Posts Tagged “grozi”

​Warszawscy policjanci zatrzymali obywatela Białorusi podejrzewanego o znieważenie polskiej flagi. 35-latek dziś rano podszedł do obelisku upamiętniającego żołnierzy Armii Krajowej, rzucił flagę psom, z którymi wyszedł na spacer, a następnie ją zdeptał.

Za ten czyn grozi mu do roku więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarzuty spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku ze skutkiem śmiertelnym, połączonego z ucieczką z miejsca zdarzenia usłyszał w prokuraturze w Brzezinach (Łódzkie) 44-letni mężczyzna, który w niedzielę potrącił autem dwie dziewczynki w wieku 9 i 10 lat. Starsza z nich zmarła na miejscu. Grozi mu za to nawet 12 lat więzienia. Jak się okazało, 44-letni sprawca wypadku nie ma prawa jazdy. Prawdopodobnie nigdy nie zdobył uprawnień kierowcy – informuje dziennikarka RMF FM Agnieszka Wyderka.

Do dramatycznych wydarzeń doszło wczoraj po południu. Około godziny 17:00 przy ulicy Strażackiej w Będzelinie koło Koluszek kierujący nagle zjechał na pobocze i uderzył w siedzące tam dziewczynki.

Jedną z poszkodowanych była 9-letnia córka sprawcy. Dziewczynka została przetransportowana do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi – uskarżała się na ból w klatce piersiowej. Jej życie nie jest zagrożone.

10-latki, mimo długiej reanimacji, nie udało się uratować.

Pijany mężczyzna uciekł z miejsca wypadku, ale szybko został złapany. Jak opisuje rzecznik prokuratury okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, kierujący samochodem zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej i poszedł domu.

Z relacji świadków wynika, że był on tak pijany, że po opuszczeniu samochodu dwukrotnie się przewrócił, a idąc do domu się zataczał – dodaje Kopania.

Wszystko wskazuje na to, że 44-latek pił alkohol w pracy. Mężczyzna prowadził roboty remontowe.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dzięki intensywnej pracy operacyjnej lubuskich policjantów możliwe było ustalenie i zatrzymanie 40-letniego mężczyzny, który w swoim mieszkaniu posiadał 10 kg marihuany o czarnorynkowej wartości 0,5 mln zł. Policjanci zabezpieczyli ponadto niemal 90 tys. zł oraz 7 tys. euro. Sprawa jest rozwojowa. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Wspólne wysiłki policjantów z Wydziału Kryminalnego KPP w Strzelcach Kraj. wspieranych kolegami zwalczającymi przestępczość narkotykową z KWP w Gorzowie Wlkp. doprowadziły do wytypowania osoby, która mogła posiadać znaczne ilości narkotyków. W poniedziałek /30 lipca/ wspólne działania policjantów zaowocowały zatrzymaniem 40-letniego mieszkańca gminy Dobiegniew. Informacje będące skutkiem wnikliwej pracy operacyjnej oraz jej dokładnej analizy okazały się precyzyjne. W mieszkaniu 40-latka kryminalni znaleźli ukryte w specjalnie skonstruowanych schowkach łącznie 10 kg marihuany. Szacuje się, że czarnorynkowa wartość tego narkotyku może wynosić nawet 0,5 mln zł. Ponadto policjanci zabezpieczyli pieniądze w kwocie 87 tys zł oraz 7 tys. euro.

Dodatkowo ustalają do kogo miały trafić narkotyki i czy wcześniej były już sprzedawane przez zatrzymanego. Sprawa jest rozwojowa. Zatem jeszcze wiele czynności przed policjantami. Niemniej zgromadzony dotychczas materiał dowodowy pozwolił na wystąpienie z wnioskiem o areszt. Sąd zdecydował o tym, że 40-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Sprawę prowadzą policjanci ze Strzelec Krajeńskich pod nadzorem Prokuratury Rejonowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

– Ty bandyto! Ty morderco! Odebrałeś matkę dzieciom! – krzyczała w sądzie do Pawła M. (40 l.) jego teściowa. Ale jej słowa, ani wielkie zdjęcie ofiary, które starsza kobieta cały czas miała powieszone na piersiach, nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Mężczyzna, oskarżony o okrutne zabójstwo żony Agaty (†35 l.), nie wyraził nawet odrobiny skruchy.

Proces Pawła M. rozpoczął się we wtorek przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu. Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo żony oraz znęcanie się nad rodziną. Do żadnego z zarzutów nie przyznał się.

Krwawy dramat rozegrał się rok temu w Mielcu na Podkarpaciu. Mąż dopadł 35-latkę na chodniku i zaczął masakrować ją nożem. Wbijał ostrze w twarz, ręce i serce. Ofiara zginęła na miejscu. – Właśnie tego dnia Agata pojechała na policję, aby złożyć dodatkowe zeznania na męża. Już wcześniej zgłosiła, że jej grozi – opowiada siostra zamordowanej.

Agata M. marzyła o szczęśliwej rodzinie. Wierzyła, że stworzy ją z Pawłem M., którego poznała zaledwie dwa lata wcześniej na portalu randkowym. Oboje mieli za sobą nieudane związki. Ona z pierwszego małżeństwa wychowywała córkę (10 l.) i syna (13 l.). On posiadał trójkę dzieci, które zostały z jego pierwszą żoną. Wkrótce oboje wzięli ślub i urodziła się im wspólna córeczka – Patrycja.

Sielanka trwała krótko. Mężczyzna na początku udawał zakochanego męża i troskliwego ojca, ale szybko pokazał prawdziwe oblicze. Całymi dniami nie było go w domu, a kiedy do niego wracał urządzał piekło. Wyzywał żonę i dzieci, stosował przemoc. Chłopca karcił pasem, raz wybił mu nawet trzy zęby.

– Córka nie miała w nim żadnego oparcia. Nie dość, że ją krzywdził, to jeszcze zdradzał. Znikał na całe noce. Agata nie mogła tego dłużej znieść – opowiada pani Wiesława, matka zabitej.

Dwa tygodnie przed zbrodnią Agata wyprowadziła się od męża i wróciła do rodzinnego domu w Rzędzianowicach. Wystąpiła o rozwód. Paweł M. postanowi jej tego nie darować. W internecie szukał porad jak zabić partnera. Zaczął śledzić żonę, aż w końcu ją dopadł i zabił.

W sądzie z feralnego dnia pamięta tylko spotkanie z Agatą i kłótnię na ulicy. – Nagle film mi się urwał. Świadomość wróciła mi kiedy zobaczyłem, że mam pokrwawione spodnie. Zgłosiłem się na policję, by zapytać, czy coś stało się mojej żonie – mówił na rozprawie w sądzie.

– To wielki dramat dla nas i dzieci. Dwoje starszych wnuczków zostało ze mną. Kiedy jechałam dziś do sądu 10-letnia Monika była cała roztrzęsiona. Błagała, abym została w domu, bo on mnie też zamorduje jak jej mamę. Kilka razy dopytywała “babciu na pewno wrócisz…” – mówi przecierając łzy pani Wiesława.

Pawłowi M. grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Włocławka dostali informację o tym, że po ulicach Włocławka porusza się BMW, w którym może znajdować się znaczna ilość narkotyków. Funkcjonariusze zlokalizowali auto i zatrzymali 41-letniego kierowcę. W pojeździe znaleźli prawie 2 kg amfetaminy. Okazało się, że kierowca miał zakaz kierowania samochodem. A wcześniej był karany za przestępstwa narkotykowe. Grozi mu do 18 lat więzienia.

Zatrzymany został doprowadzony do prokuratury. Usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości amfetaminy z zamiarem wprowadzenia jej do obrotu. Prócz tego 41-latek odpowiadać będzie przed sądem za złamanie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Zakaz ten obowiązuje do 2019 roku. Podejrzany był wcześniej karany za przestępstwa narkotykowe, w związku z tym “recydywiście” grozi do 18 lat więzienia.

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla dilera.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Podpalił, zatłukł butelką, a później zostawił martwe jeże w widocznych miejscach w mieście – policjanci zatrzymali wczoraj 23-letniego mężczyznę podejrzanego o brutalne znęcanie się i zabijanie tych zwierząt. W ciągu niecałego miesiąca w Zielonej Górze znaleziono ponad 10 martwych jeży. Jak się dowiadujemy, mężczyźnie przedstawiono już zarzuty, dzisiaj do sądu ma trafić wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.

O zatrzymaniu mężczyzny, podejrzanego o mordowanie jeży, jako pierwsza poinformowała “Gazeta Lubuska”. Przypomnijmy, że w lipcu dokonano trzech makabrycznych odkryć. Na początku miesiąca podpalonego jeża znaleziono w pobliżu sklepu przy ulicy Anny Jagiellonki. Zwierzę jeszcze żyło – natychmiast trafiło pod opiekę weterynarza. Policja zabezpieczyła nagranie z monitoringu, na którym widać było całe zdarzenie.

- To młody mężczyzna. Mamy już pewne ustalenia, ale radzimy, żeby ta osoba poszła po rozum do głowy i sama się do nas zgłosiła – mówiła Onetowi podinsp. Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej policji. Ale zamiast zgłoszenia na policję, były kolejne informacje o martwych zwierzętach.

Kilka dni później dziewięć jeży znaleziono na ulicy Zamoyskiego. Jak ustalili policjanci, zwierzęta nie zostały otrute, jak wcześniej przypuszczano, a zatłuczone butelką. Wtedy już nie było wątpliwości, że w mieście grasuje seryjny zabójca jeży. – Na 99 procent stoi za tym człowiek. Jeże nie mają zwyczaju łączyć się w stada, ktoś je musiał schwytać – komentowała Agnieszka Georgiczuk z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Jeży “Nasze jeże”.

W ubiegłym tygodniu w centrum Zielonej Góry znaleziono ostatnie trzy jeże. Zwierzęta zostały podpalone. Jak się okazuje, za wszystkimi trzema przypadkami najprawdopodobniej stoi jeden mężczyzna – ten sam, którego wizerunek zarejestrowały kamery monitoringu przy ulicy Anny Jagiellonki.

- Potwierdzam, że zatrzymano młodego mężczyznę. Został przesłuchany, wczoraj usłyszał zarzuty. To sprawca wszystkich tych trzech przypadków – mówi Onetowi podinsp. Małgorzata Barska z biura prasowego zielonogórskiej policji. Jeszcze dzisiaj do sądu trafi wniosek o umieszczenie go w areszcie tymczasowym.

Mężczyzna dokarmiał jeże – pewnego dnia postanowił zatłuc je butelką
W środę po godzinie 12 zielonogórska policja podała kolejne informacje w sprawie. Zatrzymany to 23-letni Przemysław P. Wypatrzył go policjant po służbie podczas zakupów w jednym ze sklepów w Zielonej Górze. Mężczyzna przyznał się do uśmiercenia 12 jeży. Dziewięć z nich zatłukł butelką. Jak się tłumaczy?

- Podejrzany powiedział, że nie wie, dlaczego to zrobił. Był pod wpływem narkotyków i alkoholu. Przyznał, że pomieszkując w altance działkowej na ul. Zamoyskiego, dokarmiał jeże, kupując specjalnie karmę dla kotów. Potem jednego dnia zatłukł je butelką. Nie wie skąd pomysł podpalania bezbronnych zwierząt – informuje podinsp. Małgorzata Barska.

23-latkowi za uśmiercenie ze szczególnym okrucieństwem 12 jeży grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Nawet 12 lat pozbawienia wolności grozi 36-letniemu Hindusowi, który na warszawskim Mokotowie próbował napastować kobietę. Mężczyzna dostarczający posiłki siłą wszedł do mieszkania warszawianki i chciał ją molestować. Sprawca trafił do aresztu. Jak podała stołeczna policja, 36-letni obywatel Indii był zatrudniony jako dostawca jedzenia na wynos w jednej z warszawskich firm. Jest podejrzany o to, że wykorzystując okazję dostarczenia zamówienia, wtargnął do mieszkania warszawianki.

Następnie siłą chciał ją nakłonić do obcowania z nim. Zaatakowana kobieta zdołała się uwolnić i zawiadomić policjantów. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od pokrzywdzonej, zabezpieczyli ślady, a następnie ustalili, kim był napastnik i dokonali jego zatrzymania. Mężczyzna nie przyznawał się do przestępstwa.

Jednak zebrane w tej sprawie dowody, nie dawały wątpliwości śledczym. Mokotowski sąd przychylił się do wniosków policji i zastosował wobec 36-letniego dostawcy środek zapobiegawczy w postaci 2 miesięcy aresztu. Teraz ten sam sąd zadecyduje o jego dalszym losie. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Jest akt oskarżenia przeciwko funkcjonariuszom policji z Zabrza. Komunikat w tej sprawie wydała Prokuratura Krajowa. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach skierowała dwa akty oskarżenia przeciwko Tamarze C.-K. i Adamowi R. oraz przeciwko Łukaszowi Ch. – funkcjonariuszom Komisariatu V Policji w Zabrzu. Zostali oni oskarżeni między innymi o popełnienie przestępstw niedopełnienia obowiązków (art. 231 par. 1 kodeksu karnego).

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach dotyczyło nieprawidłowości, jakie zostały ujawnione w sprawach prowadzonych w Komisariacie V Policji w Zabrzu, a zwłaszcza doprowadzenia do bezpodstawnego zwolnienia sprawcy przestępstwa.

Zarzuty popełnienia przestępstw polegających na niedopełnieniu obowiązków służbowych oraz poświadczeniu nieprawdy w dokumentacji procesowej w maju 2017 roku przedstawiono pełniącej funkcję Komendanta Komisariatu V Policji w Zabrzu – Tamarze C.- K. i podległemu jej funkcjonariuszowi – Adamowi R. Z kolei funkcjonariuszowi Łukaszowi Ch. przedstawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków oraz utrudniania śledztwa.

Podejrzanym policjantom grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Łukaszowi Ch.za czyn kwalifikowany z art. 239 par. 1 kodeksu karnego grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawę będzie rozpoznawał Sąd Rejonowy w Zabrzu.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Comments Brak komentarzy »

Byłemu szefowi CBA zarzuca się naruszenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Grozi mu do 10 lat.

Prokuratura twierdzi, że Paweł Wojtunik wiedział, że podległy mu Dyrektor Delegatury CBA w Warszawie dopuścił się przestępstwa przekroczenia uprawnień, ale nie złożył na niego zawiadomienia do prokuratury. Wojtunik twierdzi, że wszczął postępowanie w sprawie G. Ale finalnie G. odszedł z CBA na własne życzenie.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Trzech młodych mężczyzn brutalnie zaatakowało 28-letniego przechodnia. Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 lipca w Myślenicach. Ofiara napadu trafiła do szpitala. Atak i pobicie zarejestrowała kamera monitoringu miejskiego. 28-letni mężczyzna został zaatakowany przez 3 napastników w nocy z 14 na 15 lipca w Myślenicach. Poszkodowany mężczyzna został przewieziony do szpitala. Sprawcom napadu grozi do 12 lat więzienia.

W ujęciu sprawców pomogły policjantom materiały zarejestrowane przez kamery monitoringu. Napastnicy to trzej mężczyźni w wieku 21, 22 i 23 lata, mieszkańcy gminy Myślenice. – Mężczyźni zostali doprowadzeni do Sądu Rejonowego w Myślenicach, który zastosował wobec nic trzymiesięczny areszt – powiedział portalowi tvp.info rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach Dawid Wietrzyk.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »