Zabójstwo w pralni w Gorzowie Wielkopolskim. Napastnik zastrzelony podczas obławy

Do dramatu doszło w środę po południu w pralni przy ul. Owczej w Gorzowie Wielkopolskim. Do środka wszedł 26-letni mężczyzna, który zastrzelił młodą kobietę i uciekł – ustaliła reporterka Polsat News Dorota Wleklik. Według nieoficjalnych informacji, Paweł R. został zastrzelony podczas obławy na terenie Niemiec.

– Czekamy na oficjalne stanowisko w tej sprawie. Z przekazanych nam informacji wynika, że mężczyzna został zatrzymany do kontroli drogowej niedaleko Berlina i kiedy wysiadał z auta sięgnął po broń. Wówczas jeden z niemieckich funkcjonariuszy strzelił do niego. W wyniku postrzału 26-latek zmarł – powiedział Maludy.

Dodał, że prowadzący sprawę czekają na przekazanie przez stronę niemiecką dokładnych informacji na temat przebiegu tego zdarzenia.

„Wszedł, wymierzył z pistoletu i strzelił”

Z relacji świadków wynika, że przed godz. 13 sprawca wszedł, wymierzył z pistoletu i strzelił w jedną z pracownic, a następnie uciekł – poinformował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

– Przebieg zabójstwa wskazuje na to, że było to działanie z premedytacją, wymierzone w konkretną osobę. Świadkami sytuacji byli pozostali pracownicy pralni. Postrzelonej kobiety nie udało się uratować – powiedział Maludy.

Według informacji reporterki Polsat News Doroty Wleklik, kobieta miała 26 lat i była narodowości ukraińskiej. Motywem działania sprawcy miał być zawód miłosny.

– W terenie pracują kryminalni. Osoby będące świadkami tragedii zostaną objęte opieką psychologiczną – zaznaczył Maludy.

Obława

Policja szybko wytypowała podejrzewanego o dokonanie zabójstwa i ruszyła za nim obława. Informacja o jego poszukiwaniach trafiła do wszystkich jednostek w regionie i w ościennych województwach.

– Kryminalni powiadomili również niemiecką policję, gdyż poszukiwany mógł próbować uciec do tego kraju. Po kilku godzinach dotarła do nich (polskich funkcjonariuszy) informacja o zastrzeleniu mężczyzny podczas próby jego zatrzymania niedaleko stolicy Niemiec – powiedział Maludy.

Celował w policjantów

Brandenburska policja poinformowała na Twitterze, że męźczyzna, który poruszał się samochodem marki Mazda, został zatrzymany przez mundurowych na autostradzie A10 o godz. 15.30. Auto miało polskie tablice rejestracyjne i widniało jako poszukiwane w związku z przestępstwem dokonanym w Polsce. Po tym, jak mężczyzna wycelował broń w policjantów, został przez nich śmiertelnie postrzelony. Jak zaznacza policja, nadal trwają czynności w celu potwierdzenia tożsamości mężczyzny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wysoko postawiony funkcjonariusz policji znęcał się nad partnerką?

W prokuraturze w Gorzowie Wielkopolskim toczy się postępowanie wobec zastępcy naczelnika w jednym z wydziałów Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Zgłoszenie dotyczy psychicznego i fizycznego znęcania się nad partnerką, a kulisy sprawy są szokujące.

Zbliżony do obojga policjantów czytelnik poinformował Onet o interwencji z początku czerwca. Do mieszkania, które Jan K. zajmuje wspólnie z partnerką i dzieckiem, został wezwany wówczas patrol policji. O interwencję prosiła kobieta, którą – zdaniem naszego informatora – K. w środku nocy wyrzucił z domu

– Ubrana była w samą piżamę, zadzwoniła na policję od sąsiadów. Na miejscu pojawił się patrol interwencyjny, później – jako że sprawa dotyczyła policjantów, ich przełożeni oraz wydział kontroli. Poszkodowana złożyła zawiadomienie o znęcaniu się, informując, że trwa to już kilka lat – opowiada osoba zbliżona do sprawy. – Jako dowód przedstawiła nagrania w postaci audio i wideo, jak również obdukcję na złamanie, które miała rok temu. Zeznała, że niejednokrotnie siadał na niej i wykręcał jej ręce. Odgrażał się, wspomniała nawet, że była sytuacja, kiedy groził jej nożem. Czuł się pewnie, gdyż informował ją, że ma znajomości i w razie co ją zniszczy – dodaje.

Według naszych informacji sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. 13 czerwca zadzwoniliśmy do gorzowskiej prokuratury, jednak tam nikt sprawy Jana K. jeszcze nie prowadził. Tego samego dnia skontaktowaliśmy się ze szczecińskimi śledczymi – tam również sytuacja wyglądała podobnie. Informacje o tym, czy dane postępowanie jest prowadzone, dostaliśmy dopiero 17 czerwca, czyli cztery dni później. Jednocześnie okazało się, sprawa została przekazana do Gorzowa Wielkopolskiego dopiero w piątek 14 czerwca, czyli już po naszym telefonie.

Jan K. nadal ma dostęp do tajnych informacji

– Zostały przekazane materiały z prokuratury szczecińskiej dotyczące przestępstwa fizycznego i psychicznego znęcania się nad partnerką przez Jana K. – mówi w rozmowie z Onetem prokurator Roman Witkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. – Wszystko jest na wstępnym etapie decyzji dotyczącej jednostki, która zajmie się prowadzeniem tego postępowania – dodaje.

Oznacza to tyle, że Jan K. nie usłyszał żadnych zarzutów, a śledczy (poza policją zaraz po interwencji) nie przesłuchali ani policjanta, ani jego partnerki. Tymczasem mężczyzna jako wysoko postawiony funkcjonariusz ma dostęp do swojego biura, z którego – według naszej wiedzy – kilkukrotnie już po samym zdarzeniu korzystał, mimo przebywania na zwolnieniu lekarskim. Jak mówi nam osoba ze środowiska, miał to robić zazwyczaj w godzinach popołudniowych.

– W jakim celu, tego niestety nie wiadomo. Wiadomo jednak, że jako zastępca naczelnika (ze względu na ochronę danych osobowych nie podajemy nazwy wydziału) ma dostęp do dokumentów również o klauzuli „ściśle tajne”. Nikt nie zadał sobie trudu, aby do czasu wyjaśnienia sprawy ograniczyć możliwości wpływu na ewentualnych świadków. Do tego z racji swojego stanowiska ma dostęp do bilingów. Na 90 proc. również nikt nie sprawdził, czy nie sięgnął po takowe w związku ze swoją konkubiną – mówi nasz informator.

O ograniczenia względem Jana K. zapytaliśmy biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. Okazuje się, że czynności trwają, jednak żadnych zabezpieczeń nie wprowadzono. – KWP w Szczecinie w ramach wewnętrznych procedur kontrolnych prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające. Warto podkreślić, że uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi i dotychczas nie zaistniały podstawy do zawieszenia funkcjonariusza – tłumaczy Alicja Śledziona, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Szczecinie.

Oznacza to, że najprawdopodobniej Jan K. w dalszym ciągu ma dostęp do wszelkich informacji dotyczących jego partnerki. Wydział, w którym zajmuje wysokie stanowisko, zajmuje się bowiem m.in. namierzaniem osób poszukiwanych. Jak dowiedzieliśmy się w prokuraturze, na tym etapie postępowania decyzję o zablokowaniu dostępu może podjąć jedynie policja w ramach wewnętrznych procedur. Czy to zrobiono? Na to pytanie KWP w Szczecinie nie udzieliło nam odpowiedzi.

Kto kogo chroni w Komendzie Wojewódzkiej Policji?

Informacji o Janie K. właściwie próżno szukać w internecie. Na stronach KWP wydział, w którym pełni stanowisko zastępcy naczelnika, jako jeden z nielicznych nie ma podanych dowódców. Po dłuższych poszukiwaniach udaje się znaleźć jedynie dwie wzmianki z 2017 roku. Jedna dotyczy finału konkursu dla młodzieży, druga wykładu, który policjant prowadził dla uczniów.

Jan K. jest wysokim, postawnym mężczyzną, który szybko piął się po szczeblach kariery. Zastępcą naczelnika swojego wydziału został po 11 latach służby. – W jego wcześniejszej karierze przewinął się temat mobbingu, jednak dzięki „czuwającej ręce opatrzności” nie spadł mu z głowy ani jeden włos. Ukarana została natomiast osoba zgłaszająca – twierdzi nasz informator. Rzecznik KWP w Szczecinie tym doniesieniom jednak zaprzecza.

– W przeszłości nie prowadzono wobec niego postępowań odnośnie do skarg dotyczących mobbingu – stwierdza stanowczo Alicja Śledziona.

Nasz informator zwraca także uwagę na przebieg samej interwencji z nocy z trzeciego na czwartego czerwca. – Sama poszkodowana przez policjantów „decyzyjnych” oraz przyjmujących zawiadomienie została potraktowana pogardliwie, jakby mieli jej za złe, że ma czelność zgłosić coś na innego policjanta – mówi.

Problem pojawił się także w kwestii tego, kto zajmie się czteroletnim dzieckiem zaraz po zdarzeniu. Zdaniem naszego informatora, decyzją „kontrolnego” czteroletnie dziecko pozostało wraz z ojcem, wobec którego padły poważne zarzuty dot. znęcania.

Jak udało nam się ustalić, kobieta faktycznie miała problem ze skontaktowaniem się z dzieckiem. Zaraz po interwencji zostało ono przekazane pod opiekę dziadków, ponieważ funkcjonariusze prowadzili czynności z rodzicami. Matce udało się z nim skontaktować dopiero po interwencji śledczych.

To, że Jan K. źle traktuje swoją partnerkę, było właściwie tajemnicą poliszynela w kręgach policyjnych. – Wyrażał się o niej bardzo pogardliwie, niejednokrotnie krzycząc na nią przez telefon. Nikt jednak nie przypuszczał, że sprawa może być bardziej poważna – podsumowuje jeden z funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: onet.pl

Gorzów Wielkopolski: 9-latka uwięziona w wersalce. „Policjanci weszli w ostatniej chwili”

W jednym z mieszkań w Gorzowie Wielkopolskim policja znalazła uwięzioną w wersalce 9-latkę. Dziewczynka była zakneblowana i związana, jej oddech był bardzo płytki. – Policjanci weszli tam naprawdę w ostatniej chwili – powiedział nadkom. Marcin Maludy.

Wiadomo, że dziewięciolatka za zgodą 34-letniej matki przebywała od soboty 18 maja w towarzystwie 24-letniego mężczyzny. – To był przyjaciel, którego kobieta obdarzała dużym zaufaniem, stąd powierzenie mu opieki nad dziewczynką – przekazał w rozmowie z Gazeta.pl nadkom. Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Gorzów Wielkopolski. Dziewczynkę odnaleziono dzięki jej bratu

W niedzielę późnym popołudniem mężczyzna zadzwonił i powiedział, że podczas wspólnego spaceru dziewczynka się oddaliła i nie może jej nigdzie znaleźć. W tę wersję miał nie uwierzyć 14-letni brat. – Chłopiec wraz ze swoim o 3 lata starszym kolegą późnym wieczorem zaczęli jej szukać na własną rękę. Poszli do mieszkania mężczyzny na gorzowskim Zawarciu – powiedział rzecznik.Tam 14-latek zza drzwi usłyszał tłumione głosy. To wzbudziło jego niepokój, dlatego o sytuacji powiadomił policję. Informacje przekazane przez chłopca okazały się przełomowe.

– Kiedy policjanci weszli do mieszkania, spotkali zatrważający widok. W wersalce mieszkania znaleźli zakneblowaną i związaną dziewczynkę. Miała bardzo płytki oddech, więc policjanci weszli tam naprawdę w ostatniej chwili – poinformował nadkom. Marcin Maludy.

Podejrzany zaczął uciekać na widok policjantów

Całą noc trwały oględziny miejsca zdarzenia, policja zabezpieczyła ślady, które będą wykorzystane w postępowaniu przygotowawczym. Jednocześnie prowadzono czynności, które miały doprowadzić do zatrzymania mężczyzny, który mógł być odpowiedzialny za uwięzienie dziewczynki.

– Około godziny 1:00 udało nam się dotrzeć do 24-latka. Na widok policjantów mężczyzna zaczął uciekać, ale został szybko zatrzymany. W tej chwili przebywa w Komendzie Miejskiej w Gorzowie – poinformował rzecznik prasowy. Dodał, że nie zostało jeszcze przeprowadzone przesłuchanie podejrzanego, natomiast przeprowadzono już czynności procesowe z udziałem matki dziewczynki.

– Czekamy na wieści ze szpitala, jeśli chodzi o dziewczynkę. To dla nas bardzo istotna informacja pod kątem procesowym – podkreślił.

Prokurator: Postępowanie będzie się toczyć w dwóch kierunkach

Jak poinformował portal Gazeta.pl prok. Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim, prokuratura na tym etapie postępowania nie przekazuje szczegółowych informacji na temat podejrzanego. Wyjaśnił jednak, że postępowanie będzie prowadzone w dwóch kierunkach.

– Przede wszystkim będzie ukierunkowane pod kątem przestępstwa pozbawienia wolności dziecka przy przyjęciu, że było to działanie ze szczególnym okrucieństwem. Ma ono również wyjaśnić, czy nie doszło do przestępstw wynikających z rozdziału Kodeksu karnego dotyczącego przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności – przekazał prokurator.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gorzów Wielkopolski: Zakneblowana 9-latka w wersalce

W jednym z mieszkań w Gorzowie Wlkp. odnaleziono w niedzielę 9-letnią dziewczynkę, która była skrępowana, zakneblowana i schowana w wersalce. Śledczy nie wykluczają, że mogła zostać skrzywdzona na tle seksualnym. Podejrzewanym w sprawie jest 24-letni znajomy matki dziecka – poinformował w poniedziałek rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

Maludy przekazał, że kilka godzin po odnalezieniu 9-latki policja zatrzymała 24-latka podejrzewanego o skrzywdzenie dziecka. To właśnie w jego mieszkaniu była uwięziona dziewczynka.

Okazało się, że mężczyzna jest bliskim znajomym kobiety, która w sobotę przekazała mu córkę pod opiekę. Z ustaleń policji wynika, że kiedy matka chciała odebrać dziecko od znajomego powiedział jej, że dziewczynka oddaliła się i nie wie, gdzie jest.

W te tłumaczenia nie uwierzył 14-letni brat dziewczynki i w niedzielę około godz. 22.00 wraz ze starszym kolegą poszli do mieszkania mężczyzny przy ul. Małopolskiej na gorzowskim Zwarciu. Było zamknięte i nikt nie otwierał. Przez drzwi usłyszeli jednak niepokojące odgłosy i natychmiast wezwali policję.

– Na miejsce szybko dojechało kilka patroli policji. Wezwano również strażaków, aby siłowo wejść do zamkniętego mieszkania. Tam w wersalce znaleziono skrępowaną i zakneblowaną 9-latkę. Dziecko z uwagi na zły stan zdrowia zostało przewiezione do szpitala – dodał rzecznik.

Policjanci około godz. 1.00, na pobliskiej ul. Śląskiej znaleźli 24-latka. Mężczyzna próbował uciekać, ale został szybko zatrzymany i przewieziony do Komendy Miejskiej Policji.

Trwają czynności procesowe, które nadzoruje prokurator.
Źródło info i foto: TVP.info

Ogromna akcja CBŚP w Gorzowie

Dynamiczne zatrzymania w centrum miasta, przeszukania w wielu miejscach w Gorzowie i okolicach. CBŚ Policji od kilku dni prowadzi zakrojoną na szeroką skalę akcję.

O zatrzymaniach kilku osób w Gorzowie oraz w miejscowościach podmiejskich dowiedzieliśmy się nieoficjalnie od naszych czytelników. Policja mówi w tej sprawie niewiele. Rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gorzowie odsyła w tej sprawie do rzecznika CBŚP, jednak potwierdza, że na terenie całego miasta prowadzone są intensywne działania tej formacji i że doszło do zatrzymań. Sam rzecznik CBŚP w rozmowie telefonicznej potwierdził, że w Gorzowie prowadzone były działania, ale szczegółów na chwilę obecną nie zdradza.

Nam udało się dowiedzieć, że zakrojoną na szeroką skalę akcja CBŚP w Gorzowie prowadzona jest co najmniej od dwóch dni. We wtorek nasi czytelnicy informowali nas o tym, że na ulicy Okólnej pojawili się policjanci w kominiarkach, wczoraj miało dojść do siłowego wejścia do jednego z domów w Łagodzinie, natomiast dzisiaj w godzinach popołudniowych w centrum miasta doszło do dynamicznego zatrzymania pojazdu, z którego policjanci siłą wyciągnęli i skuli kajdankami jedną osobę.

Wiemy też, że doszło do innych zatrzymań – między innymi na osiedlu Europejskim i Piaskach. CBŚP dokonywało też przeszukań pomieszczeń magazynowych i garaży znajdujących się przy ulicy Przemysłowej. Z tego miejsca miały zostać wywiezione cztery busy zapakowane kartonami.

Według niepotwierdzonych informacji, chodzi tu o rozbicie międzynarodowej szajki przestępczej, której członkowie mieli pochodzi z Gorzowa i okolic. Być może chodzi o sprzęt elektroniczny oraz narkotyki.
Źródło info i foto: gorzowianin.com

Przedszkolanka z Gorzowa Wielkopolskiego znęcała się nad dziećmi? Jest śledztwo prokuratury

Dzieci bały się chodzić do grupy jednej z przedszkolanek w Gorzowie Wielkopolskim. Teraz wyszło na jaw, że kobieta miała stosować kary fizyczne i znęcać się nad dziećmi. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Prokuratura rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim zajmuje się sprawą pracownicy Przedszkola Miejskiego nr 17. Postępowanie toczy się w sprawie znęcania się nad małoletnimi – wychowankami przedszkola, w którym pracuje kobieta.

O sprawie jako pierwszy napisał lokalny serwis gorzowianin.com. Mama jednego z dzieci opowiedziała, że wychowawczyni grupy 5-latków od początku roku szkolnego znęca się nad wychowankami. Nauczycielka z 30-letnim stażem miała ciągnąć je za uszy, uderzać w szczękę i ciągnąc za włosy. Po pierwszej publikacji do dyrektor placówki zgłosiło się 15 rodziców, którym dzieci opowiedziały o przemocy ze strony przedszkolanki.

Inna matka opowiedziała, że już dwa lata temu syn nie chciał zostawać w przedszkolu, gdy opiekowała się nim oskarżona wychowawczyni. Wtedy jednak rodzice nie podejrzewali, że syn może być ofiarą przemocy. Dopiero gdy sprawa wyszła na jaw, powiedział, że wychowawczyni dawała jemu i innym dzieciom klapsy i zabroniła mówić o tym rodzicom.

Dyrektor Beata Wilk zdecydowała się odsunąć nauczycielkę od zajęć z dziećmi. Zawiadomiła prokuraturę i komisję dyscyplinarną. Zapewnia też, że cała grupa zostanie objęta opieką psychologa. Osobne zawiadomienie do prokuratury złożyli rodzice.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gorzów Wielkopolski: Tragedia podczas imprezy komunijnej

Podczas przyjęcia komunijnego w Gorzowie Wielkopolskim doszło do tragedii rodzinnej. 34-letnia kobieta zadźgała nożem swojego partnera. Dwa dni później mężczyzna zmarł w szpitalu.

Do zdarzenia doszło na osiedlu Słonecznym w Gorzowie Wielkopolskim. Około godziny 17:30 lokalna policja otrzymała zgłoszenie o awanturze domowej w jednym z mieszkań. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce okazało się, że w domu odbywało się przyjęcie z okazji komunii świętej. Podczas imprezy doszło jednak do tragedii. Podczas krojenia tortu 34-letnia gospodyni przyjęcia pokłóciła się ze swoim 43-letnim partnerem. W pewnej chwili kobieta zaczęła dźgać nożem narzeczonego. Mężczyzna miał kilku ran kłutych w okolicy szyi. Mimo szybkiego transportu do szpitala, jego życia nie udało się uratować.

43-latek zmarł dwa dni później wskutek odniesionych ran. 34-latka została zatrzymana przez policję i przebadana alkomatem. Badanie wykazało, że znajdowała się pod wpływem alkohol. Wobec kobiety zastosowano środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu. Roman Witkowski rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim poinformował, że kobiecie postawiono zarzut z art. 156 Kodeksu karnego, dot. spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, który zakończył się zgonem. Za popełniony czyn grozi jej kara do 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Pobita 2-latka w Gorzowie Wielkopolskim. Opiekunowie byli pijani

2-letnia dziewczynka trafiła w nocy ze środy na czwartek do szpitala w Gorzowie Wielkopolskim. Dziecko najprawdopodobniej zostało pobite. Jej matka i konkubent zostali zatrzymani. Obecnie przebywają w areszcie. W chwili zatrzymania byli pijani. Dziecko ma rozległe obrażenia głowy. Jeszcze w nocy 2-latka była operowana. Jest w stanie ciężkim.

Policja na razie ustala, jak doszło do tragedii. Matka dziecka i jej konkubent w chwili zatrzymania byli pijani. Mężczyzna miał ponad promil alkoholu we krwi, matka ponad ćwierć promila. Policja czeka z przesłuchaniem aż wytrzeźwieją. Rodzina w ciągu ostatnich 6 miesięcy wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania. Teraz śledczy sprawdzają, kiedy doszło do urazów dziecka i czy nie brały w tym udziały inne osoby.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Polscy i niemieccy policjanci rozbili gang złodziei samochodów z okolic Gorzowa Wlkp.

Polsko-niemiecki zespół śledczy rozbił grupę przestępczą z rejonu Gorzowa Wielkopolskiego, zajmującą się kradzieżami samochodów na terenie naszych zachodnich sąsiadów. To nie pierwsza tak skuteczna operacja funkcjonariuszy z obydwu państw. Członkowie tej grupy są odpowiedzialni za 92 tego typu przestępstwa, a straty nimi spowodowane są szacowane na 2 mln zł – poinformował rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.

Współpraca polskich i niemieckich śledczych

– Dzięki wspólnej pracy, śledczy zidentyfikowali w sumie 19 podejrzanych z Polski. Grupa specjalizowała się przede wszystkim w kradzieżach samochodów dostawczych i busów marki Mercedes i Volkswagen. W trackie śledztwa zabezpieczono siedem pojazdów – trzy w Polsce i cztery w Niemczech o łącznej wartości 173 tys. euro – powiedział Maludy.

Sprawa była prowadzona przez utworzony w marcu 2015 r. Wspólny Zespół Śledczy (Joint Investigation Team) pod przewodnictwem Prokuratury we Frankfurcie nad Odrą i Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Pracowali w nim także funkcjonariusze Krajowego Urzędu kryminalnego Brandenburgii i Wydziału Kryminalnego KWP w Gorzowie Wlkp.

Pierwsze areszty

W styczniu 2015 r., jeszcze podczas przygotowań do powołania Zespołu, polscy i niemieccy policjanci przeprowadzili wspólne działania po niemieckiej stronie granicy. Zatrzymano wówczas sześciu podejrzanych z dwoma skradzionymi samochodami. Niemieckie sądy skazały ich na kary więzienia w wymiarze do 3 lat i 4 miesięcy.

– Dalsze wspólne czynności doprowadziły do kolejnych aresztowań polskich podejrzanych, którzy ostatecznie zostali wydani do Niemiec. Przeciwko dwóm z nich oraz czterem innym podejrzanym, prokuratura we Frankfurcie nad Odrą skierowała akt oskarżenia do sądu w tym mieście. Wśród oskarżonych jest domniemany szef grupy. Niebawem rozpoczną się rozprawy przeciwko tym ludziom – dodał Maludy.

Są efekty wspólnych działań

Efektem wspólnych działań polskich i niemieckich organów ścigania jest namierzenie trzech warsztatów w Polsce, w których co najmniej 50 skradzionych pojazdów zostało rozkręconych na części w celu ich dalszej sprzedaży. Dodatkowo zatrzymano pięć osób pod zarzutem paserstwa.

– Wspólna praca z naszymi niemieckimi kolegami doprowadziła do wyraźnego zredukowania kradzieży pojazdów na naszym pograniczu. Kiedy w latach 2012 i 2013 odnotowano 132 kradzieże w jednym roku, a w 2014 r. jeszcze 103 takie przestępstwa, to w 2015 r. ich liczba spadła do 65 – zaznaczył rzecznik.
Dodał, że pierwszy niemiecko-polski Wspólny Zespół Śledczy działał od listopada 2013 r. do listopada 2014 r. Wówczas także doprowadził do rozbicia grupy złodziei samochodów. Aktualnie jeszcze 21 oskarżonych za dokonanie 158 przestępstw odpowiada przed sądem w Zielonej Górze. Wyrok ma zapaść w pierwszych miesiącach 2017 r.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Pościg za kierowcą w Gorzowie Wielkopolskim

34-letni kierowca najpierw nie zatrzymał się do kontroli, a potem uciekał policjantom przez kilka ulic doprowadzając w końcu do zderzenia z taksówką. Wszystko zaczęło się przed godz. 14 na ulicy Widok. Jak podała policja, kierowca audi na łódzkich tablicach rejestracyjnych nie zatrzymał się do rutynowej kontroli.

Funkcjonariusze ruszyli w pościg. – 34-letni kierowca uciekał przez kilka ulic. Na jednej z nich jechał pod prąd. W końcu doprowadził do kolizji z taksówką, wysiadł z auta i próbował jeszcze uciekać pieszo – powiedział redakcji Kontaktu 24 kom. Marcin Maludy z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

34-latka udało się schwytać na ulicy Stilonowej – Próbował się jeszcze wyrwać policjantom, zostały założone mu kajdanki – dodał policjant.

Nie miał prawa jazdy

Policja ustaliła, że kierowca nie miał prawa jazdy. – 34-latek w chwili zatrzymania był trzeźwy – podał kom. Maludy. W sprawie mężczyzny został skierowany wniosek do sądu. – Odpowie za to, że nie zatrzymał się do kontroli, za brak uprawnień do kierowania pojazdem i spowodowanie kolizji – poinformował policjant.
Żródło info i foto: kontakt24.tvn24.pl