Kolejna udana akcja CBŚP. Rozbito gang wytwarzający tzw. dokumentację kosztową. Skarb Państwa mógł stracić 76 mln złotych

Kolejna grupa przestępcza wytwarzająca tzw. dokumentację kosztową rozbita przez CBŚP i PK. Tym razem przedmiotem sprzedaży różnych podmiotów gospodarczych były usługi budowlane, outsourcing, wynajem pojazdów czy pośrednictwo w zatrudnieniu. W wyniku działania grupy Skarb Państwa mógł stracić 76 mln zł. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono m.in. 7 luksusowych samochodów. W trakcie śledztwa wsparcia udzielali funkcjonariusze KAS.

Policjanci z Zarządu w Szczecinie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Szczecinie prowadzą śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej. Jej członkowie na zasadzie tzw. „karuzeli podatkowej” popełniali przestępstwa karne i karnoskarbowe związane z wystawianiem nierzetelnych i poświadczających nieprawdę faktur VAT. Przedmiotem sprzedaży były usługi np.: budowlane, outsourcing, wynajem pojazdów czy pośrednictwo w zatrudnieniu. Kolejne podmioty gospodarcze pełniące rolę „znikających” podatników lub „buforów”, tworząc poświadczającą nieprawdę dokumentację księgową czy listy przewozowe, które generowały dokumentację kosztową.

Podczas działań prowadzonych w ramach śledztwa wsparcia udzielili funkcjonariusze KAS ze Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Katowicach oraz Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Szczecinie.

Na obecnym etapie śledztwa ustalono, że podejrzani mogli pomóc w uszczupleniu podatku VAT odbiorcom faktur kosztowych na kwotę 76 mln zł, zaś do obiegu wprowadzono faktury o łącznej wartości ponad 476 mln zł. Według śledczych w przestępczą działalność może być zamieszanych 16 spółek i 4 biura rachunkowe.

Z ustaleń śledztwa wynika, że grupa mogła działać od połowy 2018 roku, aż do jej rozbicia. Terenem jej działania były województwa: zachodniopomorskie, śląskie, mazowieckie, podlaskie i wielkopolskie, gdzie przeprowadzono akcję, podczas której policjanci CBŚP zatrzymali 9 osób (6 kobiet i 3 mężczyzn). Wówczas to, podczas przeszukań funkcjonariusze zabezpieczyli również sprzęt komputerowy, nośniki danych informatycznych oraz dokumentację. W jednym z domów w bębnie pralki policjanci znaleźli ukryte kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono ponad 90 tys. zł w gotówce, 7 luksusowych samochodów (6 z tego roku i jeden wyprodukowany w 2019 roku), o łącznej wartości ponad 2,5 mln zł oraz dokonano blokady 68 rachunków bankowych.

W Zachodniopomorskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie 9 zatrzymanym przedstawiono zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jednej kierowania nią. Dodatkowo zatrzymani usłyszeli również zarzuty m.in. prania pieniędzy, wyłudzania podatku VAT czy wystawiania i przyjmowania nierzetelnych faktur VAT.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania wobec 6 osób (4 kobiety i 2 mężczyzn).

Śledztwo jest rozwojowe i niewykluczone są kolejne zatrzymania. Zbrodnia vatowska jest zagrożona karą pozbawienia wolności do 25 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBŚP rozbiło grupę przestępczą i zatrzymało 12 osób. „Mieli wprowadzić do obrotu trzy miliony nielegalnych papierosów”

Kupowali wyroby tytoniowe głównie z Ukrainy i Białorusi, a później sprzedawali przez portale internetowe – przekazało CBŚP. Funkcjonariusze w dziewięciu województwach zatrzymali 12 osób. Są podejrzani o wprowadzenie do obrotu około trzech milionów papierosów. Mogli na tym zarobić 1,5 miliona złotych, a Skarb Państwa stracić nawet 3,5 miliona złotych.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Włocławku rozbili grupę przestępczą podejrzaną o wprowadzenie do obrotu około 3 mln papierosów pochodzących z przemytu. Jak przekazał mł. asp. Paweł Żukiewicz z zespołu prasowego CBŚP, z ustaleń śledztwa wynika, że grupa mogła działać od 2018 roku.

– Jej członkowie są podejrzani o wprowadzanie do obrotu nielegalnych wyrobów tytoniowych pochodzących z przemytu i nielegalnych fabryk – przekazał.

Żukiewicz wskazał, że – jak ustalili śledczy – podejrzani kupowali wyroby tytoniowe zza wschodniej granicy – głównie z Ukrainy i Białorusi.

– Przemycony towar był sprzedawany poprzez portale internetowe, a następnie trafiał na rynek – tłumaczył.

Jak przekazał, do akcji zatrzymania przy współpracy z małopolskim Urzędem Celno-Skarbowym w Krakowie doszło w dziewięciu województwach: kujawsko-pomorskim, mazowieckim, małopolskim, pomorskim, dolnośląskim, zachodniopomorskim, wielkopolskim, łódzkim i podkarpackim.

– Funkcjonariusze zatrzymali 12 osób w wieku od 30 do 60 lat, a także przeszukali 19 obiektów, zabezpieczając przy tym nielegalne papierosy, amfetaminę, sprzęt elektroniczny i dokumentację – mówił.

„Mogli zarobić 1,5 miliona złotych, a Skarb Państwa stracić 3,5 miliona złotych”
– Według śledczych jednym z zatrzymanych może być lider grupy, który jest podejrzany o zorganizowanie przestępczej działalności, natomiast pozostałe osoby zajmowały się dostawą lub sprzedażą nielegalnego towaru – dodał mł. asp. Paweł Żukiewicz.

Jak poinformowała z kolei Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej, zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej we Włocławku.

– Usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienia przestępstw karnoskarbowych. Ponadto jedna z osób podejrzana jest o kierowanie tą grupą, pranie pieniędzy oraz posiadanie narkotyków – przekazała prokurator.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Czeczeni skazany za terroryzm. Sąd Najwyższy uchylił wyrok

Sąd Najwyższy uchylił w środę wyrok skazujący trójkę Czeczenów za m.in. wspierania terroryzmu i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku. Chodzi o głośną sprawę, w której prokuratura zarzuciła Czeczenom działalność w zorganizowanej grupie przestępczej. W jej ramach mieli m.im. gromadzić pieniądze na potrzeby Państwa Islamskiego.

Zarzuty, które usłyszeli Czeczeni, dotyczyły też organizowania i kupowania sprzętu paramilitarnego oraz rekrutowania bojowników na tzw. dżihad w rejonach konfliktu zbrojnego. W akcie oskarżenia pojawił się również wątek leczenia w Polsce Czeczena rannego w walkach w Syrii. Okres, gdy miało się to dziać, to 2014 r.

Czeczeni twierdzili, że pieniądze szły do Iczkerii

Oskarżeni, przez całe postępowanie przygotowawcze, a potem przed sądami pierwszej i drugiej instancji, nie przyznali się. Argumentowali, że co prawda pieniądze były zbierane i zostały przekazane, ale nie na potrzeby IS, lecz na działalność niepodległościową bojowników czeczeńskich walczących o Czeczeńską Republikę Iczkerii.

W sierpniu 2017 roku Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał nieprawomocnie trójkę Czeczenów na kary po dwa lata i miesiąc więzienia; czwartego z oskarżonych uniewinnił. Skazanych uznał za winnych wspierania jednak działań nie IS, lecz tzw. Emiratu Kaukaskiego – prowadzącego działalność o charakterze terrorystycznym na terytorium Rosji – jak zaznaczył sąd w wyroku – „ukierunkowaną na utworzenie na Kaukazie Północnym fundamentalistycznego państwa islamistycznego, opartego na prawie szariatu”.

Apelacje od tego wyroku złożyły obie strony. Prokuratura chciała surowszych kar i skazania zgodnie z aktem oskarżenia, obrona – uniewinnienia całej czwórki Czeczenów. W czerwcu 2018 roku Sąd Apelacyjny w Białymstoku odwołania wszystkich stron uznał za bezzasadne i utrzymał zarówno wyroki skazujące, jak i uniewinniający.

Sąd Najwyższy przyznał rację obronie

Jesienią 2018 roku kasacje wobec wyroków skazujących złożyła obrona; do SN wpłynęły one na początku lutego 2019 roku. W ocenie adwokatów, sąd odwoławczy w ogóle nie odniósł się do zarzutów apelacyjnych; podnosili też zarzut wyjścia przez sąd poza granice oskarżenia, czyli skazanie trzech Czeczenów za czyny, które nie były objęte zarzutami prokuratury.

W środę SN uwzględnił kasacje w tym zakresie. Uchylił swoim wyrokiem zaskarżone orzeczenie i sprawę przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Białymstoku do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Jak poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego, w ustnych motywach rozstrzygnięcia SN wskazał, że powodem uchylenia był pierwszy z zarzutów kasacyjnych, w którym podniesiono, iż sąd odwoławczy (apelacyjny w Białymstoku) nie dochował obowiązków, które na nim spoczywają, czyli odniesienia się do wszystkich zarzutów, które były podniesione w apelacji.

„To nie jest w 100 proc. satysfakcjonujące rozstrzygnięcie”

SN zwrócił też uwagę, że sprawa badana w postępowaniu odwoławczym była bardzo poważna i skomplikowana, zarówno ze względu na wagę zarzutów, ale też skomplikowaną sytuację na Kaukazie, wymagającą szczególnej wiedzy. Ocenił więc, że w tej sytuacji, wymagała szczególnej staranności nie tylko od sądu pierwszej instancji, ale także, a może nawet przede wszystkim, od sądu odwoławczego.

A ten – jak uzasadniał Sąd Najwyższy – nie odniósł się do bardzo konkretnych tez stawianych w apelacjach przez obrońców, opartych na konkretnych dowodach. Dlatego uchylając wyrok drugiej instancji SN zaznaczył, że w postępowaniu odwoławczym należy rozpoznać wszystkie zarzuty, które w tej sprawie pojawiły się i dopiero wtedy sformułować ostateczną ocenę.

– To nie jest w stu procentach satysfakcjonujące rozstrzygnięcie, bo chcieliśmy pełnego uniewinnienia, ale argumenty SN są przekonujące i uchylenie wyroku jest jak najbardziej słusznym rozwiązaniem – mec. Piotr Iwaniuk, powiedział obrońca w procesie Czeczenów, który był na rozprawie w Sądzie Najwyższym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gang zajmował się produkcją fałszywych dokumentów

Blisko 80 policjantów CBŚP i KGP wzięło udział w akcji rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie podejrzani są o produkcję fałszywych dokumentów. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Według śledczych grupa mogła wyprodukować co najmniej kilkanaście tysięcy fałszywych dokumentów, które trafiały głównie do krajów Unii Europejskiej. Zatrzymani są również podejrzani o „wypranie” ponad 5 mln zł.

Policjanci z Zarządu w Radomiu Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prowadzą śledztwo dotyczące funkcjonowania zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się popełnianiem przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów. Z zebranego materiału wynika, że grupa mogła działać od 2015 roku, aż do momentu jej rozbicia.

Według śledczych zamówienia na fałszywe dokumenty docierały nie tylko z kraju, ale także z państw Unii Europejskiej i Ameryki Północnej. Z zebranego materiału wynika, że członkowie grupy zajmowali się praniem pieniędzy oraz fałszowaniem dokumentów w postaci: dowodów osobistych i praw jazdy różnych krajów, kart pobytu cudzoziemców, świadectw kwalifikacji, zezwoleń, dokumentów określających nabycie konkretnych uprawnień oraz wszelkich innych dokumentów, na które składane były zamówienia. Swoje usługi oferowali na znanych stronach internetowych oferując wspomniane dokumenty jako tzw. „dokumenty kolekcjonerskie”.

Akcja, podczas której zatrzymano 5 osób, została przeprowadzona przez policjantów CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami Biura do Walki z Cyberprzestepczością Komendy Głównej Policji. Podczas działań zrealizowanych w Warszawie oraz na terenie województw: podlaskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego, świętokrzyskiego i lubelskiego przeszukano wiele obiektów i zabezpieczono fałszywe dokumenty w postaci dowodów osobistych czy praw jazdy. Wówczas to, policjanci przejęli także sprzęt komputerowy, profesjonalne drukarki, laptopy, matryce, telefony czy karty służące do produkcji dokumentów. W trakcie akcji zabezpieczono również bazę danych osób, które mogły dokonywać zakupu dokumentów, co obecnie jest dokładnie sprawdzane.

W Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku 3 zatrzymanym postawiono zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz z artykułów przeciwko wiarygodności dokumentów. Dodatkowo jedna osoba usłyszała zarzut kierowania tą grupą. Wszystkim 5 zatrzymanym grozi odpowiedzialność za pranie pieniędzy pochodzących z przestępstwa. Dwóch podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych na okres trzech miesięcy.

Warto przypomnieć, że walka z fałszerstwami dokumentów, a także z wykorzystywaniem ich do popełniania przestępstw np. wyłudzania kredytów doprowadziła do nowelizacji Ustawy o Dokumentach Publicznych z dniem 12.07.2019 roku, w której usankcjonowano karnie produkcję tzw. dokumentów kolekcjonerskich. Zgodnie z tą ustawą grozić może kara pozbawiania wolności do 2 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Agenci ABW zatrzymali kobietę podejrzewaną o udział w praniu pieniędzy

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała kobietę podejrzewaną o udział w praniu pieniędzy. Miała należeć do grupy przestępczej, która wykonała nieuzasadnione gospodarczo wpłaty i przelewy łącznie na ok. 1,5 mld zł. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że agenci z wydziału zamiejscowego w Radomiu delegatury ABW w Lublinie dokonali zatrzymania kobiety we wtorek.

– Zatrzymana przez ABW była prezesem zarządu w firmie słupie, która miała być częścią zorganizowanej grupy przestępczej. Działania kobiety miały maskować nielegalny proceder faktycznych organizatorów przestępstwa i utrudniać jego wykrycie – wyjaśnił Żaryn.

Według śledczych w całym przestępczym procederze „słupy” wykonały nieuzasadnione z punktu widzenia gospodarczego wpłaty i przelewy na rachunki bankowe na łącznie około 1,5 mld zł.

Agenci przeszukali mieszkanie zatrzymanej i przekazali ją Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim, która nadzoruje śledztwo. Usłyszała tam zarzuty prania pieniędzy i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Prokurator zakazał jej opuszczania kraju i zastosował dozór policji.

W sprawie prowadzonej od kwietnia 2019 r. zatrzymano 13 osób, a 20 przedstawiono zarzuty. Agenci oprócz dokumentacji księgowej zabezpieczyli też nośniki danych, telefony i komputery zatrzymanych. Na poczet przyszłych kar dokonano zabezpieczeń majątkowych na ponad 14 mln zł na kontach bankowych, a także zabezpieczono jacht motorowy, wart ok. 400 tys. zł, oraz samochody marki Porsche i Land Rover.
Źródło info i foto: TVP.info

Gang wyłudzający kredyty ze SKOK Wołomin zatrzymany przez ABW

– Funkcjonariusze ABW zatrzymali dwie osoby należące do zorganizowanej grupy wyłudzającej kredyty i pożyczki ze SKOK Wołomin; wobec jednego z zatrzymanych sąd zastosował areszt – poinformował rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

– Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali na terenie województwa lubuskiego dwie osoby wchodzące w skład zorganizowanej grupy przestępczej wyłudzającej kredyty i pożyczki ze Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie – poinformował rzecznik.

Według służb zatrzymani 27 maja należeli do zorganizowanej grupy przestępczej, która w latach 2008-14 zajmowała się wyłudzeniami na podstawione osoby kredytów i pożyczek ze SKOK w Wołominie, działając w ten sposób na szkodę tej instytucji finansowej.

– W przestępczym procederze opierano się na poświadczających nieprawdę dokumentach. Ustanawiano hipoteki na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości w celu zabezpieczenia pożyczek i kredytów. Przyjmowano na rachunek członkowski w SKOK Wołomin i rachunek prywatny środki pieniężne pochodzące z wyłudzonych pożyczek oraz kredytów i transferowano dalej na rachunek bankowy spółki, w której organach statutowych zasiadali zatrzymani. Działania te doprowadziły do dwukrotnego podniesienia kapitału zakładowego spółki o kwotę łącznie 2 mln zł – opisał rzecznik mechanizm działania grupy.

Podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa, wyłudzenia środków finansowych od instytucji finansowej oraz prania pieniędzy. Jednego z podejrzanych sąd na wniosek prokuratora aresztował na trzy miesiące; wobec drugiego z podejrzanych prokurator zastosował środek zapobiegawczy o charakterze wolnościowym.

Śledztwo prowadzi Departament Postępowań Karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest reakcja Prokuratury Krajowej na prośbę Magdaleny K. o azyl polityczny

Magdalena K., oskarżana o kierowanie grupy przestępczej, ubiega się o azyl polityczny na Słowacji. Wskazuje na to, że w Polsce doszło m.in. do nieprawidłowości w sprawie wyboru prezesa Sądu Najwyższego. Jest reakcja Prokuratury Krajowej.

Informacja o tym, że Magdalena K. ubiega się o azyl polityczny pojawiła się we wtorek. Słowacki sądem w Bańskiej Bystrzycy miał decydować o ekstradycji kobiety, jednak jej obrońcy tłumaczyli, że „Polska przestała być krajem demokratycznym i pozostaje w głębokim kryzysie wymiaru sprawiedliwości”. Wskazywali na m.in. nieprawidłowości przy powołaniu Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, brutalności polskiej policji oraz braku niezależności polskiej prokuratury.

Prokuratura Krajowa zabrała głos w tej sprawie, publikując oświadczenie. Obiecano, że „podjęte zostaną wszelkie czynności, aby podejrzana poniosła odpowiedzialność karną za zarzucane jej przestępstwa i aby polski wymiar sprawiedliwości wymierzył jej karę adekwatną do popełnionych przestępstw”.

„Wystąpienie Magdaleny K. o azyl polityczny w Republice Słowackiej jest kolejną próbą uniknięcia odpowiedzialności karnej. Należy podkreślić, że zarzuty stawiane podejrzanej dotyczą przestępstw kryminalnych i nie mają charakteru politycznego” – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej. Decyzja w sprawie azylu dla Magdaleny K. ma być znana za kilka tygodni. Do tej pory kobieta pozostanie w areszcie w Bańskiej Bystrzycy.

Magdalena K. ścigana. Była najpilniej poszukiwaną przez polską policję osobą

Magdalena K. została zatrzymana 28 lutego. Członkowie grupy przestępczej, którą miała kierować, są podejrzani o międzynarodowy obrót środkami odurzającymi i psychotropowymi oraz przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.

Śledczy ustalili, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych, oraz kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości ok. 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: wp.pl

Piramida finansowa i 2 tys. poszkodowanych. Prezes zarządu w rękach CBA

Była prezes zarządu spółki zarządzającej funduszami inwestycyjnymi zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Śledztwo dotyczyło fikcyjnych faktur VAT i rzekomo wykonywanych usług. W tle – ponad 2 tys. poszkodowanych osób, które łącznie straciły co najmniej 600 mln zł. Była prezes została zatrzymana w ramach postępowania prowadzonego przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej – potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info rzecznik CBA Temistokles Brodowski. Zatrzymania dokonali funkcjonariusze poznańskiej delegatury Biura.

– Kobieta stworzyła piramidę finansową w postaci czterech funduszów inwestycyjnych zamkniętych aktywów niepublicznych i zarządzała nią. Grupa przestępcza doprowadziła ponad 2 tys. osób korzystających z funduszów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości nie mniejszej niż 600 mln zł – mówi nam Temistokles Brodowski.

Rzecznik CBA dodaje, że szkodę majątkową w funduszach oszacowano na co najmniej 90 mln zł.

Zatrzymana odpowiada za wystawienie poświadczających nieprawdę faktur VAT, których łączna wartość wyniosła ponad 400 tys. zł. Faktury były wystawiane na rzekome usługi polegające na opracowaniu i interpretacji ustawy o ustroju rolnym oraz interpretacji ustawy o prawie pierwokupu gruntów leśnych. W rzeczywistości usługi nie były wykonane – informuje CBA. Dotąd w śledztwie zatrzymano już 30 osób. Siedem z nich zostało tymczasowo aresztowanych, a zarzuty usłyszało 35 podejrzanych – dodaje Brodowski.
Źródło info i foto: TVP.info

Członkowie gangu związani z „Torcidą”, oskarżeni o ponad 90 przestępstw

O ponad 90 przestępstw śledczy śląskich „pezetów” Prokuratury Krajowej oskarżył 17 osób z gangu związanego z „Torcidą”, najzagorzalszymi kibicami Górnika Zabrze. Grupa była uzbrojona, opłacała adwokata, który miał ją informować o potencjalnych zdrajcach, a „problemy” rozwiązywała silnie rozbudowana bojówka. Niekwestionowanym bossem tej bandy był Arkadiusz L. ps. „Mały”, znany handlarz narkotykami, który w ciągu kilku lat „podbił” kilka śląskich miast.

Śledczy ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zakończyli postępowanie dotycząc kolejnego gangu związanego ze środowiskiem śląskich pseudokibiców. Przed sądem odpowiada już kilkudziesięciu kiboli „Psycho Fans”, groźnej bojówki Ruchu Chorzów.

Teraz przyszła na rozliczenie kolejnej „ekipy” – gangsterów związanych z „Torcidą” Górnika Zabrze. O bandzie było głośno za sprawą akcji CBŚP z maja 2019 r., kiedy to blisko 400 policjantów wkroczyło jednocześnie do kilkunastu domów i mieszkań na Śląsku. Celem obławy było zatrzymanie grupy Krzysztofa M. ps. „Mara”, dowodzącego chuligańską bojówką „Torcidy”. Za kraty trafiło wówczas 17 osób.

Podczas mniej spektakularnych akcji z 2017 r. i 2018 r. ujęto blisko 30 osób. Okazało się, że osławieni chuligani podporządkowani byli Arkadiuszowi L. ps. Mały.
Chuligani z Torcidy zamieszani w przemyt i handel znacznymi ilościami narkotyków

Kibole z Torcidy – chuligańskiej bojówki Górnika Zabrze, współpracowali z narkotykowym gangiem Arkadiusza Ł. ps. „Mały”. Ich rolą było zastraszanie…

Imperium „Małego”

Gang Arkadiusza L. pojawił się na mapie śląskiego półświatka w 2011 r. Początkowo grupa zajmowała się handlem narkotykami na terenie Zabrza. Jednak za sprawą bezwzględności i determinacji, w ciągu pięciu następnych lat rozszerzyła działalność o Gliwice, Bytom i Białą.

Według śledczych „Mały” był niekwestionowanym liderem, który miał ostateczny i decydujący głos. – To on decydował, kto może działać na jego terenie. Chodziło przede wszystkim o dilerów, ale zgodę musieli mieć także inni przestępcy. Arkadiusz L. rozstrzygał także spory między poszczególnymi członkami gangu. Wskazywał także osoby, które są pod jego specjalną ochroną. Czyniło je to de facto nietykalnymi – mówią śledczy z Prokuratury Krajowej.

Przestępca, który podpadł L., nie tylko był usuwany z gangu, ale narażał się na represje ze strony byłych kompanów.

Kibolom imponowało, że podczas chuligańskich akcji „Mały” bardzo często nie był zamaskowany. Po tym jak trafił do celi, jego podwładni często urządzali demonstracje lojalności przed budynkiem aresztu. Zdaniem prokuratury Arkadiusz L. kierował gangiem także zza krat.

Gang jak rodzina

Śledczy z „pezetów” zebrali dowody, że gang „Małego” działał do maja 2019 r. Najwierniejszym wspólnikiem bossa był Przemysław S. ps. „Nowy”, który od sierpnia 2018 r. nadzorował działania organizacji. Do grupy należeli także: Włodzimierz D. ps. „Kecher”, Łukasz L. ps. „Krótki”, Krzysztof S. ps. „Małolat”, Arkadiusz M. ps. „Ruby”, Daniel K., Adrian L. ps. „Lasania”, Łukasz Cz. ps. „Żurek”, Piotr M. ps. „Mizi”, Tomasz M., Łukasz F. ps. „Filut”.

W gangu obowiązywała swoista podległość służbowa. Ale gangsterów, zwłaszcza tych bardziej znaczących, łączyły również więzy towarzyskie i rodzinne. Często razem ćwiczyli na siłowniach czy trenowali sztuki walki. Niektórzy pojawiali się w teledyskach zaprzyjaźnionego rapera. Zaufani członkowie gangu tatuowali sobie litery „BRT”.

W skład ekipy Arkadiusza L. wchodziło kilka podgrup. Jednym z takich gangów zawiadywał Łukasz Cz. ps. Boruta. Inną, w skład której wchodzili chuligani związani z „Torcidą”, miał kierować Krzysztof M. ps. „Mara”. Zarządzana przez niego bojówka była dobrze zorganizowana. Na jeden telefon od szefostwa, mobilizowało się nawet kilkudziesięciu chuliganów.

Członkowie grupy korzystali z usług tego samego adwokata, który według prokuratury, miał być łącznikiem między zatrzymanymi przestępcami, a ich kompanami na wolności. Prawnik miał wiedzieć o tym, kto obciąża przestępców, którzy uniknęli zatrzymań. Zdrajców lub świadków zastraszali, wspomniani już bojówkarze.

Miliony z narkotyków

Podstawowym źródłem zarobku bandy „Małego” był handel znacznymi ilościami marihuany, haszyszu, amfetaminy, kokainy, mefedronu i ekstazy. Gang przemycał większość towaru z Holandii czy Hiszpanii, ale sam też miał zajmować się produkcją niektórych substancji psychoaktywnych. W ciągu blisko dekady działalności grupa miała wprowadzić do obrotu kilkaset kilogramów narkotyków, wartych kilka milionów złotych.

Każdy z dilerów związany z gangiem musiał mieć swoistą „licencję”. Mógł odbierać towar od członków grupy, nie mógł prowadzić żadnych interesów z przestępcami spoza ekipy. Groziła za to kara finansowa, a nawet ciężkie pobicie.

Według prokuratury gang używał często „sprzętu”: siekier, maczet, noży, kijów bejsbolowych, pałek teleskopowych, a nawet broni palnej. Pistolety znaleziono m.in. u „Małego”, Rafała N. i Damiana P. Podczas napadów, a także ustawek i polowań na bojówki innych drużyn piłkarskich, gangsterzy używali licznych urządzeń elektronicznych, takich jak zagłuszacze lub nadajniki GPS.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP zlikwidowało ogromną plantację marihuany

37-latka podejrzanego o udział w grupie przestępczej oraz produkcję i handel narkotykami zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Podczas akcji ubrani byli w kombinezony ochronne i maseczki. W piwnicy domu odkryli i zlikwidowali plantację konopi, na której rosło 330 krzewów.

Do zatrzymania 37-letniego Krzysztofa G. doszło w Krakowie. – Mężczyzna jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej powiązanej ze środowiskiem pseudokibiców jednego z klubów sportowych – informuje Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Działania prowadzone były na polecenie małopolskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej.

Plantacja pod domem

Podczas przeszukania domu Krzysztofa G. okazało się, że w piwnicy znajduje się plantacja narkotyków. W sumie zabezpieczono tam 330 krzaków konopi. Do tego policjanci znaleźli ponad 460 sztuk tabletek.

– Po przeprowadzeniu wstępnych badań 250 z nich wykazuje obecność substancji psychotropowej o nazwie MDMA. Odnaleziono także półprodukty (wypełniacze) do produkcji tabletek oraz dwa urządzenia do ich wytwarzania tak zwane tabletkarki. Policjanci przejęli również inne przedmioty i substancje, które mogą być wykorzystywane do wytwarzania lub przerabiania substancji psychotropowych oraz sterydów anabolicznych – wymienia Jurkiewicz.

Prokurator przedstawił Krzysztofowi G. zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, udziału w obrocie 18 kilogramów marihuany, 7 kilogramów mefedronu, uprawę konopi innych niż włókniste oraz wyprodukowanie znacznych ilości tabletek MDMA.

– Podejrzanemu grozić może kara do 20 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące – wyjaśnia Jurkiewicz.

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, Krzysztof G. miał być członkiem zorganizowanej grupy przestępczej powiązanej z środowiskiem pseudokibiców klubu piłkarskiego Cracovia Kraków.

– Śledztwo, w toku którego zatrzymano Krzysztofa G., toczy się przeciwko Magdalenie K. (podejrzana o kierowanie grupą przestępczą związaną z kibolami Cracovii). Stanowi ono kolejny wątek i kontynuację postępowania zakończonego 24 grudnia 2019 roku skierowaniem do Sądu Okręgowego w Krakowie aktu oskarżenia przeciwko Mariuszowi Z. i dziewiętnastu innym podejrzanym – podała rzeczniczka PK.
Źródło info i foto: tvn24.pl