Dekompletowali luksusowe samochody sprowadzane z Niemiec. Oszukiwali na akcyzie

Policjanci CBŚP, z pomocą KAS i prokuratury rozbili grupę przestępczą, która miała zaniżać podatki od aut sprowadzanych z Niemiec. W przypadku 11 pojazdów straty Skarbu Państwa oszacowano na ok. 500 tys. zł. Weryfikowana jest dokumentacja dotycząca kolejnych 150 aut. O rozbiciu grupy poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Iwona Jurkiewicz. Jak wyjaśniła, na trop przestępczej działalności wpadli funkcjonariusze z gdańskiego oddziału CBŚP.

Podkreśliła, że – we współpracy z funkcjonariuszami Warmińsko-mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego oraz CBŚP w Gorzowie, przeprowadzili działania w kilkunastu miejscach na terenie województw pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego. W ich efekcie zatrzymano sześć osób i przejęto siedem luksusowych aut: BMW, Porsche i Mercedes wartych w sumie około 2 mln zł. Zabezpieczono też dokumenty, komputery i inne dowody, które zostaną poddane analizie.

W proceder był zamieszany rzeczoznawca

Jak wyjaśniła Jurkiewicz, z ustaleń policjantów wynika, że sprowadzane do Polski samochody były dekompletowane w warsztacie. Usuwano z nich np. fotele, lampy, nadkola czy zderzaki. „Następnie niekompletne już pojazdy były poddawane oględzinom przy pomocy rzeczoznawcy – również podejrzanego o udział w grupie. W ten sposób zaniżano ich wartość wskazując na rzekome uszkodzenia, które w rzeczywistości nie występowały. Dzięki temu uiszczano podatek akcyzowy w kwocie znacząco niższej od należnej od danego pojazdu” – podała rzecznik.

Jurkiewicz wyjaśniła, że wstępne wyliczenia, w których pod uwagę wzięto 11 aut, wskazały na uszczuplenie podatków w wysokości co najmniej 500 tys. zł. „Obecnie śledczy weryfikują sposób sprowadzenia do Polski 150 samochodów” – podała rzecznik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Prokurator z tej jednostki – Remigiusz Signerski, poinformował, że zarzuty w tej sprawie przedstawiono czterem osobom. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach i narażenia Skarbu Państwa na uszczuplenie podatku akcyzowego. Za takie przestępstwa kodeks karny przewiduje nawet 15 lat więzienia.

Podrabiana dokumentacja

Signerski wyjaśnił, że trzech podejrzanych zostało – na wniosek prokuratury, tymczasowo aresztowanych przez sąd, a wobec jednej osoby zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Prokurator poinformował także, że 150 pojazdów, których sposób sprowadzenia do Polski jest poddawany analizie, to auta zarejestrowane przez członków grupy na terenie Polski jako „pojazdy specjalistyczne”, od których nie odprowadza się podatku akcyzowego. „W rzeczywistości pojazdy nie posiadały cech konstrukcyjnych pozwalających na zakwalifikowanie ich do tego typu pojazdów, a dokumentacja była podrabiana” – poinformował Signerski.

Dodał, że auta te sprowadzano do Polski z Niemiec i śledczy skierowali do tego kraju Europejskie Nakazy Dochodzeniowe „z wnioskiem o przekazanie dokumentacji dotyczącej rejestracji pojazdów”. Signerski poinformował też, że śledztwo w sprawie grupy ma charakter rozwojowy. „Prokurator nie wyklucza nowych zarzutów oraz dalszych zatrzymań w tej sprawie” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Grupa przestępcza przemyciła ok. 600 cudzoziemców. Zarzuty dla czterech osób

Ponad sześciuset cudzoziemców z Bliskiego Wschodu, środkowej Azji i północnej Afryki nielegalnie trafiło do Polski z pomocą grupy przestępczej, w którą kolejny raz uderzyło Centralne Buro Śledcze Policji. Zatrzymano i postawiono zarzuty czterem osobom uczestniczącym w tym procederze.

Członkowie gangu ułatwiali cudzoziemcom pobyt na terenie naszego kraju wbrew przepisom ustawy o cudzoziemcach, m.in. poprzez organizowanie dokumentów pozwalających na ubieganie się o udzielenie przez właściwego wojewodę zezwolenia na pobyt czasowy i pracę. Osoby te również reprezentowały cudzoziemców w prowadzonych postępowaniach administracyjnych. Według śledczych, dzięki działaniom grupy ponad 600 cudzoziemców m.in.: obywateli Pakistanu, Syrii, Algierii, Iraku, Egiptu, Libii, Iranu czy Indii, mogło przebywać na terenie naszego kraju wbrew przepisom. Wstępne wyliczenia wskazują, że członkowie grupy mogli zarobić blisko 920 tysięcy euro.

W ostatnich dniach w Warszawie oraz jej najbliższej okolicy, ale także na północy Mazowsza policjanci CBŚP wspólnie ze Strażą Graniczną przeprowadzili działania, podczas których zatrzymano cztery osoby podejrzane m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, której członkowie ułatwiali legalizację pobytu cudzoziemcom na terenie Polski. To już kolejne uderzenie w tę grupę. Pierwsze działania przeprowadzono w marcu br., kiedy to zatrzymano 16 osób, w tym 13 Polaków i 3 obywateli Ukrainy.

Śledztwo prowadzone jest od wielu miesięcy przez policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu w Olsztynie wspólnie z funkcjonariuszami z Placówki Straży Granicznej w Bydgoszczy, a nadzorowane jest przez Podlaski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Białymstoku.

W kwietniu i maju przeprowadzono następne działania zatrzymując podejrzanych i zabezpieczając materiał dowodowy. W sprawie występuje już 28 podejrzanych, którym łącznie przedstawiono 248 zarzutów. Służby zabezpieczyły majątek podejrzanych w wysokości ok 2 mln zł.

Sprawa ma charakter rozwojowy, niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ponad 800 kg haszyszu przemycił przez Polskę rosyjski gang

Ponad 800 kg haszyszu o wartości 41 mln zł, przemycił z Hiszpanii przez Polskę do Rosji, gang rozpracowywany przez lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej. Trzech kurierów tej grupy zostało właśnie oskarżonych o przerzut narkotyków przez przejście graniczne w Terespolu. Śledczy są przekonani, że za nielegalną operacją stali członkowie rosyjskiej mafii, rezydujący w Petersburgu.

Według oficjalnej wersji, na trop rosyjskich przemytników śledczy wpadli po tym jak 31 sierpnia 2018 roku na przejściu w Terespolu, Straż Graniczna zatrzymała do kontroli kię Sorento, którą jechało dwóch Rosjan. Okazało się, że Mikhail P. i Alli P., próbowali przemycić 86 kg haszyszu. Narkotyk ukryty był w specjalnych schowkach w tylnej części bagażnika i nad fotelami. Kurierzy, trafili do aresztu.

Sprawą zajął się Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, który wspomagali pogranicznicy. Wiele wskazuje na to, że udało im się złamać zmowę milczenia zatrzymanych Rosjan. Okazało się wtedy, że dwaj Rosjanie należeli do gangu, który kupował hurtowe ilości haszyszu w Hiszpanii. Półwysep Iberyjski z Maroka. Mafiosi przemycali później narkotyk przez Polskę i Białoruś do Rosji. Haszysz trafiał przede wszystkim do Petersburga lub Moskwy.

W rozmowie z portalem tvp.info, jeden ze śledczych powiedział, że udało się ustalić „osoby, odpowiedzialne za organizowanie przerzutu narkotyków”. Część z nich jest już poszukiwana listami gończymi.

200 kg haszyszu w jeden dzień

Efektem pracy „pezetów” i pograniczników, było przechwycenie na przejściu w Terespolu, kolejnego transportu haszyszu. 9 marca 2019 roku zatrzymano do „rutynowej” kontroli Mikhaila B., jadącego Volvo XC90. Pogranicznicy odkryli, że auto zostało wcześniej „stuningowane”. W specjalnych skrytkach znaleziono 167 pakunków zawierających haszysz, o wadze prawie 120 kilogramów. Rosjanin usłyszał zarzuty i trafił do aresztu.

Co ciekawe, tego samego dnia na przejściu w Terespolu zatrzymano innego Rosjanina – Andreia P. W smarcie, którym chciał wjechać na teren Białorusi, ukryto 80 pakunków haszyszu o wadze ponad 84 kilogramów. Wiele wskazuje na to, że mógł być on członkiem rosyjskiego gangu, do którego należeli opisani wyżej kurierzy. Wiadomo jednak, że Andrei P. nie został objęty aktem oskarżenia, który w sierpniu br. skierowała do sądu Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: TVP.info

Włochy: Aresztowano sprawców wybuchu paniki w dyskotece

Pod zarzutem zabójstwa aresztowano we Włoszech siedmiu członków grupy przestępczej, która wywołała panikę w dyskotece w regionie Marche, gdzie w grudniu 2018 roku zginęło pięcioro nastolatków i kobieta.

W wyniku śledztwa ustalono, że grupa z miasta Modena rozpyliła w zatłoczonym lokalu w miejscowości Corinaldo koło Ankony gaz pieprzowy, by okraść uczestników koncertu. Wybuchła tam panika, w wyniku której ludzie tratowali się uciekając na zewnątrz.

Gang z Modeny w czasie licznych napadów przeprowadzanych tą metodą zdobywał łupy w wysokości nawet 15 tysięcy euro – poinformowali śledczy, którzy analizują 60 podobnych ataków we Włoszech i poza granicami tego kraju.

Członkowie gangu mają od 19 do 22 lat. Postawiono im zarzuty wielokrotnego zabójstwa.

Inne tragiczne zdarzenie z użyciem gazu pieprzowego miało miejsce w 2017 roku w Turynie, gdzie został on rozpylony, także z zamiarem dokonania rabunku, w strefie kibica. Zginęły dwie osoby, a ponad 1500 zostało rannych. Sprawcami byli imigranci z Afryki Północnej.
Źródło info i foto: TVP.info

Rzeszów: Gang sprzedawał w sieci środki poronne. Grozi im 15 lat więzienia

Zorganizowaną grupę przestępczą handlującą w internecie środkami poronnymi rozbiła rzeszowska policja. Zatrzymanych zostało troje mieszkańców Śląska, którzy mieli sprzedać kilkanaście tysięcy tabletek o działaniu aborcyjnym. Wszyscy trafili do aresztów na trzy miesiące.

Zatrzymani to 30-letni mężczyzna oraz dwie kobiety w wieku 26 i 49 lat. Będą oni odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pomocnictwo w przerywaniu ciąży, obrót fałszywymi lekami i pranie brudnych pieniędzy. Grozi im za to do 15 lat pozbawienia wolności – poinformowała w piątek rzeczniczka podkarpackiej policji nadkom. Marta Tabasz-Rygiel.

Wyjawiła też, że sprawa miała swój początek w 2018 r., gdy do szpitala trafiła pacjentka z silnym krwawieniem.

– Pojawiło się podejrzenie, że mogła przerwać ciążę przy użyciu środków poronnych. Ustalenia śledczych wskazywały, że kobieta kupiła środki za pośrednictwem internetu, dlatego zapadła decyzja o tym, by sprawą zajęli się policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Rzeszowie – wyjaśniła rzeczniczka.

Kilkanaście tysięcy tabletek w obrocie

Rzeszowscy policjanci nawiązali współpracę z CBŚP w Poznaniu i wspólnie ustalili troje mieszkańców województwa śląskiego, którzy w sposób zorganizowany handlowali na terenie Polski środkami poronnymi. Okazało się, że nie mają oni wykształcenia medycznego.

– Ustalono, że środki sprowadzano z zagranicy pod konkretne zamówienia, potem pocztą kurierską były wysyłane do klientów. Były to leki na różne schorzenia, których skutkiem ubocznym było działanie poronne. Były to również podrobione leki lub takie, które nie zostały dopuszczone do obrotu w Polsce, a mające silne działanie poronne. Takie leki, stosowane bez nadzoru lekarza, mogły stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia – podkreśliła nadkom. Tabasz-Rygiel.

Śledztwo wykazało, że podejrzani wprowadzili do obrotu co najmniej kilkanaście tysięcy tabletek.

Szef grupy założył działalność gospodarczą

Ponadto członkowie grupy, żeby ukryć dochody z procederu, wykorzystywali łańcuch powiązanych ze sobą rachunków bankowych zakładanych na różne osoby tzw. słupy.

– Lider grupy, aby zalegalizować środki pochodzące z przestępstwa założył też działalność gospodarczą – dodała rzeczniczka.

Podejrzani zostali zatrzymani w poniedziałek. Podczas przeszukania policja zabezpieczyła ich telefony komórkowe, komputery, twarde dyski i przenośne nośniki danych. Zabezpieczono także dwa luksusowe auta. Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Rejonowa w Brzozowie postawiła 30-letniemu mężczyźnie zarzut założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, a kobietom zarzuty udziału w tej grupie.

Policja nie wyklucza dalszych zatrzymań

Wszyscy usłyszeli zarzuty udzielania pomocy kobietom ciężarnym w przerywaniu ciąży, czym sprowadzali zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Odpowiedzą też za odpłatne dostarczanie znacznych ilości sfałszowanych produktów leczniczych i dokonywanie obrotu lekami bez wymaganego zezwolenia oraz za pranie brudnych pieniędzy.

Na wniosek policji i prokuratora sąd zdecydował o aresztowaniu podejrzanych na trzy miesiące.

– Trwają czynności w tej sprawie, policjanci docierają do osób, które kupowały środki poronne, ustalają jakie skutki wywołało ich przyjęcie. Nie wykluczamy dalszych zatrzymań – zaznaczyła nadkomisarz Marta Tabasz-Rygiel.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poznań: Na Dworcu Głównym zatrzymano gang kieszonkowców

W ostatnim czasie na poznańskim dworcu można było stracić cenne rzeczy. To wszystko za sprawą grupy złodziei, która okradała podróżnych. Teraz będzie bezpieczniej, bowiem zatrzymano ich na gorącym uczynku. W czerwcu dochodziło do dużej liczby kradzieży, a funkcjonariusze ścigali osoby okradające podróżnych w pociągach. Ofiarami byli najczęściej obcokrajowcy, ale sprawców było trudno złapać. Aż do poniedziałku (1 lipca).

Wtedy to do pociągu relacji Warszawa- Berlin wsiadło dwóch typowanych przez funkcjonariuszy mężczyzn. Okradli oni obywatela Niemiec. – W wyniku sprawnej i skoordynowanej interwencji funkcjonariusze SOK i Policji w krótkim czasie ujęli sprawców oraz odzyskali skradzioną torbę podróżną, markowy zegarek, rzeczy osobiste oraz dokumenty. Wartość skradzionych przedmiotów oszacowano na kwotę nie mniejszą niż 500 zł – relacjonuje Straż Ochrony Kolei.

W trakcie dalszych czynności dochodzeniowo-śledczych prowadzonych przez funkcjonariuszy Komisariatu Policji Poznań Wilda jeden z zatrzymanych przyznał się do pięciu kradzieży dokonanych na dworcu Poznań Główny w okresie od kwietnia do czerwca 2019 roku.
Źródło info i foto: se.pl

Gang przemycił ponad 500 kg narkotyków

Co najmniej 500 kg narkotyków o wartości przeszło 10 mln zł przemycił i sprzedał rodzinny gang rozbity w ostatnich dniach przez CBŚP. Funkcjonariusze zatrzymali siedmioro podejrzanych. Większość z nich jest członkami jednej rodziny. Jak ustalili śledczy, członkowie gangu sprzedawali narkotyki w Polsce, Niemczech i Holandii. Jeden z podejrzanych odpowie dodatkowo za podżeganie do zabójstwa jednego z konkurentów.

Członkowie rodzinnego gangu mieli działać co najmniej od 2005 r. głównie na terenie województwa kujawsko–pomorskiego oraz Niemiec. Przestępcy przemycali narkotyki z Polski i Holandii. Ich klientami były zorganizowane grupy przestępcze z tych krajów.

– Policjanci z bydgoskiego zarządu CBŚP zatrzymali podczas akcji dwie kobiety i siedmiu mężczyzn. Większość podejrzanych jest powiązana ze sobą rodzinnie. Z zebranego materiału wynika, że wówczas wprowadzono do obrotu około 250 kg amfetaminy i 250 kg marihuany. Śledczy oszacowali czarnorynkową wartość tych narkotyków na blisko 10 mln zł – powiedziała kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

W Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy całej siódemce przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym oraz przemytu i obrotu znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych.

Ponadto jeden z mężczyzn odpowie także za podżeganie do zabójstwa dwóch osób, które miały przeszkadzać handlarzom w prowadzeniu ich działalności. Jeden z mężczyzn usłyszał także zarzut podżegania do popełnianie zbrodni zabójstwa dwóch osób.

Cała siódemka została aresztowana przez sąd. Policjanci zapowiadają kolejne zatrzymania, w tym kurierów i odbiorców narkotyków.
Źródło info i foto: TVP.info

Milionowe oszustwa na cukrze. Zatrzymany były poseł Ligi Polskich Rodzin

Grzegorz G., były poseł Ligi Polskich Rodzin, był zdaniem Prokuratury Krajowej jednym z hersztów zorganizowanej grupy przestępczą dokonującej oszustw na cukrze. Gang, w którym działał, miał się dorobić kilku milionów złotych sprzedając cukier przemysłowy jako spożywczy. Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 13 osób zamieszanych w przekręt, w tym trzech innych liderów bandy.

Ponad 150 funkcjonariuszy z całej Polski wzięło udział w obławie na członków gangu wyłudzającego cukier przemysłowy, który był później sprzedawany jako droższy – spożywczy. Działania prowadzono na terenie województw: zachodniopomorskiego, mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Na polecenie szczecińskich „pezetów” Prokuratury Krajowej, policjanci CBŚP zatrzymali 13 osób zamieszanych w przekręt.

Funkcjonariusze przeszukali 48 domów, firm, biur i posesji na terenie Polski. W Krajowej Spółce Cukrowej zabezpieczyli ponadto dokumentację z kilku ostatnich kat. To właśnie w KSC przestępcy zaopatrywali się w znacznie tańszy cukier przemysłowy.

Poszukiwany eksposeł

Z ustaleń śledczych wynika, że rozbitą grupą kierowało trzech mężczyzn. Jednym z nich miał być Grzegorz G., były poseł Ligi Polskich Rodzin. Zdaniem prokuratury był on najważniejszym z hersztów, ponieważ miał rozległe kontakty wśród producentów cukru. W czasie śledztwa okazało się, że były poseł jest poszukiwany listem gończym, wydanym przez jeden z sądów rejonowych. Funkcjonariuszom CBŚP udało się go namierzyć bez większych problemów.

Trzej liderzy gangu usłyszeli zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Śledczy nie ujawnili jednak treści zarzutów. Wiadomo, że pozostali zatrzymani odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenie nieprawdy, paserstwo, pranie pieniędzy oraz składanie fałszywych zeznań.

Decyzją sądu wobec pięciu osób zastosowano areszt tymczasowy. Pozostali podejrzani będą odpowiadać z wolnej stopy.

Miliony na różnicy

Śledztwo w sprawie „słodkiego” przekrętu prowadzone jest od 2018 r. przez szczeciński zarząd CBŚP oraz Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Prokuratura ustaliła, że cukrowy gang działał w latach 2015-2018.

Mechanizm przekrętu był banalnie prosty. Gang kupował cukier przemysłowy i sprzedawał go jako spożywczy, ponieważ oba produkty mają te same parametry jakościowe. Różnią się jednak ceną. Tańszy cukier przemysłowy jest używany w produkcji alkoholu lub syropów. Aby dokonać nabycia cukru przemysłowego, sprawcy tworzyli podmioty będące fikcyjnymi jego przetwórcami. W rzeczywistości produkcja odbywała się tylko na papierze, a cukier był sprzedawany za pośrednictwem firm uczestniczących w przestępczym procederze.

Z ustaleń śledczych wynika, że w wyniku działalności gangu na polski rynek trafił cukier przemysłowy o wartości prawie 20 mln zł. Na różnicy w cenach przestępcy zarobili kilka milionów złotych, które inwestowali m.in. w samochody, kosztowności i nieruchomości. Śledczy zabezpieczają teraz majątki podejrzanych.
Źródło info i foto: TVP.info

Policjanci CBŚP rozbili kolejną mafię wyłudzającą podatek VAT

Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą wyłudzającą zwrot VAT – poinformowała rzecznik prasowa CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że wskutek działania grupy specjalizującej się w tzw. karuzeli podatkowej skarb państwa stracił 7 mln zł i został narażony na utratę kolejnych 10 mln zł z tytułu VAT.

Jak zaznacza kom. Jurkiewicz, w śledztwie jest 21 podejrzanych, którym przedstawiono 72 zarzuty, w tym trzem osobom podejrzanym o kierowanie grupą – 10 zarzutów. 16 osobom śledczy zarzucają natomiast udział w grupie przestępczej. Na wniosek CBŚP prokurator wydał postanowienia o zabezpieczeniu mienia w łącznej wysokości ponad 19,5 mln zł.

Zabezpieczono m.in. ekskluzywne zegarki

Sprawę prowadzą policjanci CBŚP z Zarządu w Katowicach pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Śledztwo dotyczy wyłudzania VAT w obrocie podgrzewaczami, a także osłonkami aluminiowymi do podgrzewaczy i świeczkami zapachowymi.

– Pierwsze działania policjanci CBŚP z Zarządu w Katowicach przeprowadzili wspólnie z funkcjonariuszami Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Katowicach. Wówczas zatrzymano 18 osób, którym w prokuraturze przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczania nieprawdy w dokumentach oraz prania pieniędzy. Dodatkowo jedna osoba usłyszała zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą – informuje kom. Iwona Jurkiewicz.

Z kolei ostatnio w woj. śląskim zatrzymano dwie osoby podejrzane o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą specjalizującą się w tzw. karuzeli podatkowej.

– Podczas przeszukania ich miejsc zamieszkania oraz użytkowanych przez nie środków transportu zabezpieczono ekskluzywne zegarki znanych światowych marek, pieczątki różnych podmiotów gospodarczych, w tym również spółek zarejestrowanych poza granicami kraju, a także 100 tys. zł – informuje rzeczniczka CBŚP.

Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter wielowątkowy. Nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gangster Jakub K. ps. „Kuba” oskarżony o usiłowanie zabójstwa policjanta i gangstera

Usiłowanie zabójstwa znanego koszalińskiego zapaśnika, dwukrotne strzelanie do policjantów, napady metodą „na policjanta” i porwanie znanego trójmiejskiego adwokata – to najpoważniejsze z 17 zarzutów ciążących na Jakubie K. ps. Kuba. Gangster i 13 jego kompanów zostali oskarżeni o ponad 60 przestępstw. – „Kuba” jest najgroźniejszy z nich wszystkich. Powiedział kiedyś kompanom, że woli zginąć niż wrócić ponownie do więzienia – mówi oficer CBŚP, który zajmował się „Kubą” i jego towarzyszami.

Luty 2017 r. W bloku przy ul. Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu, policjanci, wezwani do awantury, chcą wylegitymować mężczyznę, który prawdopodobnie wyszedł z działającej w budynku, agencji towarzyskiej. Ten wyrywa się, zbiega po schodach i wybiega z budynku sięgając jednocześnie po broń. Strzela co najmniej ośmiokrotnie do policjanta, który go goni. Jedna z kul o włos minęła głowę funkcjonariusza. Policjanci też otwierają ogień do napastnika, ale temu udaje się uciec. Media obiega informacja o strzelaninie, jednak śledczy nie ujawniają czy wiedzą coś o strzelcu. Według oficjalnej wersji ustalają tożsamość napastnika.

Tymczasem policjanci i prokuratorzy „pezetów” wiedzą, że strzelał 40-letni (wówczas) Jakub K. ps. Kuba. Dekadę wcześniej mężczyzna był jedną z ważniejszych postaci w gangu Rafała S. ps. Szkatuła. Z ustaleń warszawskich śledczych wynika, że był odpowiedzialny m.in. za broń grupy. Uczestniczył także w kluczowych „rozkminkach”, czyli spotkaniach zwaśnionych grup przestępczych. W pierwszej dekadzie XXI wieku, „Kuba” miał także być odpowiedzialny za zbieranie pieniędzy od nadzorców przydrożnych prostytutek na trasach: Marki – Wyszków, Kołbiel – Góra Kalwaria i trasie na Łódź.

„Kuba” jest poszukiwany listem gończym wydanym przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej m.in. za przestępstwa narkotykowe. Ale gangstera szukają także śledczy z „pezetów” z Gdańska. Chodzi o głośną sprawę uprowadzenia znanego trójmiejskiego adwokata w 2015 r.

Palec mecenasa

29 czerwca 2015 r., mec. Krzysztof K. jechał audi a8 do swojej kancelarii. Nagle drogę zajechała mu skoda superb z policyjnym „kogutem” na dachu i wyświetlaczem „policja”. Z samochodu wyszło dwóch mężczyzn w mundurach i kamizelkach z napisem CBŚP. Adwokat mówił, że był przekonany, że to rutynowa kontrola drogowa. Szybko okazało się, że bardzo się mylił.

Jeden z „funkcjonariuszy” uderzył specjalnym młotem w szybę od strony kierowcy audi. Następnie grożąc bronią, napastnicy błyskawicznie wyciągnęli mecenasa i wrzucili do skody. Wcześniej zdążyli zabrać mu portfel i wszystkie wartościowe przedmioty, jakie miał przy sobie. W sumie ich łupem padło ok. 10 tys. zł.

Porywacze jeździli z zakładnikiem po Polsce, odwiedzając m.in. Ciechanów, Ostródę, Cedry Wielkie. Co jakiś czas zmieniali samochody. Policja wiedziała już o porwaniu, ale dzięki czujności przestępców, nie mogła trafić na ich ślad. W końcu, w nocy z 29 na 30 czerwca, napastnicy zdecydowali się uwolnić Krzysztofa K. Zanim go jednak wypuścili, grozili mu obcięciem palca, a nawet śmiercią, jeżeli w ciągu tygodnia nie przekaże im miliona złotych. Nie wiadomo czy ich żądanie zostało spełnione.

Po porwaniu mecenasa K. powołano specjalną grupę śledczą, która miała złapać porywaczy. Wiadomo było, że adwokata porwało sześciu fałszywych policjantów. Jednym z nich był Jakub K. ps. Kuba. Poszukiwaniami gangsterów zajęli się funkcjonariusze CBŚP. Śledztwem zajął się Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

Bez litości

Gdy śledczy szukali sprawców uprowadzenia adwokata, w sierpniu 2015 r. w Koszalinie doszło do zamachu na 54-letniego Andrzeja R., byłego reprezentanta Polski w zapasach. Mężczyzna został kilkakrotnie postrzelony. Sprawcy mieli otworzyć ogień z samochodu terenowego stojącego w pobliżu posesji byłego sportowca. R. został postrzelony w nogi i dłonie i w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Wówczas wiązano sprawę z wojną o prymat na lokalnym rynku handlu narkotykami. Andrzej R. miał bowiem po zakończeniu kariery sportowej wziąć się za gangsterkę. Razem z innym byłym sportowcem, mieli stworzyć „gang zapaśników” odpowiedzialny za wymuszanie haraczy, rozboje i handel narkotykami w Koszalinie. Andrzej R. miał zostać skazany na 5,5 roku więzienia

Z najnowszych ustaleń śledczych z gdańska wynika, że sprawcami zamachu mieli być Jakub K. i Maciej B. – Mężczyźni pojechali do Koszalina i tam kilkakrotnie postrzelili Andrzeja R., przed jego domem. Pokrzywdzony doznał licznych rozległych obrażeń bezpośrednio zagrażających życiu. Przeżył, tylko i wyłącznie dzięki szybkiej interwencji lekarskiej, jednak doznał ciężkiego, trwałego kalectwa – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Bitwa

Między rokiem 2015 a 2017, Jakub K. miał zajmować się m.in. handlem narkotykami. Po próbie zatrzymania go w lutym 2017 r. w Warszawie, zniknął. Był bardzo ostrożny. Na spotkania umawiał się w miejscu publicznym. Tak by policjanci bali się doprowadzić do konfrontacji. Jego byli kompani powiedzieli śledczym, że „Kuba” to „prawdziwy desperados”. – Powiedział, że woli zginąć niż wrócić do więzienia. Że w razie próby zatrzymania woli zginąć, nie da się wziąć żywcem. „Kuba” miał zawsze nosić przy sobie odbezpieczoną broń – opowiada jeden z policjantów.

Polowaniem na „Kubę” zajęli się „Łowcy cieni”, funkcjonariusze specjalnej grupy pościgowej CBŚP. Gangster był ostatnim przebywającym na wolności, uczestnikiem porwania adwokata z 2015 r. Policjanci ustalili, że 26 września 2017 r., spotka się ze swoim znajomym w Inowrocławiu. Podczas próby zatrzymania Jakuba K. doszło do gwałtownej strzelaniny. Gangster widząc policjantów pierwszy otworzył ogień. Miał przy sobie dwa pistolety. „Łowcy” odpowiedzieli ogniem. „Kuba” biegł w kierunku swojego samochodu, w którym jak się później okazało, trzymał karabinek automatyczny i zapas amunicji. Nie dotarł do auta, ponieważ staranował go jeden z funkcjonariuszy. Uciekinier zdołał jednak ranić jednego z policjantów, nim sam padł ranny.

Policja zabezpieczyła KIA ceed należącą do gangstera. – Samochód był wyposażony w używane przez policję sygnały świetlne, modulator sygnałów dźwiękowych oraz w radiostację umożliwiającą prowadzenie nasłuchu na policyjnej częstotliwości. W bagażniku auta znaleziono m.in. ponad 800 sztuk amunicji, karabinek automatyczny wz. 58 V, maczetę, 18 różnych tablic rejestracyjnych, policyjną lampę sygnałową koloru niebieskiego, podrobioną odznakę policyjną, granat dymny, paralizator i fałszywe dokumenty z podobizną K. – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Jakubowi K. grozi nawet dożywocie. Jego kompanom, biorącym udział w rozbojach do 15 lat więzienia. Akt oskarżenia przeciwko bandzie trafił do Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Źródło info i foto: TVP.info