Posts Tagged “grupa przestępcza”

Europol poinformował w niedzielę o aresztowaniu 66 osób zamieszanych w skandal związany ze sprzedażą koniny jako wołowiny. Główny podejrzany, obywatel Holandii, został zatrzymany w Belgii, a pozostałe osoby w Hiszpanii.

“Oskarżono ich o znęcanie się nad zwierzętami, fałszowanie dokumentów, przestępstwa wobec wymiaru sprawiedliwości, przestępstwa przeciwko zdrowiu publicznemu, pranie brudnych pieniędzy oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej” – napisano w komunikacie Europolu.

Po wybuchu w styczniu 2013 roku w kilku krajach UE skandalu z koniną dodawaną do wołowiny, hiszpańska policja wszczęła śledztwo w sprawie uboju hiszpańskich i portugalskich koni, które były zbyt stare lub zbyt chore, aby ich mięso mogło być sprzedawane jako artykuł spożywczy. Dokumentacja dotycząca zwierząt została sfałszowana, a mięso odesłano do Belgii, będącej dużym eksporterem koniny w UE.

Pierwsze informacje o aferze mięsnej napłynęły z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Później koninę w wyrobach mięsnych, które nie powinny jej zawierać, znaleziono w wielu krajach europejskich. W niektórych przypadkach zawartość koniny w produktach sprzedawanych jako wołowina wyniosła nawet 100 proc. W wyniku afery wycofano co najmniej 50 tys. ton mięsa na całym kontynencie – od Irlandii po Grecję.

W 2015 roku holenderski handlarz, który sprzedawał mięso końskie jako wołowinę, został skazany na 2,5 roku więzienia. Ustalono, że firmy będące jego własnością zakupiły i przetworzyły w latach 2011-2012 co najmniej 330 ton końskiego mięsa, które sprzedano klientom przekonanym, że kupują “czystą wołowinę”.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Polska Straż Graniczna rozbiła grupą powiązaną ze środowiskiem krakowskich pseudokibiców, którzy przemycali imigrantów z krajów arabskich do Niemiec i Austrii – podaje RMF FM. Zatrzymano dziesięć osób. Śledztwo prowadzono już od 2015 roku. W czerwcu, w ciągu sześciu dni funkcjonariusze zatrzymali dziesięciu członków grupy. Przemycali oni do państw Europy Zachodniej imigrantów pochodzących z Syrii, Iraku, Afganistanu i Pakistanu.

Współpracowali z przemytnikami

Członkowie grupy współpracowali z arabskimi i afrykańskimi przemytnikami ludzi, którzy działali na Bałkanach i na Węgrzech. Organizowali oni transporty imigrantów, w tym kilkuletnich dzieci, z Syrii, Iraku, Afganistanu i Pakistanu.
Odbywały się one jednorazowo nawet po kilkadziesiąt osób, czasem przy użyciu samochodów dostawczych, które nie były przystosowane do przewozu ludzi.

Od 300 do 1000 euro od osoby

Szacuje się, że grupa dokonała przemytu kilkuset imigrantów. Od każdego z nich pobierano opłaty w wysokości od 300 do 1000 euro. Przemytniczy szlak rozpoczynał się w węgierskich Biscke (gdzie znajduje się największy obóz dla uchodźców na Węgrzech) lub w Budapeszcie.

Następnie przewożono ich przez granice Czech, Słowacji i Polski, aż docierali do Niemiec lub Austrii. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty obejmujące kierowanie oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze międzynarodowym, organizowanie imigrantom pochodzenia arabskiego nielegalnego przekraczania granicy polskiej oraz granic innych państw Unii Europejskiej oraz przestępstwo fałszowania dokumentów.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Był magazynierem grupy przestępczej, zajmującej się obrotem narkotyków na wielką skalę. W domu 34-letniego Jakuba J., ps. “Ramirez”, w Bardzie Śląskim, funkcjonariusze odkryli blisko 107 kilogramów marihuany, wartej ponad trzy miliony zł. Mężczyzna trzymał je w… szafie. Został zatrzymany. Grozi mu 12 lat więzienia.

“Ramireza” namierzyli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Jeleniej Góry. Ustalili, że Jakub J., mieszkaniec Dolnego Śląska, w miejscu swego zamieszkania ukrywa znaczne ilości środków odurzających. Kiedy mieli już dowody, skrupulatnie zaplanowali akcję zatrzymania mężczyzny.

- Weszli na wytypowaną posesję w Bardzie Śląskim, gdzie zatrzymali 34-latka. Podczas przeszukania pomieszczeń gospodarczych, w szafie znajdującej się w garażu, policjanci znaleźli pudła, w których ukryta była marihuana. Narkotyki były zapakowane próżniowo w foliowe torby – poinformowali Onet funkcjonariusze CBŚP.

Mundurowi zabezpieczyli w sumie 107 kilogramów marihuany, o wartości przekraczającej 3,2 mln zł. Okazało się, że “Ramirez” był magazynierem grupy przestępczej, która zajmowała się handlem narkotykami na wielką skalę.

34-latek trafił do Prokuratury Rejonowej w Ząbkowicach Śląskich, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty uczestnictwa w obrocie znacznymi ilościami środków odurzających. Grozi mu za to do 12 lat więzienia. Sąd aresztował go tymczasowo na trzy miesiące.

Sprawa jest rozwojowa. Śledczy ustalają m.in. do kogo trafiały narkotyki i ile grupa współpracująca z Jakubem J. wprowadziła ich do tej pory na “czarny rynek”.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

10 osób, w tym 9 pracowników Elektrowni Dolna Odra w Szczecinie, usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i łapownictwa. To kolejni zamieszani w sprawę nieprawidłowości, do których miało dochodzić przy przyjmowaniu biomasy w elektrowni.

Wśród postawionych zarzutów są m.in. te dotyczące korupcji menadżerskiej, za co grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat – poinformowała we wtorek Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, która nadzoruje śledztwo dotyczące narażenia na znaczną szkodę majątkową Elektrowni Szczecin wchodzącej w skład Zespołu Elektrowni Dolna Odra.

Zatrzymań na polecenie śledczych dokonali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W śledztwie ustalono, że co najmniej od czerwca 2016 r. osoby zatrudnione w Elektrowni Szczecin odbierało od dostawców biopaliwo o właściwościach niespełniających norm technicznych przewidzianych w umowie. W zamian za to przyjmowali łapówki. Według prokuratury, ich działalność spowodowała wielomilionowe straty na szkodę Polskiej Grupie Energetycznej, do której należy elektrownia.
Źródło info i foto: money.pl

Comments Brak komentarzy »

Monika B., była żona pruszkowskiego bossa „Słowika” nie kierowała zorganizowaną grupą przestępczą, ale uczyniła sobie stały dochód z popełniania przestępstw – orzekł stołeczny sąd skazując „królową mafii” na 3,5 roku więzienia – ustalił portal tvp.info. Prokuratura już zapowiada apelację, bo zdaniem śledczych wyroki w sprawie były rażąco niskie. Jeden z oskarżonych został skazany za porwanie na rok więzienia!

To nie był szczęśliwy dzień dla śledczych z warszawskich „pezetów”. Po blisko trzech latach procesu, w piątek zapadł wyrok w procesie Moniki B. znanej wcześniej, jako „Słowikowa”, obecnie, jako „królowa mafii”, oskarżonej m.in. za kierowanie gangiem, handel narkotykami oraz pośrednictwo w unikaniu odsiadki przez przestępców. Byłej żonie Andrzeja Z. ps. Słowik, w ławach oskarżonych towarzyszyło pięciu przestępców, którzy mieli pełnić różne role w jej gangu.

Tyle, że sąd wydając wyrok uznał, że w przypadku oskarżonych nie można mówić, by tworzyli „zorganizowaną grupę przestępczą” z jasno określonym liderem i podziałem ról, a co najwyżej szajkę popełniającą wspólnie różnego rodzaju przestępstwa. Przy takiej interpretacji upadł więc zarzut kierowania gangiem dla Moniki B. i udziału w „grupie” dla jej towarzyszy. Jednocześnie jednak sąd uznał, że oskarżeni uczynili sobie stałe źródło dochodu z popełnianych przestępstw. Za wiarygodne uznano zeznania Romana O. ps. Sproket, byłego już świadka koronnego, na którego słowach opierał się w znacznej mierze akt oskarżenia.

Łagodne orzeczenie

Monika B. została uznana winną popełnienia pięciu czynów. Sąd wymierzył jej karę łączną trzy i pół roku więzienia, uznając, że kara jest wystarczająca biorąc pod uwagę m.in. postawę oskarżonej, a także czas, jaki minął od zarzucanych jej przestępstw. Podobnie zresztą postąpił orzekając kary dla pozostałych podsądnych. Większość z nich oscyluje w dolnej granicy zagrożenia. Uzasadniając swą decyzję, sąd wspominał m.in., że miało na nią wpływ także to, że część oskarżonych zmieniła się od czasu popełnienia przestępstw za jakie odpowiadali. I tak, jeden z podsądnych usłyszał wyrok roku więzienia za uprowadzenie niejakiego „Maciory”.

Śledczy zapowiedzieli już w rozmowie z tvp.info, że będą wnosić o apelację, jak tylko otrzymają pisemne uzasadnienie wyroku. – Dopiero mając uzasadnienie będziemy mogli się odnieść, czego dokładnie będzie dotyczyć apelacja, choć już uważamy, że zasądzone kary są niewspółmiernie niskie. Inna jest także nasza ocena działania oskarżonych, którzy wg. nas działali w zorganizowanej grupie przestępczej – mówi jeden ze śledczych.

Szefowa?

Monika B., była żona pruszkowskiego bossa Andrzeja Z. ps. Słowik, odpowiadała przed stołecznym sądem za kierowanie gangiem, handel narkotykami oraz pośrednictwo w unikaniu odsiadki przez przestępców, za sprawą m. in. fikcyjnych chorób. Byłą żonę „Słowika” obciążają przede wszystkim zeznania „Sproketa”. Tak ją opisywał: – Miała niekwestionowaną pozycję przywódcy. Konkretna. Otwarta na nowe kierunki działań.

– Nigdy nie kierowałam żadną grupą przestępczą i nie odgrywałam żadnej roli w grupie pruszkowskiej. Prawdą jest, że kochałam swojego męża. Te fałszywe zarzuty i pobyt w areszcie przez ponad dwa lata zrujnowały mi życie. Zostałam bez grosza przy duszy. Nie mam nawet jak pomóc choremu ojcu – przekonywała Monika B. w rozmowie z tvp.info.

Według „Sproketa” grupa Moniki B. była podzielona na dwa niezależne „działy”. Pierwszy, w skład, którego wchodzili m.in. Dariusz A. ps. Wieża, Wojciech P. ps. Puchacz i Ludwik M. ps. Lulu, zajmowała się handlem narkotykami, wymuszeniami, ściąganiem haraczy. Ot, klasyczną bandytierką. Drugi dział kombinował wokół przestępstw gospodarczych: obrotu fikcyjnymi fakturami, oszustw kredytowych, windykacji rat leasingu itp.

Aby chorobę

Na liście zarzutów ciążących na Monice B. znalazło się kilka dotyczących pośrednictwa z Konradem T. To oszust, który w zamian za łapówki pomagał przestępcom zdobywać dokumentację medyczną, niezbędną do uniknięcia więzienia czy aresztu. Jego nazwisko pojawia się w sprawie skorumpowanego stołecznego prokuratora (zatrzymanego dwukrotnie: raz, gdy przyjmował i raz, gdy dawał łapówkę) oraz w sprawie dotyczącej producenta filmowego Lwa R.

W czasie kontaktów z grupą „Słowikowej” miał pomóc kilku osobom zdobyć „mocne papiery”. I tak jednemu z przestępców za pośrednictwem T., załatwiono pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Innemu gangsterowi sugerowano, żeby połknął folię aluminiową, to w czasie prześwietlenia metal będzie imitował zmiany nowotworowe. Oczywiście, za każde załatwienie sprawy „Słowikowa” i „Sproket” mieli brać solidne wynagrodzenia od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów.

Obecnie Monika B. promuje książkę „Królowa mafii”, którą napisała wspólnie z Piotrem Pytlakowskim. Bierze udział także w płatnych spotkaniach z fanami.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

22 sztuki broni, w tym czołgowe karabiny maszynowe, sztucery z optyką i prawie osiem tys. sztuk amunicji przejęli policjanci wrocławskiego CBŚP podczas likwidacji zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmowała się przemytem, przerabianiem i sprzedażą broni. Policjanci CBŚP z Wrocławia przy wsparciu funkcjonariuszy z Katowic i Białegostoku zatrzymali cztery osoby w woj. śląskim i dwie w woj. podlaskim. Większość broni była ukryta w składzie drewna u 50-letniego mężczyzny, który zajmował się jej przerabianiem.

Mężczyźni w wieku od 25 do 50 lat trafili do dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, która nadzoruje to postępowanie. Tam usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i nielegalnego obrotu bronią lub jej przerabiania.

Dwie osoby zostały tymczasowo aresztowane na 3 miesiące, pozostali otrzymali policyjny dozór i wpłacili poręczenia majątkowe. Członkowie grupy sprzedawali przerobioną broń w Polsce, ale też poza jej granicami m.in. do Niemiec. Podczas zatrzymań, policjanci oprócz broni, odzyskali również dwie skradzione koparko-ładowarki o wartości blisko 300 tys. zł.

Policjanci zabezpieczyli 22 sztuki broni, w tym 17 sztuk broni długiej, m.in. czołgowe karabiny maszynowe, sztucery z optyką, pięć tłumików oraz broń krótką. Wśród zabezpieczonych przedmiotów była także kusza, 16 sztuk istotnych elementów broni i blisko osiem tys. sztuk amunicji oraz kilogram czarnego prochu – podało CBŚP.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Na 6,5 roku pozbawienia wolności skazał krakowski sąd okręgowy Konrada M., oskarżonego o kierowanie grupą przestępczą zajmującą się handlem kobietami. W procesie oskarżonych było 15 osób. Zarzuty aktu oskarżenia dotyczyły handlu ludźmi, sutenerstwa i działania w zorganizowanej grupie przestępczej, która w latach 2004-2006 zwerbowała blisko 100 kobiet. Były zmuszane do pracy na terenie Włoch i Grecji w nocnych klubach dla mężczyzn.

Według prokuratury na czele grupy zajmującej się handlem kobietami stał Konrad M., który za pośrednictwem ogłoszeń w mediach oraz przez internet oferował kobietom dobrze płatną pracę w charakterze hostess, reklamujących alkohole w renomowanych restauracjach, znajdujących się w atrakcyjnych miejscowościach we Włoszech i Grecji.

Dopiero na miejscu kobiety dowiadywały się, że ich praca będzie polegała na świadczeniu usług seksualnych. Jak podawały media, Konrad M. to muzyk, lider KOD-Kapeli, uczestniczącej w manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji. Nie stawił się na ogłoszenie wyroku do sądu. W procesie oskarżonych było 15 osób. Proces w tej sprawie rozpoczął się w sierpniu 2011 r. i toczył się z wyłączeniem jawności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Warszawski sąd zgodził się na aresztowanie na trzy miesiące b. prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie sędziego Krzysztofa S. Jest on podejrzany m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 376 tys. zł.

Rozstrzygając wniosek prokuratury “sąd wziął pod uwagę realną obawę matactwa oraz zagrożenie surową karą” – poinformowała dziś rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego ds. karnych sędzia Anna Ptaszek. Dodała, że okres zastosowanego aresztu wyznaczono do 6 września 2017 r.

- Z decyzją sądu się nie zgadzam, będę na nią składał stosowne zażalenie. W moim odczuciu w tym przypadku areszt nie jest konieczny, staje się antycypacją kary. Dotychczasowa postawa mojego klienta wskazywała, że nie ma potrzeby sięgnięcia po ten najbardziej rygorystyczny środek zapobiegawczy- powiedział natomiast dziennikarzom po wyjściu z sądu obrońca podejrzanego mec. Jan Olszewski.

Obrońca dodał, że sąd zgodził się z argumentami prokuratury dotyczącymi “powagi postawionych zarzutów oraz ewentualnej obawy matactwa i rozwojowego charakteru sprawy”. – Podkreślam, że te zarzuty nie mają nic wspólnego z działalnością orzeczniczą mojego klienta – dodał mec. Olszewski.

Posiedzenie ws. aresztu odbyło się przed południem w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, trwało ponad godzinę. Po godz. 13 sąd ogłosił zaś decyzję w sprawie.

Krzysztof S. zatrzymany w Krakowie

Sędzia Krzysztof S. został zatrzymany w czwartek w Krakowie przez CBA, kilka godzin po tym, jak Sąd Najwyższy wyraził zgodę na jego zatrzymanie i ewentualne aresztowanie. SN uwzględnił tym samym zażalenie prokuratury na uchwałę łódzkiego sądu, który w marcu nie wyraził takiej zgody.

Wątek dotyczący b. prezesa SA w Krakowie został wyłączony do odrębnego postępowania ze śledztwa prowadzonego przez CBA pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie i przekazany do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Prowadzi on postępowania karne dotyczące prokuratorów i sędziów.

Udział w zorganizowanej grupie przestępczej

Wczoraj prokuratorzy zarzucili S. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, niedopełnienie obowiązków prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie i przyjmowanie korzyści majątkowych znacznej wartości w kwocie nie mniejszej niż 376 tys. 300 zł oraz pranie brudnych pieniędzy i poświadczania nieprawdy w dokumentach. Podejrzanemu grozi nawet 12 lat więzienia.

Z ustaleń śledczych w tej sprawie, m.in. z zeznań świadków, wynika, że umowy opiewające zwykle na 8 tys. zł miały charakter fikcyjny, a były prezes sądu przyjmował pieniądze, ale nie wykonywał zleceń. Nie informował też Ministerstwa Sprawiedliwości, że podejmuje dodatkowe prace zarobkowe, ani nie wykazywał dodatkowych zarobków w oświadczeniach majątkowych.

20 marca sąd dyscyplinarny przy łódzkim sądzie apelacyjnym badał wniosek Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie o uchylenie immunitetu sędziemu, a także o wyrażenie zgody na jego zatrzymanie i ewentualne aresztowanie. Sąd zgodził się wtedy na uchylenie immunitetu i postawienie mu zarzutów, ale nie wyraził zgody na jego zatrzymanie i areszt.

Na tę decyzję – w zakresie braku zgody na zatrzymanie i ewentualny areszt – zażalenie złożyła prokuratura. W czwartek rozpoznał je Sąd Najwyższy – jako sędziowski sąd dyscyplinarny II instancji i zmienił uchwałę łódzkiego sądu, wyrażając zgodę także na zatrzymanie i ewentualne aresztowanie sędziego.
Krzysztof S.: postąpiłem “nieroztropnie”

B. prezes krakowskiego SA mówił w czwartek przed SN, że być może w niektórych kwestiach postąpił “nieroztropnie”, ale – jak zapewnił – nie mataczył w tej sprawie i nie będzie mataczył. “Chciałbym, aby sprawa była wyjaśniona przez sąd, więc nie składałem zażalenia na uchylenie mi immunitetu” – dodawał. Ponieważ nie wpłynęło odwołanie sędziego od tamtej decyzji, uchylenie immunitetu uprawomocniło się już na przełomie kwietnia i maja.

W śledztwie prowadzonym przez rzeszowską prokuraturę regionalną podejrzanych jest już kilkanaście osób, z których większość przebywa w aresztach. Są to m.in.: dyrektor SA w Krakowie Andrzej P., główna księgowa tego sądu Marta K., dyrektor Centrum Zakupów dla Sądownictwa Marcin B. oraz osoby reprezentujące podmioty gospodarcze, które miały wykonywać fikcyjne usługi na rzecz sądu.

Według prokuratury, wszyscy wchodzili w skład zorganizowanej grupy przestępczej działającej co najmniej od lipca 2012 r. do listopada 2016 r. w Krakowie i innych miejscowościach, na której czele stał dyrektor SA w Krakowie. Według śledczych proceder polegał na zawieraniu przez SA w Krakowie licznych umów z zewnętrznymi firmami o świadczenie fikcyjnych usług. Firmy te zlecały następnie zamówione przez SA usługi pracownikom tego sądu, w tym jego ówczesnemu prezesowi.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Kilkaset kilogramów narkotyków od zeszłego roku wprowadził na rynek gang rozbity przez krakowskie Centralne Biuro Śledcze Policji. W ręce funkcjonariuszy wpadło 10 osób. Zatrzymani to hurtowi dilerzy, którzy – jak twierdzą śledczy – w ciągu doby byli w stanie sprzedać nawet 20 kilogramów różnych środków odurzających. Towar przemycali z kilku państw europejskich i rozprowadzali głównie na terenie Małopolski.

Podczas zatrzymania podejrzanych funkcjonariusze CBŚP wraz z policjantami z Wieliczki zabezpieczyli 20 kilogramów marihuany, 2 kilogramy amfetaminy, a także m.in. pistolet Magnum 44. Czarnorynkowa wartość narkotyków to blisko 350 tys. złotych. Na rzecz przyszłych przyszłych kar udało się zająć majątek dilerów przekraczający 750 tysięcy złotych.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, a także handlem narkotykami. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Krakowie, Sąd Rejonowy tymczasowo aresztował 8 osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Hiszpańska policja poinformowała w środę, że we współpracy z Europolem oraz organami ścigania Belgii i Grecji rozbiła gang, który co najmniej od 10 lat zajmował się przerzucaniem nielegalnych imigrantów z Azji do Europy. Jak poinformowała komenda główna policji w Madrycie, zatrzymanych zostało już ośmiu członków grupy, w tym pochodzący z Syrii lider, który pomieszkiwał w Hiszpanii.

“Na terytorium naszego kraju ujęto siedmiu członków gangu. Kolejny, brat przywódcy grupy przestępczej, został zatrzymana w Atenach” – ujawniono.

Ze śledztwa wynika, że tylko w ciągu ostatnich dwóch lat przestępcy pomogli wjechać do państw strefy Schengen ponad 50 nielegalnym imigrantom. Każdy z nich dostał się tam na podstawie sfałszowanych paszportów, przygotowanych w należącym do gangu laboratorium w Grecji.

“Większość osób, którym grupa przestępcza pomogła dostać się do Unii Europejskiej, stanowią obywatele Syrii, Iraku i Afganistanu. Zazwyczaj kierowali się oni do państw Europy Północnej” – poinformowała hiszpańska policja.
Funkcjonariusze trafili na ślad gangu dzięki zatrzymaniu w 2015 r. jednego z jej kurierów. Mężczyzna został aresztowany podczas podróży z Aten do Madrytu; znaleziono przy nim serię fałszywych dokumentów, sporządzonych na polecenie przywódcy grupy.

W trakcie śledztwa policja ustaliła, że lider szajki często zmienia miejsce zamieszkania i zazwyczaj przebywa w Belgii lub Hiszpanii. Ostatecznie został ujęty na terenie aglomeracji madryckiej. W efekcie przeszukań dokonanych w Madrycie, Atenach i Brukseli policja zarekwirowała m.in. ponad 100 tys. euro, dokumenty potwierdzające transfer pieniędzy, sprzęt informatyczny oraz inne przenośne urządzenia elektroniczne.

“Ich zawartość jest obecnie analizowana przez ekspertów, podobnie jak bardzo liczne dokumenty potwierdzające wyjazdy członków grupy” – ujawniła policja, przyznając, że na tym etapie śledztwa trudno jest ustalić skalę działalności gangu.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »