Francja: Islamski ekstremista udzielił wywiadu… uciekając po zamachach

Francuska prasa opublikowała zaskakujące fragmenty zapisów rozmów telefonicznych domniemanego koordynatora krwawych zamachów terrorystycznych sprzed czterech lat – Salaha Abdeslama. Islamski ekstremista ujawnia, że w czasie ucieczki po zamachach… udzielił przez przypadek wypowiedzi jednemu z francuskich mediów!

Jak informuje korespondent RMF FM Marek Gładysz, media znad Sekwany publikują zapis rozmów telefonicznych Salaha Abdeslama, który był podsłuchiwany przez służby specjalne w czasie jego pobytu w areszcie śledczym w Belgii. Właśnie do tego kraju islamski ekstremista uciekł po serii krwawych zamachów w Paryżu.

Abdeslam miał również wysadzić się w powietrze we francuskiej stolicy, ale zmienił zdanie i pozbył się pasa z ładunkami wybuchowymi, bo jak wyjaśnił w rozmowie telefonicznej z przyjaciółmi: „ludzie na niego dziwnie patrzyli”.

Kiedy uciekał do Belgii, jego samochód zatrzymała do kontroli francuska policja. Dziennikarka podeszła do niego z mikrofonem, by zapytać co sądzi o zaostrzeniu środków bezpieczeństwa, myśląc, że chodzi o zwykłego kierowcę, a nie o islamskiego terrorystę.

Mężczyzna powiedział, że popiera zaostrzenie środków bezpieczeństwa, bo udawał człowieka przerażonego zamachami.

Zamachy w Paryżu

Salah Abdeslam, obywatel francuski marokańskiego pochodzenia i jedyny żyjący członek komórki dżihadystów odpowiedzialnej za paryskie zamachy, został zatrzymany 18 marca 2016 roku w Brukseli. W kwietniu przekazano go Francji, gdzie usłyszał zarzuty zabójstwa o charakterze terrorystycznym, porwań, a także posiadania broni oraz ładunków wybuchowych.

W serii ataków przeprowadzonych 13 listopada 2015 roku w różnych częściach Paryża zginęło 130 osób, a ok. 350 zostało rannych. Do zamachów przyznało się Państwo Islamskie.

Kilka dni po zatrzymaniu Abdeslama, pozostałych trzech członków komórki terrorystów w Brukseli zdecydowało się przeprowadzić zamach na lotnisku Zaventem. W eksplozjach zginęły 32 osoby, a ponad 300 zostało rannych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: W ataku nożownika zginął Polak

Tragiczne wieści z Francji. Jak donoszą tamtejsze media, ofiara nożownika, który rzucił się na przechodniów z nożem w Villejuif – to 56-latek o polsko brzmiącym nazwisku, z zawodu elektryk. Mężczyzna zginął ratując swoją towarzyszkę, lub – jak podają niektóre media – żonę. Kobieta z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala.

Do ataku nożownika w parku Villejuif doszło w piątek, 3 stycznia. Napastnik – 22-letni Nathan C. zaatakował trzy osoby. Jedną z nich ranił śmiertelnie. Według „Ouest-France” zmarły to 56-letni „J. Michalski” – mieszkaniec Villejuif. Mężczyzna zginął, gdy próbował ratować partnerkę – 47-letnią Karine B., na którą rzucił się napastnik. Pomimo reanimacji nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych.

Jak powiedział dziennikarzom burmistrz Villejuif – Franck Le Bohellec, ranna kobieta z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Trzecia poszkodowana w ataku nożownika to według doniesień francuskich mediów – 30-letnia Aurora K., która została lekko ranna w plecy.

Mieszkańcy Villejuif są wstrząśnięci po śmierci 56-latka. Mężczyzna i jego partnerka cieszyli się dużą sympatią wśród sąsiadów. Nie wiadomo, czy mieli dzieci. W parku regularnie ćwiczyli jogę. Polscy internauci piszą, że mężczyzna był Polakiem i miał na imię Janusz. Francuskie źródła nie podają jednak jego imienia ani narodowości. Z kolei kilka osób we Francji napisało, że ofiara miała na imie Jean. Nie wspominają jednak ani słowem o tym, że był Polakiem. Być może zamordowany mężczyzna był potomkiem polskich emigrantów.

Kim był nożownik z Villejuif pod Paryżem?

Przedstawicielka francuskiej prokuratury Laure Beccuau opisała 22-letniego sprawcę ataku – Nathana C. jako mężczyznę z długą i poważną historią chorób psychicznych. – Nie można wykluczyć podłoża terrorystycznego tylko dlatego, że ktoś ma problemy psychiczne- – podkreśliła w trakcie konferencji prasowej.

Prokurator dodała, że Nathan C. przeszedł na islam między majem a lipcem 2019 roku, a w czasie ataku krzyczał „Allahu akbar” (Bóg jest wielki). W torbie, którą miał przy sobie 22-latek, znaleziono egzemplarz Koranu i kilka książek o islamie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Francuska policja rozbiła polsko-francuską grupę przestępczą. Podrabiali i przemycali perfumy

Francuska policja rozbiła polsko-francuską siatkę podrabiaczy i przemytników perfum. Skonfiskowano 300 tys. euro oraz ponad tysiąc kartonów z kosmetykami.

Francuska policja we współpracy ze służbami celnymi dokonywała aresztowań w grudniu w dwóch etapach. W sumie zatrzymano 16 osób w regionie paryskim (Montreuil, Trappes, Bretigny-sur-Orge, Pierrefitte-sur-Seine i Saint-Ouen) oraz w środkowej Francji. Dziesięć z nich oskarżono już o oszustwa i fałszerstwa. Służby skonfiskowały podczas akcji 300 tys. euro, 1200 kartonów perfum oraz 7 samochodów dostawczych.

Podrabiane perfumy były przewożone z Polski na teren Francji polskimi ciężarówkami, w pojemniczkach o pojemności 33 ml, a następnie przepakowywane w magazynie pod Paryżem. Tutaj na flakoniki nalepiano etykiety najdroższych marek. Towar był następnie wysyłany do dealerów w całej Francji.

Pojedyncze flakony były sprzedawane w cenach od 10 do 15 euro. Ceny oryginalnych perfum wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset euro za buteleczkę.
Źródło info i foto: TVP.info

Polka kierowała gangiem. Werbowali kobiety do nierządu we Francji

Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali cztery osoby w związku z podejrzeniem udziału w grupie czerpiącej korzyści z cudzego nierządu – poinformowała rzecznik CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Wśród zatrzymanych jest Katarzyna J., która miała kierować grupą i zarobić około cztery miliony złotych.

Według śledczych grupa Katarzyny J. działała w latach 2008-2019. Jak przekazała rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, w jej skład wchodzili obywatele Polski i Ukrainy odpowiedzialni za wyszukiwanie i pozyskiwanie na terytorium Polski oraz Ukrainy kobiet do pracy w agencji towarzyskiej znajdującej się we Francji.

„Zwerbowane kobiety pochodziły zazwyczaj z ubogich rejonów Polski i Ukrainy, z reguły znajdowały się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej” – podała prokurator.

„Członkowie grupy za zwerbowanie kobiet do pracy mieli otrzymywać jednorazowo tysiąc euro, natomiast kierująca grupą otrzymywała udział w zysku z pracy danej kobiety. Po wyszukaniu i zwerbowaniu kobiet szefowa grupy przestępczej Katarzyna J. załatwiała wszelkie formalności związane z wyjazdem zagranicznym” – wskazała Ewa Bialik.

Dodała, że Katarzyna J. w momencie wprowadzania nowej dziewczyny do pracy, zlecała wykonanie profesjonalnej rozbieranej sesji zdjęciowej. Zdjęcia kobietom – według śledczych – mieli robić „profesjonalni fotografowie”.

„Następnie kobieta przeznaczona do pracy w agencji udawała się na dwu-trzy tygodniowy pobyt próbny we Francji, podczas którego świadczyła usługi seksualne, otrzymując za nie od 200-300 euro za godzinę spotkania” – podkreśliła prokurator. Dodała, że Katarzyna J. pobierała od każdej zarobionej kwoty ok. 35 procent. Według śledczych Katarzyna J. mogła w ten sposób zarobić ponad 3,8 mln zł.

Kilkaset pokrzywdzonych kobiet

Natomiast komisarz Iwona Jurkiewicz podała, że według wstępnych ustaleń, pokrzywdzonych może być nawet kilkaset kobiet. Miejscem świadczenia usług seksualnych przez zwerbowane kobiety miałby być wynajmowane mieszkania m.in. w Paryżu, Tuluzie i Lyonie.

Według informacji śledczych klienci mogli sobie wybrać daną kobietę, dzięki dostępnemu na portalach internetowych ogłoszeniach z numerem telefonu. „Mężczyźni, którzy chcieli skorzystać z usług seksualnych, wysyłali wiadomość SMS na wskazany numer z informacją, z usług której kobiety chcą skorzystać, w jakim terminie i jakie mają preferencje odnośnie zakresu usług i ubioru. Numer ten należał do Katarzyny J., która odpowiadała na otrzymaną wiadomość, podając jednocześnie adres, kod do drzwi wejściowych oraz dokładne wskazówki co do lokalizacji mieszkania” – tłumaczyła Bialik.

Prokurator dodała, że w tym samym czasie Katarzyna J. z innego numeru telefonu kontaktowała się z wybraną dziewczyną, przekazując jej informacje o kliencie. J. miała być też informowana sms-owo o przyjściu i wyjściu klienta oraz na koniec dnia – przez każdą z kobiet – o osiągniętych przez siebie dochodach.

Według ustaleń śledczych, pieniądze za świadczone usługi seksualne przekazywane były przez kobiety wracające z Francji Katarzynie J. lub innym wysłanym w tym celu przez nią osobom. „W przypadku, gdy brak było możliwości odbioru gotówki, pieniądze przesyłane były za pośrednictwem przekazów pieniężnych Money Gram lub Western Union” – dodała.

Katarzyna J. usłyszała zarzuty

Jak przekazała rzecznik Centralnego Biura Śledczego Policji, do zatrzymań członków grupy Katarzyny J. doszło w październiku i listopadzie na terenie województwa mazowieckiego, pomorskiego, łódzkiego i dolnośląskiego. „Wówczas to, przeszukano miejsca zamieszkania zatrzymanych i zabezpieczono m.in. nośniki danych, komputery, czy telefony komórkowe, które są teraz poddawane analizie” – podała Jurkiewicz.

Policjantka dodała, że na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono mienie ruchome i nieruchomości należące do podejrzanych warte około 5 mln zł.

W Lubelskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej Katarzyna J. usłyszała zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz czerpania korzyści majątkowych z uprawienia prostytucji. Natomiast pozostali zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nakłaniania do uprawiania prostytucji.

Na wniosek prokuratora sąd tymczasowo aresztował Katarzynę J. na trzy miesiące. Natomiast wobec pozostałych podejrzanych zastosowano dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz 10 tys. zł. poręczenia majątkowego.

Katarzynie J. może grozić nawet do 10 lat więzienia, natomiast pozostałym zatrzymanym nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

„Śledztwo jest w toku i policjanci CBŚP nie wykluczają kolejnych zatrzymań” – podkreśliła komisarz Jurkiewicz.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Strzelanina w Marsylii. Są ranni

Jedna osoba zginęła a pięć zostało rannych w strzelaninie, która miała miejsce w niedzielę późnym wieczorem w Marsylii. Policja nie podała powodów, dla których padły strzały. Jeden mężczyzna został zabity, a pięciu innych zostało rannych podczas strzelaniny w niedzielę wieczorem w Marsylii. Do zdarzenia doszło około około godziny 22. Na miejscu znaleziono ok. 30 łusek od pocisków o kalibrze 7,62 mm, co sugeruje, że strzały zostały oddane z karabinku AK, o potocznej nazwie kałasznikow. Kulami uszkodzone zostały dwa samochody.

– Policja prowadzi śledztwo w rej sprawie. W tej chwili nie można stwierdzić, czy były to porachunki pomiędzy gangami – powiedział prokurator Xavier Tarabeux.

Ofiara śmiertelna to mężczyzna w wieku 22 lat. Został trafiony w klatkę piersiową. Ranne osoby są w wieku 20 – 25 lat. Do szpitala trafiła także matka jednej z osób, które ucierpiały w strzelaninie. Doznała szoku po informacji, że jej syn został ranny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sąd we Francji skazał rodziców zagłodzonego dziecka na 17 lat więzienia

Sąd w Gueret w środkowej Francji skazał w piątek rodziców 22-miesięcznego Gabina – Edouarda Ruauda i Celine Vialette – na 17 lat więzienia. Para w 2013 roku zagłodziła chłopca na śmierć. Według prokuratury dziecko zmarło w „zapomnieniu” w wyniku skrajnego niedożywienia. Sąd uznał, że 40-letni Ruaud i 34-letnia Vialette „pozbawili opieki i jedzenia, a następnie doprowadzili do śmierci małoletniego”.

„To jest znacząca kara z uwagi na powagę faktów i wynikające z nich konsekwencje” – powiedziała przewodnicząca składu sędziowskiego w sądzie przysięgłych departamentu Creuse, Colette Lajoie.

W trakcie przesłuchań rodzice przyznali się do pewnych niedociągnięć, ale zakwestionowali zarzut o całkowitej odpowiedzialności za śmierć syna.

„25 kwietnia 2013 roku podczas swej ostatniej wizyty u lekarza Gabin ważył 8,55 kg, sześć tygodni później, gdy umierał, ważył jedynie 5,825 kg. Stracił 32 procent swojej wagi” – mówił prokurator. Przywołał na rozprawie ustalenia z sekcji zwłok dziecka: „Gabin zmarł z powodu niedożywienia i odwodnienia, co doprowadziło do wyniszczenia, można powiedzieć, że miał tylko skórę i kości”.

Obrona argumentowała, że rodzice pogubili się w obliczu trudności małżeńskich i finansowych. „Wszystko się kumuluje, wszystko się pogarsza, mamy tu do czynienia z niewydolnymi ludźmii” – tłumaczyła ich prawniczka Emilie Bonnin-Berard, powołując się na brak „kompetencji” rodzicielskich.
Źródło info i foto: interia.pl

Paryż: Policja likwiduje koczowiska nielegalnych imigrantów

Francuska policja rozpoczęła usuwanie imigracyjnych obozowisk namiotowych w północnym Paryżu. Funkcjonariusze rozpoczęli likwidację obozowiska niedaleko stacji metra Porte de la Chapelle. W środę rząd ogłosił zaostrzenie polityki dotyczącej przyjmowania migrantów.

Setki nielegalnych uchodźców koczujących w okolicy stacji metra Porte de la Chapelle oraz pod wiaduktami obwodnicy Paryża zostały wywiezione z obozowiska. Prefekt paryskiej policji Didier Lallement powiedział, że nie będzie dłużej tolerować takich obozowisk w pobliżu dróg i „w żadnym innym miejscu publicznym w Paryżu”.

Od czasu zamknięcia obozu dla migrantów w Calais w 2016 r. coraz więcej uchodźców przenosi się do Paryża. Imigranci tworzą tam obozy namiotowe. Mimo likwidacji koczowisk wciąż pojawiały się nowe – w innych miejscach.

W środę francuski rząd przedstawił nowy program dotyczący kontrolowania napływu imigrantów. Składa się on z 20 punktów i jest już krytykowany zarówno na lewicy, jak i na prawicy, a także w kręgach partii rządzącej. Ułatwiona ma być imigracja zarobkowa uzależniona od bieżących potrzeb państwa francuskiego. Brakuje np. specjalistów od karoserii samochodowych i weterynarzy. Ten rodzaj imigracji dotyczy jednak ok. 30 tys. osób wykonujących poszukiwane zawody.

Zwiększona do pół miliona ma być liczba studentów zagranicznych. Premier Francji Edouard Philippe wyjaśnił, że rząd, przyjmując zapowiedziane założenia, kierował się chęcią odzyskania kontroli nad polityką dotyczącą imigracji. Premier podkreślił, że chodzi o to, aby w przejrzysty i stanowczy sposób sprecyzować zasady przyjmowania imigrantów i ich integracji.

Philippe zapowiedział likwidację dzikich obozów imigrantów na północy Paryża, gdzie koczuje ok. 3 tys. osób, utworzenie nowych ośrodków dla osób ubiegających się o azyl polityczny, zaostrzenie przepisów dotyczących nadawania obywatelstwa i wydawania wiz.
Źródło info i foto: TVP.info

Groźny narkotyk o nazwie „Niebieski Budda” zalewa Francję

Nowy groźny narkotyk o nazwie „Niebieski Budda” – produkowany najczęściej w chińskich laboratoriach – zaczyna zalewać Francję! Tamtejsza policja apeluje do rodaków i turystów o zachowanie nadzwyczajnej ostrożności. Francuska policja apeluje do obywateli i turystów, by nie przyjmowali od nieznajomych osób napojów i papierosów – w tym nie korzystali z papierosów elektronicznych, które należą do nieznanych im bliżej osób.

Narkotyk zwany „Niebieskim Buddą” lub „Eksplozją Czaszki” rozpowszechniany jest bowiem w formie pozbawionego smaku i zapachu płynu lub proszku. Jego zażycie może powodować nie tylko halucynacje i naglą depresję, ale również problemy oddechowe i sercowe oraz utratę przytomności. Jest czasami wykorzystywany przez osoby, które następnie okradają ofiary lub wykorzystują je seksualnie.

„Niebieski Budda” coraz częściej trafia do młodzieży

Policja alarmuje też, że narkotyk ten coraz częściej zażywany jest również przez młodzież w szkołach średnich, głównie w Normandii i Bretanii. Funkcjonariusze apelują do dyrektorów liceów, by zachowali również szczególną ostrożność. „Niebieski Budda” sprzedawany jest często przez handlarzy jako substancja, która ma podobne działanie jak haszysz, choć w praktyce ma inny wpływ na organizm.

Według specjalistów narkotyk ten produkowany jest najczęściej w laboratoriach w Chinach, gdzie nie został on jeszcze prawne zakazany. Przemycany jest również czasami z Indii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Atak na meczet. 84-latek próbował podpalić meczet, postrzelił dwie osoby

Francuska policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o otwarcie ognia przed meczetem w mieście Bajonna w regionie Nowa Akwitania na południu Francji. Dwie osoby zostały poważnie ranne – przekazała agencja Reutera Jak podało regionalne Radio Bleu Gaskonia, napastnik ciężko ranił dwie osoby, w wieku 74 i 78 lat, które próbowały go powstrzymać przed podpalaniem drzwi świątyni. Ranni zostali hospitalizowani, jeden z nich został trafiony w tułów, a drugi w bark.

Uciekając z miejsca ataku, sprawca podpalił samochód stojący przed meczetem. Interweniowała straż pożarna. Napastnik, były wojskowy, który kandydował w wyborach regionalnych z ramienia skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (dawniej Front Narodowy), został zatrzymany w pobliżu swego domu w miejscowości Saint-Martin-de-Seignanx. Miał przy sobie pistolet Smith&Wesson, z którego próbował strzelać, zanim rozbroiła go policja. W jego samochodzie znaleziono butlę z gazem – podaje Radio Bleu.

Marine Le Pen napisała na Twitterze, że czyn, którego dopuścił się mężczyzna, jest „absolutnie sprzeczny z wartościami naszego ruchu”. Minister spraw wewnętrznych Francji Christophe Castaner zwrócił się do społeczności muzułmańskiej z wyrazami wsparcia i współczucia. Prezydent Emmanuel Macron napisał na Twitterze, że „zdecydowanie potępia ten odrażający atak”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Nożownik z Paryża mógł być wtyczką Państwa Islamskiego w specsłużbach?

Coraz większy skandal we francuskim resorcie spraw wewnętrznych jest pokłosiem ataku nożownika w komendzie głównej policji w Paryżu.

W czwartek uzbrojony w nóż mężczyzna wtargnął na komendę główną policji w Paryżu. W wyniku ataku zginęło czterech funkcjonariuszy. Napastnik został zastrzelony przez jednego z policjantów. Już w kilka godzin po zamachu media podały informację, że napastnik był wcześniej pracownikiem komendy – zajmował się sprawami administracyjnymi. Kolejne medialne doniesienia, a także ustalenia francuskiej prokuratury wskazują na istnienie gigantycznej luki w kontroli funkcjonowania służb specjalnych w tym kraju. Powołania komisji śledczej w tej sprawie domagają się posłowie opozycji. Chcą ustalić, jak doszło do tego, że islamski terrorysta pracował we francuskich służbach i kto jest za to odpowiedzialny.

Wielu obserwatorów uważa bowiem, że sprawca ataku na komendę policji – 45-letni Michael Harpon – mógł być „wtyczką” Państwa Islamskiego w biurze służb specjalnych paryskiej prefektury policji. Mężczyzna był tam przez 16 lat zatrudniony jako informatyk. Dzięki tej pracy dysponował informacjami dotyczącymi planów działań wymierzonych w islamskich terrorystów we Francji.

Jak zeznały osoby z bliskiego otoczenia napastnika, mężczyzna ten osiem lat temu przeszedł na islam. W prywatnych rozmowach miał pochwalać dokonywane przez dzihadystów zamachy terrorystyczne. Francuska prokuratura potwierdziła też to, o czym wcześniej donosiły media: że Michael Harpon w ostatnim czasie przestał podawać rękę koleżankom z pracy. Co więcej, w weekendy miał ubierać się w tradycyjne islamskie stroje.

Na chwilę przed czwartkowym zamachem mężczyzna wysłał do żony SMS, w którym napisał, że „Allah jest wielki”. Na wiadomość tę otrzymał odpowiedź: „Tylko Allach może sądzić twoje czyny! Pozostań wierny Koranowi!”.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl