39-latek zatrzymany pod zarzutem znieważenia Andrzej Dudy

Policjanci namierzyli i zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego, który na jednym z portali internetowych zamieścił obraźliwy wpis dotyczący prezydenta Andrzeja Dudy. Usłyszał on zarzut publicznego znieważenia głowy państwa, za co może grozić kara do trzech lat więzienia.

Zatrzymanie autora wpisu to efekt wspólnych działań funkcjonariuszy zwalczających cyberprzestępczość z katowickiej komendy wojewódzkiej oraz z Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji – podał we wtorek (22 września) zespół prasowy śląskiej policji. Przedstawiciele komendy wojewódzkiej w Katowicach przypominają, że policjanci zwalczający cyberprzestępczość nieustannie monitorują zachowania użytkowników w internecie.

„Śledczy reagują na wszelkie niebezpieczne oraz niezgodne z prawem działania w sieci. Często ich działania ratują ludzkie życie oraz bronią osób, których prawa łamane są w cyberprzestrzeni. Warto zaznaczyć, że wolność słowa ma swoje granice, a są nimi sytuacje, w których naruszane są m.in. prawa innych osób lub przepisy karne, które bezwzględnie należy przestrzegać” – zaznacza policja.

Zatrzymany internauta – jak podają policjanci – w swoim wpisie nie przebierał w słowach, publicznie kierował obelgi i wulgarne słowa pod adresem łowy państwa. „Jego wypowiedź nie miała nic wspólnego z kulturalnym wyrażeniem swojej opinii i naruszała obowiązujące przepisy” – dodają.

Na obraźliwy wpis w sieci trafili śledczy KGP, którzy powiadomili kolegów z Katowic. Ci wkrótce zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego. Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 135. par 2. Kodeksu karnego, który stanowi, że „kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Policjanci przypominają, że każde działanie w internecie pozostawia ślad. „Praktyka pokazuje, że nikt w cyberprzestrzeni nie jest anonimowy, a poczucie bezkarności osób łamiących prawo w sieci jest tylko pozorne. Wszelka niezgodna z obowiązującymi przepisami działalność w wirtualnym świecie wiąże się dla użytkowników z taką samą odpowiedzialnością, jak w innych przypadkach, a niektóre przestępstwa lub ich formy kwalifikowane odnoszą się głównie do czynów popełnionych w przestrzeni internetowej” – dodaje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

„Masa” znów trafi za kratki?

Najsłynniejszy polski świadek koronny już niedługo może znów trafić do więzienia. Wszystko przez to, że Jarosław Ł. ps. „Masa”, miał zaprzepaścić szansę porozumienia z prokuraturą. Teraz grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Portal tvpinfo.pl donosi, że Jarosław Ł. (przedtem S. – red.) „Masa” miał mieć odmienne zdanie od śledczych w kwestii pobytu w zakładzie karnym. Świadek koronny spędził ostatnie dwa lata w areszcie śledczym i w ramach dobrowolnego poddania się karze ten czas zaliczony byłby na poczet odbywania wyroku. „Tym samym spełniałby warunki do warunkowego przedterminowego zwolnienia z więzienia z racji odbycia połowy kary” – twierdzi portal.

Były gangster z grupy Pruszkowskiej od kilku miesięcy miał lobbować za wyjściem na wolność i nie zamierzał dłużej pozostawać za kratami. „Masa” – według relacji tvpinfo.pl – miał umniejszać swoją rolę w przestępstwach i nie być do końca szczerym ze śledczymi, dlatego w styczniu skierowano akt oskarżenia wobec przestępcy.

– „Masa” zagrał va banque. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby wyrok, jaki usłyszy, był wyższy od naszej propozycji. Jarosław Ł. popełniał przestępstwa, będąc świadkiem koronnym, znajdując się pod ochroną państwa. Za sprawą „korony” uniknął z pewnością wieloletniej odsiadki i miał warunki, aby zerwać z kryminalną przeszłością – przyznała anonimowa osoba zbliżona do śledztwa. Według niej „powrót do popełnienia przestępstw może być okolicznością obciążającą”.

Jarosław Ł. będzie teraz odpowiadał z wolnej stopy, mury aresztu opuścił w maju. – Nie miałem myśli samobójczych, choć było ciężko. Bardzo brakowało mi przez te dwa lata żony, która na szczęście regularnie mnie odwiedziała – powiedział po wyjściu z ośrodka penitencjarnego „Masa”. – Dziś jestem kompletnie inny, przemyślałem bardzo wiele rzeczy, zrobiłem rachunek sumienia- dodał gangster.

Przypomnijmy, że najsłynniejszy polski świadek koronny jest oskarżony o popełnienie 17 przestępstw – m.in. oszustw, wręczania łapówek oraz paserstwa. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Dożywocie grozi 65-letniemu Andrzejowi K.

Dożywotnie więzienie grozi 65-letniemu Andrzejowi K., który przed rokiem, w czasie inspekcji budowlanej na warszawskim Bródnie, postrzelił sąsiadkę, a następnie próbował zabić jej syna i wysadzić budynek przy użyciu materiałów wybuchowych. Prokuratura z Warszawy Pragi przygotowała akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie. W zeznaniach przyznał, że do tragedii przyczynił się ciągnący się konflikt sąsiedzki.

Podczas kontroli Andrzej K. sięgnął po broń i oddał kilka strzałów do Agnieszki G. Rany okazały się śmiertelne. Chwilę później mężczyzna wycelował broń w kierunku jej syna, jednak nie wypaliła. Wówczas próbował ugodzić go nożem w okolice żeber.

Zabójstwo na Bródnie. Z nożem, bronią palną i koktajlami mołotowa zemścił się na sąsiadach

Nie udało mu się, więc pospieszył do pobliskiej altany, w której znajdowały się rzeczy pokrzywdzonych. Używając benzyny chciał podpalić budynek. Całość makabrycznej historii widział inspektor budowlany.

Dziś w sprawie pojawił się akt oskarżenia. Informację przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

„Andrzej K. został oskarżony o zabójstwo Agnieszki G. poprzez oddanie do niej strzałów z broni palnej. Mężczyzna spowodował u pokrzywdzonej pięć ran postrzałowych. Oskarżony jest także o usiłowanie pozbawienia życia Adriana G., syna pokrzywdzonej” – wymienił prokurator Marcin Saduś.

65-latek odpowie także za zniszczenie w wyniku pożaru mienia, a także za przetwarzanie materiałów wybuchowych bez wymaganego zezwolenia. Oskarżony przyznał się do winy, złożył w sprawie obszerne wyjaśnienia.

Tłem w tej tragicznej historii był niekończący się konflikt sąsiedzki. K. był skłócony z rodziną Agnieszki G. Oskarżony tłumaczył, że próbowano mu ograniczać prawo do zarządzania nieruchomością, mimo że był współwłaścicielem budynku. Dodał, że gdy wrócił po kilku tygodniach nieobecności, to zastał rozebrane budynki gospodarcze.

Za zabójstwo sąsiadki i usiłowanie pozbawienia życia jej syna grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

17-latek oskarżony o podwójne morderstwo podczas protestów w Kenoshy

Prokuratur okręgowy hrabstwa Kenosha oskarżył w czwartek 17-letniego Kyle’ego Rittenhouse’a o zabicie dwóch uczestników protestów w stanie Wisconsin i zranienie trzeciego. Grozi mu kara dożywocia. Kyle Rittenhouse, domniemany zabójca, mieszka w Antioch w Illinois, około 24 km od Kenoshy. Tam został w środę zatrzymany.

Do zabójstw doszło we wtorek podczas trzeciej nocy protestów w Kenoshy po postrzeleniu przez policjanta 29-letniego Afroamerykanina Jacoba Blake’a. Pozostaje on w szpitalu w ciężkim stanie. Jego rodzina wzywała do protestów o pokojowym charakterze.

– Na wideo w mediach społecznościowych Rittenhouse, widziany z karabinem półautomatycznym w ręku, wydaje się mówić, że „właśnie kogoś zabił”, uciekając z miejsca, gdzie demonstrant został śmiertelnie postrzelony w głowę – twierdzi chicagowski oddział telewizji NBC.

Jak relacjonuje, nagrania uchwyciły też chwile poprzedzające dalszy ciąg strzelaniny, w tym mężczyznę kopiącego Rittenhouse’a, zanim inny mężczyzna usiłuje odebrać mu broń. Świadek Julio Rosas powiedział, że kiedy napastnik się potknął, „wskoczyły na niego dwie osoby i doszło do walki o jego karabin”.

– Postaramy się zapewnić Kyle’owi sprawiedliwość – oświadczył John Pierce, adwokat 17-latka, dodając, że będzie zabiegał w piątek o zwolnienie klienta za kaucją.

Donald Trump odcina się od 17-latka

Według ABC News władze badające konta w mediach społecznościowych powiązane z nazwiskiem domniemanego zabójcy znalazły odniesienia do jego poparcia dla prezydenta Donalda Trumpa. Sztab wyborczy prezydenta wydał w środę wieczorem oświadczenie, dystansując się od Rittenhouse’a.

„Prezydent Trump wielokrotnie i konsekwentnie potępiał wszelkie formy przemocy i uważa, że musimy chronić wszystkich Amerykanów przed chaosem i bezprawiem. (…) Ta osoba nie miała nic wspólnego z naszą kampanią i w pełni wspieramy nasze fantastyczne organy ścigania w ich szybkiej akcji w tej sprawie” – głosi oświadczenie.

Znaczna część strony Rittenhouse’a na Facebooku jest poświęcona wspieraniu organów ścigania, z nawiązaniem do propolicyjnego ruchu Blue Lives Matter. Można go również zobaczyć trzymającego karabin szturmowy.

Przed strzelaniną Rittenhouse udzielił wywiadu konserwatywnej stronie internetowej The Daily Caller. Mówił tam, że pomaga ludziom.

– Część mojej pracy polega również na pomaganiu ludziom. Jeśli ktoś jest skrzywdzony, jestem w drodze. Mam swój karabin – ponieważ oczywiście mogę się bronić – opowiadał Rittenhouse.
Źródło info i foto: onet.pl

36-latek podczas ucieczki przed policją uderzył w przystanek i kilka samochodów

Do aresztu trafił 36-latek z Żagania w Lubuskiem, który podczas ucieczki przed policjantami wjechał w wiatę przystankową i kilka zaparkowanych samochodów. Udało mu się uciec, ale po kilku dniach został zatrzymany. We wtorek na ulicy Sobieskiego w Żaganiu policjanci chcieli zatrzymać do kontroli kierowcę BMW. Ten jednak zignorował ich polecenia i pojechał dalej. Rozpoczął się pościg.

Po przejechaniu kilku kilometrów BMW uderzyło w samochód nauki jazdy, a potem na ulicy Lubuskiej jego kierowca rozjechał wiatę przystankową, przy której znajdował się przypadkowy mężczyzna. Na koniec uderzył w zaparkowane auta, porzucił samochód i uciekł. Na szczęście podczas tego rajdu nikomu nic się nie stało.

Mężczyzna zdołał się ukryć, jednak jego zatrzymanie było kwestią czasu. Dzięki pracy kryminalnych, w czwartek 36-letni mieszkaniec Żagania został zatrzymany – poinformowała Aleksandra Jaszczuk z Komendy Powiatowej Policji w Żaganiu.

Mężczyzna usłyszał zarzuty i decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pobicie niemowlęcia w Pomorskiem. Rodzice z zarzutami

Do ośmiu lat więzienia grozi 32-letniej mieszkance powiatu malborskiego (Pomorskie), podejrzanej o pobicie sześciomiesięcznej córki. Kobiecie i jej 38-letniemu mężowi postawiono też zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego nad trójką starszych dzieci.

O postawieniu zarzutów małżeństwu poinformował w niedzielę PAP prokurator Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Wobec obojga prokuratura wystąpiła do sądu o areszt. Maria i Marcin L. w piątek zgłosili się do szpitala z sześciomiesięczną córką, która miała urazy na głowie. Oboje twierdzili, że dziecko upadło na podłogę. Oceniając charakter obrażeń lekarze nie dali jednak temu wiary i zawiadomili policję. Para została zatrzymana.

Duszyński poinformował, że Maria L. usłyszała zarzut znęcania się nad dzieckiem i spowodowanie u niego obrażeń ciała narażających na utratę życia bądź ciężki uszczerbek na zdrowiu. Przestępstwo to jest zagrożone karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia.

– Stan niemowlęcia jest dobry i stabilny, jest pod opieką lekarzy – podał Duszyński.

Kobieta nie przyznała się do winy.

Prokurator wyjaśnił, że od maja jest prowadzone też postępowanie ws. znęcania się przez małżeństwo L. nad trójką starszego potomstwa. Sąd odebrał parze opiekę nad dziećmi i przekazał je rodzinie zastępczej. W niedzielę prokuratura postawiła jednocześnie obojgu zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego nad trójką pozostałych dzieci. Podejrzani nie przyznali się do winy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Mężczyzna zakażony koronawirusem uciekł ze szpitala w Krakowie. Grozi mu 12 lat pozbawienia wolności

Nawet 12 lat pozbawienia wolności może grozić mężczyźnie, który mając pozytywny wynik testu na koronawiursa, uciekł ze szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wcześniej został zatrzymany przez policję – mężczyzna zniszczył zaparkowane samochody. Obywatel Norwegii w nocy z wtorku na środę zniszczył 6 aut zaparkowanych w centrum Krakowa, wybijając lusterka i szyby. Został zatrzymany przez policję, ale – z powodu obrażeń ręki – został przewieziony do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Tam wykonano mu test na obecność koronawiursa. Po badaniu okazało się, że mężczyzna choruje na Covid-19.

Po chwili pacjent uciekł ze szpitala, a w ucieczce pomógł mu jego znajomy. Samochód, którym uciekali kierował się w stronę granicy ze Słowacją.

Dwa dni później policjantom udało się jednak odnaleźć i samochód i pasażerów.

Mężczyznę przesłuchano w prokuraturze z uwzględnieniem specjalnych środków bezpieczeństwa. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt – mężczyźnie grozi do 12 lat pozbierania wolności.

To pierwszy przypadek w Małopolsce, w którym wiadomo że osoba przesłuchiwana i aresztowana jest zakażona koronawirusem. Areszt mężczyzna także odbywa według specjalnych zasad bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lubin: Matka zostawiła 10-letnią córkę w rozgrzanym samochodzie. Pomógł jeden z przechodniów. Kobiecie grozi do 5 lat więzienia

10-latka w zamkniętym samochodzie spędziła kilkadziesiąt minut. Z auta nie mogła wyjść, bo miało zablokowane drzwi. Dziewczynce, której matka poszła na zakupy, pomógł jeden z przechodniów. Mężczyzna wybił szybę w samochodzie.

Wtorkowe popołudnie, gdy temperatura w Lubinie (województwo dolnośląskie) osiągnęła około 30 stopni Celsjusza. – To właśnie wtedy od przechodniów otrzymaliśmy informację o dziecku zamkniętym w zaparkowanym samochodzie. Na miejsce natychmiast wysłano patrol prewencji – informuje Sylwia Serafin z lubińskiej policji. I dodaje: – W międzyczasie okazało się, że jeden ze świadków zdecydował się wybić szybę w aucie i uwolnić dziewczynkę.

„Myślała, że szyby w pojeździe są otwarte”

Jak relacjonuje policja, twarz dziecka „była czerwona i oblana potem”. Mężczyzna wyciągnął dziecko z nagrzanego samochodu i przeniósł je do banku, gdzie działała klimatyzacja. Z ustaleń policjantów wynika, że 10-latka w samochodzie przebywała około pół godziny. – W tym czasie jej matka robiła zakupy w sklepie odzieżowym. Interwencją była zdziwiona, bo myślała, że szyby w pojeździe są otwarte – przekazuje Serafin. Tymczasem okna były zamknięte, a 10-latka nie była w stanie opuścić auta, bo była w nim włączona blokada drzwi.

Sprawa jest wciąż wyjaśniana. Jeśli okaże się, że matka swoim zachowaniem naraziła córkę na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, to grozić jej może do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Rusza proces 33-latka, który zamordował żonę i wrzucił zdjęcie zwłok na Facebooka

33-letni mężczyzna z Florydy brutalnie zamordował swoją żonę oddając w jej kierunku kilka strzałów z pistoletu. Następnie sfotografował jej ciało i wrzucił je na swój profil na Facebooku. Mężczyzna stanął przed sądem. Grozi mu dożywocie. 33-latek zabił swoją 26-letnią żonę w sierpniu 2013 roku po gwałtownej kłótni. Mężczyzna oddał w jej kierunku kilka strzałów z pistoletu, z niewielkiej odległości. Później 33-latek sfotografował jej ciało i wrzucił na swój profil na Facebooku. Podpisał je: „Pójdę do więzienia, albo dostanę karę śmierci. Zabiłem swoją żonę”. Fotografia niedługo później została usunięta.

33-latek został znaleziony w środę, 25 listopada br. W sądzie jego obrońca próbował dowodzić, że działał w obronie własnej. Mężczyzna twierdził, że jego żona dopuszczała się wobec niego przemocy fizycznej. Stwierdził więc, że dłużej tego nie wytrzyma i „zrobił to, co zrobił”.

Wyrok w sprawie zostanie ogłoszony 11 stycznia 2016 roku. Mężczyźnie za zabójstwo żony grozi dożywocie. – Sprawca umieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcie martwej żony. Potraktował je jak trofeum. – skomentowała kontrowersyjny czyn mężczyzny prokurator, Katherine Fernandez Rundle.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rybotycze: Awantura zakończona atakiem nożem

Do nieporozumień pomiędzy dwoma mężczyznami doszło przed jednym z budynków w miejscowości Rybotycze. 41-latek ugodził nożem 34-latka, który trafił do szpitala. Podejrzany 41-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w piątek około południa, wtedy dyżurny przemyskiej jednostki otrzymał zgłoszenie, że w miejscowości Rybotycze, przed jednym z budynków, doszło do awantury między dwoma mężczyznami, w trakcie której jeden z nich został ranny. Policjanci pojechali pod wskazany adres, poszkodowanego przetransportowano helikopterem do szpitala.

Z ustaleń policji wynika, że awanturze towarzyszył alkohol, a w trakcie sprzeczki 41-latek ugodził nożem swojego 34-letniego znajomego. Śledczy przesłuchiwali świadków, a także, pod nadzorem prokuratora, prowadzili oględziny miejsca, zabezpieczając ślady niezbędne do ustalenia dokładnych okoliczności i przebiegu zdarzenia. Na szczęście okazało się, że życiu rannego 34-latka nie zagraża niebezpieczeństwo.

41-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. W niedzielę sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za usiłowanie zabójstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl