Zabójstwo nauczyciela we Francji. Zatrzymano 4 osoby

Cztery osoby, w tym osobę nieletnią, zatrzymano w nocy z piątku na sobotę w związku z brutalnym zabójstwem nauczyciela historii w Conflans-Sainte-Honorine, na zachodnich przedmieściach Paryża – poinformowało źródło policyjne. Według tego źródła osoby te pochodzą z kręgu rodzinnego domniemanego zabójcy, który został zastrzelony przez policję.

Policja nie ujawniła żadnych bliższych danych o zabójcy, który obciął nauczycielowi głowę. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się informacje, według których był to 18-letni cudzoziemiec pochodzenia czeczeńskiego. Ofiarę z obciętą głową znaleziono w piątek późnym popołudniem około 200 metrów od liceum, w którym pracował w podparyskim Conflans Saint-Honorine, w departamencie Yvelines.

Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie „zabójstwa w związku z przedsięwzięciem terrorystycznym”. Nauczyciel prowadził zajęcia na temat wolności słowa i pokazywał podczas nich karykatury Mahometa. 

Zabójstwo zaszokowało całą Francję

Francuscy politycy, nauczyciele i media są wstrząśnięci bestialskim zabójstwem nauczyciela, któremu sprawca obciął w piątek głowę z powodu nauczania o wolności wypowiedzi i pokazywania karykatur Mahometa. W atmosferze pełnej emocji deputowani Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, oddali w piątek wieczorem cześć pamięci zamordowanego nauczyciela i potępili „ohydny atak”.

Deputowany Hugues Renson (Republiko Naprzód ! – LREM) oświadczył: „Z przerażeniem dowiedzieliśmy się o ohydnym ataku, który miał miejsce w piątek. W imieniu reprezentacji narodowej, w imieniu nas wszystkich, chciałbym oddać hołd pamięci ofiary”.

Prezydent Emmanuel Macron, który przybył na miejsce zbrodni nazwał atak na nauczyciela „islamistycznym atakiem terrorystycznym” na człowieka, który nauczał o wolności wypowiedzi. Nauczyciele i związki zawodowe w reakcji na śmierć kolegi proszą o uczczenie śmierci nauczyciela minutą ciszy w sobotę o godz. 11 w otwartych z tej okazji placówkach edukacyjnych.

W sieciach społecznościowych wielu internautów okazuje wsparcie dla rodziny i bliskich ofiary, a także dla całego zawodu dotkniętego tragedią. Pedagodzy i osoby chcące wyrazić swój sprzeciw wobec przemocy stworzyli w mediach społecznościowych hashtag #JeSuisProf (Jestem nauczycielem).

Reakcja „Charlie Hebdo” 

Redakcja tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” również zareagowała na piątkowy atak. „»Charlie Hebdo« wyraża swoje przerażenie i bunt po tym, jak nauczyciel wykonujący swój zawód został zamordowany przez religijnego fanatyka” – napisała redakcja gazety.

„Wyrażamy nasze najgłębsze wsparcie dla jego rodziny, bliskich i wszystkich nauczycieli” – dodano. „Nietolerancja właśnie przekroczyła nowy próg i nie wydaje się powstrzymywać przed niczym aby narzucić terror naszemu krajowi. Tylko determinacja władzy politycznej i solidarność wszystkich pokona tę faszystowską ideologię” – podkreśliła redakcja.

„Barbarzyństwo za rogiem”
Były prezydent Francois Hollande wezwał do jedności „w obliczu barbarzyństwa”. „Po przerażającym zabójstwie nauczyciela Republika i jej szkoła ponownie stają się celem islamistycznego terroryzmu” – napisał Hollande na Twitterze. „Barbarzyństwo i obskurantyzm wymagają zjednoczenia bardziej niż kiedykolwiek. Moje serce kieruje się ku rodzinie nauczyciela i całej społeczności nauczycielskiej” – dodał były prezydent.

„Profesor ze ściętą głową. Barbarzyństwo za rogiem. Tu właśnie prowadzi islamski totalitaryzm, który wielokrotnie potępiałem. Koniec ze ślepotą, koniec z retrospekcją! Wszyscy razem musimy działać” – oświadczył były premier i kandydat na prezydenta Francois Fillon.

Minister edukacji Jean-Michel Blanquer w sobotę zapowiedział spotkania z pracownikami uczelni i rodzicami uczniów. „Zwrócę się do wszystkich nauczycieli, całego personelu i rodzin. Republika się nie poddaje” – napisał na Twitterze Blanquer, który nazwał atak na nauczyciela „atakiem na Republikę”.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa”

Szef opozycyjnych Republikanów Christian Jacob zapytał:”Nauczyciel odpowiedzialny za dziedzictwo i wartości sekularyzmu w edukacji narodowej został zamordowany. Czy nasz kraj zemści się stanowczo i zdecydowanie?”. „Wielkie przemówienia muszą ustąpić miejsca poważnym decyzjom przeciwko islamskiemu terroryzmowi” – dodał Jacob, nawiązując do przemówień prezydenta Macrona.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa (…). Myślę o krewnych nauczyciela i obecnych policjantach. Walka z islamistycznym terroryzmem to nieustanna walka. Ta walka nie zostanie wygrana słowami, ale czynami” – stwierdził z kolei konserwatysta Damien Abad.

„Profesor ścięty za prezentację karykatur »Charlie Hebdo«: jesteśmy we Francji na tym poziomie nieznośnego barbarzyństwa. Islamizm toczy z nami wojnę: musimy siłą wypędzić go z naszego kraju” – stwierdziła szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.

Lider Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon nazwał akt terroru „Haniebną zbrodnią w Conflans!”. „W rzeczywistości zabójca uważa siebie za Boga, za którego się podaje. On brudzi swoją religię. I wyrządza nam piekło, musimy żyć z mordercami jego pokroju” – napisał Melenchon na Twitterze.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Przetrzymywani zakładnicy uwolnieni. Napastnikiem 34-latek. Mężczyzna leczył się psychiatrycznie

Wszyscy zakładnicy przetrzymywani przez kilka godzin w czwartek w oddziale banku BRED w Hawrze na północy Francji zostali uwolnieni po trwających przez kilka godzin negocjacjach – poinformowały francuskie media. Napastnikiem okazał się 34-letni mężczyzna, który już wcześniej był notowany przez policję i leczył się psychiatrycznie.

Mężczyzna wtargnął do oddziału banku BRED o godz. 16.45. Około godz. 19 na miejsce przybyły służby, w tym grupa szybkiego reagowania policyjnego RAID (Recherche, Assistance, Intervention, Dissuasion). Rozmowy z porywaczem trwały do późnych godzin wieczornych i zakończyły przed północą. Po uwolnieniu ostatniego zakładnika mężczyzna oddał się w ręce policji – podał rzecznik związku zawodowego policjantów.

Dzięki negocjacjom z udziałem policyjnych psychologów mężczyzna uwalniał zakładników etapami. Najpierw wypuścił cztery osoby, potem zgodził się na wyjście piątego i w końcu – szóstego zakładnika.

„Problem udało się rozwiązać bez wymiany strzałów. Nikt nie został ranny. Negocjacje doświadczonych psychologów okazały się wystarczające” – zaznaczyła policja w komunikacie po zakończeniu operacji.

„34-letni porywacz został już przesłuchany. Zakładnicy są cali i zdrowi” napisał na Twitterze minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin. „Chcę złożyć szczególne podziękowania agentom RAID za zachowanie zimnej krwi i profesjonalizm. Słowa podzięki kieruję też do wszystkich innych struktur bezpieczeństwa, które zostały zmobilizowane do działania przez prefekta departamentu Seine-Maritime” – podkreślił szef MSW.

To nie był pierwszy atak

Napastnik był już notowany przez policję w związku z rozbojem, nielegalnym posiadaniem broni i porwaniem – pisze AFP, powołując się na źródła w policji. W czwartek działał sam.

„Tak samo było w 2013 r., gdy ten sam mężczyzna przetrzymywał przez dwie godziny czterech zakładników w oddziale banku CIC w Paryżu. Był wtedy uzbrojony w pistolet i granat z gazem łzawiącym. Zanim się poddał, zażądał przyznania mu przez miasto mieszkania komunalnego, w którym mógłby zamieszkać razem z synem” – wyjaśnia.

Jakie były żądania 34-latka w czwartek, nie podano. Wcześniej policja informowała, że napastnik miał powiązania z islamistami, ale nie wytłumaczono, na czym miałyby one polegać.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja zmierzy się z „zamieszkami głodowymi”?

Prefekt podparyskiego departamentu Sekwana-Saint Denis, Georges-Francois Leclerc, obawia się „zamieszek głodowych” z powodu „zagrożenia żywnościowego” dla najuboższych ludzi w tym zamieszkanym głównie przez migrantów i ich potomków departamencie.

Francuskie media ujawniły treść maila wysłanego przez Leclerca z 18 kwietnia do jego odpowiednika na cały region paryski Ile-de-France. Jak pisał w nim Leclerc, od 15 do 20 tysięcy mieszkańców slumsów i schronisk dla pracowników migracyjnych będzie miało trudności z zapewnieniem sobie wyżywienia. Jego zdaniem w tej sytuacji „można było wytrzymać miesiąc, ale nie dwa”.

W wywiadzie dla tygodnika „L’Obs” komunistyczny mer miasta La Courneuve w departamencie Sekwana-Saint-Denis, Gilles Poux, również uznał, że „nic nie chroni nas przed wybuchem zamieszek społecznych”.

Dziennikarz telewizji LCI William Molinie rozmawiał z policjantem z tego departamentu, który ostrzegał przed „lekceważeniem ryzyka zamieszek głodowych”. Według funkcjonariusza rodziny, których dzieci przed epidemią żywiły się w szkolnych stołówkach, obecnie nie dają sobie rady finansowo.

W zeszłym tygodniu alarm podniosła także deputowana skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Nieujarzmiona (LFI) Clementine Autain. – Kolejki po kosze z jedzeniem nie przestają się wydłużać – twierdziła deputowana reprezentująca Sekwanę-Saint-Denis. Powoływała się na stowarzyszenia pomocowe, które podają, że rozprowadzają o 40 proc. żywności więcej niż przed izolacją sanitarną związaną z koronawirusem.

Te jeszcze poważniejsze niż zazwyczaj trudności wynikają z zawalenia się szarej strefy gospodarki, utrzymującej dotąd wielu mieszkańców departamentu – tłumaczył mer La Courneuve.

Rząd i władze lokalne ogłosiły subwencje i bezpośrednią pomoc „dla osób najbardziej cierpiących biedę”. Miasto Bobigny całkowicie zrezygnowało z komornego za kwiecień w mieszkaniach komunalnych. Inny deputowany departamentu z ramienia LFI Alexis Corbiere uznał jednak „pomoc państwa za niewystarczającą na czas kryzysu”.

Dziennik „Liberation” wskazuje dziś, że z powodu nieprzestrzegania izolacji sanitarnej w departamencie Sekwana-Saint Denis wypisano trzy razy więcej mandatów, niż wynosi średnia krajowa.

Według cytowanej przez gazetę prokurator Fabienne Klein-Donati „młody wiek mieszkańców i trudne warunki mieszkaniowe” powodują, że często są oni spisywani, szczególnie gdy stoją w grupach pod domem. – Nie ustał również handel narkotykami – podkreśliła.

Wielu policjantów i specjalistów wskazuje na załamanie się handlu narkotykami jako na przyczynę wrzenia na „trudnych przedmieściach”, takich, jak w opisywanym departamencie.

Według lutowego badania francuskiego urzędu statystycznego INSEE 28 proc. mieszkańców departamentu Sekwana-Saint Denis żyje poniżej progu ubóstwa. Dla całej Francji wskaźnik ten wynosi 14 proc.

Według oficjalnych danych 30 proc. mieszkańców departamentu to cudzoziemcy, przede wszystkim przybysze z Czarnej Afryki i Afryki Północnej. Statystyki te nie uwzględniają jednak osób z obywatelstwem francuskim i ich dzieci. Gdyby tak było, odsetek ten byłby wielokrotnie wyższy – twierdzą eksperci.
Źródło info i foto: onet.pl

Podpalenie przyczyną pożaru Notre Dame?

Pożar Notre Dame to umyślne podpalenie? Prokuratura w Paryżu bada wszystkie poszlaki, włącznie z hipotezą o podpaleniu. Amatorskie nagranie z kamery monitorującej miasto wydaje się potwierdzać tezę o umyślnym podpaleniu katedry Notre Dame. W momencie, gdy pojawiają się pierwsze przecieki na temat przyczyn pożaru, po sieci krąży nagranie zarejestrowane przed tragedią, na którym widać „tajemniczą postać” na dachu Notre Dame i „błyski”.

CNN informuje, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy. Jaka była przyczyna? Jedni w ogniu trawiącym katedrę Notre Dame widzieli Jezusa, drudzy wieścili zamach terrorystyczny, inni twierdzą z kolei, że ów pożar to symbol „upadku Chrześcijańskiej Europy”. Zobaczcie wideo i oceńcie sami.

Pożar Notre Dame

Czy katedra Notre Dame została podpalona?

W czwartek Associated Press cytowało anonimowego przedstawiciela francuskiej policji, który miał przekazać agencji pierwsze informacje na temat przyczyn pożaru katedry Notre Dame. Zdaniem śledczych prawdopodobnie do tragedii doprowadziło zwarcie elektryczne. Oficjalnych informacji jednak jeszcze nie znamy.

W dochodzeniu w sprawie pożaru katedry Notre Dame pomagają nagrania z kamer monitoringu na pobliskich budynkach, ale także amatorskie nagrania świadków zdarzenia.

Jak pisze CNN, powołując się na swoje źródła, dzięki nim śledczym udało się ustalić, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy.

Amerykański portal informuje, że śledczy badają obecnie także dwie kwestie związane z wybuchem pożaru. Jedną z nich jest możliwy problem z czujnikami systemu przeciwpożarowego. Druga ma związek z windami, zbudowanymi na potrzeby prac renowacyjnych. Policja nie ujawniła jednak więcej szczegółów w tej sprawie.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Francja szykuje zaostrzenie kar za nielegalne demonstracje?

Francuski rząd zamierza zaostrzyć kary za organizowanie nielegalnych demonstracji w odpowiedzi na agresywne zachowania uczestników protestów ruchu żółtych kamizelek – zapowiedział premier kraju, Edouard Philippe. To zaostrzenie rządowego stanowiska wobec ruchu – zauważa Reuters.

Premier Francji wypowiedział się po tym jak w sobotę w Paryżu uczestnicy protestu podpalili motocykle i zaczęli wznosić barykady. Do incydentu doszło na Bulwarze Saint-Germain.

– Musimy zachować prawo do demonstrowania we Francji i musimy karać tych, którzy łamią prawo – oświadczył Philippe.

– Dlatego rząd popiera nowelizację przepisów, aby karać osoby nie przestrzegające obowiązku zgłaszania demonstracji, tych, którzy biorą udział w niezgłoszonych demonstracjach i tych, którzy przychodzą na demonstracje w kominiarkach – powiedział premier Francji.

Nowelizacja ma powstać w oparciu o istniejące przepisy wymierzone w piłkarskich chuliganów. Nowe prawo może zostać przyjęte w lutym.

Premier Francji zapowiedział też, że uczestnicy demonstracji, którzy brali udział w zamieszkach będą musieli zapłacić za spowodowane przez siebie straty.

Ruch żółtych kamizelek narodził się spontanicznie w połowie listopada w związku z planowanym przez rząd podniesieniem podatku paliwowego. Rząd wycofał się ze swoich planów, ale protesty nadal trwają – teraz ich uczestnicy przedstawiają kolejne postulaty socjalne, część domaga się też referendum w sprawie odwołania prezydenta Francji, Emmanuela Macrona.
Źródło info i foto: rp.pl

Ankara oskarżyła Francję o wspieranie „kurdyjskich terrorystów”

Wicepremier Turcji Bekir Bozdag powiedział w piątek, że oferta Francji dotycząca pomocy dla kurdyjskiej milicji YPG jest równoznaczna z jawnym wspieraniem terrorystów. W czwartek prezydent Francji Emmanuel Macron zaoferowała mediacje między Ankarą a Syryjskimi Siłami Demokratycznymi. Prezydent Francji zaproponował swoje pośrednictwo w rokowaniach pomiędzy Turcją a zdominowanymi przez Kurdów siłami SDF. W piątek rano służby prasowe tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana podały, że Ankara „odrzuca wszelkie francuskie mediacje”. Sam Erdogan oznajmił, że czuje się „dotknięty błędnym stanowiskiem” Francji.

W odpowiedzi na reakcję Ankary, źródła w Pałacu Elizejskim poinformowały, iż Francja nie planuje operacji militarnej w północnej Syrii, poza udziałem w międzynarodowej koalicji walczącej z dżihadystami. Francja obawia się odrodzenia się tak zwanego Państwa Islamskiego w tym regionie.

Kurdowie w Pałacu Elizejskim

W czwartek Macron przyjął delegację Syryjskich Sił Demokratycznych i zapewnił ją „o poparciu Francji i społeczności międzynarodowej” dla dialogu między SDF i Turcją. Po spotkaniu z Macronem członek kurdyjskiej milicji Chaled Eissa oświadczył, że francuski prezydent miał obiecać wysłanie wojsk francuskich do północnej Syrii w celu wsparcia walki z tzw. Państwem Islamskim. W skład delegacji, która odbyła wizytę w Paryżu, oprócz członków Syryjskich Sił Demokratycznych wchodzili przedstawiciele kurdyjskiej milicji YPG, którą zwalcza Turcja uważając ją za przedłużenie Partii Pracujących Kurdystanu. Organizacja ta uważana jest przez Ankarę za terrorystyczną.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Znaleziono składniki do produkcji materiału wybuchowego TATP w jednym z mieszkań

Francuska policja znalazła w środę w mieszkaniu na przedmieściach Paryża składniki do produkcji materiału wybuchowego TATP – podały w środę źródła policyjne. Funkcjonariuszy zaalarmował ślusarz, którego wezwano na miejsce z powodu przecieku wody w bloku. W mieszkaniu w Villejuif na południowych przedmieściach Paryża nie było nikogo. Dotąd w sprawie zatrzymano dwie osoby – przekazały źródła.

Na miejsce wezwano saperów. TATP, nazywany potocznie „matką szatana”, to łatwy do wyprodukowania, ale niestabilny, rozkładający się w niebezpieczny sposób materiał wybuchowy. Był używany przez dżihadystów z tak zwanego Państwa Islamskiego w zamachach w Europie.

Śledztwo w tej sprawie przejęła paryska prokuratura ds. terroryzmu. Jest ono prowadzone w kierunku posiadania i wytwarzania materiałów wybuchowych w ramach działalności terrorystycznej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Alarm terrorystyczny w stolicy Francji. Turyści zostali uwiezieni na wieży Eiffla

Alarm terrorystyczny w Paryżu. Turyści zostali uwiezieni na wieży Eiffla, a Eurostar obsługujący połączenia pomiędzy Londynem, Paryżem a Brukselą, ewakuował pasażerów na jednej z głównych stacji kolejowych Dworzec Północny (Gare du Nord) w Paryżu.

Spokój mieszkańców Paryża po raz kolejny został zburzony, W okolicy największej atrakcji Paryża aż roi się policji na sygnałach. Turyści zwiedzający wieżę Eiffla ok. godz. 20:30 zostali uwiezieni w pomieszczeniu pomiędzy windami. Powodem był podejrzany mężczyzna, który według relacji francuskich mediów, wznosił okrzyki: „Allah akbar”. Policja aresztowała mężczyznę, a główna atrakcja turystyczna Paryża została otoczona policyjnym kordonem.

Wszystkie pobliskie drogi zostały odcięte. Turyści zostali w końcu ewakuowani z wieży Eiffla. Policjanci z psami przeszukali okoliczny teren. Pierwsze doniesienia mówiły, że podejrzany mężczyzna miał przy sobie broń, niektórzy użytkownicy mediów społecznościowych wspominali o „pistolecie” i „nożu”, ale policja twierdzi, że tedoniesienia były nieprawidziwe.Aresztowany mężczyzna nie miał żadnej broni.
Źródło info i foto: wp.pl

Powyborcze zamieszki w stolicy Francji

141 osób zatrzymano w Paryżu w czasie zamieszek, które wybuchły ostatniej nocy po zwycięstwie centrysty Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich – poinformowała miejscowa policja. Grupa demonstrantów starła się z policjantami we wschodniej części Paryża. Zatrzymanym uczestnikom protestów zarzuca się m.in. uszkodzenie prywatnego mienia. Podczas starć funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego – pisze agencja Reutera.

Demonstranci protestowali zarówno przeciwko krytykowanemu przez skrajną lewicę Macronowi, jak i przeciwko jego rywalce w drugiej turze Marine Le Pen ze skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Niedzielną drugą turę wyborów prezydenckich we Francji wygrał Macron, zdobywając 66,1 proc. głosów – wynika z ostatecznych rezultatów opublikowanych w poniedziałek przez francuskie MSW. Le Pen otrzymała 33,9 proc. głosów.

Do urn nie poszło w drugiej turze głosowania 25,44 proc. uprawnionych, co jest rekordowym odsetkiem – pisze AFP. Głosy puste i nieważne oddało nieco ponad 4 mln wyborców co oznacza, że więcej niż jedna trzecia Francuzów odrzuciła wybór między Macronem a Le Pen – wskazuje AFP.

Uprawnionych do głosowania było blisko 47,4 mln osób. Najbardziej wojownicza centrala związkowa, związana niegdyś z komunistami CGT, wezwała do zorganizowania demonstracji w Paryżu w poniedziałkowe popołudnie, by „zaznaczyć początek prezydentury Macrona” i zaprotestować przeciw „liberalnej” polityce gospodarczej.
Źródło info i foto: interia.pl

Strzelanina w Paryżu zmieni losy wyborów we Francji?

Ponad jedna czwarta Francuzów wciąż nie wie, na kogo zagłosować w niedzielnych wyborach prezydenckich. Otwarte pozostaje pytanie, jak bardzo na nastroje wyborcze wpłynie wczorajsza strzelanina na Polach Elizejskich. Można się jednak spodziewać, że na obawach o bezpieczeństwo w kraju najbardziej skorzysta kandydatka Frontu Narodowego, Marine Le Pen.

Większość Francuzów już podjęła decyzję. „Je vais voter pour Melenchon”, „Je vais voter pour Macron” – „głosuję na Melenchona”, „głosuję na Macrona”. Cały czas jednak ponad 25 procent wyborców nie wie, na kogo oddać swój głos, i zdecyduje o tym w ostatnim momencie.

„Na razie mam totalny chaos. Wciąż nie wiem na kogo głosować” – powiedziała Polskiemu Radiu jedna z indagowanych Francuzek. Inni nie kryją rozczarowania. „Bez względu na to, czy to są z prawicy czy z lewicy, chodzi im tylko o zdobycie władzy, później i tak o nas zapomną” – powiedział jeden z wyborców.

O głosy tych nieprzekonanych walczy zwłaszcza czwórka głównych kandydatów, którzy liczą na drugą turę: Marine Le Pen, Emmanuel Macron, Francois Fillon i Jean Luc Melenchon.
Źródło info i foto: onet.pl