Francois Fillon i jego żona Penelope winni sprzeniewierzenia środków publicznych

Sąd uznał w poniedziałek (29 czerwca) byłego premiera Francji Francoisa Fillona i jego małżonkę Penelope, oskarżonych o sprzeniewierzenie publicznych pieniędzy, za winnych zarzucanych im czynów. Sąd odrzucił wniosek obrony o ponowne wysłuchanie jej argumentów ze względu na pojawienie się nacisków podczas śledztwa.

Śledczy ustalili po ponad dwóch latach dochodzenia, że Penelope Fillon była fikcyjnie zatrudniana przez męża jako asystentka we francuskim parlamencie w latach 1998-2013. Podobne zarzuty fikcyjnego zatrudniania dotyczyły również dwójki dzieci Fillonów, które otrzymywały wynagrodzenie za pracę w charakterze prawników, gdy Fillon był senatorem w latach 2005-2007.
Źródło info i foto: interia.pl

Francois Fillon miał być celem zamachu?

Kandydat centroprawicy w niedzielnych wyborach prezydenckich we Francji Francois Fillon w opublikowanym w czwartek wywiadzie przyznał, że to on miał być celem zamachu, jaki planowali dwaj dżihadyści zatrzymani we wtorek w Marsylii, na południu kraju.

Fillon powiedział dziennikowi „Le Figaro”, że szef MSW Matthias Fekl poinformował go w ubiegłym tygodniu o przechwyceniu „wiadomości, w której wyznaczano go jako cel”. W wywiadzie kandydat dodał, że mimo to nie zmienił programu swej kampanii wyborczej.

Według Fillona powodem tego, że młodzi obywatele francuscy zatrzymani w Marsylii planowali na niego zamach, może być to, iż jako kandydat prezentuje on „najbardziej radykalny projekt przeciwko radykalizmowi”. W mieszkaniu dżihadystów znaleziono m.in. broń i materiały wybuchowe.

Oficjalnie prokuratura antyterrorystyczna nie podała, kogo chcieli zaatakować zatrzymani, ale media donosiły, iż tajne służby przypisywały jednemu z nich zdjęcie, na którym widać go z karabinem maszynowym, flagą Państwa Islamskiego, amunicją ułożoną w napis „Prawo talionu” po arabsku (prawo karania według zasady „oko za oko”) i pierwszą stroną dziennika „Le Monde” z 16 marca. Widniała na niej fotografia Fillona.

Biorąc pod uwagę to zagrożenie, od początku ub. tygodnia zaostrzono ochronę głównych kandydatów w niedzielnych wyborach prezydenckich.

Fillon w wywiadzie ocenił, że konieczna jest globalna strategia wobec zagrożenia terrorystycznego, i wyjaśnił, że chodzi o działania zarówno poza granicami kraju, jak i w samej Francji. W kraju kandydat proponuje „zwiększenie działań wobec tych, którzy mogą być podatni na radykalizację” i odbieranie obywatelstwa osobom, które walczyły w szeregach dżihadystów w Syrii czy Iraku.

Jeśli chodzi o działania zewnętrzne, to zdaniem Fillona „nie można wykorzenić radykalizmu tylko za pomocą sił zachodnich”. Kandydat przekonywał, że konieczny jest sojusz z Rosją, Iranem oraz „wszystkimi krajami, które są zaangażowane w tę walkę”.

„Drogą bez wyjścia” nazwał Fillon stawianie odejścia od władzy prezydenta Syrii Baszara el-Asada jako warunku sojuszu z Moskwą i Teheranem.

Pytany o nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, polityk ocenił, że „jego zachowanie jest nieprzewidywalne” i że „nieoczekiwanie zmienia on zdanie”, co jest niebezpieczną strategią.

Trzeba się zapytać, co stałoby się w dniu, w którym doszłoby do bezpośredniej konfrontacji między Rosjanami a Amerykanami. Rosja jest niestabilna i trzeba z nią postępować delikatnie – dodał.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe informacje w sprawie Francois Fillona

Wszczęte w ub. tygodniu formalne śledztwo przeciwko Francois Fillonowi, kandydatowi prawicy na prezydenta Francji, ws. sprzeniewierzenia publicznych pieniędzy rozszerzono o podejrzenie oszustwa i fałszerstwa – podał we wtorek dziennik „Le Monde”. Informację tę potwierdziły źródła sądowe, na które powołuje się AFP. Według gazety „Le Monde”, sędziowie śledczy mają zbadać, czy „małżeństwo Fillonów dopuściło się fałszerstwa, by uzasadnić wynagrodzenie” wypłacane Penelope Fillon z kasy francuskiego parlamentu, gdzie była zatrudniona jako asystentka. Na rzeczywiste świadczenie tej pracy nie ma dowodów.

Śledczy mieli znaleźć dokumenty potwierdzające podejrzenie oszustwa i fałszerstwa podczas rewizji w Zgromadzeniu Narodowym, czyli parlamencie. Wśród skonfiskowanych materiałów ma być m.in. rzekoma dokumentacja godzin pracy Penelope Fillon. Śledczy będą wyjaśniać, czy nie sfabrykowano jej po fakcie, gdy w styczniu wybuchła afera wokół zatrudnienia żony kandydata na prezydenta. Tydzień temu byłemu premierowi Fillonowi postawiono zarzuty sprzeniewierzenia środków publicznych poprzez fikcyjne zatrudnianie rodziny z budżetu parlamentu.

25 stycznia tygodnik satyryczny „Le Canard Enchaine” podał, że Penelope Fillon zarobiła ponad 830 tys. euro za wieloletnią pracę jako asystentka parlamentarna męża, a potem jego następcy, oraz za współpracę z pewnym pismem literackim. Potem poinformowano, że na podobnej zasadzie zatrudnionych było dwoje dzieci Fillona. Penelope Fillon ma stawić się na przesłuchanie przez sędziów śledczych 28 marca.

Z kolei 12 marca tygodnik „Le Journal du Dimanche” poinformował, że Fillon pozwalał, by fundowano mu garnitury kosztujące wiele tysięcy euro. Tygodnik podał, że w sumie za szyte Fillonowi w luksusowej pracowni Arnys garnitury ktoś zapłacił blisko 50 tys. euro, z czego większość w gotówce. Z tego powodu prokuratura rozszerzyła dochodzenie sędziów śledczych o podejrzenia płatnej protekcji.

Po raz pierwszy zdarza się, że o prezydenturę we Francji ubiega się poważny kandydat, przeciwko któremu postawiono formalne zarzuty. Fillon początkowo głosił, że zrezygnuje z kandydowania, jeśli postawione mu będą zarzuty; potem jednak zmienił zdanie i zapowiedział, że nie wycofa się z kampanii. Zaprzeczył, jakoby działał niezgodnie z prawem, i przeprosił Francuzów za zatrudnianie członków rodziny.

Zatrudnianie rodzin polityków jest we Francji legalne i praktykowane przez wielu parlamentarzystów – zarówno lewicowych, jak i prawicowych. Nie może być to jednak praca fikcyjna; tymczasem francuskie media przypominają, że Penelope Fillon była dotąd przedstawiana jako niepracująca zawodowo gospodyni domowa. Skandal poważnie zaszkodził 63-letniemu kandydatowi prawicy i osłabił jego szanse na prezydenturę; obecnie za faworyta uchodzi centrysta Emmanuel Macron, który według najnowszych sondaży ma zarówno w pierwszej, jak i w drugiej turze pokonać kandydatkę skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen.
Źródło info i foto: Dziennik.pl