Strefa wolna od policji w Seattle. Znów padły strzały

Policja w Seattle poinformowała, że przy „strefie autonomicznej” w tym mieście, kontrolowanej przez antyrasistowskich demonstrantów, doszło do strzelaniny, w której ranny został mężczyzna. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

To już trzecia strzelanina w „strefie autonomicznej” lub na jej obrzeżach w ostatnich dniach. Strefę wolną od policji utworzyli dwa tygodnie temu w Seattle demonstranci protestują przeciwko rasizmowi i brutalności mundurowych.

Władze miasta zapowiedziały likwidację obozowiska demonstrantów i powrót funkcjonariuszy do okupowanej przez nich części miasta.

Już wcześniej działania demonstrantów w Seattle i bezczynność władz, potępił prezydent USA Donald Trump, oferując pomoc w szybkim zakończeniu „anarchistycznego protestu”.

We wtorek Trump zapewnił na Twitterze, że „dopóki on jest prezydentem”, takiej strefy nie będzie w Waszyngtonie i ostrzegł, że każda próba jej utworzenia „spotka się z poważną siłą”.

Twitter ukrył wpis prezydenta pod ostrzeżeniem, że narusza on zasady dotyczące „nieodpowiednich treści”, pozostawiając jednak możliwość przeczytania tej wiadomości. „Nasze zasady stanowią, że nie zezwalamy, aby ludzie chcieli lub mieli nadzieję wyrządzić krzywdę osobie lub grupie osób” – wyjaśnił Twitter.

Rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany skrytykowała działania Twittera. „Wyjaśnijmy dokładnie, co się właśnie wydarzyło: Twitter powiedział, że prezydent Stanów Zjednoczonych nie powinien mówić, że będzie przestrzegał prawa” – napisała McEnany na Twitterze.

Antyrasistowskie i antypolicyjne protesty wybuchły w USA pod koniec mają po śmierci Afroamerykanina George’a Floyda, zabitego w Minneapolis przez policjantów.
Źródło info i foto: TVP.info

38-latka z Bydgoszczy wyrzuciła psa przez balkon

38-letnia bydgoszczanka wyrzuciła psa przez balkon z mieszkania znajdującego się na 10 piętrze – informuje lokalna policja. Zwierzę nie przeżyło upadku, a kobieta została aresztowana na miesiąc. Grozi jej pięć lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w czwartek (18 czerwca), około godziny 21.30, przy ul. Czartoryskiego w Bydgoszczy. Jak informuje policja – dyżurny otrzymał zgłoszenie o martwym psie leżącym przed jednym z budynków. Zwierzę miało wypaść przez okno.

Na miejscu funkcjonariusze zastali siedzącą przy psie kobietę oraz dwójkę jej dzieci, które stały w pobliżu. Z ustaleń funkcjonariuszy oraz wezwanych na miejsce techników kryminalistyki wynika, że zwierzę nie wypadło przez okno samo, a wyrzuciła je przez balkon opiekująca się nim 38-latka.

Jak czytamy na stronie policji – nietrzeźwa kobieta, „w obecności swoich dzieci, najpierw mocno ściskała psiaka tak, że ten skomlał i próbował się wyrwać z opresji, a moment później wyszła z nim na balkon i z premedytacją wyrzuciła z 10 piętra. Zwierzę upadku nie przeżyło”. Kobieta została zatrzymana, a jej dzieci oddano pod opiekę rodziny.

Badanie alkomatem wykazało ponad dwa promile alkoholu w organizmie, dlatego – oprócz zarzutu zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem, za który grozi do pięciu lat więzienia – rozpoczęto odrębne postępowanie dotyczące niewłaściwego sprawowania opieki nad dziećmi.
Źródło info i foto: interia.pl

Strzelanina w Charlotte. Dwie ofiary

Co najmniej dwie osoby zginęły i wiele innych zostało rannych w poniedziałek nad ranem w wyniku strzelaniny w Charlotte w Karolinie Północnej. Część zranionych osób została potrącona przez samochody. Według policji do strzelaniny doszło po zgłoszeniu potrącenia przechodnia przez samochód. Kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, na ulicach były setki ludzi. Wkrótce potem ktoś zaczął strzelać. Pociski zraniły dziewięć osób, w tym co najmniej dwie śmiertelnie.

Opublikowane w mediach społecznościowych nagranie z incydentu pokazuje uciekających w panice ludzi, a w tle słychać strzały z broni automatycznej. W wyniku powstałego chaosu kolejnych pięć osób zostało później potrąconych przez jadące ulicą samochody.

Na miejsce przyjechało 20 radiowozów policji, a także strażacy i służby medyczne. Według policji strzelać mogła więcej niż jedna osoba. Motywy i tożsamość sprawców są na razie nieznane.
Źródło info i foto: TVP.info

31-latka rzuciła się z nożami na policjantów. Została śmiertelnie postrzelona. Nowe ustalenia

Użycie broni podczas interwencji w Żyrardowie było zasadne – takie, jak dowiedział się reporter RMF FM – są wstępne ustalenia wewnętrznego postępowania w policji. W miniony czwartek funkcjonariusz śmiertelnie postrzelił kobietę, która zaatakowała go nożem.

Wszczęto już śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa przez kobietę jej partnera. To właśnie w tej sprawie policjanci przyjechali do jednego z mieszkań w Żyrardowie. Kobieta nożami zaatakowała także funkcjonariuszy, nie reagując na użyty wobec niej gaz, ani strzał ostrzegawczy. Zarządzono już sekcję zwłok, która zostanie przeprowadzona jutro. Wtedy być może okaże się, dlaczego kobieta była tak agresywna.

Prokuratura będzie też wyjaśniać – odrębnie od policji – zasadność użycia broni. Pistolet został już zabezpieczony. Śledczy mają też noże, którymi posługiwała się kobieta. Przesłuchano też świadków.

Policjanci zostali wezwani do awantury domowej

W czwartek około 21:00 policjanci wezwani zostali do awantury domowej, w czasie której miało dojść do użycia noża. W mieszkaniu jednej z żyrardowskich kamienic znaleźli zakrwawionego mężczyznę, na podwórzu zaś zastali agresywną kobietę, trzymającą w rękach dwa noże.

Jak relacjonuje rzeczniczka mazowieckiej policji podinsp. Katarzyna Kucharska: „Po wejściu do mieszkania potwierdzono, że na podłodze leży zakrwawiony mężczyzna. Policjanci zaczęli udzielać mu pomocy, gdy usłyszeli krzyki dochodzące z podwórka. Na zewnątrz zobaczyli kobietę, która była agresywna”.

31-latka zachowywała się – jak podaje policja – irracjonalnie, atakowała policjantów, nie reagując ani na ich wezwania, ani na użycie gazu łzawiącego. Nie zadziałał także oddany w powietrze strzał ostrzegawczy. Kolejny oddany został w jej kierunku – jak zaznacza podinsp. Kucharska: „w celu odparcia bezpośredniego zamachu na życie funkcjonariuszy”.

Rannej kobiecie policjanci natychmiast udzielili pomocy, którą kontynuowali wezwani na miejsce ratownicy medyczni. Mimo to 31-latka zmarła w szpitalu. Do szpitala trafił także zraniony przez nią mężczyzna.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejne osoby zatrzymane przez ABW. Wydalenia z kraju, walka z terroryzmem

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w ostatnim czasie dokonali szeregu działań dotyczących cudzoziemców, którzy zagrażali bezpieczeństwu Polski i mieli związek z radykalnymi organizacjami terrorystycznymi. Według informacji portalu tvp.info, w maju ABW zatrzymało obywatela Indii i spowodowało wydalenie z kraju dwóch Rosjan narodowości czeczeńskiej.

Jak wynika z naszych ustaleń, śledczy z ABW na początku maja potwierdzili powiązania obywatela Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej Adama B. z organizacjami terrorystycznymi.

Według agencji Adam B. był związany z osobami wspierającymi organizacje terrorystyczne – m.in. z tzw. Państwem Islamskim – oraz z cudzoziemcami zaangażowanymi w konflikt zbrojny na terenie Syrii. W sprawie operacyjnej prowadzonej wobec Adama B. szef ABW skierował wniosek do szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców o pozbawienie mężczyzny statusu uchodźcy.

Druga sprawa dotyczy obywatela Indii, który według Agencji stanowił zagrożenie o charakterze terrorystycznym.

Mężczyzna – służby nie chcą ujawniać jego imienia – został zatrzymany 22 maja przez Straż Graniczną na podstawie informacji przekazanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Obywatel Indii miał prezentować wysoki stopień radykalizacji oraz skłonność do przemocy; deklarować zdolność do podjęcia działań o charakterze terrorystycznym.

Zatrzymany przebywa obecnie w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców Straży Granicznej, gdzie oczekuje na wydalenie z kraju.

W połowie maja z terytorium Polski wydalony został obywatel Federacji Rosyjskiej narodowości czeczeńskiej. Bukhari K. utrzymywał kontakty z osobami mogącymi mieć związek z terroryzmem.

Na podstawie informacji przekazanych przez Agencję – na mocy ustawy o cudzoziemcach – komendant placówki Straży Granicznej w Łodzi wydał decyzję o zobowiązaniu Bukhariego K. do powrotu do kraju pochodzenia. Zakaz ten dotyczy również ponownego wjazdu na terytorium Polski i innych państw obszaru Schengen. Decyzja ta została wydana na pięć lat.

Bukhari K. został zatrzymany w listopadzie 2019 r. przez Straż Graniczną, następnie decyzją sądu został umieszczony w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Białymstoku. Z kolei w maju br. Rada do Spraw Uchodźców utrzymała w mocy decyzję szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców, który odmówił Rosjaninowi ochrony międzynarodowej na terytorium Polski.
Źródło info i foto: TVP.info

Funkcjonariusze z krakowskiego „Archiwum X” rozwiązują sprawę zabójstwa z 2000 roku

Policjanci z krakowskiego Archiwum X mają nowy trop w sprawie Joanny Matjaszek, która zaginęła w 2000 roku w miejscowości Niwka (gm. Radłów). Śledczy nie mają wątpliwości, że 18-letnia wówczas dziewczyna padła ofiarą zabójstwa, choć jej zwłok nigdy nie udało się odnaleźć. W rejonie podtarnowskich stawów, na granicy gmin: Wierzchosławice i Radłów, trwają poszukiwania istotnych dowodów w tej sprawie, a przede wszystkim ciała licealistki.

Pochodząca z Brzeska, 18-letnia wówczas Joanna Matjaszek zaginęła 3 listopada 2000 roku w podtarnowskiej miejscowości Niwka (gm. Radłów). Początkowo śledczy prowadzący sprawę zakładali różne scenariusze zdarzeń, między innymi ucieczkę dziewczyny, wstąpienie przez nią do sekty, czy nieszczęśliwy wypadek, lecz obecnie nie mają już wątpliwości, że padła ona ofiarą zabójstwa.

Zwłoki Joanny do tej pory nie zostały odnalezione, mimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej. Bezpośrednio po zniknięciu licealistki, za pomocą kamery termowizyjnej przeczesano między innymi 100 hektarów lasów oraz teren starej cegielni w pobliżu Radłowa, a także przesłuchiwano świadków. Niestety nie natrafiono na ślad dziewczyny.
Źródło info i foto: se.pl

Strzelanina na przedmieściach Atlanty. Są zabici

Pięć osób zostało rannych, zaś dwie zginęły – to bilans strzelaniny na przedmieściach Atlanty, stolicy amerykańskiego stanu Georgia. Sprawca zaczął strzelać do grupy ludzi z przejeżdżającego auta. Do incydentu doszło w sobotę około godziny 17.45 czasu lokalnego w Edgewood, miejscowości leżącej na północny wschód od Atlanty. Policja poinformowała, że funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zastali pięć rannych osób będących w poważnym stanie. Trafili oni do szpitala. Dwie inne osoby zostały odwiezione do szpitala przed przyjazdem pierwszego patrolu.

Rzecznik policji przekazał, że dwie osoby zmarły, stan pozostałych jest stabilny – relacjonował dziennik „Atlanta Journal-Constitution”.

Wszczęto śledztwo w sprawie strzelaniny. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw sprawcy i dlaczego zaatakował właśnie tę grupę osób. Policja opublikowała zdjęcie ciemnego pick-upa, z którego – jak oceniono – padły strzały.

W Atlancie doszło do nowych protestów po śmiertelnym zranieniu przez policjanta czarnoskórego mężczyzny Raysharda Brooksa podczas próby aresztowania.

Według oficjalnych doniesień 27-letni Brooks zasnął w samochodzie na podjeździe drive-in restauracji Wendy’s i jej pracownicy wezwali policję, ponieważ auto blokowało innych klientów. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu i stawiał opór, gdy policja chciała go aresztować – podało w raporcie biuro śledcze stanu Georgia.

Materiał z monitoringu pokazuje, że „podczas szarpaniny z funkcjonariuszami Brooks wyrwał jednemu z nich paralizator i uciekł” – napisano w raporcie. „Policjanci pobiegli za Brooksem; podczas pościgu Brooks odwrócił się i skierował paralizator w stronę policjanta. Funkcjonariusz użył swojej broni, trafiając w Brooksa” – podano w dokumencie.

Mężczyzna został przetransportowany do szpitala i przeszedł operację, ale wkrótce potem zmarł. Funkcjonariusz został ranny. W związku z incydentem w sobotę ze stanowiska zrezygnowała szefowa policji w Atlancie Erika Shields.
Źródło info i foto: TVP.info

Kryminalni przechwycili 8 tysięcy tabletek zawierających MDMA

Podczas przygotowanej zasadzki w ręce grodziskich kryminalnych wpadł 28-latek podejrzany o przestępstwa narkotykowe. Mężczyzna przewoził w samochodzie ponad 8 tysięcy tabletek zawierających MDMA. W czasie działań zatrzymany został także inny kierowca, który podczas ucieczki przed policjantami spowodował wypadek i próbował staranować radiowóz. Wobec obu zatrzymanych zastosowane zostały środki zapobiegawcze.

Grodziscy kryminalni regularnie zbierają informacje o osobach, które mogą popełniać przestępstwa narkotykowe na terenie powiatu. Jedno z takich ustaleń dotyczyło mężczyzn, którzy mogli posiadać nielegalne substancje w samochodzie. Policjanci szybko ustalili, że podejrzane osoby przebywają aktualnie w Milanówku i natychmiast przygotowali działania.

Po krótkiej obserwacji jednej z posesji zauważyli 2 samochody wyjeżdżające z niej w przeciwnych kierunkach. Kierujący range roverem nie zareagował jednak na wydane przez policjantów polecenie zatrzymania auta i zaczął uciekać tyłem. Niestety, nie zwracał uwagi na innych użytkowników drogi, potrącił prawidłowo jadącego rowerzystę i nadal uciekał. Gdy funkcjonariusze zablokowali mu wyjazd nieoznakowanym radiowozem, jeszcze próbował uniknąć zatrzymania, uderzając w pojazd służbowy. Wszystkie sposoby okazały się nieskuteczne i 24-latek został zatrzymany.

Po drugiej stronie ulicy kolejna policyjna załoga czekała już na kierującego fordem. Po zatrzymaniu i sprawdzeniu jego auta potwierdziły się informacje kryminalnych. Na tylnym siedzeniu samochodu funkcjonariusze znaleźli torbę wypełnioną dużą ilością podejrzanych tabletek. Przedmioty zostały zabezpieczone, a przewożący je 28-latek trafił do celi grodziskiej komendy. Po badaniu substancji okazało się, że mężczyzna posiadał w samochodzie ponad 8200 tabletek zawierających MDMA.

Zebrane dotychczas w tej sprawie materiały pozwoliły na przedstawienie 28-letniemu mężczyźnie zarzutu posiadania znacznej ilości substancji psychotropowej. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych przez grodziskich kryminalnych tabletek wynosi około 250 tysięcy złotych. Sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek policjantów i prokuratora i zastosował wobec zatrzymanego tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące. Drugi z zatrzymanych mężczyzn usłyszał zarzut stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej oraz spowodowania wypadku drogowego. Decyzją prokuratora kierowca range rovera został objęty policyjnym dozorem.
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: 39-letni Momodou Lamin Sisay został zastrzelony przez policję podczas pościgu

39-letni Momodou Lamin Sisay został zastrzelony przez policję w czasie pościgu, do którego doszło 29 maja w Snellville w stanie Georgia. Funkcjonariusze twierdzą, że nie reagował na polecenia i strzelał w ich kierunku. Jak się okazało – ojcem zastrzelonego mężczyzny jest przedstawiciel Gambii przy ONZ – Lare Sisay – który, nie wierząc w słowa policji, domaga się niezależnego śledztwa. O sprawie pisze BBC.

Z relacji funkcjonariuszy wynika, że 29 maja około 4 nad ranem w Snellville w stanie Georgia policyjny patrol próbował zatrzymać pojazd do kontroli. Kierowca jednak nie zatrzymał się, dlatego rozpoczął się pościg. Gdy po zatrzymaniu samochodu policjanci podeszli do pojazdu, kierowca miał wyciągnąć swoją broń i celować w funkcjonariuszy, którzy schowali się za radiowozem i wezwali grupę antyterrorystyczną SWAT.

Jak wynika z wstępnych ustaleń śledczych – Sisay miał strzelić do jednego z funkcjonariuszy, na co jeden z oficerów SWAT miał odpowiedział strzałem. 39-latek zginął na miejscu.

Z opinią śledczych nie zgadza się ojciec ofiary. Jego zdaniem – informuje BBC – policja nie zrobiła wystarczająco dużo, aby pokojowo rozwiązać sytuację. Twierdzi także, że jego syn nie strzelał do policjantów.

„Przeprowadzimy niezależną sekcję zwłok. Chcemy też zlecić prywatnemu śledczemu zbadanie okoliczności śmierci. Jeśli to będzie konieczne, zatrudnimy prawnika, który pozwie stanową policję. Nie odpuścimy” – powiedział Lare Sisay w wypowiedzi cytowanej przez BBC.

We wtorek (3 czerwca) Ministerstwo Spraw Zagranicznych Gambii zwróciło się do ambasady w Waszyngtonie z prośbą o zaangażowanie odpowiednich władz USA w celu przeprowadzenia obiektywnego dochodzenia – podaje BBC.

Momodou Lamin Sisay został zastrzelony cztery dni po śmierci George’a Floyda, który zmarł, gdy w czasie aresztowania został przygnieciony do ziemi przez policjanta. Funkcjonariusz przez dziewięć minut klęczał na szyi 46-latka. Na nagraniu wideo z aresztowania słychać, jak Floyd, który był nieuzbrojony, mówił, że nie może oddychać.

Śmierć Floyda wywołała w wielu miastach USA falę protestów przeciwko brutalności policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Ustawianie przetargów na roboty budowlane w gminie Adamów. CBA zatrzymało przedsiębiorców i urzędników

23 04 2008 KONOPNICA AKCJA CBA W DOMU MIROSLAWA B BYLEGO DYREKTORA DEPARTAMENTU MIENIA I INWESTYCJI W URZEDZIE MARSZALKOWSKIM
FOT JACEK SWIERCZYNSKI/DZIENNIK WSCHODNI

Agenci CBA zatrzymali przedsiębiorców i urzędników z Adamowa niedaleko Zamościa. Chodzi o ustawianie przetargów na roboty budowlane. Śledztwo w tej sprawie prowadzi lubelska prokuratura. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali czterech mężczyzn, w tym dwóch inspektorów ds. zamówień publicznych i inwestycji zatrudnionych w urzędzie gminy z powiatu zamojskiego – poinformowało we wtorek CBA.

– Urzędnicy brali łapówki w zamian za preferencyjne traktowanie firm biorących udział w przetargach. Były to przetargi organizowane głównie na budowę i utrzymanie dróg – wyjaśnia Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

Pozostali zatrzymani to dwaj właściciele firm z branży budowlanej i transportowej. Z ustaleń CBA wynika, że do łapownictwa dochodziło w latach 2018-2019. Śledczy nie zdradzają jednak, ile przetargów miało zostać „ustawionych”. Agenci przeszukali także miejsca zamieszkania i pracy zatrzymanych. Zabezpieczali tam m.in. dokumenty, które mogą być dowodami w sprawie.

CBA nie ujawnia, gdzie pracują zatrzymani urzędnicy. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, chodzi o pracowników urzędu gminy Adamów.

Specjaliści od przetargów mieli uczynić sobie z łapówek stałe źródło utrzymania. Z nieoficjalnych informacji wynika, że przedsiębiorcy w zamian za zlecenia wręczali urzędnikom kwoty od 1 do 4 tys. zł.

– Mamy w urzędzie kontrolę CBA. Udostępniamy wszelkie dokumenty i czekamy na wyniki postępowania – mówi Dariusz Szykuła, wójt gminy Adamów. – Formalnie nic nie wiem o zatrzymaniu pracowników urzędu. Nie mam żadnych informacji o ustaleniach CBA. W tej chwili nie mogę więc komentować sprawy.

Śledztwo zostało wszczęte w oparciu o materiały zebrane przez policjantów z KMP w Zamościu. We wtorek zatrzymani zostali przewiezieni na przesłuchania do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, która prowadzi sprawę.
Źródło info i foto: dziennikwschodni.pl