Wielka Brytania: Książę Andrzej oskarżony o gwałt

Brytyjski książę Andrzej w rozmowie z BBC stwierdził, że nie przypomina sobie spotkania z Amerykanką Virginią Giuffre, która oskarża go o wykorzystywanie seksualne podczas spotkań zaaranżowanych przez finansistę Jeffreya Epsteina.

Drugi syn królowej Elżbiety II udzielił wywiadu programowi Newsnight – poinformował w sobotę Reuters. Jego fragmenty opublikowano w piątek, całość zostanie wyemitowana w sobotę wieczorem. Książę mówił m.in. o swoich relacjach z Epsteinem – amerykańskim finansistą i miliarderem oskarżonym o nakłanianie do prostytucji i wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewcząt. Odniósł się też do słów Virginii Guiffre, która utrzymuje, że jako nieletnia była zmuszana do uprawiania seksu z księciem.

– Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek spotkał tę panią – powiedział BBC książę Andrzej.

Giuffre twierdzi, że Epstein latał z nią po całym świecie prywatnymi samolotami i zmuszał do uprawiania seksu z wpływowymi mężczyznami. Mówi, że współżyła z księciem Andrzejem między 1999 a 2002 r. w Londynie, Nowym Jorku i na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych. Pierwszy raz uprawiała z nim seks, kiedy miała 17 lat. Po jednym z takich spotkań, w 2001 r., Epstein miał jej zapłacić 15 tys. dol.

W wywiadzie dla BBC książę Andrzej powiedział, że żałuje, że nie zerwał kontaktów z Epsteinem, kiedy ten w 2008 r. został skazany za przestępstwa seksualne z udziałem nieletnich. Spotkał się z nim, gdy zwolniono go z aresztu. – Żałuję tego, bo to nie było zachowanie godne członka rodziny królewskiej. Staramy się zachowywać najwyższe standardy. Po prostu zawiodłem – powiedział BBC.

Zgodnie z amerykańskim aktem oskarżenia Epstein miał w latach 2002-2005 ściągać nieletnie dziewczyny do swych rezydencji, m.in. na Manhattanie oraz w Palm Beach na Florydzie. Płacił niektórym dziewczynom i swoim współpracownikom za werbowanie kolejnych ofiar. 66-letniemu Epsteinowi, który utrzymywał, że jest niewinny, groziło do 45 lat pozbawienia wolności; jego proces miał rozpocząć się w czerwcu 2020 r.

Epstein, który w sierpniu br. popełnił samobójstwo w areszcie, miał wielu znanych i wpływowych przyjaciół. Znał nie tylko księcia Andrzeja, ale utrzymywał też bliskie kontakty m.in. z obecnym prezydentem USA Donaldem Trumpem i byłym – Billem Clintonem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francuska artystka oskarża Romana Polańskiego o gwałt

Roman Polański, którego Francuzka Valentine Monnier posądza o zgwałcenie jej w 1975 r., odrzuca to oskarżenie „z największą stanowczością” – przekazał w niedzielę agencji AFP prawnik reżysera, który rozważa postępowanie na drodze sądowej w tej sprawie.

„Pan Polański kwestionuje to oskarżenie o gwałt z najwyższą stanowczością” – poinformował mecenas Herve Temime w oświadczeniu przesłanym francuskiej agencji.

„Pracujemy nad (kwestią) prawnych konsekwencji tej publikacji” – zaznaczył adwokat, nawiązując do tekstu, który w piątek ukazał się we francuskim dzienniku „Le Parisien”. Gazeta opublikowała historię Monnier, która po raz pierwszy zdecydowała się publicznie opowiedzieć o gwałcie, którego miał na niej dokonać Polański w 1975 r. w Szwajcarii.

Adwokat Polańskiego dodał, że ani reżyser, którego kolejny film o sprawie Dreyfusa ma w środę premierę we Francji, ani on sam „nie będzie uczestniczył w sądzie medialnym”.

„Chcę tylko przypomnieć, że to oskarżenie dotyczy czynów sprzed 45 lat, że nigdy nie powiadomiono o nim ani pana Polańskiego ani instytucji sądowej, z wyjątkiem listu do prokuratora generalnego w Kalifornii dwa lata temu (…)” – napisał Temime w oświadczeniu.

Podkreślił, że „czyny te są przedawnione od ponad 30 lat, również dlatego, że po tak długim czasie niemożliwe jest zebranie wszystkich elementów niezbędnych do przeprowadzenia dochodzenia, które spełnia kryteria wymagane do wymierzania sprawiedliwości”. Adwokat Polańskiego – jak to ujął – „w tych warunkach” „ubolewa nad” opublikowaniem tych nowych zarzutów na kilka dni przed wejściem na ekrany kin najnowszego filmu Polańskiego „Oficer i szpieg”. Jest to dramat historyczny przedstawiający historię francuskiego kapitana Alfreda Dreyfusa, który został niesłusznie oskarżony o zdradę stanu i skazany na dożywotnie więzienie.

Tuż po ukazaniu się publikacji w „Le Parisien” Temime poinformował, że Polański „zdecydowanie zaprzecza wszelkim zarzutom o gwałt” i podkreślił, że te rzekome zdarzenia sprzed blisko 45 lat nigdy nie zostały zgłoszone policji.

Monnier utrzymuje, że do gwałtu doszło w 1975 r., gdy miała 18 lat, w domku górskim Polańskiego w Gstaad, na zachodzie Szwajcarii. Podkreśla, że nigdy nie zdecydowała się, by pójść ze sprawą na policję, jednak postanowiła publicznie oskarżyć artystę w związku z premierą jego najnowszego filmu.

Monnier, która pracowała kiedyś jako modelka i w latach 80. zagrała w kilku filmach, twierdzi na łamach „Le Parisien”, że nie miała z Polańskim „żadnych związków – ani osobistych, ani zawodowych i ledwie go znała”. To było wyjątkowo brutalne, po jeździe na nartach, w jego domku w Gstaad. Uderzył mnie, bił mnie, aż do poddania, a później mnie zgwałcił – relacjonuje.

Kobieta poinformowała, że ośmielona ruchem społecznym #MeToo, przeciw sprawcom seksualnego wykorzystywania kobiet, od 2017 r. opowiedziała swoją historię w listach do wielu osób i instytucji, m.in. pierwszej damy Francji Brigitte Macron czy policji w Los Angeles.

W sobotę biuro Macron potwierdziło, że otrzymało w 2018 r. dwa listy od francuskiej fotograf Valentine Monnier w sprawie Polańskiego. W styczniu 2018 r. pierwsza dama otrzymała list od Monnier, w którym kobieta skarżyła się na „brak odpowiedzi od sekretarz stanu ds. równouprawnienia płci i walki z dyskryminacją” Marlene Schiappy, do której również napisała. Służba prasowa pierwszej damy podała, że Monnier w lutym 2018 roku otrzymała odpowiedź, w której poinformowano ją, że pierwsza dama „nie będzie interweniować w postępowania sądowe” oraz że jej list został przekazany Schiappie.

Natomiast sekretarz stanu odpisała fotograf w marcu 2018 r. listem, w którym pogratulowała Monnier odwagi „przerwania milczenia po 42 latach”. Zgodnie z oświadczeniem gabinetu Schiappy, przekazanym AFP, sekretarz podkreśliła, że rozumie ból Monnier, ale że „z punktu widzenia francuskiego wymiaru sprawiedliwości czyny te są już przedawnione”.

Polański jest ścigany przez amerykański wymiar sprawiedliwości od 1977 r., gdy zbiegł z USA przed ogłoszeniem wyroku w sądzie w Los Angeles w sprawie o gwałt na nieletniej. Jest oskarżony o podanie w 1977 r. środka usypiającego i alkoholu 13-letniej wówczas Samancie Gailey (obecnie Geimer) i doprowadzenie do stosunku seksualnego w domu aktora Jacka Nicholsona.

Zgodnie z ustawodawstwem stanu Kalifornia kontakt seksualny z nieletnią traktowany jest jako gwałt. Na mocy zawartej wtedy ugody Polański przyznał się – w zamian za oddalenie innych zarzutów ­- do uprawiania seksu z nieletnią. W ramach tej ugody spędził 42 dni w areszcie. Przed ogłoszeniem wyroku opuścił jednak USA w obawie, że sędzia nie dotrzyma warunków ugody.

W ostatnich latach wobec Polańskiego pojawiły się kolejne oskarżenia o napaści seksualne. W 2010 roku brytyjska aktorka Charlotte Lewis oskarżyła reżysera, że zmusił ją do seksu, gdy miała 16 lat. Z kolei dwa lata temu kobieta opisywana pseudonimem „Robin” wyznała, że w 1973 roku, gdy miała 16 lat, Polański dokonał na niej napaści seksualnej. Również w 2017 roku 61-letnia niemiecka aktorka Renate Langer zgłosiła szwajcarskiej policji, że Polak zgwałcił ją w Gstaad w 1972 r., gdy miała 15 lat; sprawa jednak była już przedawniona.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Gwałt na nieletniej w Tucholi. Podejrzany krewny

Mężczyzna podejrzany o zgwałcenie nieletniej w Tucholi trafił do aresztu tymczasowego – podaje „Gazeta Pomorska”. O areszcie dla mężczyzny zadecydował Sąd Rejonowy w Tucholi. Podejrzanym jest bliski krewny dziewczynki, mieszkający w Bydgoszczy.

„W toku śledztwa okazało się, że nie był to jedyny czyn wobec poszkodowanej, ostatni miał miejsce w sierpniu 2019 roku, wcześniejsze – w poprzednich latach” – powiedział gazecie prokurator Marcin Przytarski.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył ojciec dziewczynki. Podejrzanemu grozi 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Instruktor w Młodzieżowym Domu Kultury molestował seksualnie 6-letnią córkę?

W Słupsku zatrzymany został 43-letni Daniel K. podejrzewany o doprowadzenie dziecka do „innych czynności seksualnych”. Chodzi o jego 6-letnią córkę. 43-letni Daniel K. ze Słupska został aresztowany na dwa miesiące po tym, jak prokuratura postawiła mu zarzut doprowadzenie jego 6-letniej córki do „innych czynności seksualnych”.

Zdaniem śledczych do przestępstwa dochodziło wielokrotnie w okresie od stycznia 2018 roku do lipca tego roku. Podejrzany nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań.

Kontrowersje w tej sprawie wzbudza tez fakt, że Daniel K. jest instruktorem w Młodzieżowym Domu Kultury w Słupsku. Prokurator rejonowy Piotr Nierebiński przekazał jednak, że nic nie wskazuje na to, żeby podejrzany przejawiał zarzucane mu zachowania w miejscu pracy.

Z uwagi na charakter sprawy prokuratura nie informuje, kto złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Nie ujawnia też szczegółów dotyczących postępowania, w tym wykonywanych i zaplanowanych czynności. Danielowi K. grozi od 2 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

13-latka zgwałcona w Domu Dziecka w Kościerzynie

W Domu Dziecka w Kościerzynie (woj. pomorskie) miało dojść do gwałtu na 13-letniej dziewczynce. Podejrzewany o przestępstwo jest 15-letni podopieczny placówki. Sprawą zajmuje się policja i prokuratura. 15-letni chłopiec miał się zakraść w nocy do 13-latki i dotykać ją w miejsca intymne, a także zgwałcić. Następnego dnia dziewczynka opowiedziała o tym nauczycielce w szkole. Ta natychmiast zawiadomiła policję – podaje Radio Gdańsk.

Śledczy przesłuchali już 13-latkę, która złożyła też zeznania przed sądem w obecności psychologa. Miała dokładnie opisać przebieg zdarzenia i wskazać, że sprawcą gwałtu jest jej 15-letni kolega.

Ponieważ chłopiec ma mniej niż 17 lat, sprawa trafiła do sądu rodzinnego i nieletnich, który zdecyduje o karze dla 15-latka. Prokuratura bada również sposób nadzoru i opieki nad podopiecznymi w Domu Dziecka w Kościerzynie.
Źródło info i foto: wp.pl

Łomża: Gwałt na 15-miesięcznej dziewczynce. Krewny dziecka z zarzutami

Znęcanie się nad dziewczynką i doprowadzenie jej do poddania się „innej czynności seksualnej” zarzuciła w poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Łomży młodemu mężczyźnie zatrzymanemu w związku z obrażeniami u 15-miesięcznego dziecka, które m.in. z urazami głowy trafiło do szpitala.

W niedzielę policja poinformowała, że jeden z domowników został zatrzymany. Dodano, że „to nie rodzic”. W poniedziałek reporter Polsat News Przemysław Sławiński dowiedział się, że chodzi o 22-letniego o kuzyna matki dziecka.

Według dotychczasowych ustaleń, do znęcania się i wykorzystania seksualnego miało dojść w momencie, gdy rodzice dziewczynki byli w pracy. Dzieckiem opiekował się kuzyn matki. Kiedy rodzice przyjechali do mieszkania, zobaczyli, że dziecko ma obrażenia. Około północy, z soboty na niedzielę, przywieźli 15-miesięczną córkę do szpitala w Łomży.

„Uderzał dziewczynkę po całym ciele, przypalał papierosem”

Obrażenia były na tyle poważne, że trzeba było przewieźć dziecko do bardziej specjalistycznej placówki – Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Życiu dziewczynki nie zagraża niebezpieczeństwo.

22-latek w chwili zatrzymania miał być pod wpływem alkoholu. Do sądu będzie skierowany wniosek o areszt tymczasowy podejrzanego – podała prokuratura. Szczegółów wyjaśnień złożonych przez tego mężczyznę, m.in. tego, czy przyznał się do zarzutów, śledczy nie podają. Na razie nie wiadomo też, czy jeszcze w poniedziałek sąd zajmie się wnioskiem o areszt – ma na to 24 godz. od złożenia.

Podejrzanemu został przedstawiony zarzut tego, że 26 października 2019 roku w Łomży, działając ze szczególnym okrucieństwem, znęcał się fizycznie i psychicznie nad piętnastomiesięcznym dzieckiem w ten sposób, że – jak to opisano w komunikacie prokuratury – „uderzał dziewczynkę po całym ciele, przypalał żarem papierosa, a następnie doprowadził małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej, w wyniku czego pokrzywdzona doznała obrażeń ciała stanowiących naruszenie czynności narządu ciała na okres poniżej siedmiu dni”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

22-latek z Łomży zgwałcił 13-miesięczną dziewczynkę. Usłyszał zarzut zgwałcenia lub wymuszenia czynności seksualnej

Zarzut zgwałcenia lub wymuszenia czynności seksualnej (197 K.K.) usłyszał 22-latek z Łomży, który w sobotni wieczór opiekował się 13-miesięczną córką swojej kuzynki. Dziecko trafiło do szpitala z obrażeniami głowy, kończyn i miejsc intymnych. Według nieoficjalnych informacji RMF FM, dziewczynka mogła być też przypalana papierosem.

Dziewczynka znajduje się pod opieką lekarzy Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że w sobotni wieczór, w jednym z mieszkań w Łomży, 22-latek opiekował się córką kuzynki. Gdy rodzice wrócili z pracy i zobaczyli, w jakim stanie jest dziecko, pojechali do szpitala w Łomży. Lekarze powiadomili policję i zdecydowali o przewiezieniu dziecka do szpitala w Białymstoku.

22-latek w czasie zatrzymania był pijany. Dopiero w niedzielę po południu został przesłuchany i usłyszał zarzut zgwałcenia lub wymuszenia czynności seksualnej (197 k.k.). Dzisiaj sąd rozpatrzy wniosek śledczych o jego 3-miesięczny areszt. Jak ustalił nasz reporter, w tej rodzinie nie było wcześniej interwencji policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem na 13-miesięcznej dziewczynce usłyszał wujek dziecka

Wujek 13-miesięcznej dziewczynki z Łomży usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem – dowiedział się Polsat News. Dziecko trafiło do białostockiego szpitala z obrażeniami głowy, kończyn i okolic intymnych. Dziecko przywieźli do szpitala rodzice.

– Policjanci podjęli działania, by wyjaśnić okoliczności, jak powstały te obrażenia. Cały czas pracujemy nad tą sprawą – powiedział funkcjonariusz zespołu prasowego białostockiej Komendy Wojewódzkiej Policji.

W niedzielę policja poinformowała, że jeden z domowników został zatrzymany. Dodano, że „to nie rodzic”. W poniedziałek Polsat News potwierdził, że to wujek dziecka. Mężczyzna usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem.

Usiłowanie zabójstwa; upadek z balkonu

To nie pierwszy przypadek, gdy w ostatnim czasie pod opiekę lekarzy trafia małe dziecko z rozległymi obrażeniami ciała.

W ubiegłym tygodniu łódzki sąd aresztował na trzy miesiące 26-latka podejrzanego o usiłowanie zabójstwa swojej 4-miesięcznej córki oraz znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem. Z kolei w sierpniu 11-miesięczna dziewczynka wypadła z balkonu wieżowca w Kielcach. Lekarzom nie udało się uratować jej życia. Ojciec, który miał się nią opiekować, był w tym czasie pijany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ruszył proces Krzysztofa G. Były policjant jest oskarżony o gwałt i wykorzystanie seksualne czterech kobiet

W Sądzie Rejonowym w Brodnicy ruszył proces b. policjanta z tego miasta oskarżonego m.in. o gwałt, do którego miało dojść na komendzie, a także o usiłowanie gwałtu i dwa inne przestępstwa seksualne. W Sądzie Rejonowym w Brodnicy ruszył proces b. policjanta z tego miasta oskarżonego m.in. o gwałt, do którego miało dojść na komendzie, a także o usiłowanie gwałtu i dwa inne przestępstwa seksualne.

Prokuratura oskarża mężczyznę w procesie, który ruszył w piątek, o przestępstwa seksualne wobec czterech kolejnych kobiet. Były policjant miał na komendzie zgwałcić jedną z nich, a wobec dwóch innych – w tym samym miejscu – doprowadzić do tzw. innych czynności seksualnych m.in. całując je, dotykając ich miejsc intymnych oraz władające ręce pod odzież. Czwarty z zarzutów dotyczy usiłowania gwałtu, którego Krzysztof G. miał się dopuścić w mieszkaniu kolejnej z pań.

Do gwałtu w prywatnym mieszkaniu nie doszło, gdyż nagle zadzwonił telefon policjanta i kobieta wyswobodziła się.

W piątek sąd podjął decyzję o wyłączeniu jawności postępowania w tej sprawie. Przed wejściem na salę rozpraw mężczyzna powiedział dziennikarzom, że nie przyznaje się do winy. Na pytanie, czy skrzywdził kobiety, odpowiedział: „nie”.

Za gwałt – najcięższe z czterech przestępstw, o której jest oskarżony – byłemu policjantowi grozi do 12 lat więzienia.

W maju Krzysztof G. został już skazany nieprawomocnie na 2,5 roku więzienia za seksualne „nadużycie stosunku zależności”. Do przestępstwa, o które był wówczas oskarżony, doszło w 2017 roku. Mężczyzna, będąc kierownikiem izby zatrzymań w Komendzie Powiatowej Policji w Brodnicy był oskarżony o zgwałcenie w toalecie zatrzymaną do jednej ze spraw kobietę. Następnego dnia pokrzywdzona złożyła zawiadomienie o przestępstwie.

G. został zawieszony w czynnościach w związku ze wszczętym postępowaniem dyscyplinarnym, a dzień później wydalony z policji „ze względu na interes służby”. Nie przyznał się do winy.

24 maja Sąd Rejonowy w Brodnicy skazał byłego policjanta, ale nie za gwałt, lecz za przekroczenie uprawnień i wykorzystanie zależności. Krzysztof G. usłyszał wyrok 2,5 roku więzienia.

Sąd zakazał mu też zajmowania stanowisk w administracji publicznej jako funkcjonariusz przez okres 15 lat i przyznał częściowe zadośćuczynienie pokrzywdzonej w kwocie 10 tys. zł – przekazał wówczas PAP rzecznik prasowy Prokuratora Okręgowego w Toruniu prokurator Andrzej Kukawski. Prokuratura złożyła apelację w tej sprawie. Nie został jeszcze wyznaczony termin jej rozpatrzenia.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Brodnicy Alina Szram powiedziała PAP, że to śledczy z własnej inicjatywy prześledzili dokumentację związaną z osobami zatrzymywanymi w Brodnicy, które mogły stać się ofiarami b. policjanta.

Po tej pierwszej sprawie miałem wrażenie, że ten mężczyzna robił to zawsze, ale po prostu raz wpadł. On to robił „tak na pewniaka”, że wydawało mi się, iż każda osoba płci żeńskiej, która była w izbie zatrzymań i znajdowała się w sferze zainteresowania tego mężczyzny – mając na uwadze wiek, wygląd i zapach – mogła stać się jego ofiarą. W ramach działań własnych poleciłam więc analizę książki zatrzymań – powiedziała PAP prokurator Szram.

To pozwoliło na dotarcie do osób pokrzywdzonych. Do wszystkich osób, do których mogliśmy dotrzeć, dotarliśmy i dzisiejsza sprawa jest tego pokłosiem – wyjaśniła szefowa brodnickiej prokuratury.

Mężczyzna był także oskarżony w innym procesie o znęcanie się nad żoną. Sąd umorzył jednak postępowania, gdyż uznał, że nie było to znęcanie, a stalking. Znęcanie się jest ścigane z urzędu, a stalking na wniosek, a tego nie złożyła w toku postępowania żona mężczyzny. Prokuratura również w tej sprawie złożyła apelację.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wielka Brytania: 25-letnia Paweł R. oskarżony o gwałt i morderstwo

Paweł R., 25-letni Polak mieszkający w mieście Hull w Wielkiej Brytanii, został oskarżony o zgwałcenie i zamordowanie studentki Libby Squire. 21-latka zaginęła 1 lutego, a jej ciało znaleziono w ujściu rzeki Humber blisko siedem tygodni później. Polak od początku znajdował się w kręgu podejrzanych, a zarzuty postawiono mu po „długim i złożonym śledztwie” – poinformowała prokuratura.

– Decyzja o postawieniu zarzutów została podjęta po dokładnym przejrzeniu wszystkich dowodów przedstawionych przez policję w Humberside – powiedział główny prokurator koronny Gerry Wareham.

Libby Squire ostatni raz widziana była tuż po północy 1 lutego na skrzyżowaniu Beverley Road i Haworth Street w Hull, w pobliżu jej akademika i niespełna kilometr od domu, w którym mieszkał oskarżony o jej morderstwo Paweł R. W jej poszukiwaniach uczestniczyły setki policjantów, śledczy z psami tropiącymi, nurkowie oraz okoliczni mieszkańcy przejęci losem zaginionej studentki.

Ostatecznie 20 marca, po blisko siedmiu tygodniach od jej zniknięcia, ciało Squire odnaleziono w ujściu rzeki Humber. Rodzinie zostało przekazane pod koniec sierpnia, a pogrzeb odbył się 3 października.

Paweł R. od początku śledztwa był w kręgu podejrzanych. Kilka dni po zaginięciu studentki został zatrzymany przez policję, jednak ta po 96 godzinach – maksymalny czas aresztowania, bez postawienia zarzutów w Wielkiej Brytanii – został zwolniony. Brytyjskie media nadały mu przydomek „rzeźnik z Polski”, ponieważ mężczyzna przez pewien czas pracował w rzeźni.

W czasie dochodzenia śledczy ustalili jednak, że Polak zamieszany był także m.in. we włamania – w sumie dziewięć w przestępstw popełnionych w latach 2017-2019. Żadne z nich nie miało jednak związku z zabójstwem 21-letniej studentki.

Rozprawa Pawła R. przed sądem w Hull ma rozpocząć się 30 października.
Źródło info i foto: TVP.info