Chełmża: Zatrzymano oprawcę maltretowanej i więzionej 30-latki

Adrian K. (31 l.) porwał, następnie uwięził, bił i brutalnie gwałcił 30-letnią kobietę. Wczoraj policjanci dopadli oprawcę. Brat ofiary mówi, że sprawca już dawno powinien siedzieć w ośrodku dla najniebezpieczniejszych przestępców.

– Byłem w szpitalu. Lekarze ze względu na jej stan nie dopuścili mnie do siostry. Nerki jej nie pracują – mówi nam Paweł, brat ofiary. – To się nie mieści w głowie, co ten Adrian jej zrobił. To nienormalny facet. On powinien siedzieć z Bestią z Piotrkowa. Był już wcześniej skazany. – mówią znajomi kobiety W sobotę pogotowie ratunkowe przywiozło ledwo żyjącą kobietę do szpitala w Chełmży. Ciężko pobita, miała uszkodzone nerki i głowę. – Była przerażona. Cała we krwi – mówi nam jeden z pracowników placówki. Lekarze natychmiast zaalarmowali policję.

– W godzinach popołudniowych dostaliśmy zgłoszenie ze szpitala w Chełmży o tym, że trafiła tam kobieta, która mogła zostać pobita i wykorzystana seksualnie – mówi mł. asp. Wojciech Chrostowski, oficer prasowy KMP Toruń.

Okazało się, że 30-latka została porwana i uwięziona w pustostanach obok dworca kolejowego w Chełmży. Powiedziała policjantom, że była tam przetrzymywana od piątku Mężczyzna ją związał, bił i wielokrotnie gwałcił.

Wczoraj rano Adrian K. został zatrzymany. Minister Zbigniew Ziobro polecił Prokuraturze Krajowej objąć nadzorem śledztwo w tej sprawie. – My tylko sporządziliśmy notatkę z krótkiej rozmowy z ofiarą. Musieliśmy zatrzymać podejrzanego, bo baliśmy się, że może nam uciec. Do prokuratury będziemy mogli go doprowadzić dopiero po tym, jak kobieta zostanie oficjalnie przesłuchana. W niedzielę, ze względu na jej stan zdrowia, nie zgodzili się na to lekarze – mówi nam jeden z policjantów pracujących nad tą sprawą.
Źródło info i foto: se.pl

Jest akt oskarżenia w sprawie gwałtu na 18-miesięcznym dziecku

Jest akt oskarżenia w sprawie gwałtu na 18-miesięcznym Szymku. Przed sądem staną matka chłopca i jej tymczasowy partner. Zdaniem prokuratury 33-latek gwałcił dziecko, a kobieta naraziła je na utratę życia i zdrowia. Gdyby nie lekarze, koszmar chłopca mógłby trwać. Po tym, jak u dziecka pojawiły się niepokojące zmiany na ciele, matka zabrała je do przychodni.

Gdyby nie lekarze, koszmar chłopca mógłby trwać. Po tym, jak u dziecka pojawiły się niepokojące zmiany na ciele, matka zabrała je do przychodni. Lekarz rodzinny skierował chłopca do pediatry, potem obaj wymogli na matce, by zgłosiła się z dzieckiem do szpitala w Legnicy. Tamtejszy chirurg po zbadaniu Szymona powiadomił prokuraturę o możliwości gwałtu.

Sebastiana R. poznała przez internet. Pozwoliła mu spać z synkiem

Półtoraroczne dziecko miał krzywdzić Sebastian R. Matka chłopca poznała go przez internet. Najpierw zaglądał w odwiedziny, później się do niej przeprowadził. Według Prokuratury Rejonowej w Złotoryi w czerwcu 2018 roku wielokrotnie gwałcił chłopca. Mimo że matka podejrzewała, co się dzieje, pozwalała partnerowi spać z synem. Dlatego i ona ma postawione zarzuty.

5 lat dla matki, nawet 15 dla gwałciciela

Kobieta odpowie za narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub utraty życia. Grozi za to do 5 lat więzienia. Jej partner, jeśli uda mu się dowieść winę, posiedzi przynajmniej trzy lata. Maksymalny wymiar kary za gwałt na małoletnim to 15 lat pozbawienia wolności. Prokuratura powołała biegłych, którzy stwierdzili, że Sebastian R. był poczytalny.
Źródło info i foto: wp.pl

Znajomy matki zgwałcił 9-letnią córkę i przetrzymywał ją w wersalce. Kobieta nie szukała córki, „bo nie ma auta”

36-latka zgodziła się, by jej 9-letnia córka poszła sama do domu mężczyzny, z którym – jak sama twierdzi – nie jest blisko. Ten zgwałcił i uwięził dziewczynkę, a następnie powiedział matce, że ta uciekła. Kobieta nie zgłosiła sprawy policji.

24-letni Mateusz K. przyznał się do zarzutów m.in. doprowadzenia do obcowania płciowego z osobą małoletnią i pozbawieniem wolności ze szczególnym udręczeniem. Mężczyzna został zatrzymany przed tygodniem po tym, jak policjanci w jego mieszkaniu w Gorzowie znaleźli 9-letnią dziewczynkę. Była ona związana i zakneblowana w wersalce. Ledwo oddychała i zaraz po znalezieniu zabrano ją na salę operacyjną.

24-latek zabrał dziecko do swojego domu dzień wcześniej. Zgwałcił 9-latkę i uwięził ją. Gdy nie wróciła do domu, poinformował 36-letnią matkę, Annę W., że dziewczynka uciekła w czasie spaceru. Nie uwierzył w to jej 14-letni brat, który razem ze starszym kolegą udał się do mieszkania Mateusza K. i wezwał policję. Funkcjonariusze dostali się do środka z pomocą strażaków. Mężczyzny nie było na miejscu, został zatrzymany późno w nocy przez policję i trafił do aresztu.

„Fakt” podaje, że Annie W. grozi odebranie przez sąd praw rodzicielskich, z czym kobieta się nie zgadza. W rozmowie z dziennikiem powiedziała, że poznała Mateusza K. w szpitalu psychiatrycznym, gdzie leczył się wtedy jej nieżyjący już partner. Jakiś czas później mężczyzna zaproponował, by syn 36-latki zaczął dorabiać na jego straganie z warzywami. Dostał też od rodziny szczury, które należały do zmarłego partnera Anny W. Opisywała, że „dzieciom brakowało mężczyzny w domu”, a 24-latek mógł być dla nich wzorem.

Anna W. nie szukała córki, „bo nie ma samochodu”

W ubiegły weekend 9-letnia dziewczynka, nalegała by iść do mieszkania Mateusza K. zobaczyć szczury. Matka nie poszła tam z córką, bo „wtedy syn zostałby sam” w domu. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego pozwoliła, by młodsze dziecko spędziło całą noc u niemal obcego mężczyzny. Anna W. przyszła po córkę dopiero następnego dnia rano. Mateusz K. stwierdził wtedy, że dziewczynka uciekła, ale pomimo tego matka nie zawiadomiła policji i nie szukała Sary.

– Tak mi doradziła osoba z rodziny, ale nie mogę powiedzieć kto – powiedziała kobieta „Faktowi”. – Nie szukałam, bo nie mam samochodu – tłumaczyła.

14-letni Boguś i 9-letnia Sara trafią do ośrodka wychowawczego. Kobieta uważa, że to „zbyt wysoka kara”. – Co to za państwo, które w nagrodę z uratowanie życia siostry zabiera jej brata siłą do ośrodka – mówiła dziennikarzom.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kalisz: Wywoził niepełnosprawną 13-latkę w pole kukurydzy albo ustronny parking i gwałcił

W Kaliszu doszło do oburzającego wykorzystania 13-letniej dziewczynki z niepełnosprawnością. Mężczyzna – przyjaciel rodziny – brał ją na „przejażdżki” i wykorzystywał. W sądzie zapadł właśnie prawomocny wyrok. Do zdarzenia doszło w 2016 roku w Kaliszu. Wtedy 13-letnia dziewczynka zwierzyła się swojej opiekunce społecznej. Powiedziała, że ma dość „przejażdżek”, na które zbiera ją pewien mężczyzna. Opowiedziała też, co kazał jej robić. 

Kalisz. Gwałcił niepełnosprawną 13-latkę

Sprawa natychmiast trafiła do prokuratury. 53-letni wtedy mężczyzna usłyszał zarzut dopuszczenia się przestępstwa seksualnego, przy wykorzystaniu bezbronności małoletniej upośledzonej umysłowo. 

Początkowo nie przyznawał się do winy. Zeznania świadków nie pozostawiały jednak wątpliwości. W toku śledztwa udało się ustalić, że mężczyzna był częstym gościem w domu ofiary, w którym ta mieszkała z matką. Dziewczynka często była tam świadkiem libacji. Mężczyznę, który zrobił jej krzywdę, znała bardzo dobrze. Nikt jednak nie podejrzewał, że wyprawy na zakupy albo przejażdżki mogą mieć tak ohydny podtekst. 

Oskarżony zabierał 13-latkę w różne miejsce: w pole kukurydzy, na ustronne parkingi przy supermarketach czy restauracjach, a następnie ją wykorzystywał. Kilkukrotnie zabierał ją też do swojego domu. 

Prokuratura ustaliła, że mężczyzna pięciokrotnie doprowadził niepełnosprawną 13-latkę do obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej. 

4 lata więzienia i 10 lat zakazu kontaktu

Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolskiej uznał 53-latka za winnego zarzucanych mu czynów. Skazał go na cztery lata więzienia i dziesięć lat zakazu kontaktowania się z ofiarą. Dodatkowo, miał wypłacić jej zadośćuczynienie w wysokości pięciu tysięcy złotych. Obrońcy oskarżonego złożyli jednak odwołanie. Uważali, że kara jest zbyt surowa. Sprawę ponownie rozpatrzył Sądu Okręgowego w Kaliszu, a ten podtrzymał wyrok. 

Wyrok jest prawomocny, ale oskarżony ma jeszcze możliwość złożenia kasacji do Sądu Najwyższego w Warszawie. 
Źródło info i foto: Gazeta.pl

To największy seryjny morderca w Stanach? Przyznał się do 90 zabójstw

Samuel Little przyznał się do popełnienia 90 morderstw. 78-letni dziś mężczyzna odsiaduje wyrok dożywotniego więzienia w Kalifornii. Został skazany za zabójstwo trzech kobiet. Samuel Little zeznał śledczym, że w przeciągu 35 lat, podróżując po Ameryce w latach 1970-2005, zabił na terenie kilku stanów 90 osób. Jego ofiarami miały być kobiety, które były bokser obezwładniał jednym ciosem, potem gwałcił i dusił.

Według śledczych jego zeznania są wiarygodne, ponieważ podał szczegóły dwóch zabójstw, które znałby tylko morderca.

Jego wyznanie jest szokujące. Będzie teraz weryfikowane, między innymi przy pomocy badań DNA.

Jeśli słowa Samuela Little’a się potwierdzą, byłby on najgorszym seryjnym mordercą w historii Stanów Zjednoczonych. Ted Bundy przyznał się do popełnienia 30 zabójstw między 1974 a 1978 rokiem. John Wayne Gacy zabił co najmniej 33 chłopców i młodych mężczyzn w latach 70. ubiegłego orku.

Za największego seryjnego zabójcę na świecie uznaje się Brytyjczyka Harolda Shipmana. Przypisuje mu się śmierć 250 osób. W 2000 został skazany na zabójstwo 15 osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Siedlce: 41-latek gwałcił syna i woził go do pedofilów

41-letni mieszkaniec wioski pod Siedlcami gwałcił swojego syna, udostępniał w internecie materiały pornograficzne z jego udziałem i woził go do innych pedofilów. – Nigdy nie przypuszczałam, że może być taką bestią – mówi jego żona. Sąd okręgowy skazał go na 12 lat więzienia.

41-latek został aresztowany w wyniku międzynarodowego śledztwa w sprawie szajki pedofilów – pisze „Super Express”. Inny Polak, mieszkający w Rumunii, został zatrzymany za udostępnianie w internecie materiałów o charakterze pedofilskim. Jeden z nich przedstawiał ojca gwałcącego swojego syna. Horror miał miejsce pod Siedlcami.

Śledczy dotarli do autora nagrania. Okazał się nim 41-latek. Na jego komputerze znaleziono szereg materiałów pedofilskich. To jednak nie wszystko. Mężczyzna miał także wozić swojego syna do innych pedofilów.

Żona 41-latka w rozmowie z „Super Expressem” przyznaje, że gdy dowiedziała się o sprawie, przeżyła szok. – Nie chcę znać męża. Wyszłam za niego w 2008 r., gdy jego synek z poprzedniego małżeństwa miał pół roku. Przygarnęłam go z dzieckiem, bo jego żona uciekła. Później na świat przyszli dwaj synowie. Nigdy nie przypuszczałam, że może być taką bestią. Kilka razy zabierał synka do lekarza do Warszawy. I właśnie wtedy musiał go fotografować – mówi.

Mężczyzna został skazany na 12 lat więzienia. Jego syn pozostaje pod opieką macochy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Francja: 34-letni rowerzysta przypadkowo zastrzelony przez myśliwego. Okazał się być przestępcą seksualnym. Bił i gwałcił siostrę

34-letni rowerzysta został zastrzelony przez myśliwego, który pomylił go ze zwierzęciem. Siostra zmarłego mówi, że zasługiwał na śmierć. Miała być przez niego wielokrotnie bita i gwałcona – pisze „The Sun”.

32-letnia siostra ofiary twierdzi, że w dzieciństwie mężczyzna znęcał się nad nią: bijąc ją i gwałcąc, a gdy dorósł, uciekł za granicę. Kobieta mówi, że gdy usłyszała informację o jego śmierci poczuła ulgę i twierdzi, że zasłużył na swój los. Również matka ofiary nazywa go potworem.

Mężczyzna został zabity w sobotę w alpejskim ośrodku narciarskim Les Gets Alpine we Francji, do której przeprowadził się sześc lat temu. Prowadził tam wegetariańską restaurację. 22-letni myśliwy został przewieziony do szpitala w stanie szoku.
Źródło info i foto: onet.pl

Zakon zapłacił ofierze księdza pedofila milion złotych

Poszkodowana przez księdza Katarzyna otrzymała już zasądzony jej milion złotych i zaległą rentę. Roman B. przez kilkanaście miesięcy więził i gwałcił wówczas 13-letnią dziewczynę. Został za to skazany na 4 lata pozbawienia wolności.

Kobieta wytoczyła proces Towarzystwu Chrystusowemu dla Polonii Zagranicznej, żądając miliona złotych odszkodowania i dożywotniej renty. Wymiar sprawiedliwości przychylił się do tego stanowiska, a sąd apelacyjny kilka tygodni temu utrzymał wyrok w mocy.

„Wirtualna Polska” poinformowała, że Chrystusowcy przelali już na konto pokrzywdzonej całą zasadzoną kwotę, co potwierdził także reprezentujący duchownych prawnik.

To nie kończy jednak sprawy. Mecenas Krzysztof Wyrwa zapowiedział złożenie kasacji do Sądu Najwyższego.
Źródło info i foto: epoznan.pl

Porwali i gwałcili ją członkowie Państwa Islamskiego. Uciekła do Niemiec. Tam spotkała swojego oprawcę

Jazydzka uchodźczyni w Niemczech, która w przeszłości przez kilka miesięcy była niewolnicą seksualną Państwa Islamskiego (IS), wróciła do irackiego Kurdystanu, po tym jak kilkukrotnie spotkała na ulicy w Niemczech człowieka, który kupił ją i gwałcił.

O okolicznościach powrotu do Kurdystanu dziewiętnastoletniej Aszwak Hażi szeroko informowały w sobotę kurdyjskie media w Iraku. Dziewczyna, która ma obecnie 19 lat i pochodzi ze zdominowanego przez jazydzką mniejszość religijną rejonu Sindżaru, na północy Iraku, została porwana w sierpniu 2014 roku, gdy IS napadło na te obszary i dokonało tam masakry jazydów. Kobiety i dziewczynki jazydzkie były wówczas masowo sprzedawane przez terrorystów jako seksualne niewolnice.

Według relacji Aszwak przebywała ona w niewoli od 3 sierpnia do 22 października 2014 roku, kiedy to udało jej się uciec. Aszwak powiedziała agencji AFP, że została kupiona za 100 dolarów przez irackiego dżihadystę, używającego pseudonimu Abu Human.

W 2015 roku Aszwak wraz z rodziną wyjechała do Niemiec i zamieszkała w miasteczku Schwaebisch Gmuend niedaleko Stuttgartu (południe), jednak w 2016 roku znów zobaczyła swego oprawcę – tym razem w Niemczech. Aszwak powiedziała kurdyjskiej telewizji Kurdistan24, że terrorysta szedł za nią aż do jej mieszkania.

W lutym 2018 roku ponownie spotkała Abu Humana w supermarkecie i choć sama udawała, że go nie zna, to gwałciciel powiedział jej, że rozpoznał ją i wie, gdzie ona mieszka. Później, według relacji Aszwak, miał jechać za nią swoim samochodem.

Przerażona jazydka zgłosiła całe zdarzenie niemieckiej policji, która stwierdziła, że z braku dowodów nie może aresztować Abu Humana. Ustalono jednak, że prawdziwe nazwisko mężczyzny brzmi Mohammad Raszid, że pochodzi on z Bagdadu i przybył do Niemiec jako uchodźca.

Aszwak mówiła w telewizji Kurdistan24, że w takiej sytuacji nie mogła zostać w Niemczech, gdyż obawiała się ponownego porwania. Dodała, że w niewoli u Abu Humana była nie tylko gwałcona, ale również torturowana.

Jazydka postanowiła więc wrócić do Regionu Kurdystanu w Iraku i zamieszkać tam w obozie dla uchodźców, w którym wciąż przebywał jej ojciec. W telewizji mówił on, że w sumie z jego rodziny porwanych zostało aż 77 osób, a 41 z nich dotychczas nie odnaleziono.

Rzecznik niemieckiej prokuratury federalnej Frauke Koehler powiedziała w sobotę agencji AP, że jazydka została przesłuchana, ale informacje, które przekazała, nie były dostatecznie precyzyjne. Gdy 13 marca 2018 roku policja zdecydowała się wszcząć jednak postępowanie i chciała ponownie przesłuchać Aszwak, okazało się, że dziewczyna wyjechała już z powrotem do Iraku.

Według Kurdistan24 przypadek Aszwak nie jest jedyną taką sytuacją, gdy jazydki spotkały swych prześladowców z IS w Niemczech. Jedyne, co zdaniem kurdyjskiej telewizji wyróżnia ten przypadek, to fakt, że oprawca z IS nadal próbował zastraszać swą ofiarę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Warszawa: 26-letni Kamil W. napadł na kobiety i brutalnie je gwałcił

W zaledwie kilka godzin napadł na cztery kobiety, dwie zgwałcił, kolejnym dwóm udało się uciec. 26–letni Kamil W. był niezwykle brutalny – swoje ofiary szarpał, bił i gryzł po całym dziele. Gdy go zatrzymano, miał na sobie wciąż krew jednej z nich. Już po informacji o schwytaniu groźnego przestępcy, na policję zgłosiła się kolejna kobieta, którą zaatakował. Niewykluczone, że jest ich więcej.

Wszystko rozegrało się w ostatnią sobotę w okolicach Pałacu Kultury. Dochodziła 6.00 rano, wiele osób wracało z rozmaitych imprez, korzystając z przecinających się w centrum linii autobusowych i tramwajowych. Znalazł się tam też Kamil W.

26-latek podchodził do kobiet i bez słowa łapał je za piersi. Niektóre próbował też zaciągnąć w krzaki. Nie doszło jednak do najgorszego, bo został przepłoszony przez przechodniów. Ktoś wezwał też policję. Na miejsce przyjechał patrol, ale nie dało się namierzyć zboczeńca. Dwie ofiary, które próbował doprowadzić do stosunku oraz innej czynności seksualnej, dokładnie opisały funkcjonariuszom Kamila W.

Ten zdążył się już wówczas przenieść do Parku Saskiego. Zaczaił się w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza i ponownie zaatakował. Podbiegł do kobiety i zagroził, że ją zabije, a następnie wykorzystał seksualnie.

Drugą swoją ofiarę zaciągnął zaś siłą w krzaki, brutalnie zgwałcił i na koniec okradł. Ofiary z Parku saskiego też zawiadomiły policję. Stróże prawa pojawili się błyskawicznie. Tuż po godzinie 10.00 Kamil W. został zatrzymany i decyzją sądu trafił do aresztu. Jak dowiedziało się „Metro Warszawa” w chwili schwytania miał na sobie koszulkę, na której znajdowały się ślady krwi jednej z ofiar.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Kamil W. wrócił niedawno z Anglii, gdzie mieszkał przez kilka lat. Policjanci proszą wszystkie kobiety, które zostały przez niego skrzywdzone o kontakt w policjantami z komisariatu przy ul. Wilczej 21 w Warszawie, nr. tel. (22) 603-91-50. Już, że już po schwytaniu Kamila W., na policję zgłosiła się piąta kobieta, którą także zaatakował.
Źródło info i foto: Fakt.pl