Posts Tagged “grupa przestępcza”

Ścigany ENA i Listem Gończym 76-letni Wojciech K. został zatrzymany w Czarnogórze i już pod specjalną policyjną eskortą trafił do Polski. Mężczyzna jest podejrzany o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której członkowie mogli przemycić tony haszyszu i kokainy, wartych ponad 320 mln zł.

Policjanci z CBŚP z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim od kilku lat prowadzą sprawę dotyczącą zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przemytem haszyszu z Maroka oraz kokainy z Ameryki Południowej. Narkotyki trafiały najpierw do Hiszpanii, a następnie do Polski, Belgii, Wielkiej Brytanii i krajów skandynawskich. Z ustaleń śledczych wynikało, że za kierowanie zorganizowaną grupą mógł być odpowiedzialny Wojciech K.

Mężczyzna był poszukiwany od sierpnia 2017 roku na podstawie Międzynarodowego Listu Gończego, Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz Listu Gończego. Przez kilka miesięcy udawało mu się skutecznie unikać kontaktu z organami ścigania, aż do marca br., kiedy to został zatrzymany w Czarnogórze w miejscowości Budva. Z informacji policjantów wynika, że przebywał tam od lipca 2017 roku. W Polsce grozi mu odpowiedzialność za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz za wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Poszukiwaniami Wojciecha K. zajmowali się funkcjonariusze z CBŚP z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim. To właśnie dzięki ich ciężkiej pracy ustalono i potwierdzono, że 76-latek ukrywa się na terenie Czarnogóry. Kolejne działania doprowadziły do ustalenia aktualnego miejsca pobytu poszukiwanego i jego zatrzymania, co było możliwe dzięki bieżącej, ścisłej współpracy z policjantami z Czarnogóry, z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji i Europolu.

Z ustaleń śledczych wynika, że grupa o kierowanie której podejrzany jest Wojciech K., działała od 2004 aż do 2016 roku. Jej członkowie mogli w tym czasie przemycić ponad 20 ton haszyszu oraz ok. 1,5 tony kokainy. Jednorazowo grupa przemycała od kilkuset kilogramów do ponad tony. Policjanci CBŚP wspólnie z organami ścigania innych państw nadal prowadzą czynności w tej sprawie. Do chwili obecnej zatrzymano 14 podejrzanych, którym przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków oraz prania pieniędzy.

Na podstawie materiału dowodowego zebranego przy współpracy z Europolem, Wydziałem Odzyskiwania Mienia Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji oraz policją hiszpańską zabezpieczono mienie należące do podejrzanych znajdujące się na terenie Hiszpanii i Polski, m.in. pieniądze, luksusowe apartamenty, łodzie oraz samochody.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim od początku wyjaśniają okoliczności sprawy wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp. To dzięki współpracy i ogromnemu zaangażowaniu śledczych możliwe było ustalenie wielu wątków i zabezpieczenie majątku należącego do podejrzanych, a znajdującego się na terenie Polski. Śledczy nadal wyjaśniają okoliczności sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci CBŚP, przy wsparciu Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, ustalili 9 osób, którym przedstawiono łącznie 78 zarzutów dotyczących wyłudzenia 9 pojazdów o wartości ok. miliona złotych, usiłowania wyłudzenia 2 pojazdów o wartych ok. 300 tys. zł oraz wyłudzenie sprzętu budowlanego o wartości ok. 150 tys. zł. Pięć osób zostało tymczasowo aresztowanych. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

Funkcjonariusze z Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji, prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, przy współpracy z Komendą Miejską Policji w Olsztynie, ustalili osoby podejrzane o wyłudzenia samochodów, koparek i innego sprzętu budowlanego, który wynajmowali z koncesjonowanych wypożyczalni na terenie kraju.

Z dotychczasowych ustaleń policjantów wynika, że podejrzani do popełniania przestępstw wykorzystywali między innymi skradzione dokumenty, na podstawie których wyłudzali pojazdy i sprzęt budowlany. Według śledczych jedne osoby wyłudzały pojazdy, inne transportowały je do paserów, kolejna osoba zdejmowała elektroniczne zabezpieczenia antykradzieżowe. Ostatnie ogniwo stanowili paserzy, którzy zajmowali się rozbiórką lub sprzedażą wyłudzonych pojazdów.

Funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, że podejrzani mogli działać na terenie województw: warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego oraz małopolskiego. Ustalono także, iż odbiorcami wyłudzonych samochodów byli paserzy z Litwy oraz Polski, głównie z województw kujawsko-pomorskiego i małopolskiego. Natomiast wyłudzony lub skradziony sprzęt budowlany trafiał miedzy innymi do legalnie działających firm branży budowlanej na terenie Polski.

W trakcie prowadzonych działań przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji i Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, ujawniono i zabezpieczono część utraconego mienia.

Z ustaleń policjantów CBŚP wynika, że podejrzani mogli działać od 2017 roku. Osoby są podejrzane o wyłudzenie 9 pojazdów o łączonej wartości około miliona złotych oraz usiłowanie wyłudzenia 2 kolejnych pojazdów o wartości około 300 tysięcy złotych. Były to głównie pojazdy dostawcze i lawety. Osoby są także podejrzane o wyłudzenie sprzętu budowlanego o łącznej wartości około 150 tysięcy złotych.

Łącznie funkcjonariusze Policji ustalili 9 osób, w wieku od 36 do 61 lat. Są to mieszkańcy województw: warmińsko-mazurskiego oraz pomorskiego. Czynności były wykonywane na terenie Gdańska i Olsztyna. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, podejrzani uczynili dla siebie stałe źródło dochodu, z prowadzonej działalności przestępczej. Osoby usłyszały łącznie 78 zarzutów popełnienia przestępstw: oszustw, kradzieży z włamaniem, paserstwa, a także posługiwania się dokumentami należącymi do innych osób.

Podejrzani byli notowani wcześniej przez Policję m.in. za przestępstwa przeciwko mieniu, w tym oszustwa.

Na wniosek prokuratora z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, Sąd Rejonowy w Olsztynie wobec pięciu podejrzanych zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Wobec pozostałych osób zastosowano środki wolnościowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad 147 kg marihuany o wartości około 8 mln zł przemyciła z Hiszpanii do Polski czteroosobowa grupa, kierowana przez 40-letniego Jacka K. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu – dowiedział się portal tvp.info. Przemytnicy urządzili punkt odbioru towaru na giełdzie w Broniszach, gdzie w październiku 2017 r. wpadli w zasadzkę stołecznej brygady antynarkotykowej. Stracili wtedy 57 kg marihuany.

Na początku października 2017 r. funkcjonariusze Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową ustalili operacyjnie, że na terenie giełdy owocowo-warzywnej w podwarszawskich Broniszach, zatrzyma się ciężarówka, w której ukryto znaczne ilości marihuany. Teren został dyskretnie obstawiony przez policjantów.

Wieczorem 12 października na teren giełdy wjechał ciągnik siodłowy DAF i stanął z dala od ramp rozładunkowych. Kierowca wysiadł z kabiny, a po chwili dołączył do niego drugi mężczyzna. Obaj ostukali jeden ze zbiorników metalowym prętem. Na ten znak do akcji wkroczyli policjanci. Zatrzymali kierowcę – Ryszarda D. oraz Jacka K., który najprawdopodobniej był jednym z organizatorów przemytu.

Towar w baku

Funkcjonariusze wiedzieli już, że narkotyk jest ukryty prawdopodobnie w baku, wskazanym nieświadomie przez przemytników. Potwierdziły to badania specjalistycznym sprzętem Straży Granicznej z Okęcia. Okazało się, że w zbiorniku było ukrytych 115 hermetycznie zamkniętych pakunków o wadze po pół kilograma każdy. Śledczy doliczyli się w sumie 57,5 kg marihuany.

W mieszkaniu Jacka K. znaleziono 60 tys. zł w gotówce i zabezpieczono dwa jego samochody: porsche i renault. Co ciekawe, przed zatrzymaniem K. nie był notowany przez policję. Nie wiadomo dokładnie, kto wprowadził go do narkotykowego biznesu. Zdaniem śledczych jego rolą było zaopatrywanie grup przestępczych w przemycony towar.

Śledczy ustali, że ciągnik, w którym ukryto skrytkę na narkotyki przez poprzednich kilkanaście dni przemieszczał się po Europie Zachodniej. Wiadomo było, że 5 października miał postój w Hiszpanii. Prawdopodobnie właśnie tam załadowano do zbiornika pakunki z marihuaną. Z Hiszpanii ciężarówka pojechała przez Francję i Niemcy, by 11 października wjechać na teren Polski.

Kurier z przeszłością

Policjanci zatrzymali później kolejnego kierowcę – 48-letniego Marka M. oraz 38-letniego Bartosza M. Ten drugi, pracujący wcześniej jako handlowiec w Niemczech, był zdaniem śledczych odpowiedzialny za zakup marihuany w Hiszpanii. Nieoficjalnie wiadomo, że sprzedawcami byli polscy gangsterzy, którzy rezydują na Półwyspie Iberyjskim i zarządzają tam plantacjami konopi indyjskich. Obecnie przed Sądem Okręgowym Warszawa Praga toczy się proces Bartosza M. za inne przestępstwa narkotykowe.

Z kolei Marek M. prowadził firmę transportową i to do niego należała ciężarówka zatrzymana w Broniszach. Przed sześciu laty został skazany w Wielkiej Brytanii na pięć lat więzienia za kupno znacznych ilości marihuany. Po dwóch latach odsiadki Brytyjczycy zdecydowali się go zwolnić z więzienia i deportowali do ojczyzny. W śledztwie M. przyznał się do zarzutów i złożył obszerne wyjaśnienia.

Okazało się, że w 2017 r. grupa ta trzykrotnie przemyciła z Hiszpanii do Polski po 30 kg marihuany. Przerzuty miały miejsce w dniach: 28 marca – 6 kwietnia, 28 czerwca – 8 lipca oraz 28 sierpnia – 10 września. W czasie dwóch kursów ciężarówką kierował Marek M., a dwóch kolejnych – Ryszard D. Trzy pierwsze transporty zostały odebrane przez Jacka K. na terenie posesji w okolicach Ożarowa Mazowieckiego, gdzie miał najprawdopodobniej trafić również ostatni transport.

Za przemyt i handel narkotykami wszystkim grozi nawet do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Kradli audi 80 lub toyota corolle, by przy ich pomocy włamywać się do bankomatów. Samochodów używali do wyrwania drzwiczek od maszyn, za pomocą stalowych lin i haka, przyczepionego w odpowiednim miejscu. Jednak o ile z kradzieżami samochodów nie mieli żadnych problemów, to już obrobienie bankomatów nie szło tak dobrze. Na 15 akcji, udało im się sforsować zabezpieczenia tylko trzech urządzeń. Teraz czteroosobowa grupa odpowie za to przed sądem.

W 2017 r. na terenie Warszawy i okolic, policja zaczęła odnotowywać coraz więcej włamań do bankomatów. Maszyny były wysadzane, wyrwane z umocnień lub forsowano drzwiczki do kasety z pieniędzmi. Aby ukrócić rozpasanie przestępców w Komendzie Stołecznej Policji powołano specjalną grupę śledczą. W jej skład weszli funkcjonariusze Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw oraz Wydziału Kryminalnego.

Członkowie specgrupy śledczej wytypowali pewną ilość maszyn, które mogłyby znaleźć się na celowniku rabusiów bankomatów. Niektóre urządzenia były pod stałą operacją. Jednocześnie, policjanci ustalili operacyjnie krąg osób podejrzewanych o paranie się tego rodzaju przestępczością. Tym bardziej, że kilka włamań do bankomatów przeprowadzono według podobnego schematu: złodzieje podjeżdżali pod maszynę w ustronnym miejscu i wyrywali przednie drzwiczki za pomocą haka na stalowej linie, ciągniętej przez auto

Udana zasadzka

Funkcjonariusze zorganizowali kilka zasadzek. W jedną z nich, w Grójcu wpadli tajemniczy złodzieje. 22 października 2012 r. policjanci obserwujący bankomat na terenie Centrum Handlowego Dekada zauważyli ok. godz. 3.20, że na parking przed budynkiem wjechało z dużą prędkością audi 80. Chwilę później obok tego samochodu zaparkowała toyota corolla. Z aut wysiadło czterech mężczyzn. Jeden z nich stanął na czatach. Pozostali zabrali się za bankomat.

Przestępcy podczepili specjalnie spreparowany hak w szczelinę drzwiczek i przygotowali się do podłączenia metalowej liny do samochodu. W tym momencie na miejscu pojawiło się kilka radiowozów, które otoczyły parking i zablokowały wyjazd z terenu centrum. Na widok policjantów, przestępcy wskoczyli do toyoty i ruszyli z piskiem opon w kierunku blokady. Policjanci chcieli zatrzymać desperatów i po oddaniu strzałów ostrzegawczych otworzyli ogień w kierunku uciekinierów. Wiadomo, że wystrzelili 27 pocisków.

Bandyci w toyocie staranowali jeden z radiowozów i przebili się do jezdni. W trakcie pościgu zderzyli się z kolejnym samochodem policji. Nie mogąc dalej jechać przestępcy wyskoczyli z pojazdu i dalej uciekali pieszo. Ku wściekłości funkcjonariuszy, całej czwórce udało się uciec.

Metoda “na hak”

Już następnego dnia zatrzymano pierwszego z rabusiów. Jego wspólnicy wpadli kolejno w listopadzie i grudniu. Śledczy z policji i Prokuratury Okręgowej w Warszawie ustalili dokładnie jak działali rabusie, nazywanie żartobliwie „wędkarzami”. – W skład grupy wchodzili złodzieje związani luźno z „Wołominem”. Norbert W. zajmował się kradzieżami samochodów. Najłatwiej kradło mu się audi 80 i toyoty corolle więc, takich właśnie pojazdów używano podczas skoków. Do każdej próby włamania do bankomatu był kradziony „nowy” samochód – opowiada jeden ze śledczych.

Pierwszych rabunków dokonywała ekipa w składzie: Norbert W. Piotr S. oraz Marcin F. Znali się od dziecka i wiedzieli, że mogą na siebie liczyć. Pierwszy kradł samochody, drugi z mężczyzn był odpowiedzialny za zakup sprzęt do włamań, który kupował na giełdzie w Słomczynie lub w markecie budowlanym w Markach. W 2017 r. do grupy dołączył Dominik F.

„Wędkarze” działali zawsze tak samo. W środku nocy podjeżdżali kradzionym samochodem pod wolnostojący bankomat. Podczepiali specjalny hal na stalowej linie i wyrywali drzwiczki. Zdarzyło im się wyrwać także całą maszynę. Okazało się jednak, że skuteczniejsi byli w kradzieżach samochodów niż włamaniach do bankomatów.

Dekada w więzieniu

Cała czwórka została oskarżona o 12 usiłowań i trzy kradzieże z bankomatów. Ponadto ekipa odpowie za czynna napaść na funkcjonariuszy oraz zniszczenie dwóch radiowozów.

– Norbert W. usłyszał 34 zarzuty, Marcin F. – 25, Dominik F. – 17 a Piotr S. – 31. Pierwszych trzech podejrzanych nie przyznało się do zarzucanych im czynów. Piotr S. przyznał się i dobrowolnie poddał karze 5 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na okres próby lat 10 i obowiązek naprawienia szkody – powiedział tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W postępowaniu wykorzystano opinie biegłych z zakresu m.in. daktyloskopii, mechanoskopii, traseologii, osmologii, badań wizualnych genetyki. Przeanalizowano także tysiące połączeń i logowań telefonów komórkowych w miejscach ataków „wędkarzy”.

Trzem oskarżonym grozi 10 lat więzienia, choć wyroki mogą być surowsze dla większości z nich, ponieważ odpowiadają w warunkach recydywy.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Stołeczna policja zatrzymała 8 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej handlującej narkotykami w okolicach Piaseczna. Przestępcy byli wyjątkowo brutalni, zastraszali klientów i konkurencję. Postrzelili Marka K. ps.”Muł”, ówczesnego szefa mafii z Piaseczna.

Policjanci w wydziału narkotykowego Komendy Stołecznej Policji miesiącami pracowali nad rozpracowaniem grupy, która działała na terenie Góry Kalwarii i powiatu piaseczyńskiego. Zbierali informacje na temat sposobu działania przestępców, ustalali role poszczególnych członków, a także miejsca kryjówek i magazyny, w których przechowywano narkotyki.

- Grupa była ściśle zhierarchizowana. Zarząd nie miał bezpośredniego kontaktu z dilerami. W grupie działali także ludzie kierujący dostawami narkotyków i tacy, którzy ochraniali rynek narkotykowy na terenie gminy. Do grupy należeli także młodzi ludzie, pełniący rolę tzw. żołnierzy – powiedział asp. sztab. Mariusz Mrozek z KSP.

Według policji, “żołnierze” zajmowali się ściąganiem długów, a groźbami i siłą wywierali wpływ na “nieposłusznych” i na klientów. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP, przestępcy niezadowoleni ze współpracy z jednym z dilerów, pojechali do szkoły w której uczył się jego brat i zastraszyli nastolatka. Mieli grozić, że jeśli brat nie odda pieniędzy, zakopią chłopca w lesie. Innej osobie podpalili samochód, kolejną straszyli maczetami.

Mówił, że “coś go uderzyło w nogę”, a z rany wyciągnięto pocisk

Wiosną mieli próbować nastraszyć Marka K. ps.”Muł”, który na początku minionej dekady był szefem mafii z Piaseczna. Jego grupa przez lata kontrolowała handel narkotykami oraz dokonywała wymuszeń na południu Warszawy. “Muł” był wielokrotnie karany i jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżónych do policji, obecnie miał utrudniać nowo powstałej grupie “przejęcie” okolicy.

- Pokrzywdzony zgłosił się do szpitala w Piasecznie podając, że coś uderzyło go w nogę, gdy szedł na ryby. Jego wersja była nieprawdopodobna, bo z rany wyciągnięto pocisk. Później podawał kolejne wersje, które nie odpowiadały obrażeniom. Okoliczności przestępstwa ustalono bez jego pomocy – mówi prok. Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo.

Grupę rozbito pod koniec czerwca. Wydział narkotykowy KSP, przy wsparciu policjantów z tzw.”terroru”, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji zatrzymali 8 osób. Byli to głównie “żołnierze”, w wieku 21-28 lat.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Zarzuty usiłowania zabójstw i podżegania do dwóch kolejnych, a także posiadania materiałów wybuchowych i broni usłyszał Robert S. – poinformowała we wtorek Prokuratura Krajowa. Robert S. podejrzany jest o usiłowanie zabójstwa więcej niż jednej osoby, podżeganie do dwóch kolejnych zabójstw i pomocnictwo przy dwóch usiłowaniach zabójstw. Poza tym mężczyzna usłyszał zarzuty nielegalnego posiadania materiałów i urządzeń wybuchowych oraz broni i amunicji.

Śledztwo, w którym usłyszał zarzuty S. ma charakter rozwojowy – wynika z informacji prokuratury. Do tej pory zarzuty przedstawiono w nim już 20 podejrzanym.

Naczelnik Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie Małgorzata Zapolnik powiedziała PAP, że śledztwo dotyczy grup przestępczych działających na Pomorzu dziesięć lat temu.

Robert S. przebywa w więzieniu. Odbywa karę w innej sprawie.

Postępowanie prowadzone jest pod nadzorem Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

To był w zasadzie sprawnie działający koncern. Czterech liderów grupy handlującej dopalaczami zasiadło w zarządach blisko 50 spółek, kontrolujących 80 sklepów z nielegalnymi substancjami odurzającymi w całej Polsce. Gangsterzy urządzali nawet sprzedawcom specjalne szkolenie, jak mają sprzedawać towar i jak się zachowywać podczas kontroli policji czy służb sanitarnych.

Od blisko trzech lat śledczy z Łódzkiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz rzeszowskiego CBŚP rozpracowują ogólnopolski gang handlujący dopalaczami.

Grupa sprzedawała wszystkie tego rodzaju używki popularne na czarnym rynku. W ich ofercie znajdował się towar o nazwach: „Rozpałka do pieca koloru srebrnego”, „Dodatek do piasku koloru srebrnego”, „Figowy dym”, „Odświeżacz do toalet o zapachu figowym”, „Rzymskie medaliony Jupiter”, „Ekstrakt rdzawy ogień”, „Clinax”, „Czereśniowy powiew”, „Niebieski kryształ”, „Zielony ogień”, „Turkusowy brud”, „Malinowy powiew”, „Jaśminowy ogień”. Pod tymi dziwnymi nazwami kryły się takie substancje psychoaktywne jak: 3,4-DMMC, UR-144, Pentedron, 3-MMC, NM2201, 3-EEC, MBMD, 4-Mec, AB Chminaca oraz 4-CMC.

Pora na sprzedawców

W ostatnich dniach funkcjonariusze zatrzymali 17 osób i przeszukali kilkadziesiąt mieszkań oraz pomieszczeń, wykorzystywanych przez członków gangu. Wszyscy podejrzani byli zatrudnieni w sklepach z dopalaczami na terenie woj. śląskiego.

Zatrzymani usłyszeli w prokuraturze zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób poprzez sprzedaż szkodliwych dla zdrowia substancji. Zarzuty usłyszała również jeszcze jedna osoba, która stawiła się na wezwanie prokuratora.

Podczas śledztwa zarzuty związane z handlem zabójczymi dopalaczami usłyszało już ponad 70 podejrzanych. Śledczy zabezpieczyli majątki gangsterów warte ponad 8 mln zł.

Lipny towar

Gang działał jak sprawny koncern. Czterech liderów bandy zasiadło w zarządach blisko 50 spółek, kontrolujących 80 sklepów z dopalaczami w całej Polsce. Grupa miała także swój sklep w internecie oferujący np. odczynniki chemiczne czy sprzęt do czyszczenia komputerów.

Przestępcy urządzali nawet swoim sprzedawcom specjalne szkolenia, jak mają sprzedawać towar i jak się zachowywać podczas kontroli policji czy sanepidu.

Pierwszy raz śledczy uderzyli w gang w listopadzie 2015 roku. W toku śledztwa policjanci wspólnie z pracownikami Państwowych Powiatowych Inspekcji Sanitarnych zabezpieczyli ponad 154 tys. opakowań substancji chemicznych. Zdaniem specjalistów szczególnie niebezpieczne były dopalacze zawierające takie substancje jak 4-CMC, 4-Mec i UR-144. Mogą one powodować m.in. zaburzenie rytmu serca, zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności z zatrzymaniem krążenia, podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi, halucynacje, ataki paniki, pobudzenie ruchowe.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Śląska policja z Katowic i Wodzisławia rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą, która zarabiała na prostytucji. Kryminalni przeszukali nocny lokal i kilka mieszkań. Zatrzymanych zostało sześć osób. Zajęte zostały środki odurzające. W lokalach policjanci zabezpieczyli pieniądze polskie oraz zagraniczne, które mogą pochodzić z przestępstw. Troje członków grupy zostało już tymczasowo aresztowanych.

Nad sprawą szajki działającej na obszarze Śląska kryminalni z Wodzisławia Śląskiego wraz z zespołem zwalczającym handel ludźmi z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pracowali od kilku miesięcy.

Śledczy kompletowali informacje i dowody na przestępcze działanie grupy. W akcji związanej z zatrzymaniem członków grupy uczestniczyło ponad 50 policjantów z Wodzisławia oraz Katowic, śląscy antyterroryści, a także przewodnicy z psami do wykrywania narkotyków.

Podczas akcji prowadzonej na Śląsku zatrzymano 6 osób: 4 mężczyzn i 2 kobiety podejrzanych o udział w przestępczym procederze.

Wobec 3 członków grupy (w tym wobec zatrzymanej kobiety) sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące, zaś w stosunku do pozostałych dwóch osób prokurator zastosował dozór policji.

Wszyscy usłyszeli zarzuty czerpania korzyści majątkowych z cudzego nierządu oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Grozi im do 5 lat więzienia. Podczas przeszukań zabezpieczono także środki odurzające oraz gotówkę w walucie polskiej i zagranicznej, która mogła pochodzić z przestępstw.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Śląscy policjanci rozbili zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się czerpaniem korzyści majątkowych z prostytucji. Podczas akcji prowadzonej na Śląsku, stróże prawa wkroczyli do jednego z nocnych klubów i miejsc, gdzie przebywali członkowie szajki. W sumie zatrzymano 6 osób związanych z przestępczym procederem.

Nad sprawą zorganizowanej grupy przestępczej działającej na obszarze Śląska kryminalni z Wodzisławia Śląskiego wraz z zespołem zwalczającym handel ludźmi z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pracowali od kilku miesięcy. Śledczy starannie kompletowali informacje i dowody na przestępcze działanie grupy, której członkowie czerpali korzyści majątkowe z prostytucji. W policyjnej akcji związanej z zatrzymaniem członków grupy uczestniczyło ponad 50 kryminalnych z Wodzisławia oraz Katowic, śląscy antyterroryści, a także przewodnicy z psami do wykrywania narkotyków. Policjanci wkroczyli do jednego z nocnych klubów i mieszkań osób powiązanych z grupą, a efektem tych działań było zatrzymanie 4 mężczyzn i 2 kobiet podejrzanych o udział w przestępczym procederze. Śledczy zabezpieczyli także środki odurzające oraz gotówkę w walucie polskiej i zagranicznej, która mogła pochodzić z przestępstw.

Wobec 3 członków grupy (w tym wobec zatrzymanej kobiety) sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące, zaś w stosunku do pozostałych dwóch osób prokurator zastosował dozór policji. Wszyscy usłyszeli zarzuty czerpania korzyści majątkowych z cudzego nierządu oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Grozi im do 5 lat więzienia.

Sprawa jest rozwojowa, śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Śledczy z CBŚP i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku rozbili kolejną zorganizowaną grupę przestępczą, likwidując przy tym ostatnie działające na terenie kraju stacjonarne sklepy ze śmiercionośnymi substancjami, jakimi są dopalacze. Podczas działań zatrzymano sześć osób i zabezpieczono ponad 2 kg substancji, która zostanie poddana badaniom. Jak się okazało funkcjonariusze musieli działać bardzo szybko, ponieważ sprzedawcy próbowali pozbyć się dowodów paląc je w przygotowanych piecach.

Policjanci z CBŚP z Zarządu w Białymstoku, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Białymstoku od wielu miesięcy prowadzą czynności dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej m.in. wprowadzającej do obrotu środki zastępcze, w postaci tzw. dopalaczy. Substancje psychoaktywne, pod postacią zafałszowanych produktów przeznaczonych do dioram modelarskich były sprzedawane w sklepach stacjonarnych.

Z ustaleń policjantów CBŚP wynika, że w sklepach pracowali m.in. pseudokibice jednego ze śląskich kubów sportowych. Osoby wywodzące się z tego środowiska miały też pełnić rolę ochrony dla prowadzonego „biznesu”, a także być pewnego rodzaju gwarancją hermetyczności przestępczego procederu.

W piątek policjanci CBŚP przeprowadzili działania, w których wzięli także udział funkcjonariusze KMP w Kielcach, KPP w Ostrowcu Świętokrzyskim, Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kielcach i Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Radomiu oraz antyterroryści z KWP w Kielcach i Radomiu. Akcja została przeprowadzona w dwóch lokalach na terenie Kielc i Ostrowca Świętokrzyskiego.

Śledczy ustalili, że sklepy te były ostatnimi stacjonarnymi punktami sprzedaży dopalaczy na terytorium Polski. Zatrzymano tam cztery osoby, a kolejne dwie wpadły w hotelu. Jak się okazało jedna z nich była poszukiwana listem gończym przez prokuraturę w Katowicach.

Policjanci z prokuratorami, gdy weszli do lokali zastali skandaliczne warunki sanitarne. Okazało się, że substancje chemiczne, które były zażywane przez nastolatków i dorosłych były przechowywane nawet w toalecie. Zanim policjanci weszli do środka przebywające tam osoby zaczęły niszczyć dowody, próbując je spalić. Szybkie działanie służb zapobiegło zniszczeniu materiału. W efekcie policjanci zabezpieczyli kilkaset torebek z substancją, która zostanie poddana szczegółowym badaniom.

Zanim funkcjonariusze weszli do sklepów musieli pokonać wiele zabezpieczeń. Obiekty były wyposażone w tzw. „śluzy”, czyli podwójne, bardzo grube, metalowe, antywłamaniowe drzwi, okna były zabezpieczone kratami, a całość monitorowana. Jak wynika z ustaleń policjantów, wszystko to miało utrudnić wejście policjantów do środka, aby w tym czasie sprzedawcy mogli spalić wszelkie dowody świadczące o przestępczym procederze. Śledczy mając taką wiedzę zaangażowali w działania również jednostki Państwowej Straży Pożarnej z Kielc i Ostrowca Świętokrzyskiego.

Jeszcze dzisiaj zatrzymane osoby zostaną doprowadzone do prokuratury, gdzie będą przesłuchane. Dopiero wówczas prokurator podejmie decyzje w przedmiocie zastosowania wobec nich środków zapobiegawczych.

Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku i policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Białymstoku nadal ustalają okoliczności sprawy, która wciąż jest rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »