Włochy: Sąd skazał sprawców wywołania paniki w zatłoczonej dyskotece. Zginęło 6 osób

Na kary od 10 do 12 lat więzienia skazał w czwartek sąd w Ankonie sześciu młodych mężczyzn – Włochów i imigrantów, którzy przed dwoma laty rozpylili gaz pieprzowy w zatłoczonej dyskotece, gdzie w wyniku wybuchu paniki zginęło sześć stratowanych osób.

Ofiary to pięcioro nastolatków i młoda kobieta.

Do tragedii doszło w grudniu 2018 roku w dyskotece w miejscowości Corinaldo w regionie Marche, gdzie gang złodziei w wieku około 20 lat rozpylił wśród uczestników zabawy substancję drażniącą, by okraść ich z biżuterii i innych cennych przedmiotów. Wybuchła panika, w trakcie której podczas ucieczki ludzie tratowali się nawzajem.

Skazani to mieszkańcy okolic miasta Modena. Śledztwo wykazało, że podobnych ataków dokonali wcześniej w innych lokalach, ale nikt nie został poszkodowany. Trzech sprawców przeprosiło w sali sądowej rodziny ofiar. Mąż kobiety, która zginęła, powiedział, że wolałby, aby zapadł wyrok 18 lat więzienia, jakiego domagał się prokurator. Zaznaczył, że za to, co się stało, „nie ma odpowiedniej kary”.
Źródło info i foto: TVP.info

68-letnia kobieta rozpyliła gaz pieprzowy w piaskownicy. Kobiecie grozi kara do 3 lat więzienia

Kara do trzech lat więzienia grozi mieszkance Jastrzębia-Zdroju (woj. śląskie). Kobieta na placu zabaw rozpyliła gaz pieprzowy. Policjantom miała powiedzieć, że… dzieci jej dokuczały. Policję zawiadomili zaniepokojeni rodzice. Z ich relacji wynikało, że na jednym z placów zabaw starsza kobieta rozpyliła gaz pieprzowy. Ośmioro dzieci miało m.in. widoczne na twarzy zaczerwienienie. Czworo z nich trzeba było zostawić w szpitalu na obserwacji.

Policjanci szybko ustalili adres kobiety. W jej mieszkaniu znaleziono gaz, którego użyła. 68-latka tłumaczyła, że zrobiła to, ponieważ dzieci jej dokuczały i były wobec niej złośliwe. Trwa policyjne postępowanie w tej sprawie, które dotyczy ewentualnego narażenia dzieci na niebezpieczeństwo.

68-latce grozi za to kara do trzech lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Aresztowanie Polaka w Holandii stało się hitem w internecie. Ranił trzech policjantów. Padły strzały

30-latek niszczył samochody w holenderskim Waalwijk. Został zauważony przez dwóch policjantów stażystów, ale nie poradzili sobie ze stawiającym opór mężczyzną. Kopał ich i bił m.in. kijem od szczotki, krzyczał „So You Think You Can K***”. Nie pomógł gaz pieprzowy, policjanci oddali trzy strzały ostrzegawcze z broni ostrej. W końcu wezwali pomoc. Film z zajścia trafił do sieci.

Polak nie tylko niszczył samochody zaparkowane przy ul. Stationsstraat w Waalwijk (na południu Holandii); próbował też wyciągnąć kobietę z przejeżdżającego samochodu, ale udało się jej uciec.

„Obezwładnili z dużym trudem”

Interweniujący policjanci użyli pałek i gazu pieprzowego, ale to nie pomogło. W końcu oddali trzy strzały ostrzegawcze. Również bez skutku. Funkcjonariuszom, którzy ściągnęli posiłku udało się w końcu obezwładnić 30-latka, ale trzech z nich odniosło obrażenia: dwaj z nich twarzy, a trzeci został odwieziony do szpitala karetką pogotowia.

„Mężczyznę udało się obezwładnić z dużym trudem” – przyznaje policja z Waalwijk.

Nie wiadomo jeszcze, co było powodem jego agresji. – Trwają badania – wyjaśnił rzecznik tamtejszej policji. Jednak według lokalnych mediów, Polak był odurzony alkoholem i narkotykami.

Ulica, na której doszło do zdarzenia, przez kilka godzin była zamknięta dla ruchu.

Wideo z interwencji policji zostało umieszczone w serwisie dumpert.nl. W ciągu jednego dnia film obejrzało ponad pól miliona internautów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawca ataku na burmistrza w Łasku zatrzymany

Burmistrz Łasku Gabriel Szkudlarek został zaatakowany przez 58-letniego mężczyznę gazem pieprzowym i paralizatorem podczas niedzielnej mszy dożynkowej. Poszkodowanemu nic się nie stało. Napastnik został zatrzymany. O niedzielnym incydencie w jednym z kościołów w Łasku (Łódzkie) poinformowała PAP st. asp. Aneta Sobieraj z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

– W czasie mszy św. do burmistrza Łasku celebrującego wydarzenie podszedł nagle mężczyzna, który rozpylił gaz pieprzowy i użył paralizatora. Pokrzywdzonemu na miejscu udzielono pomocy medycznej; na własną prośbę uczestniczył on w dalszych obchodach dożynkowych – powiedziała PAP st. asp. Sobieraj.

Jak dodała, policja sprawdza obecnie motywy działania sprawcy oraz czy napaść na pokrzywdzonego miała związek z pełnioną przez niego funkcją. Napastnik może bowiem usłyszeć zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego, za co grozi kara nawet 10 lat pozbawienia wolności. Policja prosi o zgłaszanie się świadków zdarzenia do najbliższego komisariatu.

W wyniku ataku gazem ucierpiały stojące obok burmistrza dwie kobiety w wieku 62 i 84 lat. Obie zostały odwiezione do szpitala.

Sprawcą okazał się 58-letni mieszkaniec gminy Łask. Został natychmiast obezwładniony, m.in. przez policjanta będącego po służbie i innych uczestników mszy. Został zatrzymany przez policję. Zabezpieczono posiadany przez niego paralizator oraz pojemnik z gazem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Próba zamachu na lotnisku w Hamburgu?

Gaz przedostał się do pomieszczeń portu lotniczego przez klimatyzację. Rzecznik straży pożarnej powiedział agencji dpa, że sprawca rozpylił prawdopodobnie gaz pieprzowy lub podobną substancję o właściwościach podrażniających. Na terenie lotniska znaleziono pojemnik. Lotnisko w Hamburgu było zamknięte przez ok. godzinę. Na dolegliwości skarżyło się 68 osób, 9 z nich przewieziono do szpitali.

Zdaniem policji nie był to zamach terrorystyczny.

Kontrolę bezpieczeństwa przeprowadzono po tym, gdy pracownicy lotniska i podróżni zaczęli narzekać na podrażnienie oczu, nudności i suchy kaszel. W miejscu, gdzie kontrolowany jest bagaż podręczny podróżnych, czuć było silną woń. Najpierw ewakuowano część lotniska, później całe. Straż pożarna zorganizowała dla pracowników i pasażerów miejsca pierwszej pomocy. 

– Ok. godz. 14 strażacy uznali, że zamknięte terminale 1 i 2 można już otworzyć do użytku – powiedział korespondent Polsat News w Niemczech Tomasz Lejman. Ze względu na przerwę w pracy lotniska odwołano 13 lotów. Prezydent Urugwaju, który przebywa w Niemczech z oficjalną wizytą, musiał czekać w samolocie na odwołanie alarmu.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Dania: imigrant próbował zgwałcić 17-letnią dziewczynę

Duńska stacja telewizyjna TV Syd donosi, że 17-letnia dziewczyna z Sønderborg w środę w nocy została zaatakowana przez imigranta. Napastnik próbował ją zgwałcić. Dziewczyna teraz ryzykuje grzywną, bo chroniąc się przed napastnikiem użyła gazu pieprzowego, gdy próbował ściągnąć jej spodnie i ją zgwałcić. Użycie gazu pieprzowego jest nielegalne w Danii, a dziewczyna teraz ryzykuje byciem oskarżoną o naruszenie ustawy o użyciu broni palnej.

– To jest nielegalne posiadać, i używać gazu pieprzowego, więc pewnie będzie musiała zapłacić karę, mówi szef policji Sonderborg, Knud Kirsten.

Dziewczyna zgłosiła napaść na policję w czwartek i lokalna gazeta Jydske Vestkysten pisze, że sprawca jest wciąż na wolności. Raport policji mówi, że ciemnoskóry, anglojęzyczny mężczyzna rzucił dziewczynę na ziemię, na ulicy, potem rozpiął jej spodnie i starał się je zdjąć.

– Pociągnął ją za ramię i powiedział po angielsku, że powinna się z nim przespać, ale walczyła sama darmo. Potem popchnąć ją i gdy leżał na niej, próbował zdjąć jej spodnie. Dziewczynie udało się wyjąć gaz i prysnąć mu w twarz. Sprawca uciekł – mówi Svend Erik Lassen.
\Żródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn

Grupa uchodźców uciekła z ośrodka rejestracyjnego na Węgrzech

Węgierska policja użyła w poniedziałek gazu pieprzowego przeciwko grupie uchodźców, którzy siłą wydostali się z ośrodka rejestracyjnego dla imigrantów w miejscowości Roeszke przy granicy z Serbią i ruszyli w stronę Budapesztu. Po kilku godzinach i negocjacjach z policjantami uciekinierzy postanowili wrócić do ośrodka. Kilkuset uchodźców przerwało swój marsz w kierunku Budapesztu i autobusami powróciło do ośrodka – poinformowała późnym wieczorem węgierska stacja HirTV.

Przerwany kordon

Wcześniej imigranci przełamali kordon policyjny wokół ośrodka i udało im się po starciach z policją przedostać przez pola na autostradę M5 Belgrad-Budapeszt, skąd ruszyli po niewłaściwej stronie drogi na północ w kierunku stolicy Węgier. Policja zablokowała ruch samochodów w obu kierunkach, lecz nie próbowała już zatrzymać uchodźców. Nad autostradą krążył śmigłowiec, monitorujący sytuację. Gdy ekipy telewizyjne filmowały pieszych, dziesiątki z nich wznosiło ramiona, wykrzykując „Niemcy, Niemcy”. Jednak po przejściu około 15 kilometrów uchodźcy zatrzymali się i po negocjacjach z policją zgodzili się powrócić autobusami do ośrodka w Roeszke.

Policja ostrzegła

Według HirTV policja poinformowała ich, że zgodnie z prawem muszą zostać zarejestrowani i nie mogą opuszczać ośrodka rejestracyjnego. Policja ostrzegła uchodźców, że złamanie tych przepisów może skutkować wydaleniem ich z Węgier.
Żródło info i foto: TVP.info

Cleveland: aresztowano 71 osób

71 osób aresztowano w Cleveland w stanie Ohio w związku z niepokojami, do których doszło tam po uniewinnieniu przez sąd białego policjanta oskarżonego o zabójstwo dwojga Afroamerykanów w trakcie policyjnego pościgu – poinformowała policja. Jak powiedział lokalny komendant policji Calvin Wiliams, protesty po ogłoszeniu w sobotę wyroku uniewinniającego miały przeważnie pokojowy przebieg, ale później niektóre osoby „przekroczyły linię”, atakując przechodniów w śródmieściu Cleveland gazem pieprzowym, blokując na krótko główną arterię drogową i zakłócając funkcjonowanie centrum handlowego.

Sąd anulował wysunięte wobec 31-letniego policjanta Michaela Brelo zarzuty zabójstwa i użycia nadmiernej przemocy, czego miał się dopuścić w listopadzie 2012 roku. Policja w Cleveland prowadziła wtedy przez 35 kilometrów pościg za samochodem, którym jechali 30-letnia Malissa Williams i 43-letni Timothy Russell. Po zatrzymaniu się tego pojazdu Brelo wskoczył na jego maskę i oddał 15 strzałów przez przednią szybę. Według sądu nie można jednoznacznie udowodnić, że spośród łącznie 137 wystrzelonych do samochodu pocisków śmiertelne były właśnie te, które pochodziły z broni Brelo.

W akcie oskarżenia prokuratura argumentowała, że Brelo dokonał swego czynu w momencie, gdy ścigana para nie stanowiła już żadnego zagrożenia. Kontrowersje wokół tej sprawy doprowadziły do wszczęcia dochodzenia, w toku którego stwierdzono, że policja w Cleveland wielokrotnie nadużywała siły i naruszała prawa obywatelskie zatrzymanych. Po ogłoszeniu wyroku demonstranci skandowali przed budynkiem sądu: „Ręce do góry, nie strzelać”, a następnie przeszli w miejsce, gdzie w listopadzie ub. roku śmiertelnie postrzelony przez policjantów został czarnoskóry 12-latek Tamir Rice, który wymachiwał repliką broni.

Grupa około 200 osób zorganizowała też przemarsz na podobieństwo procesji żałobnej – niesiono czarną trumnę i wspominano zabitego chłopca. Niektórzy nieśli tablice z napisem „Czy będę następny?”. Sprawa ta, choć dotyczy wydarzenia jeszcze z 2012 roku, wpisuje się w kryzys zaufania do policji w USA po przypadkach zastrzelenia nieuzbrojonych czarnoskórych mężczyzn przez policjantów. Chodzi tu m.in. o śmierć Michaela Browna w Ferguson w stanie Missouri i Erica Garnera na Staten Island w Nowym Jorku. Oba te ubiegłoroczne incydenty wywołały ogólnokrajowe protesty.
Żródło info i foto: onet.pl

Zarzuty po brutalnej interwencji strażnika miejskiego

Przekroczył uprawnienia, użył przemocy i groźby, by wymusić zeznania – oto zarzuty, jakie prokuratura postawiła strażnikowi miejskiemu ze Szczecinka. Funkcjonariusza nagrał pobity przez niego mężczyzna.

Strażnik miejski nie przyznał się do winy. Twierdzi też, że nagranie, na którym słychać jak spryskuje zatrzymanego 20-latka gazem pieprzowym, a następnie go bije, zostało zmanipulowane. Według byłego już strażnika, materiał umieszczony w internecie nie przedstawia całej interwencji. Już dzień po upublicznieniu nagrania burmistrz Szczecinka zwolnił strażnika ze służby, a dwóch innych wysłał na przymusowy urlop. Za zarzucane przez prokuraturę przestępstwa grozi do 10 lat więzienia.
Chcieli wylegitymować młodzież. 20-latek nie miał przy sobie dokumentów

Do zdarzenia doszło w Szczecinku 3 października. Strażnicy miejscy chcieli wylegitymować grupę młodzieży siedzącą na placu Wolności. 20-latek nie miał przy sobie dokumentów. Został więc zamknięty w radiowozie. To, co działo się w środku, nagrał ukrytym w kieszeni telefonem komórkowym. Na nagraniu słychać, jak w aucie strażnicy podsunęli mu protokół ze zdarzenia i gazem, pałką oraz kopniakami próbowali zmusić do podpisania dokumentu.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Brutalność straży miejskiej

Ta sprawa już została skierowana do prokuratury – mówi dziennikarzom stacji TVP Info burmistrz Szczecinka. Chodzi o bulwersujące nagranie z zatrzymania 20-latka przez strażników miejskich. Na nagraniu słychać, jak chłopak jest „zagazowywany” w radiowozie gazem pieprzowym. Mężczyzna, który go przesłuchuje, siłą chce go zmusić do podpisania zeznań. Bije go. Kiedy chłopak protestuje i mówi, że nic nie podpisze, mężczyzna zaczyna gu dusić. Chłopak krzyczy: Ała, kur… Udusisz mnie, pan. Jego oprawca odpowiada: Ch… mnie to obchodzi. Podpisz kur…!

TVP podaje, że do zdarzenia doszło wieczorem 3 października na placu Wolności w Szczecinku. Młodzi ludzie siedzieli na ławce, kiedy straż miejska poprosiła ich o pokazanie dokumentów. 20-latek twierdzi, że nie miał przy sobie dowodu.

– W czasie jazdy, niby na policję, trzykrotnie pytali mnie, czy podpiszę dokumenty. Za każdym razem odpowiadałem, że nie. Wówczas używali wobec mnie miotacza gazu. Zostałem również pobity pałką i skopany. Na policję ostatecznie nie pojechaliśmy. Radiowóz zatrzymał się przy szpitalu, gdzie mnie z niego wyrzucono. Poszedłem do domu, na drugi dzień do lekarza, by zrobić obdukcję – opowiedział chłopak dziennikarzowi „Tematu Szczecinieckiego”. Strażnicy wypierają się odpowiedzialności. Dziennikarze „Tematu Szczecinieckiego” dotarli do takiego opisu zdarzenia sporządzonego przez strażników:

„W piątek (3.10) przed godz. 20 patrol podjął interwencję w stosunku do grupy osób zakłócającej spokój i porządek publiczny. Do zdarzenia doszło na placu Wolności. Najbardziej agresywny mężczyzna ubliżał strażnikowi, nie stosował się też do wydawanych poleceń. Został obezwładniony i umieszczony w radiowozie. Podczas przewożenia uderzał głową w ściany pojazdu. Mężczyzna został przewieziony do szpitala na badania”.

Z tego zapisu nie wynika, jak to możliwe, że „ściana pojazdu, która biła i dusiła chłopaka”, mówiła do niego ludzkim głosem.
– Sprawa została oddana do prokuratury – mówi krótko TVP Info Jerzy Hardie-Douglas, burmistrz Szczecinka.
Żródło info i foto: Fakt.pl