Głogów: 6-latek wypadł z 2. piętra. Ojciec pijany

Chłopiec wypadł z drugiego piętra. Trafił do głogowskiego szpitala, ale jego stan zaczął się pogarszać, dlatego zapadła decyzja o przetransportowaniu dziecka do Wrocławia. Ojciec 6-latka miał 2 promile i w momencie zdarzenia znajdował się w innym pokoju. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w Głogowie (woj. wielkopolskie). Przechodzień zauważył dziecko leżące pod blokiem i powiadomił służby. Okazało się, że chłopiec wypadł z okna, które znajdowało się na drugim piętrze bloku – podaje portal info112.pl.

6-latek trafił do głogowskiego szpitala. Nagle jego stan zaczął się pogarszać. Badania wykazały, że dziecko ma obrażenia wielonarządowe i sporo złamań. Chłopca przetransportowano do placówki we Wrocławiu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Według serwisu regionfan.pl, 6-latkiem w momencie wypadku opiekował się ojciec, który znajdował się w innym pomieszczeniu i był pijany. W mieszkaniu znajdowało się również inne dziecko, a matka była w pracy.

Podczas zdarzenia ojciec chłopca miał około dwa promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany. W poniedziałek przed południem nadal nie mógł być przesłuchany, bo wciąż był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: wp.pl

Głogów: Przyszedł do rodziny objętej kwarantanną. „Wszczął awanturę, zaatakował syna nożem i uciekł”

Rodzina 66-letniego mieszkańca Głogowa (województwo dolnośląskie) jest objęta kwarantanną. On sam nie, mieszka oddzielnie. Teraz, jak informuje policja, mężczyzna odwiedził rodzinę. Wszczął awanturę, zaatakował syna nożem i uciekł. Musi liczyć się z poważnymi konsekwencjami karnymi i finansowymi.

– Otrzymaliśmy zgłoszenie o mężczyźnie, który miał zranić nożem swojego syna i uciec z miejsca zdarzenia – informuje Łukasz Szuwikowski z policji w Głogowie. I dodaje, że mundurowym udało się zatrzymać 66-letniego mieszkańca miasta.

Przyszedł do rodziny objętej kwarantanną, zaatakował i uciekł

Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna przyszedł do mieszkania w którym znajdowała się jego żona i syn. Na lokatorów – w związku z powrotem z zagranicy – nałożona jest obowiązkowa 14-dniowa kwarantanna. Jak relacjonuje Szuwikowski 66-latek najpierw wszczął awanturę, a w jej trakcie ugodził kuchennym nożem syna. Po wszystkim uciekł.

66-latek był pijany. Badanie wykazało, że w organizmie miał ponad dwa promile alkoholu. – W związku ze złamaniem zasad obowiązkowej kwarantanny, której poddani byli domownicy, podejrzany został przewieziony do przygotowanego na okres pandemii pomieszczenia dla osób zatrzymanych we Wrocławiu – przekazuje Szuwikowski.

Mężczyzna odpowie za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za to grozi mu do trzech lat więzienia. Policjanci skierują także, do głogowskiego sanepidu, wniosek o nałożenie na mężczyznę grzywny za złamanie kwarantanny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Głogów: Uczeń przystawił nauczycielowi pistolet do głowy

Pistolet na kapiszony przystawił nauczycielowi do głowy uczeń jednej z głogowskich szkół policealnych. Ku uciesze całej klasy drwił w ten sposób z pedagoga, który – jego zdaniem – wystawił mu za niską ocenę. Film z incydentu został nagrany i wrzucony do internetu, ale szybko go usunięto. 

To bulwersujące zdarzenie miało miejsce w czwartek w Zespole Szkół Policealnych w Głogowie (woj. dolnośląskie) na jednej z lekcji w jednej z trzecich klas. Jak informuje lokalny portal myglogow.pl, jeden z uczniów wstał i zaczął chodzić po klasie.

Pistolet przy głowie nauczyciela

Po chwili podszedł do nauczyciela i drwiącym głosem krzyknął: – Słyszałem, że miała być piąteczka. Następnie wyciągnął z kieszeni atrapę pistoletu i wycelował nią w pedagoga. Nie reagował na żadne wezwania i ku uciesze kolegów wystrzelił w sufit. Nikomu nic się nie  stało, ponieważ był to niegroźny pistolet na kapiszony. 

Jeden z uczniów nagrał film z tego zdarzenia i wrzucił do internetu. Nagranie krążyło po sieci, ale wkrótce zostało usunięte. Sprawą zainteresowała się już dyrekcja szkoły.

Do szkoły od razu zostali wezwani rodzice tego ucznia. Okazał skruchę, przepraszał. Tłumaczył się, że to był tylko głupi żart. Wcześniej nie było z nim problemów wychowawczych. Został ukarany naganą dyrektora” – PAWEŁ KORZEŃ, DYREKTOR ZSP W GŁOGOWIE

W klasie odbyła się specjalna lekcja wychowawcza na ten temat, jednak to nie wszystko. Jak bowiem informuje polsatnews.pl, sprawę weryfikuje także miejscowa policja. Na razie nie ma jednak informacji na temat ew. działań podjętych przez mundurowych. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

24-latek, który zgwałcił 9-latkę już wcześniej skrzywdził dziecko

To się nie mieści w głowie! Dla Mateusza K. (24 l.) gwałt na dziewięcioletniej Sarze nie był pierwszym. Wcześniej na Śląsku skatował i zgwałcił chłopca. Przed sądem jednak nie stanął. Uznany za niepoczytalnego, trafił do psychiatryka. Mógł siedzieć tam do dziś, ale równo rok temu biegli stwierdzili, że nie wymaga dalszego leczenia. Ich opinia sprawiła, że niebezpieczny pedofil odzyskał wolność!

Koszmar! Tak można określić treść dokumentów Sądu Rejonowego w Gliwicach dotyczących Mateusza K. Przed oblicze tamtejszej Temidy osiemnastoletni wówczas Ślązak trafił po tym, jak skatował i zgwałcił chłopca. Z dokumentów nie wynika, w jakim wieku było dziecko. Wiadomo natomiast, że sponiewierane wylądowało w szpitalu. Jak to lapidarnie określono w dokumentach, ,,sprawca zadał chłopcu wielokrotne uderzenia”. Jednak nie poniósł za to żadnej kary. Biegli uznali, że jest niepoczytalny. I tak 5 sierpnia 2013 r. gwałciciel wylądował na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu szpitala wojewódzkiego w Gorzowie. Pracownicy oddziału zapamiętali go, bo…przypadkowo nosi takie samo nazwisko jak pracujące w administracji małżeństwo. – Określiłbym go jako inteligentnego, wygadanego, ale i nadpobudliwego – mówi pracownik oddziału dziewiątego.
Z gorzowskiego psychiatryka zwyrodnialec wyszedł 28 czerwca ub.r. Jak wynika z dokumentacji sądu w Gliwicach, zdecydowało o tym konsylium lekarskie złożone z dwóch psychiatrów i psychologa. Stwierdzili oni, że pacjent nie wymaga dalszego leczenia szpitalnego i nie zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że może ponownie popełnić czyn przestępczy.

– Zwłaszcza ta druga część orzeczenia zdecydowała o tym, że Mateusz K. opuścił szpital – mówi Agata Dybek, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach. Ale jak się wkrótce miało okazać, lekarze się mylili, a Mateusz K. wcale nie przestał być groźny. W minioną niedzielę odurzył dziewięcioletnią Sarę tabletkami, potem ją zgwałcił, związał, zakneblował jej usta i uwięził w wersalce. Tylko przypadek sprawił, że dziecko przeżyło ten koszmar. Mateusz K. znów wylądował w areszcie, a wkrótce ponownie trafi przed oblicze biegłych psychiatrów. Co powiedzą teraz?
Źródło info i foto: se.pl

Nowe fakty ws. śmierci radnego Pawła Chruszcza

Wciąż trwa wyjaśnianie zagadkowej śmierci Pawła Chruszcza, radnego z Głogowa, prywatnie brata posła koła Wolni i Solidarni Sylwestra Chruszcza.

Do tragedii doszło na przełomie maja i czerwca. Paweł Chruszcz, radny Głogowa, zaangażowany w wiele ważnych dla lokalnej społeczności spraw, został znaleziony martwy w lesie. Rodzina wyklucza samobójstwo twierdząc, iż mężczyzna „nie miał charakteru, żeby targnąć się na siebie.”. Śledztwo zostało objęte nadzorem Prokuratury Krajowej.

Wiadomo, że przed śmiercią Paweł Chruszcz zainteresował się sprawą nieprawidłowości dot. lokalnego przedszkola. Miał się spotkać w Warszawie z Maciejem Wąsikiem, byłym szefem CBA, obecnie sekretarzem stanu w KPRM. Do spotkania jednak nie doszło. Brat posła Chruszcza został znaleziony martwy w lesie. 42-latek zginął poprzez uduszenie, które było następstwem powieszenia.

Tymczasem media docierają do nowych faktów w sprawie. Z informacji portalu FAKT24 wynika, że radny przed śmiercią szukał w internecie informacji o upadłości konsumenckiej. Śledczy dowiedzieli się o tym m.in. sprawdzając dokładnie zawartość telefonu Chruszcza. – Szukał informacji o upadłości konsumenckiej w wyszukiwarce internetowej w telefonie – mówi portalowi osoba znająca kulisy śledztwa. FAKT24 twierdzi, że Paweł Chruszcz borykał się z konieczności zapłaty 50 tysięcy złotych za pomówienie i poniesienia kosztów publikacji przeprosin. Miało to prawdopodobnie związek z zarzutami, które radny stawiał publicznie lokalnym politykom i biznesmenom.

Radny oskarżał kombinat KGHM o fałszowanie danych o emisji szkodliwego arsenu. Natomiast pod adresem władz Głogowa formułował zarzuty związane ze sprzedażą przedszkola.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl

Fotoreporter „Faktu” pobity. Zajmował się śmiercią radnego Pawła Chruszcza

Fotoreporter „Faktu”, zajmujący się sprawą śmierci lokalnego radnego, padł ofiarą pobicia. Podczas spaceru z psami na jednej z ulic Głogowa zaatakowało go pięciu napastników, którzy wykrzykiwali pod jego adresem wulgarne hasła. Okazuje się, że to zemsta za zbytnią dociekliwość dziennikarza.

Do zdarzenia, które opisuje gazeta, doszło w środowy wieczór. Dziennikarz wyszedł na spacer z dwoma swoimi psami, Gdy wracał, pod budynkiem mieszkalny czekało na niego pięciu mężczyzn.Podeszli do niego i jeden z nich wykrzyknął: „Ty policyjna kur…! To za sprawę Chruszcza”. Wtedy drugi przytrzymał go od tyłu i powalił na ziemię, a reszta zaczęła bić i kopać, głównie w żebra i plecy.

Czworonogi zaczęły jednak głośno szczekać, czy wzbudziły zainteresowanie sąsiadów. W ten sposób spłoszyły agresorów, którzy uciekli. Sprawa została już zgłoszona policji.

Nie ma wątpliwości, że atak miał związek ze sprawą śmierci lokalnego radnego Pawła Chruszcza, którą to reporter „Faktu” opisywał i której tajemnicze okoliczności zdecydował się nagłośnić. Istnieje podejrzenie, że Chruszcz przed śmiercią wpadł na trop afery korupcyjnej z udziałem najważniejszych polityków i urzędników miejskich. Zginął tuż przed umówionym spotkaniem z agentem CBA.

Prokuratura bada sprawę

Sprawą zajmuje się już legnicka Prokuratura Okręgowa, która bierze pod uwagę trzy opcje: samobójstwo, samobójstwo z udziałem osoby trzeciej oraz zabójstwo.

– Od tamtego czasu prokurator nieustannie zajmuje się tą sprawą, jednak jest jeszcze za wcześnie, by mówić o szczegółach. Wiele rzeczy trzeba jeszcze zweryfikować. Sekcję zwłok pokrzywdzonego przeprowadzono już następnego dnia po śmierci. Zabezpieczono wszelkie możliwe ślady i dowody, a próbki biologiczne przekazano do dalszych badań – powiedział w rozmowie z Fakt24.pl Zbigniew Harasimiuk, legnicki prokurator okręgowy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Głogów: Matka topiła 4-letnią córkę w wannie i poderżnęła jej gardło

W Głogowie (woj. dolnośląskie) 34-letnia matka chciała zabić swoją 4-letnią córeczkę. Była zawzięta, nie cofnęła się przed niczym. Najpierw podtapiała dziecko w wannie, a później poderżnęła mu gardło.

Tragedia wydarzyła się w sobotę wieczorem w jednym z mieszkań bloku przy ul. Armii Krajowej. Na razie służby odmawiają podawania szczegółów. – Mogę tylko potwierdzić, że doszło do takiego zdarzenia. Śledztwo prowadzi prokuratura – mówi Bogdan Kaleta, rzecznik prasowy głogowskiej policji. Prokuratura również skąpi informacji.

Nieco więcej dowiedzieliśmy się od mieszkańców bloku. Zaplombowane teraz przez policjantów mieszkanie było wynajmowane przez właścicieli. Lokatorzy się zmieniali. W sobotę, do znajomych, którzy tam przebywali, przyjechała 34-letnia kobieta wraz z 4-letnią córeczką. Sąsiedzi z mieszkań obok nie znają jej. Powtarzają jedynie, że to nie głogowianka, a prawdopodobnie mieszkanka województwa łódzkiego. Zaznaczają też, że nie słyszeli nic niepokojącego. A wieczorem, za ścianą rozegrał się horror. Matka oszalała? Chciała zabić dziecko, a później siebie.? Rozebrała córeczkę, włożyła do wanny. Podtapiała dziewczynkę w wodzie, później dla pewności zadała jej cios nożem w szyję. Dziecko przeżyło, bo do mieszkania wszedł mężczyzna, do którego przyjechała 34-latka. Wezwał policję i pogotowie ratunkowe. Służby szybko przyjechały na miejsce. Jeszcze w mieszkaniu dziewczynka została opatrzona. – Widziałem, jak opatulona w kocyk, z maską tlenową na buzi została zabrana przez karetkę – mówi jeden ze świadków.

4-latkę przewieziono do głogowskiego szpitala, a stamtąd do placówki w Legnicy. – Jest w śpiączce. Jej stan jest ciężki – mówi Krzysztof Kozieł, rzecznik prasowy legnickiego szpitala. 34-letnia matka została zatrzymana. Najpewniej dziś stanie przed obliczem prokuratora i usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa dziecka.
Źródło info i foto: se.pl

Głogów: Policjanci zatrzymali mężczyznę, który oszukiwał kobiety na terenie całego kraju

Głogowscy policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali 24-letniego mężczyznę, który jest podejrzany o liczne oszustwa i kradzieże na szkodę kobiet z terenu całej Polski. Przestępca umawiał się z nimi za pomocą portali randkowych. Następnie nawiązywał znajomość, by potem wyłudzić od nich znaczne kwoty pieniędzy, a zdarzało się, że nawet je okradał. Został zatrzymany przez policjantów z Głogowa na terenie Kalisza. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Pod koniec ubiegłego roku głogowscy policjanci zostali powiadomieni przez mieszkankę Głogowa o tym, że padła ona ofiarą oszusta. Mężczyzna, którego poznała w Internecie, a następnie umówiła się z nim na spotkanie, wyłudził od niej ponad 50.000 złotych. Okazało się, że sprawca wykorzystał zaufanie jakie zdobył u kobiety i to na tyle skutecznie, żeby wmówić jej, że ma np. kłopoty finansowe, chorobę, konieczność spłacenia długów. W ten sposób zdołał wyłudzić od pokrzywdzonej tak dużą kwotę. Mężczyzna podał kobiecie całkowicie zmyślone dane.

Policjanci, którzy pracowali przy tej sprawie ustalili, że w podobny sposób mogło zostać na terenie kraju oszukanych kilkadziesiąt kobiet. Sprawa nie była łatwa. Sprawca zacierał za sobą ślady, zmieniał telefony i nie miał miejsca stałego zamieszkania, pracował jedynie dorywczo.

Działania funkcjonariuszy z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Głogowie, doprowadziły do ustalenia podejrzewanego mężczyzny, a następnie jego zatrzymania na terenie Kalisza. Wcześniej policjanci tropiąc sprawcę przemierzyli sporą cześć polski. Podejrzany działał na terenie całego kraju i często zmieniał lokalizację. W każdym przypadku nawiązywał kontakt przy pomocy komunikatorów internetowych i portali randkowych. Szukał kobiet samotnych. Wzbudzał ich zaufanie, a następnie pożyczał pieniądze, których jak sam wyjaśnił, nie miał zamiaru oddawać. Po pewnym czasie zrywał kontakt.

Policjanci cały czas weryfikują listę pokrzywdzonych kobiet. Może być ich nawet kilkadziesiąt. Mężczyzna był poszukiwany kilkoma listami gończymi. Został przewieziony do zakładu karnego i tam będzie oczekiwał na dalsze zarzuty oraz proces sądowy. 24-latkowi grozi kara pozbawienia wolności nawet do lat 8.
Źródło info i foto: Policja.pl

Śmierć 28-latka w Głogowie. Nikt nie usłyszał zarzutów

Wszystko wydarzyło się w piątek, 13 kwietnia, na osiedlu Kopernika w Głogowie (woj. dolnośląskie). 28-letni mężczyzna spadł z dachu wieżowca. Zginął na miejscu. Policja zatrzymała jego kompletnie pijanego kolegę. Są już wstępne ustalenia prokuratury. Choć śledztwo prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, nikomu nie postawiono zarzutów.

Jak poinformowała nas policja, dwóch mężczyzn znajdowało się na dachu 11-piętrowego wieżowca przy ul. Orbitalnej 23 w Głogowie. W pewnym momencie jeden z nich spadł. Nie miał szans, by przeżyć upadek na beton z wysokości ok. 33 metrów. Jego kolega został zatrzymany. Miał aż 3 promile alkoholu w organizmie. Po wytrzeźwieniu został przesłuchany i zwolniony do domu.

– Śledztwo prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Zmarły to 28-letni mieszkaniec Głogowa – mówi Lidia Tkaczyszyn, rzeczniczka prokuratury okręgowej w Legnicy. – W czasie przeprowadzonej sekcji zwłok wstępnie stwierdzono, że przyczyną zgonu były wielonarządowe obrażenia ciała. Na tym etapie śledztwa nie ma żadnych przesłanek ani dowodów wskazujących na to, że mogła się do tego przyczynić inna osoba – podkreśla w rozmowie z Fak24.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Głogów: Policjanci zabezpieczyli 4,6 tys. porcji amfetaminy

Policjanci Wydziału Kryminalnego w Głogowie, w czasie wolnym od służby, zatrzymali 26-letniego mieszkańca miasta, podejrzanego o przestępstwa narkotykowe. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 4,6 tys. porcji handlowych amfetaminy oraz wagę elektroniczną. Mężczyzna został już tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Podejrzany o przestępstwa narkotykowe 26-letni mężczyzna został zatrzymany przez policjantów Wydziału Kryminalnego komendy powiatowej w Głogowie. Jednak do samego zatrzymania doszło 22 lutego 2018 roku w momencie, kiedy funkcjonariusze byli już po służbie. Natychmiast, kiedy była taka potrzeba podjęli działania zatrzymując mężczyznę i ujawniając znaczne ilości środków odurzających. Zabezpieczono w sumie ponad 4,6 tys. porcji handlowych amfetaminy oraz elektroniczną wagę.

Zatrzymany usłyszał już zarzuty posiadania znacznej ilości narkotyków. Sąd na podstawie zebranych materiałów i dowodów w sprawie wydał już postanowienie o tymczasowym areszcie wobec mężczyzny. Grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl