CBŚP rozbiło gang handlujący wirtualną kawą i olejem

Co najmniej 38 milionów złotych mógł stracić Skarb Państwa na działalności grupy zajmującej się wyłudzaniem VAT na handlu m.in. kawą i artykułami chemicznymi. Zdaniem śledczych z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu oszuści działali półtora roku. W ostatnich dniach funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 8 osób związanych z tym gangiem „vatsterów”.

Z ustaleń śledczych wynika, że szajka „vatsterów” zaczęła działać w kwietniu 2015 r. Oszuści znaleźli prosty sposób na wzbogacenie się kosztem państwa.

Poprzez sieć spółek w Polsce oraz Unii pozorowali tzw. wewnątrzwspólnotowy obrót olejem rzepakowym, kawą czy artykułami chemicznymi. W rzeczywistości przestępcy dokonali niewielkiej liczby transakcji, ale głównie dla zachowania pozorów legalnej działalności. A i tak, gdy nawet sprzedawano realny towar, to manipulowano kwotami na fakturach.

Według wstępnych szacunków działalność grupy mogła narazić Skarbu Państwa na uszczuplenia podatkowe w wysokości co najmniej 38 mln zł. Działalność tego gangu „vatsterów” udało się przerwać jesienią 2016 r., kiedy to policjanci przeszukali kilkadziesiąt mieszkań i firm na terenie województw: śląskiego, małopolskiego, wielkopolskiego oraz dolnośląskiego.

Do zatrzymań członków grupy doszło w ubiegłym tygodniu w południowej i południowo-wschodniej Polsce. W Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu ośmiu podejrzanych usłyszało zarzuty „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy i popełnienia przestępstw karnoskarbowych”. Grozi za to do 10 lat więzienia. Jeden z podejrzanych trafił na trzy miesiące do aresztu.

Podczas akcji zabezpieczono gotówkę i samochody zatrzymanych o wartości 180 tys. zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP zlikwidowali 8 agencji towarzyskich. 11 osób zatrzymanych

CBŚP zlikwidowało osiem agencji towarzyskich, zatrzymując przy tym 11 osób. Grupa przestępcza mogła działać w latach 2018-20 i w tym czasie w ponad 30 „mieszkaniówkach” mogło „pracować” nawet 100 kobiet. Policjanci z Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie podejrzani są o zorganizowanie sieci agencji towarzyskich i czerpanie korzyści z cudzego nierządu.

W ostatnim czasie funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili akcję na terenie województwa wielkopolskiego oraz dolnośląskiego, w wyniku której zlikwidowali osiem agencji towarzyskich tak zwanych mieszkaniówek. Policjanci jednocześnie weszli do ustalonych wcześniej mieszkań i zatrzymali 11 osób.

W działaniach wzięli udział także funkcjonariusze z zarządów CBŚP w Gorzowie Wielkopolskim i we Wrocławiu, a dynamiczne zatrzymania niektórych podejrzanych przeprowadzili policjanci zespołów specjalnych CBŚP.

W trakcie przeszukania miejsc pobytu podejrzanych oraz mieszkań przeznaczonych na agencje towarzyskie policjanci zabezpieczyli między innymi sprzęt elektroniczny, dokumenty, a także pieniądze w kwocie ponad 100 tys. zł, biżuterię i samochody. Podczas czynności w jednym z mieszkań w Poznaniu znaleziono również około 2 kg marihuany.

Nawet sto prostytutek

Jak wynika z ustaleń policjantów CBŚP grupa działała w latach 2018-20 na terenie Wielkopolski i Dolnego Śląska. Wszystko wskazuje na to, że w tym czasie w ponad 30 agencjach towarzyskich funkcjonujących w wynajmowanych mieszkaniach mogło „pracować” nawet 100 kobiet. Werbunkiem prawdopodobnie zajmował się 34-letni mężczyzna o pseudonimie „Norbert”, który podejrzany jest o kierowanie tą grupą. Kobietom poszukującym w internecie zatrudnienia, członkowie grupy oferowali pracę jako masażystki, nie informując, czym dokładnie będą się zajmowały.

Gdy już dowiedziały się w jakim charakterze mają „pracować”, wtedy część z nich rezygnowała. Z ustaleń śledztwa wynika, że pozostałe osoby zatrzymane zajmowały się umawianiem zleceń i ochroną „biznesu”.

Większość kobiet „pracujących” w agencjach stanowiły Ukrainki, ale zatrudniano także Polki. Cudzoziemkom legalizowano pobyt w Polsce na podstawie fałszywych zaświadczeń o zatrudnieniu. W ramach grupy działało także „call center”, gdzie przyjmowano zlecenia na daną usługę, a następnie informowano klienta o adresie gdzie będzie ona świadczona.

Odbierali pieniądze za nieposłuszeństwo

Jeśli któraś z kobiet chciała odejść z „biznesu”, lider grupy stosował psychiczne formy nacisku, m.in. groźby ujawnienia jej wizerunku na stronie internetowej. Nieposłuszeństwo było karane finansowo, a w niektórych przypadkach kobiety traciły większość zarobionych pieniędzy.

Ze wstępnych szacunków śledczych wynika, że podejrzany o kierowanie tą grupą mógł osiągać nawet 60 tys. zł miesięcznego zysku „na czysto”, po odliczeniu kosztów funkcjonowania „biznesu”. Śledczy szacują, że grupa mogła zarobić na nielegalnym procederze około 1,44 mln zł.

Policjanci CBŚP doprowadzili zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, gdzie prokurator przedstawił im zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej kierowania tą grupą. Dziewięć osób podejrzanych jest o czerpanie korzyści z nierządu innych osób, dwie o pranie pieniędzy pochodzących z przestępstw, a jedna o posiadanie narkotyków. Cztery osoby zostały tymczasowo aresztowane.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci z Kłomnic rozbili gang okradający sklepy w całym kraju

Policjanci z Kłomnic od 2018 roku prowadzili działania dotyczące kradzieży sklepowej, do której doszło w Rudnikach. Podczas tej realizacji wpadli na trop grupy przestępczej, która na terenie 9 województw dopuszczała się kradzieży w sieci sklepów ogólnospożywczych. Śledczy zatrzymali w sumie 8 osób, którym przedstawili łącznie 95 zarzutów.

13 grudnia 2018 roku w jednym ze sklepów w Rudnikach doszło do kradzieży artykułów spożywczych o wartości ponad 500 zł. Jak ustalili policjanci z Kłomnic, kradzieży tej dopuściło się dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Po nitce do kłębka, w toku dalszych czynności śledczy ustalili, że osoby rozpoznane na nagraniu z monitoringu sklepu należą do opolskiej grupy przestępczej, która z kradzieży sklepowych uczyniła sobie stałe źródło dochodów. Od sierpnia 2018 roku do stycznia 2019 roku przestępcy dokonali 42 kradzieży produktów o wartości blisko 30 tys. zł na terenie 9 województw: śląskiego, opolskiego, zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Schemat działania zawsze był taki sam – jedna osoba czekała w zaparkowanym przed sklepem samochodzie, natomiast pozostałe wchodziły do środka. Ustalenia stróżów prawa pozwoliły na zatrzymanie w sumie 8 osób, którym przedstawiono łącznie 95 zarzutów. Wobec sprawców prokurator zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 6 tys. zł, a dodatkowo 3 z nich zostało objętych policyjnym dozorem. Zatrzymanym grozi kara do 5 lat więzienia.

Na ręce Komendanta Miejskiego Policji w Częstochowie — insp. Dariusza Atłasika wpłynęły podziękowania od zarządu sieci okradanych marketów.
Źródło info i foto: Policja.pl

„Gang pruszkowski” przed sądem. 1698 stron aktu oskarżenia

Andrzej Z. ps. Słowik, Leszek D. ps. Wańka oraz Janusz P. ps. Parasol to główni oskarżeni mającego ruszyć dzisiaj przez Sądem Okręgowym w Warszawie, procesu gangu pruszkowskiego i ochranianej przez niego grupy oszustów wyłudzających VAT. W ławach oskarżonych zasiądzie 50 osób, a prokuratura chce wezwać 69. Samo odczytanie, liczącego 1698 stron, aktu oskarżenia może zająć nawet kilkanaście godzin!

Proces pruszkowskich bossów, ich pomagierów oraz oszustów wyłudzających VAT ma się rozpocząć w poniedziałek w sali 252, największej w stołecznym sądzie okręgowym. Przewinęło się przez nią większość znanych, bardziej lub mniej, członków gangów z Warszawy i okolic. Na razie wyznaczono 33 terminy rozpraw. Proces poprowadzi sędzia Piotr Maksymowicz.

W ławach oskarżonych zasiądzie 50 osób, a prokuratura chce wezwać 69 świadków i odczytać zeznania kolejnych 99 osób. Materiał dowodowy w sprawie to ponad 300 tomów akt głównych oraz ponad 400 tomów załączników. Akt oskarżenia liczy zaś 1698 stron. Odczytanie go może zająć prokuratorowi kilkadziesiąt kilkanaście godzin.

Zamiana referenta

Pierwotnie referentem sprawy był, od 9 września 2019 r., sędzia Krzysztof Ptasiewicz. Przestał nim być 19 grudnia, po tym jak w połowie grudnia cofnięto mu nagle delegację do sądu okręgowego. Według „Rzeczpospolitej” decyzję taką podjęła wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowską, po tym jak sędzia odrzucił wnioski prokuratury o zastosowanie aresztu w „pewnej sprawie karnej o sygn. XVII 246/19”.

Wymieniona sprawa dotyczy właśnie gangu pruszkowskiego. Z ustaleń tvp.info wynika, że sędzia Ptasiewicz wydał postanowienia o możliwości zmiany tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe – po uiszczeniu określonej kwoty poręczenia. I tak Andrzej Z. ps. Słowik miał zapłacić 400 tys. zł, Leszek D. ps. Wańka – 200 tys. zł, Janusz P. ps. Parasol – 120 tys. zł, Krzysztof O. ps. Kręcony – 150 tys. zł. Termin uiszczenia poręczeń minął 6 grudnia. Do tego dnia, tylko za Leszka D. wpłacono wymaganą sumę i odzyskał on wolność.

Sprawę warunkowego uchylenia aresztów ujawnił 20 listopada portal tvp.info. Co ciekawe, sędzia Ptasiewicz uważany jest przez stołecznych prokuratorów za „dobrego i rzetelnego” przedstawiciela Temidy.

Powrót do przeszłości

Portal tvp.info opisywał część przestępstw, za które mają odpowiedzieć pruszkowscy mafiosi. Jednym z nich była próba wymuszenia miliona złotych haraczu od jednego z przedsiębiorców we wrześniu 2014 r. Zmuszanie biznesmenów do przekazywania gangsterom firm czy płacenia „za ochronę”, to rzeczywistość lat 90. Wtedy to niewiele osób decydowało się na współpracę z wymiarem sprawiedliwości. W XXI wieku wiele się zmieniło. Zastraszany przez bossów przedsiębiorca nie bał się zawiadomić policji.

Mafiosi odpowiedzą także za przestępstwo, o którym zapewne woleliby zapomnieć. Według prokuratury w czerwcu 2016 r. chcieli okraść rosyjskich gangsterów handlujących narkotykami, ale pomylili samochody i napadli na ojca z dwoma synami. W ataku mieli wziąć udział: „Słowik”, „Wańka” wraz z synem Adamem K. oraz „Parasol”. Bossowie usłyszeli prokuratorskie zarzuty uszkodzenia ciała i usiłowania rozboju. Gangsterzy twierdzą, że są niewinni.

W 2016 r. grupa pruszkowska zrabowała kilkadziesiąt kilogramów bursztynu o wartości 440 tys. zł, ukradła także dwóm kolekcjonerom zegarki o łącznej wartości ponad miliona złotych.

„Pruszków” bierze się za VAT

Według prokuratury nowy gang „Słowika”, bo to jego śledczy wskazują jako lidera grupy, działał od września 2014 r. do września 2018 r. Przez kilkanaście ostatnich miesięcy boss kierował nim zza krat, m.in. przy pomocy swojej konkubiny. Gang miał zajmować się przestępstwami gospodarczymi, oszustwami podatkowymi, rozbojami, handlem narkotykami czy podrabianiem dokumentów. Śledczy zarzucają także gangsterom handel kokainą.

Na trop pruszkowskich gangsterów wpadli funkcjonariusze CBŚP i śledczy prokuratury regionalnej ze Szczecina, rozpracowując grupę, która wyłudzała podatek VAT. Na jej czele miał stać Sebastian W. Gang działał w latach 2012-2107, a na jego działalności Skarb Państwa miał stracić blisko 193 mln zł.

Z grupą tą, zdaniem śledczych, związali się w 2013 r. „Słowik” i „Wańka”. – Ich rola polegała na zapewnianiu środków pieniężnych w funkcjonowanie tej grupy, zapewnianiu ochrony interesów majątkowych grupy, w tym związanych z rozliczeniami na tle konfliktów z innymi grupami przestępczymi – poinformowała Prokuratura Regionalna w Szczecinie po skierowaniu akt oskarżenia w listopadzie 2018 r.

Drugi gang rozpracowany przez śledczych to już typowa gangsterska ekipa, na czele której miał stać Andrzej Z. ps. Słowik. W jej skład wchodzili m.in. Leszek D. ps. Wańka, Janusz P. ps. Parasol, Krzysztof K. ps. Kręcony, Artur R. ps. Pinokio, Adam K. ps. Młody Wańka czy Sebastian F. Do ekipy tej należeli byli członkowie kilku stołecznych gangów poza „Pruszkowem”, m.in. grupy ożarowskiej i mokotowskiej.
Źródło info i foto: TVP.info

Kulisy zatrzymania Magdaleny K.

Trwa procedura ekstradycyjna ws. zatrzymanej na Słowacji Magdaleny K., podejrzanej o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą związaną ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii, która zajmowała się handlem narkotykami na szeroką skalę. 32-latka była poszukiwana listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania. W trakcie zatrzymania – jak powiedział nam Sebastian Gleń z małopolskiej policji – „zaprzeczała, że jest Magdaleną K.”.

Przypomnijmy, Magdalena K. była ścigana w związku z podejrzeniem kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, której członkowie są podejrzani m.in. o międzynarodowy obrót środkami odurzającymi i psychotropowymi oraz przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.

32-latka była poszukiwana w kraju od listopada 2018 roku na podstawie listu gończego, zaś w lutym 2019 r., za kobietą wydany został Europejski Nakaz Aresztowania. Otrzymała także czerwoną notę Interpolu, która oznacza najwyższy stopień międzynarodowych poszukiwań w celu aresztowania i ekstradycji.

Magdaleny K. poszukiwali policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji, z grupy tzw. „łowców cieni”, wspólnie z policjantami z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.

„Uzyskaliśmy informację, że poszukiwana znajduje się na Słowacji. Nawiązaliśmy kontakt ze słowacką policją, którzy wspólnie z policjantami Centralnego Biura Śledczego zatrzymali poszukiwaną w Zwoleniu na Słowacji” – relacjonował w rozmowie z RMF FM Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Zatrzymania dokonano w piątek.

„Poszukiwana zaprzeczała, że jest Magdaleną K., mówiła, że to pomyłka. Trzeba zaznaczyć, że zmieniła wygląd – kolor włosów, po to, by uniknąć identyfikacji” – dodał Gleń.

„To oczywiście nie zmyliło śledczych. Została zatrzymana i w tej chwili przebywa w areszcie na Słowacji. Słowacja ma teraz 60 dni na wydanie decyzji, czy podda ją ekstradycji do Polski” – podsumowuje rzecznik małopolskiej policji.

Kierownictwo nad grupą miała przejąć po zastrzeleniu jej partnera i aresztowaniu jego brata
Według ustaleń śledczych, zorganizowana grupa przestępcza działała w latach 2015-18 na terenie Krakowa i innych miejscowości województw: małopolskiego, śląskiego i pomorskiego, a jej członkowie zajmowali się popełnianiem przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, mieniu, bezpieczeństwu publicznemu oraz wprowadzaniem do obrotu i obrotem substancjami psychotropowymi i środkami odurzającymi.

Do grudnia 2017 roku grupą, do której należało co najmniej kilkudziesięciu ludzi, kierowali bracia Adrian i Mariusz Z., ps. „bracia zieloni”. W grudniu 2017 Adrian Z. został zastrzelony, gdy w czasie próby zatrzymania zaatakował policjanta i usiłował odebrać mu broń. Mariusz Z. trafił natomiast do tymczasowego aresztu. To wtedy – jak ustalili śledczy – kierownictwo nad grupą przejęła partnerka Mariusza Z., Magdalena K.

Według prokuratury, działalność gangu była podzielona na dwa piony: zbrojno-narkotykowy i ekonomiczny, związany z inwestowaniem i tzw. praniem pieniędzy pochodzących z przestępstw.

W części zbrojnej i narkotykowej – jak ustalili śledczy – część ludzi delegowana była do pracy w Hiszpanii przy pakowaniu i ładowaniu narkotyków, część była odpowiedzialna za przyjmowanie narkotyków w Polsce i ich wyładowanie oraz rozwiezienie do dilerów narkotykowych, inne osoby odpowiedzialne były za przywożenie narkotyków. Dodatkowo – według prokuratury – grupa wykorzystywała także kierowców firm transportowych, którzy nieświadomie uczestniczyli w przestępczym procederze.

W skład „ekonomicznej” części grupy wchodzić mieli m.in. przedstawiciel spółki deweloperskiej, osoba inwestująca nielegalne środki w spółki i nieruchomości czy podstawione osoby, na które nabywano nieruchomości.

Według prokuratury, łączna wartość mienia poddanego praniu brudnych pieniędzy wynosiła prawie 7 mln złotych i ponad 55 tysięcy euro.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Brutalny napad na Polaków w Rimini. Jest uzasadnienie wyroku dla Kongijczyka

„Niesłychane okrucieństwo” – takim określeniem włoski Sąd Najwyższy (Kasacyjny) uzasadnił decyzję z grudnia 2019 roku o utrzymaniu kary 16 lat więzienia dla Kongijczyka Guerlina Butungu, sprawcy ciężkiej napaści w Rimini na dwoje Polaków. Ponad dwa miesiące po wydaniu prawomocnego wyroku przedstawiono jego uzasadnienie.

Do nocnego ataku na dwoje młodych polskich turystów doszło na plaży w Rimini nad Adriatykiem w sierpniu 2017 roku. Kobieta została zgwałcona, a mężczyzna ciężko pobity. Oboje trafili do szpitala w poważnym stanie.

Napaści dokonał czteroosobowy gang, którego Guerlin Butungu – jedyny pełnoletni – był szefem. Trzech pozostałych napastników to nieletni synowie imigrantów z Maroka i Nigerii. Zostali skazani przez sąd dla nieletnich w osobnym procesie, każdy na prawie 10 lat więzienia.

„Był świadom zła, które wyrządzał”

Włoski Sąd Najwyższy w uzasadnieniu podkreślił, że 23-letni obecnie Butungu „był świadom zła, które wyrządzał”, dopuszczając się „bardzo ciężkich czynów”.

Kongijczyk, który przypłynął łodzią z Afryki na włoską wyspę Lampedusa, został skazany na 16 lat więzienia w 2017 roku przez sąd pierwszej instancji w Rimini. Wyrok następnie zatwierdził sąd drugiej instancji. Karę zaskarżyła obrona skazanego, domagając się uniewinnienia, co tłumaczono między innymi „trudną przeszłością” w kraju pochodzenia.

Parę Polaków reprezentował na wszystkich procesach mecenas Maurizio Ghinelli, który przedstawił sądom kolejnych instancji materiał, wskazujący na cierpienia i traumę, jakich doznali.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwana ENA szefowa gangu Magdalena K. zatrzymana na Słowacji

Poszukiwana listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania i czerwoną nota Interpolu Magdalena K. została zatrzymana przez policję na Słowacji. Kobieta jest podejrzana o kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się handlem narkotykami. Do zatrzymania Magdaleny K. doszło w piątek w okolicach miejscowości Zwoleń na Słowacji. Zatrzymania dokonali policjanci słowaccy w asyście polskich policjantów. Jak poinformowała policja, kobieta była kompletnie zaskoczona całą sytuacją i nie stawiała oporu.

Zmieniła kolor włosów

32-latka nie spodziewała się zatrzymania, bo wyglądała zupełnie inaczej niż na publikowanych w mediach zdjęciach. Miała m.in. ciemny kolor włosów. Magdalena K. jest podejrzana o kierowanie grupą przestępczą, „związaną ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów piłkarskich”.

Według policji, kobieta przejęła kierowanie gangiem po aresztowaniu jego przywódców w 2017 r. Grupa pod jej nadzorem zajmowała się głównie handlem narkotykami. Gang miał sprowadzić z zagranicy 5,5 tony marihuany wartej ponad 80 mln złotych i 120 kilogramów kokainy wartej przeszło 16 mln złotych.

Chciała listu żelaznego

Za kobietą w listopadzie 2018 roku wystawiono list gończy, Europejski Nakaz Aresztowania oraz tzw. czerwoną notę Interpolu. We wrześniu 2019 roku K. wystąpiła do krakowskiego sądu o wydanie listu żelaznego – specjalnego dokumentu, który miał zapewnić oskarżonej pozostanie na wolności, do czasu prawomocnego ukończenia postępowania. Sąd nie uwzględnił wniosku motywując to obawą matactwa.

Jak zapowiadają policjanci, Magdalena K. w najbliższym czasie zostanie przewieziona do Polski, gdzie zostanie osadzona w areszcie śledczym do dyspozycji prokuratury.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rozbito międzynarodowy gang handlujący sterydami

24 osoby zatrzymane – to efekt międzynarodowej akcji przeciwko gangowi nielegalnie handlującemu sterydami. Jak dowiedział się reporter RMF FM, w operacji uczestniczyła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, a także policjanci z Polski, Słowacji i Francji.

Zatrzymani sprowadzali chemikalia do produkcji środków sterydowych z krajów Dalekiego Wschodu. Anaboliki wytwarzali na terenie Unii Europejskiej. Tam poza laboratoriami, usytuowane były też magazyny.

Samą dystrybucją zajmowali się Ukraińcy. Klientów szukano przez internet, a dostawy odbywały się za pośrednictwem poczty, a także kurierami. Zyski legalizowano przez fikcyjne firmy zarejestrowane w różnych krajach.

W operacji zatrzymań członków grupy uczestniczyło w sumie prawie 300 funkcjonariuszy z Polski, Słowacji, Francji i Ukrainy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zarzuty dla grupy handlującej dopalaczami. Nie żyją 4 osoby

Są zarzuty dla członków grupy handlującej dopalaczami, po zażyciu których w Zawierciu i okolicach zmarły cztery osoby. Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej zakończył śledztwo przeciwko grupie. Jak ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, dwie młode kobiety i dwaj młodzi mężczyźni są podejrzani – poza sprzedażą znacznej ilości dopalaczy – także o nieumyślne spowodowanie śmierci, sprowadzenie niebezpieczeństwa utraty zdrowia i życia przez wiele osób, a także o narażenie na śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Mogą trafić za to do więzienia na 10 lat.

W czasie śledztwa ustalono, że użycie dopalaczy rozprowadzanych przez tę grupę nie tylko doprowadziło do śmierci 4 osób, ale kolejnych osiem trafiło po ich zażyciu do szpitali.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBŚP i KAS powstrzymali wyłudzenie ponad 28 mln złotych z VAT-u

Ponad 28 milionów złotych nienależnego podatku VAT próbował wyłudzić gang „vatsterów”, zajmujący się handlem artykułami elektronicznymi w ramach tzw. karuzeli podatkowej. Dzięki wspólnej akcji Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu oraz CBŚP i KAS, udało się zatrzymać czterech członków gangu i zabezpieczyć majątek spółki oszustów, o wartości blisko 30 milionów złotych.

Od kilku miesięcy Prokuratura Regionalna we Wrocławiu wraz z miejscowym zarządem CBŚP i Wielkopolskim Urzędem Celno-Skarbowym rozpracowywały gang zajmujący się przestępstwami skarbowymi i wyłudzeniami VAT. Grupa ta kontrolowała spółkę z Wielkopolski, zajmującą się handlem artykułami elektronicznymi. W rzeczywistości, wspomniana firma była legalnym ogniwem w tzw. karuzeli vatowskiej, do której trafiały zyski przestępców.

Według prokuratury, mechanizm działania oszustów polegał na kupnie lub tworzeniu spółek, które oficjalnie miały między sobą handlować elektroniką, a w rzeczywistości wystawiać kolejne faktury. Pierwszy podmiot w łańcuchu, tzw. podatnik znikający, kupował towar w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, nie odprowadzając należnego podatku VAT. Kolejne firmy w łańcuchu, tzw. „bufory”, wystawiały faktury innym „buforom” lub końcowym odbiorcom. Towar był natomiast najczęściej transportowany pomiędzy magazynami w kraju i zagranicą. Przestępcy zarabiali na niezapłaconym podatku, ponieważ mogli sprzedawać swój towar po niższej cenie. Znaczne zyski osiągali także na zwrocie VAT.

Z ustaleń prokuratury wynika, że spółka „vatsterów” zarobiła 27 mln zł. Jednocześnie gang próbował wyłudzić 28 mln zł nienależnego zwrotu podatku VAT.

Do zatrzymań członków tej grupy doszło w styczniu, jednak śledczy nie ujawniali tej informacji. Funkcjonariusze CBŚP i KAS ujęli cztery osoby, które usłyszały zarzuty „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, popełnienia przestępstw skarbowych i poświadczania w tym celu nieprawdy w dokumentach”. Cała czwórka trafiła do aresztu.

Prokuratura zabezpieczyła prawie 30 mln zł z majątku, spółki kontrolowanej przez oszustów. Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: TVP.info