Sąd nie zgodził się na areszt dla Zbigniewa S.

Sąd Rejonowy w Kielcach nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie Zbigniewa S., podejrzanego o kierowanie gróźb po adresem ministra sprawiedliwości i jego żony Patrycji Koteckiej. Zbigniew S. ma dozór policji, zakaz opuszczania miejsca stałego pobytu i zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Prokuratura zapowiedziała odwołanie.

Zbigniew S. został zatrzymany we wtorek na polecenie Prokuratury Okręgowej w Kielcach przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji. Prokuratura postanowiła o zmianie i uzupełnieniu zarzutów wobec niego.

Śledztwo wszczęto w oparciu o zawiadomienie o przestępstwie na szkodę funkcjonariuszy publicznych, tj. konkretnie prokuratorów z jednej z krakowskich prokuratur. Materiały przekazano do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Następnie do sprawy dołączano sukcesywnie materiały z innych postępowań, które związane były podmiotowo jak i przedmiotowo z tym postępowaniem – mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz. Dodał, że „zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy dał podstawy do przedstawienia Zbigniewowi S. szeregu zarzutów”.

Dotyczących przede wszystkim znieważania funkcjonariuszy publicznych, m.in. prokuratorów, sędziów, funkcjonariuszy służby więziennej i policji oraz wywierania groźbami bezprawnymi wpływu na ich prawne czynności służbowe, a nadto kierowania wobec nich gróźb bezprawnych oraz znieważania i zniesławiania tych funkcjonariuszy – podkreślił Prokopowicz.

„Zbigniew S. nie zaprzestał przestępczej działalności”

14 maja 2019 roku prokurator przedstawił Zbigniewowi S. 145 zarzutów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się wówczas do zarzuconych mu przestępstw i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

Mimo to Zbigniew S. nie zaprzestał swojej przestępczej działalności. Systematycznie gromadzony nowy materiał dowodowy uzasadniał wydanie postanowienia o uzupełnieniu mu zarzutów, ogłoszenia ich podejrzanemu, jego przesłuchania oraz podjęcia decyzji co do stosowania środków zapobiegawczych. Te okoliczności legły u podstaw decyzji o zatrzymaniu podejrzanego – zaznaczył Prokopowicz.

Wśród nowych czynów zarzucanych Zbigniewowi S. znalazły się przestępstwa kierowania gróźb pozbawienia życia matki ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro. Groźby te zostały przedstawione w materiale wideo opublikowanym na stronie internetowej Zbigniewa S.

Kolejne nowe zarzuty dotyczą czynów popełnionych przez Zbigniewa S. wspólnie i w porozumieniu z inną ustaloną osobą. Polegały one na rozpowszechnianiu fałszywych zdjęć i informacji mających zdyskredytować ministra sprawiedliwości i zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Beatę Marczak. Ofiarą tych działań padła także żona Zbigniewa Ziobro – powiedział Prokopowicz.

Jak ustaliła prokuratura, „te działania Zbigniewa S., mają na celu wywarcie bezprawnego wpływu na pracę prokuratorów w sprawach dotyczących Zbigniewa S. i innych osób podejrzanych o popełnienie poważnych przestępstw”. Wśród osób pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami Zbigniewa S. są też politycy, a wśród nich prezydent RP Andrzej Duda, a także posłowie Jarosław Kaczyński i Jacek Sasin.

Prokuratura chciała, by Zbigniew S. trafił do aresztu

We wtorek prokurator przedstawił Zbigniewowi S. zarzuty popełnienia 188 przestępstw. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformował Prokopowicz. W środę prokurator zdecydował o skierowaniu do Sądu Rejonowego w Kielcach wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego.

Kielecki sąd w czwartek nie zgodził się jednak na ten środek zapobiegawczy. „Sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji. Podejrzany ma obowiązek zgłaszania się raz w tygodniu do jednostki policji najbliższej jego miejsca zamieszkania. Sąd połączył ten dozór z zakazem opuszczania miejsca stałego pobytu oraz zakazem kontaktowania się podejrzanego z osobami pokrzywdzonymi w tym postępowaniu – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Prokopowicz dodał że „sąd uznał, iż zarzuty, które przedstawiliśmy podejrzanemu, zostały w sposób należyty, wymagany przepisami prawa uwiarygodnione dowodami zgromadzonymi w tym postępowaniu”. Sąd uznał też, że istnieją podstawy do stosowania środków zapobiegawczych. Nie zgodził się natomiast z tym, że jedynie środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania zabezpieczy w sposób prawidłowy to postępowanie – powiedział.

Prokopowicz zaznaczył, że prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu. Będziemy składać zażalenie na to postanowienie do Sądu Okręgowego w Kiecach – zapowiedział.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Prokuratura zarzuca Zbigniewowi S. 188 przestępstw

Zarzuty popełnienia 188 przestępstw przedstawiła kielecka prokuratura Zbigniewowi S., podejrzanemu o kierowanie gróźb pod adresem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego żony Patrycji Koteckiej. Do sądu trafił wniosek o trzymiesięczny areszt dla Zbigniewa S. Zbigniew S. został zatrzymany we wtorek na polecenie Prokuratury Okręgowej w Kielcach przez policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji. Prokuratura postanowiła o zmianie i uzupełnieniu zarzutów wobec niego.

– Śledztwo wszczęto w oparciu o zawiadomienie o przestępstwie na szkodę funkcjonariuszy publicznych, tj. konkretnie prokuratorów z jednej z krakowskich prokuratur. Materiały przekazano do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Następnie do sprawy dołączano sukcesywnie materiały innych postępowań, które związane były podmiotowo i przedmiotowo z tym postępowaniem – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.

Dodał, że „zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy dał podstawy do przedstawienia Zbigniewowi S. szeregu zarzutów”.

– Dotyczących przede wszystkim znieważania funkcjonariuszy publicznych, m.in. prokuratorów, sędziów, funkcjonariuszy służby więziennej i policji oraz wywierania groźbami bezprawnymi wpływu na ich prawne czynności służbowe, a nadto kierowania wobec nich gróźb bezprawnych oraz znieważania i zniesławiania tych funkcjonariuszy – podkreślił Prokopowicz.

Rzecznik kieleckiej Prokuratury Okręgowej przypomniał, że w maju zeszłego roku prokurator przedstawił Zbigniewowi S. 145 zarzutów. Przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do zarzuconych mu przestępstw i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

– Mmimo tego Zbigniew S. nie zaprzestał swojej przestępczej działalności. Systematycznie gromadzony nowy materiał dowodowy uzasadniał wydanie postanowienia o uzupełnieniu mu zarzutów, ogłoszenia ich podejrzanemu, jego przesłuchania i podjęcia decyzji co do stosowania środków zapobiegawczych. Te okoliczności legły u podstaw decyzji o zatrzymaniu podejrzanego – zaznaczył Prokopowicz.

Wśród nowych czynów zarzucanych Zbigniewowi S. znalazły się przestępstwa kierowania gróźb pozbawienia życia matki ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Groźby te padły w wideo opublikowanym na stronie internetowej S.

– Kolejne nowe zarzuty dotyczą czynów popełnionych przez Zbigniewa S. wspólnie i w porozumieniu z inną ustaloną osobą. Polegały na rozpowszechnianiu fałszywych zdjęć i informacji mających zdyskredytować ministra sprawiedliwości i zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Beatę Marczak. Ofiarą tych działań padła także żona Zbigniewa Ziobry – powiedział Prokopowicz.

Jak ustaliła prokuratura, „te działania Zbigniewa S., mają na celu wywarcie bezprawnego wpływu na pracę prokuratorów w sprawach dotyczących Zbigniewa S. i innych osób podejrzanych o popełnienie poważnych przestępstw”.

Wśród osób pokrzywdzonych bezprawnymi działaniami Zbigniewa S. są też politycy, a wśród nich prezydent RP Andrzej Duda, a także posłowie Jarosław Kaczyński i Jacek Sasin.

– Prokurator przedstawił Zbigniewowi S. zarzuty popełnienia 188 przestępstw. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Zbigniew S. nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień – poinformował Prokopowicz.

Dodał, że prokurator zdecydował o skierowaniu do Sądu Rejonowego w Kielcach wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego.

– Spełnione zostały wymagane przesłanki ogólne do stosowania środków zapobiegawczych, tj. uprawdopodobnienie popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów, konieczność zapobiegnięcia popełnieniu nowego ciężkiego przestępstwa, konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku śledztwa, a nadto zaistniały przesłanki szczególne w postaci uzasadnionej obawy bezprawnego utrudniania postępowania przez podejrzanego oraz uzasadnionej obawy, że podejrzany popełni przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, zwłaszcza, że popełnieniem takich właśnie przestępstw groził – podkreślił prokurator.

Dodał, że „tylko środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania może prawidłowo zabezpieczyć dalszy tok śledztwa. Obecnie oczekujemy na decyzję sądu” – powiedział Prokopowicz.
Źródło info i foto: TVP.info

Groził prezydent Gdańska. 32-latek z zarzutami

Mężczyzna wysyłał do prezydent Gdańska wiadomości z groźbami za pośrednictwem komunikatora internetowego. Prokuratura postawiła mu całą listę zarzutów, zawnioskował także do sądu o areszt tymczasowy. Jak ustalili śledczy 32-latek w okresie od 22 września do 11 października wielokrotnie groził prezydent Gdańska śmiercią i uszkodzeniem ciała. Dodatkowo miał on publikować na swoim profilu w mediach społecznościowych posty, w których znieważał Aleksandrę Dulkiewicz. Mogło to, zdaniem prokuratury, narazić ją na utratę zaufania publicznego.

O sprawie policję poinformowała sama poszkodowana. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec podejrzanego areszt tymczasowy. Jednakże ze względu na stan zdrowia psychicznego, 32-latek odbywa go w warunkach szpitalnych. Za groźby i znieważanie mężczyzna może pójść do więzienia na 2 lata.
Źródło info i foto: Fakt.pl

20-latek groził wysadzeniem budynku Ministerstwa Sprawiedliwości. Grozi mu 8 lat więzienia

Zaledwie kilkunastu godzin potrzebowali stołeczni policjanci, aby ustalić 20-letniego autora gróźb wysadzenia budynku Ministerstwa Sprawiedliwości – poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak.

Całe zdarzenie miało miejsce w środę, 9 października. Tego dnia 20-letni mężczyzna wysłał maila z groźbami do Ministerstwa Sprawiedliwości. Z przesłanej wiadomości wynikało, że w budynku zostanie podłożona bomba – przekazał nadkomisarz.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji dodał, że sprawą zajęli się policjanci ze stołecznego wydziału do walki z cyberprzestępczością. Policjanci bardzo szybko dotarli do konta nadawcy oraz ustalili dane osób, które mogły z niego korzystać. Jednak sprawa wydała się policjantom zbyt prosta. Podejrzewając, że nie mają do czynienia z osobami, które są autorami groźby, zaczęli badać inne hipotezy. Najbardziej prawdopodobną z nich była ta dotycząca włamania lub nieuprawnionego przejęcia adresu mailowego, co szybko zostało potwierdzone – przekazał policjant.

Wskazał, że następne ustalenia policjantów jasno wykazały, że mają do czynienia z osobą, która potrafi ukryć swoją tożsamość w sieci i doskonale wie jak poruszać się w wirtualnym świecie. Dzięki intensywnej pracy i wykorzystaniu nowoczesnych technologii, funkcjonariusze bardzo szybko dotarli do autora gróźb – dodał.

Okazał się nim 20-letni mieszkaniec Płońska. Został zatrzymany w czwartek.

Jak przekazał nadkomisarz, w piątek mają zostać przeprowadzone czynności procesowe z udziałem 20-letniego mężczyzny, a prokurator zadecyduje o kwalifikacji prawnej czynu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Prezydent Poznania dostał list z pogróżkami. Autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki

Koperta zaadresowana do prezydenta Poznania miała trafić do Urzędu Miasta. Jej autorem jest prawdopodobnie recydywista skazany za zabójstwo matki byłego marszałka Senatu – Bogdana Borusewicza – informuje „Gazeta Wyborcza”. Według informacji podanych przez dziennik i portal epoznan.pl list do Jacka Jaśkowiaka miał zawierać wyzwiska i przekleństwa, skierowane pod jego adresem. Autor miał też napisać, że prezydent powinien uważać, by nie powtórzył się scenariusz z Gdańska ze stycznia tego roku. Zamordowano wówczas prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Grożby mają dotyczyć festynu, który w najbliższych dniach będzie odbywał się w Poznaniu i w którym weźmie udział prezydent Jacek Jaśkowiak.

Według ustaleń „GW” list napisał skazany za zabójstwo w latach 90-tych matki Bogdana Borusewicza recydywista. Mężczyzna jest w więzieniu, gdzie odbywa karę dożywocia. Miejscy prawnicy powiadomili o sprawie prokuraturę. Śledczy prowadzą sprawę, przesłuchali już m.in. prezydenta Poznania. To nie pierwsze pogróżki skierowane do Jacka Jaśkowiaka. Po zabójstwie Pawła Adamowicza, śmiercią grożono kilku samorządowcom w całej Polsce. „GW ” przypomina, że w marcu Jaśkowiak miał dostać ultimatum – 7 dni na dymisję. Inaczej zginie.

Jackowi Jaśkowiakowi proponowano ochronę po zabójstwie prezydenta Gdańska. Samorządowiec odmówił.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano 30-latka, który groził prezydentowi Włocławka. Grozi mu do 3 lat więzienia

Mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec prezydenta, nakłaniania do popełnienia zbrodni i podszywania się pod inną osobę w internecie. Grozi mu kara 3 lat pozbawienia wolności. To nie jedyne zatrzymania związane z kierowaniem gróźb karalnych pod adresem włodarzy miast w Kujawsko-pomorskiem.

W ostatnim tygodniu incydentów związanych z kierowaniem gróźb pod adresem włodarzy miast w województwie kujawsko-pomorskim było przynajmniej kilka – przyznaje podinsp. Monikę Chlebicz, rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Grożono prezydentowi Włocławka Markowi Wojtkowskiemu oraz włodarzowi Grudziądza Maciejowi Glamowskiemu. We Włocławku i w Inowrocławiu konieczne były ewakuacje urzędów po fałszywych informacjach o podłożeniu bomby.

We Włocławku groźby kierowano na jednym z portali społecznościowych. To na nim 30-letni mężczyzna założył fałszywy profil. Sierżant Tomasz Tomaszewski z Komendy Miejskiej Policji we Włocławku poinformował, że mężczyzna został zatrzymany w piątek i usłyszał trzy zarzuty – namawiania do popełnienia zbrodni, kierowania gróźb karalnych wobec prezydenta miasta oraz wykorzystania wizerunku innej osoby do popełnienia przestępstwa.

– Grozi mu do trzech lat więzienia. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt – poinformował w sobotę Tomaszewski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Grożono śmiercią szwagrowi zamordowanego prezydenta Gdańska

Jak informuje Onet, policja zatrzymała pijanego 53-latka, który groził pozbawieniem życia prezydenta Grudziądza Macieja Glamowskiego. Mężczyzna prywatnie jest szwagrem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Jak pisze Onet, podobnie jak Paweł Adamowicz, Maciej Glamowski odszedł z Platformy Obywatelskiej i jako przedstawiciel niezależnego komitetu w wyborach samorządowych wygrał w drugiej turze z kandydatem wspieranym przez Prawo i Sprawiedliwość. Jest to dla niego pierwsza kadencja w roli prezydenta.

Po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza pojawiło się wiele gróźb kierowanych pod adresem samorządowców. Jak poinformowała policja, o bezpieczeństwo mógł obawiać się także włodarz Grudziądza. – Nieznany mężczyzna zatelefonował na numer alarmowy i oświadczył, że zamierza zabić prezydenta Grudziądza – powiedział Jacek Jeleniewski z grudziądzkiej policji.

Funkcjonariusze zjawili się w mieszkaniu 53-latka, który, jak się okazało, w momencie wykonywania telefonu, był pod wpływem alkoholu.

Mężczyzna został zatrzymany na noc w celi, do czasu kiedy wytrzeźwiał. Przedstawiono mu zarzut kierowania gróźb karalnych, za co można dostać karę do dwóch lat więzienia.
Źródło info i foto: rp.pl

Polska: Zatrzymania za groźby pod adresem samorządowców

53-letni mieszkaniec Grudziądza został zatrzymany w środę, niedługo po tym jak zadzwonił pod numer alarmowy i poinformował, że zamierza zabić prezydenta miasta Macieja Glamowskiego. Okazało się, że mężczyzna był pijany. W całej Polsce zatrzymano już kilka osób, który groziły samorządowcom, przedstawicielom rządu, prezydentowi, czy szefowi Rady Europejskiej.

– Mężczyzna zatelefonował do centrum powiadamiania ratunkowego, powiedział, że znajduje się w Grudziądzu i ma zamiar zabić pana prezydenta. Taka informacja trafiła do naszej jednostki – mówi o wydarzeniach ze środy Jacek Jeleniewski, oficer prasowy policji w Grudziądzu. Funkcjonariusze szybko namierzyli skąd wykonane zostało połączenie. Jeszcze tego samego dnia weszli do jednego z mieszkań na terenie miasta i zatrzymali zaskoczonego 53-latka. Był pijany, miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.

– Po wytrzeźwieniu w celi, następnego dnia usłyszał zarzut kierowania gróźb pozbawienia życia prezydenta Grudziądza. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny, zakaz wszelakiego kontaktu z pokrzywdzonym, zakaz zbliżania się do niego, a także poręczenie majątkowe w wysokości 5 tysięcy złotych – wymienia Jeleniewski.

53-latkowi grozi do dwóch lat więzienia. Maciej Glamowski – prywatnie szwagier tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – złożył już do prokuratury zawiadomienie w tej sprawie.

Zatrzymania w całej Polsce

W niedzielę wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem mężczyzna, który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do szpitala, jego stan był bardzo poważny, przeszedł kilkugodzinną operację. Obrażenia okazały się jednak zbyt poważne. W poniedziałek zmarł. Po wydarzeniach w Gdańsku policja w całej Polsce została wyczulona na wszelkie groźby kierowane do włodarzy miast i innych polityków. W ciągu ostatnich dni zatrzymano co najmniej kilka osób. Zarzuty m.in. publicznego nawoływania do stosowania przemocy wobec prezydenta Poznania i prezydenta Wrocławia z uwagi na ich przynależność polityczną przedstawiono zatrzymanemu w poniedziałek 41-letniemu mieszkańcowi podpoznańskiej miejscowości. Również w poniedziałek zatrzymano 24-latka, który komentując tekst w internecie na temat ataku na Pawła Adamowicza, groził prezydentowi Olsztyna Piotrowi Grzymowiczowi.

W czwartek zarzuty usłyszało trzech innych mężczyzn. Pierwszy to 48-letni mieszkaniec Gdańska, który telefonicznie groził zamordowaniem przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Drugi, 38-letni mieszkaniec Szczecina, skomentował w internecie tekst „Gazety Wrocławskiej” o groźbach w stosunku do Jacka Sutryka i Jacka Jaśkowiaka. Napisał, że to „dopiero początek”, a prezydenci będą „patroszeni jak świnie”. Trzecią osobą z zarzutem jest 35-latek z Radomia, który wykonał zdjęcie i zamieścił wpis na portalu społecznościowym.

Fotografia przedstawiała drzewo z wbitym w pień nożem i podpisem grożącym śmiercią prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu. Zatrzymania dotyczyły także osób grożącym politykom najwyższego szczebla. W poniedziałek stołeczna policja zatrzymała 72-letniego mieszkańca Warszawy, który zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi Dudzie. Z kolei w Bydgoszczy policjanci weszli do jednego z mieszkań na Fordonie i zatrzymali 43-latka, który groził śmiercią premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Okazało się, że mężczyzna cierpi na zaburzenia natury umysłowej. Już został zamknięty z zakładzie psychiatrycznym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Areszt dla 48-latka, który groził śmiercią Donaldowie Tuskowi

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o areszt tymczasowy dla 48-letniego gdańszczanina. Mężczyzna w poniedziałek groził, że zabije Donalda Tuska. W czwartek po południu informowaliśmy, że Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pracuje nad wnioskiem do sądu o areszt dla mężczyzny. Teraz Radio Zet podaje na Twitterze, że sąd przychylił się do wniosku. 48-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie.

Mężczyzna w poniedziałek ok. godz. 21 zadzwonił do Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego i zagroził, że zabije przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Według „Dziennika Bałtyckiego” miał powiedzieć do słuchawki: „Zginął Adamowicz, zginie Tusk, do widzenia”.

Już na drugi dzień mężczyzna został zatrzymany w mieszkaniu na terenie miasta przez policjantów gdańskiej komendy. Funkcjonariusze zabezpieczyli nagranie, na którym mężczyzna groził Tuskowi, przesłuchali świadków i zabezpieczyli dwa telefony, z których 48-latek mógł dzwonić. Postawiono mu zarzut kierowania gróźb.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Groźby pod adresem czterech prezydentów po zabójstwie Pawła Adamowicza

Na forach, Facebooku i telefonicznie. Wczoraj groźby pod adresem Andrzeja Dudy oraz prezydentów Poznania, Wrocławia i Olsztyna ciskało trzech mężczyzn. Tym razem na takie zachowania nie było przyzwolenia. Wszyscy zostali zatrzymani.

Polska przeciera oczy. Po śmierci Pawła Adamowicza tysiące gdańszczan zebrało się, by w milczeniu oddać cześć jego pamięci. Nie obyło się bez łez. O tragedii słyszały nawet dzieci w zerówkach i to niekoniecznie na korytarzach, lecz z ust nauczycieli. Nie wszyscy jednak wyciągają wnioski z tego co się stało.

24-latek z Olsztyna zatrzymany. Młody mężczyzna groził na forum internetowym tamtejszemu prezydentowi, Piotrowi Grzymowiczowi. Policja nie zdradziła szczegółów, ale o fakcie tym poinformowała na Twitterze wysyłając przy okazji jasny komunikat – „Nie będzie przyzwolenia na słowa nienawiści”, czytamy we wpisie.

41-latek z Poznania. Do zatrzymania osoby grożącej prezydentom doszło również w Poznaniu. O zatrzymaniu 41-latka, który groził włodarzom Wrocławia i Poznania informuje Fakt.

72-latek zatrzymany przez stołecznych policjantów. Również w poniedziałek i też na skutek gróźb interweniowali funkcjonariusze z Warszawy. Tym razem chodziło o starszego mężczyznę, który zatelefonował do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi Dudzie. „Zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – mówił 72-latek.

Śmierć Pawła Adamowicza to szok dla społeczeństwa. Prezydent Gdańska został zaatakowany podczas „Światełka do nieba” na scenie WOŚP. Rany jakie zadał mu nożem zwolniony niedawno z więzienia Stefan W. okazały się śmiertelne. Paweł Adamowicz zmarł w poniedziałek.

Nie wszyscy potrafili zachować się przyzwoicie. Choć większość polityków, dziennikarzy i obywateli ucieka w komentarzach od polityki, po każdej ze stron zdarzały się niechlubne wyjątki. Pisaliśmy zarówno o hejterach w sieci, jak i przedstawicielach władzy oraz mediów, którzy nie potrafili w tym trudnym czasie powstrzymać niestosownych wypowiedzi.
Źródło info i foto: o2.pl