Prezydent Poznania dostał list z pogróżkami. Autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki

Koperta zaadresowana do prezydenta Poznania miała trafić do Urzędu Miasta. Jej autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki byłego marszałka Senatu – Bogdana Borusewicza – informuje „Gazeta Wyborcza”. Według informacji podanych przez dziennik i portal epoznan.pl list do Jacka Jaśkowiaka miał zawierać wyzwiska i przekleństwa, skierowane pod jego adresem. Autor miał też napisać, że prezydent powinien uważać, by nie powtórzył się scenariusz z Gdańska ze stycznia tego roku. Zamordowano wówczas prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Grożby mają dotyczyć festynu, który w najbliższych dniach będzie odbywał się w Poznaniu i w którym weźmie udział prezydent Jacek Jaśkowiak.

Według ustaleń „GW” list napisał skazany za zabójstwo w latach 90-tych matki Bogdana Borusewicza recydywista. Mężczyzna jest w więzieniu, gdzie odbywa karę dożywocia. Miejscy prawnicy powiadomili o sprawie prokuraturę. Śledczy prowadzą sprawę, przesłuchali już m.in. prezydenta Poznania. To nie pierwsze pogróżki skierowane do Jacka Jaśkowiaka. Po zabójstwie Pawła Adamowicza, śmiercią grożono kilku samorządowcom w całej Polsce. „GW ” przypomina, że w marcu Jaśkowiak miał dostać ultimatum – 7 dni na dymisję. Inaczej zginie.

Jackowi Jaśkowiakowi proponowano ochronę po zabójstwie prezydenta Gdańska. Samorządowiec odmówił.
Źródło info i foto: wp.pl

Areszt dla radnego, który zaatakował policjantów nożem

Sąd Rejonowy w Busku-Zdroju (Świętokrzyskie) na wniosek miejscowej prokuratury aresztował w poniedziałek (20 maja) na trzy miesiące 33-latka podejrzanego m.in. o usiłowanie zabójstwa policjanta, a na dwa miesiące – 37-latka podejrzanego o kierowanie gróźb. Młodszy mężczyzna zaatakował nożem funkcjonariusza przed jednym ze sklepów.

O decyzji buskiego sądu poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach, sędzia Tomasz Durlej.

„Wobec mężczyzny podejrzanego o usiłowanie zabójstwa i czynną napaść na funkcjonariusza policji zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące, ustalając iż zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że dopuścił się zarzucanego mu czynu, a czyn – w szczególności ten dotyczący usiłowania zabójstwa – jest zagrożony surową karą, i to jest samodzielna przesłanka do zastosowania tego środka” – opisywał sędzia Durlej.

W niedzielę 33-letni Łukasz Sz. z Buska-Zdroju usłyszał w tutejszej prokuraturze dwa zarzuty. Jak informował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz, pierwszy zarzut dotyczy usiłowania zabójstwa funkcjonariusza policji, dokonania czynnej napaści na niego oraz wywierania wpływu na czynności służbowe i spowodowania u niego obrażeń ciała. Drugi zarzut jest związany ze znieważeniem innego funkcjonariusza podczas i w związku z pełnieniem przez niego czynności służbowych. Podejrzany nie przyznał się i skorzystał z prawa do odmowy składania zeznań.

Drugiego z zatrzymanych sąd aresztował na dwa miesiące. 37-letni Łukasz W. z Kielc, usłyszał zarzut kierowania gróźb karalnych wobec klientki sklepu, przed którym interweniowali policjanci. Mężczyzna także nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Łukaszowi Sz. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności, a Łukaszowi W. – kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Dwaj policjanci z Buska-Zdroju (Świętokrzyskie) zostali zaatakowani podczas sobotniej interwencji przed jednym z miejscowych marketów. W trakcie szamotaniny jeden z policjantów dwukrotnie został dźgnięty nożem w plecy, a drugi doznał rozcięcia dłoni. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Jeden z zatrzymanych to buski radny.
Źródło info i foto: portalsamorzadowy.pl

Mieszkańcy jednej z wsi w Wielkopolsce mieli terroryzować mieszkańców. Usłyszeli zarzuty

Zarzuty m.in. pobicia, gróźb, wymuszeń rozbójniczych, zmuszania do określonych zachowań, rozbojów, posiadania i udzielania narkotyków usłyszało dwóch mieszkańców gminy Łobieżnica (woj. wielkopolskie), którzy mieli od dłuższego czasu terroryzować mieszkańców wsi, w której mieszkali. Obaj trafili do aresztu.

Policjanci z Wyrzysku oraz Łobżenicy otrzymali niepokojące informacje o tym, że dwóch mężczyzn terroryzuje mieszkańców jednej z wsi znajdującej się na terenie gminy Łobżenica. Sprawcy mieli m.in. bić sąsiadów, wyłudzać od nich pieniądze, grozić podpaleniem, wywozić do lasu i tam pozostawiać.

Bili, straszyli i mieli narkotyki

Mundurowi zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 30 i 32 lat. Usłyszeli oni m.in. zarzuty pobicia, gróźb, wymuszeń rozbójniczych, zmuszania do określonych zachowań, rozbojów, posiadania i udzielania narkotyków. Na wniosek policji z Wyrzysku oraz Prokuratury Rejonowej w Złotowie, sąd zastosował wobec zatrzymanych mężczyzn środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Mężczyznom grozi kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polska: Zatrzymania za groźby pod adresem samorządowców

53-letni mieszkaniec Grudziądza został zatrzymany w środę, niedługo po tym jak zadzwonił pod numer alarmowy i poinformował, że zamierza zabić prezydenta miasta Macieja Glamowskiego. Okazało się, że mężczyzna był pijany. W całej Polsce zatrzymano już kilka osób, który groziły samorządowcom, przedstawicielom rządu, prezydentowi, czy szefowi Rady Europejskiej.

– Mężczyzna zatelefonował do centrum powiadamiania ratunkowego, powiedział, że znajduje się w Grudziądzu i ma zamiar zabić pana prezydenta. Taka informacja trafiła do naszej jednostki – mówi o wydarzeniach ze środy Jacek Jeleniewski, oficer prasowy policji w Grudziądzu. Funkcjonariusze szybko namierzyli skąd wykonane zostało połączenie. Jeszcze tego samego dnia weszli do jednego z mieszkań na terenie miasta i zatrzymali zaskoczonego 53-latka. Był pijany, miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.

– Po wytrzeźwieniu w celi, następnego dnia usłyszał zarzut kierowania gróźb pozbawienia życia prezydenta Grudziądza. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny, zakaz wszelakiego kontaktu z pokrzywdzonym, zakaz zbliżania się do niego, a także poręczenie majątkowe w wysokości 5 tysięcy złotych – wymienia Jeleniewski.

53-latkowi grozi do dwóch lat więzienia. Maciej Glamowski – prywatnie szwagier tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – złożył już do prokuratury zawiadomienie w tej sprawie.

Zatrzymania w całej Polsce

W niedzielę wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem mężczyzna, który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do szpitala, jego stan był bardzo poważny, przeszedł kilkugodzinną operację. Obrażenia okazały się jednak zbyt poważne. W poniedziałek zmarł. Po wydarzeniach w Gdańsku policja w całej Polsce została wyczulona na wszelkie groźby kierowane do włodarzy miast i innych polityków. W ciągu ostatnich dni zatrzymano co najmniej kilka osób. Zarzuty m.in. publicznego nawoływania do stosowania przemocy wobec prezydenta Poznania i prezydenta Wrocławia z uwagi na ich przynależność polityczną przedstawiono zatrzymanemu w poniedziałek 41-letniemu mieszkańcowi podpoznańskiej miejscowości. Również w poniedziałek zatrzymano 24-latka, który komentując tekst w internecie na temat ataku na Pawła Adamowicza, groził prezydentowi Olsztyna Piotrowi Grzymowiczowi.

W czwartek zarzuty usłyszało trzech innych mężczyzn. Pierwszy to 48-letni mieszkaniec Gdańska, który telefonicznie groził zamordowaniem przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Drugi, 38-letni mieszkaniec Szczecina, skomentował w internecie tekst „Gazety Wrocławskiej” o groźbach w stosunku do Jacka Sutryka i Jacka Jaśkowiaka. Napisał, że to „dopiero początek”, a prezydenci będą „patroszeni jak świnie”. Trzecią osobą z zarzutem jest 35-latek z Radomia, który wykonał zdjęcie i zamieścił wpis na portalu społecznościowym.

Fotografia przedstawiała drzewo z wbitym w pień nożem i podpisem grożącym śmiercią prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu. Zatrzymania dotyczyły także osób grożącym politykom najwyższego szczebla. W poniedziałek stołeczna policja zatrzymała 72-letniego mieszkańca Warszawy, który zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi Dudzie. Z kolei w Bydgoszczy policjanci weszli do jednego z mieszkań na Fordonie i zatrzymali 43-latka, który groził śmiercią premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Okazało się, że mężczyzna cierpi na zaburzenia natury umysłowej. Już został zamknięty z zakładzie psychiatrycznym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Groźby pod adresem czterech prezydentów po zabójstwie Pawła Adamowicza

Na forach, Facebooku i telefonicznie. Wczoraj groźby pod adresem Andrzeja Dudy oraz prezydentów Poznania, Wrocławia i Olsztyna ciskało trzech mężczyzn. Tym razem na takie zachowania nie było przyzwolenia. Wszyscy zostali zatrzymani.

Polska przeciera oczy. Po śmierci Pawła Adamowicza tysiące gdańszczan zebrało się, by w milczeniu oddać cześć jego pamięci. Nie obyło się bez łez. O tragedii słyszały nawet dzieci w zerówkach i to niekoniecznie na korytarzach, lecz z ust nauczycieli. Nie wszyscy jednak wyciągają wnioski z tego co się stało.

24-latek z Olsztyna zatrzymany. Młody mężczyzna groził na forum internetowym tamtejszemu prezydentowi, Piotrowi Grzymowiczowi. Policja nie zdradziła szczegółów, ale o fakcie tym poinformowała na Twitterze wysyłając przy okazji jasny komunikat – „Nie będzie przyzwolenia na słowa nienawiści”, czytamy we wpisie.

41-latek z Poznania. Do zatrzymania osoby grożącej prezydentom doszło również w Poznaniu. O zatrzymaniu 41-latka, który groził włodarzom Wrocławia i Poznania informuje Fakt.

72-latek zatrzymany przez stołecznych policjantów. Również w poniedziałek i też na skutek gróźb interweniowali funkcjonariusze z Warszawy. Tym razem chodziło o starszego mężczyznę, który zatelefonował do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi Dudzie. „Zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – mówił 72-latek.

Śmierć Pawła Adamowicza to szok dla społeczeństwa. Prezydent Gdańska został zaatakowany podczas „Światełka do nieba” na scenie WOŚP. Rany jakie zadał mu nożem zwolniony niedawno z więzienia Stefan W. okazały się śmiertelne. Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek.

Nie wszyscy potrafili zachować się przyzwoicie. Choć większość polityków, dziennikarzy i obywateli ucieka w komentarzach od polityki, po każdej ze stron zdarzały się niechlubne wyjątki. Pisaliśmy zarówno o hejterach w sieci, jak i przedstawicielach władzy oraz mediów, którzy nie potrafili w tym trudnym czasie powstrzymać niestosownych wypowiedzi.
Źródło info i foto: o2.pl

33-latek groził porwaniem dziecka. Żądał 200 000 złotych

Albo okup, albo śmierć dziecka – taki wybór dał 33-latek ojcu dwuletniej dziewczynki spod Łęczycy (woj. łódzkie). Autor gróźb najpierw żądał 20, a potem 200 tys. złotych „za spokój”. 33-latek ostatecznie nie dostał ani złotówki, został za to zatrzymany przez policję. Twierdzi, że groźby wysyłał po alkoholu. Wiadomości SMS z groźbami ojciec dwuletniej dziewczynki dostawał od 10 grudnia.

– Stawką za życie dziecka w pierwszej wersji była kwota 20 000 złotych, a następnie 200 000 – mówi podkom. Agnieszka Ciniewicz z łęczyckiej policji. Autor gróźb wskazał rodzicom miejsce, w którym mieli zostawić pieniądze. Do przekazania okupu jednak nie doszło – dzięki łęczyckim policjantom, których zaalarmował ojciec dwulatki.

– Trop, który wskazał pokrzywdzony okazał się nietrafiony, więc policjanci niezwłocznie uruchomili kolejne procedury – wyjaśnia podkom. Ciniewicz.

„Nie chciałem zrobić jej krzywdy”

Policyjne ustalenia były już trafne. Funkcjonariusze zatrzymali 33-letniego znajomego szantażowanej rodziny. Mężczyzna przyznał się do wysyłania wiadomości z żądaniem okupu. Prokuratorom podczas przesłuchania powiedział, że „nie jest w stanie racjonalnie wytłumaczyć swojego postępowania”. Sugerował, że wysyłał wiadomości pod wpływem alkoholu. – Twierdził, że nie miał zamiaru zrobić krzywdy dziewczynce i bardzo żałuje swojego zachowania – mówi tvn24.pl Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury. Teraz stanie przed sądem, grozi mu do 10 lat więzienia.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Sebastian S. skazany za groźby zamachu podczas szczytu NATO

Polak mieszkający w Chicago przyznał się do wygłaszania gróźb wysadzenia mostu kolejowego podczas majowego szczytu NATO, który odbywał się w tym mieście. Sędzia okręgu Cook skazał 24-letniego Sebastiana S. na cztery lata więzienia. Polak po odbyciu co najmniej sześciu miesięcy kary w ośrodku wychowawczym, który rekomendował sędzia, będzie mógł wyjść na wolność. Zostanie jednak deportowany do Polski. Sebastiana S. aresztowano 17 maja tego roku na kilka dni przed rozpoczęciem szczytu NATO w Chicago. Oskarżono go o próbę przygotowania zamachu z użyciem materiałów wybuchowych. Żródło info i foto: tvn24.pl

Szantażyści grozili eksplozjami

– „W Makiejewce pod Donieckiem nie dojdzie do kolejnych eksplozji” – zapewnił w czwartek wieczorem szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Walerij Choroszkowski. Rano eksplodowały tam dwa ładunki wybuchowe. Nikt nie odniósł obrażeń. Szantażyści grozili, że dojdzie do kolejnych eksplozji, jeżeli władze nie przekażą im ponad 4 milionów euro. Tak się jednak nie stało, a szef Służby Bezpieczeństwa powiedział, że mieszkańcy Makiejewki mogą spać spokojnie. Zapewnił, że szantażystom nie przekazano pieniędzy. W godzinach wieczornych władze poinformowały, że sytuacja w Makiejewce została opanowana, a mieszkańcom nie grozi niebezpieczeństwo. Domniemani terroryści nie spełnili swych gróźb. Nie zostali też jednak ujęci. Żródło info i foto: TVP.info

Terroryści grożą kościołowi zamachem

Wszczęto śledztwo ws. gróźb wobec francuskich świątyń koptyjskich po otrzymaniu skargi od jednego z duchownych – poinformowały źródła zbliżone do sprawy. Postępowanie dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej mającej związek z zamachem terrorystycznym. Ksiądz z ortodoksyjnego Kościoła koptyjskiego pod Paryżem Girguis Lucas poinformował, że złożył w Paryżu skargę dotyczącą gróźb terrorystycznych wobec jego kościoła. Jeden z wiernych powiadomił go o „groźbach formułowanych w internecie przez islamskich mudżahedinów, którzy zapowiadali zamachy w Europie, a szczególnie we Francji, wymieniając nasz kościół”. Żródło info i foto: TVP.info

Żona gangstera Justyna S. groziła świadkowi koronnemu

– „Wycofaj zeznania, w przeciwnym razie zabijemy twojego syna” – usłyszał świadek koronny. O kierowanie gróźb Prokuratura Apelacyjna oskarżyła właśnie żonę znanego gangstera. Zdaniem śledczych prawo złamała Justyna S. (35 lat, bizneswomen) żona Piotra S., bossa gangu ożarowskiego. Miała grozić zabiciem Maksa – niepełnosprawnego syna, Andrzeja L. ps. Rygus. Mężczyzna ten był znanym członkiem gangów z Ożarowa i Pruszkowa. – „Miał posłuch. Uczestniczył w negocjacjach, w czasie których np. dzielono strefy wpływów” – mówi oficer policji. Żródło info i foto: zw.com.pl