Dariusz R. latami znęcał się nad matką. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o zabójstwo

Prokuratura Okręgowa w Ostrołęce oskarża Dariusza R. o zabójstwo i długotrwałe znęcanie się nad 67-letnią matką – przekazała PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Sprawcy tragedii grozi dożywocie. Akt oskarżenia trafił do sądu. Dramat rozgrywał się przez co najmniej rok, od maja 2018 roku do marca 2019 roku. Zdaniem śledczych w tym czasie 39-letni R. znęcał się fizycznie i psychicznie nad matką.

„Wszczynał awantury domowe, podczas których wyzywał matkę słowami wulgarnymi, obelżywymi, bił ją i kopał po całym ciele, wyganiał z domu” – przekazała prokurator krajowa.

Kumulacja tragedii nastąpiła w nocy z 16 na 17 marca 2019 r.

„Wówczas oskarżony, będąc pod wypływem alkoholu, przycisnął pokrzywdzoną i unieruchomił jej klatkę piersiową przez ucisk kolanami. Następnie wielokrotnie zadawał matce silne ciosy pięściami po całym ciele” – opisała prokurator Bialik.

Wskutek wyrafinowanej przemocy 67-latka doznała licznych obrażeń ciała. Miała złamany mostek, żebra i lewy obojczyk. Do tego wiele obrażeń wewnętrznych.

„Bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonej była ostra niewydolność oddechowa w następstwie zachłyśnięcia krwią, dodatkowo spotęgowana rozległym tępym urazem klatki piersiowej” – podała prokurator.

R. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Zaprzeczył, by znęcał się nad matką i doprowadził do jej śmieci. Dziś przebywa w areszcie tymczasowym. Za zabójstwo grozi mu nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Podczas kłótni oblał 61-latka benzyną i podpalił. Grozi mu dożywocie

42-letni mężczyzna, który oblał benzyną, a następnie podpalił swojego 61-letniego kolegę, usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa – poinformowała w czwartek krakowska policja. Sprawca został tymczasowo aresztowany; grozi mu dożywocie.

Do zdarzenia doszło w sobotę w rejonie Swoszowic, gdzie policjanci z krakowskiej komendy miejskiej udali się po otrzymaniu zgłoszenia o tym, że w jednym z mieszkań doszło do podpalenia człowieka. Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze znaleźli mężczyznę z licznymi oparzeniami ciała, które powstały na skutek oblania łatwopalną substancją i podpalenia. Udzielili poszkodowanemu pomocy i przewieźli go do szpitala.

Jak ustalono, do zdarzenia doszło podczas kłótni między znajomymi, którzy spotkali się w mieszkaniu. W wyniku konfliktu 42-letni mężczyzna sięgnął po kanister z benzyną, oblał swojego 61-letniego kolegę, a następnie go podpalił. Służby ratunkowe zawiadomiły pozostałe przebywające w mieszkaniu osoby. Okazało się, że ofiara doznała poważnych obrażeń.

Z kolei napastnik, po złożeniu wyjaśnień, decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi mu kara 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

17-letni Adrian W. trafi do aresztu na 3 miesiące. Jest podejrzany o zabójstwo 16-latka

Sąd podjął decyzję o areszcie tymczasowym dla 17-latka podejrzanego o zamordowanie rok młodszego Sebastiana – ustaliła reporterka RMF FM. Grozi mu 25 lat więzienia. Kołobrzeski sąd aresztował na trzy miesiące Adriana W. – nastolatka podejrzanego o zamordowanie swojego 16-letniego przyjaciela Sebastiana. 17-latkowi grozi 25 lat więzienia.

Ze względu na wysokie zagrożenie karą, decyzja sądu była właściwie formalnością. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury, zabiegającej o zastosowanie aresztu tymczasowego wobec podejrzanego.

Zarzut zabójstwa 16-letniego Sebastiana J. z Kołobrzegu prokuratura postawiła w środę 17-letniemu Adrianowi W. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski, podejrzany przyznał się do zabójstwa. Złożył obszerne wyjaśnienia. Miał powiedzieć śledczym, że w poniedziałek rano czekał na klatce schodowej na Sebastiana J. i kilkukrotnie ugodził go nożem.

Adrian zeznał, że czuł do przyjaciela odrazę i uznał, że jedynym rozwiązaniem będzie zabicie Sebastiana.

Od pewnego czasu czuł urazę do Sebastiana, bo kiedyś byli bardzo bliskimi kolegami, dobrymi przyjaciółmi, a te kontakty zaczęły się psuć. Sebastian nie chciał się z nim często spotykać. Zdaniem podejrzanego, zaistniała taka sytuacja, że on nie mógł się porozumieć z pokrzywdzonym i postanowił pozbawić go życia – powiedział prokurator.

Nastolatek w areszcie przejdzie obserwację psychiatryczną. Mimo młodego wieku, za zabójstwo ma odpowiadać jak dorosły.

Morderstwo w Kołobrzegu

Zakrwawionego Sebastiana J. znaleziono w poniedziałek rano na klatce schodowej bloku przy ul. Rybackiej w Kołobrzegu, w którym mieszkał. Wezwano pogotowie, ale na ratunek było już za późno. Lekarz stwierdził zgon 16-latka. Sebastian J. miał sześć ran zadanych nożem, m.in. w szyję i klatkę piersiową.

Podejrzany o zabójstwo Adrian W. nie ukrywał się, policja zatrzymała go po ustaleniu miejsca pobytu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zakonnik wysyłał 13-latkowi zdjęcia pornograficzne. Jest śledztwo prokuratury

Sprawę opisał portal gorlice24.pl. Jeden z duchownych franciszkańskiego Zakonu Braci Mniejszych w Bieczu (województwo małopolskie) miał wysyłać pornograficzne zdjęcia 13-letniemu ministrantowi, który służył w parafii św. Anny. Prokuratura w Gorlicach sprawdza, czy doszło do popełnienia przestępstwa ze strony kleryka.

Jak nieoficjalnie podaje portal gorlice24, duchowny miał zostać już przeniesiony do innego klasztoru prowadzonego również przez franciszkanów.

Chłopiec pokazał zdjęcia kolegom ze szkoły. Prokuratura wszczęła śledztwo

O sprawie prokuraturę powiadomiła nauczycielka ze szkoły w Bieczu, do której uczęszcza 13-letni ministrant. Chłopiec – jak donosi portal gorlice24 – miał pokazać zdjęcia, które otrzymał od duchownego, swoim kolegom. Oni z kolei poinformowali o tym kadrę nauczycielską.

Jeżeli okaże się, że zakonnik wysyłał 13-latkowi pornograficzne zdjęcia, może grozić mu nawet do 2 lat pozbawienia wolności – jak wynika z artykułu 202 Kodeksu Karnego. Z kolei jeżeli były to pornograficzne zdjęcia dzieci , wówczas kara może liczyć nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

27-latek z Płońska brutalnie zgwałcił własną matkę

27-letni mieszkaniec gminy Płońsk (woj. mazowieckie) dopuścił się brutalnego gwałtu na swojej matce. Mężczyzna został aresztowany przez policję. Grozi mu nawet 15 lat więzienia. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Płońsku. Do gwałtu kazirodczego na 59-letniej kobiecie miało dojść pod koniec listopada. Syn skrzywdzonej matki zastosował wobec niej przemoc fizyczną, m.in. dusił i kopał oraz uderzał po twarzy, stosując przy tym groźby. Ostatecznie zmusił kobietę do stosunku.

„Faktycznie potwierdzono obrażenia na ciele tej 59-letniej kobiety, również w okolicach intymnych. Wstępnie ją przesłuchaliśmy. Czyn ten jest zakwalifikowany jako zbrodnia, co jest już zagrożone karą więzienia od 3 do 15 lat, stąd właściwym do rozpatrzenia tej sprawy jest Sąd Okręgowy w Płocku, który przeprowadzi szczegółowe przesłuchanie pokrzywdzonej” – mówi prokurator Ewa Ambroziak w rozmowie z portalem Płońsk w Sieci.

Przestraszona kobieta udała się na policję. Funkcjonariusze aresztowali mężczyznę na trzy miesiące. Podejrzany usłyszał trzy zarzuty: obcowania płciowego z matką, naruszenia jej nietykalności cielesnej i znieważenia policjantów. Mężczyzna miał też zapowiedzieć, że gdy wyjdzie z aresztu, to zabije 59-latkę.
Źródło info i foto: o2.pl

Jest wniosek o areszt dla Kamila Durczoka

Katowicka prokuratura zamierza wystąpić z wnioskiem o areszt dla Kamila Durczoka. Znany dziennikarz radiowy i telewizyjny jest podejrzany o oszustwo i podrobienie weksla. Pismo w tej sprawie jeszcze we wtorek ma trafić do sądu. Durczokowi może grozić nawet 25 lat więzienia.

– Z uwagi na treść wyjaśnień, które zdaniem prokuratora wymagają zweryfikowania, a również z uwagi na grożącą surową karę za czyn zarzucany podejrzanemu, który stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – powiedziała dziennikarzom rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary po przesłuchaniu podejrzanego.

Jak dodała, wniosek o aresztowanie Durczoka na trzy miesiące ma trafić do katowickiego sądu jeszcze we wtorek.

Kamil Durczok został w poniedziałek zatrzymany w śledztwie dotyczącym fałszerstwa weksli i doprowadzony wieczorem do prokuratury celem postawienia zarzutów. Byłego dziennikarza zatrzymali w Katowicach funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Wieczorem został on doprowadzony do Prokuratury Regionalnej.

Przypomnijmy. Weksle, o których spekulują media, pochodzą sprzed lat. W 2009 r. Dziennikarz miał złożyć w banku poręczenia odpowiednio na kwotę ok. 2 mln franków szwajcarskich i ok. 300 tys. zł. Dokumenty zawierały podpis Durczoka i jego ówczesnej żony. Sprawa wyszła na jaw, gdy bank zwrócił się do Marianny Durczok z wezwaniem do wykupu weksla, który nie został opłacony przez kredytobiorcę. W lipcu 2019 roku, adwokaci byłej żony Durczoka mieli złożyć zawiadomienie, iż to nie jej podpis znajduje się na dokumencie.

Urodzony w 1968 roku Kamil Durczok to były wieloletni dziennikarz TVP i TVN. Od 1 maja 2006 do 10 marca 2015 był redaktorem naczelnym i prowadzącym Faktów w TVN. 10 marca 2015 roku, po publikacjach tygodnika „Wprost”, które stawiały Durczoka w bardzo złym świetle, TVN rozstał się z nim za porozumieniem stron. W latach 2016-2019 D. był redaktorem naczelnym portalu Silesion.pl.

W lipcu 2019 roku Kamil D. został zatrzymany przez policję po spowodowaniu kolizji na A1 pod Piotrkowem, gdy prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Miał 2,6 promila.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ugrupowanie Islamski Dżihad grozi atakiem w czasie meczu Polska-Izrael

Palestyński Islamski Dżihad ogłosił, że planuje wystrzelenie rakiet w kierunku Izraela w czasie meczu między Polską i Izraelem, który ma zostać rozegrany w sobotę wieczorem – podaje dziennik „The Jerusalem Post”.

Informację o rzekomych zapowiedziach Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu przekazał na razie jako jedyny portal dziennika „Jerusalem Post”. Na Twitterze pojawiła się zapowiedź artykułu, w której oznaczono naszego najsłynniejszego piłkarza i dywagowano, że Robert Lewandowski może być zmuszony do walki z Jerozolimie nie tylko przeciwko piłkarzom Izraela, ale też… terrorystom. Link, do którego prowadził wpis, jest już nieaktywny, ale dziennik nadal podaje tę informację w innym artykule.

Kilka dni przed starciem spekulowano, czy do spotkania dojdzie w związku z napiętą sytuacją w kraju gospodarza, gdzie trwają ostrzały rakietowe. Ostatecznie jednak władze UEFA oraz PZPN oceniły, że sytuacja jest bezpieczna dla piłkarzy i mecz powinien odbyć się zgodnie z planem.

„Biorąc pod uwagę napiętą sytuację w kraju gospodarza meczu, PZPN po licznych rozmowach i konsultacjach z Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP, ambasadą Polski w Izraelu, federacją piłkarską Izraela oraz przedstawicielami UEFA, podjął decyzję o udaniu się do Jerozolimy i rozegraniu planowanego meczu eliminacji ME”– podano w komunikacie opublikowanym w serwisie Łączy nas piłka 13 listopada. Dwa dni później Biało-Czerwoni wylecieli do Izraela. – Czujemy się tu bezpiecznie. Wprost z płyty lotniska zostaliśmy przewiezieni do hotelu, gdzie czekała na nas ochrona – mówił na konferencji prasowej Krystian Bielik, reprezentant Polski.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Potrącił busem 11-latkę na pasach i uciekł. 21-latek trafił do aresztu

21-letni kierowca busa potrącił na pasach jedno z dzieci, które zbierały słodycze w Halloween. Mężczyzna próbował udawać, że samochód został mu skradziony, okazało się, że był pod wpływem środków odurzających. Usłyszał już zarzuty i grozi mu do 12 lat więzienia.

W czwartek wieczorem kierowca busa wjechał w grupę dzieci na przejściu dla pieszych w Borównie (woj. dolnośląskim). Mężczyzna – jak mówią świadkowie – zatrzymał się i wysiadł z auta. Nie udzielił jednak pomocy dziecku, a uciekł do lasu i zniknął w okolicy miejscowych kamieniołomów.

Serwis juzwiesz24.pl opublikował film z monitoringu sklepu z częściami samochodowymi, który mieści się tuż obok miejsca, w którym doszło do potrącenia. Widać na nim, że czwórka dzieci w strojach halloweenowych chciała przejść przez ulicę. Dwoje z nich weszło na jezdnię, kiedy nadjechała rozpędzona ciężarówka. Dzieci próbowały uciekać, jednak kierowca zaczął kierować się na przeciwległy pas i uderzył w 11-latkę.

Policja została niemal jednocześnie powiadomiona o wypadku oraz o rzekomej kradzieży samochodu na trasie pomiędzy Czarnym Borem a Borównem. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od mieszkańca Kamiennej Góry, ale byli przekonani, że to zgłaszający 21-latek siedział za kierownicą busa. Uprzedzano go o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, jednak mężczyzna upierał się przy swojej wersji. Przyznał się dopiero, gdy uszkodzony samochód znaleziono na wjeździe do Kamiennej Góry.

W mieszkaniu znaleziono narkotyki

– 21-latek był trzeźwy, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że był pod wpływem narkotyków – powiedziała nadkom. Magdalena Korościk z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu w rozmowie z „Dziennikiem Wałbrzych”. W samochodzie narkotyków nie ujawniono, natomiast przy przeszukaniu mieszkania w lodówce ujawniono zawiniątko z białym proszkiem. Trwają badania proszku oraz krwi zatrzymanego.

Kierowca usłyszał zarzuty spowodowania wypadku drogowego, ucieczki z miejsca wypadku oraz kierowania pojazdem pod wpływem środków odurzających. W piątek wieczorem sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 21-latka trzymiesięcznego aresztu. Grozi mu do 12 lat więzienia – podaje Polsat News.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Gdańsk: Są zarzuty dla 4 nastolatków, którzy brutalnie pobili 16-latka

Do 8 lat więzienia grozi nastolatkom, którzy wywabili ze szkoły i pobili do nieprzytomności 16-latka. Powiadomieni przez gdański szpital – do którego trafił chłopak – policjanci, ustalili tożsamość i zatrzymali czterech sprawców.

Jak poinformowała w poniedziałek oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku st. asp. Karina Kamińska, pokrzywdzony 16-latek trafił do szpitala w ostatni piątek. Lekarze podejrzewali, że nastolatek został pobity. Od razu po przywiezieniu chłopca do placówki medycznej zaalarmowali o zdarzeniu policjantów – poinformowała Kamińska.

Wyjaśniła, że do szpitala skierowano policyjnych wywiadowców. Ustalili oni, że nastolatek został wywabiony przez znajomego – pod pretekstem spotkania – z gdańskiej szkoły, w której się uczy. W umówionym miejscu na nastolatka – oprócz kolegi, czekało trzech nieznanych mu młodych mężczyzn. Czterech napastników pobiło 16-latka. Gdy ten stracił przytomność, uciekli.

Policjanci, którzy pracowali nad sprawą, dzięki dobremu rozpoznaniu, rozmowom ze świadkami, bardzo szybko ustalili tożsamość napastników – poinformowała Kamińska.

Wyjaśniła, że sprawcy to młodzi mężczyźni w wieku 16, 17, 18 i 19 lat. Wszyscy zostali zatrzymani na terenie powiatu gdańskiego i doprowadzeni do policyjnego aresztu. W niedzielę postawiono im zarzuty pobicia, za który to czyn grozi do ośmiu lat więzienia. Napastnicy zostali objęci policyjnym dozorem. Sprawa najmłodszego z nich zostanie przekazana sądowi rodzinnemu.

Pracujący nad sprawą policjanci ustalili, że prawdopodobną przyczyną pobicia 16-latka była zazdrość o znajomość pokrzywdzonego z jedną z koleżanek napastników.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

23-latek chciał zabić siekierą policjanta na służbie. Grozi mu dożywocie

Nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności grozi 23-letniemu mieszkańcowi powiatu ropczycko-sędziszowskiego (woj. podkarpackie), podejrzanemu o usiłowanie zabójstwa siekierą policjanta i czynnej napaści na niego. Mężczyzna decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu.

Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Artur Grabowski, do zdarzenia doszło 22 września w godzinach wieczornych na posesji w miejscowości Nawsie, w trakcie poszukiwań mężczyzny przez policję. Był on poszukiwany, ponieważ wcześniej samowolnie opuścił szpital psychiatryczny, gdzie przebywał na dobrowolnym leczeniu.

– Gdy policjanci weszli do pomieszczeń położonych na najniższej kondygnacji domu, w którym mieszka podejrzany, jeden z nich, po uchyleniu drzwi, został nagle zaatakowany przez sprawcę, który trzymał nad głową pokaźną siekierę i bez uprzedzenia zamachnął się, celując w okolice głowy – opowiadał prok. Grabowski.

Policjant zasłonił się rękami

Dodał, że zaatakowanemu funkcjonariuszowi udało się częściowo zneutralizować cios, gdy odruchowo zasłonił się rękoma, ale jednak został trafiony ostrzem siekiery w czoło. Później policjant wraz z kolegą z patrolu obezwładnili napastnika.

26-letni funkcjonariusz Komendy Powiatowej Policji w Ropczycach trafił do szpitala z pęknięciem kości czaszki oraz raną czoła po prawej stronie i w okolicy oczodołu. Lekarze oceniają jego stan jako niezagrażający życiu i zdrowiu.

Podejrzany usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa połączony z czynną napaścią na funkcjonariusza policji. Odmówił odniesienia się do treści zarzutów i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień i udzielenia odpowiedzi na pytania. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.

Za zarzucany czyn grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat więzienia albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl