozji doszło przed piekarnią. – Pracowałem, obsługiwałem klientów i nagle usłyszałem olbrzymi huk – powiedział Omar Ghezza, piekarz. – Myśleliśmy, że ma to związek z pracami renowacyjnymi. Okazało się, że to porzucona paczka – dodał.

13 osób zostało rannych. Mowa o ośmiu kobietach, czterech mężczyznach i 10-letniej dziewczynce. 11 poszkodowanych karetki zabrały do szpitala. Szczęśliwie życiu żadnej z osób nic nie zagraża. Burmistrz okręgu – Denis Broliquier powiedział, że „ładunek był zbyt mały, by zabić”. Zagraniczne media donoszą, że został zdetonowany z odległości.

– Doszło do wybuchu. Myślałam, że zderzyły się samochody – relacjonowała 17-letnia Eva, którą od miejsca eksplozji dzieliło zaledwie kilkanaście metrów. – W pobliżu znajdowały się fragmenty drutu, baterie oraz kawałki kartonu i plastiku. Wysadziło okna – dodała.

Sprawca wciąż wolny

Teren został zabezpieczony przez policjantów. Sprawcy ataku dotąd nie udało się jednak zatrzymać. W sieci pojawiło się zdjęcie mężczyzny, który może mieć związek z dramatem. Jego wizerunek zarejestrował monitoring. Ma on około 30 lat. Poruszał się na rowerze górskim. Ubrany był w ciemną koszulę z długim rękawem i jasne spodenki. Miał też okulary przeciwsłoneczne.

Prezydent Francji – Emmanuel Macron wysłał do Lyonu ministra spraw wewnętrznych, Christopha Castanera. Francuska minister sprawiedliwości Nicole Belloubet powiedziała, że za wcześnie, by mówić, że był to akt terrorystyczny. Prokurator Remy Heitz wspomniał zaś, że dotąd żadna grupa do ataku się nie przyznała.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wybuch na deptaku w Lyonie. Policja poszukuje sprawcy.

Policja poszukuje podejrzanego o podłożenie ładunku wybuchowego w Lyonie. Jego wizerunek zarejestrowały uliczne kamery. Służby apelują o pomoc w identyfikacji mężczyzny. W wyniku eksplozji rannych zostało 13 osób. Do zdarzenia doszło w piątek po południu na ulicy Wiktora Hugo w Lyonie, niedaleko piekarni La Brioche Doree. Lokalne władze poinformowały, że rannych zostało 13 osób, w tym jedno dziecko. 11 rannych trafiło do szpitala. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podała francuska telewizja BFMTV.

„Nikt nie wziął odpowiedzialności”

Śledztwo w sprawie eksplozji przejęła paryska prokuratura do spraw terroryzmu. – Na razie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za przeprowadzenie piątkowego ataku bombowego w Lyonie – poinformował w sobotę prokurator do spraw walki z terroryzmem Remy Heitz. Dodał, że mężczyzna, który miał podłożyć ładunek wybuchowy, zbiegł. Prokurator podkreślił, że zastosowano „wszystkie środki” w celu „szybkiego zidentyfikowania i przesłuchania” sprawcy ataku.

Wizerunek podejrzanego

Podejrzanego nagrały kamery monitoringu. Domniemany sprawca szedł deptakiem, prowadząc ciemny rower. Podłożył ładunek przy wejściu do piekarni w centrum miasta. Jak opisuje policja, mężczyzna był zamaskowany, miał na sobie beżowe szorty, ciemnozieloną koszulkę, szalik lub chustkę w kolorze khaki oraz ciemne okulary. Na plecach miał czarny plecak. W sobotę służby opublikowały nowy wizerunek podejrzanego. Na zdjęciach widać mężczyznę, który jedzie na ciemnym rowerze. W poszukiwania mężczyzny zaangażowało się 90 śledczych wspieranych przez 30 policyjnych techników i lokalną policję. Do tej pory podejrzanego nie udało się zidentyfikować.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Eksplozja na deptaku w Lyonie. 13 osób rannych

13 osób zostało rannych w wyniku silnej eksplozji, do której doszło w piątek po południu w Lyonie na ulicy Wiktora Hugo. Domniemany sprawca zamachu był zamaskowany. Śledztwo w tej sprawie przejęła prokuratura ds. terroryzmu. Domniemany sprawca zamachu, nagrany przez kamery uliczne, szedł deptakiem prowadząc rower i podłożył ładunek przy wejściu do piekarni w centrum miasta. Mężczyzna był zamaskowany, jego tożsamość pozostaje nieznana.

Wśród osób poszkodowanych jest dziecko; 11 rannych zostało hospitalizowanych, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – podaje francuska telewizja BFMTV. Straż pożarna otoczyła kordonem miejsce wybuchu, policja i wojsko ewakuowały przechodniów. Na miejsce zdarzenia udał się minister spraw wewnętrznych Francji Christophe Castaner, który wcześniej zarządził wzmocnienie nadzoru nad miejscami publicznymi oraz imprezami sportowymi i kulturalnymi.

Według policji ładunek, który eksplodował, był prawdopodobnie bombą domowej roboty, o średniej sile rażenia, wypełnioną między innymi śrubami. Nie jest jasne, czy śledczy uznają ten atak za akt terroryzmu.
Źródło info i foto: interia.pl

Indonezja: Sąd skazał 35-letniego Francuza na śmierć za przemyt narkotyków

Sąd w Indonezji w poniedziałek skazał na karę śmierci obywatela Francji – podał Reuters, powołując się na obrońcę skazanego. Prokuratura wnioskowała o niższy wymiar kary, 20 lat pozbawienia wolności, za przemyt narkotyków. 35-letni Felix Dorfin został skazany za przemyt ponad dwóch kilogramów narkotyków z Francji na indonezyjską wyspę Lombok. Aresztowano go we wrześniu ubiegłego roku.

– Sędzia wymierzył surowszy wyrok ze względu na ilość i rodzaj narkotyków przewożonych przez Dorfina – powiedział agencji Reuters Denny Nur Indra, obrońca mężczyzny. Dorfin złoży odwołanie od wyroku.

Francuz przewoził w walizce ecstazy, metamfetaminę i marihuanę. W jego organizmie nie wykryto obecności narkotyków.

Kara śmierci za przemyt narkotyków

W Indonezji i innych krajach Azji Południowo-Wschodniej obowiązują bardzo surowe przepisy antynarkotykowe. Od 2016 roku w Indonezji obowiązuje nieoficjalne wstrzymanie wykonywania kary śmierci za przemyt narkotyków, w celach śmierci przebywa jednak kilku obcokrajowców.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ostre starcia „żółtych kamizelek” z policją we Francji

W sobotę zarówno w Paryżu i w Szampanii na ulice wyszły „żółte kamizelki”. W obu miastach demonstranci obrzucili funkcjonariuszy kamieniami, ci odpowiedzieli gazem łzawiącym oraz granatami dymnymi i hukowymi. Jak donosi korespondent RMF FM zamieszki w Reims są dużo większe, niż w Paryżu.

Straż pożarna musiała gasić podpalane prze demonstrantów barykady uliczne. Grupy anarchistów wzniosły te barykady, przynosząc deski oraz układając drewniane ławki i pojemniki ze śmieciami. Mołdzi demonstranci zaczęli również rozbijać witryny sklepowe i dewastować agencje bankowe. Sprawcy zostali rozpędzeni przez szturmowe oddziały policji.

Natomiast podczas demonstracji w Paryżu policja musiała kilkukrotnie użyć gazu łzawiącego.

Organizowane od sześciu miesięcy w każdą sobotę uliczne protesty skierowane są przeciwko polityce prezydenta Emmanuela Macrona, której zarzuca się lekceważenie potrzeb mniej zamożnej części francuskiego społeczeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tuluza: 17-latek, który przetrzymywał cztery kobiety, został zatrzymany

​Policja zatrzymała 17-letniego napastnika, który w pobliżu Tuluzy na południu Francji przetrzymywał cztery kobiety – poinformował późnym wieczorem szef francuskiego MSW Christophe Castaner. Około godz. 16:30 w sklepie w miejscowości Blagnac koło Tuluzy uzbrojony napastnik wziął jako zakładniczki cztery kobiety – właścicielkę sklepu, jej córkę i dwie pracowniczki.

Na miejsce przybyły specjalne jednostki policji, karetki pogotowia i dwa wozy strażackie. Według francuskich mediów napastnik sam poprosił o rozmowę z policyjnym negocjatorem.

Do wieczora uwolnił on wszystkie przetrzymywane kobiety, ale sam zabarykadował się w sklepie. Późnym wieczorem został jednak obezwładniony i aresztowany przez funkcjonariuszy elitarnej jednostki francuskiej policji – RAID. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw jego działania, ale raczej nie jest brane pod uwagę podłoże terrorystyczne.

Kobiety, które przetrzymywał napastnik, nie odniosły żadnych obrażeń.

Prokuratura poinformowała, że 17-latek był już wcześniej znany policji, m.in. z ataków na policjantów i kradzieży. W grudniu ubiegłego roku został aresztowany podczas protestu ruchu „żółtych kamizelek”. Organizowane od pięciu miesięcy w każdą sobotę uliczne protesty skierowane są przeciwko polityce prezydenta Emmanuela Macrona, któremu zarzuca się lekceważenie potrzeb mniej zamożnej części francuskiego społeczeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl