Sprawa zaginięcia Maddie McCann. Kim jest Christian Brückner, pedofil z Niemiec?

Według niemieckiej prokuratury to Christian Brückner (43 l.) stoi za porwaniem i zabójstwem 3-letniej Brytyjki Madeleine McCann. Niemieccy śledczy wiedzą już, co zrobił dziewczynce recydywista, gwałciciel i pedofil, ale nie ujawnili na razie tych informacji. Brückner od dawna cieszył się złą sławą. Sąsiedzi bali się go, bo urządzał awantury. Przed znajomymi nie krył, że kierują nim chore żądze, które karzą mu krzywdzić dzieci. Nie szanował kobiet. Co Brückner robił przed i po zniknięciu małej Maddie? Co skłoniło go do tak okrutnych czynów?

Christian Brückner (43 l.), którego prokuratura wskazuje dziś jako podejrzanego o uprowadzenie i zabójstwo Madeleine McCann, przyszedł na świat pod innym nazwiskiem. Urodził się w 1976 roku w Würzburgu. Oddano go do adopcji rodzinie Brücknerów. Nie miał łatwego dzieciństwa. Przybrani rodzice regularnie go bili. W 1992 roku trafił do ośrodka dla trudnej młodzieży. Krótko potem zaczął popełniać pierwsze przestępstwa.

Napadł na sześciolatkę na placu zabaw

Na początku 1993 roku, jako szesnastolatek, Brückner był karany za kradzież i jazdę samochodem bez prawa jazdy. We wrześniu tego samego roku wykorzystał seksualnie 6-latkę na placu zabaw w gminie Würzburg. Kiedy bezbronna dziewczynka zaczęła głośno krzyczeć, napastnik uciekł. Później jednak go namierzono.

W 1994 roku, kiedy Christian Brückner miał 17 lat, po raz pierwszy stanął przed niemieckim sądem za pedofilię. Został uznany za winnego i skazany na dwa lata więzienia. Trzy dni przed procesem obnażał się przed 9-latką. Zanim wyrok się uprawomocnił, Christian wpadł na chytry plan ucieczki z kraju.

17-latek rzucił szkołę, gdzie kształcił się w zawodzie mechanika i razem z ówczesną partnerką postanowił uciec przed odsiadką do Lagos w Portugalii. Wyjazd zakończył się aresztowaniem i ekstradycją do Niemiec w 1999 roku. Po tym, jak częściowo odsiedział wyrok wrócił do Portugalii, gdzie chciał wyemigrować na stałe.

Od przeprowadzki do Praia da Luz do zniknięcia Maddie

Niemieccy śledczy poszukują szczegółowych informacji z okresu pomiędzy 1995 i 2007 rokiem, kiedy Brückner przebywał w Portugalii. Liczą, że nowe informacje od jego dawnych współpracowników, sąsiadów i znajomych pozwolą połączyć poszlaki w jedną całość i skazać go za uprowadzenie i zabójstwo Madeleine McCann.

Wiadomo, że w 1995 roku, po przeprowadzce do portugalskiego kurortu Praia da Luz, Christian Brückner podejmował liczne prace dorywcze, m.in. jako monter i kelner. Szybko rozstał się z kobietą i zaczął wchodzić w kolejne związki. Jak informuje niemiecki dziennik „Bild”, w Portugalii handlował samochodami, które ukradł, a nawet piłkami do golfa, które kradł z pól golfowych. Włamywał się do hoteli i wynosił z nich wartościowe przedmioty.

Zaginięcie Madeleine McCann

2 września 2005 roku Brückner zgwałcił i okradł 72-letnią Amerykańską turystkę w Praia da Luz (za co odsiaduje obecnie wyrok w Kilonii). Niecałe dwa lata później, 3 maja 2007 roku z hotelu w Praia da Luz zniknęła 3-letnia Madeleine, córka Kate i Gerry’ego McCannów. W dniu jej zniknięcia rodzice wyszli na kolację z przyjaciółmi i umówili się, że na zmianę będą wracać do hotelu i sprawdzać, czy u dzieci wszystko w porządku.

W pewnym momencie, kiedy Kate McCann weszła do pokoju, dziecka nie było. Łóżko było puste, a okno otwarte. Niemieccy śledczy są prawie pewni, że Christian Brückner stoi za zniknięciem Maddie. Krótko po tym zdarzeniu przeprowadził się z Portugalii do Niemiec.

Sprawa Maddie McCann. Partnerka znalazła u niego dziecięcą pornografię

W 2008 roku Brückner zamieszkał w Augsburgu. Handlował narkotykami. W celach „biznesowych” podróżował na wyspę Sylt i do Monachium. W 2011 został skazany na 21 miesięcy więzienia za przemyt narkotyków.

Po zakończeniu odsiadki postanowił osiedlić się w Brunszwiku, gdzie zaczął prowadzić kiosk. Poznał tam śliczną i szczupłą 17-letnią Nakscije M. – dziewczynę o albańsko-kosowskim pochodzeniu i urodzie dziecka. To ona w 2013 roku znalazła w jego komputerze dziecięcą pornografię. Kiedy zażądała wyjaśnień, dotkliwie ją pobił. Choć związek zakończył się, dziewczyna regularnie utrzymywała z nim kontakt. Policja podejrzewa, że Christian mówił powiedzieć 25-letniej dziś Nakscije M., co zrobił z Madeleine Mc Cann.

Kolejne przestępstwa

Christian B. nie miał ręki do interesów. Wpadł w długi. Urządzał w kiosku pijackie burdy. Sąsiedzi mieli go dość. W końcu stracił swój biznes w Brunszwiku.

W 2017 roku po raz kolejny został skazany w Niemczech za posiadanie dziecięcej pornografii i wykorzystanie seksualne dziecka. Rok później miał zdradzić znajomemu, że wie, co się stało z Maddie. Krótko potem, prawdopodobnie żeby uniknąć kary za handel narkotykami, uciekł do Włoch. W 2018 roku aresztowano go w Mediolanie. Otrzymał karę więzienia za przestępstwa narkotykowe i gwałt na 72-letniej Amerykance. Obecnie ma 43 lata i odsiaduje wyrok siedmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rosja: Ofiarom gwałciciela grozi grzywna za nieprzestrzeganie samoizolacji

W Krasnojarsku na Syberii kara grzywny za naruszenie samoizolacji grozi dwóm dziewczętom, które wyszły w nocy na ulicę; zostały tam napadnięte i przynajmniej jedna z nich została zgwałcona. Policja zatrzymała sprawcę, ale wypisała mandaty także jego ofiarom. O zajściu, które wydarzyło się jeszcze w kwietniu, poinformował portal KP.ru.

Według policyjnego komunikatu dziewczęta zgłosiły w nocy 22 kwietnia patrolowi policji, że zostały obrabowane, a sprawca, grożąc przemocą, dopuścił się również czynów o charakterze seksualnym. Przynajmniej jedna z dziewcząt została zgwałcona – podał portal. Jedna z nich ma 18 lat, druga – 17 lat. Policja zatrzymała napastnika, którym okazał się 56-letni recydywista, kilkakrotnie karany.

Policja nie poinformowała o mandatach, jednak nagłośnił je portal Tajga.info, który podał, policjanci sporządzili wobec dziewcząt protokoły o wykroczeniu. Po tej publikacji służby prasowe policji potwierdziły, że protokoły sporządzono, bo nastolatki znajdowały się w nocy na ulicy „bez pilnej konieczności”.

Formalnie grozi za to grzywna w wysokości do 3 tys. rubli (ok. 172 PLN). Protokoły o wykroczeniu trafiają do administracji miasta i to ona podejmie decyzję w sprawie grzywien.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

18-letnia Polka została zgwałcona przez bezdomnego w Portugalii. Rusza proces 45-latka

W mieście Portimao w Portugalii ruszył proces 45-letniego mężczyzny, który został oskarżony o gwałt na 18-letniej Polce. Napastnik odpowiadał już przed sądem za brutalne napaści. Do zdarzenia doszło w nocy z 25 na 26 czerwca 2019 roku przy jednej z ulic w popularnym kurorcie turystycznym Albufeira na południu Portugalii. 18-letnia Polka wyprowadzała na spacer cztery psy, kiedy zaatakował ją bezdomny 45-latek.

Portugalia. 18-letnia Polka wyrwała się gwałcicielowi. Naga wyskoczyła przez okno

Napastnik wciągnął młodą kobietę do pustego domu, chwycił ją za szyję, a następnie bił ją pięściami po twarzy i innych częściach ciała. Chwilę później rozebrał 18-latkę i zmusił ją do aktu seksualnego, grożąc, że skrzywdzi ją i jej zwierzęta. Młodej Polce udało się uciec. Uderzyła mężczyznę palcami w oczy, a następnie uciekła przez balkon. Kiedy znalazła się na ulicy, biegnąc nago, wzywała pomocy – pisze impala.pt.

Poszkodowana kobieta doznała licznych obrażeń. Na jej ciele znaleziono szereg otarć i siniaków – na szyi, tułowiu oraz rękach i nogach. Kobieta miała także ranę dolnej części pleców, którą spowodował upadek podczas skoku przez okno. Mężczyzna, który ją zaatakował, jest znany wymiarowi sprawiedliwości. Przebywa w areszcie – relacjonuje portugalski portal cmjornal.pt.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: Poszukiwany gwałciciel zatrzymany. Ukrywał się od 3 lat

Policjanci z Lublina zatrzymali w Warszawie poszukiwanego listem gończym 36-latka, skazanego na trzy lata więzienia za gwałt; ukrywał się od 2017 r. Policjanci z KWP w Lublinie zajmujący się poszukiwaniem osób ukrywających się przed organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości ustalili, że poszukiwany listem gończym 36-letni mieszkaniec Łukowa (Lubelskie) wynajmuje mieszkanie w Warszawie.

„Mężczyzna został zatrzymany (…). Był zaskoczony i nie stawiał oporu. Został już doprowadzony przez policjantów do aresztu śledczego w Warszawie” – poinformował Andrzej Fijołek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

36-latek ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości od 2017 roku. Został skazany na trzy lata pozbawienia wolności za przestępstwo zgwałcenia, którego dopuścił się wspólnie z inną osobą.
Źródło info i foto: TVP.info

Garwolin. Gwałciciel wszedł do mieszkania kobiety przez otwarte okno

Dramat na jednym z garwolińskich osiedli na Mazowszu. Do mieszkania na trzecim piętrze przez otwarte okno wszedł mężczyzna, który zgwałcił mieszkającą tam kobietę. Po kilku godzinach podejrzany został zatrzymany przez policję. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Garwolinie.

Dramatyczne zdarzenia rozegrały się w niedzielny poranek (8 września) na jednym z garwolińskich osiedli – podał portal egarwolin.pl. Podejrzany mężczyzna miał wejść do mieszkania na trzecim piętrze przez otwarte okno i tam zgwałcić kobietę.

– Takie zdarzenie miało miejsce i jest prowadzone śledztwo. To zdarzenie miało miejsce w mieszkaniu pokrzywdzonej w Garwolinie – potwierdził w rozmowie z serwisem egarwolin.pl Marcin Ignasiak, zastępca prokuratora rejonowego w Garwolinie. Mężczyzna miał zostać zatrzymany kilka godzin po zdarzeniu. Z informacji lokalnego portalu wynika, że był on wówczas pod wpływem alkoholu. Zarówno pokrzywdzona, jak i podejrzany mają około 30 lat – donosi egarwolin.pl.

O sprawę zapytaliśmy szefa Prokuratury Rejonowej w Garwolinie, Leszka Wójcika. – Postępowanie jest prowadzone, trwają czynności. Z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie zdradza szczegółowych informacji – zaznaczył w rozmowie z Fakt24 prokurator rejonowy. Wiadomo, że mężczyźnie postawiono zarzut zgwałcenia kobiety. Nie zastosowano wobec niego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu, czy dozoru policji – czytamy w lokalnym serwisie. Podejrzanemu grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Poszukiwany mężczyzna, który próbował zgwałcić kobietę na klatce schodowej

W okolicach parku Korotyńskiego na Ochocie pojawiły się plakaty ostrzegające przed gwałcicielem, który grasuje po okolicy. „Napadł na dziewczynę w biały dzień. Wszedł za nią do klatki schodowej, próbował zgwałcić” – czytamy na nich. Policja szuka mężczyzny.

Mieszkanka Ochoty wracała do domu w okolicy parku Korotyńskiego. Wysoki mężczyzna śledził ją a gdy weszła do klatki w bloku rzucił się na nią, zaczął obmacywać. Kobieta zaczęła krzyczeć, to ostudziło zapędy zboczeńca i uciekł. Chwilę po ataku napadnięta zadzwoniła na policję, ale dotąd nie udało się mężczyzny znaleźć.

– Przygotowujemy portret pamięciowy napastnika. Jeśli uda się go zatrzymać, może trafić za kratki nawet na 8 lat – informuje sierż. sztab Karol Cebula z komendy policji na Ochocie. Napastnik miał około 180 centymetrów wzrostu, a w chwili ataku ubrany był w ciemne, krótkie spodnie, koszulę z krótkim rękawem i czerwoną czapkę z daszkiem.

Mieszkanki Ochoty postanowiły ostrzegać przez zboczeńcem na własną rękę. Wywiesiły plakaty.

„Napadł na dziewczynę w biały dzień. Wszedł za nią do klatki schodowej, po czym próbował ją zgwałcić. Na szczęście się obroniła. Proszę zachować czujność, szczególnie, kiedy ktoś za tobą idzie lub wygląda podejrzanie (ciemne okulary, czapka z daszkiem, kaptur). Proszę reagować na krzyki!” – czytamy na plakacie.

Młode kobiety boją się same spacerować po okolicy. – Chodzę przez ten park do domu. Teraz będę się bała. Powinno tu być więcej patroli policji czy strażników – podsumowuje Zuzanna Wesołowska (18 l.).
Źródło info i foto: se.pl

Wielka Brytania: Policyjna obława za zbiegłym gwałcicielem

Skazany w Wielkiej Brytanii za gwałt 34-letni Daniel Thompson uciekł z więzienia Leyhill niedaleko Cheltenham. Policja ściga gwałciciela i ostrzega mieszkańców, by w żadnym wypadku nie zbliżali się do mężczyzny, gdy go zobaczą. Daniel Thompson nie stawił się w piątek na apelu w więzieniu. Jego nieobecność odkryto w piątek o godzinie 16.45.

„Ostatni raz widziano go na terenie więzienia tego samego dnia około godziny 11.45” – podaje policja z Somerset.

34-latek z Wielkiej Brytanii odsiedział wyrok 10 lat za gwałt. Sąd ukarał go jednak ponownie za złamanie jednego z zakazów zawartych w wyroku – informuje „Evening Standard”.
Źródło info i foto: o2.pl

Anglia: Pedofil skazany na 11 lat więzienia za gwałt na 4-latce. Współwięzień wymierzył mu własną karę

Zawiązał oczy 4-letniej dziewczynce, a potem brutalnie ją zgwałcił. Za to bestialstwo Jonathan Byram został skazany przez sąd na 11 lat więzienia. To jednak nie najgorsza kara, jaka go spotkała. Jak ujawnia prawniczka pedofila, jej klient przechodzi za kratkami prawdziwe piekło. Tym razem własną sprawiedliwość postanowił wymierzyć mu kolega z celi.

Prawniczka Jonathana Byrama przed sądem w Leeds (Anglia) ujawniła szczegóły pobytu swojego klienta w więzieniu. – Musi nieustannie walczyć. Teraz został zaatakowany przez swojego kolegę z celi – mówi Katherine Robinson. – Ktoś może myśleć, że na to zasłużył i on to rozumie – dodaje adwokat.

Rozprawa skazująca Byrama została na krótko przerwana po wybuchu agresji jednego z widzów słuchających szczegółowego opisu tego, co zrobił Byram. Pracownicy ochrony zostali wezwani do sali rozpraw po tym, jak mężczyzna krzyknął: „Lepiej dajcie mu dożywocie, bo inaczej go zabiję!”

Prokurator Rupert Doswell opowiedział sądowi, jak 50-latek polował na dziewczynkę. Policja dowiedziała się o wszystkim, gdy 4-latka opowiedziała krewnemu, co ją spotkało. Podała też opis krawata, którym pedofil zasłonił jej oczy przed zgwałceniem. Taki sam znaleziono w domu Byrama w miejscowości Hazel Close.

Mężczyzna przyznał się do winy. Był już wcześniej karany za podpalenie, okrucieństwo wobec dzieci i napaść. Byram został skazany na 11 lat wiezienia. Zostanie także na całe życie wpisany do rejestru przestępców seksualnych. Nie wymaże to traumy, jaka powstała w umyśle 4-latki, ale być może dzięki temu zboczeniec nie skrzywdzi już więcej żadnego dziecka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

9-latka uwięziona w wersalce. Nowe szczegóły śledztwa

Dlaczego oddała własne dziecko potworowi? Dlaczego nie szukała Sary? Dlaczego zaufała obcemu mężczyźnie? Anna W. (36 l.) miała już dość medialnych domysłów i sąsiedzkich plotek. Wczoraj przerwała milczenie i opowiedziała portalowi gorzowianin.com jak to się stało, że jej córeczka padła ofiarą pedofila, który podstępnie wkradł się w łaski rodziny.

Koszmar! Tak jednym słowem można opisać to, co przeżywają Anna W. i jej dzieci – 9-letnia Sara i 14-letni Boguś. Sara powoli dochodzi do siebie w szpitalu, a jak z niego wyjdzie, trafi tam, gdzie już jest jej starszy brat – do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Bo o to, co się stało, śledczy obwiniają również ich matkę, dlatego czasowo ograniczono jej prawa rodzicielskie.

Anna W. nie zgadza się z tym. – To nieprawda, że nie obchodziło mnie, co się dzieje z Sarą. Dzwoniłam do niej, a kiedy nie odebrała, od razu pojechałam do mieszkania Mateusza. Powiedział mi, że uciekła mu podczas spaceru. Nie uwierzyłam! Poszłam do domu na wypadek, gdyby Sara wróciła, a szukać jej zaczęli Boguś z kolegą – opowiada.

Dlaczego Sara w ogóle poszła do Mateusza K.? – Znaliśmy go dwa lata. Dzieci bywały u niego, bo dostał od nich na przechowanie trzy szczury. Odwiedzały swoje zwierzaki. Nigdy nic się nie stało. A o przeszłości Mateusza, że był w psychiatryku, nie mieliśmy pojęcia. Gdybym wiedziała, że on miał taka przeszłość, na pewno nie powierzyłabym mu dziecka

O tym, co wydarzyło w mieszkaniu mężczyzny w minioną niedzielę, opowiedziała mamie Sara. – Dał jej jakieś tabletki, a później zgwałcił moją córkę, związał, zakleił jej usta taśma i zamknął ją w wersalce. Udało się jej odkleić taśmę z ust, przez kilka godzin wołała o pomoc, aż w końcu usnęła. Obudziło ją kopanie w drzwi Bogusia.

To starszy bat Sary zawiadomił policję. Usłyszał zza drzwi jej głos i sprowadził pomoc. Drzwi do mieszkania zostały wyważone. – W sama porę, bo Sara już by nie żyła – mówi Anna W.

Gwałciciel został schwytany kilka godzin później. Prokuratura zarzuciła mu gwałt ze szczególnym okrucieństwem na 9-latce i pozbawienie jej wolności ze szczególnym udręczeniem. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: se.pl

Indie: Zamieszki po gwałcie na 3-latce

Dziesiątki studentów starło się z policją w Śrinagar, w Indiach. Do zamieszek doszło podczas kolejnego dnia protestów po gwałcie na 3-letniej dziewczynce. W trakcie starć obie grupy wzajemnie rzucały w siebie kamieniami, policja dodatkowo użyła gazu łzawiącego próbując rozproszyć tłum demonstrantów.

Protestujący studenci domagali się kary śmierci dla mężczyzny oskarżonego o dopuszczenie się brutalnego gwałtu na 3-letniej dziewczynce.

Do zdarzenia doszło 8 maja. Demonstracje wzmogły się jednak po informacji, że rodzina zatrzymanego przedstawiła dokumenty poświadczające, że sprawca ma 13 lat. Zdaniem protestujących, zostały one sfałszowane, by gwałciciel mógł uniknąć najwyższego wymiaru kary, czyli dożywocia. Zdaniem demonstrujących, zatrzymany ma nie mniej niż 20 lat i był pracownikiem lokalnego warsztatu samochodowego.
Źródło info i foto: interia.pl