Jest akt oskarżenia przeciwko członkom gangu z Wołomina

Trzech wołomińskich gangsterów, w tym domniemany herszt bandy Robert R. ps., Rudnik, zostało oskarżanych za przestępstwa jakich mieli się dopuścić robiąc interesy z Rafałem B., ps. Bukaciak, późniejszym bossem z Konstancina-Jeziorny. „Rudy” odpowie za sprzedaż dwóch pistoletów glauberyt, zaś jego podwładni „Chaba” i „Gała” za handel narkotykami.

Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej od 2013 r. prowadzi śledztwo w sprawie gangu, na czele którego stał Rafał B., ps. Bukaciak. Po jego zatrzymaniu na współpracę ze śledczymi zdecydowało się większość jego podwładnych. Zresztą on sam po usłyszeniu zarzutu zabójstwa dwóch osób przerwał zmowę milczenia.

„Bukaciak” ma o czym opowiadać, gdyż przez dwie dekady współpracował z trzema najsilniejszymi grupami przestępczymi ostatnich lat. Najpierw z gangiem wołomińskim, a później, niemal jednocześnie, z grupą „Szkatuły” i gangiem mokotowskim. Obie grupy wydały na niego wyrok śmierci, ale zbyt wielu ich członków jest za kratami, aby mogli spełnić groźby. Tym bardziej, że sam Rafał B. odsiaduje karę 25 lat więzienia za wspomniane zbrodnie i jest szczególnie chroniony w więzieniu.

Zarzuty dla ponad 200 osób

Sprawa interesów „Bukaciaka” z wołomińskimi gangsterami to tzw. ogon głównej sprawy. Śledczy kończą drobniejsze wątki postępowania, w którym zarzuty usłyszało już ponad 200 osób, zarówno członków stołecznych gangów jak i ich kooperantów z innych części Polski.

Po wyjściu z więzienia w grudniu 2001 r. Rafał B. zorientował się, że na jego terenie – Konstancinie-Jeziornie – bardzo aktywni są członkowie gangu Mutantów. Jako że był zbyt słaby, aby stawić im odpór, skontaktował się z Jackiem K., ps. Klepak, bossem gangu wołomińskiego. Ten zaś dał mu namiar na „Wojtasa” osławionego gangstera z grupy ursynowskiej, wchodzącej w skład gangu mokotowskiego. Współpraca z „Mokotowem” nie przeszkadzała „Bukaciakowi” w robieniu „na boku” interesów z „Wołominem”.

Przede wszystkim Rafał B. zaczął kupować od gangsterów z Wołomina narkotyki, które później rozprowadzali jego podwładni. Zdaniem prokuratury jego dostawcą miał być Norbert Ch., ps. Chaba. Z ustaleń śledczych wynika, że w latach 2002 i 2003, „Bukaciak” kupił od „Chaby” 10 kg marihuany i 31 kg amfetaminy. Interesy Rafała B. z Norbertem Ch. nie ograniczały się tylko do handlu narkotykami. Gangster z Konstancina wyjaśniał, że wraz ze swoim wspólnikiem Łukaszem A., ps. Łuki oraz „Wołominikami” mieli brać udział w „dojechaniu” jednego z dilerów, który po tym wydarzeniu musiał handlować narkotykami dla swoich oprawców. „Chaba” sprzedał „Bukaciakowi” także pistolet maszynowy skorpion. Broń jednak szybko wróciła do sprzedawcy, ponieważ się zacinała.

Prawdopodobnie dlatego po zakup następnej broni Rafał B. zwrócił się do jednego z wiceszefów gangu wołomińskiego – Roberta R., ps. Rudy. Prokuratura oskarżyła go o sprzedać B. dwóch pistoletów maszynowych glauberyt. Broń tę znaleźli później funkcjonariusze przeszukujący jeden z garaży w Konstancinie. W budynku znaleziono w sumie 26 sztuk broni. To był wspólny arsenał Rafała B. i grupy „Szkatuły”, której był namiestnikiem po zatrzymaniu jej bossów. Obecnie Robert R. odbywa karę dożywotniego więzienia za zabójstwo.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci rozbili gang przemycający hurtowe ilości narkotyków

1100 kg narkotyków o wartości około 48,5 mln zł przemycił gang, który w ostatnich daniach rozbili policjanci CBŚP wraz ze śledczymi z dolnośląskiej prokuratury zajmujący się przestępczością zorganizowaną. Zatrzymano sześć osób, w tym kuriera, który wiózł 10 l płynnej amfetaminy. Gangsterzy przemycali z Holandii przede wszystkim marihuanę, amfetaminę, tabletki ekstazy oraz czyste MDMA.

Uderzenie w gang narkoprzemytników rozpoczęło się od zatrzymania na granicy w Jędrzychowicach (pow. zgorzelecki) kuriera przewożącego 10 l płynnej amfetaminy, z której można wytworzyć 15 kg narkotyku w proszku. Ujęcie przemytnika było dokładnie zaplanowane. On i jego kompani byli od wielu tygodni inwigilowani. Śledczym z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej (tzw. pezetom) wraz z CBŚP udało się ustalić skład gangu oraz miejsca, w których mogą być przechowywane narkotyki.

W trakcie zatrzymania kuriera inne grupy funkcjonariuszy wkroczyły do wytypowanych mieszkań i domów. Zatrzymano kolejnych pięć osób, w tym gangsterów odpowiadających za redystrybucję przemyconych narkotyków. W jednym z lokali, policjanci natrafili na pojemniki z BMK, najważniejszym półproduktem do wytwarzania amfetaminy.

– W trakcie swojej przestępczej działalności grupa mogła przemycić około 1100 kg narkotyków. Dowody zgromadzone w sprawie pozwoliły na ustalenie, że członkowie grupy wprowadzili łącznie do obrotu około tony marihuany, 10 kg kokainy, 50 kg zwykłej i 22 l płynnej amfetaminy, 115 tys. tabletek ekstazy, 5 kg MDMA, oraz 50 kg metamfetaminy – mówi sierż. szt. Paweł Żukiewicz z biura prasowego CBŚP.

Nieoficjalnie wyliczono, że towar, który gangsterzy sprowadzili do Polski wart był około 48,5 miliona zł. Za przemyt i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków grozi nawet 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Polska: Gangsterzy z lat 90. wychodzą na wolność

Kończą się wyroki w głośnych sprawach mafiosów sprzed lat. Na wolność wychodzą przestępcy, którzy zasłynęli bezwzględnością i brutalnością. Świat popędził do przodu, więc jak w tej rzeczywistości odnajdą się gangsterzy z lat 90.? – zastanawia się TVN24.

– Myślę, że do trzech lat to wyjdą wszyscy. Będzie duża konkurencja, uprowadzenia ludzi z innych grup. Będą mieli po prostu o co walczyć – mówi były członek jednego z gangów w rozmowie z autorami programu TVN24 „Polska i Świat”.

Eksperci również twierdza, że dawni członkowie gangu mokotowskiego czy pruszkowskiego wrócą do dawnej działalności. – Oni zatrzymali się mentalnie na 2000 roku. Wyjdą i znów tak będą robić – tłumaczy w rozmowie z TVN24 były policjant Jan Fabiańczyk.

Rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz zauważa, że zatrzymana niedawno grupa wrocławska cechowała się wyjątkową brutalnością, przypominającą poczynania mafii z okresu po transformacji ustrojowej. – Zachowywali się wręcz jak przestępcy, którzy brali udział w grupach zorganizowanych w latach 90. – mówi o sprawcach.

Według wielu byłych policjantów takich grup teraz przybędzie. – To będzie czarny okres dla policji – mówi Jan Fabiańczyk. Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy policjanci zatrzymali przestępców, którzy z uprowadzeń dla okupu chcieli zrobić sobie stałe źródło dochodu. – Przez 22 lata służby nie spotkałem się z tak wysoce skomplikowaną sprawą – twierdzi oficer operacyjny policji.

TVN24 przywołuje też niedawną sprawę z miejscowości Wisznia Mała, kiedy to bandyta z kałasznikowa zastrzelił policjanta, który próbował go zatrzymać. Przestępca również zginął na miejscu, a policja broniła się wtedy, że funkcjonariusze nie spodziewali się, że człowiek okradający bankomat może użyć broni. – To był znany i bardzo niebezpieczny klient. Bardzo niebezpieczny. To, że nie wiedzieliśmy jako instytucja, że facet może posiadać broń, jest totalną bzdurą – mówił jednak o bandycie były oficer policji.

Jesienią ubiegłego roku w Inowrocławiu doszło do strzelaniny pomiędzy funkcjonariuszami CBŚP a przestępcą, którego mieli zatrzymać. Jeden z oficerów mówi, że policja mogła się tego spodziewać: – Mieliśmy sygnały, że on nie da się żywcem. Tak jest naładowany prochem i będzie walił do nas… – wspomina.

Marek Dyjasz, były szef Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, zwraca uwagę, że policja powinna na nowo nauczyć się pozyskiwać do współpracy członków najgroźniejszych grup. – Boli mnie, że liczba osobowych źródeł informacji drastycznie spadła. Tutaj widziałbym potencjał do odbudowania – twierdził Dyjasz. Pytany o to, czy policja jest gotowa do zwalczania tego typu przestępczości, mówi, że „to jest dobre pytanie”. – Mam nadzieję, że tak – podsumowuje.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Gang stadionowych chuliganów przemycił narkotyki warte setki milionów złotych

Ponad 15 ton marihuany, wartej w cenach hurtowych ponad 250 mln zł, a w detalicznej nawet 450 mln zł, przemycił w ciągu półtora roku gang wywodzący się ze środowiska pseudokibiców Cracovii. Grupa dokonała 150 udanych przemytów narkotyków z Holandii i Hiszpanii. Gangsterzy w szalikach wyprodukowali także w swoich laboratoriach ponad 300 kg amfetaminy, wartej od 3 mln (w hurcie) do 9 mln zł (w detalu). Bandę rozbili w ostatnich dniach policjanci krakowskiego CBŚP i funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.

– Pseudokibice stworzyli potężną organizację zajmującą się przemytem na skalę, jakiej mogliby pozazdrościć im tzw. zawodowi gangsterzy. Wykorzystali swoje kibolskie kontakty m.in. z chuliganami Ajaxu Amsterdam i znajomości z czasów pobytu w więzieniach za przestępstwa związane z chuliganką i drobniejszą przestępczością. Ci, których kiedyś nazywaliśmy szalikowcami czy kibolami, tworzą obecnie struktury przestępcze, które potrafią być bardziej hermetyczne niż osławione gangi z lat 90. – opowiada portalowi tvp.info jeden ze śledczych.

Śledztwo w sprawie narkogangu pseudokibiców wszczęto przed rokiem. Nad sprawą, nadzorowaną przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, pracowali wspólnie policjanci krakowskiego zarządu CBŚP oraz funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu.

Przerwana omerta i znalezione maczety

Dzięki informacjom operacyjnym śledczy doprowadzili do zatrzymania w lipcu 2017 r. trzech członków bandy, którzy wracali z Niemiec z ładunkiem 123 kg marihuany zapakowanej w pudła zawierające rzekomo produkty spożywcze. Kurierzy mieli także przy sobie inne narkotyki. Wartość całego przechwyconego towaru sięgała 3,5 mln zł.

Po tej wpadce funkcjonariusze zebrali nowe informacje dotyczące gangu kiboli. Według nieoficjalnych informacji udało się złamać mowę milczenia, co najmniej jednego z zatrzymanych przemytników. Wówczas zaczęło się żmudne zbieranie dowodów i inwigilacja ustalonych członków grupy.

W ostatnich dniach policjanci i pogranicznicy wkroczyli do siedmiu wytypowanych miejsc w Krakowie i okolicach, gdzie mieli przebywać członkowie gangu pseudokibiców. Zatrzymali w sumie 14 osób, w tym liderów kibolskiej bandy.

W trakcie przeszukań policjanci znaleźli popularne wśród krakowskich chuliganów maczety. Zabezpieczono także wiele komputerów i telefonów, zawierających dowody niektórych operacji dokonywanych przez przestępców.

Miliony dla chuliganów

Z pewnością wrażenie robi skala interesów gangsterów związanych z bojówką Cracovii. Przestępcy co najmniej 150 razy przewieźli paczki z marihuaną z Holandii i Hiszpanii do Polski. Podczas jednego kursu zabierali od kilkudziesięciu do nawet ponad stu kilogramów „trawki”. Narkotyk był sprzedawany na terenie Małopolski i Śląska. – Z naszych ustaleń wynika, że rozbita grupa przemyciła do Polski ponad 15 ton marihuany. Grupa dodatkowo trudniła się produkcją i dystrybucją amfetaminy, którą z kolei wysyłano do zachodniej Europy. Szacujemy, że przestępcy wprowadzili na rynek ponad 300 kg „białego proszku” – powiedziała tvp.info kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Narkotyki były czasami przemycane pod pretekstem wyjazdu kibiców na mecz zaprzyjaźnionych drużyn. Czarnorynkowa wartość 15 ton marihuany szacowana jest na kwotę 250 milionów zł (cena w hurcie) lub 450 milionów zł (wg ceny dilerów). Natomiast wartość amfetaminy szacowana jest na kwotę 3 milionów zł (hurt) lub 9 milionów zł (detal).

Łącznie w tej sprawie zatrzymano 17 osób i zabezpieczono 200 kg marihuany. Trzech mężczyzn poszukiwanych jest listem gończym. Przejęto też majątki przemytników o wartości ponad miliona zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Zabójstwo biznesmena i jego 7-letniego syna w Orenburgu

Rosyjskie media poinformowały o zabójstwie przedsiębiorcy Denisa Czernowa i jego 7-letniego syna. Potworna zbrodnia miała miejsce w Orenburgu. Gangsterzy nie zlitowali się nawet nad dzieckiem, które z samochodu przyglądało się temu, co bandyci robią z jego 35-letnim ojcem. Najprawdopodobniej z biznesmenem rozprawiło się trzech mężczyzn.

Portal ren.tv podaje, że Denis Czernow mieszkał ze swoją rodziną niedaleko od miejsca tragedii. W środę 17 stycznia mężczyzna wyjechał z domu ze swoim 7-letnim synem, by zaprowadzić dziecko do szkoły. W pewnym momencie Rosjanin z niewyjaśnionych przyczyn wysiadł z auta pozostawiając dziecko w środku.

Wówczas na przedsiębiorcę rzucili się bandyci (według wstępnych relacji było ich trzech – przyp. red.) i zadali mu 20 ciosów nożem. Czernow zmarł na miejscu zdarzenia. W tym momencie jego 7-letni syn patrzył na to, co się dzieje z okna samochodu. Mordercy nie mieli zamiaru litować się nad dzieckiem – chłopiec również został zadźgany nożem. Po dokonaniu zabójstwa bandyci zaparkowali samochód w innym miejscu, pozostawiając ciało biznesmena na ulicy.

Znajomi przedsiębiorcy twierdzą, że, Czernow, który zajmował się handlem części samochodowych, nie miał żadnych wrogów. Na razie nie wiadomo, kto mógł w tak bestialski sposób rozprawić się z ojcem i jego dzieckiem. Nad sprawą pracuje milicja kryminalna oraz prokurator.

Zobacz wideo. Zbieracz złomu przechowywał 7 ton starej amunicji. Wybuch zabił dwoje dzieci
Źródło info i foto: Fakt.pl

Mocne uderzenie CBŚP w narkobiznes. Narkotyki ukryte w chłodni

Narkotyki warte ponad milion zł przechwycili policjanci warszawskiego CBŚP po tym, jak na przy autostradzie A2 na Mazowszu zorganizowali zasadzkę na dwóch gangsterów. Ci umówili się właśnie na sfinalizowanie sprzedaży pół kilograma kokainy. Funkcjonariusze zlikwidowali dwa magazyny z substancjami odurzającymi. Jeden z nich urządzono w samochodzie chłodni, kupionym specjalnie do tego celu.

Do spektakularnej akcji policjantów z Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej CBŚP doszło przed miesiącem, jednak dopiero teraz śledczy zdecydowali się ujawnić tę informację. Z relacji funkcjonariuszy wynikało, że na jednym z parkingów przy autostradzie A2 ma dojść do sfinalizowania dużej transakcji narkotykowej.

Mundurowi od jakiegoś czasu obserwowali 37-letniego Piotra S., jednego z tzw. półhurtowników, zaopatrującego stołeczne grupy przestępcze, głownie w narkotyki syntetyczne. Dzięki inwigilacji wiedzieli, kiedy handlarz przekaże towar kupcowi.

Udana zasadzka

Do transakcji doszło 25 października. Na oczach policjantów z obserwacji do audi A7 podjechało BMW 7. Kierowcy samochodów wymienili się pakunkami. Gdy zamierzali odjechać, zostali otoczeni przez funkcjonariuszy CBŚP. Okazało się, że 37-letni Piotr S. sprzedał o dwa lata młodszemu Łukaszowi S. pół kilograma kokainy. W samochodzie handlarza znaleziono 80 tys. zł.

Kiedy handlarz i jego klient jechali do policyjnego aresztu, policjanci wkroczyli do dwóch magazynów Piotra S. W wynajętym mieszkaniu w miejscowości Granica natrafiono na ok. 2 kg kokainy, 120 g marihuany, 800 g heroiny i 200 g mefedronu oraz kilkanaście tysięcy tabletek ecstasy.

Drugi magazyn był o wiele bardziej zmyślny. Narkotyki – 10 kg amfetaminy oraz 80 litrów i 110 kg chemikaliów służących do produkcji substancji psychotropowych – ukryto w samochodzie chłodni, zaparkowanym kilkanaście kilometrów od pierwszej kryjówki. Łącznie narkotyki przejęte po transakcji i w obu magazynach warte są ponad milion zł.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie Łukasz S. usłyszał zarzut nabycia pół kilograma kokainy, zaś Piotr S. – sprzedaży takiej ilości substancji oraz magazynowania innych narkotyków w celu ich sprzedaży. Drugi mężczyzna przyznał się do zarzutów i oświadczył, że narkotyki znalezione w miejscowości Granica należały do niego. Obaj trafili do aresztów.
Źródło info i foto: TVP.info

Śląski gang rozbity przez policjantów CBŚP

Grupa gangsterów ze Śląska sprowadzała z Holandii płynną amfetaminę, którą sprzedawała grupom przestępczym na terenie województw: małopolskiego, opolskiego i dolnośląskiego. Tzw. woda zawierała zasadową amfetaminę, z której można było w prosty sposób odzyskać narkotyk. W ciągu roku przemytnicy sprowadzili do Polski co najmniej 50 litrów „wody”, z której według policji można było uzyskać nawet do 180 kg czystej amfetaminy wysokiej jakości.

Przed dwiema dekadami nie było w Polsce województwa, na terenie którego nie działałoby przynajmniej jedno laboratorium amfetaminowe. A tzw. speed uchodził za specjalność polskich grup przestępczych i jako produkt największej czystości podbijał czarne rynki Europy.

Przed dekadą udało się znacznie ograniczyć rynek produkcji amfetaminy w Polsce i obecnie nie jest to w naszym kraju aż taka plaga. Tym bardziej że coraz częściej polskie grupy przestępcze zaopatrują się w narkotyk w Holandii, gdzie zresztą produkują go również nasi rodacy, którzy uciekli z Polski.

Gangsterski odprysk

Policjanci lubelskiego CBŚP w czasie rozpracowywania figurantów jednej ze swoich spraw odkryli, że zaopatrywali się oni w płynną amfetaminę od gangsterów ze Śląska. – Można powiedzieć, że dystrybucją amfetaminy zajmowali się prawdziwi, ostrzy bandyci. Co ciekawe, przemycali oni do Polski przede wszystkim tzw. wodę, czyli zasadową amfetaminę w płynie. To był niemal finalny produkt, którego uzyskanie wymagało znacznie mniejszych nakładów sił i środków niż produkcja od podstaw. Dzięki temu odzyskiwanie narkotyku wiązało się z mniejszym ryzykiem wpadki takiego minilaboratorium – opowiada oficer lubelskiego CBŚP.

Funkcjonariusze CBŚP pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach w ciągu kilku miesięcy rozpracowali śląski gang. Pierwszy wpadł jeden z kurierów, który miał przy sobie kilogram gotowej amfetaminy i 10 litrów oleju narkotykowego. W ciągu kilku kolejnych miesięcy funkcjonariusze zatrzymali w sumie 25 osób. Podejrzanym przedstawiono w większości zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w produkcji i obrocie substancji psychotropowych i środków odurzających.

– Według ustaleń śledczych w trakcie działania grupy od kwietnia 2016 do marca 2017 r. przetworzono około 33 litrów cieczy zawierającej zasadową amfetaminę, z czego można było wyprodukować co najmniej 121 kilogramów amfetaminy. Członkowie grupy mogli także wprowadzić na rynek około 17 litrów płynnej amfetaminy, z której można by wytworzyć co najmniej 50 kg narkotyku w postaci stałej – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Z ustaleń śledczych wynika, że terenem działania grupy były województwa: śląskie, małopolskie, opolskie i dolnośląskie. Śledczy podkreślają, że można się spodziewać kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: TVP.info

Gangsterzy wpadli, bo sprzedali narkotyki policjantom?

Zatrzymanie sześciu osób oraz przejęcie 10 kg amfetaminy, blisko pół kilograma heroiny i 50 gramów kokainy – to efekt akcji policjantów stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową. Według nieoficjalnych informacji portalu tvp.info uderzenie w grupę było możliwe m.in. za sprawą tzw. operacji specjalnej policji. Funkcjonariusze dokonali m.in. zakupu kontrolowanego narkotyków, dzięki czemu aż trzech handlarzy zostało zatrzymanych na gorącym uczynku.

To miała być szybka transakcja. 37-letni Emil K. umówił się wcześniej na sprzedaż dwóch kilogramów amfetaminy z poznanymi jakiś czas wcześniej klientami. Gdy już miał przekazać narkotyk, okazało się, że to misterna pułapka policji.

Jak spod ziemi wyrośli antyterroryści, którzy otoczyli Emila K. Klientem handlarza był bowiem najprawdopodobniej funkcjonariusz stołecznego wydziału antynarkotykowego. Informacji o operacji specjalnej nie chciały jednak potwierdzić oficjalnie, ani komenda stołeczna, ani prokuratura.

Oprócz narkotyków przy zatrzymanym mężczyźnie znaleziono 16 tys. zł. Wiele wskazuje na to, że był on jednym z liderów rozpracowywanej grupy.

Policjanci na zakupach

W podobną pułapkę wpadli także dwaj inni handlarze: 35-letni Marek R. i 31-letni Tomasz R. Mężczyźni zostali zatrzymani w okolicach Łodzi, gdy finalizowali transakcje sprzedaży 3 kg amfetaminy. Do ich ujęcia również wykorzystano antyterrorystów. Przy mężczyznach znaleziono ponad 28 tys. zł.

Niedługo potem zatrzymano kolejnych członków narkogangu: 24-letniego Bartłomieja Sz., 28-letnią Magdalenę K. oraz 33-letniego Marcina K. Podczas przeszukania ich mieszkań znaleziono elementy umundurowania policyjnego oraz sfałszowane dowody osobiste. Przejęto także „arsenał” grupy: trzy rewolwery hukowe. Prawdopodobnie miały służyć do odstraszania zbyt namolnych klientów.

W stołecznej Prokuraturze Okręgowej zatrzymani usłyszeli zarzuty m.in. wprowadzenia do obrotu znacznych ilości narkotyków i uczynienie z tego procederu stałego źródła dochodu. Handlarzom grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Zapadły wyroki w procesie gangsterów „Rympałka”

Trzy kary po 25 lat więzienia wymierzył warszawski sąd w procesie gangu Marka Cz. – „Rympałka”. Wyrok taki usłyszał sam boss oraz jego kompani Marek R. i Jerzy B. Uznano ich za winnych m.in. zlecenia i dokonania zabójstwa jednego z gangsterów, podejrzewanego o współpracę z organami ścigania.

W środę Sąd Okręgowy w Warszawie wydał nieprawomocny wyrok w procesie 16 gangsterów, oskarżonych w sumie o 49 przestępstw z lat 2008-2010, w tym m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, handel narkotykami i bronią oraz zabójstwo członka gangu.

Prokuratura wniosła o trzy kary dożywocia; sąd wymierzył trzem najważniejszym podsądnym kary po 25 lat, z możliwością ubiegania się o przedterminowe, warunkowe zwolnienie po 20 latach więzienia. Sędzia Piotr Gąciarek wyjaśnił, że skoro skazani są powyżej 50. roku życia, to ten wyrok „i tak ograniczy ich czynną działalność”, bo wyszliby z więzienia jako osoby „dobrze po 70-tce”. Skazano wszystkich podsądnych; najniższa orzeczona kara to 4 lata więzienia; były też grzywny oraz przepadek korzyści uzyskanych z przestępstw – ponad 2 mln zł. Sędzia Gąciarek przyznał, że sąd zdaje sobie sprawę, że będą trudności z ich ściągnięciem.

Postawienie zarzutów w tej sprawie było możliwe m.in. dzięki obszernym wyjaśnieniom złożonych przez część gangsterów.

Grupa „Rympałka” powstała w 1994 r. po aresztowaniu Andrzeja Kolikowskiego, „Pershinga” – zastrzelonego kilka lat później w Zakopanem szefa gangu pruszkowskiego. „Rympałek” był szefem jego „żołnierzy”. Najgłośniejszym przestępstwem grupy był tzw. „napad stulecia” na konwój na warszawskim Ursynowie w 1995 r., kiedy bandyci zrabowali ponad 1,2 mln zł.

„Rympałek” został w 1998 r. skazany na 10 lat więzienia za przywództwo zorganizowanej grupie przestępczej. Po odbyciu wyroku zniknął. Według policji, ukrywając się, odbudowywał struktury swej grupy. Został aresztowany w 2010 r. pod zarzutem m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, obrotu narkotykami, napadów i rozbojów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Gangsterzy zarobili 144 mln złotych na przemycie tytoniu

Co najmniej 300 ton tytoniu przemycił do Polski gang z okolic Iławy, który zaopatrywał w towar grupy przestępcze produkujące nielegalne papierosy. Szajka rozwinęła skrzydła, gdy przed dwoma laty zatrzymano jej lidera i kilku pomocników oraz przechwycono 50 ton tytoniu. Po odzyskaniu wolności przestępcy zaczęli działać na jeszcze większą skalę. Nieco ponad roku potrzebowała grupa mężczyzn z powiatu iławskiego i nowomiejskiego, aby przemycić do Polski i sprzedać ponad 300 ton suszu tytoniowego grupom przestępczym produkującym nielegalne papierosy.

– Według naszych ustaleń przemytnicy działali od maja 2015 do czerwca 2016 roku. Podatek akcyzowy, którego nie zapłacili od sprzedanego towaru, oszacowaliśmy na ponad 144 mln złotych – mówi tvp.info kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.
Źródło info i foto: TVP.info