Fałszywe faktury na ponad 50 mln złotych na obrocie złotem. Zatrzymano ponad 30 osób

– Zatrzymano kolejne trzy osoby w śledztwie dotyczącym wyłudzenia oraz usiłowania wyłudzenia podatku VAT w związku z pozorowanym obrotem złotem – powiedziała w piątek Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Dodała, że podejrzani wystawiali „puste” faktury na kwotę 54 mln złotych. W sprawie zatrzymano łącznie ponad 30 osób.

Śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej pozorującej obrót złotem i wyłudzającej podatek VAT prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie.

– Wszczęto je wskutek zawiadomienia złożonego w sierpniu 2015 roku przez Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Lublinie, opartego o ustalenia wynikające z kontroli podatkowej prowadzonej wobec przedsiębiorcy z Lublina z branży
jubilerskiej – tłumaczyła Ewa Bialik.

Jak dodała, w toku czynności ustalono, że od stycznia 2014 r. do lutego 2015 r. podatnik ten zapisał w księgowości swojej firmy łącznie 112 faktur dotyczących nabycia blachy oraz granulatu złota bądź srebra od sześciu dostawców z całego kraju o łącznej wartości brutto ponad 54 mln zł, zawierające ponad 10 mln zł podatku VAT.

– Przedmiotowe transakcje były fikcyjne, a wystawione faktury tzw. „puste” – mówiła prokurator.

Sześciu podejrzanych jest w areszcie

Śledczy ustalili, że firma równolegle z zakupami dokonała sprzedaży złota lub srebra na rzecz podmiotu z Belgii. – W roku 2014 i styczniu 2015 łączna wartość jej dostaw do odbiorcy belgijskiego wyniosła blisko 12 mln euro. Z tytułu tych transakcji podmiot gospodarczy wystawił łącznie 39 faktur dokumentujących wewnątrzwspólnotową dostawę ze stawką VAT 0 proc. – podała prok. Bialik.

Łącznie do tej sprawy zatrzymano już 31 osób, z czego sześciu podejrzanych nadal przebywa w tymczasowym areszcie.

– Na polecenie prokuratora funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji 11 lutego 2020 roku zatrzymali kolejne trzy osoby prowadzące działalność gospodarczą i uwikłane w ten proceder. Dokonano także przeszukań zajmowanych przez nich pomieszczeń – poinformowała prokurator.

Podejrzanym grozi do 15 lat więzienia

Zatrzymanym Magdalenie H., Przemysławowi P. i Agnieszce U. prokurator przedstawił zarzuty udziału z organizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy. Dodatkowo oboje usłyszeli zarzuty dotyczące udzielenia innym pomocy do popełnienia przestępstw przeciwko dokumentom i przestępstw skarbowych. Za zarzucane czyny wszystkim podejrzanym może grozić do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Funkcjonariusze CBA zatrzymali trzech mężczyzn ws. dotyczącej „mafii paliwowej”

Funkcjonariusze łódzkiej delegatury CBA zatrzymali trzech mężczyzn w śledztwie dotyczącym działania zorganizowanej grupy przestępczej, która naraziła Skarb Państwa na uszczuplenia w podatku VAT na łączną kwotę ponad 700 mln zł. Tym razem chodzi o wątek prania pieniędzy.

Jak poinformował Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zatrzymani jeszcze we wtorek trafią do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, gdzie usłyszą zarzuty m.in. prania pieniędzy.

Czynności przeprowadzono w województwach: dolnośląskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. Według CBA wszystko wskazuje na to, że działalność przestępcza prowadzona była z wykorzystaniem prowadzonych przez zatrzymanych spółek oraz tzw. słupów, których organizowali.

Proceder zmierzał do włączenia do legalnego obrotu gospodarczego pieniędzy uzyskanych z przestępstwa. Grupa utworzyła sieć firm, które przyjmowały na swoje rachunki, a następnie przekazywały dalej pieniądze pochodzące z uszczuplenia podatku VAT. Ustalenia śledczych wskazują, że mogło to być co najmniej 30 mln zł.

Funkcjonariusze CBA przeszukali także miejsca zamieszkania zatrzymanych osób oraz siedziby powiązanych z nimi podmiotów gospodarczych.

CBA podkreśla, że przeprowadzone czynności to kontynuacja działań związanych z funkcjonowaniem tzw. „mafii paliwowej” działającej w naszym kraju w latach 2013-2016. W listopadzie ubiegłego roku agenci CBA zatrzymali do tej sprawy dziewięć osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawscy policjanci zatrzymali poszukiwanego listem gończym. Ukrywał się 4 lata

Mężczyznę przez 4 lata poszukiwanego listem gończym zatrzymali stołeczni policjanci. W akcji w powiecie płockim na Mazowszu udział wzięli funkcjonariusze z wydziału kontrterrorystycznego. Poszukiwany 46-latek nie wrócił z orzeczonej przez sąd przerwy w odbywaniu kary do więzienia, gdzie odsiadywał wyrok 23 lat pozbawienia wolności za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcję narkotyków. Policjanci ustalili, że ukrywa się w jednym z domów koło Płocka. Były podejrzenia, że ma broń, dlatego do zatrzymania zaangażowano kontrterrorystów.

Przy mężczyźnie znaleziono pistolet maszynowy scorpion. Oprócz tego w domu miał środki odurzające i sfałszowane polskie i słowackie dokumenty. 46-latek usłyszał kolejne zarzuty – dotyczą one nielegalnego posiadania broni i amunicji, posiadania i posługiwania się podrobionymi dokumentami oraz posiadania znacznej ilości substancji psychotropowych. Za wymienione przestępstwa grozi mu 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ruszył proces ws. „gangu przebierańców”

Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. gangu przebierańców – dowiedziała się PAP. Na ławie oskarżonych zasiada 14 osób, w tym były minister sprawiedliwości Andrzej K.

Gang przebierańców – jak media określiły grupę przestępczą – działał od 2015 r. do końca 2017 r. Według ustaleń śledztwa, jej członkowie kontaktowali się z różnymi firmami z branży paliwowej i farmaceutycznej, a następnie, w zamian za korzyści majątkowe, deklarowali załatwienie różnych spraw. Mieli zapewniać, że wobec podmiotów, które nawiążą z nimi współpracę, nie zostaną wszczęte przez organy skarbowe postępowania kontrolne i karne.

Jak przekazywała Prokuratura Regionalna w Katowicach, śledztwo dotyczyło „powoływania się na wpływy, wywoływanie przekonania o istnieniu takich wpływów oraz utwierdzaniu w przekonaniu o istnieniu takich wpływów” w wielu instytucjach państwowych w zamian za korzyści majątkowe i osobiste oraz ich obietnice.

Członkowie grupy mieli podawać się m.in. za agentów służb specjalnych i wyłudzać pieniądze w zamian za obietnicę roztoczenia parasola ochronnego nad firmami.

Zdaniem prokuratury – mieli też pomagać w załatwianiu różnych spraw (np. ochronić przed działaniami kontrolnymi urzędów skarbowych i czynnościami śledczymi policji) oraz powoływać się na wpływy w różnych instytucjach – m.in. w ABW, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i innych służbach specjalnych, instytucjach skarbowych, policji, Głównym Inspektoracie Farmaceutycznym, a także w resortach: finansów, sprawiedliwości i zdrowia.

„W tym śledztwie zarzuty przedstawiono łącznie 14 osobom, przy czym dwóm z tych osób zarzucono założenie oraz kierowanie grupą” – informowała prokuratura.

Kto należał do grupy?

Według prokuratury, w grupie przestępczej uczestniczyć mieli również emerytowani funkcjonariusze służb specjalnych i prawnicy z jednej z warszawskich kancelarii.

Jedną z osób, które usłyszały w tej sprawie zarzuty jest były minister sprawiedliwości Andrzej K. Miał on powoływać się na wpływy w ABW i w Prokuraturze Krajowej i wprowadzać w błąd prezesa spółki farmaceutycznej co do możliwości stworzenia nad jego spółką parasola ochronnego służb.

Jak podawała Prokuratura Krajowa, działając w ten sposób K. wprowadził do spółki dwóch podejrzanych, a ta wypłaciła im wynagrodzenie w łącznej wysokości co najmniej 204 tys. zł. Firma traciła też dodatkowo co najmniej 140 tys. zł – pieniądze te zostały wypłacone z tytułu realizacji pozornej umowy zlecenia o świadczenie pomocy prawnej. Zdaniem śledczych, Andrzej K. wprowadził również w błąd prezesa spółki farmaceutycznej co do możliwości pozytywnego załatwienia dotyczącej jej sprawy prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

Jak dowiedziała się PAP, przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się już proces w tej sprawie.
Źródło info i foto: interia.pl

Poznańscy policjanci zatrzymani a udział w grupie przestępczej

Pięciu funkcjonariuszy z Poznania zatrzymanych za udział w grupie przestępczej – informuje Radio ZET. Dwóch z nich zostało już aresztowanych na trzy miesiące. Chodzi o handel danymi poszkodowanych w wypadkach. Policjanci przekazywali te informacje firmom walczącym o odszkodowania. Według ustaleń Radia ZET cały proceder wymyślił emerytowany dziś funkcjonariusz. Po odejściu ze służby dogadał się z kolegami, by ci dostarczali mu dane ofiar z wypadków.

Agenci, którzy oferowali poszkodowanym w wypadkach szybkie odszkodowanie, dostawali prowizję. Tymczasowy areszt został zastosowany wobec dwóch emerytowanych policjantów.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak potwierdził PAP, że olsztyńska prokuratura zawiadomiła szefa wielkopolskiej policji o tym, że w ramach prowadzonego postępowania zostali zatrzymani trzej policjanci i dwaj byli funkcjonariusze garnizonu wielkopolskiego. Byli funkcjonariusze zostali tymczasowo aresztowani, policjanci w czynnej służbie zostali, decyzją komendanta odsunięci od wykonywanych obowiązków i zawieszeni w czynnościach – podał.

Borowiak nie informował, w których jednostkach służą zawieszeni policjanci.

Według informatora Radia Zet niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Straż Graniczna: Wietnamczycy przemycali rodaków na zachód Europy

Trzech wietnamskich biznesmenów zostało oskarżonych przez lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej o organizowanie przemytu swoich rodaków przez Rosję, kraje nadbałtyckie i Polskę na zachód Europy. „Bilet do raju” kosztował 15 tys. dolarów. Gang oferował przerzut do Niemiec, Belgii, Francji czy Wielkiej Brytanii. Z jego usług skorzystały co najmniej dziesiątki Azjatów.

Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia przeciwko liderom gangu, a także pięciu ich podwładnym i dwóm „podwykonawcom”.

Trzej Wietnamczycy odpowiedzą za „kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz nielegalne organizowanie innym osobom przekraczania wbrew przepisom granicy Rzeczpospolitej Polskiej”. Azjatom grozi do 10 lat więzienia. Pozostałe osoby zostały oskarżone między innymi o udział we wspomnianym gangu oraz przemyt ludzi. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności.

Nadbałtycki szlak

Na trop przemytników ludzi wpadli funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie wespół z lubelskim „pezetami”. Gang był bardzo dobrze zorganizowany. Wietnamczycy wyszukiwali w ojczyźnie chętnych do wyjazdu do Europy Zachodniej. „Bilet do raju” kosztował 15 tys. dolarów. Rodziny migrantów płaciły dopiero, gdy ich bliscy znajdowali się już na terenie Polski.

Azjaci przylatywali legalnie do Rosji. Tam czekali już na nich przemytnicy, najczęściej byli to Czeczeni z rosyjskimi paszportami. Przerzucali grupy Wietnamczyków przez Białoruś, Ukrainę na Łotwę i Litwę. Tam na migrantów czekali już kierowcy, którymi byli najczęściej Polacy lub Litwini.

Kurierzy przewozili Azjatów do „poczekalni”. Były to najczęściej domy i mieszkania czy siedziby firm w rejonie między innymi Wólki Kosowskiej, Mrokowa czy Warszawy. Tam migranci mogli liczyć na wyżywienie i kontakt z bliskimi. Lokale udostępniali Wietnamczycy mieszkający w Polsce legalnie. Gdy przemytnicy otrzymywali potwierdzenie wpłaty 15 tys. dolarów, Azjatów przerzucano do krajów Europy Zachodniej. Głównie do Niemiec i Francji.

Pod przykrywką biznesu

Grupa funkcjonowała co najmniej od 2012 do 2017 roku. Śledczy ustalili, że choć gang działał w Polsce i w naszym kraju działali organizatorzy nielegalnych operacji, to jednak bossowie byli w stałym kontakcie z osobami znajdującymi się na terytorium między innymi Słowacji i Czech, gdzie również jest bardzo silna i hermetyczna diaspora wietnamska. Przestępcy zbudowali rozległą sieć kontaktów, mieli współpracowników w Wietnamie, Rosji, Białoruś, Ukrainie, Polsce, Niemczech, Francji oraz Belgii.

Na czele gangu stali Wietnamczycy od lat mieszkający legalnie w rejonie Warszawy i Wólki Kosowskiej (najliczniejszym skupisku Azjatów w Polsce). Oficjalnie bossowie byli biznesmenami, do których należało wiele punktów w centrach handlowych stolicy, Wólki i Konina. To oni mieli zlecać Polakom lub Litwinom znalezienie kierowców, chętnych do przemytu migrantów.

W ostatnich latach prokuratura i pogranicznicy zatrzymali ponad 20 osób związanych z rozbitym gangiem.
Źródło info i foto: TVP.info

Oszukiwali na pakiety medyczne. Zatrzymano 7 osób

Mieli wyłudzić prawie 2,2 mln zł, oszukiwać osoby starsze i schorowane. Na polecenie warszawskiej prokuratury zatrzymano siedem osób związanych z działalnością spółki. Usłyszeli m.in. zarzut działania w grupie przestępczej. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wspólnie z KRP Warszawa I prowadzi śledztwo dotyczące doprowadzenia kilkuset osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez zawieranie z nimi umów o świadczenie usług medycznych, tzw. „pakietów medycznych”, a także sprzedaży przedmiotów, które miały posiadać właściwości zdrowotne.

Osoby, które usłyszały zarzuty, miały wprowadzać w błąd pokrzywdzonych co do właściwości zdrowotnych oferowanych przedmiotów oraz faktycznej możliwości i zamiaru wywiązywania się ze zobowiązania do zapewnienia świadczenia usług medycznych w ramach oferowanych pakietów.

Przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej

W środę na polecenie prokuratora doszło do zatrzymania 7 osób związanych z działalnością spółki, w tym jej prezesów, członków zarządu oraz inne osoby działające w imieniu spółek. Osoby te zostały doprowadzone do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Mieli działać głównie na szkodę osób starszych.

Dodatkowo, usłyszeli po kilkaset zarzutów dotyczących doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilkuset pokrzywdzonych poprzez zawieranie z pokrzywdzonymi umów o świadczenie usług medycznych, tzw. „pakietów medycznych” oraz umów na zakup przedmiotów mających mieć właściwości lecznicze, poprzez wprowadzenie pokrzywdzonych w błąd co do zamiaru i możliwości wywiązania się z tych umów.

A także ich warunków, zakresu dostępności usług medycznych, faktycznej wartości przydatności sprzedawanych produktów oraz stosowanie przy zawieraniu umów. Zatrzymani mieli także manipulować swoimi ofiarami, co w znacznym stopniu utrudniało lub uniemożliwiało pokrzywdzonym będącym w podeszłym wieku świadome podjęcie decyzji co do zawieranych umów.

Wyłudzili prawie 2,2 mln zł

Głównemu podejrzanemu Marcinowi K. prokurator przedstawił zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz oszustw na szkodę ponad 300 pokrzywdzonych.

Działając w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, podejrzani wyłudzili od pokrzywdzonych prawie 2,2 mln zł oraz usiłowali wyłudzić prawie 300 tysięcy złotych. Kwoty jakie pokrzywdzeni przeznaczali na zakup świadczeń wahały się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Prokurator skierował do sądu wnioski o tymczasowy areszt dla zatrzymanych.

W toku czynności procesowych zabezpieczono luksusowe auta, m.in. Tesla, Porsche, oraz luksusowe zegarki, m.in. marek: Patek, Vacheron Constantin, Omega, Rolex i Breitling.

Gadżety zawierające srebro koloidalne i pakiety medyczne

Pierwsza ze spółek rozpoczęła działalność w 2015 r. Zajmowała się sprzedażą kompletów pościeli, wody butelkowej, ziół oraz innych gadżetów mających zawierać srebro koloidalne, które zgodnie z prowadzonymi prezentacjami, miało pozytywnie wpływać na stan zdrowia.

Po wielu skargach klientów oraz interwencjach Rzecznika Praw Konsumenta, właściciele spółki zaprzestali prowadzenia działalności w tym zakresie i przenieśli się na ul. Kijowską w Warszawie, gdzie w ramach innej spółki otworzyli klinikę tzw. klinikę medyczną.

Firma posiadała w swojej ofercie zakup pakietów medycznych z nielimitowanym dostępem do lekarzy specjalistów. Przedstawiciele spółki począwszy od końca czerwca 2016 r. zawierali umowy o świadczenie usług medycznych z renomowanymi placówkami na terenie Warszawy, które miały realizować opiekę medyczna na rzecz klientów spółki, którzy wykupili pakiety medyczne.

Kierowali do znanych placówek medycznych

Jak się później okazało, celem przedstawicieli spółki było upozorowanie legalności działalności poprzez kierowanie swoich pacjentów na wizyty do znanych placówek medycznych.

Z uwagi na oferowanie tego typu usług, liczba klientów spółki znacząco wzrosła. W tym też okresie jej przedstawiciele zaprzestali regulowania zobowiązań wobec placówek medycznych z którymi podpisali umowy, w związku czym do końca kwietnia 2017 r. wszystkie podmioty współpracujące z tą spółką rozwiązały umowy o świadczenie usług medycznych.

Ponadto zaczęli we własnym zakresie zatrudniać lekarzy specjalistów, przy czym liczba zatrudnionych lekarzy, zakres ich specjalności oraz faktycznie realizowane usługi, nie odpowiadały tym określonym w pakietach.

Zapraszali seniorów na spotkania

W celu zdobycia jak największej ilości klientów, przedstawiciele spółki, m.in. na salach konferencyjnych oraz klubach seniora na terenie całej Warszawy, pod pretekstem bezpłatnych badań, zapraszali seniorów na spotkania, których głównym celem było zawarcie umów o usługi medyczne.

Innym sposobem pozyskiwania klientów było roznoszenie ulotek z zaproszeniem na bezpłatne badanie oraz uruchomienie call – center.

Pozyskanemu w ten sposób klientowi wykonywano powierzchowne badanie diagnostyczne, po czym pacjent był informowany o poważnym stanie zdrowia i konieczności natychmiastowego podjęcia leczenia, którego brak może być groźny dla życia i zdrowia pacjenta.

Wykorzystując zdenerwowanie klientów, przedstawiciele spółki podsuwali do podpisu umowę o pakiety medyczne, po czym często udawali się z nimi do pobliskiego banku, którego pracownicy „od ręki” udzielali wysokoprocentowych kredytów na pokrycie kosztów pakietu. Koszty poszczególnych pakietów medycznych wynosiły od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Pakiet bez pokrycia

Klienci dopiero w domu orientowali się co do tego jakiego rodzaju umowy zawarli, w związku z czym większość z nich podjęła próbę odstąpienia od nich. Oświadczenia o odstąpieniu od umowy nie były uznawane, a klienci byli zbywani lub ich wniosku były odrzucane w oparciu o opracowany wcześniej szablon.

Pomimo tego, że operowany pakiet medyczny zawierał nielimitowane wizyty lekarskie, przedstawiciele spółki nie dysponowali możliwością zapewnienia takiej opieki, a tym samym wywiązania się z tego rodzaju zobowiązań.

W związku z pojawiającymi się zaległościami w płatnościach wynagrodzeń dla pracowników do połowy 2017 r. z kliniki odszedł cały personel medyczny.

Właściciele tej spółki powołali kolejną spółkę – której profil obejmował rehabilitację i fizjoterapię, a sama działalność została rozszerzona na inne miasta w Polsce, m.in. Łódź, Szczecin i Wrocław.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zbigniew Ziobro o zatrzymaniu Jana S.

Każdy, kto występuje przeciwko walczącym z przestępczością, musi się liczyć z najsurowszymi konsekwencjami. Odpowiedź państwa będzie zawsze bezwzględna – powiedział minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro odnosząc się do zatrzymania Jana S.

Policjanci zatrzymali w Milanówku Jana S. podejrzanego m.in. o podżeganie do zabójstwa kilku osób, w tym ministra Ziobro. Informację o zatrzymaniu Jana S. potwierdziła rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.

Minister Ziobro powiedział, że każdy, kto występuje przeciwko walczącym z przestępczością przedstawicielom wymiaru sprawiedliwości, musi się liczyć z najsurowszymi konsekwencjami, a odpowiedź państwa i prawa będzie zawsze bezwzględna. Dodał, że to przestępcy muszą się bać, a prokuratorzy i funkcjonariusze, którzy narażają się w walce z przestępczością, muszą mieć pewność, że państwo zawsze stanie w ich obronie.

– Determinacja handlarza dopalaczami, który zlecił zabicie stawiającego mu zarzuty prokuratora i mnie, świadczy o tym, że państwo działa, a wprowadzone z mojej inicjatywy przepisy uderzające w handel „białą śmiercią” są skuteczne. Moim obowiązkiem jako prokuratora generalnego jest troska o sprawiedliwość, ale także o ludzi, którzy stoją po jej stronie – zapewnił Ziobro.

– Dlatego będę bezwzględnie reagował na wszelkie działania wymierzone w moich współpracowników, prokuratorów i wszystkich przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, którzy ofiarnie i z zaangażowaniem walczą z przestępcami – wyjaśniał.

Minister pogratulował też prokuratorom i policjantom, którzy doprowadzili do zatrzymania Jana S. i rozbicia kierowanej przez niego prawie 100-osobowej grupy handlującej m.in. dopalaczami.

Minister sprawiedliwości podkreślił przy tym, że prokuratura będzie zabiegać przed sądem, aby zatrzymanych spotkała jak najsurowsza kara. – Zasłużyli na bezwzględne potraktowanie, mając – jak wynika z ustaleń śledztwa – na sumieniu nastolatków, którzy zmarli po zażyciu dopalaczy – stwierdził.

Jan S. został zatrzymany w związku z dwiema sprawami dotyczącymi: sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób oraz podżegania do zabójstwa. Za Janem S. wystawione były dwa listy gończe oraz dwa Europejskie Nakazy Aresztowania (ENA) i czerwoną notę Interpolu.

W końcu maja ub.r. dziennik „Rzeczpospolita” podał, że 28-letni handlarz dopalaczami Jan S. zlecił zabójstwo ministra Ziobro, ponieważ uznał go za zagrożenie dla swoich nielegalnych interesów. Za wykonanie zlecenia S. miał oferować 100 tys. zł. Śledztwo w tej sprawie prowadzi dolnośląski wydział Prokuratury Krajowej.

Minister Ziobro poinformował w czerwcu ub.r., że wobec Jana S. prowadzone jest też drugie śledztwo dotyczące „jego działalności w biznesie dopalaczowym”. Według ministra, Jan S. prowadził interesy na szeroką skalę, także w innych krajach UE, a jego obroty sięgały 1 mln zł.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP zatrzymało członków gangu. Napadali udając funkcjonariuszy policji

Funkcjonariusze CBŚP przy wsparciu policjantów rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o brutalne rozboje i kradzieże z włamaniami. Łupem padały głównie pieniądze oraz wartościowa biżuteria. Pokrzywdzeni, którzy nie chcieli wydać swojego dorobku byli bici. Według świadków przestępstw, napastnicy używali elementów wyposażenia policyjnego.

Policjanci z Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu, prowadzą od początku 2019 roku śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie tej grupy są podejrzani o brutalne napady rabunkowe w województwach: śląskim, małopolskim, świętokrzyskim i wielkopolskim.

Zatrzymano 14 osób

Z ustaleń śledczych wynika, iż grupa działała w latach 2016-2018. Wówczas mogło dojść do co najmniej 20 napadów rabunkowych. Członkowie grupy podejrzani są również o dokonanie co najmniej 50 kradzieży z włamaniem. Ofiary były typowane wśród osób majętnych, zajmujących się m.in. handlem walutami, złotem, nieruchomościami czy też takie, które z różnych względów mogły posiadać większą ilości gotówki w miejscu zamieszkania. Łupem padały głównie pieniądze i wartościowa biżuteria. Z relacji ofiar wynika, że napastnicy byli wyposażeni m.in. w odzież z napisami „Policja”, „CBŚ”, lub identyfikatory indywidualne funkcjonariuszy. Posiadali przy sobie broń palną lub gazową, paralizatory, kajdanki, opaski zaciskowe, łomy czy taśmy klejące. Po napadzie odjeżdżali często samochodem swoich ofiar.

W wyniku przeprowadzonych na terenie niemal całego kraju realizacji zatrzymano łącznie 14 osób. Działania zostały przygotowane i zrealizowane w sposób niezwykle precyzyjny, ponieważ mężczyźni byli podejrzani o dokonywanie przestępstw w sposób bezwzględny, a dodatkowo istniało przypuszczenie, że mogą posiadać broń. Aby wyeliminować jakiekolwiek ryzyko do akcji włączyli się policjanci z zespołów specjalnych kilku zarządów CBŚP. Podczas działań prowadzonych na przestrzeni kilku tygodni zabezpieczono 6 jednostek broni palnej, kilkadziesiąt sztuk amunicji oraz środki odurzające i substancje psychotropowe. Zabezpieczono mienie w łącznej wartości około 730 tys. zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francuska policja rozbiła polsko-francuską grupę przestępczą. Podrabiali i przemycali perfumy

Francuska policja rozbiła polsko-francuską siatkę podrabiaczy i przemytników perfum. Skonfiskowano 300 tys. euro oraz ponad tysiąc kartonów z kosmetykami.

Francuska policja we współpracy ze służbami celnymi dokonywała aresztowań w grudniu w dwóch etapach. W sumie zatrzymano 16 osób w regionie paryskim (Montreuil, Trappes, Bretigny-sur-Orge, Pierrefitte-sur-Seine i Saint-Ouen) oraz w środkowej Francji. Dziesięć z nich oskarżono już o oszustwa i fałszerstwa. Służby skonfiskowały podczas akcji 300 tys. euro, 1200 kartonów perfum oraz 7 samochodów dostawczych.

Podrabiane perfumy były przewożone z Polski na teren Francji polskimi ciężarówkami, w pojemniczkach o pojemności 33 ml, a następnie przepakowywane w magazynie pod Paryżem. Tutaj na flakoniki nalepiano etykiety najdroższych marek. Towar był następnie wysyłany do dealerów w całej Francji.

Pojedyncze flakony były sprzedawane w cenach od 10 do 15 euro. Ceny oryginalnych perfum wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset euro za buteleczkę.
Źródło info i foto: TVP.info